Kraj

Rzecznik moich praw

Adam-Bodnar

Stawka działania Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce jest szczególnie wysoka, bo występując w obronie praw każdej i każdego w imię uniwersalnych praw człowieka i obywatela, staje się symbolem uniwersalizmu tych praw. To nie może podobać się tym, którzy tego uniwersalizmu nie uznają, twierdząc, że ważniejsza od nich jest wola ludu.

W totalnej zgodzie ponad podziałami, w pogardzie dla urzędu RPO czmychnęli posłowie rządzącej większości i opozycji. Adam Bodnar został sam… Nie, na szczęście nie.

RPO-sejm

Zdjęcie z telefonu, opublikowane na Facebooku przez Zuzannę Rudzińską-Bluszcz

Dwa dni wcześniej, w środę 13 września miałem okazję uczestniczyć w debacie o roli Ombudsmana w dobie rosnącego populizmu. Obok Adama Bodnara występował Reinier van Zutphen, ombudsman Holandii, Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, Renata Kim, z sali (wypełnionej bez porównania lepiej niż sejmowa aula) wspierał Karol Modzelewski. Temat debaty wydawać się może nieco specjalistyczny ale w odpowiedzi kryje się istota urzędu Rzecznika (Ombudsmana). Najlepiej pokazało to porównanie sytuacji w Polsce i Holandii. Różnica polega na tym, że o ile w Holandii prawicowy populizm wypełnia część sfery publicznej i życia politycznego, to w Polsce dyskurs populistyczny stał się sposobem legitymizacji obecnej władzy.

Historie ludzi. Z jakimi sprawami ludzie przychodzą do Rzecznika

Państwo w rękach populistów przestaje być republiką, przestaje łączyć, tylko dzieli swych obywateli na sorty, prawdziwych patriotów i zdrajców. Niezależnie od tego, rzecznik/ombudsman, dopóki może, musi występować w obronie praw obywateli i mieszkańców swoich krajów nie zważając na to, na kogo głosowali i jakie mają poglądy. Prawa te bowiem są naruszane zarówno w sprawnie działających demokracjach liberalnych, jak i „demokracjach suwerennych”.

Tyle że stawka działania RPO w Polsce jest szczególnie wysoka, bo występując w obronie praw każdej i każdego w imię uniwersalnych praw człowieka i obywatela, staje się symbolem uniwersalizmu tych praw. To nie może podobać się tym, którzy tego uniwersalizmu nie uznają, twierdząc, że ważniejsza od nich jest wola ludu. Urząd RPO nie jest organem władzy, źródłem jego siły jest zaufanie i autorytet płynące z codziennej, mało efektownej pracy w której wielkie uniwersalne zasady trzeba przekładać na doświadczenia konkretnych ludzi, pojedynczych osób czujących krzywdę. Niedawno w wywiadzie dla Michała Sutowskiego mówiłem:

Bo jeśli wyzwaniem przyszłości, i w Polsce, i w Europie jest demokratyzacja demokracji to ważnym aspektem tego procesu musi być odnowienie więzi między obywatelami i instytucjami publicznymi. I rzeczywiście Adam Bodnar swoją pracowitością i otwartością na nowe kanały komunikacji, ale też osobistym jeżdżeniem po Polsce odnowił instytucję RPO, zachowując jej powagę i integralność.

Bendyk: To wybory samorządowe pokażą, czy udało się zagospodarować energię lipcowych protestów

Tę powagę i integralność było widać podczas piątkowego wystąpienia. Niestety, posłowie i posłanki pokazali, że gdzieś mają nie tylko urząd, ale i jego misję – obywateli i ich sprawy. Uprzedzając argumenty, że takie sprawozdania mają charakter techniczny i zazwyczaj odbywają się przy pustej sali, odpowiedzieć mogę jedynie, że nie była to zwykła rutynowa sytuacja. Jak nigdy potrzebna jest solidarność w obronie instytucji reprezentujących republikańską całość, takich właśnie jak RPO. I potrzebne są zwykłe gesty solidarności z ludźmi, którzy jak Adam Bodnar te instytucje ucieleśniają.

Posłom i posłankom zabrakło wyobraźni. Nie dziwię się obozowi władzy, nie mogę zrozumieć opozycji. Słowa Piłsudskiego same cisną się na usta: „Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić!”. Na szczęście nie zawiedli ludzie – obywatele, na apel Akcji Demokracji „Adam Bodnar, rzecznik moich praw”, by poprzeć Adama Bodnara, odpowiedziało ponad 36 tys. osób, które lepiej niż posłowie i posłanki zrozumiały, że:

Rzecznik praw Obywatelskich to jedna z najważniejszych funkcji w demokratycznym kraju. Pan Bodnar wykonuje swoje zadanie rzetelnie i powinien być nagradzany za swoją pracę, a nie atakowany!
Katarzyna (komentarz uzasadniający podpisanie petycji).

Trudno o lepszy komentarz do pustki na sejmowej sali.

Tekst ukazał się na blogu Edwina Bendyka antymatrix.

Adam Bodnar – rzecznik zwykłych ludzi

Bio

Edwin Bendyk

| Dziennikarz, publicysta, pisarz
Dziennikarz, publicysta, pisarz. Pracuje w tygodniku "Polityka". Autor książek „Zatruta studnia. Rzecz o władzy i wolności” (2002), „Antymatrix. Człowiek w labiryncie sieci” (2004), „Miłość, wojna, rewolucja. Szkice na czas kryzysu” (2009) oraz „Bunt Sieci” (2012). W 2014 r. opublikował wspólnie z Jackiem Santorskim i Witoldem Orłowskim książkę „Jak żyć w świecie, który oszalał”. Na Uniwersytecie Warszawskim prowadzi w ramach DELab Laboratorium Miasta Przyszłości. Wykłada w Collegium Civitas, gdzie kieruje Ośrodkiem badań nad Przyszłością. W Centrum Nauk Społecznych PAN prowadzi seminarium o nowych mediach. Członek Polskiego PEN Clubu.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Oczywiście nie miałem w planach głosować na PONowoczesną, jednak zdaję sobie sprawę z tego, że za 2lata pewnie tylko PO jest w stanie wygrać z PiS, niestety takie są fakty. Ale to co się stało w piątek u mnie ostatecznie przelało czarę goryczy do tych partii. Dla mnie to nie jest opozycja, to jest dno i tyle. Najpierw czczenie NSZ, poseł Nowoczesnej z opaską, pełna sala, zero sprzeciwu, a potem głupie tłumaczenia jak np. w radiu tok.fm, zamiast słowa - przepraszam i daliśmy ciała. A jakby tego było mało, to w piątek na deser pusta sala podczas sprawozdania Bodnara. Jak można ufać osobom, które gadają coś o demokracji, prawach ludzi, które mówią, że demokracja w Polsce jest zagrożona etc., a potem robią taki numer? I robią to wtedy, gdy chce się rzecznika odwołać, zamiast okazać mu pełne poparcie i być na sali (inna sprawa, że to był ich obowiązek też tam być, bo za to dostają naszą kasę), to tego czegoś co nazywa się opozycją nie ma, wyjechało do domów (tłumaczenie kogoś z PO było właśnie takie - "To wina PiS, bo ustawił to wystąpienie już po wszystkich głosowaniach, a jak wiadomo był to piątek" Jak dla mnie to co się działo w piątek to był skandal i wszystkie partie same się zdyskwalifikowały. Dno i kilometry mułu, a potem będzie zdziwienie patrząc w sondaże, dla mnie to co się działo w sejmie to było jak po prostu śmianie mi się w twarz, poczułem się tak jakby te niby nadzieje polskiej polityki, by odsunąć PiS od władzy, śmiały się do mnie i mówiły - "i co mi zrobisz? Nic, bo ja mogę wszystko i mogę cię mieć gdzieś, a ty i tak musisz na mnie głosować jeśli nie chcesz mieć PiSu". Otóż nie, nic nie muszę i będę robił wszystko by ludzie nie zagłosowali na te dwie partie mające usta pełne frazesów, ale w rzeczywistości będące tylko i wyłącznie wydmuszkami, mające gdzieś ludzi i chcące się dorwać tylko do koryta.

Pan Jarosław codziennie wieczorem dziękuje Bogu na kolanach za to, że przywódcami opozycji są pan Grzegorz i pan Rysiek, i prosi aby stanowiska te zajmowali jak najdłużej.

Uniwersalne prawa człowieka są mało intersujące dla ludzi o bardzo niskich dochodach, bez pracy i bez mieszkania. Do tych kategorii należy wielu naszych obywateli. Zainteresują się prawami człowieka, jeśli te zostaną powiązane w pakiet z równością i bezpieczeństwem socjalnym. Republikanizm obojętny na nierówności, to republikanizm w stylu Ronalda Reagana.

Maciek Trybuszewski

Chodzi ci o to że panowie Cejrowski, Jakubiak, Karnowski, Gmyz, Sakiewicz, Korwin-Mikke, posłowie Pięta i Mularczyk oraz pierdyliard podobnych prekariuszy na świecie przestanie hejterzyć kiedy nareszcie wyciągnie ich się z biedy i braku perspektyw?

Sebastian z prowincji

Abstrahując od samego urzędu rzecznika, trudno odnieść wrażenie jakoby pan Bodnar był rzecznikiem praw innych niż lewicowe. Zapewne jest to po trochu wynikiem sprytnej polityki polaryzacyjnej prawicy, która dziś nikomu nie pozwala być "zimnym" i stać pośrodku, ale jednak.

Pan Bodnar w mediach funkcjonuje jako postać broniąca praw gejów, czarnoskórych, kobiet i muzułmanów. Nie słyszałem jakoby wypowiedział się np. w obronie prawa drukarza, który odmówił na mocy klauzuli sumienia druku ulotek promujących LGBT. Z konieczności więc w obronie tego obywatela przed sądami występuje Zbigniew Ziobro.

Do tego pan Bodnar wypowiada się jedynie dla mediów powszechnie uważanych za antypisowskie, GW, Polityka, oko.press itd. W tej sytuacji obrona pana Bodnara jako bezstronnego obrońcy praw wszystkich obywateli jawi się groteskowo.

Tylko nie przytulajcie Adama Bodnara za mocno, bo go zadusicie. Będę go bronić przed odwołaniem, chociaż wielu jego poglądów nie podzielam, ale jeżeli wmanewrujecie go w funkcję rzecznika tylko "swoich" praw "uniwersalnych", to mi przeszkodzicie być z wami w tej sprawie. A wyraźnie lewica tylko światopoglądowa chciałaby na Adama Bodnara mieć monopol. Mam nadzieję, że on sam nie odcinając się od swoich korzeni będzie chciał być rzecznikiem wszystkich, tych co dostają 500+ też.