Kraj

Tracz z Zielonych: Zjednoczenie lewicy? Tak, partnerskie i koalicyjne

Małgorzata Tracz

SLD i Razem walczą o hegemonię na lewicy. Współpraca z jedną z tych sił bez uwzględnienia drugiej byłaby przedłużaniem impasu. Zieloni nie będą przykładać ręki do wojenki, która odwraca uwagę od najważniejszego wyzwania – odebrania władzy prawicy.

Dawno nie było o lewicy tak głośno, a na lewicy tak dynamicznie, jak po odrzuceniu przez Sejm skierowania do dalszych prac w komisjach projektu Ratujmy kobiety oraz po ogłoszeniu przez Oko.press wyników nietypowego sondażu, w którym po raz pierwszy znalazł się lewicowo-obywatelski blok koalicyjny złożony z Inicjatywy Polskiej, Roberta Biedronia, Zielonych, Razem oraz ruchów kobiecych i ruchów miejskich. Ta egzotyczna, ale nie nieprawdopodobna koalicja otrzymała w badaniu 11% poparcia. Być może troszkę na wyrost, bo sondaż przeprowadzono po niechlubnym sejmowym głosowaniu i powszechnym oburzeniu na brak pełnego poparcia dla procedowania obywatelskiego projektu ze strony sejmowej opozycji.

Wiśniewska: Na Nowoczesną i PO nie możemy liczyć. Czas zjednoczyć lewicę

Projekt Ratujmy kobiety w dużej mierze przyczynił się do integrowania wspólnych działań środowisk lewicowych oraz kobiecych. W 2016 roku w skład komitetu obywatelskiego weszły Inicjatywa Polska, Zieloni, Inicjatywa Feministyczna i ruchy kobiece tj.: Kongres Kobiet, Dziewuchy Dziewuchom, Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, w 2017 roku w zbiórkę podpisów pod zaktualizowanym projektem zaangażowały się także Ogólnopolski Strajk Kobiet, Partia Razem i Sojusz Lewicy Demokratycznej, pomagali działacze i działaczki Obywateli RP, wielu organizacji prowadzących kampanie na rzecz równości.

Ale nie tylko projekt Ratujmy kobiety był polem wspólnych działań wymienionych środowisk: w wielu miastach Polski w latach 2015-2017 ich przedstawiciele i przedstawicielki organizowali i uczestniczyli w demonstracjach w obronie Puszczy Białowieskiej, przeciwko rasistowskim atakom i nacjonalistycznym marszom, przeciwko międzynarodowym porozumieniom TTIP i CETA, deformie edukacji czy wspierających protest lekarzy rezydentów, pokazując, że programowych płaszczyzn porozumienia mają sporo.

Projekt szerszej lewicowej współpracy jako pierwszy wysunął Adam Ostolski – były przewodniczący Partii Zieloni, socjolog – pisząc już w grudniu 2016 roku na łamach Krytyki Politycznej o dwóch blokach opozycji: konserwatywno-liberalnym i zielono-lewicowym. Pisał, że „opozycja nie potrzebuje sztucznego zjednoczenia, ale nie służy jej też przesadne rozdrobnienie. Ważne, by linie podziału i kierunki współpracy oparte były na różnicach merytorycznych”.

Ten kryzys umocni Kaczyńskiego

Do projektów współpracy lewicowych sił odniosły się na łamach Krytyki Politycznej w imieniu swoich formacji Anna Maria Żukowska z SLD i Dorota Olko z Partii Razem. Żukowska przekonuje o konieczności współpracy wszystkich lewicowych sił, wskazując na zmianę programową i pokoleniową w SLD, ale jednocześnie prześlizgując się nad problematycznymi decyzjami niektórych SLD-owskich samorządowców (co trafnie punktuje Olko). Ponadto w zaproszeniu innych do startu pod szyldem SLD Lewica Razem hegemoniczne ciągotki „starego dobrego Sojuszu” są dość widoczne i zniechęcają potencjalnych partnerów.

SLD do Razem: Dogadajmy się

czytaj także

SLD do Razem: Dogadajmy się

Anna-Maria Żukowska

Olko odrzuca tę wizję, powołując się na biograficzne doświadczenie swojego pokolenia i potrzebę obrony ideowej czystości lewicy. Zapomina jednak, że problemem Polski nie jest dziś SLD, lecz Prawo i Sprawiedliwość z jego autorytarnymi zapędami i bezużyteczność parlamentarnej opozycji. Głosowanie w sprawie projektu Ratujmy kobiety pokazało, że lewica jest dziś Polakom i (zwłaszcza) Polkom potrzebna w Sejmie jak nigdy, ale żeby odegrać rolę, do której jest powołana, musi przestać skupiać się na nostalgicznych porachunkach z ubiegłej dekady i wziąć współodpowiedzialność za to, jaki kraj zostawimy naszym dzieciom. To, że nie wszyscy lubią lidera SLD Włodzimierza Czarzastego czy przyklejana Razem łatka radykalizmu naprawdę nie należą do najważniejszych problemów kraju.

Partii Czarzastego bliżej do PO i Nowoczesnej niż do lewicy społecznej [Razem odpowiada SLD]

Teza Adama Ostolskiego o potrzebie powstania dwóch bloków opozycji: konserwatywno-liberalnego i zielono-lewicowego, jest słuszna. Sondaż Oko.press – choć podział na dwa bloki opozycji przeprowadził wg innych kryteriów – wzmocnił tę narrację. Nie uwzględnił jednak wszystkich elementów politycznej układanki, tak na lewicy, jak i na całości sceny politycznej i społecznej w Polsce. Niemniej rozpoczął ciekawą, i niezwykle potrzebną, debatę publiczną o trzech rzeczach: po pierwsze – podmiotach potencjalnej lewicowej koalicji, po drugie – jej formule, po trzecie – szansach na realne zwycięstwo wyborcze, rozumiane jako wprowadzenie lewicowych przedstawicielek i przedstawicieli do samorządów w 2018 roku, a Parlamentu Europejskiego i Sejmu w 2019.

Po pierwsze: podmioty, które wejdą w skład koalicji

Od schowania „szyldowych ambicji” i odsunięcia na bok personalnych animozji zależy, czy moment przełomowy na lewicy nadejdzie na początku czy pod koniec 2018 roku lub nawet – czy nadejdzie w ogóle. Na spolaryzowanej scenie politycznej między konserwatywno-nacjonalistyczną „dobrą zmianą”, a konserwatywno-liberalną „ciepłą wodą w kranie” zostaje niewiele miejsca dla ruchu prawdziwie progresywnego, który zamiast grać na korcie tenisowym konserwatywnych narracji, wyjdzie z własną wizją Polski solidarnej, demokratycznej, równej i na równi z gospodarką i społeczeństwem stawiającej dbanie o środowisko i racjonalne korzystanie z jego zasobów. By taka wizja miała szanse, na pokładzie muszą być wszyscy: od cieszącego się dużym społecznym poparciem Roberta Biedronia, aktywnie działającą w obszarze przez lata marginalizowanych kwestii społeczny Barbarę Nowacką i stworzone przez nią stowarzyszenie Inicjatywa Polska, akcentujących prawa pracownicze i potrafiących angażować w politykę nowe pokolenia działaczy i działaczki Razem, mających recepty na zieloną modernizację i kluczową dla polskiego bezpieczeństwa transformację energetyczną kraju mocno zakorzenionych na europejskiej scenie Zielonych, poprzez mobilizujące do działania lokalnego i obywatelskiego ruchy kobiece, jak Ogólnopolski Strajk Kobiet czy Kongres Kobiet, i demokratyczne ruchy społeczne jak Obywatele RP i Kongres Ruchów Miejskich kreujący nową jakość miejskiej polityki, po wciąż cieszący się dużym społecznym poparciem i przechodzący programową, a też– choć głównie w regionach – pokoleniową zmianę przywództwa Sojusz Lewicy Demokratycznej.

Kinga Dunin: Czy SLD może być zbawione?

Tylko obecność wszystkich tych podmiotów jest w stanie zapewnić szanse na odbicie prawicowej narracji i nakreślenie nowych obszarów starcia politycznych programów. Potrzebna jest partnerska i koalicyjna współpraca, otwarta na wszystkich, którzy podzielają podstawowe progresywne i obywatelskie wartości. Ponieważ dziś SLD i Razem walczą o hegemonię na lewicy, współpraca z jedną z tych sił bez uwzględnienia drugiej byłaby tylko dołączaniem się do tej walki i przedłużaniem impasu. Zieloni jako formacja mająca poczucie odpowiedzialności za Polskę i wychodząca naprzeciw oczekiwaniom wyborców są gotowi na szeroką współpracę, ale nie będą przykładać ręki do wojenki, która tylko odwraca uwagę od najważniejszego wyzwania – odebrania władzy prawicy.

Po drugie: formuła zjednoczenia

Potrzebna jest uczciwa koalicja i odejście od myślenia w kategoriach walki o budowanie pozycji hegemona na lewicy. Koalicja ma sens wtedy, gdy gwarantuje, że głos każdego z podmiotów będzie bardziej słyszalny, a sprawy, o które zabiegamy dla naszych wyborców i wyborczyń, będą miały większą szansę na realizację, niż gdybyśmy startowali osobno. Partnerskie i koalicyjne podejście oznacza dla wielu liderów i liderek ciężką do przyjęcia rezygnację z partyjnego szyldu i samotnego stopniowego kroczenia do parlamentu. Jest jednak potrzebne, by nie przespać wyborczych kampanii 2018 i 2019 roku i zagwarantować lewicowym i progresywnym ideom szanse na realizacje w kolejnych latach. Kilkukrotnie do takich działań i schowania szyldu było zdolne SLD. Koalicje Lewica i Demokraci, a w 2015 roku – Zjednoczona Lewica to były dobre formuły startu, nastawione jednak tylko na wyborczą kampanię, a nie dalszą wieloletnią współpracę. Pozostaje otwarte pytanie, czy zarówno polityczni lewicowi soliści, jak i liderzy i liderki lewicowych ugrupowań będą na tyle dojrzali, by zrobić krok w tył i stworzyć platformę prawdziwej i uczciwej współpracy na kolejne lata?

Po trzecie: szanse na realne zwycięstwo wyborcze

Trzecią ważną kwestią są szanse nowego politycznego bytu na wprowadzenie zmian na scenie politycznej w 2018, w 2019 roku, a także w kolejnych latach.

Najwięcej możliwości daje budowa już teraz uczciwa i partnerska koalicja całej lewicy stworzona na wybory do sejmików wojewódzkich. Wybory do sejmików to wybory ogólnopolskie, podczas gdy koalicje miejskie w większości pozostają w gestii lokalnych działaczy i działaczek, są nastawione na inne cele niż koalicje ogólnopolskie. Wspólny start do sejmików będzie testem na to, czy lewicowym ugrupowaniom zależy bardziej na (od)budowie partyjnych szyldów czy na jakościowej zmianie na samorządowej, a w perspektywie także na ogólnopolskiej scenie politycznej. Warunek powodzenia w wyborach do sejmików jest jeden: w koalicji muszą pójść wszyscy. Jeśli w 2018 roku nie uda się pójść wspólnie w wyborach samorządowych, to po osobnych startach wyborczych – być może potrzebnych, by poszerzyć grono wyborców i wyborczyń każdego z podmiotów, ale w kwestii mandatów w sejmikach wojewódzkich odbić się od ściany prawie 15% naturalnego progu wejścia – lewica będzie musiała na nowo spojrzeć na sytuację ogólnopolską, a w grudniu 2018 roku nastąpi katharsis i zmiana nastawienia do tworzenia wspólnej koalicji.

Partia Zieloni kilkukrotnie w wyborach do rad miejskich pokazała, że jest w stanie stworzyć platformę do startu dla lokalnych aktywistów i aktywistek, działaczek na rzecz praw kobiet i środowiska. Jeśli lewica i ruchy kobiece zdecydują, że nie nadszedł jeszcze czas na wspólny ogólnopolski start wszystkich ugrupowań – stworzymy taką platformę startu jako Zieloni. Mamy nadzieję, że zdobyte dzięki temu poparcie dla zielonych idei będzie wartościowym wkładem do szerszej, uczciwej i partnerskiej, koalicji do wyborów do Parlamentu Europejskiego i płynnego przejścia tej koalicji z kampanii europejskiej do kampanii sejmowej.

Ostatnia szansa na to będzie zaraz po wyborach samorządowych. Po 2018 roku będzie za późno na formowanie koalicji, kalendarz wyborczy uniemożliwi stworzenie prawdziwie progresywnego programu wyborczego, dającego szanse na wprowadzenie choć kilku posłów i posłanek do PE czy pozycję liczącej się opozycji parlamentarnej w polskim Sejmie. Jasno trzeba sobie powiedzieć, że rok 2018, a nawet rok 2019 nie będą latami przełomowymi, w których lewica zdobędzie szturmem większość w samorządach czy parlamencie UE czy polskim. Czas na prawdziwie progresywną politykę nadejdzie w 2023 – roku prawdopodobnie przeprowadzanych równocześnie wyborów samorządowych i parlamentarnych (o ile te pod autorytarnymi rządami PiS-u będą jeszcze możliwe). Teraz trzeba budować jej podwaliny.

Stwórzmy koalicję nadziei!

czytaj także

Aby plan zjednoczenia się udał, potrzeba zatem kilku rzeczy: woli współpracy szerokiego grona ugrupowań lewicowych, społecznych, kobiecych i wolnych elektronów lewicy oraz ustalenia uczciwej formuły koalicji, która rozpocznie swoje działania już w 2018 roku przy wyborach do sejmików wojewódzkich, a w 2019 roku płynnie i pod tym samym koalicyjnym szyldem przejdzie do kampanii europejskiej i sejmowej.

Partie pozaparlamentarne, nowe ruchy polityczne czy społeczne muszą być jednak świadome, że nie przekonają do siebie wyborców i wyborczyń tylko i wyłącznie hasłami dotyczącymi wyrywkowych fragmentów życia społecznego czy negacji zastanego status quo. Programowo jest nam blisko i jesteśmy w stanie wspólnie stworzyć całościową wizję innej Polski – solidarnej, równej, ze sprawnymi demokratycznymi instytucjami, rozwijającej się w sposób zrównoważony, uwzględniający i aspekty społeczne, i ekonomiczne i poszanowanie dla środowiska naturalnego, Polski bezpiecznej energetycznie dzięki rozwojowi nowoczesnej gospodarki opartej o odnawialne źródła energii, a co ważne – innej roli Polski w Europie.

Zieloni muszą się pozbyć łatki partii idealistów

Ważne w tym kontekście jest także wyjście poza dominujący w mediach lewicowych warszawocentryzm i spojrzenie na ogólnopolski potencjał koalicji: działalność poszczególnych ugrupowań poza Warszawą oraz dostrzeżenie ich lokalnych liderów i liderek – bo wyborów nie wygrywa się tylko głosowaniem w Warszawie, lecz także we Wrocławiu, Szczecinie, Lublinie, Elblągu czy Szprotawie i na polskiej wsi, dla której póki co lewica nie ma wyborczych propozycji, a mieć powinna.

Rok 2018 nie będzie przełomowy, ale będzie miał ogromne znaczenie dla obecności lewicy w przyszłym Sejmie, a i jej roli i istnienia w przyszłości. Kolejne 4 lata pozbawionego progresywnej wizji myślenia o świecie parlamentu to oddanie na lata pałeczki kształtowania polskiej polityki PiS-owi, PO i potencjalnemu polskiemu Jobbikowi duetu Korwin-Kukiz. Bo strach po zmarnowanym w 2015, 2018 i 2019 roku głosie sprawi, że w 2023 roku lewicowy wyborca na lewicę już nie zagłosuje.

Lewicowa polityka jest dziś Polsce bardzo potrzebna, a od nas – jako lewicowych i progresywnych partii pozaparlamentarnych, stowarzyszeń, działających na rzecz praw kobiet organizacji – zależy, czy uda się znaleźć formułę współpracy, dzięki której wyjdziemy naprzeciw oczekiwaniom Polaków i Polek. Lewico, czas schować wzajemne animozje, odrzucić mrzonki o osobnym powolnym marszu do Sejmu, zacząć współpracować i wziąć odpowiedzialność za Polskę!

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.

Komentarze archiwalne

  1. Czytam kolejne elaboraty partii mieniacych sie lewicowymi , czytam komentarze i widze wielka ustawkę bez owijania w papierek. Jako potecjalny wyborca, zwykly zjadacz chleba, pracownik najemny – nie zaglosuja na zadna z pchajacych sie zlobu rzekomo lewicowych partii . Rzekomo- bo kazda zaczyna sie i skonczy w obozie liberałow. Lewica jesli ma powstac powstanie na dole. Z gniewu i marzen dzis upodlonych ludzi , którym nie po drodze z PIS. Cala ta ustawka skonczy sie jak z ZL w 2015- porazka. Nowacka Lewicowa? bo broni kobiet? Biedron lewicowy bo radzi sobie w Slupsku, Razem lewicowe bo zrobilo 2-3 pikiety w obronie pracowników, SLD lewicowe??? smiech na sali. Cala ta ferajna wywodzi sie z jednego kotla – liberalnego obyczajowo skrzydla ultraliberałow i Jest jednym z glownych filarow , ktorego zadaniem jest podtrzymywac nieludzki system. Ot, taka lewa noga ale stoł jest dokładnie ten sam . Fajnie poczytac jak kanapki tluka sie publicznie o stołki . Zatrzymac PIS? a po co? aby miec to, co bylo za PO ?

  2. „Bo strach po zmarnowanym w 2015, 2018 i 2019 roku głosie sprawi, że w 2023 roku lewicowy wyborca na lewicę już nie zagłosuje.”
    Jestem przykładem takiego wyborcy (choć raczej centrolewicowego) i już teraz, po zmarnowanym głosie w 2015 roku (na Zjednoczoną Lewicę) wiem, że najprawdopodobniej zacisnę zęby i zagłosuję na Nowoczesną pomimo ich ostatniej kompromitacji i innych mankamentów. Zmarnowany głos boli.

  3. Ale lanie wody i okrągłe zdania. Meritum można by zmieścić w kilku zdaniach. Szkoda. Bo na pewno wspólnego bloku Razem i SLD po prostu nie będzie. Myślę, że nie tylko ja liczyłem na koalicję Razem-Zieloni-IP-ruchy kobiece i inne progresywne – może Biedroń – może Ikonowicz itp. Pani Tracz wiedząc o tym, że Razem nie dogada się z SLD stanęła tym samym po stronie tego ostatniego. Kiedyś nie miałem na kogo głosować, to postanowiłem nie wspierać mniejszego zła i zagłosować właśnie na Zielonych. Jakże byłem wkurzony, kiedy okazało się, że ta partia nie potrafi zebrać podpisów, aby móc wystartować w całej Polsce. Coś było nie tak, przecież to partia długo obecna na scenie. A jeśli nie jesteśmy w stanie porządnie zorganizować zbiórki, to co dopiero myśleć o dobrym wyniku, czy nie mówiąc już o rządzeniu. Nie da się nie dostrzec, że Razem zaczęło z większą werwą, konsekwencją i zdecydowaniem. I teraz wpuszczanie ich pod szkydła SLD, to przepis na zamianę Razem w rozmemłanych i apatycznych zielonych. A w następstwie umocnienie SLD i brak perspektyw na jakąkolwiek, realną lewicową zmianę. Trudno, niech Razem idzie osobno.

  4. Jaki lewica miałaby interes we wchodzeniu gdziekolwiek? Biedroń jest prezydentem miasta Słupsk, gdzie dobrze sobie radzi, Nowacka radzi sobie ze zbieraniem podpisów i propagowaniem praw kobiet (czy to nie jest ważne?). Razem i SLD mają swoje dotacje i nie muszą się zastanawiać przed każdym głosowaniem w sejmie, co zrobić i co powiedzieć. Kto miałby interes, żeby to zmieniać?

  5. Tymczasem moja ulubiona partia – niczym Green Peace – coś zaczęła bredzić o ochronie zwierząt futerkowych. Konserwatywny idiotyzm, bo niby czemu tylko futerkowych, a nie świnek i kurczaczków? I co z tysiącami bezrobotnych garbarzy.

    I co? I nic! Spływa to po mnie. Widocznie Kaczor ma plan. I wyjdzie to krajowi na dobre. Frajda wierzyć ulubionym politykom. Wiecej wiary lewicy życzę.

  6. Tekst wcale nie służy jednoczeniu. Parafrazując, „tu są Niemcy, tu jest Armia Krajowa a my, Zieloni jesteśmy ponad to”. Stawianie znaku równości między SLD a Razem musi być dla Razem przykre i buduje relacje tylko z SLD. Spór o to, czy Razem ma iść z SLD czy samodzielnie to nie jest „wojenka”, ale jeden z najbardziej istotnych sporów ideowych lewicy w ostatnim czasie. Proszę więc go nie bagatelizować. Takie porównanie jest tym bardziej przykre, że Zieloni wspólnie z Barbarą Nowacką przyłączając się do SLD w 2015 odebrali część głosów Razem, które inaczej przekroczyłoby próg i PiS nie miałby większości. Nie czynię z tego zarzutu „zdrady”, bo rozumiem przesłanki tamtej decyzji, ale to powinno Zielonych skłaniać do mniej pouczającego tonu („oni walczą implicite interesownie o hegemonię, a my chcemy być bezinteresowną lewicą”). Byłby on chociaż trochę uprawniony, gdyby w swojej historii Zieloni byli chociaż minimalnie skuteczni. Z braku skuteczności też nie czyniłbym zarzutu, bo warunki były trudne, dopóki Zieloni aprioryczne nie ustawiają sobie Razem, partii, która przekraczając 3% próg odniosła mały, ale największy sukces polskiej lewicy po 1989 r.

    Zrozumcie, macie prawa obywatelskie w tej dyskusji, ale trochę mniejsze niż Razem. Możecie iść z Czarzastym i w moich oczach ten błąd ujmy wam nie przyniesie, ale dlaczego wywieracie presję, by inni szli koniecznie za wami? Jaki macie mandat do tego przywództwa? Owszem, macie zaplecze intelektualne, program Joanny Erbel jako kandydatki Zielonych w wyborach prezydenckich w Warszawie (na którą dla różnych przyczyn nie mogłem oddać głosu) był i jest w większości bardzo dobrym i wyróżniającym się na tle innych prób programem miejskim, ale to jeszcze ciut za mało na przywództwo.

    Problemem lewicy nie jest odsunięcie od władzy prawicy, a budowa lewicy. Z odsunięcia prawicy nic lewicowego jeszcze nie wynika.

    Biedroń lewicowy? Po raz kolejny na tym portalu wezwę o przedstawienie dowodów w obszarze bezpieczeństwa socjalnego. Po ostatecznym odejściu z Platformy skrzydła konserwatywnego, co się właśnie dzieje, PO zliberalizuje się obyczajowo i może nawet poprze Biedronia na prezydenta najpierw Słupska, a jak dobrze pójdzie potem Polski. Co, niemożliwe? To tylko kwestia stopnia rozpaczy, w jakim PO po pokojowym wchłonięciu .Nowoczesnej przy okazji wspólnych list samorządowych będzie próbowała się uwiarygodnić po tym upadku. Nie zastanawia was, dlaczego Biedroń uporczywie milczy? Bo jest gotowy pójść nie tylko z lewicą, więc jak najdłużej chce zachować sobie możliwość wyboru, bo jego cena rośnie. Jesteście pewni, tak z ręką na sercu, że Biedroń w imię wartości socjalnych odrzuci ofertę współpracy neoliberałami? I wtedy czym taka lewica, jaką chcecie budować będzie się różnić od PO z Biedroniem? Oni was zastąpią, takiej „lewicy” Polska nie potrzebuje.

    Proponujecie de facto powtórzenie swojej nieudanej decyzji z 2015. Dlaczego ktoś ma to kupić? Bo sondaże? Wtedy też były sondaże, które tak skołowały koalicję wokół Millera i Palikota, że byliście pewni przekroczenia 8% z grubą nadwyżką. Sytuacja może być tak dynamiczna, że długofalowe decyzje nie mogą być podejmowane w oparciu o sondaże.

    Na miejscu Razem złożyłbym partnerską propozycję współpracy Zielonym po porzuceniu pomysłów na koalicję z Czarzastym (tak samo, jak młodym z SLD nie uwikłanym w rządy SLD i kilku innym środowiskom) ale niestety, takie artykuły utrudniają takie otwarcie. Ale więcej odpowiedzialności spoczywa na „większym” – tak jak napisałem, że Zieloni mają mniejsze prawa obywatelskie w tej debacie, to na tej samej zasadzie pierwszy ruch należy do Razem. Brak z jej strony prób porozumienia będzie w przypadku ofensywy SLD na „zjednoczenie” dziwny.

    1. #WinaZielonych, że Razem nie dostało się do Sejmu, najlepszy absurd dzisiaj XD

      1. A czy oburzasz się gdy próbuje się zapędzić Razem do koalicji wszyscy przeciw PiS daleko powszechniejszą narracja że nie powinno popełnić błędu którym w 2015 zablokowali wejście Zjednoczonej Lewicy do Sejmu, więc są współwinni rządom PIS? Jeślwinni to w takim samym stopniu.

  7. Taka uwaga ogólna – lewica (jakakolwiek) żeby rządzić (na jakimkolwiek szczeblu) musi mieć wiarygodnych kandydatów. I tam gdzie te kadry są, można pobić reakcję nawet w jej mateczniku (przykłady: Matyjaszczyk, Majchrowski, Ferenc), można też wygrywać w okresie dla lewicy trudnym (Biedroń). Czy Razem, Zieloni, SLD mają dzisiaj takie kadry?

  8. Wyciąg z programu Zielonych:
    1. Całkowite odchodzenie od pozyskiwania energii z ropy, węgla i innych paliw kopalnych oraz pozyskiwanie jej w przynajmniej 50% z odnawialnych źródeł energii do 2030 r.
    2. Rezygnacja z planów budowy elektrowni jądrowych.
    5. Zakończenie produkcji i sprzedaży nowych pojazdów spalinowych do 2030 r. i zastąpienie ich pojazdami niespalinowymi.
    Eliminacja pojazdów spalinowych oznacza konieczność zwiększenia produkcji energii elektrycznej dla pojazdów elektrycznych. A więc konkretnie: ile dziesiątków tysięcy turbin wiatrowych musimy postawić, ile tysięcy bogazowni? Obecnie projekt lokalizacji każdej z ww. inwestycji wiąże się z masowymi protestami lokalnych społeczności. Małych elektrowni wodnych wbrew pozorom było i jest już w Polsce dużo, budowa nowych jest utrudniona ze względu na możliwości spiętrzania wody.
    Nie wystarczy rzucić kilka pięknych haseł, wskażcie sposoby ich realizacji, bo obecnie program zielonych w tym zakresie to nawet nie jest populizm, ale zwykłe pierdoły.

    1. Odejście od pozyskiwania energii za atomu to skrajnie antyekologiczny postulat. To tak naprawdę populistyczne działanie, oparte na narracji z lat 80 i 90 tych, kiedy rzesze aktywistów skompromitowanego Greenpeace kładło się na tory przed pociągami z odpadami itp.

      Chciałbym wiedzieć, jaka jest alternatywa dla atomu. Wiatraki, energia pływów? Doświadczenie pokazało, że to nie działa, a etyczne też nie jest (metale szlachetne w tych urządzeniach = pozyskiwanie rabunkowe i niewolnicze w Afryce).

      Stare hasła, rzeczywistość pokazała co innego. Dodatkowo cały czas z tyłu głowy pali mi się światełko – lobby wydobywcze ropy i węgla w tym macza paluchy.

      1. No pierwszy raz się muszę z tobą zgodzić bo faktycznie całkowite odrzucenie atomu i strach przed nim jakbyśmy byli na terenie zagrożonym przez trzęsienie ziemi jest irracjonalne.

    2. Może się to niektórym wydawać nierealne, ale dziesięć lat temu komórka w kieszeni każdego Nigerczyka, Chińczyka czy Boliwijczyka też się wydawała science fiction (bo jak drogo i ile ziem rzadkich trzeba…), a dziś to rzeczywistość. Wystarczy popatrzeć na lecące „do nieba” wszystkie krzywe gospodarcze (wzrostu wykładniczego) – patrz „Swiat na rozdrożu” Marcina Popkiewicza, a lepiej się rozumie co się dzieje ze światem. Weszliśmy w fazę gwałtownego przyspieszenia – nie tylko wskaźników wzrostu (PKB, produkcji samochodów i czego się da), ale i wskaźników dramatycznych efektów dla środowiska (emisji CO2, wzrostu populacji, wyczerpywania się zasobów, wymierania gatunków…). Nie mamy czasu. Nie mamy wyjścia. Transformacja energetyczna się i tak dokona, bo musi, cokolwiek byśmy robili. Pytanie tylko czy będziemy ostatnim skansenem Europy a nasza gospodarka zamiast uczestniczyć w innowacjach wokół OZE, domów pasywnych, smart grid i oszczednosci energii, będzie się skupiała na technologiach węglowych skazanych w najbliższych dziesiecioleciach na zamknięcie. Nasz wybór.

    3. Weszliśmy w nową erę i możemy albo przyłączyć się do Zachodu, albo tkwić w zaścianku.
      1. OZE 50% jest postulatem trudnym, ale realnym. Dlaczego? Z jednego podstawowego powodu – energia wiatrowe czy słoneczna spada rokrocznie o 4-6%, więc do 2030 roku nawet instalacja tej energii w domach będzie tańsza niż korzystanie z energii węglowej, która jest teoretycznie najtańszą energią. Do tego skok technologiczny jaki tu następuje powoduje, że np. możliwe będzie drukowanie paneli w drukarkach 3D i cena tej energii tylko będzie spadać, przy jednoczesnym spadku materiałów potrzebnych do jej produkcji. 50% jest więc nie tylko realne, ale nawet logiczne, o ile kraj rzeczywiście przyjrzy się temu, co się dzieje w nowych technologiach.
      2. Rozumiem argument odnośnie energii jądrowej. Jednak warto pamiętać, że budowa elektrowni jądrowej jest droga i robi się coraz droższa. Do tego okres budowy to jakieś 10 lat, więc zakładając dalszych trendów spadkowych w energii OZE i w technologii przechowywania energii, to elektrownia jądrowa będzie skrajnie drogim źródłem energii zanim nawet zaczną być stawiane fundamenty.
      3. Zakończenie produkcji pojazdów spalinowych to akurat też bardzo racjonalne, do tego podobne programy są już zapowiadane w Europie czy nawet w Chinach. Za 10-12 lat większość rozwiniętych krajów świata najprawdopodobniej przestanie produkować auta spalinowe. Chcemy być tym zacofanym krajem, czy jednak dokonać skok technologicznego wraz z innymi?
      Absurdalny jest argument o konieczność zwiększenia energii elektrycznej. Owszem – trzeba będzie. Ale potrzeby energetyczne auta elektrycznego są sporo niższe od auta spalinowego, a paliwo to też część miksu energetycznego państwa.
      Więc koniec końców to Pan pisze ‚pierdoły’, bo zmierzamy w tym kierunku. I albo dołączymy do tych trendów, albo zostaniemy energetycznym skansenem.

      1. Jak Pan sam napisał, moc znamionowa to nie to samo co produkcja Niemcy teoretycznie mogą pokryć ok. 15% zapotrzebowania na energię elektryczną z OZE, w rzeczywistości pokrywają 3-4%). Jeżeli warunki atmosferyczne (nasłonecznienie, prędkość wiatru) są niekorzystne, brakującą energię w sieci trzeba uzupełnić w inny sposób. Nie ma takiej możliwości w przypadku bloków energetycznych energetyki przemysłowej, więc należy (i w Niemczech się stawia) małe i średnie elektrownie gazowe, które mają uzupełnić ww. czasowe braki energii z OZE. Niestety ze względu na szybkie rozruchy i ograniczony czas pracy, efektywność takich zastępczych źródeł energii jest niska, a koszty ich wybudowania wysokie, co wpływa na koszt jednostki energii elektrycznej dla odbiorcy.
        Pierdołami nazwałem myślenie życzeniowe zawarte w programie Zielonych, jako wyborca życzyłbym sobie konkretnych propozycji, co zastąpimy czym i ile nasz to będzie kosztować, przy obecnych i przewidywanych kosztach instalacji OZE.

    4. Łączna moc zainstalowana w Polsce: 40 GW.
      Moc energii słonecznej zainstalowana w Chinach w samym 2017 roku: 64 GW.
      Oczywiście moc znamionowa to nie to samo, co produkcja, a Chiny to potęga, ale skoro Chiny dały rady w rok tyle z samej energii słonecznej, to Polska nie da rady zastąpić ok. 15 GW w 10 lat? Szczególnie, że za 10 lat panele prawdopodobnie będą od 2-3 razy tańsze, a już teraz zbliża się punkt graniczny, że będą elektrownie słoneczne w klimacie polskim będą taniej produkować energię niż energia węglowa? Rocznie wspieramy górników kwotą 2 mld EUR. Za tą kwotę można rokrocznie instalować ok. 2 GW farm wiatrowych / słonecznych rocznie. 2 GW x 10 lat = 20 GW. Dołożyć drugie tyle i mamy 40 GW. Viola! 50% do 2030 roku.

  9. W sumie tak teraz się zastanawiam – w tej koalicji mieliby być Obywatele RP, serio? Czekam na propozycję by na listach był też jeszcze Kijowski, po drodze weźmy jeszcze Lisa, może się zgodzi 🙂

    1. Zapomniałeś jeszcze o Giertychu. No i Misio Kamiński i Czarniecki musi w koalicji być.

    2. Skończy się na tym, że SLD/Zieloni pójdą ostatecznie z PO/N i spełni się Marzenie o antyPiSie bo przecież najważniejsze to odsunięcie ich od władzy, a nie odbudowa lewicy.

      1. A tego też bym nie wykluczył. SLD jest w stanie pójść z PONowoczesną. Zieloni? W zasadzie wydaje mi się po tym co przeczytałem, że w ostateczności tez. Nowacka? Też pewnie dałaby się skusić i wytłumaczy to tym, że sytuacja jest jaka jest. Więc ja bym tak kompletnie nie wykluczał, że faktycznie taka jednak, wielka wspólna lista może mieć miejsce. Ale dziś świetnie to podsumował w radiu tok.fm ktoś z Kultury Liberalnej, mówiąc że taka wielka koalicja szybko by się rozpadała, zrobiły się tam jeden wielki chaos, a PiS co chwile wpuszczałby jakieś tematy do debaty, które taką koalicję by rozwaliły od środka. Tak więc zobaczymy co będzie, ogólnie mam wrażenie, że cokolwiek będzie, to będzie niewesoło.

        1. W poprzednich wyborach głosowałam na PIS. Ta partia reprezentowała moje poglądy lewicowe, przede wszystkim mam tu na myśli opiekuńczą rolę państwa względem obywatela, według mnie to co najbardziej wyklucza to bieda, i zadbanie o tą sferę uważam za podstawę. Gorzej jest ze swobodami obywatelskimi, ale dopóki obecności na mszach nie sprawdzają (a nie sprawdzają-pytałam znajomych;), moi znajomi orientacji homoseksualnej żyją identycznie jak 5 lat temu, a przestępstwa na tle rasistowskim i ksenofobicznym nadal ścigane są przez odpowiednie służby, to szat drzeć nie będę. To że Razem nie chce się dogadać w szeroko rozumianej koalicji jest dla mnie tylko plusem, bo wtedy wiem że reprezentować mnie będą w 95%, a nie w 5. Zdaje się że to PO już próbowała, reprezentować wszystkich, i wszyscy wiemy jak to się skończyło, i nie mam tu na myśli tych ok 20% poparcia, tylko to że Ci ich popierający tak naprawdę sami nie wiedzą co popierają (jedynie ANTYPiS jest pewnikiem). Z zaciekawieniem czytam artykuły na temat prób łączenia, i koalicji, i naprawdę cieszy mnie upór partii Razem, wiem że jeśli dalej będą upierać się przy swoim to przekonają do siebie o wiele więcej ludzi, i wbrew wciąż wysuwanym tu teoriom, i w artykułach i komentarzach, o elektoratach PO i Nowoczesnej, to jednak największą szansę mają na pozyskanie elektoratu PISu. Dlatego ja wierzę w Razem, wierzę w to że będą ewoluować, nie rozmyją swojej „ideologicznej czystości”, i tutaj wiem że nie spodoba się analogia, ale to PIS w ten sposób zdobył poparcie i w ten sposób je utrzymuje, nie rozmieniając się na drobne.

  10. Lewica ma wszędzie problemy. W sąsiednich Niemczech też. FAZ dzisiaj pisze o pewnych przekrętach w członkostwie w SPD. W dotkniętej wielkim niemal egzystencjalnym kryzysem SPD liczącej dzisiaj 440.000 członków (ach gdzie te czasy kiedy SPD miała około miliona członków) zauważono gwałtowny przypływ członków oraz składanych deklaracji członkowskich. Ma to związek z zapowiedzianym powszechnym głosowaniem wszystkich członków SPD nad ostatecznym zaakceptowaniem wielkiej koalicji. Zwłaszcza młodzi z Jusos wezwali przeciwników Wielkiej Koalicji do masowego zapisywania się do partii, aby wielką koalicję uwalić. SPD jest bardzo podzielona w tej sprawie, a przewaga zwolenników kontynuacji koalicji jest znikoma. Przez nowych członków można by szalę przechylić.

    Nie jest to zbyt uczciwe postępowanie, takie wstępowanie do partii pod jedno głosowanie. Zresztą wprowadzi się jak zwykle pewną cezurę czasową, która przypadnie mniej więcej w połowie negocjacji koalicyjnych, od której nowi członkowie nie będą dopuszczeni do głosowania. Także nie przewiduje się, aby ta akcja się udała, ale jest ona odnotowana.

    Pokazuje to, że lewica nie tylko w Polsce ma problemy.

    A tak nawiasem mówiąc, to Zieloni ilu mają aktualnie płacących składki członków? Ilu ma też ich Razem? A ile SLD? Te dane byłyby ważne, aby ocenić, czy dyskusja na lewicy to polityka o coś, czy też tylko czysta publicystyka, inaczej mówiąc publicystyczny trolling.

    Ja nie jestem z lewicy, ale zaproponowałbym lewicy następujący deal wewnętrzny. Razem, Zieloni i wszelkie inne frakcje lewicowe proponują SLD nowe otwarcie. To znaczy SLD otwiera swoje struktury bezwzględnie na wszystkie siły lewicowe jednocześnie zmieniając status partii na ultrademokratyczny i ultraoddolny przewidujący m. in.:
    – całkowitą autonomię struktur terytorialnych (wszystkich szczebli, a zwłaszcza wojewódzkim) z nowym autonomicznym wyborem ich organów przedstawicielskich
    – pełną autonomię struktur regionalnych w wyborze kandydatów na stanowiska publiczne z obowiązkowymi prawyborami, w których uczestniczą wyłącznie członkowie partii zamieszkujący okręgi wyborcze w których kandydaci mają być wybierani
    – całkowity zakaz wtrącania się w przebieg wyborów i prawyborów organów partyjnych z zewnątrz i wykreślenie ze statutów wszelkich wzmianek o zatwierdzeniu list kandydatów przez jakieś zarządy struktur wyższego rzędu
    – wpisanie do statutu zasady pomocniczości organów partii wszystkich szczebli z podkreśleniem zakazu władztwa tych organów nad członkami i strukturami terytorialnymi, natomiast przejmowania tylko funkcji reprezentacyjnych i pomocniczych (a więc takich, które z natury mogą być realizowane na wyższym szczeblu)
    – podział środków finansowych w partii następuje według klucza proporcjonalnego do liczby struktur regionalnych partii w sposób gwarantujący podmiotowość i autonomię odpowiednich struktur terytorialnych

    Jednym słowem niech lewica spróbuje założyć w Polsce pierwszą prawdziwą demokratyczną partię polityczną gwarantującą oddolność i demokratyzm procesów decyzyjnych stworzoną dla obywateli o wrażliwości lewicowej w terenie a nie dla zarządów i grupek działaczy brylujących w telewizji. Tylko coś takiego może ludzi włączyć i przekonać a nie kolejne nawalanki grupek działaczy w salonach i forach internetowych o podział miejsc na listach i cieplutkie poselskie stanowiska z prawem stałego wykonywania małpich fikołków w telewizji.

  11. Dlaczego autorka powyższego tekstu nie potrafi zerwać z wbijanym nam przez ostatni 28 lat schematem lewica, centrum, prawica, który już się wyczerpał patrząc na organizacje dobijające się do głosu, słyszane coraz lepiej od 2 lat?
    Dlaczego wśród Zielonych nie można kontynuować myślenia o „Dobrej Zmianie”, „Opozycji 3RP” i „Nowej Opozycji” zaproponowanej właśnie przez okopress.
    Co mogą dać nawet najlepsi młodzi ludzie z SLD, kiedy zza nich w każdej chwili może wyskoczyć Miller szczujący na uchodźców, Czarzasty gotujący kasze czy taka osoba jak prezydent Częstochowy, czyli osoby które rządzą w partii i w regionach.
    Co do wspomianej dojrzałości liderów i liderek różnych organizacji w sprawie ew kooalicji to mam pytanie czy w Zielonych i innych organizacjach słucha się głosów z dołu, ludzi którzy bedą później robić kampanie w okręgach, zbierać podpisy, itd o to czy działają w polityce po to by odsunąć PIS od władzy ramię w ramię z „umiarkowanie konserwatywnym i liberalnym gospodarczo” SLD? Czy może starać się za wszelką cenę szukać lepszego rozwiązania?

  12. Szczerze mówiąc widzę tylko dwa problemy w zjednoczoniu lewicy:
    1) na SLD mimo że rzeczywiście nastąpiła tam pewna zmiana pokoleniowa to jednak należy patrzeć jej na ręce by rzeczywiście nie było tam ludzi „umiarkowanie liberalnych gospodarczo i umiarkowanie konserwatywnych” jak to określił jeden z jej działaczy czy też innego Millera czy Ogórek. Z drugiej strony pytanie czy nie wygra tam opcja „Zjednoczonej Opozycji” i nie uznają że bliżej im do PO.
    2) sekciarstwo Partii Razem która ma obsesję na punkcie tego co uważa za „ideową czystość”w nie mniejszym stopniu niż neonaziści że swoją obsesją na punkcie”rasowej czystości”. Zanim ktoś mi zacznie dawać łapki w dół bo szkaluje ich ukochaną partie czy wypominać SLD to pragnę zauważyć że w środowisku tym nawet IP uznawana jest za”niezbyt lewicowe” zaś gdzie nie gdzie nie potrafi dogadać się nawet z Zielonymi, zresztą przypominam tylko że partia ogłosiła że nie będzie współtworzyć szerokiego frontu w Łodzi „bo Joński”.
    Ze strony innych ugrupowań czy ruchów miejskich nie widzę większych problemów a nawet powiedziałbym że Zieloni czy Inicjatywa Polska wykazują się w tej kwestii największym rozsądkiem.

    1. Co do IP, to dla mnie jest cały czas zagadka jeśli idzie o lewicowość. Tak jak pisałem wyżej, jeśli jej szeregi zasilą zawieszone posłanki Nowoczesnej, to niestety, ale to będzie zbyt mocny zgrzyt, by IP w takiej sytuacji brać na poważnie jeśli idzie o lewicę. Co do tego, że Razem czasem przesadza z tą ideową czystością, to się zgadzam, przykład Łodzi faktycznie to pokazuje.

      1. Z drugiej strony jeśli przyjrzeć się elektoratom Razem i Nowoczesnej to można zauważyć że jedni i drudzy wywodzą się z miast oraz mają powiązania z ruchami miejskimi, a również w Nowoczesnej działa skrzydło centrolewicowe.
        Trzeba przyjrzeć się nowo przyjętym, może są z tego skrzydła, a jeśli pozostałe partie planktonowe (zieloni, PPS, RSS itd.) się przyłącza to nie martwiłbym się o jakiś mocny skręt w prawo.

      2. Pisząc IP proszę precyzowac, bo w kręgach lewicowych ten skrót oznacza Inicjatywę Pracowniczą. Ja wiem, że nowy nalot liberałów wciąż się uczy, ale skupcie się. Serio, na lewicy pani Nowacka to nie jest częsty temat. Co najwyżej kpin czy sarkazmu.

    2. Rąbnij się w łeb politruku. Razem nie jest sekciarskie, współpracuje z szerokim zapleczem organizacji. Po prostu patrzy uczciwie i rzetelnie na tacę, a na niej lewicy jest bardzo mało. Biedroń został zaproszony do rozmów, nie skorzystał. Ikonowicz jak zwykle odleciał na inną planetę. Ruchy miejskie zostały rozwalone, czy tak jak w warszawie tuż po wyborach samorządowych wchłonięte i przekabacone przez neolibów. Więc z kim ma się do cholery to Razem układać, bo nie wiem. Z SLD, po tym co zrobiło, z Nowacką, która nie wie czego chce (teraz zachciało jej się urlopu dla odmiany, taka to lewica – w takiej chwili …. ), z Zielonymi po których nie wiadomo jakiej zdrady (dziwne upubliczniania rozmów, wycieki, sprawy Kolmasiaka – to jest naprawdę cuchnące). Nawet jest otwarte na środowiska lewicowe całkowicie odrzucające parlamentaryzm, jak chociażby chęć współpracy z Federacją Anarchistyczną itp. kolektywami, co czasem działa, więc jaka sekta do jasnej cholery ?.

      To tacy jak ty właśnie pokazują sekciarskie podejście do polityki. Brak wam rozmachu i witalności. Jesteście przeżarci kunktatorstwem, oportunizmem i koniunkturalizmem. To przez was lewica szoruje po dnie, a Razem się boicie bo jest jakieś, i wie czego chce.

      To was przeraża, reakcjo.

      1. Pisz dalej razemici kucu bo raz że poprawiasz mi nastrój a dwa że potwierdzasz to co piszę o fanatykach tej partii. 😉

  13. Stanowisko trochę przypominające wyczekiwanie Biedronia i Nowackiej. Widać, że na lewicy jest mur, po jednej stronie Razem, po drugiej SLD, na murze okrakiem siedzi Biedroń, Nowacka, Zieloni itd., którzy oglądają wojenkę z boku i przyłączą się do silniejszego, tego kto będzie lepiej rokował i będzie miał szanse wejść do sejmu. Wiadomo że Razem z SLD się nie dogada, więc teraz jest kwestia tego kto za około rok będzie miał mocniejszą kartę przetargową, na razie nikt się nie chce wychylać, stąd takie teksty jak ten powyżej. Zadecydują pewnie sondaże z końca tego roku i na początku przyszłego. Gdyby wybory były za parę miesięcy to można stawiać w ciemno, że mielibyśmy powtórkę z roku 2015, czyli Razem idzie oddzielnie, SLD, Nowacka, Biedroń, Zieloni, itd idą jako jakaś nowa Zjednoczona Lewica. Żadnej wielkiej lewicowej listy (wspólnie z SLD) nie będzie, ale nie będzie też raczej listy której ja bym chciał czyli Razem, IP, Zieloni. Cóż, w takim układzie pozostanie albo głosować na partię z 2%poparcia i w praktyce zmarnować głos, albo modlić się, że powstanie coś nowego przed wyborami, coś centro-lewicowego, bo jednak na Zjednoczoną Lewicę z SLD raczej nie będę w stanie zagłosować, zresztą dziś czytam, że do IP Nowackiej może dołączą posłanki Nowoczesnej, tak więc taki transfer świetnie pokazałby ile lewicowości jest w IP i Nowackiej, ale poczekajmy czy to prawdziwe informacje.

    1. A może być, że Nowacka z Biedroniem coś upichcą na lewicy i powstanie 3 ośrodek zamurowany 😉 To też jest możliwy scenariusz. Generalnie dzisiaj mamy klincz, i to nie całkiem z winny tych wszystkich ośrodków, ale całościowej sytuacji. Oddany głos nie jest zmarnowany, a już tym bardziej na Razem. Na lewicy teraz mamy niezły thriller, który będzie trzymać do dnia wyników wyborczych.

      1. Nowacka z Biedroniem podobno coś szykują, ale dopiero za około rok. W sumie 3partia to by już było kompletne rozwalenie lewicy 🙂 Choć według mnie nawet jeśli założą partię, to dogadają się z SLD na wspólne listy, kwestia będzie tylko tego kto rozdaje karty, czyli kto będzie wyżej stał w sondażach. Natomiast Razem przewiduję, że zostanie samotne i z bardzo nikłym poparciem, które im spadnie, gdy nie wejdą do zjednoczonej lewicy.

        1. Teraz tak sobie przejrzałem wpis Biedronia na facebooku, tzn. komentarze pod nim i oczywiście moje obserwacje się potwierdzają. Elektorat Biedronia to w większości neoliberałowie 🙂 U nas to wszystko jest naprawdę tak pomieszane, że albo ludzie nie wiedzą kogo popierają, albo politycy nie wiedzą sami jakie mają poglądy, potem dzięki temu mamy to co mamy w sejmie, czyli jeden wielki chaos 🙂 Komentarze tam to po prostu śmiech na sali, takie typowe neoliberalne banały – obniżyć podatki, skoro ciężko pracowali to im się należy itd., itp (to wszystko odnośnie tego 1% bogaczy).

        2. „Nowacka z Biedroniem podobno coś szykują, ale dopiero za około rok.” Do tego czasu Biedroń straci wszystkich swych fanów i klakierów piejących z zachwytu nad każdym jego wpisem i zdjęciem, które wrzuca na swój profil na FB. Sam przeglądałem. Ciągle tylko : Och jaki pan wspaniały! Biedroń na premiera, na prezydenta! Och! Ach! Ajajajaj!”… Zero krytyki. Niech lepiej Nowacka sama coś robi.

          1. Faktycznie, choć niżej napisałem, że ostatni wpis akurat parę postów krytycznych, bo odniósł się do nierówności i jego neoliberalni fani źle to przyjęli, a reszta milczy i w sumie jak na fanpage Biedronia mały odzew 🙂

        3. No nie wiem czy Nowacka poszła by ponownie na SLD 🙂 A to jakieś sprawdzone info, te „coś szykują”? Generalnie ja widzę, że Biedroń to chciałby zrobić sobie dobrą platformę z samorządu na prezydenta (urząd prezydenta dałby mu szanse, aby się jednoznacznie nie wypowiadać), choć chciałbym się mylić.

          1. W życiu nic nie jest pewne, więc trudno mówić o sprawdzonym info 🙂 Ale w 1-2 wywiadach Nowacka mówiła jasno o nowej partii. Obserwując też jej inne wypowiedzi czy działania, też mam takie wrażenie. Gdzieniegdzie też można usłyszeć w wypowiedziach publicystów, że coś jest na rzeczy. Tak więc według mnie takie przymiarki pod nową partię Nowackiej są. I według mnie taka partia może mieć na starcie ponad nawet ok. 8%, kosztem głownie Nowoczesnej, Razem, SLD czy niezdecydowanych. Niestety obawiam się, że to będzie partia wydmuszka, która jednak przeciągnie do siebie wyborców lewicowych, co niepokoi mnie trochę, że może się to odbyć poprzez kompletne zmarginalizowanie Razem, zarówno jeśli idzie o poparcie (odpływ wyborców), jak i o mediach, które całkowicie przestaną zapraszać kogoś z Razem kosztem tej nowej partii Nowackiej. Co do jej współpracy z SLD, to nie wiem. Jeszcze parę miesięcy temu bym się z tym zgodził, teraz natomiast widzę, że ewidentnie wyciąga rękę w kierunku SLD, wydaje mi się, że kieruje się czystym pragmatyzmem. Wie, że z SLD do sejmu wejdzie i zdecydowanie łatwiej będzie się jej dogadać z Czarzastym niż z Razem, poza tym z Razem takiej pewności wejścia do sejmu nie ma.

          2. Dziś i wczoraj wywiady Biedronia. Dziś mówi o nowej partii, w tej partii widzie Nowacką, Budkę, Gasiuk etc. Nic nie mówi o Razem, zresztą nie wiem co Razem miałoby robić na jednej liście z Budką i Gasiuk. Wydaje się, że ta nowa partia, to ma być łapanka znanych twarzy – Biedroń, Nowacka, Budka, Schering, Gasiuk etc, pewnie oczywiście poparcie sobie zdobędzie. Dla mnie taki zestaw, to będzie po prostu polityczna wydmuszka. Jeśli tak ma wyglądać nowa partia, gdzie mamy ludzie z różnych biegunów poglądów politycznych, to ja dziękuję. Będę wolał oddać głos nieważny, albo „zmarnować” głos na Razem.

          3. Ale nie ma czegoś takiego jak zmarnowany głos, jeśli Razemowcy ci odpowiadają w najszerszym zakresie to trzeba głos oddać i przekonywać innych.

            Biedroń chce jeszcze jedną turę w Słupsku odegrać, widzi jak wygląda rozkład sił politycznych, więc będzie czekać na przemęczenie PiS drugą kadencją i dopiero wtedy zdecyduje się na uderzenie. Z tych wywiadów, tego braku jasnych deklaracji czytelnie to wychodzi 🙂 Nowacka pójdzie albo taką samą drogą jak Biedroń (podtrzymując się w głównym nurcie wokół spraw kobiecych) albo zaszaleje i pójdzie drogą Palikota. Jedno jest pewne – Razem gra i musi grać ambitnie i z rozwagą w terenie i mediach, bo ten układ siły na lewicy już się nie zmieni do wyborów. Jestem na 99% przekonany o tym.
            Teraz wszyscy na lewicy muszą trochę zignorować procenty sondażowe i działać (oczywiście poza SLD, bo ono może i chce wszystko).

  14. Proszę Pani, formuła „najpierw odsuńmy PIS od władzy, a później zobaczymy” naprawdę się nie sprawdzi. Zarówno ja, jak i wiele innych osób, po prostu nie przełknie pigułki w postaci Razem + SLD czy (do czego namawiają ględzący tetrycy z Wyborczej) Razem + PO + .N itp. Doceniam Zielonych, ruchy miejskie, Pana Biedronia, ale jednak to Razem powinno być podstawą formowania się prawdziwej Nowej Lewicy. Razem ma strukturę, fundusze i rozpoznawalność oraz (jak dotąd) spójny program, nieskażony obrzydliwym podejściem w stylu „mniejsze zło” czy „zgniły kompromis”. I zaraz pewnie pojawią się trolle czy to z PO, czy z SLD czy inni antysymetryści, którzy zaczną swoją mantrę o 3%, o rozbijaniu frontu walki z PIS i podobnych. Ale napiszę uczciwie: wolę te 3% i spokój sumienia, wolę 3% i możliwość spokojnego spojrzenia w lustro, niż 5 czy nawet 7 (11 to obecnie mrzonki), za cenę porozumienia z Panami Czarzastym, Schetyną czy Panią Lubnauer. Kiedy w końcu Pani i podobnie myślący zrozumieją, że Nowa Lewica nie może już iść na żadne kompromisy ideologiczne? Że Nowej Lewicy po prostu nie stać już na nie? Bo jeśli pójdzie po raz kolejny, to skurczy się nawet nie do 3%, ale do 0,3% i zamieni się w kanapę. A tak mamy szansę przebić się ze swoim przekazem do świadomej części społeczeństwa, jeśli nie w najbliższych to w kolejnych wyborach. Razem postawiła na konsekwentną pracę u podstaw, czystość przekazu i uczciwość. Przehandlowanie tych atutów w imię złudnych 3-4% to będzie samobójstwo dla dopiero co raczkującej, Nowej i Prawdziwej Lewicy w Polsce.

    1. Bezkompromisowość, czyste lustro itp. wszystko rozumiem, choć się nie zgadzam, ale gdzie w tym tekście jest „odsunięciu PiS od władzy”? Proszę czytać uważnie, bo ja znajduję w tym tekście chęci odsunięcia prawicy od władzy, a prawica nie równa się PiS.
      Prawica do też PO, to nawet Nowoczesna i spora część SLD. Coś w tym jest, by apelować do SLD, by się uwiarygodniła, ale nie fasadowo, lecz wreszcie realnie. Nie tylko gdzieś w dołach, ale wszędzie! Niech się ogarną i zapracują na to, by nie kojarzyć ich o kolesi walczących o stołki.

    2. „Konsekwentna praca u podstaw” i przebijanie się z przekazem buraczkowych towarzyszy to droga do udziału we władzy za najbliższe 40 lat. Dziękuję, postoję.

  15. dla Pani Tracz najważniejszym postulatem ma być oderwanie PiS od władzy , tylko to nie RAZEM doprowadziło PiS do rządzenia, a lata hegemonii konglomeratów typu SLD, PO z wiecznymi koalicjantami czyli PSL, ale widocznie pani z partii Zielonych lubi dzielić skórę na niedźwiedziu i wie, że na pewno wyborcy RAZEM zagłosują na koalicję przez nią proponowaną, z pewnością nie robi tego przy użyciu szklanej kuli……Dziękuję za szczerość Pani Tracz, dobrze wiedzieć na kogo chciało się oddać swój głos

  16. Hegemonię?

    Co za manipulacja słowem. SLD żadną lewicą nie jest, nie było, i nie będzie. Razem jest jedyną partią lewicową, i największym bytem opozycyjnym (bo w parlamencie opozycji nie ma). Nie ma walki o hegemonię, jest tylko walka z betonem politycznym, który szarpie ciało kraju i społeczeństwa, nie chcąc być oderwanym od koryta. Mowa tu o POPiSie, .Archaicznej, PSL i reszcie mikrobytów prawicowych z sejmu.

    Tekst Zielonych jak zwykle napuszony, rozdmuchany, ale merotoryki nici. Tylko nieudolna gra słowami i znaczeniami. Poprzednie wybory pokazały, jak Zieloni potrafią brudno grać – będąc totumfackimi SLD, usiłowali deprecjonować Razem za wszelką cenę.

    Drodzy Zieloni. Ekologia, prawa zwierząt, przyjazny dla przyrody i istnień ludzkich i nieludzkich (zrównoważony) rozwój technologiczny to niezmiernie ważne sprawy. Dlatego nie sposób ich złożyć na ręce ugrupowania, które od 2004 roku nie ugrało dosłownie NIC, oprócz kilku złotych dla min. będących tym ugrupowaniu lobbystów.

    Jesteście zdyskredytowani na całej linii.

    Pozdrowienia dla Darka Szweda. Zawsze miał ciekawe koszule.

    1. Czyli co?
      #WinaZielonych?

      A poważniej: tekst jest ruchem w dobrą stronę, biorąc pod uwagę układ (bez)sił na lewicy. Są akcenty ogólnopolskie i lokalne. Nie ma wymiotów o przeszłości i sporów ideo, tylko zwrot w stronę strategii. Sejmiki to dobry pomysł na przetestowanie zdolności koalicyjnych. Samorządówka to większy problem, bo rozmowy już się toczą, a kilka ruchów, choćby ze strony SLD nie pomaga.

      A twierdzenia, że Zieloni deprecjonowali Razem w poprzednich wyborach parlamentarnych pozostawiam bez komentarza, bo żaden hasztag tego nie dźwignie.

      1. Nie należy generalizować. Jako wyborcy Razem podoba mi się wizja szerokiej koalicji lewicowej z SLD, i to właśnie ze względu na brak podobieństw między tymi dwiema partiami. Razemom na pewno nie grozi kryzys tożsamości, jaki uwidocznił się w ostatnim czasie w Nowoczesnej chcącej pierwotnie zerwać z konserwatyzmem społecznym PO, ani też kłusownictwo polityczne, jakie SLD starałby się uprawiać na razemowych posłach i posłankach. Na tę chwilę znacznie ważniejszym jest wprowadzenie do szerszej debaty dyskursu lewicowego, a może się to odbyć wyłącznie na drodze sukcesu wyborczego, który bez koalicji staje pod znakiem zapytania. To, czy Razem i SLD będą ze sobą w kohabitacji, czy w konflikcie, gdy zasiądą już w ławach sejmowych, jest na tę chwilę kwestią drugorzędną.

        1. Ja mam nawet status sympatyka(choć jeśli Razem pozostanie przy sekciarstwie to się go zrzeknę) w tejże partii, więc nie sugeruję że każdy z nich jest automatycznie przeciwny szerokiemu bloku lewicowemu. Nie mniej jak się przyglądam temu od wewnątrz to widzę te zaciętość i z moich doświadczeń wynika że większość z nich woli być planktonem który zachowuje ideową czystość niż lewym skrzydłem szerszego bloku, który faktycznie ma jakiś wpływ. Po latach stwierdzam że rację miał Szumilewicz który stwierdził że lepiej jak ideowi lewicowcy dostaną się do sejmu i zaczną odśrodkowo obracać ZLew w lewo niż to mamy obecnie.
          Mam też nadzieję że pojawi się w ramach lewicy ruch który będzie blokował tendencje głównie w Razem do dziwnej formy poprawności politycznej która doprowadziła do tego że nie wolno mówić o ofiarach przemocy tylko o osobach które zaznają przemocy by nie urazić ich albo by likwidować przejścia podziemne bo „dyskryminują pieszych”. Przecież normalni ludzie takim na dzień dobry podziękują za współpracę. 😀

      2. Bo oczywiście automatycznie jak się krytykuje Zielonych i SLD, to się jest Razemitą. Brawo, cóż za dedukcja.

        Aczkolwiek, fakt. Na Razem będę głosował, bo są jedyni faktycznie działający. Nie do końca reprezentują mnie, i nie ze wszystkim się zgadzam, ale nie ideałów.

        Zieloni polscy natomiast są antyekologiczni, i dają się używać SLD. Co tu dużo gadać. Są beznadziejni.

        1. „Razem to jedyna prawdziwa lewica”
          Dzień później
          „To że krytykuję zielonych nie znaczy że jestem razemitą”
          No serio gościu nie odbiegasz daleko od kuców i nie chodzi tylko o fanatyzm. 🙂

  17. Schodzące SLD i próbujące wejść Razem problemem dla Polaków nie są, ale w najbliższych latach dla Zielonych od strony czysto strategicznej już tak 🙂

    Mam nadzieję, że kiedyś PSL ustąpi miejsca Zielonym. PSL swoje postulaty zrealizował, Zieloni nawet w szerszej świadomości zaistnieć nie mieli okazji. Może faktycznie kluczem do tego jest samorząd.

  18. W „progresywnej wizji myślenia” tkwi pewien kruczek. Bo dzielenie się łóżkiem i dzielenie się pieniędzmi to dwie różne rzeczy. Nikt nie chce się dzielić jednym i drugim równocześnie.

    1. Przepraszam ale dlaczego liberalizm społeczny i wspólnotowe podejście w kwestii m.in. ekonomicznej mają się wykluczać? Proszę nie powielać twierdzeń konserwatystów że „elektorat socjalny jest konserwatywny więc lewica w kwestiach społecznych ma siedzieć cicho”.

      1. „liberalizm społeczny i wspólnotowe podejście w kwestii m.in. ekonomicznej mają się wykluczać”

        Bo tak decydują samice gatunku homo sapiens. Nie ma wspólnego ogniska rodzinnego. Tak to wyewoluowało.

        1. Wybacz ale nie rozumiem o co ci chodzi? O feministki? Nie wszystkie są nawiedzonymi radykałami które uważają rodzinę za formę opresji. O kobiety w ogóle? Nie wydaje mi się by wartości rodzinne były im obce a czasami myślę że są im wierniejsze niż niektórzy przedstawiciele mojej płci. 😉

          1. To ja teraz nie bardzo rozumiem. Zacząłem od tego, że przeważnie ludzie ceniący wolność i swobodę w swoim prywatnym życiu nie popierają wysokich podatków. Tak po prostu jest. Tak samo jak ludzie żyjący w nieformalnych związkach nie założą wspólnego konta w banku. I dlatego przekaz Razem jest niespójny. Ratujmy innych podatkami ale olewajmy partnera na życzenie. Co każdy nieświadomie w sercu wyczuwa.

          2. Masz niezły mętlik w głowie, bo wyraźnie pisałeś wcześniej coś o”samicach homo sapiens” a teraz piszesz że chodziło ci o to że”osoby ceniące sobie swobodę w życiu prywatnym są za niskimi podatkami”(swoją drogą ciekawe skąd masz takie informacje i nie mówię o dowodach anegdotycznych).

      2. Jest to dziwne połączenie.Prawdziwa wolność to ponoszenie konsekwencji,a jak wspólna kasa to konsekwencje wspólne.

        1. To zabawne że facet który dał sobie ksywę o imieniu konserwatysty i obrońcy gwałcicieli uczy kogoś o tym czym jest wolność osobista. 🙂
          Prawdziwa wolność to żyć swoim życiem a zwolennik dyktatury bynajmniej do takich osób nie należy.
          No ale wracając do sedna sprawy, nie wiem co ma jedzenie chipsów i wspólna kasa zdrowia do liberalizmu, kiedy mówiłem o liberalizmie społecznym to mówiłem o tym że nie chodzi tyle o liberalny czy wręcz libertyński styl życia a o pluralizm stylów życia, gdzie to czy żyjesz w sposób purytański, czy jesteś w homoseksualnym związku czy też w otwartym związku to tylko i wyłącznie twoja sprawa a jego ograniczeniem jest tylko wolność i godność drugiej osoby. Nie przeczy to temu że można mimo tych różnic w podejściu do rodziny wspomóc sąsiada gdy dojdzie do klęski żywiołowej lub gdy w wyniku wypadku straci pełnosprawność czy kiedy zdiagnozuje się u niego białaczkę (tak wtedy wspiera się go pośrednio poprzez kasę chorych jak i bezpośrednio poprzez wsparcie dla jego rodziny m.in. w pracach domowych).
          No ale ktoś kto jara się osobą która uważa gardzi niepełnosprawnymi i uważa że wraz z islamem wróci normalność bo m.in.”Anna Grodzka będzie musiała włożyć spodnie”(co oczywiście jest bzdurą ale co lekki pedofil wie o świecie) i do tego twierdzi że jest”liberałem”i mówi o „wolności” tego nie zrozumie.
          A ten argument o zakazie kebabów iście żałosny jeszcze trochę i uwierzę że faktycznie jesteś tym pedofilem w muszce. 😉

          1. Jakby moim stylem życia było jedzenie kebabów,a parlament europejski chce mi ich zakazać.To gdzie tu liberalizm.Jak ktoś chce się żywić samymi chipsami a inni mają mu sfinansować leczenie to jest liberalizm na cudzy koszt.Czyli lewicowy liberalizm ogranicza się do poglądów w sferze religijnej i seksualnej.

          2. Chłopie piszesz w ogóle nie na temat, pisałem powyżej o co chodzi z liberalizmem i wspólnotą a ty dalej pieprzysz coś o kebabach(które sam lubię),.co zabawne pisze to osoba która podpisuje się imieniem człowieka który chwalił społeczną polityką islamistów w stosunku do osób homoseksualnych (tutaj już sprzeczności z liberalizmem nie widzisz). Ten facet to przecież żaden liberał, tylko darwinista społeczny który nazywa „liberalizmem” mimo że żadnego związku z nim nie ma. Co do ojca dzieci z różnymi kobietami to jego samego nie, ale dzieci już tak. Swoją drogą nie wiem czemu ci to przeszkadza przecież Korwin który płodzi dzieci na boku będąc w małżeństwie (taki to konserwatysta szanujący wartości rodzinne) jakoś to nie przeszkadza. No ale czego się spodziewać po osobach konserwatywno-liberalnych(tzn. konserwatywnych wobec żony, liberalnych wobec siebie). 🙂

          3. Piszę o tym co ma wspólnego z jakąkolwiek wolnością fakt,że ktoś ma się prawo wtrącać w to co jem.A za wszystkie wypowiedzi jego nie będę się tłumaczyć,ale wolałbym jego Darwinizm niż waszą pseudowolność.PIS przynajmniej nigdy nie nazywał się partią liberalną.W Korwinowskim Darwinizmie człowiek nawet jakby przegrał to by przynajmniej wiedział na czym stoi,a nie dyskytował o tym co kto je.Korwin na swoje dzieci sam zarabia.

          4. A piszę tu bo takie wariactwo frondowe czy zielone przykrywa najczęściej niezbyt szlachetne intencje.Lenina nawet w Socjaldemokratycznej Partii Rosji większość miała za czubka,a nie spał po nocach rozmyślając ilu kułaków trzeba wymordować,żeby ludowi chleba nie zabrakło.Nagonka na Żydów u Narodowych Socjalistów też nagonka na Żydów była połączona z poziomem długu publicznego.Jak się kończyła kasa na finansowanie tych wariactw to trzeba było zrobić Noc Kryształową.

          5. Wcale nie odpowiadasz na pytania tylko kręcisz coś o kebabach.
            Fronda daje mi wolność decydowania w jakim związku żyję? No jakoś dobrej pory tego nie zauważyłem. A już szczególnie z tabletką po której chcą zakazać. 🙂
            Korwin faktycznie sam zarabia, grając w pokera, robiąc przekręt na KRUS, oraz za unijne pieniądze urządzać rodzince biura i wycieczki do europarlamentu. No ale twierdź dalej że gość który robi przekręty i z pieniędzmi partyjnych wspierał firmę córki, wspiera utrzymuje dzieci z „własnych pieniędzy”.
            Owszem jest dyskusja o żywieniu w darwinizmie społecznym najczęściej o tym kto ma paść z głodu (jak w XIX wiecznej Irlandii gdy pozwolili na śmierć głodową by „nie ingerować w wolny rynek”. Kiepsko kłamiesz że tobie podobnym chodzi o wolność i godność jednostki(zwłaszcza w kontekście osoby która twierdzi że Stalin był lepszy od demokratów). 😉
            Ten tekst o leninie to nie wiem po co bo nie widzę z czym o czym tutaj pisałem ma to związek.

          6. Nie słyszałem nawet u nich nic o karach za homoseksualizm,za trójkąty.Bardziej walczą z antykoncepcją.Nie mówię,że oni ci gwarantują te same wolności,ale podobnie istotne.

          7. Więc ja ci odpowiadam,że to jest jakaś groteska wolności
            Wybrać sobie czy będziesz żyć w związku homoseksualnym,otwartym czy purytańskim.Wybiorę sobie jaki chcę i będę miał możliwość.Podobną wolność promują katolicy z Frondy,czyli wolno nie używać pigułki dzień po.

          8. Kiedyś czytałem w Wielkiej Brytanii o 18 letnim samotnym ojcu kilkunastu dzieci,każde z inną.Wszystkie utrzymywane z zasiłków.Czy takich ojców też mam obowiązek wspomagać.

          9. W jaki sposób czyjąś wolność ogranicza jedzenie przeze mnie kebabów.Ja np.uważam,że wegetarianie bardziej się trują bo jedzą same węglowodany z masą cukru,ale nie interesuje mnie.Dlaczego kebaby interesują lewicową część Parlamentu Europejskiego( Zielonych i Socjalistów,Partia Ludowa była przeciw.

      3. Jeżeli ktoś chce się żywić chipsami,jak można pogodzić z liberalizmem fakt,że za jego leczenie zapłaci wspólna kasa.

  19. „wziąć odpowiedzialność za Polskę”

    Najlepiej nowymi nazwami: Polski Sojusz Lewicy Demokratycznej i Polska Razem.

  20. Już pierwsze zdanie wgniata w fotel. Walka będzie ostra. Stawką jest próg wyborczy i 3% gwarantujące dotacje.

    1. Wydaje mi się, że widać dziś, że to SLD raczej wychodzi z cienia, a i tak docelowo zakładam współpracę z PO -Nowoczesną i PSL-em, niż wspólną listę lewicy i ten wybór ma daleko idące konsekwencje. Osobiście nie rozumiem sporów, gdy lewicy nie grozi władza i byłyby co najmniej 4 lata na poukładanie nowego środowiska i w przyszłości nowego posklejanego już ugrupowania.
      Kolejne głosy liderów danych partii i środowisk pokazują skalę odrealnienia lewicy, absurdalną logikę, pewne choroby na które polska prawica cierpiała na początku lat 90-tych z konwentami świętej Katarzyny itd.

      1. Dziś w wyborczej:

        http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,22932163,bierzynski-brednie-pod-moim-tekstem-oto-jak-potrafia-nienawidzic.html

        A pierwotny artykuł do który opublikował wcześniej i do którego się odnosi poniżej:

        http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,22850721,tajemnica-sukcesu-pis-wysmiewaliscie-grazyny-i-januszow-no.html

        Mam takie przeczucie że po 2-3 kadencjach PiS może się znudzić elektoratowi i nastąpi wychylenie wahadła w druga stonę. Bierzyński prognozuje nawet 35% poparcie dla lewicy – tylko sie tu proszę nie podniecać – długa i ciezka droga przed Wami. No chyba że PiS będzie podbierał pomysły przeciwników politycznych i je skutecznie realizował, wtedy dostaną premie za skuteczność i może bedzie panował dłużej – w końcu o „jakieś centrum” poglądów chodzi żeby mieć rząd dusz.

        1. Tylko to jednak PIS wyklucza po za nawias i stosuje propagandę totalną, więc siłą rzeczy wygrać można tylko w walce na noże, ale i tu opozycja jest bardzo słaba w punktowaniu i tworzeniu pewnego spójnego obrazu. SKOKI, Dubieniecki, ułaskawienia, wspieranie skrajnej prawicy, to są rzeczy słabo punktowane.
          Nie zgadzam się z oceną dotycząca uchodźców, Polacy po prostu chcą kraju mocno jednorocznego etnicznie i to nie ma nic wspólnego z kopaniem rzekomo słabszych. To racjonalny pogląd, choć można nam zarzucić egoizm, ale to lepsze, niż lekkomyślny altruizm.
          Gdyby opozycja popracowała kilka miesięcy jak ludzie, to układ sił mógłby być inny.

        2. Tylko to jednak PIS wyklucza po za nawias i stosuje propagandę totalną, więc siłą rzeczy wygrać można tylko w walce na noże, ale i tu opozycja jest bardzo słaba w punktowaniu i tworzeniu pewnego spójnego obrazu. SKOKI, Dubieniecki, ułaskawienia, wspieranie skrajnej prawicy, to są rzeczy słabo punktowane.
          Nie zgadzam się z oceną dotycząca uchodźców, Polacy po prostu chcą kraju mocno jednorocznego etnicznie i to nie ma nic wspólnego z kopaniem rzekomo słabszych. To racjonalny pogląd, choć można nam zarzucić egoizm, ale to lepsze, niż lekkomyślny altruizm.
          Gdyby opozycja popracowała kilka miesięcy jak ludzie, to układ sił mógłby być inny.