Kraj

Opowieści z krypty, czyli nowy program SLD

sld-zombie

SLD istnieje i jeszcze prowadzi programową pracę. Kto czekał na ich nowy program? Wpisujcie miasta!

Jeśli lubicie filmy grozy, to na pewno kojarzycie ten motyw: film już prawie się kończy, wydaje się, że potwór z bagien/naczelny zombiak/psychopatyczna morderczyni zostali już pokonani i pogrzebani. Para głównych bohaterów ma się po raz pierwszy pocałować, czekamy na muzykę i napisy końcowe. W ostatnim zwrocie akcji okazuje się jednak, że plotki o śmierci potwora były przesadzone. Podnosi się, wydaje z siebie przerażający ryk i po raz ostatni stwarza zagrożenie dla postaci, którym kibicujemy w filmie.

Wszystko wskazywało, że SLD zmierza do lamusa III RP, gdzie zajmie w końcu zasłużone miejsce obok takich tworów jak Partia „X” czy Polska Partia Przyjaciół Piwa.

Motyw ten przypomniał mi się, gdy przeczytałem wczoraj, że w sobotę Sojusz Lewicy Demokratycznej zaprezentował postulaty programowe i wzywa wszystkich zainteresowanych do dyskusji nad nimi. W ciągu ponad roku po klęsce Sojuszu w wyborach partia ta dała o sobie właściwie zapomnieć. O wiele bardziej aktywną opozycją pozaparlamentarną pozostawały Partia Razem i inicjatywa Barbary Nowackiej. SLD gdzieś zniknęło. W telewizjach udzielał się Leszek Miller, często w zaskakujący sposób stojąc po stronie PiS w różnych sporach; w dobrozmian w pełni weszła kandydatka partii w wyborach prezydenckich Magdalena Ogórek, wspólnie z Rafałem A. Ziemkiewiczem atakująca liberalną opozycję i „polityczną poprawność” w programie W tyle wizji – odpowiedzi TVPiS na Szkło kontaktowe.

Wszystko wskazywało, że SLD zmierza do lamusa III RP, gdzie zajmie w końcu zasłużone miejsce obok takich tworów jak Konfederacja Polski Niepodległej, Stronnictwo Pracy, Partia „X”, Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe, czy Polska Partia Przyjaciół Piwa. A tu nagle zaskoczenie – SLD nie tylko istnieje, ale i prowadzi jakąś programową pracę!

Odkładając na bok złośliwości, przyjrzyjmy się więc, co właściwie Sojusz proponuje wyborczyniom w 2017 roku.

Lista słusznych życzeń

Na pierwszy rzut oka same słuszne rzeczy. Lewicowy wyborca może tylko przyklasnąć. W przedstawionych przez Sojusz propozycjach jest niemal wszystko, czego by sobie można życzyć od porządnej lewicowej partii.

W kwestiach ekonomicznych jest podniesienie płacy minimalnej, bardziej progresywny system podatkowy, radykalne zwiększenie kwoty wolnej od podatku, a nawet klauzule społeczne w zamówieniach publicznych. Plany polityki społecznej przewidują wydłużenie prawa do zasiłku dla bezrobotnych i formę ubezpieczenia społecznego dla samozatrudnionych i pracujących na podstawie umów cywilnoprawnych. Państwo budować ma tanie mieszkania na wynajem, a 500 plus obejmować wszystkich rodziców samotnie wychowujących dzieci.

„Pakiet światopoglądowy” zakłada m.in. wyprowadzenie religii ze szkół, depenalizację posiadania drobnych ilości marihuany, refundację antykoncepcji i in vitro, prawdziwą edukację seksualną w szkołach, wreszcie zabieg przerywania ciąży dostępny na życzenie kobiety do 12 tygodnia.

Super. Problem w tym, że jak wczytamy się w to, co przedstawia Sojusz, widzimy głównie zbiór ogólnie słusznych lewicowych komunałów, mających przyciągnąć różne grupy potencjalnego elektoratu. Nie wiadomo nawet, które z nich są dla SLD priorytetowe, a które gotów jest poświęcić dla ugrania ważniejszych stawek.

Lewica emerytów

Widać za to, do jakiej grupy dotrzeć przede wszystkim zamierza Sojusz. Choć propozycje programowe partii zawierają rozwiązania żywotnie interesujące osoby wkraczające na rynek pracy (zakaz bezpłatnych stażów), trzydziestolatków szukających życiowej stabilizacji (narodowy program budowy mieszkań na wynajem) czy pracowników budżetówki (odmrożenie płac w tym sektorze), to skupiają się nieproporcjonalnie na jednej grupie: seniorach.

Zdaniem Sojuszu, społeczeństwo starzeje się, a polityka przygotować powinna się do „srebrnej rewolucji”. Racja, problem w tym, że szczegółowe propozycje SLD w tej dziedzinie wydają się mocno dyskusyjne.

Partia myśli o systemie emerytalnym kategoriami przeszłości, nie przyszłości. Widać to porównując jej propozycje choćby z programem Partii Razem w tej dziedzinie. Razem, zauważając problemy wynikające z fragmentaryzacji rynku pracy i usieciowienia zatrudnienia, proponuje wprowadzenie minimalnej emerytury obywatelskiej. Zarys programu SLD pochyla się nad tym postulatem, by zbyć go i określić jako „kontrowersyjny”.

SLD chce w systemie emerytalnym wcześniejszej emerytury opartej o staż pracy, zaliczania do stażu pracy okresu na umowach cywilnoprawnych (co ogólnie jest słusznym postulatem), prawa do emerytury wdowiej. Nie chce też ruszać uprzywilejowanych systemów emerytalnych. O ile w wypadku emerytur górniczych prawo do wcześniejszej emerytury jest racjonalne, to trudno bronić przywilejów dla pracowników wojska i policji pracujących całe życie za biurkiem, czy dla właścicieli wielkotowarowych gospodarstw rolniczych. SLD chce co prawda „uszczelnić” KRUS tak, by służył wyłącznie „rolnikom faktycznie prowadzącym rolniczą działalność” , ale nie chce ruszać całego systemu, w którym dziś z bardzo uprzywilejowanego systemu naliczania składek korzystać mogą bardzo zamożni przedsiębiorcy rolni.

Nie wiadomo też, skąd, wobec niskiej stopy zatrudnienia w Polsce, śmieciówek i negatywnych trendów demograficznych, brać pieniądze na pomysły SLD.

Sojusz stawia też na geriatrię w medycynie i opiekę geriatryczną dla osób starszych. Wobec starzenia się społeczeństwa, słusznie. Skąd na to środki? SLD proponuje, by obok ubezpieczenia zdrowotnego i społecznego, wprowadzić obowiązkowe trzecie – pielęgnacyjne. Jak w sytuacji, gdy Polacy i Polki już są przekonani, że zbyt wielką część swoich dochodów oddają na ZUS i NFZ, Sojusz chce ich przekonać, by płacili trzecią składkę?

Diabły w szczegółach

Takich kryjących się w szczegółach problemów propozycje SLD zawierają więcej. Weźmy zwiększenie progresji podatkowej. Sojusz proponuje pięć progów podatkowych i kwotę wolną w wysokości 24 tysięcy złotych rocznie.

Słusznie, podatki powinny być bardziej progresywne, a kwota wolna większa. Ale czy aż taka wysoka? Trzeba pamiętać, że wzrost kwoty wolnej trzeba tak zrównoważyć większymi podatkami dla lepiej sytuowanych, by nie spadły dochody i wydatki budżetowe państwa. Dla osób najgorzej zarabiających lepiej jest bowiem mieć trochę mniej gotówki w kieszeni, ale dobrze sfinansowane takie usługi publiczne jak edukacja, czy opieka zdrowotna – powiększenie kwoty wolne, nie zwiększy ich dochodu dyspozycyjnego na tyle, by mogły je nabyć w porównywalnej jakości na wolnym rynku.

Sojusz zapowiada większą progresję i aż pięć progów. Faktycznie degresywny system podatkowy w Polsce nie wynika jednak tylko z płaskiej struktury PIT. Problemem jest korzystniejsze opodatkowanie dochodów z kapitału niż tych z pracy. SLD zamierza odebrać liniowy PIT przedsiębiorcom nie tworzącym miejsc pracy. Słusznie. Ale prawdziwa progresja wymaga także progresywnej składki na ZUS. Najbardziej niesprawiedliwe w Polsce jest dziś to, że liniowa stawka ZUS tworzy klin podatkowy znacznie mniej korzystny dla uboższych obywateli.

Warto też zmienić zasady rozliczania z fiskusem dochodów z wynajmu nieruchomości, od dywidend, zysków z giełdy. Wszystkie one są dziś rozliczane na podstawie liniowego ryczałtu, dochody z nich nie sumują się z dochodami z pracy przy naliczaniu drugiego progu – taki system bardzo uprzywilejowuje osoby zamożniejsze, kosztem pracowników o niskich i średnich dochodach. W programie SLD nie ma ani słowa o tym problemie.

Ludzie, mamy kryzys!

Czytając propozycję SLD trudno też uwierzyć, że wychodzą one na światło dzienne w 2017 roku. W środku największego po 1989 roku kryzysu legitymacji rynkowej demokracji liberalnej, ofensywy prawicowych populizmów, zwijania się politycznego centrum, powrotu nacjonalizmów. SLD wydaje się żyć w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, gdzie tych problemów nie ma.

Nie ma także w programie najważniejszych średnioterminowych wyzwań współczesnej polityki: kryzysu ekologicznego; kurczenia się klasy średniej krajów centrum, przez postępującą automatyzację gospodarki; wreszcie kryzysu powojennego systemu międzynarodowego, z takimi instytucjami jak ONZ, NATO i Unią Europejska na czele.

Pozornie te problemy brzmią abstrakcyjnie i wydają się oderwane od codziennych problemów Polek i Polaków. Ale wystarczyło wyjść kilka razy w ostatnich tygodniach na ulice Warszawy, czy Krakowa, by przekonać się, że kwestie ekologiczne dotyczą nas jak najbardziej bezpośrednie, tu i teraz.

W kwestii ekologii SLD ma do powiedzenia tylko tyle, że stawia na zrównoważony rozwój, jest za uszczelnieniem sieci energetycznej w Polsce, za utrzymaniem zatrudnienia w górnictwie i przeciw budowie elektrowni atomowych. To stanowczo za mało.

W sprawie polityki zagranicznej w propozycjach Sojuszu znajdujemy komunały o „unikaniu awantur”, rozsądnej dyplomacji i budowie „federacji europejskiej”. Żadnych konkretów na temat tego, co Polska ma robić z prezydentem Stanów mogącym grać na rozbicie Europy. Ani jednego pomysłu na to, jak Polska miałaby się określić wobec planów ściślejszej integracji Europy czy chińskiego Nowego Jedwabnego Szlaku. Jest tylko deklaracja, że powinniśmy wejść do sfery euro. Bez żadnej refleksji nad tym, że obecny kształt eurozony wpycha mniej produktywne gospodarki (a nasza jest pod względem produktywności na dole europejskiej tabeli) w spiralę zadłużenia i że wymaga ona daleko idących reform, nie tylko dlatego, by uczestnictwo w euro mogło być korzystne dla Polski, ale by euro w ogóle przetrwało.

Kogo to obchodzi?

Wszystkie te szczegółowe uwagi można oczywiście uwzględnić w dalszej dyskusji. Najważniejszy problem z propozycjami SLD jest jednak inny. Jak mówią Anglicy, wszystko to jest too little, too late – za mało, zbyt późno.

Na własne życzenie naprawdę mało kogo w Polsce obchodzi dziś, co Sojusz ma w tych wszystkich kwestiach do powiedzenia. Ile znacie osób, które czekały na to, jaki SLD ma pomysł na Europę? Ilu szczerych zwolenników Joanny Senyszyn czy Włodzimierza Czarzastego? No właśnie.

Najważniejszy problem z propozycjami SLD jest jednak inny. Jak mówią Anglicy, wszystko to jest too little, too late – za mało, zbyt późno.

Zgłaszając propozycje większej progresji podatkowej, hojniejszego 500+, szkoły bez katechezy, aborcji na życzenie, partia Czarzastego jest skrajnie niewiarygodna. Mogła to wszystko wprowadzać w życie, gdy sprawowała władzę – w sumie przez 8 lat. Postulaty światopoglądowe mogła też zgłaszać jako projekty poselskie, gdy pozostawała w opozycji. Nie robiła tego, sięga po nie wtedy, gdy fortuna wyrzuciła Sojusz poza parlament i partia nie ma już nic do stracenia – wiadomo, że następnych tak sromotnie przegranych wyborów nie przetrwa.

W Polsce podzielonej między PiS i konserwatywno-liberalną opozycję na lewicy nie powinno być wroga. Ponowne wejście lewicy do Sejmu jest konieczne, by PiS nie wzięło drugiej kadencji. Do tego pewnie potrzebna będzie pomoc jakiejś części aktywów Sojuszu. Ale nawet mając tę wiedzę, naprawdę nie sposób wykrzesać z siebie entuzjazmu, czy w ogóle przejąć się tym, co ogłosił i pewnie jeszcze ogłosi SLD.

Trup SLD się w trumnie ruszał i tak sobie śpiewał [Gadzinowski do Majmurka]

Bio

Jakub Majmurek

| Publicysta, krytyk filmowy
Filmoznawca, eseista, publicysta. Aktywny jako krytyk filmowy, pisuje także o literaturze i sztukach wizualnych. Absolwent krakowskiego filmoznawstwa, Instytutu Studiów Politycznych i Międzynarodowych UJ, studiował też w Szkole Nauk Społecznych przy IFiS PAN w Warszawie. Publikuje m. in. w „Tygodniku Powszechnym”, „Gazecie Wyborczej”, Oko.press, „Aspen Review”. Współautor i redaktor wielu książek filmowych, ostatnio (wspólnie z Łukaszem Rondudą) "Kino-sztuka. Zwrot kinematograficzny w polskiej sztuce współczesnej".

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Ile PIS płaci Majmurkowi i Sierakowskiemu za kopanie SLD po jądrach? 🙂 To jest to wojna na lewicy. Bądźcie różni i dzielcie się więcej i częściej!

@Kamil
Po kolei:
Konkordat - podpisany w tajemnicy przez będący na wylocie rząd H. Suchockiej. SLD przez 4 lata nue zdobyło się by go odrzucić. Kwaśniewski Aleksander w pamiętnej debacie z Wałęsą zadeklarował, że ,,konkordatu nie podpisze". Dla mnie był to JEDYNY powód by poprzeć postkomunistę. O wycofywaniu religii zw szkół mowy nie było. Ba zaczęli płacić klerowi za to. Prawa pracownicze? Jedyne co zrobili to nadali absurdalnie hojne PRZYWILEJE służbom mundurowym.
Konkordat ratyfikowany przez prawucowy Sejm, grzecznie podpisał w 1997r nie kto inny niż nasz wtedy już utyły ,,lewicowy" prezydent. Podpisał też restrykcyjną (chyba bardziej surowe ówcześnie muały tylko Malta i Irlandia). Podobnie jak absurdalnie surową i przeciwskuteczną ustawę antynarkotykową. W tych przypadkach był on poplecznikiem prawicy*. Drugi rząd SLD+druga kadencja Kwaśniewskiego w niczym nue naruszyły tych prawicowych obstalunków. Nadal wsadzali na potęgę ,,za jointa"**, Miller miał pomysły na podatek liniowy, wprowadził na szeroką skalę umowy śmieciowe. Co poza tym zrobił w kwestii praw pracowniczych?
Był kryzys? Owszem, na tyle duży że stać nas było na ochotniczy udział w dwóch zamorskich wojnach - szczególnie irackiej oraz zakup F-16. Atrofia i degeneracja związków zawodowych? Za to ilość afer - przypominam choćby starachowicką czy wizytę Rywina były paliwem, które wyniosły prawicę i prawactwo do pełni władzy.
*Dziś Kwaśniewski buja się po gremiach różnych ,,byłych" na rzecz zmiany polityki antynarkotykowej a swoją rolę w ,,war on drugs" kwituje krótkim ,,pomyliłem się" - nieźle ok 250tyś skazanych a on się ,,pomylił".
**Obecną patologicznie przerośniętą pozycję kleru współtworzyli nie tylko ,,ciemniaki" z AWS ale także ,,szlachetni" demokraci z UD/UW.

Amen.

W zasadzie mam o to samo pretensję do SLD i Kwaśniewskiego. Dlatego mógłbym podpisać się pod Twoją wypowiedzią, z tym, ze je mam jedną uwagę. Obrażanie się na jedyną w Polsce siłę lewicową posiadającą jako takie struktury w kraju (ja wiem, że średnia wieku to 70+) to zwykłe marnotrawienie potencjału. Właśnie udzie szerokiej lewicy powinni wymuszać powolne zmiany w Sojuszu tak, zęby tych emerytowanych pseudo myślicieli odsunąć od władz i przejąć teren, wraz ze strukturą. No ale sorry - łatwiej w necie wypominać błędy niż wziąć się do roboty.
Żeby wszystko byo jane ja członkiem SLD nawet formalnie nie jestem, ale współpracujemy przy kilku lokalnych przedsięwzięciach i wiem, że wbrew obrazowi transmitowanemu w TV z warszafki to wciąż jest organizacja terenowo sprawna. Brak tylko przywódcy i jasnego deklaracji. no i śmiesznych memów w netcie, bo wiadomo, że bez tego nikt teraz nie wygra.
Tak myślę.

adam - zgadzam się.

Lewica powinna trzymać się razem, a Razem nie powinno być osobno. Inicjatywa jest tymczasem kanapowa. Dobrze jest też pamiętać, że Petru i PO to prawica, a nie lewica, chociaż może nie z banalnym programem i komunałami, a za to z dużymi pieniędzmi. Majmurek się może w programie partii spodziewał zwrotów akcji, efektów specjalnych, pościgów samochodowych oraz że jakaś ładna pani pokaże piersi?

Stoję po lewej stronie polityki blisko 18 lat i czytając nasz nowy program z którym mamy wejść na salony odnoszę wrażenie że na siłę próbujemy przeszczepić protezę. PiS jest dziś wyznawcą poglądów lewicowych. Lecz nie jest prawdziwą lewicą. Panowie w 2017 roku to musi być tąpnięcie inaczej skończymy jak Tytanic.

Dla Razem związek z SLD oznacza tyle samo co dla dziewiczej nastolatki związanie się z syfilitycznym staruchem.
Pokaż mi co SLD zrealizowało z lewicowej agendy pidczas 8lat swoich rządów i 10lat ,,lewicowej" prezydentury? Stanowisko doradcy Kulczyka dla Kwaśniewskiego, serię dobrze płatnych ,,wykładów" i ,,szkoleń" dla Millera i stanowisko we władzach okupacyjnych w Iraku dla belki.
Po chucpie z Ogórkową myślałem, postanowili iść drogą swoich współtowarzyszy z SD i zająć życiem z czynszów ale upiór postkomunizmu nie chce sczeznąć.

Nie mam czasu. Proszę poczytać sobie, co profesor Kowalik pisze o rządach SLD w książce transformacja.pl. Były to najbardziej umiarkowane i rozsądne z rządów podczas 30-lat transformacji, chociaż bardziej neoliberalne niż lewicowe, jak wszystko w tamtej Polsce. Warto jednak przypomnieć, że Pani Milewicz łamiąc ład konstytucyjny w Polsce, zabroniła lewicy robić co chce (lewicy mniej wolno). Cała michnikowszczyzna przytakiwała wówczas łepkami nie przejmując się trybunałami i porządkiem prawnym. Ja widzę, że Pan jest zwolennikiem kiły w pakiecie z rakiem odbytu, byle nie z rąk komuny.

@Dariusz
Czytałem prof. Kowalika jest jedno ale...świetnie ujął to R. Bugaj - jakbym nie zagłosował zawsze wychodzi ,,balcerowicz".
Pozapolski ,,balcerowicz" owocuje Trumpami, LePenami czy Brexitem. U nas PiSem. Co gorsza ,,lewica" ,,mogła mniej" ale całkiem sporo: uwłaszczyła się, wyhodowała kilkunastu oligarchów (to reka w ręke z prawicą), zorganizowała ,,starachowice", ,,sierpc", materialnie bo panowie działacze z topu pracować nie muszą.
Nawet to co nie podlegało ekonomicznej TINA czyli ozdobniki kulturowe - coś na czym woziła się zachodnioeuropejska lewica w czasach neoliberalizmu za czasów SLD leżało odłogiem. Jeżeli im ,,było wolno mniej" to po co się pchali?
Ich istnienie miało sens - dla prawicy - zawsze można im było wygarnąć ,,następcy morderców ks. Jerzego", dzięki czemu zabrakło miejsca na powstanie prawdziwej lewicy czyli takiej, która naruszałaby interesy kapitału i kleru oraz dążyła do modernizacji społeczeństwa. Dzięki ,,pragamtyzmowi" SLD dziś mamy ubezwłasnowolnione ekonomicznie społeczeństwo prawackich troglodytów, ,których mentalność jest mieszanką pańsko-parobkowską nałożoną na świadomośc plemienną.
Na zakończenie - co symbolicznie kończy prezydenturę A. Kwaśniewskiego? Ułaskawienie gen. Sobotki, skazanego za danie cynka starachowickim działaczom SLD współpracującym z lokalną mafią, że policja zastawiła łapicę. Ładne podsumowanie. Oczywiście można powiedzieć, że Starachowice były jedne ale wskażcie mi ogrodnika, który da w zastaw rękę widząc zgniłe jabłko na wierzchu skrzynki, że nie ma takowych więcej.

Józef Robotnik

No tak PIS jest lepszą partią lewicową ilością Misiewiczów . Panie autor jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma . Krytyków zachęcających do odrzucenia jest wielu , a nowych propozycji nie ma , nawet starych , teraz Pan senator M Borowski mógłby odgrzebać swoją dawną propozycję ale nie chce , bo komu to potrzebne . Takie zwielokrotnione krzyki NIE NIE ... są możliwe tylko u ludzi którym się niewiele chce , i niewiele potrzeba do życia ...

Krzysztof Mazur

Odsunięcie od władzy PiSu bez lewicy jest jak najbardziej możliwe i już raz się wydarzyło w 2007 roku, kiedy to Tusk wprost przejął część lewicowego elektoratu zwracając się do niego w debacie. Dlaczego teraz miałoby być inaczej? Czy lewicowi wyborcy zagłosują na partie nie wchodzące do sejmu, jak Razem albo chcące być PiSowską przystawką SLD (co nawiasem mówiąc jest ciągiem dalszym samobójczej strategii SLD)? Zapewne część lewicowych wyborców postanowi odsunąć PiS od władzy i zagłosuje na PO lub Nowoczesną. Niewiele brakowało, żeby tak się stało w ostatnich wyborach. Przerzucenie niewielkiej części wyborców z lewicy (Razem i Zjednoczona Lewica) na PO lub Nowoczesną skazałoby PiS na niestabilną koalicję z Kukizem i utrudniłoby dewastowanie państwa. No ale zbrakło politycznego realizmu.

co za bzdury. ta hipsterska krytyka jest bezsensowna, lepsze sld niż nic, a na pewno nie pomoże niewybieralne razem które w śmieszny sposób podkopuje sld po kostkach. zaznaczę że poglądy mam lewicowe.

Ztego co czytałem są to propozycje programowe.Dyskutujmy.Złośliwości niepotrzebne.

Dobrze że napisałeś że masz lewicowe poglądy bo już myślałem że nie.

Faktycznie, SLD mogla to zrobic to wczesniej. Moze obecne rządy PiSu osmielą SLD i bedzie bardziej progresywna. Moze zabranie emerytur w koncu bedzie elementem koronnym, ze trzeba robic swoje, bez oglądania sie na kler i innych?

Piotr Gadzinowski

Trup się w trumnie ruszał
i tak sobie śpiewał

Wielce się uradowałem widząc pamflet Jakuba Majmurka. To żywy znak, że SLD jeszcze nie zginęło. Przecież tak znakomity autor nie zniżyłby się do polemizowania ze zdechlakiem.
Wyborcy SLD to nie mienie pożydowskie

SLD powinno zejść z politycznej sceny i zrobić miejsce dla nowej, prawdziwej, nie skażonej Polską Ludowa, młodej lewicy. Tak głosiły prawicowe media przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi. I zagrzewały do odstrzelenia politycznego Leszka Millera. Bo on to miał blokować narodziny tej nowej, wspaniałej lewicy.
Na Millera i komitet wyborczy Zjednoczona Lewica polowali politycy Platformy Obywatelskie i ich media. Plugawili ich medialnie, licząc, że część wyborców SLD, zwłaszcza tych młodszych, przerzuci swe głosy na listy wyborcze PO. Myśliwych z PO w nagonce medialnej pomagali niektórzy publicyści związani z nową lewica, zwaną hipsterską, jak kiedyś fornale panom dziedzicom. Ideowo pomagali, grosza zapewne od panów za to nie biorąc.
Polowanie udało się w połowie. SLD, oraz zblokowana z nim Partia Zielonych i Twój Ruch, do parlamentu nie weszli. Miller został politycznie zastrzelony. Przy okazji ustrzelono też Barbarę Nowacką, liderów Partii Zielonych. Ich „farbę”, mówiąc językiem myśliwskim, Jakub Majmurek ma na swych rękach.
Przepadły też liczne głosy oddane na listy wyborcze Zjednoczonej Lewicy. Nie wzmocniły list Platformy Obywatelskiej, ani Partii „Razem”, kreowanej wtedy na alternatywę dla wrażego SLD. Klęska Zjednoczonej Lewicy dała PiS większość w parlamencie. Umożliwiła kaczystom kontrrewolucję „Dobrej Zmiany”
Stało się tak , bo Wyborców SLD nie można traktować jak mienie pożydowskie. Nie można ich ot tak przejąć. Tylko dlatego, że zabije się politycznie ich reprezentantów. Politycznej pustki po SLD nie zapełni automatycznie Partia Razem, czy „lewe skrzydło” PO. Większe szanse mogą mieć nowe ugrupowania populistyczne i nacjonalistyczne. Takie medialne zabawy mogą mieć nieoczekiwany i niekorzystny dla lewicy skutek.
Refren:

W 2005 roku Sejm RP uchwalił ustawę o kinematografii. Powołał Polski Instytut Sztuki Filmowej, stworzył nowy system zarządzania i finansowania polską kinematografią. System uznany przez zagranice za wzorowy i wzorcowy. Dzięki niemu po 2005 kino polskie jeszcze bardziej rozkwitło. Przy okazji Sejm RP stworzył Jakubowi Majmurkowi, wybitnemu filmoznawcy, wielką przestrzeń dla jego intelektualnego rozwoju. Ustawę o kinematografii współtworzyli i przepchnęli przez parlament parlamentarzyści SLD. Wbrew parlamentarzystom PO, którzy zawsze byli przeciw niej. Minęło dwanaście lat i pomimo sukcesów PISF, na łamach Krytyki Politycznej nie pojawiło się ani jedno słowo, że ten system to zasługa parlamentarzystów SLD.
Proszę choć trochę prawdy

Żaląc się na rzekome nieróbstwo SLD, Jakub Majmurek, ogłasza niewiarygodność SLD pisząc; „Zgłaszając propozycje większej progresji podatkowej, hojniejszego 500+, szkoły bez katechezy, aborcji na życzenie, partia Czarzastego jest skrajnie niewiarygodna. Mogła to wszystko wprowadzać w życie, gdy sprawowała władzę – w sumie przez 8 lat. Postulaty światopoglądowe mogła też zgłaszać jako projekty poselskie, gdy pozostawała w opozycji. Nie robiła tego, sięga po nie wtedy, gdy fortuna wyrzuciła Sojusz poza parlament i partia nie ma już nic do stracenia – wiadomo, że następnych tak sromotnie przegranych wyborów nie przetrwa.”
I po co tak kłamać Jakubie Majmurku? Każdy, kto ma odrobinę dobrej woli i sprawności intelektualnej, popatrzy wstecz. I będzie wiedział, że SLD nigdy, powtarzam nigdy, nie sprawował władzy samodzielnie. W latach 1993- 1997 Sojusz był w koalicji z konserwatywnym Polskim Stronnictwem Ludowym. W latach 2001- 2004 rządziła koalicja SLD - UP -PSL. SLD współrządził przez 7 lat, bo w 2005 roku większości parlamentarnej już nie mieliśmy.
Każdy kto ma odrobinę sprawności intelektualnej pamięta, że SLD dochodząc do władzy w 2001 roku dostała w spadku po AWS olbrzymią „dziurę budżetową”. Toteż zarzut, że wtedy Sojusz nie wprowadził programu „500 +” jest rodem z poetyki filmów Science Fiction. Jest ahistoryczny, jak wiele innych Jakuba Majmurka. A już zupełnie chybiony jest zarzut, że będąc w opozycji klub parlamentarny SLD „nie zgłaszał projektów poselskich”. Wejdź Jakubie Majmurku na strony sejmowe to dowiesz się ileż projektów parlamentarzyści SLD złożyli. Nie czep wiedzy o SLD wyłącznie z Facebooka.
Refren:
W 2005 roku Sejm RP uchwalił ustawę o kinematografii. Powołał Polski Instytut Sztuki Filmowej, stworzył nowy system zarządzania i finansowania polską kinematografią. Uznany przez zagranice za wzorowy i wzorcowy. Bo po 2005 kino polskie jeszcze bardziej rozkwitło. Przy okazji Sejm RP stworzył Jakubowi Majmurkowi, wybitnemu filmoznawcy, wielką przestrzeń do intelektualnego rozwoju. Ustawę współtworzyli i przepchnęli przez parlament parlamentarzyści SLD. Wbrew parlamentarzystom PO, którzy zawsze byli przeciw niej. Minęło dwanaście lat i pomimo sukcesów PISF na łamach Krytyki Politycznej nie pojawiło się ani jedno słowo, że ten system to zasługa parlamentarzystów SLD.
Niech żyje starość

Ale jest promyk nadziei. Jakub Majmurek pisze też; „W Polsce podzielonej między PiS i konserwatywno-liberalną opozycję na lewicy nie powinno być wroga. Ponowne wejście lewicy do Sejmu jest konieczne, by PiS nie wzięło drugiej kadencji. Do tego pewnie potrzebna będzie pomoc jakiejś części aktywów Sojuszu. Ale nawet mając tę wiedzę, naprawdę nie sposób wykrzesać z siebie entuzjazmu, czy w ogóle przejąć się tym, co ogłosił i pewnie jeszcze ogłosi SLD”.
Święte słowa, na lewicy wroga być nie powinno. I dlatego głowa do góry towarzyszu Majmurek. Nie popadajcie w skrajny pesymizm. My stare komuchy, my ”część aktywów Sojuszu” zawsze pozytywnie reagujemy na hasło „Pomożecie?”.
Nie zostawimy was Towarzyszu Majmurek, i innych towarzyszy Krytyki Politycznej też, samych. To także z myślą o Was proponujemy program „Srebrna Rewolucja”, zwany też „Wesołą Starówką”. Nie zamartwiajcie się towarzyszu o źródła jego finansowania. Nie mówicie jak politycy Platformy i Nowoczesnej krytykujący projekt programu „500+”.
My stare komuchy, nędzne, bazarkowe podróbki europejskiej lewicy, podskoczymy jeszcze. Ugryziemy polskie partie prawicowe naszymi wyszczerbionymi szczękami. Wzmocnimy się w samorządach, i w Parlamencie Europejskim gdzie już teraz mamy swego wiceprzewodniczącego, powrócimy do parlamentu polskiego. Będziemy tam walczyć o naszą i waszą aktywną i pogodną starość. Bo przecie nawet ta piękna, hipsterska lewica też się kiedyś zestarzeje.
W 1989 roku przy Okrągłym Stole zmontowaliśmy wam demokrację parlamentarno - gabinetową i drogi do wolności, w 2004 roku dopchaliśmy naszą Polskę do Unii Europejskiej, a po 2019 roku zadbamy o przyszłość seniorów. Jakuba Majmurka też.
I na koniec. Zasługi środowiska Krytyki Politycznej dla ożywienia intelektualnego polskiej lewicy są bezcenne. Mam długą półkę książek wydanych przez KP, i stare numery Krytyki Politycznej też. Przeczytanych. Służyły też znajomym, dzieciom, posłużą i wnukom.

Piotr Gadzinowski

@Piotr Gadzinowski
Po kolei:
,,Miller został politycznie zastrzelony. Przy okazji ustrzelono też Barbarę Nowacką". Miller zastrzelił się SAM - desygnując M. Ogórek jako kandydatkę na prezydenta. Jej dalsza ,,kariera" świadczy dobrze o inteligencji wyborców.
,,SLD dochodząc do władzy w 2001 roku dostała w spadku po AWS olbrzymią „dziurę budżetową”. Dziura, dziurą budżetową ale na wyprawę wojenną do Iraku (przypominam: koalicja ,,chętnych") kasy jakoś wystarczyło, podobnie jak na zakup F-16 (,,armaty zamiast masła"?). A działo się to w trakcie naszego zaangażowania w Afganistanie. No dobra w 2001r na ,,500+" kasy nie było ale snuć pomysły podatku liniowego? No i już jako opozycja też na żadne ,,pięćsetplusy" też pomysłu nie mieliście. Za to dobrze wam poszło gdy jeszcze rządziliście uśmieciowienie polskiego rynku pracy.
,,potrzebna będzie pomoc jakiejś części aktywów Sojuszu" - których ,,aktywów" - tych od Starachowic czy może tych od ,,dwóch kartonów z dolarami o niskich nominałach" Czyli od Szyman? Może gen. Sobotka coś udzieli?
,,przy Okrągłym Stole zmontowaliśmy wam demokrację parlamentarno - gabinetową i drogi do wolności," - to miłe i niezmiernie docenione - ja sam w swej głupocie poparłem WAS w 2001r no i dwukrotnie Kwaśniewskiego A. (ten drugi raz z cynizmu - by oszczędzić kosztów drugiej tury). Zapomniał towarzysz dodać, oprócz Okrągłego Stołu obstalowaliście nam Komisję Majątkową z jej pseudoprawnym umocowaniem, towarzysza kolega Kwaśniewski podpisał (wbrew WYRAŹNEJ deklaracji) konkordat. Klerowi miliardy - ,,towarzyszowi" K. przejażdżka papamobile.
,,Będziemy tam walczyć o naszą i waszą aktywną i pogodną starość. " - nie wątpię - za diety, inne profity okołopolityczne - sam bym nic innego nie powiedział. Jedyną ,,godną starość" wasza walka zapewni Wam, towarzysze bo wasza ,,walka" pokoleniu obecnych trzydziesto-czterdziestolatków dzięki uśmieciowieniu przez WAS rynku pracy jedyne co zapewniła to nędzne perspektywy dziś i jeszcze nędzniejsze na starość. Chyba, że o to chodziło? Byście mieli o co zawsze walczyć?
,,ta piękna, hipsterska lewica". Cóż środowisko KP owszem często podpada pod coś od czego Miller i Kwaśniewski się wielokrotnie odżegnywali czyli ,,lewactwo" ale to Partia Razem storpedowała plany Starbucksa sprowadzenia polskich łamistrajków do Niemiec a nie Wy. Was prawa pracownicze interesowały tylko w kontekście korupcji politycznej - jako PRZYWILEJE, którymi można kupić określone grupy zawodowe a nnie ZASADA. Czy to nie tow. Millerowi (jeszcze jako szefowi MSW) nie zawdzięczamy armii nawet 34 letnich emerytów postmundurowych? Fakt: od tego czasu mundurówka nie ma problemów z naborem, choć nie wiem ilu z nich chce SŁUŻYĆ nam a ilu dociepać do emerytury. No cóż walką o prawa pracownicze nie zarabia się na stanowiska doradcy u Kulczyka (ten jak wiadomo nic nikomu za darmo nie dał) i Nazarbajewa(wzorcowy lewicowy demokrata) albo seria dobrze płatnych wykładów w USA. A. Zandberg raczej ma marne szanse by odbyć podobną peregrynację do USA jak tow. Miller po skończeniu urzędowania.
Kwestie takich hipsterskich dupereli jak marihuana i aboracja Was nie dotyczą. Wóda powinna dać radę. Dziś Kwaśniewski aktywnie działa w gremiach różnych ,,byłych" na rzecz globalnej zmiany polityki narkotykowej a kwestię ok 250yyś skazanych za większości za przysłowiowego jointa załatwia z właściwą sobie gracją i dezynwolutą: Pomyliłem się, taki był wtedy klimat. Na nic były ówczesne głosy rozsądku. Nieźle,dla kogoś kto swoje odsiedział. Pomijam koszty takiej ,,polityki" ale przeca dla pokolenia, które startowało w czasach ,,Misia" ekonomia dotyczyła tylko prywatnego portfela i kariery.
Towarzysz jako osoba związana z tygodnikiem ,,Nie" powinien być pierwszym, który rzuci nie kamieniem ale kamulcem w SLD za jego szmacenie się wobec kleru ale jednak nie...i tu zapewne się czepiam...
Ten prawacki zalew jaki dziś mamy w dużej mierze zawdzięczamy Wam jako jednej z głównych sił politycznych - rządząc zachowywaliście się tak jakby Waszym marzeniem były pochwały od W. Gadomskiego z GW i bpa Pieronka. Nie wyszło.
Ps. Co słychać u tow. Pęczaka i tych którzy posłali Rywina? Albo tych co to kazali gubić literki przy przepisywaniu ustaw?