Kraj

Sylwia Spurek: Przywróćmy głos wszystkim kobietom

Każdego tygodnia na moje biurko trafiają historie skrzywdzonych kobiet i dziewczyn, które pozostawione zostały przez państwo w tyle, pozostawione zostały same – jako ofiary przemocy domowej, jako ofiary niewydolnego systemu alimentacyjnego, jako ofiary wycinkowego systemu wspierania osób z niepełnosprawnościami, jako ofiary często bezdusznej opieki zdrowotnej. To ofiary tzw. dyskryminacji krzyżowej. Wystąpienie wygłoszone przez dr Sylwię Spurek, Zastępcznię Rzecznika Praw Obywatelskich, podczas I Regionalnego Kongresu Kobiet w Bydgoszczy.

Od dłuższego czasu zadaję sobie pytanie: czy takie spotkania, jak to, czy nasze seminaria i konferencje, czy nasze kongresy są dla wszystkich kobiet?

Myśląc o kobietach, myśląc o tym, jak wiele spraw nadal nie zostało załatwionych, zastanawiam się: czy głos środowiska kobiet, środowiska kongresu, był wystarczająco słyszalny w trakcie czterdziestodniowego protestu osób z niepełnosprawnościami i ich matek? Tak, wiem, był tam również mężczyzna, ale problemy, wsparcie dla osób z niepełnosprawnością mają przede wszystkim twarz kobiety. Bo przecież to kobiety najczęściej obarczane są obowiązkiem opieki nad starszymi rodzicami i dorosłymi dziećmi z niepełnosprawnościami. Czy jako feministki, jako kobiety, nie popełniłyśmy i nadal nie popełniamy błędu, zbyt łatwo ferując sądy wobec odważnych kobiet, które na łamach „Codziennika Feministycznego” i w mediach społecznościowych z nieznaną wcześniej siłą i odwagą mówią o przemocy seksualnej i o winach sprawców – sprawców, których status osób publicznych zdaje się ochraniać nawet po takich oskarżeniach?

List do mamy z okazji Dnia Supermatki

Niestety, moja odpowiedź na te pytania brzmi: NIE, ten głos nie był wystarczająco słyszalny – i TAK, popełniamy ten błąd. I przyznajmy to szczerze: nie udało nam się zaprosić do nas, włączyć tych kobiet, które realizacji naszych celów i ideałów prawdopodobnie potrzebowałyby najbardziej. Czasami mam wrażenie, że istnieje bariera ekonomiczna przynależności do naszych kongresów, organizacji, środowisk, które niekiedy urastają do pewnego rodzaju dobra luksusowego. Nie zawsze potrafimy też solidaryzować się z ofiarami, bo na przykład sprawcy przemocy są naszymi znajomymi, kumplami i czasem feministami, oczywiście tylko z deklaracji w mediach społecznościowych. Podobnie trwonimy nasz solidarnościowy kapitał, stając obok polityków i polityczek, którzy już w swojej karierze mieli szansę coś dla naszej kobiecej sprawy zrobić, ale nie zrobili nic, a my nadal uśmiechamy się szeroko na zdjęciach…

Siostrzeństwo to walka

A tymczasem w Polsce:
– są gminy wiejskie, gdzie nie ma żadnej – podkreślę: żadnej!  – poradni ginekologicznej;
– odizolowanie sprawcy przemocy w rodzinie od ofiary zajmuje średnio 153 dni;
– w niektórych województwach nawet 99% rodzących kobiet nie ma dostępu do znieczulenia zewnątrzoponowego. Tak jest również w kujawsko-pomorskim;
– 1 milion dzieci nie otrzymuje należnych alimentów. Z problemem najczęściej borykają się kobiety;
w kujawsko-pomorskim kobiety zarabiają średnio o ponad 30% mniej od mężczyzn;
– kobiety otrzymują emeryturę niższą o 40% od emerytury mężczyzn.

Dzisiaj chciałabym skupić się na sprawach, interesach, problemach kobiet, o których często zapominamy, które często nie wiedzą, że mogą więcej; nie wiedzą, że mogą marzyć, mieć większe aspiracje i oczekiwania wobec swojego państwa.

Lista spraw, których z poziomu naszych spotkań, konferencji, naszych organizacji, z poziomu Kongresu Kobiet, często nie widzimy, jest długa. W mojej codziennej pracy, jako Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich spotykam się z wieloma sytuacjami dyskryminacji ze względu na więcej niż jeden czynnik, jedną cechę – tzw. dyskryminacji krzyżowej. Każdego dnia, każdego tygodnia widzę luki prawne, które pogłębiają nierówności, bo każdego tygodnia na moje biurko trafiają kolejne historie skrzywdzonych kobiet i dziewczyn, które pozostawione zostały przez państwo w tyle, pozostawione zostały same – jako ofiary przemocy domowej, jako ofiary niewydolnego systemu alimentacyjnego, jako ofiary wycinkowego systemu wspierania osób z niepełnosprawnościami, jako ofiary często bezdusznej opieki zdrowotnej.

Często to nie są tak oczywiste sprawy równościowe jak równa płaca czy dostęp do stanowisk publicznych i politycznych. Ale to również bardzo ważne problemy, o których, jak wiecie, mówię głośno każdego dnia, bo wiem, że jeśli nie poradzimy sobie z podstawowymi, fundamentalnymi sprawami – co chcę podkreślić – dla różnych grup kobiet, to wiele kobiet pozostawimy w tyle.

Popatrzmy na sytuację kobiet mieszkających na wsiach. Z ostatniego raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że kobiety na wsi mają utrudniony dostęp do ambulatoryjnych świadczeń ginekologiczno-położniczych finansowanych ze środków publicznych. Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w wielu gminach wiejskich w ogóle nie ma poradni ginekologiczno-położniczych! Niemożliwe? Poradnie zlokalizowane w gminach wiejskich stanowią nieznaczny odsetek ogółu takich poradni w całej Polsce, pomimo że mieszka tam ok. 40% kobiet i noworodków. W województwach podlaskim i lubelskim na jedną poradnię ginekologiczną na wsi przypadało nawet 27 tysięcy kobiet! Tylko jedna na 251 mieszkanek gmin wiejskich z woj. opolskiego wykonała cytologię. Jak to wygląda w kujawsko-pomorskim? Sprawdźcie, proszę, ale raczej nie będziecie mile zaskoczone…

Przyjrzyjmy się sytuacji kobiet starszych i kobiet z niepełnosprawnościami, o których potrzebach często, niestety, zapominamy, a państwo zapomina ciągle. Ich szczególne cechy i potrzeby sprawiają, że te właśnie kobiety mogą być bardziej podatne na krzywdę, czego państwo i prawo w Polsce nadal nie dostrzega. Przykładowo, system przeciwdziałania przemocy w rodzinie w ogóle nie uwzględnia specyficznej sytuacji tych kobiet. A przecież kobiety z niepełnosprawnościami są trzykrotnie bardziej narażone na przemoc niż kobiety pełnosprawne. Kobiety z niepełnosprawnościami, pomimo że znajdują się w grupie szczególnie narażonej na przemoc, w tym przemoc domową, są kompletnie niewidoczne w przepisach, są niezauważane przez polityków i polityczki. System przeciwdziałania przemocy w rodzinie nie tylko nie uwzględnia specyficznej sytuacji tych grup kobiet, ale praktycznie całkowicie pomija je przy gromadzeniu danych i budowaniu statystyk na temat zjawiska przemocy. Powstaje pytanie, jak państwo w XXI wieku, w centrum Europy może bez gruntownej wiedzy na temat przyczyn, charakteru i skali zjawiska przemocy wobec kobiet starszych i niepełnosprawnych przeciwdziałać tej przemocy i udzielać potrzebnego wsparcia? Nie może, nie przeciwdziała, nie udziela wsparcia… I żeby było jasne: powiedzmy uczciwie, to nie jest problem ostatnich trzech lat, to są grzechy i zaniedbania praw człowieka wobec kobiet przez cały okres polskiej transformacji. Transformacji, która dla kobiet wcale się nie zakończyła, a w niektórych sprawach nawet się jeszcze nie zaczęła.

Nie będzie godności bez pieniędzy [rozmowa]

O tych sprawach, sprawach fundamentalnych, musimy mówić głośno i pisać bez białych rękawiczek. Poklepywanie się po plecach, uśmiechanie się na zdjęciach niczego dla kobiet nie zmienią. Odsuną tylko w czasie konieczne zmiany, powodując kolejne lata nieprawidłowości, niesprawiedliwości, krzywdy, narażania kobiet na utratę zdrowia, a nawet życia.

Takie właśnie wyzwania widzę dla nas, dla naszych środowisk, dla naszych organizacji. Żeby nagłaśniać wciąż niedostatecznie zauważone problemy, uzupełniać często nieprzyjazne w tym zakresie państwo – pracą bardziej organiczną niż tylko cykliczne wydarzenia, na których niestety statystyczny udział kobiet starszych i z niepełnosprawnościami jest niski. Tu, wśród nas ich najczęściej nie spotkamy… bo kobiety z niepełnosprawnościami i kobiety starsze często nadal nie wiedzą, że można; nie zgłaszają przypadków przemocy domowej, bo nie wiedzą – gdzie, nie wiedzą – jak; są przekonane, że są z tym same, wstydzą się, że doznają przemocy od własnych dorosłych dzieci, które teraz się nimi opiekują. A państwo coraz bardziej „prywatyzuje” tę opiekę, uznając, że to sprawa rodziny. Dlatego częściej niż w przypadku innych kobiet, przemoc jest dla nich prywatną sprawą, bardziej obawiają się samotności, nie wyobrażają sobie samodzielnego życia. To są właśnie palące problemy, o których powinniśmy rozmawiać.

Poza przemocą wobec kobiet więcej uwagi powinnyśmy, powinniśmy poświęcić realizacji, a właściwie brakowi realizacji praw reprodukcyjnych kobiet z niepełnosprawnościami, w tym takim kwestiom jak dostęp do informacji i świadczeń zdrowotnych. Bo niestety nadal Polki z niepełnosprawnościami, które zajdą w ciążę lub chcą mieć dzieci, napotykają liczne przeszkody w dostępie do potrzebnej opieki. Kobiety z niepełnosprawnościami to kobiety, które wymagają z naszej strony szczególnej solidarności i wsparcia, bo nadal na ich temat funkcjonuje w Polsce wiele krzywdzących stereotypów. Postrzega się je np. jako osoby bezpłciowe, które nie mogą zajść w ciążę; jako osoby, które nie mogą być rodzicami, bo mogłyby np. „przekazać” dziecku niepełnosprawność. To oczywiście absurdy, ale część polskiego społeczeństwa nie akceptuje tych kobiet jako matek. Nadal, i przez społeczeństwo, i przez państwo, ich prawa reprodukcyjne są traktowane jako temat tabu, podobnie jak ich seksualność. Nie mam wątpliwości, że na liście osób, które państwo zostawiło i nadal pozostawia w tyle, kobiety z niepełnosprawnościami są bardzo wysoko.

Dzień, którego boję się najbardziej

czytaj także

To szczególna grupa, bo polski system ochrony zdrowia nie był i nie jest przygotowany do opieki i wspierania kobiet z niepełnosprawnościami w ciąży; nie był w stanie i nie jest w stanie zaoferować im odpowiednio wykształconych pracowników i pracowniczek, a także nie posiada odpowiedniego sprzętu medycznego. Jak pokazują badania, kobiety z niepełnosprawnościami mają problem ze znalezieniem lekarza lub położnej chętnych do zapewnienia im opieki. Kobiety głuche nie są w stanie porozumieć się z lekarzem, bo placówka zdrowia nie zapewnia tłumaczenia migowego. Do potrzeb kobiet z niepełnosprawnością ruchową często nie jest dostosowane wyposażenie gabinetów ginekologicznych, na przykład fotele ginekologiczne. Tak, nadal jesteśmy w tym miejscu. Zamiast dyskutować o aspiracjach politycznych czy karierach zawodowych kobiet z niepełnosprawnościami, musimy dyskutować o sprawach podstawowych, takich jak fotele ginekologiczne. Ale bez załatwienia tych spraw, spraw elementarnych, nie sprawimy, że te kobiety będą w ogóle myślały o kandydowaniu w wyborach, o rozpoczęciu kariery akademickiej, o założeniu własnego biznesu, nie sprawimy, że zaczną współdecydować w sferze publicznej.

Musiałam stać się silna – dla swoich dzieci

Tak wygląda praktycznie każda sfera działania państwa. Państwo i prawo nadal nie uwzględnia ich potrzeb. Nie mam wątpliwości, wiem, że w Polsce generalnie prawa reprodukcyjne wszystkich kobiet są ograniczane, że wszystkie kobiety napotykają na przeszkody w dostępie do antykoncepcji. Ale trudności kobiet z niepełnosprawnościami są nieproporcjonalne. Biorąc pod uwagę wyższe ryzyko przemocy ze względu na płeć, z którą borykają się niepełnosprawne kobiety i dziewczęta, a także bariery, jakie napotykają w dostępie do różnych form antykoncepcji, te ograniczenia mają nieproporcjonalny wpływ na ich zdolność do decydowania o swoim życiu na równych zasadach z innymi.

Jak słyszycie, mówię o tym wszystkim bez zbędnej dyplomacji, mówię wprost o tym, jak jest. Bo przytoczone przez mnie przykłady dyskryminacji krzyżowej, a to tylko przykłady, to wyzwania, którym musimy pilnie stawić czoła! Bo specyfika dyskryminacji krzyżowej rzadko kiedy mieści się jako hasło na banerze, nieczęsto pojawia się jako temat paneli czy dyskusji nawet w naszym środowisku.

Przychodząc tu dziś do Was chcę zainicjować dyskusję o tym, dokąd zmierzamy i w oparciu o jakie wartości powinniśmy dalej działać. Ten rok jest szczególny. Po pierwsze, to rocznica wywalczenia przez kobiety praw wyborczych. Po drugie, w przyszłym roku obchodzimy 30 lat porozumień przy okrągłym stole. Te dwie symboliczne daty to ten czas, w którym wszyscy powinniśmy sobie postawić pytanie – co dalej? Co dalej z państwem, co dalej ze społeczeństwem, jego prawami i wolnościami, co dalej z kobietami?

Na początek, moja propozycja jest następująca:

PO PIERWSZE, potrzebujemy więcej, znacznie więcej solidarności między kobietami, niezależnie od ich statusu ekonomicznego, czy pochodzenia! Ta solidarność kobieca jest fundamentem wszystkiego. Tak, to ten moment, kiedy tradycyjnie muszę przypomnieć, że w przypadku części kobiet program 500+ odgrywa ważną rolę w walce o ich podmiotowość. W kontekście kobiecej solidarności pamiętajmy o kobietach, dla których poruszane przez nas problemy mogą wydawać się wydumane w zderzeniu z ich codziennością. Pamiętajmy o kobietach, które się z nami nie zgadzają albo nawet kontestują to, co robimy, bo bez nich nam też się nigdy do końca nie uda… A nawet, jeśli się uda, to nie będzie to prawdziwe zwycięstwo. Dlatego apeluję do was, do nas, abyśmy lepiej odczytywały i odczytywali problemy istniejące, choć mogłoby się wydawać, że są mniej chwytliwe jako tematy konferencji.

Niepełnosprawnym należy się więcej – i równiej

PO DRUGIE, potrzebujemy solidarności i wsparcia dla naszych postulatów ze strony mężczyzn. Bo to nasza wspólna sprawa! Bez mężczyzn nam się nie uda!

PO TRZECIE, potrzebujemy mądrych, wrażliwych na sprawy kobiet, polityczek i polityków. Musimy ich szukać, przeciągać na naszą stronę, niezależnie od tego, która partia wygrywa wybory.

O tym wszystkim mówię wszędzie, gdzie tylko mogę, mówiłam na Kongresach w Słupsku, Toruniu, Łodzi, kilka dni temu – na dużej kobiecej konferencji w Krakowie. I będę mówiła tak długo, jak sytuacja kobiet w Polsce nie zacznie się zmieniać!

I na koniec ważna rzecz. Angażujmy w nasze działania, zapraszajmy na nasze konferencje, spotkania i kongresy same zainteresowane – kobiety starsze, kobiety mieszkające na wsiach, kobiety z niepełnosprawnościami. Mam propozycję: niech każdy i każda z nas postawi sobie za cel, aby na kolejny Kongres zabrać ze sobą osobę, której np. trudno byłoby się dostać tu bez wsparcia! To samo możemy robić przy okazji każdego innego wydarzenia publicznego. Przywróćmy głos wszystkim kobietom!

***

Sylwia Spurek – prawniczka, doktorka nauk prawnych Uniwersytetu Warszawskiego, radczyni prawna, legislatorka, feministka. Zajmuje się prawem karnym, prawem administracyjnym, prawem antydyskryminacyjnym, prawem międzynarodowym i prawem konstytucyjnym. W 2015 roku powołana na stanowisko Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich ds. Równego Traktowania.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.