Kraj

Trzy lata złej zmiany – rządy PiS pod lupą LGBT

Karolina Gierdal
Cecylia Jakubczak

Poprzednie rządy udawały, że osób LGBT w Polsce nie ma. Rząd PiS aktywnie działa na ich szkodę.

Nic nie motywuje osób LGBT do walki o swoje prawa bardziej niż działania kolejnych rządów sprawujących władze w Polsce. Politycy od lat ignorowali potrzeby 2 milionów osób LGBT. Obecna władza idzie krok dalej – może aktywnie wyrządzić im krzywdę. Trzy lata u władzy to wystarczająco długi czas, żeby wystawić ocenę temu rządowi.

Bezkarna homofobia

Pomimo porażającej skali przemocy wobec osób LGBT, głosami PiS i Kukiz ‘15  odrzucony został projekt ustawy zakładający nowelizację Kodeksu karnego. Projekt złożony przez Nowoczesną poszerzał kategorię przestępstw z nienawiści tak, żeby uwzględniała te popełnione ze względu na płeć, tożsamość płciową, wiek, niepełnosprawność i orientację seksualną. Dziś, osoba, która doświadczyła homofobicznej przemocy lub mowy nienawiści nie otrzymuje od państwa ochrony na jaką liczyć może ktoś, kto spotkał się z podobnym traktowaniem ze względu na narodowość czy wyznanie. Nawoływanie do nienawiści czy publiczne znieważanie osób LGBT jako grupy nie jest przestępstwem. A problem jest poważny.

Dostępne badania opublikowane w raporcie „Sytuacja społeczna osób LGBTA w Polsce”  potwierdzają, że blisko 64% osób LGBT doświadczyło przemocy. Rząd lekceważy te dane stwierdzając, że obecnie obowiązujące rozwiązania są wystarczające. Zdaniem władz można przecież posłużyć się takimi paragrafami jak znieważenie, naruszenie nietykalności cielesnej czy groźby karalne. Niechęć rządu do nowelizacji nie dziwi w świetle wypowiedzi przedstawicieli PiS. Mariusz Błaszczak określił osoby LGBT jako „sodomitów”, Krystyna Pawłowicz uznaje homoseksualność za „patologię”, wojewoda Lublina z PiS opublikował filmik „Przeciwko zboczeniom, dewiacjom i wynaturzeniom” – wszyscy musieliby liczyć się z wszczętym z urzędu postępowaniem karnym.

Przyzwolenie PiS na ataki wobec osób LGBT przybiera również mniej obsceniczny, ale nie mniej agresywny wymiar. Między lutym 2016 a majem 2017 doszło do wielokrotnych ataków na siedziby Kampanii Przeciw Homofobii, Lambdy Warszawa i Grupy Stonewall. Pomimo wezwań Rzecznika Praw Obywatelskich, przedstawiciele władzy publicznej uchylali się od potępienia ataków. Po trzecim ataku na siedzibę KPH, Rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości Sebastian Kaleta, w rozmowie z OKO.press bagatelizował ataki, stwierdzając: „Mamy do czynienia z przestępstwem pospolitym. Organizacja zgłosiła czyn policji, a ta poszukuje sprawców i z pewnością będzie domagała się ich ukarania”. Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania zabrał głos dopiero po wyraźnych naciskach ze strony opinii publicznej.

Prokuratura na tropie par jednopłciowych

Dla PiS istnieje tylko jeden słuszny, tradycyjny model rodziny. Nie trzeba dodawać, że rodziny, które tworzą osoby LGBT nie wpisują się w wyobrażenia rządzących. Przejawem negatywnego stosunku władz do par gejów i lesbijek była inicjatywa Prokuratury Generalnej.

Pierwszy tęczowy marsz na ulicach Lublina

Zastępca Prokuratora Generalnego, Rober Hernand wysłał okólnik Prokuratorom Regionalnym, w którym nakazywał zbierać informacje na temat par osób tej samej płci, które zawarły związek małżeński poza Polską. Z publicznego komunikatu wystosowanego przez zastępcę Ziobry, Prokuratora Hernanda można było dowiedzieć się, że prokuratorzy mają ustalać, ile trwa postępowań o wydanie zaświadczenia o stanie cywilnym na wniosek osób, które zawarły małżeństwo z osobą tej samej płci za granicą. Po uzyskaniu niezbędnych danych prokuratorzy mieli obowiązek zgłaszać swój udział w takich postępowaniach. Po co Prokuraturze jej takie dane? Czy inspiracji szukała w PRL-owskiej akcji Hiacynt, kiedy to milicja zastraszała osoby homoseksualne szantażując je i sporządzając tzw. różowe teczki? Pary osób tej samej płci nie baczą na rządową nagonkę i decydują się formalizować swoje związki za granicą.

W Polsce władze tę możliwość skutecznie blokują. A nawet, ustami prezesa Kaczyńskiego, obiecują, że za rządów PiS nie będzie to możliwe. „Póki my rządzimy, żadnych małżeństw homoseksualnych nie będzie” – zapewniał Kaczyńskie w Trzciance. I rząd tę obietnicę realizuje. W czerwcu 2018 roku Krajowa Rada Sądownictwa wydała negatywną opinię dotyczącą projektu ustawy o związkach partnerskich. Jak stwierdził jeden z członków KRS, Maciej Nawacki „Tego rodzaju ustawa godzi w podstawową zasadę wyrażoną w art. 2 konstytucji, który mówi, że Rzeczpospolita jest demokratycznym państwem prawnym. To nie jest demokratyczne państwo prawne liberalne. To jest państwo osadzone w kulturze chrześcijańskiej”. Ustawa Nowoczesnej trafiła do sejmowej zamrażarki.

Marsze równości pod kontrolą

Czas rządów PiS przynosi pierwsze próby instrumentalnego wykorzystywania prawa w celu zastraszania osób LGBT i ograniczenia wolności słowa. Spójrzmy na kilka ostatnich marszy równości. Gdy doszło do nowelizacji ustawy o zgromadzeniach organizacje LGBT obawiały się, że przepisy dotyczące zgromadzeń cyklicznych mogą być wykorzystane, żeby zablokować takie wydarzenia jak Parada Równości. Tymczasem zagrożenie przyszło ze strony przepisów o zgromadzeniach kolidujących.

Czy je zobaczą?

Organizatorzy musieli zmienić trasę częstochowskiego marszu równości z powodu zgłoszonych wcześniej, fikcyjnych prawicowych kontrmanifestacji. Na celowniku władzy znaleźli się uczestnicy marszu, którzy nieśli w Częstochowie biało-tęczową flagę z orłem z polskiego godła. Oburzyło to Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, który sięgnął po przepis penalizujący znieważenie symboli narodowych i zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury. Brudziński wyraził też swoją dezaprobatę na Twitterze nazywając marsz „kulturową i religijną prowokacją środowisk LGBT wymierzoną wobec pielgrzymów”.

Kilka miesięcy po marszu w Częstochowie, przepisy ustawy o zgromadzeniach posłużyły do wydania decyzji o zakazie Marszu Równości w Lublinie, ze względu na rzekome zagrożenie płynące ze strony kontrmanifestantów i niemożność zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom Marszu – decyzję podjął prezydent Lublina, Krzysztof Żuk z PO pod naciskiem radnych z PiS. Sąd Apelacyjny w Lublinie, odwołując się do standardów międzynarodowych i orzecznictwa polskich sądów i Trybunału Konstytucyjnego zapobiegł tej katastrofie. Gdyby do Marszu nie doszło to byłby to niebezpieczny precedens.

Osoby LGBT mogą się leczyć, ale z homoseksualności

Milczenie – to strategia PiS względem pacjentów i pacjentek LGBTI. Obecny rząd stosuje zasadę „jak się o czymś nie mówi, to tego nie ma” i spycha tę grupę społeczną na margines. Mimo to Rada Ministrów przyjmując Narodowy Program Zdrowia na lata 2016 – 2020 nie umieściła jakiekolwiek wzmianki na temat potrzeb osób LGBTI. Rzecznik Praw Pacjenta nie prowadzi żadnych badań i nie zbiera żadnych danych dotyczących tej grupy pacjentów i pacjentek. W swojej działalności zwrócił szczególną uwagę m.in. na dostęp do świadczeń zdrowotnych dla osób chorujących na otyłość, zebrał informatory o dostępnych formach pomocy dla osób z zaburzeniami psychicznymi czy dokonał szczegółowej analizy problemu przestrzegania praw pacjentów głuchoniemych.

Ustawa antydyskryminacyjna nie chroni osób LGBTI, więc nie chroni ich też, kiedy idą do lekarza, a tam dochodzi do specyficznego rodzaju dyskryminacji. Świadczą o tym przypadki opisane w publikacji „Zdrowie osób LGBTI. Przewodnik dla kadry medycznej”, w którym czytamy, że lekarka wysłała pacjenta na badanie HIV tylko dlatego, że jest gejem albo, że ginekolog zakazał pacjentce wchodzenia w relacje intymne z kobietami po tym, gdy poinformowała, że jest lesbijką.

Sąd w Poznaniu skazał instruktora krav magi, który odmówił treningu osobom LGBTQ

Takie przypadki zdarzają się i zdarzać się będą. Osoby transpłciowe, które są w procesie medycznej korekty płci nie mogą liczyć na opiekę rządu. Wzorem dla Polski mogłaby być np. Malta, gdzie obowiązuje ustawa wprowadzająca szybką, przejrzystą i dostępną procedurę uzgodnienia płci. Procedura wymaga prostej deklaracji opartej na samostanowieniu osoby. Cały proces trwa maksymalnie 30 dni.

Ale maltańskie rozwiązania są na razie tak daleko od polskich, jak kraj nad Wisłą od wyspy na Morzu Śródziemnym. Pierwsze weto Prezydenta Dudy dotyczyło właśnie ustawy uzgodnienia płci przez osoby transpłciowe. Ustawa stawiała sobie za cel wprowadzenie uproszczonej procedury przed jednym, wyspecjalizowanym sądem.  Jak widać prezydenckie weto wyznaczyło kierunek rządu w stosunku do pacjentów i pacjentek LGBTI. Ignorancja rządu względem osób interpłciowych jest posunięta tak daleko, że te dalej są narażone na poddawanie ich niebezpiecznym dla zdrowia operacjom korygującym narządy płciowe.

PiS nie widzi też żadnego problemu w tzw. terapiach konwersyjnych. Nie bacząc na to, że Światowa Organizacja Zdrowia wykreśliła homoseksualność z listy chorób już prawie 30 lat temu,  zezwala na to, by w gmachu Ministerstwa Rozwoju były rozdawane nagrody „obrony moralnej”. Na listę laureatów trafia grupa Odwaga słynąca z prowadzenia „terapii” konwersyjnych. Grupa zostaje wyróżniona „za pomoc duchową i terapeutyczną osobom o niechcianych skłonnościach seksualnych oraz ich rodzinom”. Świadomy zagrożeń związanych z tzw. „terapią konwersyjną” jest Komitet ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami ONZ, który jesienią tego roku zarekomendował Polsce wprowadzenie zakazu tego typu „terapii”.

ONZ do Polski: Wprowadźcie zakaz „leczenia” gejów i lesbijek

PiS i w tym przypadku nie rezygnuje ze swojej strategii względem zdrowia osób LGBTI. Jak dotąd żaden z przedstawicieli i przedstawicielek rządu nie zapowiedział wszczęcia prac nad wprowadzeniem zakazu do polskiego porządku prawnego. Co prawda nie grożą za to żadne kary, ale jaki jest sens należeć do ONZ, jeśli nie respektuje się jej rekomendacji?

Rządowa lekcja homofobii

Homofobia i transfobia to problemy obecne w szkołach od lat. To tam, jak wynika z badań opublikowanych w raporcie „Sytuacja społeczna osób LGBTA. Raport za lata 2015 – 2016” młodzież LGBT najczęściej doświadcza przemocy spowodowanej orientacją seksualną lub tożsamością płciową. Poprzednicy obecnej władzy ignorowalo szkolną homofobię. PiS swoimi działaniami i wypowiedziami pogarsza i tak często już dramatyczną sytuację uczniów i uczennic LGBT.

Na pierwszy ogień idzie edukacja antydyskryminacyjna. Tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego, w sierpniu 2017, Ministra Edukacji, Anna Zalewska, wydała rozporządzenie likwidujące wprowadzony dwa lata wcześniej wymóg prowadzenia przez szkoły edukacji antydyskryminacyjnej. Zajęcia tego typu nie zostały zakazane, ale też nie są obowiązkowe. A jak coś nie jest obowiązkowe, to można założyć, że część nauczycieli i nauczycielek takie zajęcia sobie zwyczajne odpuści i tematyki dyskryminacji osób LGBT podejmować nie będzie.

Miesiąc po decyzji Zalewskiej Polskę obiegła informacja o samobójczej śmierci czternastoletniego Kacpra z Gorczyna. Chłopiec znosił homofobiczne wyzwiska, szykany, przemoc. W końcu odebrał sobie życie. Pod budynkiem MEN na Alei Szucha grupa nastolatków wspólnie z organizacjami społecznymi zorganizowała demonstrację. Wszyscy z pomalowanymi na tęczowo twarzami, trzymali kartki z napisem „Jeszcze żyję, bo…”. Przejmujący widok, ale nie dla Pani Minister Zalewskiej, która nie zabiera głosu w sprawie. Nie podejmuje też żadnych kroków, aby uniknąć takich tragedii w przyszłości. Wręcz przeciwnie. Występuje przeciwko działaniom, które mają na celu uczynić szkoły bezpieczniejszymi dla uczniów i uczennic LGBT.

Trybunał Sprawiedliwości UE otwiera drzwi dla równości małżeńskiej w Polsce

KPH organizuje Tęczowy Piątek, akcję mającą na celu pokazanie młodzieży LGBT, że w szkole jest miejsce również dla niej. MEN podejmuje próbę zablokowania akcji i straszy szkoły kontrolami. „Jeżeli jakiś dyrektor szkoły podjął decyzję o zorganizowaniu tzw. „Tęczowego piątku” z pominięciem procedur, to znaczy, że złamał prawo oświatowe” – przestrzega w wywiadzie udzielonym dla portalu wpolityce.pl Zalewska.

Ministerstwo lekcji nie odrobiło, bo Tęczowy Piątek wprost realizuje zapisy zawarte w ustawie Prawo oświatowe. W preambule czytamy: „szkoła winna zapewnić każdemu uczniowi warunki niezbędne do jego rozwoju, przygotować go do wypełniania obowiązków rodzinnych i obywatelskich w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności”. Odwołania do edukacji antydyskryminacyjnej, poszanowania dla godności człowieka, zasad tolerancji i akceptacji, praw człowieka, znajdują się też w podstawie programowej. Tęczowy Piątek nie tylko prawa nie łamie, ale jeszcze wspiera szkoły w realizacji ich obowiązków.

Osoby LGBT na bruku

Polska nie radzi sobie z problemem bezdomności. Brakuje programów zapobiegania bezdomności, pomysłu na walkę z nią, środków pomocy innych niż zapewnianie tymczasowego schronienia.  Sytuacja osób LGBT jest szczególna. Wiele z nich musi uciekać z domu, chronić się przed przemocą ze strony rodziny, sąsiadów czy otoczenia. W schroniskach i innych placówkach pomocowych spotykają się nierzadko z dyskryminacją, a nawet agresją. Brakuje jakichkolwiek polityk na poziomie rządowym lub lokalnym, które skierowane byłyby do osób LGBT zagrożonych bezdomnością. Tę potężną lukę próbowało załatać stowarzyszenie Lambda Warszawa.

Byłam kibicem, jestem transseksualną kobietą

Trzy lata temu otworzyło hostel interwencyjny dla osób LGBT. Brak stałego źródła finansowania i pomocy ze strony rządu doprowadziło do zamknięcia hostelu niecałe półtora roku po jego otwarciu. Także osoby, których problem bezdomności nie dotyczy, nie są chronione przed dyskryminacją w dostępie do mieszkań. Znowu wracamy tutaj do ustawy antydyskryminacyjnej. Nie przewiduje ona zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną czy tożsamość płciową w dostępie do usług mieszkaniowych oferowanych publicznie. W konsekwencji osoba LGBT może spotkać się z odmową wynajęcia mieszkania i w zasadzie nic nie może z tym zrobić. No chyba, że wynajmującym byłby przedsiębiorca zajmujący się tym zawodowo. Wtedy pozostaje jej sięgnąć do kodeksu wykroczeń i przepisu o nieuzasadnionej odmowie świadczenia usługi.

Organizacje LGBT bez wsparcia

Rok 2015 wyznacza cezurę we współpracy rządu z organizacjami LGBT. Przed PiSem dochodziło do niej rzadko, od wyborów w 2015 zanikła całkowicie. Nawet Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania nie prowadzi jakichkolwiek rozmów czy działań w kierunku poprawy jakości życia osób LGBT. Co prawda potępił ataki na siedzibę Kampanii Przeciw Homofobii, ale dopiero pod presją opinii publicznej i mediów, które nagłośniły sprawę.

Będziemy mieli swoich bohaterów [Dunin rozmawia z Tomasikiem]

PiS stawia na centralizację władzy i przejmuje kontrolę nad dystrybucją funduszy dla organizacji pozarządowych. W tym celu powołał Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa. Władze Instytutu są zależne od rządu, a tym samym kontrola nad dystrybucją funduszy przeszła w ręce PiS. Co prawda środki mają być przyznawane na podstawie konkursów, jednak ich kryteria są każdorazowo określane przez uzależnionego od rządu Dyrektora Instytutu i brak jest jakichkolwiek wymagań ustawowych w tym zakresie. Wspieranie mniejszości, w tym osób LGBT, nie jest przewidziane przez ustawę. Podobnie jak wprowadzanie klauzul antydyskryminacyjnych do kryteriów konkursowych. W ustawie znajdziemy natomiast odwołania do chrześcijańskiego systemu wartości i apologię narodu polskiego.

Działanie na rzecz osób LGBT może stać się podstawą do odebrania funduszy organizacji, jak to miało miejsce w przypadku Fundacji Autonomia. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej rozwiązało umowę z Autonomią po jednodniowym tzw. „monitoringu”, który nie miał żadnych prawnych podstaw. Został przeprowadzony na krótko po tym jak Ministerstwo otrzymało interpelację i zapytanie poselskie, w których zarzucano organizacji, „walk[ę] z nietolerancją ze względu na orientację seksualną” oraz że jej „cele jednoznacznie nawiązują do poglądów środowisk LGBT”. Ponadto stwierdzono, że projekt zawierał „duży ładunek ideologiczny”.

Jedyna nadzieja w Rzeczniku Praw Obywatelskim

Jakikolwiek dialog czy współpraca z rządem jest obecnie niemożliwa. Trudno sobie wyobrazić, aby PiS poparł rozwiązania legislacyjne zmierzające do poprawy życia osób LGBT w Polsce. Natomiast realne jest dalsze pogarszanie obecnych szczątkowych gwarancji. Współpraca z władzami przeniosła się na poziom lokalny. Samorządowcy niepowiązani z PiS są bardziej otwarci na osoby LGBT i organizacje walczące o ich prawa, z czego najbardziej wyróżnia się Poznań i Gdańsk. Włodarze obu tych miast objęli patronatem wydarzenia związane z Marszami Równości, w Gdańsku wprowadzono Model Równego Traktowania przy jawnym sprzeciwie radnych z PiS. Są to przypadki jednostkowe.

Mężczyźni przebrani za dziennikarzy TVP brutalnie atakują osoby transpłciowe

Na poziomie centralnym o prawa osób LGBT upomina się Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar. Systematycznie przystępuje do spraw o szczególnym znaczeniu korzystając z takich środków jak zaskarżenie, pisma procesowe, publikowanie stanowisk czy skargi kasacyjne do Sądu Najwyższego. Tak zrobił m.in. w przypadku sprawy drukarza z Łodzi, w której potwierdzono, że odmowa świadczenia usług ze względu na orientację seksualną kontrahenta nie jest uzasadniona, a sam przepis zawarty w kodeksie wykroczeń zyskał walor przepisu antydyskryminacyjnego. Ostatnie wyroki NSA dotyczące konieczności przeniesienia aktu urodzenia dzieci par osób tej samej płci do polskich ksiąg stanu cywilnego czy potwierdzenia obywatelstwa polskiego tych dzieci, zapadły również w postępowaniach toczących się przy udziale Rzecznika.

TVP zerwała współpracę z dziennikarzem. Bo jest gejem

czytaj także

Z biura RPO wychodzą publikacje dotykające spraw osób LGBT. Rzecznik zabiera też głos w ważnych sprawach, krytykując wypowiedzi władz czy ich działania, co miało miejsce na przykład po homofobicznych ekscesach ministra Błaszczaka nazywającego osoby homoseksualne „sodomitami”. Rzecznik staje się więc jedyną w zasadzie publiczną instytucją, która o prawach osób LGBT mówi głośno i jawnie. Adam Bodnar jest na celowniku władzy od czasu objęcia rządów przez PiS. Jego budżet jest systematycznie i świadomie zmniejszany, zaś zachowanie (m.in. przerwanie wystąpienia) posłów PiS w lipcu tego roku, gdy Rzecznik sprawozdawał się z prac w 2017 r., nie pozostawia wątpliwości co do stosunku obecnej władzy do Adama Bodnara. We wrześniu 2020 r. skończy się jego obecna kadencja. Kto wtedy upomni się o prawa osób LGBT?

Co dalej?

Po opublikowaniu podsumowania rządów PiS przygotowanego przez Kampanię Przeciw Homofobii i Lambdę Warszawa na facebooku KPH pojawił się komentarz, w którym młody mężczyzna napisał, że czuje się bezradny. Komentarz nie został bez odpowiedzi. Do słów chłopaka odniosła się dziewczyna, która napisała: „Idź na wybory. Zabierz znajomych. Zrób przelew na organizację działającą na rzecz osób LGBT. Idź na demonstrację. Zostań wolontariuszem”. Jeżeli chcemy wywrzeć presję na władze, doprowadzić do konkretnych, pozytywnych zmian względem sytuacji osób LGBT, musimy wziąć sprawy w swoje ręce.

***

Tekst powstał na podstawie podsumowania Kampanii Przeciw Homofobii i Lambdy Warszawy „Trzy lata złej zmiany dla osób LGBT – podsumowanie trzech lat rządów PiS” opisującego osiem obszarów funkcjonowania osób LGBT – prawo do życia, bezpieczeństwa i ochrony przed przemocą, prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, zdrowie, edukacja, wolność stowarzyszania się, wolność wyrażania opinii, mieszkalnictwo i narodowe struktury praw człowieka.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.