Kraj

Sutowski: Nie doceniłem Trumpa, ograł Polskę koncertowo

Trump wygrał wizytę, PiS z rządowymi mediami ją zdyskontują na krajowym podwórku. A gdzie w tym wszystkim Polska?

Nie doceniłem Donalda Trumpa, przyznaję. Prawdziwy dealmaker, znaczy „załatwiacz”. Przyjechał, posłuchał wiwatów, powiedział ludziom, co chcieli usłyszeć – nawet składnie, nawet do rzeczy, nie pomylił nas z Portugalią czy Rumunią. Prostym gestem zamienił „żonę-paprotkę” w „najwspanialszą ambasadorkę USA”. No i uzyskał kontrakt na Patrioty oraz deklarację, jak bardzo szczęśliwi będziemy, kupując od Amerykanów płynny gaz. Chyba też bym na jego miejscu „pokochał Polskę i Polaków”.

Dziewczyna ze Wschodu

Prezydent Duda wypadł na swoim poziomie – wyżalił się, że go niektóre media nie lubią, od widzów dostał oklaski, od Donalda Trumpa specjalne podziękowania dla siebie i małżonki za przygotowanie wizyty oraz „zielone światło ze strony rządu USA, wręcz zachętę do tego, byśmy ten gaz kupowali”.

Obóz rządzący, który politykę zagraniczną uczynił funkcją wizerunku w kraju może wizytę odhaczyć jako sukces – poza zgrzytem z publicznym pochwaleniem Wałęsy, gość wylał miód na serca wyborców PiS i nie tylko. Był Kopernik (i Centrum Nauki Kopernik!), Kościuszko, Pułaski i Chopin, Jan Paweł II, były zabory, cud nad Wisłą, Katyń, Holokaust (dla mediów zagranicznych, bo kwiatów pod pomnikiem Bohaterów Getta Trump osobiście nie złożył), powstanie warszawskie i 40 lat komuny. O powstaniu mówił przez dobrych kilka minut – nieźle zbriefowany przez doradców Trump zaczął w pewnej chwili improwizować, motając się lekko przy historii o barykadach na Alejach Jerozolimskich, ale i tak się podobało. Były też wartości (konserwatywne), rodzina, Bóg, naród, Europa (silna, błogosławieństwo dla Zachodu), zachodnia cywilizacja i jej wrogowie, nawet dla emancypacji kobiet znalazło się miejsce. Solidny, konserwatywny przekaz, spójny. Złośliwi powiedzą, że za podsumowanie mowy Trumpa starczy puenta sowieckiego dowcipu o Leninie: „a mógł zabić”, ale prezydent USA faktycznie ugrał wszystko, co miał do ugrania, nie strzelił gafy i pewnie połowie Polaków dał się dobrze zapamiętać. Zgodnie ze złotą zasadą amerykańskiej dyplomacji („nie wiązać sobie rąk”) nie złożył żadnych gwarancji ani nawet konkretnych obietnic w sprawie obronności, a jedynie napomykał o dobrej współpracy wojskowej i otwartości na stacjonujących w Polsce żołnierzy. Potwierdzenie (?) ważności artykułu 5. traktatu waszyngtońskiego o kolektywnej obronie ubrał w opowieść historyczną („czynami dowiedliśmy…”) i rozmył w wyrzekaniach na europejskich członków Sojuszu.

Mówiąc krótko: Trump wygrał wizytę, PiS z rządowymi mediami ją zdyskontują na krajowym podwórku. A gdzie w tym wszystkim Polska? Tu właśnie leży pies pogrzebany. Bo po co była ta cała wizyta? Na poziomie przekazu krajowego: by pokazać, że Polska wstała z kolan i że się dla USA liczy, w końcu to ledwie czwarta wizyta bilateralna Donalda Trumpa, po Izraelu, Arabii Saudyjskiej i Watykanie. PiS i Andrzej Duda udają, że grają w wielkie gry na europejskiej szachownicy, budują sojusze, przestawiają historyczne zwrotnice. Niestety, jeśli zejść na poziom konkretu, Polska tą wizytą nie uzyskała nic. Oto dlaczego.

Całe Trójmorze, którego drugi już (pierwszy był w sierpniu 2016 w Dubrowniku) szczyt zaszczycił swą obecnością Trump, to nawet niegłupi pomysł. Jeśli trzymać się deklaracji rządu i kręgów mu bliskich, jest to „inicjatywa biznesowa, nieskierowana przeciwko komukolwiek, a nie geopolityczna” (co ma ją odróżniać od klasycznego Międzymorza), a jej cel to „usunięcie niedorozwoju infrastrukturalnego w Europie Środkowo-Wschodniej”. Chodzi o to, by w region państw od Estonii po Bułgarię scalić zorientowaną „pionowo” siecią dróg, kolei i rurociągów, zbudować wspólną przestrzeń energetyczną, którą zasilałyby – w miarę możliwości – surowce pochodzące (także) z innego źródła niż Rosja. Filary projektu to wielkie inwestycje w infrastrukturę – linia kolejowa Rail Baltica, autostrada Via Carpathia, a także Korytarz Gazowy Północ-Południe. W wariancie optymistycznym Polska mogłaby przejąć od Niemiec rolę hubu gazowego dla całego regionu, a za wszystko to zapłaci… Unia Europejska.

Deklaratywnie rzecz biorąc, nasi decydenci są świadomi, że o geopolityczną jedność w regionie trudno – nasi bliżsi i dalsi sąsiedzi różnie postrzegają Rosję i bardziej niż naszemu rządowi, zależy im na dobrych stosunkach z Niemcami. Dlatego wszystkie te koncepcje możliwej współpracy łączyć ma wspólny mianownik – warunek sine qua non: nie może tu chodzić o blok antyniemiecki, do tego rzecz musi być opłacalna ekonomicznie.

Jak robotnicy z Polski pracowali dla Donalda Trumpa

Podsumujmy zatem: Polsce zależy na zagęszczeniu krwiobiegu infrastruktury transportowej i przesyłowej od Tallina po Sofię i Zagrzeb. W zbudowanych za unijne pieniądze rurach powinien płynąć gaz spoza Rosji, po drogach i torach jeździć miałyby towary skądkolwiek i dokądkolwiek bądź. Część krajów regionu (Austria i Czechy niekoniecznie, Węgry nie wiadomo) może być tym zainteresowana, ale pod warunkiem, że faktycznie chodziłoby o biznes i bezpieczeństwo, a nie mocarstwowe szopki polskie wymierzone w Berlin (to podejście łączy Rumunię, Słowację, Słowenię i kraje bałtyckie).

Polacy ugrali tyle, że na szczycie pojawili się liderzy zainteresowanych państw, choć Austrii i Czech na niższym szczeblu; zaproszeni komisarze europejscy już nie dotarli, a już np. ministra spraw zagranicznych Gabriela na szczyt nie zaproszono w ogóle. Amerykanie zgodzili się, że chętnie sprzedadzą nam płynny gaz z łupków i podziękowali za zakupy Patriotów sugerując, że do sprzedania mają jeszcze dużo więcej. Wiemy już zatem, że w zbudowanych w przyszłości rurach będzie mógł płynąć amerykański gaz. Mógłby płynąć też katarski lub norweski, ale ten drugi wymaga gigantycznej inwestycji (tzw. rurociąg bałtycki), do tego sprzecznych z interesem niemieckim; konkurencja Amerykanów i Katarczyków o dostawy pozwoliłaby nam zbić nieco cenę, ale jeśli uznamy dostawy LNG z amerykańskich łupków za priorytet strategicznego bezpieczeństwa, to USA i tak będą mogły dyktować warunki. Co więcej, cały nasz plan jest nie po myśli Niemiec, które same wolałyby być hubem gazowym regionu. To poważny problem z punktu widzenia samej inicjatywy Trójmorza, bo to Niemcy (i Francuzi) będą decydowali, na co środki unijne zostaną przeznaczone w kolejnej perspektywie czasowej. Sami Amerykanie, choć chętnie wpuszczą w sieć przesyłową swój surowiec („większy dostęp do rynku energetyki, mniej barier to jest to, co chcemy zrobić”), to za jej budowę płacić nie będą („gratuluję waszym krajom rozpoczęcia projektów”).

Donald w Warszawie, czyli państwowcy, ideolodzy i lunatycy

Paradoks całej sytuacji polega na tym, że zacieśnianie więzi trójmorskich może się powieść, o ile nie storpedują go Berlin z Paryżem i nie porzucą nas kraje partnerskie. Podpisywanie się pod ideologicznym pakietem Trumpa, tak wygodne dla PiS na krajowym podwórku, sprzyja wrzuceniu Polski do szufladki pt. wrogi Niemcom i Francji osioł trojański Ameryki, z kolei taka kwalifikacja odsunie od nas sąsiadów, którzy wyżej cenią sobie stosunki z Berlinem. Z drugiej strony za prawicowym zestawem amerykańskich wartości nie pójdą środki finansowe, których źródłem mogą być tylko fundusze unijne.

Polski rząd ma rację głosząc, że Trójmorze nie jest projektem geopolitycznym, lecz biznesowym. Problem w tym, że zapisanie do niego Trumpa przeczy tej opowieści. Dopieszczając w ten sposób własny elektorat, PiS ułatwia Francuzom, Niemcom czy Holendrom zatrzaśnięcie nam przed nosem – jako nieokrzesanym barbarzyńcom, wrogim odnawialnej energii i prawom kobiet – drzwi do dalszej integracji. Trójmorska integracja energetyczna i transportowa to niezły pomysł, jeśli pójdzie za nią zielona modernizacja, możliwa tylko w ramach jądra UE, w ścisłe kooperacji z gospodarką niemiecką. Jeśli jednak Trójmorze zostanie uznane za wrogą Energiewende alternatywę, zostaniemy bez unijnych pieniędzy, choć za to z amerykańskim gazem łupkowym. Może jeszcze z naszym spirit, za który Donald Trump i cała Ameryka nas kochają.

Bio

Michał Sutowski

| Publicysta Krytyki Politycznej
Politolog, absolwent Kolegium MISH UW, tłumacz, publicysta. Członek zespołu Krytyki Politycznej oraz Instytutu Studiów Zaawansowanych. Współautor wywiadów-rzek z Agatą Bielik-Robson, Ludwiką Wujec i Agnieszką Graff. Pisze o ekonomii politycznej, nadchodzącej apokalipsie UE i nie tylko. Robi rozmowy. Długie.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.
Piotr Ciompa

Zastanawiam się, jak można pisać o naszym regionie, nie przywołując ani razu wydarzeń wokół obu Nord Streamów, co wyjaśniłoby czytelnikom, nawet jeśli ich nie przekonało, motywacje polityki zagranicznej PiS.

Michał Sutowski

Ten tekst nie jest wymierzony w ideę dywersyfikacji dostaw gazu; ja zupełnie nieironicznie piszę, że Trójmorze to nie jest głupia inicjatywa. Ja tylko twierdzę, że skoro w interesie USA i tak jest sprzedawać LNG w nasze okolice, to nie musimy dodatkowo podpisywać się, oficjalnie bądź aluzyjnie, pod jego pakiet ideologiczny. Zwłaszcza, że za infrastrukturę do dywersyfikacji i tak będzie musiała zapłacić UE. Jeśli USA utrudnią budowę NS2 (vide pomysł sankcji na jego budowniczych), to tylko dobrze. Ale oni to robią we własnym interesie, nie musimy im się za to odwdzięczać. Zwłaszcza, jeśli będzie nas to kosztować relacje z Niemcami (a będzie, jeśli w Europie przyjmie się wizerunek Polski jako konia trojańskiego Trumpa). Tisze jediesz, dalsze budiesz, może jak naprawdę potraktujemy inicjatywę Trzech Mórz jako pomysł na wzmocnienie bezpieczeństwa i spójności regionu na osi pn-pd (czemu nie z udziałem Skandynawów, Norwegów?), a nie "przeciwwagę dla niemieckiej hegemonii", to naprawdę coś z tego wyjdzie? Nie wiem, czy zaraz hub gazowy (bo tu sprzeczność z Niemcami jest obiektywna), ale autostradą Via Carpathia i solidną linią kolejową Tallin-Warszawa bym nie pogardził.

Jesteście chłopcami w krótkich spodenkach, jak małe dzieci ;-((( panie Sułkowski co pan piszesz ??? jakiej hegemoni Niemiec ??? ona jest i bedzie,to wynika z jej pozycji gospodarczej !!!!!!!!!!!!! żaden pisuar jej nie zmieni , to fakt Niemcy + Francja + WB + Włochy to fundament UE rozumie to pan ???? bo pisuar polski tego nie rozumie ;-(((( jak chcesz postawić swoją chałupę pod strzechą na gruncie Euro to nie tylko wyróżnienie ale również dostosowanie się do reguł budowy tych domów europejskich ;-)))) o czym trzeba polskim uzurpatorom przypominać takim jak waszczykowski czy kaczyński :-(((;-(((( niestety ;-(((

Widzę w Pana wypowiedzi wiele nieścisłości, Ameryce za budowanie swojej pozycji energetycznej, która jest nam na rękę nie powinniśmy być wdzięczni? Niemcom za to już tak, pomimo wyraźnie sprzecznym interesom w tej materii.

Niemcy nie mają już żadnego interesu w tym aby Polsce pomagać, od wstąpienia Polski do Unii mineło już ponad 10 lat i wszystko co od nas chcieli uzyskali. Teraz wychodzi z Pani Merkel jako to ona jest pomocna, jak dba o solidaryzm w Europie.
Czegoś takiego jak solidaryzm w zachodniej części Europy nigdy nie było, liczą się wyłącznie interesy koncernów niemieckich i niemieckie interesy, które nie biorą polskich interesów pod uwagę.
Jesteśmy za mało liczącym się krajem aby samodzielnie prowadzić politykę i póki co będziemy zdani na sojuszników.
Jeśli Niemcy bez ogródek mówią że interesy Polski na żadnym froncie nie będą uwzględnione to dalej mamy iść z nimi ramie w ramie?
Niemcy za nic mają solidarność, używają tego argumentu wtedy, gdy jest im wygodnie.
Wpuszczając Polskę do Unii wiadomo było jak Niemcy, Francja są rozwinięte i jak wielką przewagę ekonomiczną będą miały ich firmy na polskim rynku, podzieliły między siebie całość retail i to jest dobre, to jest solidarne, ale polski pracownik we Francji to już jest nie uczciwa konkurencja, pomimo faktu że wszyscy wiedzieli że taki będzie przed wstąpieniem Polski do Unii.
Przez 10 lat Francja i Niemcy siedziały cicho tworząc przewagę i dzieląc polski rynek, a teraz jak już uzyskały wszystko co chiały to nagle polski pracownik jest bee, jest problemem, nie uczciwą konkurencją.

Z obu mocarstw wolę Amerykę, ponieważ w obu przypadkach będziemy małym nie liczącym się krajem, a jeśli tak ma być to wolę być zależny od kraju który ma największy pistolet na świecie i w razie kryzysu politycznego będzie bronił swoich strefy wpływów to znaczy Polski.

No właśnie przecież tak to jest sprzedawane (na zewnątrz) - jako projekt "biznesowy"... oczywiście ma to być przede wszystkim projekt geopolityczny stanowiący zarówno przeciwwagę do Niemiec, zabezpieczenie przed Rosją jak i ewentualnie rodzaj tratwy ratunkowej w przypadku katastrofy UE;
ale ponieważ to pieśń odległej przyszłości (i na razie nie ma - co słusznie niektórzy podnoszą - wcale entuzjazmu dla takiej polityki nawet wśród potencjalnych członków, o Niemcach nie wspominając) idea jest taka by najpierw się bardziej powiązać biznesem i infrastrukturą i dopiero na tej bazie dalej zacieśniać współpracę polityczną. Pomysł jedyny rozsądny na wprowadzanie takiego projektu w życie (co nie znaczy, że musi się udać - czy, że redakcja KP go podziela).

Natomiast co do podpisywania się pod jego "pakiet ideologiczny", to oczywiście promocji projektu się nie przysłuży, ale też nie bardzo rozumiem zdziwienia. Przecież to jest jasne, że to właśnie jest też "pakiet ideologiczny" Warszawy, więc pod jakim innym by się miała podpisywać? Inna sprawa, że pewnym złośliwym żartem jest osoba, która po drugiej stronie Atlantyku wprowadza ten pakiet - ale to niczego nie zmienia. Parafrazując znane powiedzenie: innej Ameryki nie mamy, innego lidera tego "pakietu ideologicznego" nie mamy.

To co Pan napisał jest naprawdę dobrą korektą perspektywy, problem jest jeden - gdyby wcielić w życie, politycznie dla PiSu mogło to by się zakończyć samobójstwem. Taka polityka mogłaby mieć rację, ale nie da się jej przeprowadzić w perspektywie "od wyborów do wyborów" (w naszym kraju nigdy nie było innej perspektywy czasowej działań), PiS tym zainteresowany nie jest, bo doskonale wie, że taka zmiana perspektywy a zatem i retoryki jest trudniejsza (a nikt nie lubi ryzykować, szczególnie będąc u władzy) i na pewno bardzo ryzykowna politycznie dla ich samych. Złośliwi mogliby powiedzieć, że to problem możliwości.

Smutno się robi zestawiając powyższą rozsądną perspektywę/komentarz z "historyczna" i dziejową "narracją" telewizji publicznej. Też mam wrażenie, że Trump koncertowo rozegrał, to co miał rozegrać. On zyskał politycznie a biznesowo dla swojego kraju, u nas tylko politycznie PiS zyskało i to też bardziej w doraźnej politycznej perspektywie.

Przy takim kursie imigracynym i realich demograficznych jak dotychczasowe za max. 20 lat unia albo spłynie krwią wojen religijno-etnicznych albo władzę przejmie tam jakiś następny Hitler. Trójmorze jest bardzo ciekawą odpowiedzią na większość aspektów: od energetycznych przez transportowe do strategicznych. Trzeba tylko powstrzymywać się od epatowania mocarstwowością i kolorami na mapie a skupić się na mrówczej robocie i budowie "trójmorskich" naczyń połączonych przy najdłuższym jak możliwe zasysaniu funduszy z unii.
Robota koronkowa ale wykonalna i obiecująca.

Jasne , czyli w dalszym ciągu idzie o rozpieprzanie Unii od środka przy jednoczesnym dojeniu jej. No kurcze iście katolickie podejście . Cynizm dorównujący cynizmowi "sojusznika" zza wielkiej wody ..

Łukasz Sommer

"Polska mogłaby przejąć rolę hubu gazowego dla regiony od Niemiec" — może dałoby się jakoś uratować to poharatane zdanie? (Trochę deprymujące, że nawet KP coraz częściej wydaje się uważać redakcję tekstów za postkomunistyczny przeżytek).

Michał Sutowski

poprawione, dziękuję

żałosny artykuł, kompletnie oderwany od realiów i politycznego kontekstu, w jakim się obecnie znajdujemy.
dziwne założenie, że wszystkie kraje europy centralnej od bałkanów po skandynawię bezkrytycznie będą dalej akceptować niszczycielską dla unijnej solidarności dominację niemiec, która może być podmyta (i musi) jedynie współpracą z usa w tym regionie.
tutaj już nawet nie udaj się, że możliwa jest inna unia i inny rozkład sił w europie.
dominacja niemiec ma się pogłębiać, a jednocześnie (za varufakisem) możemy rytualnie narzekać na brak solidarności wewnątrz UE i samoniszczycielską politykę jądra UE, coraz bardziej oddaloną od zasad równowagi i demokracji.

"Co dla Polski?". Wolność ma swoją cenę. I o tym Pan nie wspomina. Gdyby Stany spredawały gaz taniej niż Rosja, ale Polska była na ich sznurku to chyba żaden interes. Nic nie ma za darmo i to Pan na pewno wie. Czy wydatki na obronę nie mają sensu bo przeciwnik i tak silniejszy? Mają i to Pan rownież wie. Ciekawi mnie cel artykułu bo informacja, że celem wizyty było "ogranie Polaków" co najmniej wredna.

I ten tekst jest pytaniem o cenę z naszkicowaniem innego scenariusza, bo ten, który PiS rozgrywa może zakończyć się drogo tj. drogo zapłacimy u Amerykanów, trudniej możemy mieć u siebie w UE (czyli de facto też zapłacić więcej) i sumarycznie wcale nie jest takie pewne, czy dam to wolność, a jak już to - mówiąc symbolicznie - cóż z tej wolności zostanie bez chleba?

Tekst jest naprawdę bardzo otwarty, więcej tu troski niż fałszu.

Krzysztof Mazur

Polityka wszystkich państw jest mrzonką. Polskie trójmorze jest mrzonką. Putinowski imperializm gazowo-militarystyczny jest mrzonką. Imperializm chińskich komunistów jest mrzonką. Religijny imperializm indyjski jest mrzonką. Japońska Abenomika jest mrzonką. Azjatyckie, afrykańskie i bliskowschodnie militaryzmy, ksenofobizmy, imperializmy i fanatyzmy są mrzonką. Trumpowski imperializm budowlano-protekcjonistyczno-ksenofobiczny jest mrzonką. Brytyjski izolacjonizm jest mrzonką. Zachodnioeuropejski socjalny federacjonizm jest mrzonką. Polityka energetyczna wszystkich państw jest mrzonką. Niemiecki hub gazowy jest mrzonką. Politycy wszystkich krajów efektownie się wywrócą. Nie wiadomo śmiać się z nich, czy współczuć. A świat pójdzie swoją drogą.

Eustachy Jandarbijew

Można rozwinąć tą kasandryczną wizję?

Krzysztof Mazur

Dlaczego kasandryczną? Politycy mają nierealne i szkodliwe pomysły, które nie zostaną zrealizowane i bardzo dobrze. Pomimo działań polityków, państwa i społeczeństwa sobie poradzą, jak radziły sobie przez tysiące lat.

To niesamowite jak Niemcy bez jednego wystrzału zdobyły Europę. W sferze gospodarczej wymyślili euro które z każdym miesiącem automatycznie powiększa ich przewagę. A w sferze mentalnej mają całe stada Sutowskich. Wystarczy tylko wspomnieć o współpracy regionalnej i od razu lecą gromy na tych którzy którzy nie umieją milcząco oklaskiwać właścicieli Europy.

NS2 to też ma być projekt biznesowy, a jednak nikt w to nie wierzy. Nie łudźmy się, że PL nie jest w stanie realizować swoich narodowych interesów bez zgody Niemców. To pułapka mentalna, która nigdy nie pozwoli nam na samodzielność w naszym regionie. O ile autor przedstawił idee trójmorza jako wątłą, gdyż opartą na polskich fantazjach, to warto się zastanowić co ta idea może znaczyć dla USA w kontekście rozbicia potencjalnego sojuszu Niemiec z Rosją... Wtedy plan ten nagle nabiera rumieńców i wydaje się, że tak jak Izrael nie potrzebuje pieniędzy od Arabów, tak Polska nie musi opierać się na euro z niemieckiej Brukseli. To oczywiście wszystko przypuszczenia, ale jak różne od przypuszczeń pana Sutkowskiego. Gdyby polscy politycy byli tak zachowawczy, a do tej pory byli, to Polacy nigdy nie dogonią krajów Europy Zachodniej. No chyba, że pan Sutkowski uważa, że nam się to i tak nie uda, szczególnie że nie podoba się to Niemcom...

Austriacy z całą pewnością nie sa zainteresowani bo to oni pełnią rolę gazowego huba (Schwechat) i są realnym potentatem w redystrybucji rosyjskiego gazu w tej części Europy.

Czytam i nie wierzę że tyle bzdur może napisać młody nie ociosany z głupoty autor tego artykułu. Nie zamierzam więcej tego autora czytać bo jego wypociny szukają sensacji. Pytam co by go zaspokoiło w przyszłości>co? Dlaczego politycznie myśli a nie jak każdy przyzwoity człowiek realnie i rzeczowo.

Czytając Pana artykuł mam wrażenie, że żyjemy w innych rzeczywistościach.To się nazywa szukanie dziury w całym 🙁

Jak czytam artykuł i komentarze to potwierdza to moje domysły, że kolejne wybory znowu wygrają jakieś popłuczyny styropianu niejednokrotnie skompromitowane. Mentalność współczesnego Polaka to goryl walący się pięściami w piersi - jaki to on silny , a rzeczywiście na kolanach ze swą murzyńskością robiący laskę wszystkim wokół. Najpierw krótka historia dostaw gazu z Rosji : gazociąg Przyjaźń biegnący przez Ukrainę - w rękach złodziejskich Ukraińców niepłacących i kradnących gaz, podwyższających opłaty przesyłowe - dla Rosji nieustanny szantaż w rękach nieobliczalnego partnera. By ominąć złodzieja, szantażystę i bandytę gospodarczego Rosja proponuje Polsce doskonały interes : Jamal II , na to polskie władze wyrażą zgodę jeśli rurociąg będzie szedł przez teren złodzieja i szantażystę Ukrainę, jeśli nie to nie ma zgody. Rusofobia polskich okupacyjnych władz wyrosłych z popłuczyn styropianu skutkuje traktowaniem przez Rosję Polski na równi ze złodziejem i szantażystą Ukrainą. !!!. Do tego dołożyć nieustanne ataki polskich władz na Rosję, nawoływanie do krucjaty przeciw Rosji musiało skutkować budową rurociągu Stream I i bedzie skutkować budową kolejnych Streamów !!!. Mądry omija idiotę szerokim łukiem. Wymyślenie szalonego pomysłu o " dywesyfikacji " dostaw gazu to zasada na złość babci odmrożę sobie uszy, nawet gdyby przyjąć podłączenie się do norweskiego rurociągu , mimo wyższych cen o około 30% miałoby jakiś sens, ale budowa gazoportu na odbiór gazu 2 razy droższego niż rosyjski to kompletny idiotyzm i kuriozum w świecie gospodarczym. Idea Trójmorza realizowana przez PIS to nie gospodarczy a czysto polityczny projekt do tego przez tych nieudaczników i gniotów intelektualnych nie do zrealizowania z zyskiem dla Polski!!!. Via Carpatia to robienie laski krajom bałtyckim tak mocno wrogim Polsce i polskości, żaden zysk tylko strata , wszystko to co musiałoby iść przez port Gdańsk idzie na północ do Tallina. Przed 1989 rokiem na polskie miasta wycelowane były amerykańskie rakiety z głowicami nuklearnymi w ilości kilkadziesiąt sztuk. Budowa tarczy antyrakietowej w Redzikowie dla Polski to pozwolenie i usankcjonowanie, rozmieszczenia rakiet z głowicami nuklearnymi w okręgu kaliningradzkim , wycelowanymi w polskie miasta. Znowu jesteśmy pod ostrzałem w pierwszej fazie ewentualnego konfliktu !!!. Tarcza w Redzikowie nie ma nic wspólnego z obroną Polski jest tylko i wyłącznie w obronie wschodniego wybrzeża USA !!!!!!! Polski NIE BRONI . Nawet mało inteligentny człowiek musi zadać sobie pytanie o co tu chodzi ?? dlaczego władza demokratycznego kraju działa na niekorzyść tego kraju i jego obywateli ??? dlaczego ??? Bo popłuczyny styropianu POpaprańcy i PISuarowcy to okupant i najeźdźca, zrobią każdą podłość swym rodakom i ojczyźnie by zadowolić swoje fobie i móc kolejnemu panu robić loda w swej głęboko zakorzenionej murzyńskości. A suweren wybierający kolejne władze w ilości 18% uprawnionych legitymizuje te pokraki intelektualne do tych haniebnych czynów. Dlaczego tylko 18% , bo połowa woli spać niż iśc na wybory. Zastanawiający jest jeszcze jeden fakt , że za każdym razem Polacy wybierają mniejsze zło zamiast wybrać większe dobro. W dobie internetu , w 2012 zezłoszczeni młodzi gniewni zorganizowali się w tydzień i pogonili ACTA - można ??? MOŻNA. Mimo pesymizmu liczę na obudzenie się Polski i w młodych zdolnych, madrych i uczciwych Polaków, wiem,że tacy sa i skrzykna się kiedyś przez internet powołają nową patriotyczną partię dla Polski i Polaków i pogonią tych najeźdźców tam gdzie ich miejsce #. Pozdrawiam

Dzięki , nareszcie ktoś powiedział głośno to , co ja od wielu lat sądzę

Tak słabego wymóżdżenia i próby opisania czegoś czego nie było już dawno nie czytałem. Ale pokwiczec trzeba

A argumenty ????