Kraj

Partii Czarzastego bliżej do PO i Nowoczesnej niż do lewicy społecznej [Razem odpowiada SLD]

Dorota-Olko-Razem

Nasze drogi do Razem były różne. Łączy nas złość na dwadzieścia kilka lat liberalnych rządów. W tym rządów SLD.

Cofam się pamięcią o 8-10 lat. Jako studentka socjologii uczę się o nierównościach, chodzę na zajęciach o klasach społecznych i prowadzę pierwsze badania na ten temat. Czytam książki wydawane przez Krytykę Polityczną. Kształtuje się moja lewicowa tożsamość. Dlaczego tak późno? Przecież już jako dziecko, nawet w gronie najbliższych, widziałam zwiększające się nierówności, mama nauczycielka utyskiwała na zbyt małe nakłady na publiczne szkolnictwo, a reszta rodziny mówiła o tym, jak ważny jest dostęp do bezpłatnej opieki zdrowotnej.

Ale wtedy, na przełomie lat 90. i dwutysięcznych, w moim środowisku nikt nie kojarzył tych tematów z lewicą. W niewielkim mieście hasło „lewica” oznaczało SLD — ugrupowanie funkcjonujące w zbiorowej wyobraźni jako zlepek dawnych aparatczyków i karierowiczów, znanych nie tylko z ogólnopolskich telewizji, ale i lokalnych struktur. Ugrupowanie o bliżej nieokreślonych poglądach. Postępujące nierówności, konieczność walki z wykluczeniem, znaczenie powszechnego dostępu do usług publicznych — o tym nikt z ważnych polityków wtedy nie rozmawiał. A przecież przez prawie połowę mojego dzieciństwa rządziło ugrupowanie z lewicą w nazwie.

W 2010 roku, już jako osoba o dość ukształtowanych lewicowych poglądach, współpracująca z Krytyką Polityczną, jestem na Erasmusie w Hiszpanii. Dla moich hiszpańskich przyjaciół lewicowe poglądy są oczywistością, ale wszyscy zgodnie nie znoszą PSOE — Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej, która pod wieloma względami przypomina polskie SLD. Rok później moi znajomi będą brać udział w protestach Oburzonych, a niedługo potem głosować na Podemos — nową, wiarygodną lewicę, która buntuje się przeciwko rzeczywistości tak bardzo dającej w kość młodym Hiszpanom i Hiszpankom.

Zazdroszczę wtedy hiszpańskim kolegom i koleżankom, bo w Polsce takiej partii wciąż nie ma. Tymczasem moje pokolenie wchodzi na rynek pracy. Okazuje się, że mimo skończonych studiów, często dwóch kierunków, jesteśmy skazani na umowy śmieciowe i harówkę, nawet, gdy mamy grypę, bo nie przysługuje nam zwolnienie. Wciąż mieszkamy w „studenckich”, wieloosobowych mieszkaniach, bo wynajem jest coraz droższy. Kredyt na 30 lat nie tylko przeraża, ale jest też po prostu nieosiągalny dla kogoś, kto zarabia grosze na umowach o dzieło. Hiszpańskie Podemos mówi o takich problemach, nas w Polsce nikt nie reprezentuje. Nie mamy na kogo głosować — bo chyba nie na tę „lewicę”, która otworzyła drogę do uśmieciowienia umów?

W 2015 słyszę o planach stworzenia nowej, lewicowej partii. Nigdy nie ciągnęło mnie do partyjnej polityki, ale wspólnie ze znajomymi idę na kongres założycielski Razem. Są tam ludzie z różnych środowisk, różnymi drogami dochodzili do Razem. Jedni już jako nastolatkowie byli członkami lewicowych organizacji, inni działali w ruchach miejskich. Duża część nigdy nie była aktywistami, ale rozczarowały ich lata wycofywania się państwa i opowieści, że niewidzialna ręka rynku rozwiąże wszystkie problemy. Pochodzimy z różnych środowisk, ale łączy nas wkurzenie na długie lata neoliberalnej hegemonii w polskiej polityce. Hegemonii, w którą wpisał się Sojusz Lewicy Demokratycznej. Łączy nas rozczarowanie klasą polityczną czasów polskiej transformacji, w tym politykami SLD. Zawiodły nas wszystkie partie — SLD może nawet bardziej, bo przecież miało być odpowiedzią na oczekiwania lewicowego elektoratu.

Kilka miesięcy po powstaniu Razem rozdajemy na ulicach ulotki i rozmawiamy z ludźmi o śmieciówkach oraz wizji państwa stojącego po stronie pracowników. Mówimy o naszej rzeczywistości, o problemach, z którymi sami się zderzyliśmy. To dla nas doświadczenie pokoleniowe. Ludzie na ulicach, ci o 2-3 dekady starsi, odpowiadają często, że życzą nam powodzenia, bo z takimi samymi trudnościami borykają się ich dzieci i dobrze, żeby wreszcie pojawiła się siła polityczna, „która coś z tym zrobi”. Jeszcze nie wiedzą, czy można nas traktować poważnie, ale są pewni, że panowie w garniturach, których od lat oglądają w telewizji, nic już nie zmienią.

Uwierzyć w autentyczność [Wiśniewska o konwencji partii Razem]

Kiedy mówię znajomym spoza „społecznej bańki”, że zapisałam się do partii, spodziewam się śmiechu — bo przecież polityka kojarzy się z czymś brudnym. Z grą pełną układów i zgranych twarzy, która i tak nie przekłada się na nasze codzienne życie. Ale ludzie z zaciekawieniem oglądają nasze memy z przykładami, że spółdzielnie mogą działać („to dziwne, spółdzielnia nie relikt przeszłości!”) czy informacjami, ile zarabia pielęgniarka, a ile prezes banku. Później słyszą w mediach naszych przedstawicieli, widzą nowe twarze, osoby, które mówią innym językiem; wreszcie dołączają do nas na ulicznych demonstracjach, takich jak ta pod KPRM, czy do Czarnego Protestu w obronie praw kobiet.

Moi znajomi widzą, że działalność polityczna może wyglądać inaczej niż do tej pory, a „lewica” to nie puste hasło czy szyld sygnalizujący przywiązanie do minionego systemu, ale określona wrażliwość społeczna i konkretne wartości. Wychodzą z nami na ulice, choć wielu z nich jeszcze parę lat temu uważało demonstracje za obciach. Mają poczucie, że nie idą wspierać układów odwiecznych partyjnych działaczy, z którymi nie mają nic wspólnego. Każdy fałszywy ruch czy skompromitowany polityk wyskakujący nam zza pleców zniechęci tych ludzi nie tylko do naszej partii, ale do polityki jako takiej, w którą dzięki nowym ruchom, takim jak Razem, powoli odzyskują wiarę.

Włodzimierz Czarzasty mówi dziś w TOK FM, że nie zna ludzi z Razem. Nic dziwnego. Pana Czarzastego nie spotykamy na demonstracjach lub kiedy wspieramy pracowników oszukanych przez pracodawców. SLD nie było, kiedy zbieraliśmy podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie reformy edukacji. Partia pana Czarzastego nie działa razem z nami, kiedy wspólnie ze środowiskami antyfaszystowskimi przygotowujemy demonstracje antyrasistowskie i prouchodźcze. Lider Sojuszu nie pojawia się na naszych protestach przeciwko łamaniu praw kobiet. SLD nie wspierało razem z nami pracowników Huty Szkła w Zawierciu, którzy od miesięcy nie otrzymują wynagrodzenia. To właśnie w trakcie takich akcji spotykamy działaczy Inicjatywy Polskiej czy Zielonych, związków zawodowych i organizacji feministycznych. Poznajemy się z nimi nie na panelach dyskusyjnych czy w studio telewizyjnym, ale we wspólnej walce o sprawy, które są dla nas wszystkich ważne.

Choć przewodniczący SLD twierdzi, że nic mu nie mówią nasze nazwiska, my wiemy, kim jest Włodzimierz Czarzasty. Dla nas, dla naszych sympatyków i wyborczyń, to jedna z twarzy, którą pamiętamy z afery Rywina.

Wierzę Annie-Marii Żukowskiej, że w Sojuszu Lewicy Demokratycznej są młodzi, wartościowi działacze i działaczki. Ale z ekranów telewizorów partia mówi zwykle głosem Millera, Wenderlicha czy Czarzastego. To oni wciąż zasiadają we władzach krajowych ugrupowania.

SLD do Razem: Dogadajmy się

czytaj także

SLD do Razem: Dogadajmy się

Anna-Maria Żukowska

Co z tego, że młody członek SLD zrobi gdzieś w kraju coś sensownego, skoro twarzą SLD jest Leszek Miller, szczujący w telewizji Kurskiego na uchodźców? Opowieść o nadchodzącej pokoleniowej zmianie powtarza się w SLD jak refren, ale co z tego, skoro i tak kończy się Włodzimierzem Czarzastym albo Magdaleną Ogórek? O niej też słyszeliśmy, że jest nową twarzą odświeżonego SLD. Odświeżanie wizerunku przez koalicję z młodszymi, lewicowymi środowiskami też już widzieliśmy przy okazji ostatnich wyborów parlamentarnych. Skończyło się klapą, bo Zjednoczonej Lewicy zabrakło wiarygodności. Wyborcy obawiali się, że głos na Barbarę Nowacką to przykładanie ręki do przedłużania kariery Leszka Millera i reanimowania Sojuszu Lewicy Demokratycznej, jaki pamiętamy z czasów jego rządów. My te obawy podzielamy.

Skąd mamy wiedzieć, która twarz SLD jest prawdziwa: Anna-Maria Żukowska przekonująca, że Włodzimierz Czarzasty popiera równą płacę dla kobiet i mężczyzn, czy Piotr Gadzinowski albo białostockie SLD, które używa seksizmu jako politycznej broni?

Leszek Miller na Twitterze, czyli lobby wspierające gwałcicieli

Rzeczniczka SLD przeprasza za dawne błędy jej ugrupowania i mówi, że dziś to zupełnie inna formacja, stojąca po tej samej stronie co Razem. Czy na pewno? Wątpliwościami napawają posunięcia Sojuszu nie tylko sprzed kilkunastu lat, lecz także sprzed… niespełna miesiąca. Pod koniec 2017 roku Partia Razem wspiera pracownice Domu Pomocy Społecznej w Częstochowie, które walczą o podwyżki wynagrodzeń, często nieprzekraczających 2 tys. zł na rękę. SLD-owski prezydent miasta Krzysztof Matyjaszczyk obiecał protestującym wzrost płac o 250 złotych, po czym zostawił ich na lodzie. W DPS dochodzi do strajku, kolejni pracownicy zawieszają pracę. Towarzyszymy im na protestach, pomagamy nagłaśniać sprawę.

Mimo to koalicja PO i SLD, rządząca w radzie miasta, pod koniec grudnia odrzuca poprawkę do budżetu na 2018 rok, która gwarantowałaby pracownikom DPS-u podwyżkę w obiecanej kwocie. Miasto znajdzie za to dodatkowych 300 tys. na „promocję przez sport profesjonalny”, choć na ten cel przeznacza już i tak ponad 6 mln złotych. Na to pieniądze są. Czy dla lewicowego ugrupowania, na jakie kreuje się SLD, godne płace nie powinny być priorytetem? Ludzie z częstochowskiego DPS-u nam zaufali, bo byliśmy razem z nimi, kiedy walczyli o te podwyżki. Co pomyślą, jeśli teraz przybijemy piątkę politykom, którzy wtedy stali po drugiej stronie barykady?

Rozczarowań niedawnymi decyzjami samorządowców Sojuszu Lewicy Demokratycznej było więcej. We Wrocławiu SLD głosowało przeciwko zwiększeniu środków na walkę ze smogiem. W Łodzi koalicja PO i SLD odrzuciła obywatelski projekt darmowej komunikacji miejskiej dla dzieci. Nie dziwią nas doniesienia o potencjalnym wspólnym starcie SLD z Nowoczesną i PO w wyborach w Warszawie. Partii Włodzimierza Czarzastego bliżej do tych ugrupowań niż do lewicy społecznej.

To świetnie, że SLD deklaruje poparcie dla wprowadzenia związków partnerskich czy złagodzenie prawa aborcyjnego. Ale podobne deklaracje potrafią składać liberałowie PO czy Nowoczesnej, a jaki jest efekt, widzieliśmy w ubiegłym tygodniu.

Skąd mamy wiedzieć, czy nie postąpilibyście tak samo, jak obecna sejmowa opozycja, skoro w 2005 roku, kiedy byliście u władzy, pogrzebaliście szanse na liberalizację ustawy aborcyjnej? To świetnie, że Sojusz Lewicy Demokratycznej chce mieszkań komunalnych we Włocławku, ale czy podobne cele będą przyświecać koalicji, którą na wybory samorządowe budujecie tam z Nowoczesną?

Jako rzeczniczka Razem często odbieram telefony nie tylko od mediów, lecz także od naszych sympatyków i sympatyczek. Są w przeróżnym wieku, pochodzą z dużych miast i maleńkich miejscowości. Zwykle mówią mniej więcej to samo: że mają dość PiS-u, ale już nigdy nie zagłosują na partie, które rozczarowały ich w przeszłości — tu jednym tchem potrafią wymienić PO i SLD, nie widzą wielkiej różnicy. Chcą zmiany i mówią, że jesteśmy dla nich nadzieją. Traktujemy ich bardzo serio, nie chcemy ich zawieść. Nie zaryzykujemy ich zaufania, żeby ratować skompromitowanych polityków, którzy tak wiele razy zawiedli nas samych. Ktoś pewnie powie, że to małostkowość, uzna, że jesteśmy naiwni czy pryncypialni. Ale dla nas to kwestia wiarygodności i uczciwości.

Razem nigdy nie zgodzi się z Petru czy Schetyną [rozmowa z Dorotą Olko]

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.

Komentarze archiwalne

  1. Stare komuchy załatwią was tak, jak swego czasu załatwiły Solidarność: wykorzystają autentyzm i entuzjazm, potem podzielą, a część skorumpują.

  2. Jak czytam, że Włodzimierz Czarzasty mówi, że chodzi na Parady Równości to przypomina mi się Ryszard Kalisz, który na manifestacje „Oburzonych na banki” przyjechał Jaguarem. Brak wyczucia proszę pana…

    Ja to widzę tak (sorry za język, ale pisane w pośpiechu, ale korciło mnie, żeby znowu wrócić do komentowania to tu, to tam):

    Lewica w Polsce jest w tej chwili niewybieralna i sama jest temu winna. W jednej i drugiej wersji.

    SLD:

    Partia jest postrzegana nie jako relikt po komunie, ale jako „niewiarygodna” – chciałaby być czymś innym niż faktycznie jest (jest bardziej liberalna niż społeczna).

    – schowajcie Czarzastego i innych „starszych” w drugim-trzecim rzędzie. Niech doradzają, niech działają w tle, jak „cichociemni”. Ich wiedza i znajomości bardzo się przydadzą.

    – w Szczecinie schowajcie Wieczorka, któremu wszyscy nie mogą zapomnieć wiceprezydentury u Jurczyka. Nawet jeśli ksywa „kopertka” jest nieprawdziwa to i tak jest za dużym obciążeniem (zwłaszcza dla kandydata na prezydenta Szczecina).

    – przyjrzyjcie się swoim ludziom, czym się zajmują, co mają za uszami. Pozbyć się kłopotliwych, innych schować.
    Dziwnie wyglądają czy to poparcie czy członkowie partii lewicowej, którzy są prezesami spółdzielni mieszkaniowych, które wywalają na bruk ludzi schorowanych, niepłacących za czynsz. Trzeba kazać im popracować z młodymi nad systemowym programem naprawy sytuacji (patrzcie na „Razem”) i niech się tym głośno chwalą.
    Macie w swoim gronie ludzi związanych z bankowością, to niech popracują nad rozwiązaniem problemów „frankowiczów” czy dostępnością kredytów mieszkaniowych dla młodych. Postawcie się w roli Kowalskiego, a nie prezesa-bankowca dbającego o zysk banku i jego zagranicznego właściciela. Prezes Jarosław K. dużo tu obiecał (czyimiś ustami oczywiście), a nie zrobił nic, bo „frankowicze” i tak nie są jego wyborcami.
    Macie pracodawców w swoich szeregach a w Razem są pracownicy, naciągani na umowach śmieciowych, bez ZUSów, praw do zasiłku, urlopu czy chorobowego. Odczuwam pewien dysonans. Jak to jest, że w GB Polak idzie pracować na zmywak nawet tylko na 2 tygodnie i ma opłacone wszystko a w Polsce pracuje albo na czarno, albo na śmieciówce kolejny miesiąc bo „nie opłaca się”?
    Panie Czarzasty, czy w Wydawnictwie ma pan wszystkich pracowników na etatach z godziwą pensją? Sprawdzimy? Ochrona, sprzątaczki też.

    Postawcie się w roli pracownika, panowie i panie pracodawcy.
    A jak nie, to zrobi to za Was Jarosław K.. Jak w wyborach samorządowych dostanie gorszy wynik niż oczekiwał, to na parlamentarne rzuci kolejne 500+, w postaci ostrego przycięcia śmieciówek.

    Dalej… Macie lekarzy w swoim gronie. Dlaczego nie słyszę Waszych realnych pomysłów na rozwiązanie problemów ze Służbą Zdrowia? Czy takie straszne przyznać, że trzeba podnieć składkę zdrowotną (o 1% co roku)?
    Trzeba tez głośno i wyraziście mówić nie tylko o liberalizacji ustawy antyaborcyjnej, ale o dofinansowaniu in-vitro, o edukacji seksualnej czy o obecności religii w szkole, o księżach w szpitalach za pensję 2-3 krotnie większą niż mają lekarze-rezydenci.
    Nie afiszować się za bardzo z poglądami LGBT – na tym poległ Palikot (podobnie jak i na ostrej retoryce antykościelnej). To w Polsce długo nie przejdzie. Trzeba mówić co najwyżej o związkach partnerskich, ułatwiających sprawy spadkowe czy np dostęp do informacji medycznych o stanie zdrowia partnera w szpitalu. To nie jest duże do zrobienia, a ułatwi tym ludziom życie. BTW, mało który z nich to umalowany kolorowy „pajac”.

    Mówcie o pomocy dla polskich rodzin. Innym językiem niż Jarosława K. czy chciwego pracodawcy. Nie każda biedna rodzina, która bierze 500+ jest patologiczna.
    Może potrzebuje wędkę, w postaci pomocy ułatwiającej zmianę kwalifikacji zawodowych i umożliwiającej jakiś rozwój zawodowy. Może nie opłaca się wracać do pracy bo przedszkole i dojazdy pochłoną całą pensję…
    Nie mówimy nigdy o zabieraniu 500+, mówimy o ograniczeniu takich pieniędzy dla ludzi z dochodem powyżej 10 tys na osobę np prezesów, szefów itd
    I tak dalej… Dużo można pisać o tematach np zielonej energii itd

    – postawić na szeroką ławę w zarządzie, wyrazistych ekspertów. Patrząc co było 15 lat temu, to kojarzę 20-30 osób z SLD dobrze wypowiadających się dla mediów. A dziś? Mam wrażenie, że psucie zaczęło się od wodza Napieralskiego, a później Miller wcisnął zgniłego ogórka.
    Chciałbym słyszeć ludzi wypowiadających się w imieniu lewicy, takich czy podobnych jak Celiński, Borowski, Cimoszewicz, Nowacka, Biedroń. Z takimi bon motami jakie Miller czasem chlapnął.
    Ten zarząd powinien być zdominowany przez ludzi młodych, ale nie karierowiczów.

    Chcecie coś osiągnąć to musicie zaproponować coś innego niż Jarosław K. Inaczej on Was pożre.

    RAZEM:
    Partia RAZEM jest postrzegana jako typowo marksistowska. Socjalizm w najgorszej postaci. I kiedy narodowo-socjalistyczna partia Jarosława K. czy konserwatywna Platforma dorabia im taką gębę, to nawet nie protestują.
    A przecież to miała być partia socjaldemokratyczna na wzór skandynawski. Partia, która dba o prawa pracownicze, ale też nie zagraża wolnemu rynkowi, biznesowi itd.
    Prawie każdemu prezesowi, Razem kojarzy się z zagrożeniem, że będzie musiał zwijać biznes, bo tak jak w latach 80-tych będzie traktowany jak badylarz czy po prostu złodziej.
    Jak chcecie przekonać biznes do siebie???
    RAZEM powinna mieć silnych ekspertów od gospodarki, sądów, prawa bankowego, giełdy, makroekonomii, a nie jednego Zandberga, który robi za wszystkich i powtarza w kółko to samo.
    Nie skupiać się tylko na Prawie Pracy. Śmieciówki to nie wszystko. Gdyby jakimś cudem udałoby się RAZEM wygrać wybory i rządzić, to zapewne i tak przez pierwszy rok nie byłoby żadnej zmiany ustaw dotyczących śmieciówek, bo wymagałoby to pewnie zmiany setki innych ustaw, zmian w organizacji ZUS itd.

    A teraz pytanie zasadnicze:
    Czy jeśli SLD sprzątnie swoje „zabytki”, „uspołeczni się i uwrażliwi się”, a RAZEM odjedzie trochę do centrum, schowa urażoną dumę, to czy wtedy jest szansa na nieniszczącą współpracę i wspólny start w wyborach?
    Czy lepiej budować nową lewicę, bez balastu?
    Jedno i drugie może nie wyjść.
    I co wtedy? Przy poparciu 1-2% dla RAZEM będzie koniec marzeń o nowej lewicy a RAZEM podzieli los partii Palikota.
    Ponad 3% będzie powtórką z poprzednich wyborów, i to powinno być traktowane jako porażka.
    No chyba, że RAZEM chce z góry oddać pole na kolejne 4 lata Jarosławowi K. i liczyć na to, że te kolejne 4 lata zmęczy ich jak PO.
    Poparcie dla RAZEM jest słabe i może się nie podnieść za bardzo.
    Coś tam się udało w jednych wyborach, ale trochę było w tym farta (jedna kluczowa debata…).
    Jarosław K. tym razem podbierze Wam elektorat społeczny i znowu będzie gonienie zajączka przez kolejne 4 lata (jak długo? Przypadek PC to nie jest dobry wzorzec…).
    A tymczasem SLD samo ciągnie w te same rejony co SD – kanapowa partia dziadków i Zdziśków-emerytów.
    Większą szansę, żeby zaistnieć w Parlamencie upatruję we współpracy.
    I tak zaraz prawdopodobnie wyleci stamtąd PSL – partia postrzegana jako partia krewnych i szwagrów.
    Ruchy pana K. są takie, że dąży do mono-władzy z niewielką 1-partyjną opozycją, która ma być listkiem figowym.
    Dobrze byłoby rozliczyć partię pani premier, która nakłamała w debatach w 2015 roku (Macierewicz, 500+ na każde dziecko itd).
    Jest duża szansa, że znowu w kolejnych wyborach pójdzie głosować jeszcze mniej ludzi, bo będą mieli dosyć i PiSu, i PO i pozostałych.
    I prezes Jarosław K. wygra z jeszcze lepszym wynikiem.
    Zmieni Konstytucję, na taką jaka mu pasuje…
    Czy o to Wam chodzi?

  3. A co do tekstu Doroty Olko, to 100% racji.
    Najlepiej charakteryzują to 2 akapity:

    „Choć przewodniczący SLD twierdzi, że nic mu nie mówią nasze nazwiska, my wiemy, kim jest Włodzimierz Czarzasty. Dla nas, dla naszych sympatyków i wyborczyń, to jedna z twarzy, którą pamiętamy z afery Rywina.

    Wierzę Annie-Marii Żukowskiej, że w Sojuszu Lewicy Demokratycznej są młodzi, wartościowi działacze i działaczki. Ale z ekranów telewizorów partia mówi zwykle głosem Millera, Wenderlicha czy Czarzastego. To oni wciąż zasiadają we władzach krajowych ugrupowania.”

    Oni od 1989 roku nie potrafili dowiedzieć się czym jest lewicowość inna od socjalistycznej z czasów PRL. A że są w ich szeregach młodzi, szczerzy i o podobnej wrażliwości społecznej jak Razem? To co im przeszkadza pożegnać się z noszeniem teczki panom Czarzastym i realizować się w Partii Razem?

  4. W Polsce widzę dwie partie o spójnym przekazie ideałów i zachowań. Liberalna ekonomicznie Nowoczesna i lewicowa ekonomicznie Partia Razem. Pozostałe siły opozycyjne to albo wydmuszki albo lawiranci bezideowi (PO, SLD, PSL).

    Nie chcę wybierać między „grypą” (PO+PSL) a „dżumą” (PiS). Chciałbym, aby PiS został pokonany przez jakąś opcję polityczną. Napisałbym, że jakąkolwiek, ale nie mogę, gdyż uważam, że każdy ale nie PO, które stało się bezideową partią władzy.

    Czekam na opcję polityczną, która:
    a) odrzuca powrót do status ante quo z 2015 roku (dość afer, taniego państwa, libertynizmu ekonomicznego, dbania o wolny handel na rzecz globalnych koncernów w formie narracji „obniżmy podatki, to wyzwolimy przedsiębiorczość” lub „wysoka fala uniesie wszystkie łódki”);

    b) zaproponuje poprawę funkcjonowania usług publicznych, których poprawy życzą lub zażyczą sobie obywatele na wzór programu 500+. (np. powrót pielęgniarek do szkół, powrót stomatologów do szkół, więcej publicznych żłobków, przedszkoli, bonów oświatowych, ośrodków sportowo-kulturalnych w każdej gminie czy czego tam Polacy będą sobie życzyli najmocniej). PiS trafnie zdiagnozował nawet taki aspekt życia Polaków jak potrzeba lokum (niekoniecznie własnego) poprzez program mieszkanie+. Rzeczywiście trzeba być idiotą, żeby nie zauważyć wielomilionową grupę stosunkowo młodych ludzi, których dochody nie wystarczą do wzięcia kredytu mieszkaniowego, a którzy chcą po prostu mieszkać! Słynne beztroskie słowa Bronisława Komorowskiego świadczą o tym, że tamta władza nie widziała alternatywy, która dla wielu Polaków była i nadal jest dość przerażająca: mam wziąć kredyt na mieszkanie i przez 30 lat miesiąc po miesiącu spłacać ratę stanowiącą prawie 50 % moich dochodów (czytaj: odbierać sobie prawie połowę dochodów i płacić haracz w imię lokum)? A jeśli stracę stanowisko lub nawet pracę na kilka miesięcy po wielu latach spłaty kredytu, to stracę to mieszkanie bezpowrotnie? Żeby było dziwniej, to model prymatu posiadania lokum na własność w Europie Zachodniej nie funkcjonuje. W skrajnym przypadku (Niemcy) 70% Niemców żyje w lokalach czynszowych, a nie własnościowych.

    c) wyeliminuje istniejące patologie. Ich ikoną jest obecnie reprywatyzacja i wszyscy nagle mówią „PiS trafnie to zdiagnozował”. A co z polisolokatami, w których Polacy mają „ulokowane” 50-60 mld zł i których bezwartościowość odkryta zostanie za 5-8 lat (są to bankowe produkty strukturyzowane głównie 10-cio i 15-letnie) ? A co ze złodziejskim napadem na OFE? A co z emeryturami mundurowymi, rolniczymi? Co ze smogiem? Co z ukróceniem dotowania sektora górnictwa węgla kamiennego i brunatnego? A co z setkami patologii z niższej półki, np. co z hańbiącym Polskę procederem chowu zwierząt futerkowych, uboju rytualnego, rozzuchwaleniem się lobby myśliwych, wycinaniem lasów, żubrów, wilków, bobrów!, kormoranów itd. ?

    d) światopoglądowo będzie zaprzeczeniem PiS i ich rewolucyjnego żaru. W zasadzie czekam na powstanie prawdziwej partii lewicowej ekonomicznie i liberalnej światopoglądowo. Cenię sobie odwagę pani Lubnauer, która zaraz po wybraniu na szefową Nowoczesnej powiedziała, że Nowoczesna będzie reprezentantem klasy średniej. Jasno powiedziała to, czego bał się R. Petru – powiedzenia, że Nowoczesna jest partią liberalną ekonomicznie. Każdy, kto podziela te poglądy, może ze spokojnym sumieniem oddać głos na Nowoczesną. Kompromitujące zachowanie Nowoczesnej w sprawie projektu obywatelskiego dot. aborcji pokazało jasno, że Nowoczesna nie jest monolitem w kwestiach światopoglądowych (a zatem to co ich łączy, to libertynizm ekonomiczny). Tego samego nie da się powiedzieć o Platformie Obywatelskiej, która kluczy i stara się być „partią uniwersalną”, czyli skierowaną do każdego (co w sumie sprowadza się do bycia skierowaną do nikogo). Zatem wiem, że są tacy, którzy bali się, że projekt pt. Nowoczesna z 2015 roku jest tylko próbą pozyskania elektoratu do „uciułania” przez przyszłą koalicję PO+Nowoczesna większości parlamentarnej. Im wyrazistsza i wyemancypowana będzie Nowoczesna, tym łatwiej będzie im uwierzyć, że to autentyczny ruch polityczny, a nie pokoleniowa zmiana po stronie liberałów.

    Uważam, że więcej osób potrzebuje lewicy i to wśród nich są nieuświadomieni tego wyborcy widzący w Prawie i Sprawiedliwości swoich reprezentantów. Ludzie zatracili umiejętność definiowania partii lewicowych i prawicowych. W Polsce mamy wręcz karykaturę: PiS sam określa się jako prawicę i nie widzi tam żadnej innej opcji. PO nie określa się ani jako prawicę, ani jako lewicę. A SLD określa się jako lewicę, nie będąc nią nigdy w swojej historii! Kategoryzacja partii politycznych powinna oddzielać światopogląd (konserwatywny vs liberalny) od poglądów ekonomicznych (lewicowe vs liberalne). Zgodnie z tym podziałem Partia demokratyczna w USA jest liberalna światopoglądowo i lewicowa ekonomicznie, a Partia Republikańska jest konserwatywna światopoglądowo i prawicowa/liberalna ekonomicznie. Dlatego też przeciętny polski wyborca głosujący na PiS mówi, że jest prawicowy (a jest lewicowy ekonomicznie) i najczęściej konserwatywny światopoglądowo (nie dla LGBT, nie dla małżeństw homoseksualnych, nie dla muzułmanów w Polsce itd.). Część wyborców PiS jest zapewne liberalna światopoglądowo ale to chyba niewielka część? Równie lewicowa ekonomicznie jest Partia Razem, ale z powodu swojego deklarowanego światopoglądu liberalnego oraz z tego co mówią sondaże (max. 5-6% deklaracji wyborców), można (NIESTETY) wywnioskować, że elektorat lewicowy jest jednocześnie konserwatywny światopoglądowo. Zatem odzyskanie tych wyborców od PiS przez ALTERNATYWNY PROJEKT istniejącej opozycji jest moim zdaniem możliwe jedynie poprzez propozycję nowych projektów społecznych (o oczywistym pewnym koszcie ekonomicznym). Alternatywą jest powstanie formacji lewicowej o konserwatywnym światopoglądzie: rodzina, religia, stop dla LGBT, stop dla adopcji dzieci przez homoseksualistów. To, do czego ostatnio wzywał Partię Razem Grzegorz Sroczyński na łamach Gazeta.pl, czyli do swoistego kamuflażu i ukryciu najbardziej skrajnych idei przez Partię Razem sprawia mi problem moralny, ale coś chyba w tym jest?

    Jak wspomniałem kilka zdań temu: elektorat lewicy jest konserwatywny i Razem może go:

    1. nie chcieć (bo to zdrada ideałów liberalnych światopoglądowo)
    2. chcieć (czyli nagiąć ideały, albo: stonować LGBT, rzadziej wspominać o uchodźcach,…)

  5. Może i racja za to partii Razem na pewno bliżej to piaskownicy. 5 punktowy program przedstawiony ostatnio przez AZ to pierdoły. Za to ich sekciarskie akcje przeciw Cisowiance czy wykładom na UJ to śmierdzi lewicowym faszyzmem

  6. Tak, tak. Osobni zwani razem, kontynuują nienawiść do SLD, jako swój znak firmowy.
    W październiku 2015 roku z całą świadomością załatwili kaczyzmowi większość sejmową. Teraz idą tą samą drogą, może jeszcze trochę zwiększyli dawkę nienawiści do SLD. Niewykluczone, że zafundują kaczyzmowi większość konstytucyjną.
    Śmieszność i głupota pani rzeczniczki jest właściwie tragiczna. Już dawno nie spotkałam się z takim stylem. Żenada.

    PS. Zarzuty ws inkwizycyjnej kryminalizacji aborcji wynikają z niewiedzy, czy są świadomym łgarstwem? SLD nigdy nie miał samodzielnej większości sejmowej. W latach 1993-1997 udało mu się wyszukać w innych klubach trochę rozumnych posłów i uchwalić dwa razy cywilizowaną ustawę dot. aborcji. Raz została zniszczona przez Wałęsę z Matką Boską w klapie, a drugi raz przez AWS i Unię Wolności przy pomocy Trybunału Konstytucyjnego.
    Razemacka rzeczniczka o tym nie wie?

    1. I jeszcze muszę dodać, że w latach 2001-2005 SLD był otoczony straszliwie nabożnymi: PSL, PO i PiS i nie było najmniejszej szansy na usunięcie z polskiego prawa wścieklizny inkwizycyjnej.

      1. PSL to partia obrotowa, za wszystkim by zagłosowała, to tylko kwestia ceny, której SLD nie był wystarczająco zdeterminowany by płacić swoimi konfiturami. Zresztą SLD znalazło się w pewnym momencie same, bo dla doraźnych korzyści taktycznych samo wydusiło wszystkie poważne środowiska na lewo od siebie np.Unię Pracy Bugaja, która w 1997 roku zniknęła z Sejmu, bo kilku „renegatów”, zresztą byłych członków PZPR na własną rękę poparło pierwszy rząd SLD (np. minister gospodarki Marek Pol; prof.Nałęcz) bez występowania z Unii Pracy, gdzie ich frakcja nie pozwalała ich usunąć za nielojalność, co umoczyło tę nadzieję lewicy, jaką była Unia Pracy we władzę i było przyczyną słabego wyniku wyborczego. Inny przykład mordu SLD na lewicy to PPS Ikonowicza. SLD dzieliło i rządziło, więc wypiło później piwo i zostało same. Nadto, to nie PSL kazał brać udział SLDowcom w różnych aferach. Rzeczniczka Razem spokojnie napisała prawdę i za to jest oskarżana o nienawiść, bo ta prawda rzeczywiście niektórych boli. Czy ich komfort uzasadnia nie wyciąganie nauk z doświadczeń lewicy?

    2. Taa, przez Razem PiS jest u władzy. A przez matkę Hitlera doszło do zagłady Żydów.

    3. A po co ma wiedzieć ? Taka wiedza zaburzyłaby jej efekciarski słowotok. To straszne, jak świetnie zapowiadająca się partia spada do infantylno-sekciarskiego poziomu.

  7. Tak sobie czytam te bzdety które tutaj wypisujecie i zastanawiam się co to jest: za dużo promili? zdziecinnienie? „Razem” ma stawiać warunki Sojuszowi? „Uwiarygadniać” go? Ech, dzieciaki…

  8. „często odbieram telefony [..] od naszych sympatyków i sympatyczek. [..] mówią mniej więcej to samo: że mają dość PiS-u”

    Naprawdę ktoś wydzwania z takimi problemami? Gdybym ja się pożalił księdzu w konfesjonale na lewactwo to by mnie ksiądz śmiechem zabił.

      1. A jakże. Pewnie że się smieje. I doradza więcej TV Trwam. Codziennie o 21:20 wiadomości, a potem Polski Punkt Widzenia.

  9. O ile zgadzam się z analizą Doroty, jeżeli chodzi o grzechy i zaniechania SLD w przeszłości oraz idiotyczne błędy i wyskoki części działaczy, których dopuszczają się do tej pory, o tyle uważam, że młodszej, rozsądniejszej, nieskompromitowanej działalnością w PRL czy jakąś bardziej odrażającą kolaboracją z neoliberałami w 3RP części członków tego ugrupowania należy dać szansę w tworzonym właśnie projekcie bloku Nowej Lewicy. Stare, betonowe złogi zbędne są nie tylko nam i postępowemu społeczeństwu, ale są również balastem dla samego Sojuszu. Tym większym, że “beton” to głównie jeszcze post-peerelowscy działacze-kacyki, tzw. baronowie, którzy krótko trzymają również swoje własne szeregi za twarz. Nakłonienie SLD do zrobienia “rachunku sumienia” za ostatnie dekady, przekonanie do publicznego potępienia największych grzechów własnej formacji z czasów bycia u władzy, złożenie swego rodzaju publicznej samokrytyki przed przystąpieniem do nowej, lewicowej koalicji byłoby moim zdaniem dużo rozsądniejszym posunięciem, z daleko korzystniejszymi skutkami dla całej lewicy i dyskursu politycznego w Polsce, niż pryncypialne potępianie “starych komuchów z SLD” przez Razemową bezkompromisową młodość i finalnie pewnie pójście do wyborów podzielonymi na “lewicę najprawdziwszą” i “lewicę farbowaną”. Nie popełniajmy błędów prawicy, wyciągajmy wnioski i zamiast liczyć na niemożliwe (SLD okazuje się dużo żywotniejszy, niż liczyła na to część lewicy) postarajmy się raczej wspomóc w SLD tych, którzy sami świetnie wiedzą, że zarówno z własnym “betonem”, jak i ze skompromitowaną “totalną opozycją” nic już w polskiej polityce nie zdziałają. Oczyszczenie lewej strony polskiej sceny politycznej to byłby niesamowity zysk symboliczny dla całego dyskursu publicznego, moim zdaniem równoważący potencjalne, symboliczne straty wynikające z porozumienia. Konsolidacja zaś lewicy, zwłaszcza w świetle ostatnich badań dot. poparcia dla bloków wyborczych, nie tylko pomogłaby nam w nadchodzących kampaniach wyborczych, ale byłaby również swoistym kamieniem milowym i historycznym momentem w dziejach lewicy nad Wisłą. Patrząc realnie: na śmierć SLD przyjdzie nam jeszcze poczekać, w reformie i nawróceniu na lewicową drogę tego ugrupowania możemy natomiast pomóc już dziś – i nie przecież bez korzyści dla całej lewej strony dziś w Polsce. Moim zdaniem warto tę opcję poważnie rozważyć, zanim podejmiemy decyzję, której możemy potem pożałować.

    1. Bardzo dobry pomysł z tą abolicją na lewicy dla nieuwikłanych w rządy SLD jego młodszych członków. Niektórzy trafili tam po linii związków koleżeńskich/towarzyskich/rodzinnych, inni z oportunizmu gdy liczyli na karierę, której pierwszym szczeblem było noszenie teczki za SLDowskim baronem (prawicy też taka „rekrutacja” się zdarza, dziś częściej niż kiedyś), a byli w wieku i/lub z rodzin bez tradycji nonkonformizmu, co pozwoliłoby im nie korzystać z tej okazji. I dziś niektórzy może mają z tym niekomfort, może nawet większość, jeśli nie wszyscy, co wnoszę po tym, że pod artykułami publikowanymi na Krytyce od kilku dni pt. „Razem czy osobno z SLD” prowokującymi, by obie strony czubiły się o swoje racje, tych młodych z SLD nie widzę (rzeczniczkę SLD wyłączam, bo nie mam póki co pewności, czy dla niej to osobiste przekonania, czy tylko praca). Czy nie dlatego, że nie mają wewnętrznego przekonania do swoich racji, wiedzą, że etycznie nie mają czego bronić? Jednak część z nich może chciałaby zmienić nurt, którym płyną. Dziś Razem nie rozdaje stanowisk, a Sojuszowi może się to zdarzyć gdzie nie gdzie jak pójdzie z .Nowoczesną i PO (np. w Warszawie), więc takie przejście młodych z SLD dziś, bez aspiracji do najlepszych miejsc na listach wyborczych nowej lewicy miałoby wagę wyboru przeciwko swoim interesom. Taką decyzją mogliby pozyskać szacunek, wiarygodność potrzebną w polityce. Razem mogłoby otworzyć się na takie osoby, też by pozyskało szacunek za wspaniałomyślność.

    2. Nie wypowiadam się za wszystkich wyborców Razem.
      Jedynie we własnym imieniu.
      Wbrew temu co Pan piszę największe grzechy SLD to nie PRLowska geneza. Przynajmniej nie to specjalnie nie przeszkadza.
      Największy grzechy SLD to neoliberalna, konserwatywna, klerykalna polityka kiedy rządzili jako SLD
      i taki jeszcze świeży kwiatek:
      https://m.facebook.com/Miloscniewyklucza/posts/807335765953712
      Może mam uwierzyć, ze w tym głosowaniu brali udział głównie działacze z PRLowskiego Betonu?
      Szczerze watpię.

      1. No tak SLD miało i walczyć z Kościołem i wprowadzać Polskę do UE – bądźmy choć odrobinę uczciwi z ocenach, za cenę jakiś kompromisów programowych, ideowych, SLD dokonało w polskiej polityce rzeczy ważnych jak nowa konstytucja, czy wprowadzenie Polski do UE. Dwa po okresie PRL-u i niektórych haniebnych praktykach SB- SLD nie pasował twardy antyklerykalny kurs i jakimś osiągnięciem Kwaśniewskiego było zmniejszanie napięć społecznych, inaczej niż dziś robi PiS.
        Słowo neoliberalny to już totalny odlot, tak SLD zaakceptowało gospodarkę rynkową, reformy Balcerowicza i mamy X przykładów krajów obok, które nie poszły tą drogą i zamieniły się w skansen, natomiast ideologiczna wiara, że po PRL-u mogliśmy być Skandynawią – to po prostu ręce mi opadają – można mieć lewicowe poglądy, ale czy muszą być one dziecinne – chyba nie ?

        1. Nigdzie nie napisałem, że SLD miało walczyć z kościołem!
          Miało wprowadzić NORMALNE świeckie państwo, a nie porzucić aborcie i wprowadzić wypłaty dla katechetów oraz całkowicie uniezależnić ich od świeckich władz szkoły (sorki, dalszych przykładów po prostu nie chce mi się pisać).
          Nigdzie nie napisałem, że SLD miało nam zbudować Skandynawię!
          Tyle, ze rząd SLD wprowadził śmieciówki i prywatne OFE. (sorki, ale dalszych przykładów nawet nie chce mi się pisać).
          Jeśli to nie jest serwilizm wobec kościoła i neoliberalizm to to już mi cięzko sobie wyobrazić co nim może być – może mam chwalic SLD bo łaskawie nie wprowadziło palenia czarownic na stosach i pracy niewolniczej dzieci? (przyznaje, nie wprowadizło.)

        2. „Słowo neoliberalny to już totalny odlot, tak SLD zaakceptowało gospodarkę rynkową, reformy Balcerowicza i mamy X przykładów krajów obok, które nie poszły tą drogą i zamieniły się w skansen”

          W żadnym kraju śmieciówki, brak wsparcia bezrobotnych, olanie służby zdrowia itd. itp. nie przyniosło dobrobytu. Na Słowacji do tej pory mają kołchozy, ale kraj się rozwija. Czechy też nie miały swojego Sachsa-Balcerowicza i dały radę.

  10. Kwestię współpracy SLD można sprowadzić do jednego czynnika. Kwestii wiary. Bo nie ma żadnego przesądzającego dowodu że SLD się zmieniło. Można w to wierzyć bądź nie. To trochę mało jak na podejmowanie takiej ważnej decyzji.

    Inna sprawa, że koalicja na jedne wybory jest, a na kolejne może jej nie być. I wtedy Razem już zawsze będzie się wypominać ten mariaż z SLD. Tym bardziej jeśli między czasie doszłoby do jakichś kompromitujących decyzji Sojuszu. Dla partii nowej, małej w dłuższej perspektywie ta współpraca może okazać się samobójstwem, więc się nie dziwię, że nie chcą w to iść.

    Jeśli SLD w Warszawie chce się dogadywać z PO i N, to pokazuje, że SLD bez problemu może przyjąć twarz konserwatywno liberalną, jeśli to się będzie Panu Czarzastemu opłacać.

    Także nie dziwi mnie postawa Razem. Bardziej mnie dziwi ten bezmyślnie powtarzalny bon mot o „osobno”. Można iść „razem”, ale przecież nie z kim popadnie.

    1. > nie ma żadnego przesądzającego dowodu że SLD się zmieniło.

      Wręcz przeciwnie. Są dowody, że SLD zostało takie jak było.

  11. Nie rozumiem tego zachwytu Razem i układania pod nich polityki, gdy faktycznie jest to projekt poniżej potencjału JKM – ba gotów jestem się założyć, że w kolejnych wyborach Zandberg będzie już atakowany, nie będzie efektu wow – nowości i wynik wyborczy będzie gorszy, niż 2015 roku.
    Bezsensu jest stawiać obok siebie SLD i Razem, bo to dwie różne bajki, SLD rządziło i popełniało błędy, kanapa Razem takiej szansy mieć nie będzie, nie rozumiem intelektualnego zachwytu nad propozycjami na poziomie Samoobrony, to że głoszą je ludzie z doktoratami, po studiach socjologii nie znaczy, że nabierają przez to więcej sensu i obniżka pensji posłów do 3 najniższych krajowych ma sens, czym to się do cholery różni do demagogii w stylu Kukiza ?
    Te dwie drogi przed którymi stoi polska lewica to być może kluczowy wybór na lata i jestem zdania, że SLD wybierając współpracę z PO, Nowoczesną – cała opozycją per saldo na tym zyska, a Razem przegra.
    To jest kwestia szerszego pytania jaka lewica ? ( jest w Polsce możliwa, ma sens )
    Proponowałbym sympatykom Razem taką intelektualną zabawę – żeby sami rządzili te 27 lat i krytycznie oceniali skutki swoich decyzji, biorąc pod uwagę polskie realia po 1989 roku, może wtedy dojdzie do nich, że problemy tego kraju są w fundamentalne, realne, a nie ideologiczne.

    1. Adi, masz wiele mądrych i wyważonych wypowiedzi z którymi sie zgadzam. W tej jednak sprawie, mam takie przeczucie że sie możesz mylić.
      Jesli SLD pójdzie z Nowoczesną i PO to lewicowy elektorat zostanie bez swoich potencjalnych przedstawicieli i te sierotki mogą wtedy zagłosować na Razem a nie Wielka Koalicję Totalniaków. Jeśli nie wejdą jednak do Sejmu i sie rozpadną to jednak mam wrazenie że pewien elektorat który ma poglądy rezonujące z programem Razem stworzy inny byt polityczny który ostatecznie dostanie się do sejmu. Innymi słowy uważam, że w duszy części społeczeństwa „gra muzyka” wygrywana przez Razem tak jak części polskich dusz „pakiet ideowy PiS” też jest bliski ( moga się nie zgadzać w szczegółach, lecz całościowo myślą podobnie). Generalnie chodzi o to jaką „muzykę” lubią obywatele a DYRYGENT SIĘ ZAWSZE ZNAJDZIE.. Wychodzę z założenia że nie jednostka jest motorem zmian wszelkiego typu tylko w głowach wyborców zachodzą pewne zmiany, powstają aspiracje i potrzeby i ten który wyczuje tego ducha zmian przejmie i skanalizuje formalnie ten rodzacy się nurt w postaci partii i zyska rząd dusz. A zmiany społeczne, polityczne i ekonomiczne zachodzą co oznacza że tworzą się warunki do przewartościowań. Młode pokolenie żyje w innym „klimacie społecznym” niż my. Chcą sami po swojemu budować sobie przyszłość polityczną i socjalną. I tak jak „czułem pismo nosem że wiatr przestaje wiać w żagle PO a wiatry zaczynają sprzyjać PiS, tak teraz mam przeświadczenie że łodką lewicowa której będzie kibicował elektorat okreslający się lewicą będzie z Razem i tu własnie będzie dmuchał wiatr. Nawet jakby głupoty robili i głosili. Taki klimat.

      1. Możliwe, że wiatry dopchają ich do sejmu. Tylko że jak będą ‚głosić i robić błędy’, to w sejmie mogą zrobić drugą Nowoczesną. Ale żeby tak się nie stało, to nie można wbrew różnym zaleceniom, twardo trzymać się wyrytych w kamieniu prawd, tylko wciąż myśleć, próbować, testować. Zamiana betonowego SLD na żelbetonowe Razem utopiłaby polską lewicę na sto lat. Konsekwencja – tak, twardogłowizm, wszystko-wiem-lepiej-zm i zamykanie się w bańce potakiwaczy – nie!

        1. .N to od poczatku była swoistego rodzaju bezideowa wydmuszką, z nastawieniem na karierowiczostwo i bufonadą ( premier Petru). Czekałem tylko aż ktoś ten balon przekuje. A lewica powinna, jak i każdy inny światopogląd, mieć jakieś przedstawicielstwo w sejmie bo społeczeństwo w swojej masie ma takie a nie inne poglądy: lewicowe, konserwatywne, centrowe, hiperliberalne itp.

          1. Co do nowoczesnej – zgoda, to tylko taki przykład. Według mnie zresztą zgubiła ich nie bezideowość, tylko problemy organizacyjne, od samego początku zresztą. Partia bankierów, która nie potrafi zrobić przelewu, no proszę… Potem mieli swoje 5 minut, i wtedy właśnie był czas na zwarcie szeregów wokół paru kluczowych kwestii, rozdzielenie zadań, wytłumaczenie posłom, kogo i po co mają reprezentować. A Petru się wydawało, że wystarczy być. Przespali swój czas, potem już było z górki po równi pochyłej. Zakwestionowanie przywództwa, rozsypka organizacyjna, walki wewnętrzne. Każdy miał swoja wizje, nikt tego nie spajał ani nie organizował, wyszło, jak wyszło. Na dodatek najwyraźniej nowa liderka do dziś nie zrozumiała, dlaczego Petru przegrał.

      2. Ja tego wiatru dla Razem specjalnie nie widzę, on jest raczej na różnych portalach, w gronie intelektualistów lewicy, niż na dole, a elektorat socjalny, oczekujący różnych propozycji typu 500 plus, niekoniecznie jest np jednocześnie liberalny światopoglądowo, czy chętny przyjmowaniu uchodźców, gender – całej tej lewicowej otoczce, a moim skromnym zdaniem – nie jest.
        Nawet ten najbardziej optymistyczny dla Razem scenariusz to byłoby przekroczenie progu i stały elektorat na poziomie 7-8 procent, umówmy się nie da się rządzić Polską na bazie platformy programowej Partii Razem – czy wielu poglądów Krytyki Politycznej i piszę to bez wartościowania.
        Młode pokolenie przechyla szalę wyborów raczej na stronę prawicy, Korwina, Kukiza czy PiS – a nie Razem – beneficjentem pewnej zmiany pokoleniowej w Polsce jest prawica, a nie lewica, a Polska dziś, to nie jakby chciał tego Ryszard Kalisz Francja roku 1968 – te analogie 25 lat transformacji do okresu po II wojnie światowej – okazały się totalnie chybione.
        Klimat ogólnie w ogóle nie sprzyja opozycji, a PiS inaczej, niż PO dużo silniej oddziałuje na instytucje ( żarcik ) media, tworzy dużo silniejszą otulinę wokół partii i być może po 8 latach Polska będzie krajem teoretycznej demokracji, gdzie niby wybory są wolne, ale pieniądze spółek skarbu państwa, media i rozwiązania ustrojowe będą powodować, że szanse wyborcze siłą rzeczy nie będą równe.
        Dla PiS-u – Razem to byłby wygodny straszak, żeby przekonać do siebie przedsiębiorców, klasę średnią – straszyć marksizmem, komunizmem i Razem zostałoby szybciej rozjechane, niż obecna opozycja.

        1. Pełna zgoda! Ja nie mówię o przejęciu rządów i wprowadzaniu reform według pomysłu Razem, ja mówię o tym że Razem ma potencjał dostania się do sejmu i osiągnięciu tych 6-9% w wyborach. O takim rzędzie wielkości piszę jak wspominam „dobre wiatry” dla Razem.

          1. Teoretycznie jest to oczywiście możliwe, ale w praktyce mniej, Zandberg przez 2 lata niewiele zrobił, żeby pozyskać te kilka nazwisk na lewicy, poszerzyć środowisko, a tu przeszkodą jest właśnie ten dogmatyzm i skrajna ocena, każdego kto był w realnej polityce przez ostatnie 27 lat – bezkompromisowość i źle pojęta ideowość.
            Stawiam już dziś, że się nie uda – pamiętajmy tu po wyborach – kto jak obstawiał – zakładam, że wynik nie będzie znacząco lepszy, niż w 2015 roku.

      3. Tak ale ilu ludzi interesuje LGTB? Bo program socjalny Razem jest nijaki i ma zasadniczą wadę – nie mówi o przychodach państwa. A te generuje wspieranie klasy średniej i przedsiębiorców, których to Zandberg nie lubi. SLD wie jak rządzić pańśtwem. Razem to są amatorzy i mogąnasze państwo rozwalić

        1. Akurat w programie gospodarczym razem wszystko się bardzo ładnie balansuje. Co do klasy średniej, to wg. programu Razem zapłaciłaby w większości niższe podatki. Obciążenie podatkowe zacznie wzrastać dopiero dla górnych 10% najzamożniejszych.

  12. A ja na was nigdy nie zagłosuję bo nie protestowaliście w obronie praworządności.

  13. Wspomnę jeszcze o jednej kwestii. To że tak bardzo SLD chce romansu z Wami to świadczy o jednym – boją się Was. Boją się Partii która ma 2-3% poparcia…Też pewno widzą Wasz potencjał a ich topniejącą siłę a szczególnie wiarygodność.

    1. Podpięcie się pod Razem ratuje SLD wiarygodność. Natomiast dla Razem, SLD jest jedynie obciążeniem.

      1. Tak, SLD w tej sytuacji jest petentem wobec Razem i interesariuszem romasu. Nie powinni o tym zapominać. Użyje brzydkiego słowa,z góry przepraszam, ale ostatecznie może być tak w perspektywie kilkuletniej jak w powiedzeniu ” przykleiło się gówno do statku i krzyczy płyniemy”

      2. Uuuuu, widzę zaklinanie rzeczywistości na najwyższym poziomie. Pomijając to, że obie partie są w ciemnej dupie to napinanie się Razem jest co najmniej niesmaczne. Może i ideowość i racja i zawsze szlachetne „jeszcze nie rządziliśmy” są po ich stronie, ale jakbym miał wskazać która partia wejdzie do sejmu to jednak SLD jest w tym zestawieniu pewniakiem. I tak zamiast przyzwoitej reprezentacji Razem w sejmie będzie garstka zblazowanych lewicowych emerytów, bo młodzi się brzydzili…

    2. Myślę, że wielu ludzi z SLD traktuje to jako formę alibi i dobrze wie jaki będzie skutek, a faktycznie liczy na jakieś porozumienie z PO – być może to PO stanie się z czasem formacją centrolewicową – oczywiście mainstreamową. Pamiętajmy, że to SLD ma większe aktywa polityczne, niż Razem plus dobre ostatnio sondaże.

  14. W ostatnich wyborach oddałem na Was głos. Gdybym wiedział, że skupicie się na rozdawaniu ulotek i pisanie tekstów na łamach Krytyki, to dwa razy bym się zastanowił. Głos zmarnowany

    1. No to chyba słabo śledzisz losy partii na którą zagłosowałeś, jeśli tylko takie rzeczy dostrzegasz. Ja również na nich głosowałem i zagłosuję ponownie. Nie widzę jakichś zmian na gorsze. Robią swoje, tyle na ile pozwala rola opozycji poza parlamentem.

  15. Gdybym miał serce z lewej strony a nie z prawej to bym na Was głosował. Jako stary prawak uważam że niektóre propozycje to populizm ale jesteście dość wiarygodni i przekonujący, co więcej chyba w to wierzycie co głosicie, i o ile nie są to aberacyjnie skrajne poglądy to Wam kibicuję. Każde społeczeństwo ma lewicowy elektorat lecz nie zawsze znajduje to odzwierciedlenie w parlamencie, ale dopiero Wy możecie zbudować w miarę normalną siłe lewicową w Polsce. Powodzenia w stopniowym, powtarzam – stopniowym, zwiększaniu elektoratu – ludzie cenią konsekwencję i jakieś ideały przyświecające czynom. Nie dajcie się rozwodnić w ponczu w którym składnikiem byłoby SLD. SLD to stare wyjadacze, przepakują się, zrobią sobie zdjęcie z Warufakisem, zmienią szaty, zmienią szyldy a twarze, nawyki, koniunkturalizm pozostaną bez zmian.

    1. Tylko to jest myślenie w stylu, że ważna jest ideologia, a nie realny skutek i należy iść drogą Hugo Chaveza, coś w tym stylu, a nie racjonalnych propozycji i rządów lewicy na wzór Skandynawski i to po reformach. Nie zgadzam się z tym, że lewica musi być dogmatyczna, demagogiczna, waląca w bogatych i chcąca wyrwać wszystko z korzeniami.
      W istocie ta złość na 27 lat III RP – przypomina utyskiwania małego Benusia, że jego rodzice nie są milionerami, tylko oni nie mieli w życiu takiej szansy, podobnie jest z Polską, która realnie oceniając świat dokonała ogromnego skoku cywilizacyjnego, a ze można było zrobić więcej, mądrzej lepiej i kilka spraw jest spieprzonych – zgoda, tylko pamiętajmy, że może być gorzej, a nie tylko lepiej.

      1. Akurat 5 postulatów, które ostatnio ogłosiło razem to jest jak najbardziej lewica na wzór skandynawski. Może z wyjątkiem pensji dla posłów, co akurat nie jest, moim zdaniem, najlepszym pomysłem. Skąd Ci się ten Chavez pojawił? W Wenezueli nigdy nie było ustawy o homoseksualnych związkach partnerskich.

        1. Skandynawska lewica rządziła i rządzi, dwa rządzi krajem bogatym, a nie na dorobku, nie da się więc zacząć od postulatów z lat 70-tych, bez pewnego sukcesu i podstaw, które udało się zrealizować w okresie powojennym.
          Masz realny przykład Francji okresu Mitterranda, gdzie wprowadzono 35 godzinny tydzień pracy i realne skutki, nie najlepsze, dalekie od idealistycznych celów, gdzie miało to zmniejszyć, czy wręcz zlikwidować bezrobocie -to się nie sprawdziło, trudno by miało szansę w kraju, który ma coś i kogoś gonić.
          Żłobki, przedszkola finansują samorządy i dostęp, opłaty w dużej mierze zależą od władz lokalnych, czytaj ich możliwości finansowych, siłą rzeczy jest to postulat na lata – przynajmniej dwie kadencje. W kilku super bogatych gminach w Polsce jest to zrealizowane w 100 procentach.
          Postulat odnośnie pensji posłów – pokazuje poziom Razem – podobnie jak 75 procentowy podatek dla najbogatszych – czy całość programu gospodarczego, która w ocenie III RP niewiele różni się od logiki PiS-u.

          1. > Skandynawska lewica rządziła i rządzi, dwa rządzi krajem bogatym, a nie na dorobku

            Ale jak zaczynała rządzić, kraj dopiero startował do rozwoju.

            Poza tym, 35 godzin harówy w Polsce nie równa się 35 godzin pracy we Francji. Psychicznie i fizycznie polskie stanowiska pracy są o wiele bardziej niszczące.

          2. Błagam nie mówmy o programie gospodarczym Razem to to nie jest żaden program tylko parę pomysłów na zabranie i wydanie pieniędzy

          3. W większości państw skandynawskich lewica rządzi od dawna i nie wchodziła na gotowe, dobrobyt państw skandynawskich wynika właśnie z rządów lewicy. Nie wierzę żeby jakakolwiek prawicowa partia utworzyła np.: fundusz emerytalny oparty na surowcach tak jak w Norwegii, skończyło by się na wielkiej prywatyzacji i tyle by Norwegowie mieli pożytku ze swojego gazu i ropy. Tak jak pisałem wcześniej, prawie wszystkie postulaty Razem uważam za trafne. Żłobki i przedszkola są potrzebne (nie w śmiesznym wymiarze 7 godzin dziennie) bo to wspiera aktywizację zawodową kobiet i seniorów, 35 h tydzień pracy to już praktycznie europejski standard, tak samo jak prawa mniejszości. Razem jest partią lewicową i taki też ma program. Wymaganie od Nich ukłonu w stronę prawicy (czy nawet centrum) jest głupotą bo pozbawi Ich wyrazistości. Nie potrzebujemy kolejnej pragmatycznej pseudo-lewicy w stylu SLD czy ostrożnego prawoskrętnego-centrum jak PO i Nowoczesna tylko prawdziwie lewicowej partii, dla wyborców o lewicowych poglądach.

          4. Dodajmy, że np. w Finlandii rozwiązania socjaldemokratyczne w gospodarce wprowadzali chadecy. Po prostu popatrzyli na sąsiadów i zobaczyli, że to działa.

    2. Od dawna uważam, że Razem powinno badać możliwości konstruktywnego dialogu ze pewnymi środowiskami konserwatywnymi, takimi jak na przykład Nowa Konfederacja. Prawica swojego Razem nie ma, chyba że uznać za takie Kukiza (ale to byłoby raczej dal Razem porównanie krzywdzące). Natomiast zdaję sobie sprawę, że wymagałoby to dużego doświadczenia, wyobraźni i politycznego know-how, którego na tym etapie Razem chyba nie ma. Może kiedyś…

  16. A ja uważam, że Razem nie powinno wchodzić w żadne trwałe koalicje z innymi partiami- tylko lokalna współpraca w konkretnych kwestiach i wspólni kandydaci w niektórych regionach. Taki powinien być cel spotkania z Nowacką. Trzeba ustalić gdzie jest pole do współpracy i jakie cele można osiągnąć łącząc siły- głównie w kwestii samorządów, bez utraty autonomii i wizerunku. Ludzie głosowali na Razem między innymi dlatego, że jest to nowa partia, nie uwikłana w układy, z jasnym programem i z nowymi twarzami, szkoda było by to utracić wchodząc w szeroką koalicję. Nie ma co się oszukiwać- utworzenie „wielkiej koalicji” i tak nie da władzy lewicy a Razem jest w stanie przekroczyć próg wyborczy i pracą w parlamencie dalej budować swoją pozycję. Powinniśmy patrzeć na pozycję lewicy w perspektywie 6-8 lat bo szansa na jakieś wcześniejsze, spektakularne sukcesy to mrzonki.

    1. Panie Bartoszu calkowicie zgadzam się z pana pogladami. Od kilku lat obserwuję Razem i uwazam powinni działać samodzielnie i nie wchodzić w koalicje z innymi partiami. Pozdrawiam.

  17. Na zleceniu nie obowiązuje zwolnienie lekarskie ? 5 lat pracowałem na smieciówce i zawsze przy zwolnienie lekarskie miałem płacone przez pracodawcę 80 % wynagrodzenia. Znajomy pracuje na zleceniu i bierze zlecenia na umowę o dzieło (jak mu się chce) i o dziwo kredyt na mieszkanie dostał i cieszy się własnymi czterema kontami

    1. A ja ze złamaną nogą zapie..łem do roboty, bo pracowałem na śmieciówce w znanej korporacji.

      Twój przykład jest tak sam jak „mam wujka, który ma 90 lat i pali, więc palenie nie szkodzi”.

    2. Nie wiem dlaczego zniknął mi komentarz. To w skrócie: to, że znasz kogoś, kto na śmieciówce ma dobrze, niczego nie oznacza. Ja na śmieciówce musiałem pracować z nogą w gipsie.

    3. A szwagier całe życie palił i raka nie dostał, więc sami widzicie, że rak to bzdura.

  18. Piękne, po prostu piękne. Cała opozycja tańczy dokładnie w rytm wyznaczany przez tupnięcia króciutkich nóżek Jarusia. Aż się łezka w oku kręci na widok tych wszystkich bezsensownych ruchów, wypowiedzi, konferencji. Może zamiast grać w czyjąś grę, warto samemu coś zaproponować. Jakaś sensowna wizja polski, jakieś rozwiązanie problemów obywateli…. cokolwiek….

    1. Przecież jest program na kilkadziesiąt punktów, są spotkania i konferencje. Mają ci jeszcze do domu wejść i nad umywalką zawiesić?

  19. RAZEM jest partią pryncypiów. I to jest jej największym atutem. Pozostaje w opozycji do realpolitik i innych mitycznych prawideł z kanonu zasad uprawiania polityki. W tym sensie jest partią nową – przewartościowuje wartości, które spetryfikowały polityczne modele władzy. I rzecz najważniejsza: postawiła w centrum swojego zainteresowania człowieka. I mówi do niego dostatecznie cicho, aby ją słyszał.

    1. Razem jest kolejna odslona zbankrutowanej ideologi komunistycznej, zadna wladza w Polsce wam nie grozi, nie ma obawy. PiS wypelnil soba przestrzen wyborcow roszczeniowych.

      1. „Komunistyczne” rozwiązanie, które proponuje Razem, pozwoliły zbudować dobrobyt w Europie Zachodniej. Proponuję się nie wypowiadać, jeżeli nie rozróżniasz socjaldemokracji od komuny.

  20. Dość jasne, ja bym tu mocniej podkreślił konkretne przykłady SLD-owskich kontrakcji w samorządach, ale to szczegóły. Natomiast wciąż uważam, że Razem powinno się pojawić na spotkaniu organizowanym przez Nowacką, żeby nie zostać wyślizganym z ewentualnej koalicji z IP, ruchami kobiecymi i pozostałymi, którzy zdecydują się tam być. Jeśli Razem wejdzie w sojusz, choćby taktyczny z IP i resztą drobniejszych ruchów, to będzie OK. Jeśli uda się pozostawić SLD na aucie (czy tez w sojuszu z opozycją parlamentarną), to + 1000 EXPa.

  21. „Łączy nas złość na dwadzieścia kilka lat liberalnych rządów.”
    No to najbliżej powinno być wam do PiS-u 🙂

    1. „No to najbliżej powinno być wam do PiS-u 🙂”

      Diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni. Ja tam mam najwyraźniej lepszą pamięć i pamiętam, że Kaczyński i inni pisowcy przez lata sami stanowili element tych rządów. Czy to u boku Wałęsy, w PC, AWS czy w samym PiS (z neoliberalną Gilowską jako ministrem finansów). Już nawet pominę fakt, że na oko z połowa obecnego rządu otarła się w przeszłości o to straszne PO, którego podobno tak nienawidzą.

    2. „Powinno” ? Znacznej części wierchuszki RAZEM po prostu jest – tylko patrzeć, jak wyląduje na listach wyborczych PiS.

  22. Cieszę się na takie dictum. Chociaż w sumie nie spodziewałem się, że nawet się zastanawiacie, Partio Razem, nad podobnym mezaliansem. SLD nigdy lewicą nie było, nie jest, i już nie będzie. Konsekwentnie wytyczajcie swoją drogę.

    Od siebie dodam, że może też zróbcie porządek z cokolwiek dziwacznymi sojuszami, bo ludzie sławiący bolszewików i „dyktaturę proletariatu” może i są pocieszni jako taki skansen trockistowsko-leninowski (i w przeciwieństwie do apologetów drugiej strony totalitaryzmu, neonazistów z ONR, niegroźni). Ale wizerunkowo wygląda to strasznie, a w działaniu z racji na przyrodzone stylizującym się na Majakowskiego „rewolucjonistom”zaburzenia psychiczne – straszliwie kłopotliwe.

  23. Ok, jasne stanowisko i trudno się nie zgadzać. Mnie właśnie najbardziej przekonuje, że jednak w SLD jest cała masa betonu w radach miast, samorządach, sejmikach i jeśli wejdziecie z nimi w koalicję, to tym samym swoją nazwą popisujecie się pod tym co ten beton będzie robił, a będzie robił pewnie to co dotychczas i przez to stracicie wiarygodność, tak jak np. w Częstochowie, która była tutaj wspomniana. Tak więc ok, tylko nie pozwólcie by nie doszło do wspólnego bloku z IP i Zielonymi, to byłby cholerny błąd, a wasz samotny start za 2lata w wyborach może się skończyć źle.
    Swoją drogą tak odnośnie ostatnich dni, to widzę, że nastąpiła ofensywa PO i Nowoczesnej, liberalnych dziennikarzy i części ich wyborców i zaczynają wam robić czarny PR, może warto zamieścić jakiś wpis na facebook, zrobić konferencję w tej sprawie i wyjaśnić parę rzeczy? Niestety ale widzę że do ludzi trafia przekonanie, że robicie cynicznie politykę na sprawach kobiet, że czerwone flagi na marszach etc., etc.

    1. Co do Zielonych, to warto pamiętać jaki syf na zlecenie SLd robili dwa lata temu Razem. Oraz jaki mają stosunek anaukowy do wielu rozwiązań technologicznych. Tego się nie da pogodzić z mądrą, progresywną gospodarką i innowacjami.

      1. Zieloni są trochę obrażeni na Razem, że im odebrało paru działaczy. Faktem jednak jest, że Zieloni już realnie nie istnieją i szans na zostanie większą partią już nie mają.

      2. Łatwo rzucać oskarżeniami zwłaszcza takimi, które nie mają pokrycia. Antynaukowość – jeden przykład poproszę. Poziom takiego oskarżenia jest właściwie taki, że szkoda się rozpisywać. Jak na lewicowego wyborcę/wyborczynię zalecam dokształcenie się.

    2. > Niestety ale widzę że do ludzi trafia przekonanie, że robicie cynicznie politykę na sprawach kobiet,

      Ja tego nie widzę. Wręcz przeciwnie, widzę że to są ludzie, którzy naprawdę wierzą w to, co popierają.

      > że czerwone flagi na marszach etc., etc.

      Pomyliło Ci się z ruchem Ikonowicza. Flagi Razem są fioletowe.

  24. Sojusz z SLD to byłby koniec dla Razem i zaprzepaszczenie szansy na budowę nowej lewicy. Trzymam kciuki za dalszy rozwój i konsekwencję.

    1. Lewicy w Polsce nie grozi władza i przejęcie rządów, byłyby więc spokojne 4 lata nad jakimś tam ułożeniem nowego środowiska w wyniku pewnego procesu intelektualnego, gdzie SLD przyznałaby się do pewnych błędów, bo nie wszystkich, a ludzie Razem zaczęli krytycznie podchodzić do swoich poglądów, realiów itd. Ten proces mógłby zachodzić z kawiarniach, przy dobrej kawie, mając budżetowe dotacje, zamiast tego mamy promocje cnoty starej panny, walenie w SLD za to, że rządziło w Polsce, bo nie Katarze i nie w bogatej Skandynawii.
      To jest pytanie czy lepiej budować dogmatyczną partię, która nigdy nie dojdzie do władzy, będzie głównie od krytyki i walenia wszystkich po głowie, że za mało lewicowi, czy budować coś co ma szansę w polskiej polityce pojechać i ruszyć do przodu ?
      W sytuacji, gdy oba ugrupowania są same za słabe by się przebić, ale „razem” miałyby zdecydowanie większą szansę jest to logika skrajnie szkodliwa, SLD poszło i tak na dalekie ustępstwa, przyznając się do różnych błędów z przeszłości, Razem woli trwać na kanapie, niż uznać pewne polityczne realia, choćby takie, że tak radykalny kurs w lewo i tak nie będzie w Polsce realizowany więc jaki sens ma walenie w SLD za neoliberalizm ? Lewica i tak byłaby skazana na współpracę z PO – Nowoczesną – i co obrażać się – nie współpracować – trwajcie rządy PiS ?
      Wiara w jakąś drogę prawdziwej lewicy, logikę czekaj tatko latka, aż prosi się o podsumowanie cytatem z Keynesa – W dłuższej perspektywie my wszyscy umrzemy, zazwyczaj albo ktoś się uczy szybko i ma talent, albo nie i czas mu nie pomaga, a przeciwnie jest w życiu naszym przeciwnikiem. Za 20 lat Zandberg będzie starym zgredem – w jego wieku Kwaśniewski pełnił już ważne funkcje ministerialne, negocjował porozumienia okrągłego stołu.

      1. Adi jak zwykle celnie. Jest jeden problem. Razem ma cechy młodej sekty ergo bardziej niz rozum liczy się wiara przywódcy w idee i wiara członków w nieomylność przywódcy. Zandberg nie pełnił żadnej z ważnych funkcji, jest wychowany w cieplarnianych warunkach (może nie lewica kawiorowa ale gdzieś blisko), nic mi nie wiadomo by firma, któraa prowadziłcos większego osiągnęła czy była nawet jakoś ideowa. Ale z nim może być jak z Korwinem – wiek, mało osiągnięć a jednak ciągnie młodych bo kompromisom się nie kłania