Kraj

Sutowski: Sztandar wprowadzić, ale jeszcze nie dziś

barbara-nowacka

– Łączenie ludzi, nie partii – to mądrość etapu na dziś (choć niekoniecznie na „za rok”). Michał Sutowski podsumowuje niedzielne spotkanie lewicy zainicjowane przez Barbarę Nowacką.

Sztandarów nie wyprowadzono, manifestu nie podpisano, koalicji nie zawarto. Złośliwi twierdzą, że zwołane przez Barbarę Nowacką niedzielne spotkanie lewicy w warszawskim Teatrze Palladium miało tylko przykryć ferie z rodziną. Jakkolwiek było, oby więcej takich przykrywek. Przyszło około 200 osób, w tym liderki i działacze z chyba wszystkich partii (od Razem przez Zielonych po SLD), ale też mnóstwa środowisk, inicjatyw i grup jakkolwiek związanych z lewicą. Było sporo pomysłów programowych, jeszcze więcej zbiorowej autoterapii („mamy dość”), kilka obiecujących zapowiedzi wspólnego działania. I co z tego wynika?

Niemało. W punktach wyglądałoby to tak.

Prawa kobiet, usługi publiczne, Konstytucja, ekologia

Po pierwsze, w Polsce rządzonej przez PiS jądrem programowym jakiegokolwiek projektu po lewej stronie opozycji (progresywnej, modernizacyjnej, jak zwał, tak zwał…) będą szeroko rozumiane prawa kobiet, wysokiej jakości usługi publiczne, przestrzeganie konstytucji (z naciskiem na świeckie państwo), ekologia. Akcenty się różnią, ale te tematy występują wszędzie. Czy to znaczy, że dyskusję programową możemy sobie darować, a detale zachować na wieczór przy skrzynce piwa dla czterech doktorantów w dzień po rozpisaniu miejsc na listach wyborczych?

Osobiste doświadczenia

Niekoniecznie, bo – to po drugie – jak sugerują liczne głosy z sali, kluczem będzie zakorzenienie postulatów, haseł i całościowej wizji w ludzkim doświadczeniu. Najbardziej przekonująco o godności i prawach kobiet mówiła prawniczka pomagająca pisać kobietom z prowincji pozwy rozwodowe – ofiary przemocy domowej kieruje się obecnie na mediacje ze sprawcą. O ekologii – mieszkaniec wybrzeża, spod Gdyni, gdzie duży koncern energetyczny zamienia okolicę w ściek, a okolicznych rybaków pozbawia źródła utrzymania.

To prawda, że istniejące partie i ruchy o dawna towarzyszyły protestującym obywatelom w różnych sprawach – od lekarzy-rezydentów przez mieszkańców na siłę przyłączanych do miast gmin aż po obrońców wycinanej puszczy. Nie udawało się jednak przetworzyć tych konkretnych wydarzeń w Wydarzenia polityczne i zdefiniować wokół nich konfliktu politycznego – o jakość służby zdrowia, autonomię samorządów czy zrównoważony rozwój.

Obok tworzenia Wydarzeń, podobnie jak kampanie obywatelskie – Ratujmy kobiety, ale też dopiero zapowiadane na spotkaniu zbiórki podpisów w sprawie ustawy o ochronie zwierząt, dostępu do antykoncepcji i te, których jeszcze nie znamy – mogą tworzyć więzi między ludźmi ze środowisk, które nie mają dziś ochoty iść pod jednym sztandarem.

Ludzie, nie partie

Łączenie ludzi, nie partii – to mądrość etapu na dziś (choć niekoniecznie na „za rok”) i punkt trzeci.  Etap wyznacza kalendarz z wyborami samorządowymi na początku politycznego czwórboju lat 2018-2020. Porozumienia konkretnych sił politycznych po lewej stronie mają dziś sens na poziomie lokalnym – będą poligonem dla różnych konfiguracji, układów koalicyjnych i sojuszy możliwych w roku przyszłym. Na zawieranie ich na poziomi ogólnopolskim czas przyjdzie wówczas, gdy znana będzie mapa układu sił i zasobów. Szczególnie przy niewielkich kontrowersjach programowych to liczba szabel, punkty w sondażach, popularność liderów rozstrzygną o tym, kto z kim i za ile. To nie przypadek, że na niedzielnym spotkaniu o strategii działania partyjno-politycznego na rok 2019 mówił chyba tylko lider Obywateli RP, z dość notabene kontrowersyjną propozycją „prawyborów opozycji”.

Gamechanger po wyborach samorządowych

Dziś na poziomie ogólnopolskim chodzi przede wszystkim o to, by nie palić mostów i budować więzi, które sprzyjać będą sojuszom lokalnym. Po wyborach – i to po czwarte – nastąpi oczyszczenie pola na lewej stronie. Niektórzy mogą doznać anihilacji, inni pewne zdecydują o przejściu w jakiś układ centrowo-demokratyczny. Wtedy też można mieć nadzieję na gamechanger – ujawnienie się lidera, który skupiłby siły na lewej stronie opozycji i upolitycznił na dobre falę oddolnych ruchów jednej sprawy i rozproszonych dziś środowisk ideowych.

Barbara Nowacka

I jeszcze, po piąte, uwaga na temat samej Barbary Nowackiej, inicjatorki i prowadzącej spotkanie. Nawet jeśli to była doraźna reakcja („przykryć ferie”), to niezwykle udana, świadcząca o sprawności medialnej, której lewicy w Polsce z bardzo nielicznymi wyjątkami brakuje. Liderka Inicjatywy Polskiej jest wiarygodna dla ogromnej części ruchu kobiecego, także środowiska od spraw pokrewnych deklarowały „oddanie się do dyspozycji”. Potrafi stanąć w świetle reflektorów i przekonująco dla zgromadzonych powiedzieć „my”, co świadczy o subtelnej charyzmie przywódczej, właściwej w środowisku nieraz zbyt alergicznie reagującym na liderstwo. Wygląda na to, że miejsce wśród oficerów progresywnego okrętu Nowacka ma zapewnione. O szczegółowej hierarchii na mostku zdecyduje najbliższy rok i wynik wyborów.

Oczywiście po warunkiem – to punkt szósty – że PiS nie zdąży do tego czasu wszystkich feminazistek, czerwonych socjałów, ekoterrorystów, homosodomitów i judeokosmopolitów zdelegalizować.

Bio

Michał Sutowski

| Publicysta Krytyki Politycznej
Politolog, absolwent Kolegium MISH UW, tłumacz, publicysta. Członek zespołu Krytyki Politycznej oraz Instytutu Studiów Zaawansowanych. Współautor wywiadów-rzek z Agatą Bielik-Robson, Ludwiką Wujec i Agnieszką Graff. Pisze o ekonomii politycznej, nadchodzącej apokalipsie UE i nie tylko. Robi rozmowy. Długie.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.

Komentarze archiwalne

  1. Uważam że Barbara Nowacka jest wiarygodną liderką polskiej lewicy, i ona dobrze rozumie że muszą być mocne więzy ideowe by złączyć wszystkie ruchy obywatelskie fruwające po lewej stronie. Jej przemówienie było świetne (można zobaczyć w Youtube jeśli ktoś nie był w Palladium). Mowiła z pasją, bez notatek, na wiele tematów w ciągu 22 minut, prowadziła całe zebranie. Ona dużo lepiej w tym roku przemawia niż w poprzednich latach, i dorobiła sobie pewien autorytet. Ona spokojniej wypada w telewizji niż Biedroń, który czasami trochę krzyczy pomimo że on też jest sympatyczną postacią. Uśmiechnąłem się gdy pare razy ktoś powiedział „Pani Prezes”, ale też sie ucieszyłem. Nie można mieć tylko jednego prezesa na polskiej scenie politycznej! No, i Barbara Nowacka nie jest pozbawiona charyzmy.

  2. Mam przeczucie, że lewica zjednoczy się tak samo jak prawica. Najpierw będzie ostra młócka, a potem reszta przyłączy się do tych, którzy będą w stanie ustać. Prawicy to zajęło dużo czasu, bo część zmarnowali na sztuczne jednoczenie (AWS). Widzę, że chochoła jedności ponad podziałami jednak powoli wyprowadzamy z chałpy. Może na lewicy potoczy się to szybciej. Mogę się oczywiście mylić, bo za dużo Krasowskiego się naczytałem nie linczujcie więc mnie za bardzo;-)

  3. „Potrafi stanąć w świetle reflektorów i przekonująco dla zgromadzonych powiedzieć „my”, co świadczy o subtelnej charyzmie przywódczej, właściwej w środowisku nieraz zbyt alergicznie reagującym na liderstwo. Wygląda na to, że miejsce wśród oficerów progresywnego okrętu Nowacka ma zapewnione.”
    Wzruszyłam się do łez. Nie ma to jak bohema.

  4. Nieładnie, że lewicowy publicysta wypomina Barbarze Nowackiej urlop z dziećmi. Chłodno oceniam całokształt jej działalności, ale przecież się wytłumaczyła – powiedziała, że obiecała to dzieciom i dla mnie to powinno zamknąć sprawę. To pokazuje człowieka, który żyje jeszcze innymi ludzkimi sprawami, a nie tylko polityką, jak wielu polityków z prawa i z lewa bez zakorzenienia w zwykłym życiu i dlatego podatnych na naciski, cynizm, itd. Pożal się Boże prawicowi, a jeszcze gorzej katoliccy publicyści krytykują przeciwnika za to, że praktykuje ich wartości? To cyniczne. Trzeba dawać odpór – tak, wyjechała z dziećmi bo jest dobrą matką i się odpieprzcie, a nie stawiać diabłu ogarek i wypominać jej na lewicowym portalu dobry charakter. Bo przypuszczam, że Barbara Nowacka wybierając urlop z dziećmi wiedziała nie tyle, że narazi się na hejt, ale że traci okazję do zaistnienia bezpośrednio po fatalnych dla opozycji głosowaniach w sejmie. Wiedziała o tym i wybrała wartości wyższe niż swoją własną promocję. To budzi szacunek. A jeśli komuś to się nie podoba, niech na wodza lewicy wybierze aparatczyka, który zawsze będzie mieć czas na politykę, bo nic innego nie jest dlań ważne.

    1. Nie panie Piotrze, u nas jest taka jałowa polityka, żeby się czepiać takich rzeczy, część publicystów po prostu podnosi te jałowe rzeczy ze stołu na którym ci politycy zostawiają te jałowce, a które ci politycy próbują ubrać w „argument”.

  5. Z jednej strony to spodziewałem po tym spotkaniu się czegoś więcej i żałuje że nie zjawili się tam panowie Kalisz i Cimoszewicz z drugiej strony to jednak krok w dobrym kierunku, najpierw niech przez ten rok się te ruchy jakość zintegrują wokół konkretnych wartości i liderów a potem niech najwcześniej po wyborach samorządowych (bo powstanie bloku lewicowego i nie uzyskanie odpowiedniego wyniku już na początku jego istnienia z punktu widzenia marketingu politycznego było by strzałem w stopę) a najpóźniej na początku 2019 i przygotowywać się do wyborów parlamentarnych, prezydenckich i europejskich.

  6. Jako, że jestem realistą, to z tego nic nie będzie i mam wątpliwości czy jakakolwiek lewica będzie w sejmie za 2lata. Niestety, ale chyba nikt nie wie za bardzo co robić. Nowacka sprawia wrażenie osoby – „jestem za, a nawet przeciw”. Niby partie nie, tylko ruchy, a z drugiej jednak za 2lata ktoś do sejmu musi wejść. Niby z SLD trzeba rozmawiać, a potem u Sroczyńskiego mówi to samo co Razem odnośnie SLD, o tym betonie, ale jednocześnie krytykuje Razem, że ma wojenkę z SLD. Szczerze mówiąc, to ja po ostatnich dniach, wywiadach itd., mam coraz większy dystans do Nowackiej i Biedronia. Szczerze mówiąc coraz bardziej nie wiem o co im chodzi i mam wrażenie, że oni sami nie wiedzą czego chcą i nie mają kompletnie żadnego, ale to zupełnie żadnego pomysłu na przyszłość.
    Ogólnie to dużo lania wody, konkretów żadnych.

    1. Ta audycja u Sroczyńskiego była ciekawa, Nowacka widzę konkretniej podchodzi do sprawy niż Biedroń, bo jednak pomysł podrzucania konkretnych projektów ustaw to jest realne rozwiązanie, aby zaistnieć w sejmie i w debacie. Dzisiaj polityka ma taką płynność, że trudno cokolwiek przewidzieć, przy małych procentach poparcia opozycji parlamentarnej i poza każdy scenariusz jest możliwy. Patrząc teraz na samozaoranie PiSu w sprawie żydowskiej ja naprawdę widzę, że ta władza, ta formacja intelektualna, która sprawuje PiS jest tymczasowa. Widocznie opozycja i z prawej i z lewej potrzebuje więcej czasu na okrzepnięcie się w nowej rzeczywistości politycznej.

      1. Tak audycja w sumie była ciekawa, ale mnie irytowało to co napisałem wyżej. Że z jednej Nowacka zarzucała Razem, że nie mogą rozmawiać z SLD, po czym sama zaczynała mówić to co Razem, czyli że w SLD jest masa skompromitowanych osób. Więc tak naprawdę ciężko stwierdzić o co chodzi.

        1. Ale to chyba dobrze? Że tak powiem, to dobry prognostyk, że jednak po drodze jej z Razem oraz elementami ich programu. Wolę tak niż peany na temat umierającego SLD.

      2. A co do sprawy żydowskiej, to nie sądzę by to miało się w jakikolwiek negatywnie odbić na PiS.

        1. Mniej chodzi o treść, bardziej o styl, który nic się nie zmienił po Waszczykowskim.

          1. Z różnych piwnych rozmów z różnymi trzyliterowymi osobami wynika że sprawa może się dla rządu okazać bardzo korzystna, bo ostatnie 3 wydarzenia grubymi nićmi szyte i po nice do klebka prowadzą za wielką wodę. Pytanie czy obecną władza będzie chciała wielkiemu bratu robić przykrość.

  7. No nie wiem.

    Ja odbieram to spotkanie jako niewykorzystanie momentum, które zaistniało po głosowaniu nad projektem Ratujmy Kobiety. Gdyby w tej chwili ogłoszono powstanie nowej inicjatywy politycznej mniej więcej w takim kształcie, który pojawił się w sondażu Oko.press, lewica mogłaby na stałe zagościć jako poważna alternatywa dla PiS i PiN.

    A tak – PiN się ogarnie, zagospodaruje część lewicowych postulatów, a dla lewicy zostanie walka o przekroczenie progu.

  8. „To nie przypadek, że na niedzielnym spotkaniu o strategii działania partyjno-politycznego na rok 2019 mówił chyba tylko lider Obywateli RP, z dość notabene kontrowersyjną propozycją „prawyborów opozycji”.”

    Jeśli to jest jedyna konkretna polityczna propozycja, to jest źle. I może jednak należy posłuchać Kasprzaka, bo zapobiegnie to kłótniom każdego z każdym.

    1. Po pierwsze – prawybory, to głupia propozycja. Po drugie – jak najdalej i z dystansem od Obywateli RP jeśli idzie o lewice.

      1. To wcale nie jest głupia propozycja, tylko nie do koalicji mini-partii.

        A ORP nigdy nie twierdzili, że są lewicą, to jakieś nieporozumienie.

  9. Gdzie tu lewicy szukac?
    Nowacka liberalka robi za lewicową, kto uwierzy w taka bzdure?

  10. „Najbardziej przekonująco [..] mówiła prawniczka pomagająca pisać kobietom z prowincji pozwy rozwodowe”

    Rzadka lewicowo-feministyczna szczerość.

  11. Cały problem obecnej lewicy polega na jakimś totalnym absurdzie z licytowaniem się kto bardziej pro-społeczny, lewicowy, kto napiszę najlepszy program gender i kto już uznał feminizm trzeciej fali, a to wszystko w Polsce, która skręciła bardzo mocno w prawo, nie ma próby budowy partii centrowej, projektu dla przeciętnego Kowalskiego, mamy totalnie oderwane od dołów społecznych lewicowe elity zapatrzone w Zachód kontra polską rzeczywistość.

    Groteska jest podwójna jeśli dodamy, że lewica nie walczy w Polsce o przejęcie władzy, a przetrwanie i miałaby kolejne 4 lata, żeby poukładać w miarę sensowną partię – środowisko i ten proces mógłby się odbywać w dużo lepszych warunkach mając przyczółek w sejmie, dotacje, pieniądze na dobrą kawę itd.

    Mam wrażenie, że nikt na lewicy nie zadaje sobie pytań serio i nie szuka odpowiedzi – Czy lewica w Polsce chce jeszcze kiedyś rządzić ?

    PiS nie musi dziś nikogo delegalizować i jest to smutny wytrych, intelektualna ucieczka, tak długo jak dominuje myślenie rodem z Krytyki Politycznej, lewica jest dla PiS-u wygodnym chłopcem do bicia i ten stan opozycji, lewicy jest dla PiS-u super wygodny. Nawet na tle panów Schetyny i Petru to lewica szoruje jeszcze gorsze dno i ma się dużo gorzej. Proces jakiegoś wymuszonego łączenia centrum PO – Nowoczesnej już się powoli rozpoczął.

    1. Adi, tak jak szanuję co piszesz, tak zastanawiam się dlaczego ty tam nie stoisz razem z Nowacką czy z Zandbergiem i im tego nie mówisz osobiście, a oni nie realizują twoich zaleceń z uśmiechem na ustach. Pod prawie każdym artykułem jaki tu czytam wygląda, jakby sytuacja mogła się zmienić tylko i wyłącznie wtedy, kiedy ktoś posłucha co komciujesz. Skąd ty masz na to czas i chęci?

      1. Jeśli by ktoś z lewicy słuchał tego co pisze Adi, to lewicy by już w Polsce nie było, bo albo zostałaby wchłonięta przez PO, albo mielibyśmy nową partię centrum, tylko za wiele z lewicą to nie miałoby wspólnego.

        1. Wydaje mi się, że ten wybór jest dość oczywisty – czy budować twardą partię lewicy na wzór Razem – ze wszystkimi tego skutkami, gdzie nawet sukces byłby ograniczony do 6-8 procent i byłby ogromny kontr-elektorat, niechęć ze strony prawicy, centrum, czy też budować szerzej formację centrolewicową, a wchodząc nawet w sojusze z PO, Nowoczesną – próbować zmienić to co się da.

          Budowa małej skrajnej i dogmatycznej partii, która nawet jeśli wygra to pokrzyczy sobie i potupie w sejmie – to ślepa uliczka, abstrahując już od tego, że na dziś lewicy grozi powtórka z 2015 roku ze wszystkimi negatywnymi skutkami, a co już drugi raz może się odłożyć w świadomości społecznej z myśleniem – po co głosować na lewicę ?

          1. Ja rozymiem, że mam poglądy konserwatywne i prawicowe. Ale na miłość boską prosze nie nazywać Razem „dogmatyczną” i „radykalną”. Razem to najzwyklejsza socjaldemokracja. Jeśli w Polsce jest postrzegana jako „rewolucyjna” ty tylko źle swiadczy o Polsce.

          2. Razem chce być centrolewicą. Projekt szerokiego PO też się wypalił. Ładnie się uśmiechali do wyborców z lewej i z prawej i dziś wygląda to jak wygląda.

          3. Niestety, ale żeby nawet centrolewica mogła współpracować na jakiejkolwiek płaszczyźnie z PO czy Nowoczesną, to te dwie partie musiałyby się przesunąć od prawej ściany do centrum i stać się partiami chociażby centro-prawicowymi. W tym momencie w kwestiach gospodarczych nie widzę kompletnie możliwości jakiejkolwiek lewicy współpracy z PO i Nowoczesną. Tak więc żeby można było mówić o jakiejś współpracy kiedyś w sejmie lewicy z PO i Nowoczesną, to obie prawicowe partie musiałby przejść długo drogę do centrum zarówno jeśli idzie o kwestie światopoglądowe, jak i gospodarcze, w co jakoś nie wierzę. Niby Razem jest dogmatyczna? Ok, może tak, często piszę, że jest w niej coś z fanatyzmu i mi się to nie podoba, ale że niby PO i Nowoczesna i cechujący te partie neoliberalizm, nie jest dogmatyczny? Bądźmy poważni. Tam jest taki sam dogmatyzm jeśli chodzi o wizję gospodarki. Jeśli te partie przesuną się do centrum, to będzie można w przyszłości myśleć o jakiejś wspólnej współpracy w sejmie, dziś tego nie widzę. A powiem, że liczyłem 2lata temu, że w PO dokona się taka korekta, złudne nadzieje, ale liczyłem, że wyciągnie wnioski z porażki i przesunie się do centrum, ale tak naprawdę, że zobaczę jakieś postulaty sensowne socjalne, że usłyszę o progresji podatków itd. Tymczasem za ich program odpowiada skrajny neoliberał Rzońca, tak więc ja dziękuję 🙂

          4. PO jest partią prawicowo-katolicką ubogaconą neliberalizmem. I nigdy tego nie ukrywała.

          5. Ależ oczywiście, że ukrywała. Przed wyborami oposiadala o zwiazkach partnerskich itp., a po wyborach szybciutko o tym zapominała (w czym zresztą b. przypomina SLD ale w tej chwili nie o tym).
            A w polskich mediach była regularnie nazywana partią liberalną. Pamiętam jeszcze zdziwieniu wielu ludzi, gdy Tusk wyjechal do Unii a zagraniczne media pisały, że jest konserwatystą z Polski.

          6. Obawiam się, że wymierzone w SLD gry między bohemą Nowackiej a wściekłymi zandbergami mogą skończyć się większością konstytucyjną kaczyzmu. Nie ma dla mnie nic gorszego. Nie wiem jak można nie wyciągać wniosków z kampanii wyborczej ‘15 roku, kiedy nieustanne ataki pożytecznych dla kaczyzmu idiotów, zandberbów, na Zjednoczoną Lewicę dały kaczyzmowi większość sejmową.

            Z wielkim zdumieniem muszę stwierdzić, że na pewno zagłosuję na SLD. Im więcej czytam Żakowskich czy Sutowskich, tym bardziej jestem skłonna głosować na SLD.

      2. Adi jest chyba spętany kibolską logiką POPiS-u. Albo jesteś w PiS-ie, albo w PO. Albo jesteś z nami, albo przeciwko nam.

        Elementarne poczucie logiki nakazywałoby unikania dwubiegunowości, a ewentualne procesy konsolidacyjne zawęzić do 2, najwyżej 3 obozów, to znaczy konserwatywno-liberalnego centrum i lewicy, no i może reszta wokół PSL. Robienie na siłę zjednoczonego frontu antypisowskiego typu od Biedronia do Giertycha jest totalnym absurdem, na który w zasadzie nikt nie zagłosuje oprócz coraz mniejszego marginesu całkowicie zaślepionych antypisowskich kiboli.

        Polityka polska cierpi na brak treści, a robienie takiego zjednoczenia na siłę, to jest pozbawianie polityki resztek treści. Lewica powinna się konsolidować we własnym zakresie, a Adi powinien, jak już, to starać się o sensowną konsolidację obozu centro-prawicowego.

        Totalne rozdrobnienie „opozycji” jest oczywiście dla PiS-u korzystne, ale 2-3 opozycyjne bloki wyborcze już nie. Ważne jest przekroczenie progów i to, żeby na drobnicę nie przepadło 10-15% głosów, jak w ostatnich wyborach, co dało niezasłużone zwycięstwo PiS-owi.

        1. @bisnetus
          Jakbyśmy się nie podzielili i tak gdzieś musimy się połączyć. Budowa dwóch bloków, które i tak po wyborach musiałyby tworzyć trudną koalicję jest bezsensu, odejmuje to choćby premie z ordynacji za bycie numerem jeden.

          Nigdzie nie twierdzę, że samo połączenie wystarczy i nie trzeba nic zrobić na zapleczu, programowo, merytorycznie – ale samo połączenie jest dla mnie warunkiem sine qua non – sukcesu.

          1. To ma być sukces? Stworzyć twór jeszcze bardziej totalitarny niż PiS? Który nikogo nie reprezentuje a reprezentuje jedynie nienawiść do PiS?

          2. Nie tylko – wskazuje np zasadniczą korektę programową 27 lecia, czyli wygaszenie reprywatyzacji i zmianę polityki mieszkaniowej z rozbudową programu Mieszkanie Plus – są mimo wszystko takie punkty w których być może dałoby się uzyskać zgodność poglądów, po jakiejś sensownej dyskusji.
            Może mi pan nie wierzyć, ale dla większości Polaków – szczególnie ludzi młodych dostępność mieszkań jest problemem dużo ważniejszym od gender, feminizmu trzeciej fali, czy związków LGBT.

          3. Dwa bloki to recepta na rządy większościowe… i w Polsce, to jest receptą na dyktaturę.

    2. To co nazywasz oderwaniem od rzeczywistosci elit jest absolutnum standardem w wielu krajach na zachodzie.
      W UK konserwatysci popieraja malzenstwa gejów z prawem do adopcji dzieci a ty termin „gender” w ustach lewicowo liberalnej aktywistki nazywasz odlotem!
      Przeciez gender w cywilozowanych krajach to kierunek studiów!
      Rozumiem, że oczekujesz programu „Lewicy” w stylu SLD: tzn. umowy śmieciowe i feminizm wyrazający się w kwiatku na 8 marca. Czy to juz byłoby za ostro w lewo?

    3. Skoro chce Pan budować partię centrową, to proszę iść na strony Nowoczesnej i PO, to są partie prawicowe, więc niech się przesuną do centrum. Nie rozumiem czemu próbuje Pan wmawiać lewicy, by nie była lewicą, tylko budowała partię centrową, po prostu pomylił Pan adres. Zresztą to jest nie pierwszy taki Pana komentarz. Naprawdę – chce Pan budować partię centrową, to niech Pan buduje, ale niech da Pan spokój lewicy i pozwoli lewicy być lewicą, a nie kolejną wydmuszką, która będzie partią centru.

      1. Tylko dlaczego nie można choćby podyskutować i to na argumenty o samym kierunku dla polskiej lewicy ?

        1. Dyskutować – jak najbardziej, można dyskutować. Można dyskutować czy socjaldemokracja, czy centrolewica, czy np. program Razem może się sprawdzić w obecnych czasach, czy jest możliwy, czy może jednak trzeba myśleć nad innymi rozwiązaniami. Jak rozmawiać o wartościach lewicowych by przekonać wyborców do lewicy, nad tym też można dyskutować. Jakie propozycje ma lewica w zmieniającym się świecie etc. Więc rozmowa tak, ale nie rozmowa w stylu – w Polsce ludzie oczekują że powstanie partia centrum, bo takie mają poglądy, więc niech lewica będzie partią centrum i niech przejmie postulaty centrum, liberałów. Tutaj dyskusja nie ma sensu. To jest tak jakby mi ktoś powiedział – w Polsce ludzie są konserwatywni, więc niech lewica wejdzie w układ z Kościołem i odrzuci swoje wartości w wiadomych tematach, bo tego ludzie chcą. Sorry, ale wtedy to nie będzie lewica, a prawica. Jeśli uważam neoliberalizm za kiepskie rozwiązanie, to nie wyobrażam sobie bym mógł dyskutować nad tym czy lewica powinna uważać neoliberalizm jako oczywistą oczywistość i że tego chcą Polacy i w związku z tym powinna głosić takie postulaty. Jest pewna granica w poglądach lewicowych, w lewicowym patrzeniu, gdzie nie da się jej przesunąć. Mogę dyskutować o tym czy np. propozycja Razem odnośnie najwyższej stawki podatkowej 75% jest sensowna czy jednak progresja powinna być niższa (ale że powinna być nie mam wątpliwości). Mogę dyskutować czy np. propozycja 35h/tyd. pracy jest sensowna i możliwa, czy trzeba dzisiaj szukać innych rozwiązań i stopniowo do tego zmierzać. Mogę dyskutować o podstawowym dochodzie, mogę dyskutować o emeryturze obywatelskiej itd., itd. Mogę dyskutować jak mamy zmierzać do świeckiego państwa, jednak nie dam się przekonać do pytania – „czy, powinnyśmy zmierzać do świeckości”, bo dla mnie to oczywistość, mogę podyskutować na temat „czy”, ale nie po to by przesunąć swoje poglądy do centrum, ale by poznać lepiej argumenty drugiej strony i ewentualnie może złagodzić swoje stanowisko, jednak tak jak pisałem – pewnych granic się nie przekroczy. Nie uważam że Razem czy ktoś inny ma tutaj monopol na prawdę, ale jeśli ktoś ma lewicowe poglądy i chce zakładać lewicową partię, to siłą rzeczy będzie się w tych tematach poruszał w pewnych granicach, po przekroczeniu granicy przestanie być lewicowcem, a stanie się liberałem. Jeśli ktoś chce zakładać lewicową partię, to siłą rzeczy w tych granicach musi się poruszać.

          1. Jeśli uważamy, że są granice dyskusji w oparciu o pewne lewicowe dogmaty- to co to za dyskusja ?

            Ciekawe są w życiu te momenty, gdy dochodzimy do rzeczy mniej oczywistych, idziemy pod prąd, czy można być lewicowcem i jednocześnie zwolennikiem gospodarki rynkowej – myślę, że tak, podobnie jak dokument – Obietnica Pandory – pokazuje działaczy ekologicznych, którzy stali się zwolennikami energetyki jądrowej.

            Wydaje mi się, że nie można abstrahować od tego, że akcja dzieje w Polsce i każda z sił nie tylko lewica ma jakieś ograniczenia, SLD szło na kompromisy z Kościołem po części z powodu trudnej historii, działań władz PRL-u, SB – dwa z potrzeby budowy konsensu wokół wejścia Polski do UE – mamy skłonność traktować to co się udało jako oczywistość, a jednocześnie uważać, że dałoby się zrobić więcej, a co jeśli nie ?

            Lewica i tak w Polsce nie będzie rządzić sama – jeśli w ogóle wróci do władzy za pańskiego i mojego życia.

          2. Ale to Pan tutaj miesza. Bo nie wiem o czym w końcu mówimy? Najpierw niby mówimy (a przynajmniej takie miałem takie wrażenie) o dyskusji w sensie, że lewica powinna między sobą dyskutować jaka chce być, określić się itd. i Pan sugerował, że powinna iść do centrum z czym się nie zgadzam. Tutaj są granice i to granice nie oparte na dogmatach, a po prostu na tym czym jest lewica. To jest kwestia tożsamości. Tak samo by było jakbym zaczął prawicowcom z PO i Nowoczesnej mówić, by przyjęli poglądy lewicowe na gospodarkę i na światopogląd. Tylko czy wtedy oni byliby prawicą czy może staliby się już lewicą? 🙂
            To jasne, że nie kupię neoliberalnej narracji i neoliberalnych poglądów. I jeśli lewica chce być lewicą, to musi się w pewnych granicach poruszać, inaczej kończy się to tak jak na Zachodzie, gdzie lata 90 i pierwsza dekada XXI wieku, lewica stała się właściwie nieodróżnialna od neoliberałów.

            Natomiast jeśli ma Pan na myśli dyskusję w sensie rządzenie Polską w przyszłości z liberałami, to tak jak napisałem niżej w którymś wpisie – oczywiście jest to możliwe, tylko że wymaga to też przesunięcia się PONowoczesnej od prawej ściany do centrum do którego im jest dziś bardzo daleko. Zdecydowanie bliżej centrum znajduje się dziś Razem niż PONowoczesna. Nie wykluczam że gdzieś np. Razem mogłoby się w przyszłości dogadać z sensowną partią centrum, ale na pewno nie z partią proponującą np. podatek liniowy i mającą pomysły rodem z Balcerowicza, bo wspólne rządzenie wymagałoby od obu stron jakichś ustępstw, ale też nie mogłyby to być tak wielkie ustępstwa, by właściwie porzucić w to co się wierzy, dlatego dziś takiej szansy nie widzę, bo jest zbyt duża przepaść między prawicą PONowoczesnaj, a lewicą Razem. Ale w przyszłości jeśli polska prawica przesunęła by się do centrum, to pewnie i Razem byłoby łatwiej też przesunąć się w stronę centrum i może byłyby możliwe jakieś sensowne reformy. Nie mówię – nie, i nie uważam, że w przyszłości niemożliwe będą jakieś kompromisy z liberałami i może uda się wypracować jakieś sensowne zmiany w Polsce, tylko póki co widzę u liberałów tylko sensowne jednostki, bo partii na razie tam sensownych nie ma.

            Nie wiem skąd Pan sobie ubzdurał to, że lewica wyklucza gospodarkę rynkową, więc trudno to komentować, chyba że pisze Pan z perspektyw neoliberalnych, więc wtedy mi to łatwiej zrozumieć 🙂 Jako lewicowiec też raczej nie jestem panikarzem odnośnie GMO czy elektrowni jądrowych, choć tutaj uważam, że to jest temat dla fachowców w tych dziedzinach.

          3. Problem nie leży w lewicy, prawicy, czy centrum, a najczęściej w politycznej jałowości i to nie jest tak, że polityk neoliberalny będzie gorszy, od polityka lewicy, czy centrum.

            Gdyby w Polsce rządził polityk mniej czuły społecznie, ale doprowadził do szybkiego wzrostu gospodarczego rok w rok
            7 -8 procent – to siłą rzeczy byłoby lepiej, niż gdyby rządziła pochylająca się nad problemami społecznymi lewica, ale przyszło jej rządzić z pustą kasą, w warunkach stagnacji.

            Okres rządów Blaira to była belle epoque – pełne zatrudnienie – strumień pieniędzy na cele socjalne – zdaje pan sobie sprawę, że do końca pana życia, taki okres może w Polsce nie nadejść ? Ludzie nie oceniają rzeczywistości ideologicznie,
            a praktycznie i empirycznie.

          4. Taaa, wzrost gospodarczy i wszystkim będzie się żyło lepiej, to już chyba przerabialiśmy. Słupki, PKB itd, itp., tylko szkoda, że ma to średnie przełożenie na rzeczywistość.
            Co do Blaira to faktycznie, jak to było? Thatcher chyba powiedziała, że jej największe osiągnięcie to właśnie Blair, jakoś tak to szło chyba. Cóż wspaniała laurka. Facet, który dokończył dzieła zniszczenia po Thatcher.
            Ludzie nie oceniają rzeczywistości ideologicznie? Oceniają, sam ten Pana wpis jest ewidentnie oceną ideologiczną, pewnie tak samo jak mój. Takie są fakty 🙂

          5. Weźmy konkret, a nie ideologię – polski bezdomny – w filmie dokumentalnym o UK – mówił, że przed cięciami Camerona otrzymywał blisko 1000 funtów różnych świadczeń socjalnych ja wiem, że pan dałby kilka razy więcej, ale staram się oceniać rzeczy jakąś sensowną miarą.
            Cała rzesza Polaków nie znając często języka i będąc imigrantami znalazła jednak w UK pracę, której nie mogli znaleźć w Polsce tu na miejscu, mimo studiów, braku różnic kulturowych itd.
            Epoka węgla, stali skończyłaby się i bez Thatcher – nie dawno pan Pertyński pokazywał Jaguara z lat 70-tych i jak to było wykonane jako żywy dowód tego co zrobiły z przemysłem samochodowym angielskie związki zawodowe, jak pod szczytnymi hasłami można rozmontować całą branże.
            Nie wiem stawałbym pan w obronie angielskich drukarzy, żeby nie prowadzać cyfrowego składu do drukarni i dalej drukować w technologii z lat 60-tych ?
            Polityka skandynawskiej lewicy sprawdziła się, bo nie była idiotyczna, tam raczej lewica inicjowała programy, by kraj nadążał za zmianami, był nowoczesny przemysł, start-upy, a nie była to lewica sentymentalna.

    4. Bo to jest problem całej klasy politycznej. W środowiskach pisowskich też jest licytacja na „prawackość”, ale ona jest przykryta wewnętrznymi sporami, natomiast te światłe centrum dalej myśli, co zrobić, aby było tak jak było. Proszę sobie wziąć do serca jedno – nawet jak PO czy inna partia weźmie znowu władzę, to nie zasadzie świeżości czy pomysłu, czy chęci działania, ale dostanie ją na zasadzie zmęczenia, zaorania się samego PiSu.
      Mnie zawsze bawi -przepraszam za język- dopieprzanie lewicy, która od 89 nigdy się nie pozbierała, szczególnie z pozycji liberalnych, które to miały co najmniej 20 lat, aby ukonstytuować swój porządek. I co przyszło? Kruszenie demokracji. A jeśli przeciętny Kowalski, uczony już po części w Polsce, w którym te centrum sprawowało duszę, ma w nosie demokrację? Może to jest absurdem, szczególnie dla centrum do którego Pan tak wznosi ręce. Myślę, że Polacy też są zapatrzeni w Zachód i patrząc w różne badania i to co wpisują „publicyści” tak zwany lud jest bardziej postępowy niż konserwatywna elita.

      Problemem nie jest lewica tylko strona liberalna (którą Pan nazywa mitycznym centrum), która próbuje reaktywować się na tym co było. Może i lewica ma te 5-10%, ale ma ten stały milion głosów. O PO i przybudówkach można powiedzieć, że mają 2-4 razy tyle, tylko sporą część tych wyborców napędza PiS i to jest zasadnicza różnica.

      A jakie jest myślenie centrum? Łatwo krytykować nie mając nic w zamian, poza swojskim „trzeba oszczędzać”.

      1. @Konrad
        Problemem SLD nie był środek ciężkości, podobnie PO nie przegrała dlatego, że była za mało lewicowa, a wręcz przeciwnie przez 8 lat zbudowała silne lewę skrzydło i po części stała się lewicą, co uznaje nawet Jacek Żakowski, a transfer dawnego współpracownika Krytyki Politycznej – redaktora Jarosława Makowskiego na szefa Instytutu Obywatelskiego, a później do samej PO – jest dziś politykiem samorządowym i szefem PO na Śląsku pokazuje zmiany.

        Zarazem jednak PO była i jest partią do bólu głupią, leniwą i odporną na zmiany, a już takim chodzącym symbolem stała się dziś Hanna Gronkiewicz Waltz, którą już nawet trudno słuchać, trudno to komentować, najchętniej lałoby się po mordzie i tyle.

        Jeśli ktoś ma na dziś jakiś kulawy program to PIS, nie jest to ani centrum, PO-Nowoczesna, ani tym bardziej lewica, Partia Razem – wybory PiS-u wynikają po części z fobii Kaczyńskiego, a po części z istnienia środowiska Gazety Polskiej, Macierewicza i całego tego ideologicznego bagażu, który daje owszem twardy elektorat, ale jest jednocześnie ograniczeniem. Nie mniej mimo tych wszystkich wad, rządy PIS-u wydają się czymś trwałym i poprzeczka dla opozycji jest postawiona wysoko na ponad 40 procent.

        Myślę więc w tych kategoriach i jestem zdania, że dałoby się wygrać z PiS – przy odrobinie pracy i być może program nie byłby do bólu lewicowy, ale udałoby się np zakończyć reprywatyzację, stworzyć politykę mieszkaniową, wprowadzić umiarkowaną ustawę dla związków LGBT – nie rozumiem logiki odrzucania umiarkowania, gdy w 4 lata nie da się zrobić wszystkiego, a polityka to proces ciągły, nawet tam gdzie lewica zmieniała mocno rzeczywistość jak w Szwecji robiła to rządząc dekady, a nie w ramach rewolucyjnego zrywu.

        1. Nie no bez jaj 🙂 PO lewicowa 🙂 Miała lewe skrzydło? 🙂 To już naprawdę zaczyna się robić jakiś kabaret 🙂 Zgadzam się w Polsce polityka jest tak przesunięta do prawej ściany, że nawet w PO niektórzy widzą lewicę… 🙂

          1. @Matts06
            Widać nie słuchał pan Tuska, który mówił, że jest socjaldemokratą, podałem cały szereg argumentów w tym oceny Jacka Żakowskiego, który nie jest przecież prawicowcem – przykład redaktora Makowskiego z Krytyki Politycznej, dziś polityka PO – dawniej szefa Instytutu Obywatelskiego PO – oczywiście PO była równie nieudolną lewicą, jak była prawicą czy centrum.
            Zmiany jakie zaszły w PO od czasów Rokity – koalicji PO-PiS – są znaczące – jasne nie jest to Partia Razem – ale jeśli pewne procesy będą dalej zachodzić z wchłonięciem struktur i ludzi SLD – to może powstać formacja centrolewicowa – oczywiście mainstreamowa – jakie są w krajach UE.

            Być może takiej lewicy jaką pan chce nigdy w Polsce nie będzie, nigdy nie osiągnie ona znaczących wyników wyborczych.

          2. To że ktoś siebie jakoś tam nazywa, to akurat niewiele mówi, raczej liczą się czyny. Tak więc jaka była PO i Tusk, to wszyscy dobrze wiemy i z socjaldemokracją to miało niewiele wspólnego, chyba że z socjaldemokracją w wizji neoliberałów, wtedy może tak, ale taka socjaldemokracja za wiele nie różni się od liberałów 🙂
            Naprawdę w Polsce konieczne jest przesunięcie na lewo, bo już nie mogę czytać o lewicowości w PO, która lewicowości nie miała za grosz 🙂

          3. Przecież Leszek Balcerowicz, także był niezadowolony z rządów PO więc mimo wszystko trochę trudno określać 8 lat rządów jako neoliberalizm.

            Nie wydaje mi się, że to przesuniecie jest możliwe, choćby dlatego, że grupy, którym się udało, przedsiębiorcy, są ciągle mimo wszystko po stronie opozycji i są one kluczowe dla zwycięstwa nad PiS – gdyby spełniło się marzenie Morawieckiego i na PiS zagłosowało miasteczko Wilanów to już w ogóle byłoby pozamiatane na dekady.

            Dla kogoś każda lewica może być za mało lewicowa, prawica za mało prawicowa itd. Wszystko jest kwestią punktu odniesienia, a oceniając do UE dziś – to jaki można wskazać przykład polityki do bólu lewicowej – nie ma.

          4. O Booooże…. przecież Balcerowicz, to już jest totalna skrajność neoliberalizmu. Nic więc dziwnego, że nie do końca mu PO odpowiadała, bo ta jednak aż tak skrajna nie była, ale do centrum, a do lewicy w ogóle, to naprawdę byli i są lata świetlne.

            Co do ostatniego akapitu – nie. Tak jak pisałem w innych postach – są pewne granice w których poruszamy się mając jakieś poglądy. Lewica, prawica, centrum, wszystko może mieć swoje skrajności czy najłagodniejsze wersje, ale mieści się w jakimś przedziale, gdy ten przedział się przekracza, to wchodzi się powoli w inny zakres, tak jak np. stało się w wielu krajach Zachodu, gdzie lewica weszła do centrum, tylko że wtedy przestała być już lewicą. I tu nie chodzi o to jak Pan to pisze czy ktoś jest za mało czy za dużo lewicowy, tylko chodzi o pewne podstawy poglądów, wartości, na tym to polega i na tej zasadzie odróżniamy czy ktoś jest prawicowcem, lewicowcem, czy liberałem.
            PO nigdy, powtórzę nigdy nie przeszła choćby do centrolewicy, ja postawiłbym nawet tezę, że daleko jej było także do centrum.

        2. Ale dodam, że zgadzam się po części z ostatnim akapitem – też uważam, że pewne zmiany trzeba robić stopniowo, w kwestiach światopoglądowych zawsze mam wątpliwości, bo z jednej strony całym sercem chciałbym takich ogromnych zmian, ale z drugiej wiem, że nie zawsze tak się da i może lepsze jest wprowadzanie zmian stopniowo, edukowanie społeczeństwa, przekonywanie itd. i potem kolejne zmiany i kolejne.
          Ale co to znaczy program umiarkowanie lewicowy? Bo Razem zdaje mi się, że taki ma. Chyba że mówimy o kwestiach światopoglądowych, to tutaj ok, dla większości społeczeństwa są to mocne zmiany. Ale gospodarka? Może ten 75% podatku wygląda na radykalny, z drugiej strony skąd w takim razie brać pieniądze by finansować te inne elementy z programu?

        3. @Adi
          I ten pierwszy akapit jest kwintesencją działania PO – zmiany kadrowe zamiast konkretnych pomysłów i ich realizacja (chociaż częściowa). Na tym ma polegać lewicowy odłam PO, aby brać co lepszych ludzi? Już rozmawialiśmy Adi na ten temat, pierwszy z brzegu przykład – związki partnerskie – najprostsze co można zrobić, 8 lat władzy – nic nie zrobiono. Wiem, że mi powiesz, że realia, że to nie ważne W Polsce, ale problem PO jest taki, że światopogląd (a mieli to w programie!) na bok odkładali, a później nawet sprawy ekonomiczne przykrywali bieżącym administrowaniem – za to dostali wygraną PiS. 2-3 sprawy, dosyć lekkie, z agendy lewicowej i zupełnie inaczej dzisiaj by wyglądało dogadywania się z lewicą, a na pewno mieli by za sobą część wyborców lekko sympatyzujący z lewą stroną. Nawet jak te centrum teraz dostanie dużo głosów to będzie dowodzić tylko zabetonowania sceny i będzie bardziej na korzyść takiego Kukiza, który „strzela sobie focie z kibelka”.

          Możesz pisać, że dałoby się wygrać, co z tego? Schetyna czuł się mocny i założył kotwicę chadecką i gdzie teraz jest? Pod ścianą licząc na jakąś dziurę w obozie PiS. To za mało na politykę. Serio, ja nie jestem warszawiakiem, PiS nie lubię, doceniam niektóre postacie z liberalnej strony politycznej, ale mi samemu podnosi ciśnienie, kiedy słyszę o tym co się działo z reprywatyzacją w Warszawie. Bardzo żałuję, że warszawiacy znowu wybiorą kogoś z zaplecza PO a nie postawią na sprawdzonych aktywistów.

          Lewica zła nie jest, tylko uśmiechanie się do lewicy i mówienie, że wyciągamy w waszą stronę kilka punktów światopoglądowych po czym nie robimy nic i zmieniamy kurs na którym gości PiS prowadzi gdzie prowadzi. Ta logika umiarkowania i kompromisu doprowadza do paraliżu takiego, że właściwie mimo silnej pozycji przez 8 lat niewiele się zrobiło reform poza „administrowaniem”. Dopiero zaczęła się sypać demokracja i zaczęły się kiwania głową, że sądownictwo niewydolne, że reprywatyzacja to uwłaszczenie się grona osób na majątku państwowym. I nie wpisuj lewicy w rewolucje, bo Zandberg i drużyna nie chce obalać kapitalizmu.

          1. @Konrad
            Gdyby babcia miała wąsy to by była dziadkiem. PO wygrała wybory za cenę złagodzenia programu liberalnych reform, stając się po części partią lewicową, ale w najgorszym tego słowa znaczeniu, de facto stała się partia totalnie nijaką, głupią i leniwą, gdzie osobisty przymioty Tuska po części skrywały polityczne i merytoryczne dno.

            Z błędów PO należy oczywiście wyciągnąć wnioski, a umiarkowanie i uznawanie realiów nie musi być czymś złym.
            Opozycja i tak wygra wybory jedynie jako pewien blok, a utrzyma władzę jeśli nauczy się współdziałać i nie będzie powrotu do nijakości 8 lat rządów Tuska i Kopacz.

            Coś przez 8 lat zrobiono – wydawano pieniądze UE nie zawsze mądrze, ale zbudowano wreszcie jakąś sieć autostrad, wprowadzono roczne płatne urlopy macierzyńskie wzorem w końcu krajów najbogatszych, czy dano Kosiniakowe – 1000 złotych na dziecko przez pierwszy rok.

            Rozumiem, że człowiek to takie głupie bydle, że zawsze wierzy, że może być lepiej i nadzieja umiera ostatnia, ale polska scena polityczna bynajmniej nie jest zabetonowana i w każdych wyborach mieliśmy ostatnio jakąś nową formacje, w ostatnich aż 2 dostały się do sejmu Kukiz i Nowoczesna, więc nie wierzmy w jakieś polityczne bajki. Wydaje mi się, że do sukcesu potrzebny jest pewien miks nowego ze starym, realizmu i pragmatyzmu z wiarą i powerem i to nie jest tak, że ktoś z miejsca zbuduje super formacje, która będzie lepsza od obecnych partii.

            Przykład Kukiza, który wprowadził do sejmu Ruch Narodowy – pokazuje coś zgoła innego, Zandberg także nie zbudował przez 2 lata lepszej partii, projekt Razem stoi w miejscu. Ryszard Petru to istny kabaret, a była szansa na stanie się drugą partią w kraju i liderem opozycji, więc proszę więcej pokory i wyrozumiałości dla tych co przegrali.

          2. Jakie wnioski? Teraz to już po sprawie. Przekoszono praworządność, te małe projekty są ważne, ale z tymi drogami to nie przesadzaj. Jakby nie było zabetonowana to by nie było rozdźwięku pokoleniowego i 60% obywateli, którzy w poważaniu mają głosowanie.

            PO była taką lewicą jak Razem teraz jest skrajną lewicą lub (od strony PiS) komunistami 🙂

          3. Popada pan w pewną demagogię, gdyby w Polsce wprowadzić obowiązkowy udział w wyborach jak ma to miejsce bodaj w Brazylii, to z tej grupy ludzie głosowaliby głównie na duże partie PiS- PO – nie partie niszowe i siłą rzeczy są grupy społeczne jeszcze mniej wyrobione politycznie, które polityką po prostu się nie interesują, to nie jest tak, że beneficjentem czy głosem tej grupy jest Partia Razem, czy na bazie tego elektoratu da się z kolei zbudować jakąś sensowną partie zmiany.

            Wszystko jest zależne od punktu odniesienia w Polsce – Partia Razem jest skrajna, we Francji, Włoszech być może nie byłaby tak postrzegana, bo tam są jeszcze prawdziwi hardcorowi komuniści.

          4. Te absencja wyborcza dużo mówi o demokracji nad która tak chętnie PO się pochyla. Nie wiem na ile to prawda, ale już jakieś pojawiają się jakieś skojarzenia Ćwiąkalskiego w sprawie reprywatyzacji. Skrajanie to nam się robi, od tych 8 letnich kompromisów, dzięki którym teraz wybiło szambo antysemityzmu w „narodowych mediach”. Lata zostawiania sporów światopoglądowych i edukacji „własnemu sumieniu”. Takie oto owoce, Panie Adi. Przepraszam, ale chwilę poczytałem wiadomości i drażni mnie ten bajzel w polityce i przestrzeni publicznej. Razem skrajni a PiS centrowy – pomieszanie z poplątaniem, a Pan mi tu o babci z wąsami.

          5. Tylko nawet gdyby miał pan władzę, to te środowiska by zniknęły, twardy elektorat PiS nie zmieniłby poglądów – nie wydaje mi się, że w Polsce pewne zjawiska jak antysemityzm, ekstremizm są znacząco większe, niż w innych krajach UE.
            Szczerze to nie rozumiem ataków rządu Izraela na ustawę o IPN i reakcję drugiej strony wobec, której rząd PiS-u był bardzo fair i OK.

    5. Groteskę powiększają tytuły takie jak z OkoPress, że to „Wyborcy PiS żyją w innym świecie”