Kraj

Upokarzając Dudę, opozycja się pogrążyła

Upokarzanie przeciwnika to zły wybór strategiczny, który dziś może się poważnie zemścić.

„Notariusz”, „marionetka”. „Le pen”. Długopis. Podpisywacz. No i „Adrian” (to jedno z imion, jakim nazywany jest bohater wzorowany na prezydencie, bo jego prawdziwego imienia nie sposób zapamiętać) – najpopularniejsze. „Najbardziej skompromitowany polityk”, „zdrajca”, „nikt go nie traktuje poważnie”, „trzecia liga”. Słaby. Nie zachowuje się jak prezydent. Nic nie umie. Nic nie robi. Chłopiec na posyłki. Od dwóch lat politycy i dziennikarze związani z liberalnymi mediami upokarzają prezydenta. Ci sami, którzy dziś pytają: „Gdzie jest prezydent?”. W telewizji i tekstach posługują się argumentacją rodem z komentarzy na Twitterze. A agresja i satysfakcja obecne w tych komentarzach, przypominają to, co znamy ze szkolnych korytarzy, kiedy dziesięciu chłopców napada na jednego i doprowadza go nawet nie do bólu, ale do łez.

Ziobro dorzyna watahę, czyli rozpoznanie bojem

Przesadzam? Bo prezydent dużego europejskiego kraju to nie nękany przez silniejszych dzieciak? Bo na krytykę zasłużył sobie jak mało kto? To prawda. Grzechy Andrzeja Dudy przeciwko demokracji i państwu prawa zaczynają się, gdy nie odebrał ślubowania od sędziów wybranych przez Sejm 8 października 2015. Po drodze jest przyzwalanie na łamanie prawa przez rządzący PiS, kompromitacja konstytucyjnego zapisu, że prezydent stoi na straży konstytucji. I grzeszki pomniejsze: ułaskawienie Mariusza Kamińskiego, posługiwanie się zasadą odpowiedzialności rodzinnej (dzieci namiestników sowieckich), ślepota na krzywdę kobiet. Moja redakcja, OKO.press, systematycznie to dokumentuje, zgromadziliśmy też dziesiątki wypowiedzi, w których Andrzej Duda manipuluje i mówi nieprawdę.

Jednak czy to usprawiedliwia wyzywanie od „Adrianów” i „Le Penów”? Intensywność ataków na Dudę jest porównywalna chyba tylko z tym, jak kiedyś upokarzano Jarosława Kaczyńskiego.

Strategia upokarzania nie działa. Upokarzanie hoduje tylko nienawiść. Po obu stronach zresztą. Upokarzany pielęgnuje w sobie pragnienie zemsty na tych, którzy najbardziej okrutnie go traktowali. A co byłoby piękniejszą zemstą niż zwodzenie do ostatniej chwili, utrzymywanie opozycji w przekonaniu, że może jednak, że a nuż – i ostateczne podpisanie sądowych ustaw?

Ktoś powie, że tu idzie o sprawy wagi państwowej, a ja psychologizuję. Kto tak mówi, zapomina, że sprawami wagi państwowej zajmują się ludzie – ze swoimi emocjami, pamięcią, kompleksami.

Weto do ustawy o RIO było sprytną grą – piszą niektórzy. Ale Duda to przecież były samorządowiec (radny Krakowa) i syn samorządowca (radnego sejmiku). Może obudziły się sentymenty, których nie mają Ziobro czy Kaczyński. Może przywiązanie do tej najbardziej obywatelskiej – w założeniu – władzy.

Czy prezydent Duda zawetuje ustawy o sądach i KRS? Minister Andrzej Dera już powiedział, że weta się nie spodziewa. Być może jednak prezydent znajdzie argumenty i dość siły. To nie jest nieprawdopodobne, bo jest przecież kwestia kalkulacji wyborczych Dudy. Wyłącznie z poparciem twardego elektoratu PiS-u kolejnych wyborów nie wygra. Potrzebuje wyborców, którzy chcieli zmienić to, co było, choć niekoniecznie na to, co jest. Tylko że dziś w oczach umiarkowanych widzi obelgi i „Adriana”. Zdobycie się na przejście na drugą stronę, jest łatwiejsze, gdy wiesz, że ktoś za tobą stanie. Że możesz liczyć na poparcie, a przynajmniej przychylność. Że mimo wszystko nie zostaniesz sam. A przecież Andrzej Duda ostatecznie zostanie sam. Może liczyć co najwyżej na schadenfreude, a nie na szacunek.

Strategia upokarzania jest nieskuteczna. Upokarzanie przeciwnika to zły wybór strategiczny, który dziś może się poważnie zemścić.

Są sygnały, że Andrzej Duda był upokarzany nie tylko przez opozycję, ale też przez swój własny obóz. Kaczyński nie podał ręki, Macierewicz zlekceważył. Podobno określenie „marionetka” krąży nie tylko wśród opozycji. Być może decyzja o ewentualnym zawetowaniu najważniejszych ustaw ustrojowych zależy od tego, kto prezydenta upokarzał mniej.

Duda upokarza się sam

 

Bio

Agata Szczęśniak

| Redaktorka OKO.press
Publicystka, redaktorka OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Doktorantka w ISNS UW. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

"A może tak, a może nie, kto to wie?" - jak mawiał poeta. Strategia upokarzania? Jaka w tym strategia? To czysta reakcja bezsilności i wściekłości na działania kogoś, kto miał być "Prezydentem wszystkich Polaków", kto nie miał być "strażnikiem żyrandola", kto miał chronić konstytucji, a przykłada rękę do jej niszczenia, obraża całe grupy społeczne i jeszcze się z tego cieszy. Mała, żałosna postać. Dowodzi tego sam fakt, że powstał tekst, który bierze pod uwagę to, że "strażnik konstytucji" może rozważać podpisanie istotnej ustrojowo ustawy, kierując się osobistymi urazami. A niech się kieruje!

Ludzie w Polsce nie rozumieją czym jest prawo. Nie rozumieją, że zasady chronią nie tylko drugą stronę ale w ostateczności także ich samych. Nie rozumieją, że łamanie prawa nie na poziomie tego czy innego zapisu ale na poziomie samego systemu, na którym prawo jest ustanowione, jest nad-przestępstwem, nawet jeśli kary za jego popełnienie nie są tak dotkliwe jak w wypadku cięższych przestępstw. Popełniając kradzież/rozbój/morderstwo krzywdzi się pewną grupę ludzi, których dany czyn dotyczy. Popełniając wielokrotnie delikt konstytucyjny (naruszenie zapisów Konstytucji faktycznie) czy degradując i trwale łamiąc zasady zastanego systemu prawnego do celów walki politycznej dokonuje się aktu skierowanego przeciwko całemu społeczeństwu. Niezależnie od tego, czy to społeczeństwo zdaje sobie z tego sprawę czy nie. Partia prawników oczywiście dokładnie wie, co robi. Wie, że prawo powinno działać nie na zasadzie nakazu jednostki a wspólnych zasad obowiązujących nawet prawodawców. Ustawianie się wobec Prezydenta RP jak wobec ojca alkoholika (jak będziemy cicho, to może nie uderzy) jest podstawowym błędem. Czarny Protest w obronie kobiet dowiódł, że obecna władza - jak każda władza zapewne - rozumie tylko siłę. Obecnie siłą jest obecność na ulicach. Pozostało już bardzo niewiele do stracenia.

Przesadza trochę pani z tym upokarzaniem pana Dudy. Ten człowiek upokarza się sam tym swoim nieistnieniem i pozwalaniem na sprowadzanie swojej roli do roli pacynki czy marionetki. Ten człowiek nie isnieje tak na prawdę i już nigdy nie zaistnieje. I przymilanie się mu, bo być może coś zagłosuje w słusznej sprawie byłoby żałosne. A co do tych "obelg" to niech pani nie wyolbrzymia, bo to są przezwiska czy niki, a nie obelgi, na co niektóre ja nawet nie trafiłam, bo jest tego jakaś minimalna ilość, gdyż ten człowiek jest nijaki, jak i te niby obelgi. Jest osobą publiczną więc otrzymał przezwisko, które go charakteryzuje w umyśle społeczeństwa - a uważam, że i tak potraktowano go bardzo delikatnie. W momencie jak stwierdził, że jest prezydentem jedynie Polaków, którzy go wybrali i tylko do nich się zwraca, moim zdaniem przekreślił swoją polityczną pozycję. No i bądźmy realistami - ten chłopek roztropek nie zawetuje ustawy, bo to jest tylko skóra i kości bez osobowości.

Upokarzanie jest oznaką słabości i bezsilności. Za czasów Solidarności (nie wiem tego bo byłem bardzo mały 😉 ale chyba nikt Kiszczaka, Jaruzelskiego itp. gremialnie słownie nie poniżał. Może nie było wówczas takiej możliwości a może ówcześni ludzie wolności byli jednak nieco mądrzejsi. Dziś za bardzo jesteśmy skoncentrowani na każdym chorym wypowiedzianym słowie przez rządzących i ich czynach. Bo łatwiej jest opisywać i oceniać co robi rząd, niż samemu wziąć sprawy w swoje ręce. Wiem to po sobie, mam coraz mniej chęci aby poświęcać się dla kraju, bo w ostatecznej perspektywie zawsze można z tego pierdolnika wyjechać do cywilizowanego kraju. Kiedyś tej możliwości nie było, stąd takie zaangażowanie młodych (teraz głownie tylko tych starszych, przywiązanych do ziemi, miejsca, kraju)

eurekajestemdebilemzlewicy

Ktoś mówi o strategii opozycji? Albo lepie, strategii lewicy! hahahaha Płytkie podśmiechujki, o których pisze autorka są może lotne na waszych forach itp, ale ogólnie to słabe i dziecinne żarty, które przestały być śmieszne w 2015 r. Nikt oprócz was nie przywiązuje już do tego wagi, więc powodzenia w kształtowaniu nowej strategii! hahaha

Tylko głupcy się śmieją do samych siebie...

Duda zasługuje na pogardę i potępienie. Zrobił wszystko, żeby na to zasłużyć.

O Waszym Prezydencie mówili:

- Naczelny Przepraszacz za Jedwabne rozdawiciel Polskich paszportów bandytom z 68 roku Żydoslaw z WSI.

A jego hasło: Która tura Pezydentura rozwinięto.... koniec końców jest Jedwabna u szehtera hałtura.
To już lepiej Adrian

I tak oto elity upokarzane przez wiele lat pookrągłostołowego układu przez "normalnych" ludzi w końcu zawalczyły o swoją godność, czekaj, wróć...
A poważniej: raczej szeregowy europoseł z bardzo małym zapleczem w partii kierowanej w wodzowskim stylu i obstawiającej sojusz z wiernym, klakiersko-propagandowym zapleczem medialnym zgodził się kandydować na prezydenta i przez całą kampanię wyborczą uderzając w najwyższe "C" wyliczać grzechy niesamodzielności i upartyjnienia u Bronisława Komorowskiego. A my teraz się martwimy, że mówią o nim "Adrian"...

Bez urazy. Bardzo się Pani myli. Pan Andrzej Duda oświadczył w pewnym momencie iż jest "człowiekiem niezłomnym". Takiego nie można upokorzyć.
Tak przy okazji... Wymyślanie różnych przezwisk zawsze, moim zdaniem świadczy o niedojrzałości, czy defektach umysłowych osób wymyślających. Czy nie wystarczy jasno i prosto kłamcy, prosto w oczy powiedzieć, że jest kłamcą i oczywiście podeprzeć to dowodami?
Może źle pamiętam, ale to właśnie pan Duda podczas kampanii niepochlebnie, bez podawania obiektywnych przyczyn wyrażał się o swoim kontrkandydacie.

Autor nie widzi, że Duda jest... zakładnikiem Kaczyńskiego. Pierwsze co Duda zrobił na urzędzie to złamał konstytucję, tak? Za to większość parlamentarna może go postawić przed TS. Tylko, że... także OBECNA większości, czyli PiS. Innymi słowy, jeśli Duda by się wyłamał, to Kaczyński ogłosi, że 'czas skończyć z łamaniem konstytucji' i zneutralizuje Adriana swoimi siłami. Kosztowne PRowo, ale całkowicie wykonalne. I patrząc z tej pozycji, to co mówi opozycja okazuje się całkowicie bez znaczenia, JK trzym Dudę za czuły punkt. I to trzyma bardzo mocno.

Drodzy Lewacy! Z Wami jest jeden mały problem. Na szczęście go nie widzicie (nie sądzę, żebyście go zauważyli po moim wpisie) i dzięki temu wyautowaliście się sami. Oby tak dalej: plujcie sobie nadal na wszystko, co nie pasuje do Waszej wizji świata. Usilnie uświadamiajcie ciągle nieuświadomionych, edukujcie niewyedukowanych - bo przecież zawsze macie rację. Może jednak zauważyliście, o jakim Waszym problemie piszę?

Jak widze Adam gardzi naszym towarzystwem. Mam wiec pytanie do niego : czego szukasz Pan na tym forum?

Przybrał pan ton godny Zeusa (wiem, że może zaboli to co napiszę, ale nie jest pan bogiem i nigdy nie będzie). A co pan rozumie przez słowo lewak, bo nie wiem czy ta pana, obawiam się, forma projekcji własnego problemu na innych zwrócona jest też do mnie?

Dołączę do dyskusji. Tak! Ja to tak interpretuję.

Odpowiadam:

*** - "Gardzi" to za dużo powiedziane. Po prostu nie popieram większości idei lewicowych. Nie ma partii, ugrupowania, z którym mógłbym się identyfikować, chociaż moje serce bije po prawej stronie - interesuje mnie więc, co myślą inni. Do lewicy pewnie nigdy nie dołączę, ale warto starać się poznać tok rozumowania przeciwników. Jeśli Wy - lewicowcy - czytacie tylko teksty lewicowe, to współczuję...

Jola, Tomcio - nie czuję się bogiem, ale są pewne kwestie, co do których jestem przekonany - z Wami jest na pewno tak samo. Zatem powtarzam: sądzę, że wiem, dlaczego Wasza lewica tak bardzo się wyautowała. Są pewne rzeczy, które można dostrzec tylko z zewnątrz. Wyraz "Lewak" postrzegam jako neosemantyzm: kiedyś oznaczał ekstremistę czy terrorystę o lewicowych poglądach, obecnie to przedstawiciel "nowej lewicy", czyli niezwiązanej z postkomuną. Jest ambitny, oczytany (obawiam się, że trochę jednostronnie, niestety - ale chciałbym się mylić), święcie (sic!) przekonany o słuszności swoich lewicowych idei, które dla niego są postępowe. KP i partia Razem pasują tutaj jak ulał. Nawiasem mówiąc, mam do Razem pewien stopień sympatii - to właśnie dzięki tej partii SLD nie weszło do sejmu. Ponadto "lewak" to ktoś owładnięty manią swoistej inżynierii społecznej, czyli "postępowiec" marzący o narzuceniu wizji świata - nazwijmy to w uproszczeniu - multi kulti. Istnieje lewacki dogmat: "Multikulti jest wspaniałe, a kto myśli inaczej, ten ksenofob i faszysta." Żadnej analizy, żadnych wątpliwości. Dogmat i koniec. Ten Wasz dogmat jest chyba czymś najważniejszym i nie można go podważać, dlatego stosunek do islamu musi być pozytywny (bez względu na to, że obiektywnie islam to aktualnie najgroźniejsza totalitarna ideologia na świecie). Błędnie sądzicie, że gdybyście podważyli islam, idea multi kulti upadłaby. I w tym widzę wasz ekstremizm: nie potraficie zdobyć się na elementarne wartościowanie w obrębie dogmatu. Gdybyście nie byli ekstremistami, uznalibyście obiektywnie islam za zło i wtedy z grubsza mógłbym zgodzić się z multikulturalizmem. Niestety, nie znacie w tej kwestii umiaru, nie widzicie granic. Sympatia nowej lewicy (niech będzie: "lewactwa") to islamu to dla mnie jedno z najbardziej niezrozumiałych zjawisk we współczesnym świecie idei.

Tak czy inaczej: pozdrawiam Was.

Uogólnianie panie Adamie to takie typowo prawicowe - rzeczywiście… Twierdzi pan, że święte przekonanie o słuszności swoich idei występuje tylko po stronie ludzi z tej lewej strony? To ciekawe, bo ja widzę czasem u ludzi z tej prawej strony jakiś chory fanatyzm (ekstremizm - skoro woli pan to slowo), który w nich wzbudza ogromną agresję do wszystkich, którzy mają inne zdanie…dzisiaj pan Kaczyński dał temu popis - ta nienawiść i jad jaki wylał z siebie jest chyba czystą esencją prawicowców - jeżeli miałabym uogólniać tak jak pan to robi.
Twierdząc, że jest pan człowiekiem nie związanym z żadną partią pewnie myśli pan, że będzie pan bardziej wiarygodny, ale wpisuje się pan w retorykę nawiedzonego prawicowca, który tak boi się innych nacji, ze odda pan swoją wolność podejmowania decyzji byle tylko nie wpuścić nikogo do naszego biednego kraju - nawet pewnie dzieci z Syrii, bo wyrosną na terrorystów? Pis bazuje na zastraszaniu ludzi i jak widać z efektem. Ludźmi, którzy się boją jest łatwiej rządzić i łykają łatwiej kłamstwa i manipulacje niestety. Nikt nie chce wprowadzać islamu w Polsce (litości!)

Kto to jest "lewak" i jakie są dogmaty "lewackie" to pominę, bo znowu wchodzi pan w ton nieomylnego Zeusa, nie będę się wiec powtarzać. Powoływanie się na dane, o których pan nie ma pojęcia też pominę…

A co do religii, to ja nie chciałabym, aby jakakolwiek religia miała wpływ na sprawy państwa i obywateli, kto chce wierzyć niech sobie wierzy w co tam chce, ale nie ma prawa narzucać swojej wiary komukolwiek - i w tym momencie to nie islam jest zagrożeniem w Polsce, a fanatyzm religijny partii rządzącej, który powoduje, że ludzie boją się żyć w naszym kraju, bo są w mniejszości więc nie są nawet chronieni prawem, jak ktoś ich atakuję za tą ich inność - polecam analizę tego faktu, a nie dogmat i koniec.

pozdrawiam

Ech, postanowiłem jednak odpisać, chociaż widzę, że jesteśmy, Pani Jolu, dwiema prostymi równoległymi. Jednakże miło, że się nie obrażamy. Już po raz kolejny nazywa mnie Pani Zeusem... a tymczasem Pani sądy są równie stanowcze. "Uogólnianie panie Adamie to takie typowo prawicowe" - hmm, czyżby? A co z lewicowymi łatkami - wytrychami? Wystarczy komuś przykleić łatkę ksenofoba, homofoba, antysemity, faszysty... i w zasadzie argumenty są niepotrzebne. Pisząc o tym, że chrześcijaństwo może być groźniejsze od islamu, Pani wręcz aberruje... i zarazem sama dostarcza argument do mojej tezy, że sympatia lewicy do islamu wynika z nienawiści wobec chrześcijaństwa. Kierujecie się zasadą, że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. Taaa, rzeczywiście rozsądne podejście. Co do islamu (nadal twierdzę, że to zła, zbrodnicza ideologia) - czy Pani naprawdę nie przeszkadzają antyludzkie zapisy w doktrynie? Jak to możliwe, że feministka (zakładam, że przynajmniej sympatyzuje Pani z tym nurtem) przychylnie patrzy na ideę, w której kobieta w zasadzie stoi niewiele wyżej niż zwierzę. A co z zabójstwami honorowymi, dżihadem? Co z zasadą pozwalającą na okłamywanie wrogów islamu, ich celowe wprowadzanie w błąd? Co z zakazem opuszczania islamu (szariat grozi śmiercią za apostazję). Co z poniżającymi podatkami nakładanymi dla nieislamistów w wielu państwach muzułmańskich? Co z bezdyskusyjną karą śmierci za homoseksualizm? Czy w imię nienawiści do chrześcijaństwa naprawdę warto bratać się z taką diabelską ideologią? Czy może Pani na tę kwestię jakoś wyczerpująco odpowiedzieć? Ale proszę napisać coś więcej niż to, że wykazałem się islamofobią... Proszę również nie bagatelizować tych islamskich zasad, o których pisałem. Muslimy są na ogół szczerze przywiązani do swojej religii i jeśli będzie ich coraz więcej, zyskają na znaczeniu... Proszę nie pisać, że większość muslimów odrzuca terror. Kilka tygodni temu w Kolonii zorganizowano islamską manifestację przeciwko terrorowi. Przyszli głownie lewacy, a frekwencja była znikoma.
Proszę przemyśleć to wszystko. Pozdrawiam!

Wolę multikulti niż swastykomanie ONRu, palenie flagi Ukrainy, krzyczenie na ulicy "Polska dla Polaków", bicie pracowników kebaba, widzenie w przeciwnikach "judaszy", agresje wobec turystów z Niemiec bądż z Azji

No widzisz, trochę biedny jesteś. A ja wolę Polskę (bo na Europę już chyba za późno) bez faszyzmu, bez komunizmu i bez islamu - gdyż to wszystko są totalitarne systemy społeczne. A poza tym multi kulti może być. Ty natomiast wszędzie widzisz tylko zagrożenie faszyzmem, zupełnie zapominając, że w zasadzie aktualnie nie ma na świecie ani jednego państwa faszystowskiego, a suma samych faszystów rozsianych po globie to może 5 milionów (nie znam żadnych danych, ale sądzę, że mocno ich przeszacowałem. Tylko proszę, nie nazywaj faszystą kogoś tylko dlatego, że nie jest lewicowcem. Naprawdę, litości!). Natomiast muslimów jest na świecie ok. 1,5 miliarda, a państw islamistycznych przynajmniej kilkanaście. Nie wiem, jak trzeba by upaść na głowę, żeby nie dostrzec właściwych proporcji...

Nie mam merytorycznie nic do dodania, ale że nie ma możliwości oceniania tekstu plusami/minusami, to chcę nagrodzić Autorkę niniejszym wpisem dużym plusem za wezwanie do trzeźwości. To dobrze, że jeszcze nie wszyscy dali się opanować amokowi lub szukają drogi, by z niego wyjść. Redakcji daję małego plusa za zamieszczenie takiego materiału, nawet jeśli skontrowanego przez naczelną w osobnym artykule. Dopóki jeszcze jest dopuszczany więcej niż jeden pogląd, wszystko może się zdarzyć.

Krzysztof Mazur

Biedny ten Duda. Wszyscy go upokarzają. Jak chłopca w szkole podstawowej. Do gimnazjum go nie wpuszczą, bo akurat likwidują. A Pan Duda tak chciałby być niezależny i odważny, ale mu nie dają doprowadzają go do łez. Na szczęście Pani Szczęśniak go pocieszy i obieca wsparcie w wyborach, nie? W końcu ktoś musi. A liberalne media oderwane od koryta to 'twój wróg', jak mężczyzna w Seksmisji.

Adrian wyszedł od satyryka, ludzie to podchwycili, bo niestety ta postać jest bardziej wyrazista niż pierwowzór. To przykre. Poza tym ten upokarzany prezydent nie był upokarzany kiedy większość ludzi w Polsce chciał oczarować rozdając rano kawę przy metrze. Upokorzył się s - twittowaniem z "Ruchadłem leśnym", epatowaniem wiarą, która chyba nie powinna być wystawiana bardzo intensywnie na pokaz, bo wywołuje wówczas podejrzenie że coś z nią jest nie tak. Nie.pomagają też pełne buty i upokarzających zwrotów wystąpienia publiczne... Ja na przykład właśnie przez nie widzę w tym człowieku pyszałka a nie zahukanego człowieka odreagowującego upokorzenia. Politowanie wymieszane ze złością i wstydem. To wywołuje we mnie. Nawet w ostatnich dniach nie było go stać na przerwanie wypoczynku, żeby wyjść do ludzi broniących swoich przekonań. I ta głupia mina w Muzeum Powstania Warszawskiego. Jak zadowolony chłopiec, który cieszy się, że do niego wreszcie też ktoś przyjechał. Nie do Kaczyńskiego tylko do niego. Problem w tym, że chwila i miejsce na ten grymas zadowolenia zostały fatalnie wybrane. Tym żywi się satyra, a ludzie poprawiają sibie nią nastrój i.... chyba odreagowują zbiorowe upokorzenie. Bo wielu z nas taka prezydentura też upokarza. Uczono mnie, że w naszym ustroju prezydent to arbiter, który pozornie ma mało znaczące prerogatywy lecz jeśli jest człowiekiem mądrym, może odgrywać ogromną i niezwykle ważną rolę. To gdzie jest ta mądrość pytam ?

grzeszki pomniejsze: ułaskawienie Mariusza Kamińskiego, - to jedno zdanie wystarczy, by nie móc poważnie traktować Pani tekstu