Kraj

„Przestępców należy wsadzać do więzienia, a nie dialogować z nimi o kompromisie”

biskup-papiez-kosciol-ksiadz

„Żeby w Polsce było normalnie, czyli żeby ludzie czuli się wolni i bezpieczni, trzeba zwyczajnie wyprowadzić religię ze szkół i doprowadzić do wypowiedzenia konkordatu”. Polityczki o kościelnej pedofilii: Nowacka, Scheuring-Wielgus, Budacz, Józefowicz.

Wciąż chcemy rozmawiać z Kościołem o tym, jak popełnia przestępstwo, kryjąc pedofilów w sutannach. Otóż uważam, że przestępców należy wsadzać do więzienia, a nie dialogować z nimi o tym, gdzie możemy znaleźć kompromis. Tu nie ma przestrzeni do kompromisu. Czasami aż się we mnie gotuje, kiedy słyszę, jak przyjmujemy kościelną narrację i język w tej sprawie. A tu chodzi o przestępców, którzy nie idą do więzienia, bo są chronieni przez potężną instytucję.

Na naszym społeczeństwie rośnie huba, która się nazywa tabu – a jego uzasadnieniem zawsze jest jedno zdanie: jesteśmy katolikami. Rośnie nierównowaga sił pomiędzy państwem a organizacją pozarządową z siedzibą w Watykanie, czyli Kościołem. Z jednej strony jest ponadnarodowa wielka organizacja, która nie zamierza przestrzegać przepisów państw narodowych, a z drugiej strony – państwa, które nie chcą działać specjalnie solidarnie, bo mają różne interesy i różne podejście do tej organizacji.

Musimy mówić publicznie o tym, że w Polsce wyjęcie Kościoła spod przepisów państwa prawa wynika z konkretnej sprawy: część polityków współpracuje z tą organizacją bardzo blisko i do tego nikt ich nie nazywa, zgodnie z faktami, lobbystami. Polska nazwa takiego lobbysty to „prawdziwy katolik”!

To słowa Barbary Nowackiej, które padły w listopadzie 2017 roku podczas Konferencji na rzecz Przeciwdziałania Pedofilii w Kościele. Przypomniały mi się, kiedy czytałam w „Dużym Formacie” historię Ireny podtapianej przez księży święconą wodą, całowanej i nacieranej świętymi olejami w pochwie i na piersiach podczas trwających przez kilka lat, za zgodą rodziców dziewczyny, sesji egzorcyzmów. Opowieść Ireny pochodzi z książki Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos Artura Nowaka i Małgorzaty Szewczyk-Nowak.

Są tam też inne historie. Szymon mówi Nowakom o tym, jak ksiądz wywiózł go jako czternastolatka na odludzie i kazał się masturbować – tak zaczęła się pedofilska relacja, która trwała przez kilka lat i obfitowała w gwałty. Żeby Szymon łatwiej poddawał się fantazjom księdza, ten regularnie poił go alkoholem. Rodzice chłopca zbagatelizowali problem. Sprawa zgłoszona do kurii utknęła w Watykanie. Kuria nie zgłosiła przestępstwa do prokuratury. Ksiądz do tej pory nie poniósł odpowiedzialności.

Z kolei Marta opowiada autorom książki o tym, jak inny ksiądz zaczął uwodzić ją przez kratki konfesjonału, kiedy miała dwanaście lat. Kiedy miała szesnaście, zgwałcił ją w altance śmietnikowej. To był jej pierwszy raz i znowu początek kilkuletniej relacji. Ten ksiądz już nie żyje, ale do śmierci pozostał księdzem i nie poniósł konsekwencji swoich czynów.

Nie będę wam streszczać kolejnych opowieści, przeczytajcie je sami, bo mechanizmy działania tego rodzaju przestępców powinien poznać każdy – a na pewno każdy, kto mieszka w Polsce, ma dzieci i kontakt z Kościołem katolickim.

Jedni mają krew na rękach, drudzy chronią Kościół

Społeczeństwo polskie nie akceptuje zachowań pedofilskich wśród nauczycieli, policjantów, członków rodziny czy sąsiadów. Prędzej czy później pedofile po wykryciu sprawy spotykają się z ostracyzmem społecznym i trafiają do więzienia. Wyjątkiem od tej zasady są pedofile w sutannach. Ta smutna prawda znalazła ostatnio swoje odzwierciedlenie nawet w działaniach niezłomnej prokuratury pod wodzą szeryfa Zbigniewa Ziobry. W szumnie ogłoszonym w mediach rejestrze pedofilów nie znalazło się ani jedno nazwisko księdza-pedofila. To wszystko nie pozostawia wątpliwości, że problemem, który nie pozwala skutecznie chronić dzieci przed przestępcami w sutannach, nie jest obojętność społeczeństwa na przestępstwa pedofilskie, tylko jego zaburzona relacja z Kościołem. I nie oszukujmy się, podejście społeczeństwa nie ulegnie zmianie, dopóki polscy politycy spoza grupy kościelnych lobbystów nie zbiorą się na odwagę i nie zaczną publicznie odnosić się do tego problemu.

Po co Polsce rejestry przestępców seksualnych?

Z tą myślą zaprosiłam do debaty podczas Konferencji na rzecz Przeciwdziałania Pedofilii w Kościele przedstawicieli tych ugrupowań politycznych, których w mojej opinii nie powinna kneblować w sprawie krzywdzenia dzieci obawa przed utratą głosów agitujących z ambon, bo i tak nie mają na nie szans ze względu na lekkie lub poważne niedobory fundamentalizmu w programach. Na moje wezwanie odpowiedziała Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej, przywołana już Barbara Nowacka z Inicjatywy Polskiej, Dorota Budacz z Razem i Maciej Józefowicz z Zielonych. Joanna Mucha z Platformy Obywatelskiej też odpowiedziała, ale w ostatniej chwili musiała odwołać swój udział ze względu na obowiązki sejmowe i nie potrafiła wskazać nikogo ze swojej formacji politycznej, kto mógłby ją zastąpić.

Scheuring-Wielgus: w Sejmie trudno o tym rozmawiać, a jeszcze trudniej w społeczeństwie

Z Joanną Scheuring-Wielgus nawiązałam kontakt już kilka miesięcy wcześniej, kiedy spotkałyśmy się na debacie poświęconej tabuizowaniu kościelnej pedofilii po premierze słynnego spektaklu Klątwa w Teatrze Powszechnym.

Zły dotyk władzy. Debata po spektaklu „Klątwa”

– Po tej debacie przyszłam do Sejmu i zaczęłam rozmawiać z politykami różnych partii, ale spotkałam się z bardzo dużym oporem. „Temat jest niewygodny”. „Po co atakować Kościół?” Znane argumenty – relacjonowała posłanka Nowoczesnej. – Strasznie mnie to wkurzyło. Ostatecznie założyłam Parlamentarny Zespół ds. Równości i Sprawiedliwości Społecznej, do którego zdecydowały się wejść tylko posłanki Nowoczesnej. Jego cele są szersze, ale obejmują także poprawę ochrony dzieci w kontekście pedofilii. Szlag mnie trafiał, jak rozmawiałam z ludźmi i każdy mi mówił: nie walcz z Kościołem. Przecież tu chodzi tylko o skuteczną ochronę dzieci przed przestępcami. Ja chcę z Kościołem rozmawiać. Zawsze to powtarzam i może to jest nudne, ale dialog jest jedynym narzędziem współpracy między ludźmi.

Oczywiście zespół zespołem, ale ja się zastanawiam czy na tej sali są osoby np. z tego osiedla, które przyszły zaciekawione tym tematem… Nie, na takie spotkania zawsze przychodzą tylko osoby wcześniej zainteresowane. Problemem jest to, jak dotrzeć do innych, do tych, z którymi się bardzo trudno rozmawia, czyli do osób zapatrzonych w księży.

Historie z książki Nowaków potwierdzają, że dotarcie do dorosłych zapatrzonych w księży rzeczywiście ma duże znaczenie – dzieci krzywdzone przez duchownych są często wpychane w te relacje przez nieświadomych lub nieuważnych rodziców.

Bomba w głowie, czyli dzieci molestowane przez księży

Nowacka: politycy centrum nie mają już po co podlizywać się Kościołowi

Barbara Nowacka wydawała się zniecierpliwiona powtarzaniem mantry o konieczności dialogu z Kościołem na temat tego, na jakich warunkach zgodzi się dyscyplinować swoich pracowników do przestrzegania prawa, jednak zwróciła uwagę na zależność między aktywnością społeczeństwa i aktywnością polityków w tej sprawie.

– Trzeba spojrzeć dosyć smutnym okiem na nasze społeczeństwo – przekonywała. – W Irlandii udało się zatrzymać ten proceder, bo wybuchły skandale, nad którymi społeczeństwo nie przeszło obojętnie. Bez tego rodzaju rezonansu społecznego wobec historii, które są także tutaj ujawniane przez media, politycy nie podejmą tego wyzwania, bo brakuje im odwagi. W tym kontekście zastanówmy się też nad tym, kogo my do tego Sejmu wybieramy. Zasada jest taka, że od bardzo dawna wybiera się bardzo mało osób odważnych. Wybiera się lojalnych wobec kierownictwa partii.

Co my z tym wszystkim możemy zrobić? Żeby w Polsce było normalnie, czyli żeby ludzie czuli się wolni i bezpieczni, trzeba zwyczajnie wyprowadzić religię ze szkół i doprowadzić do wypowiedzenia konkordatu. I zaczynają to rozumieć także politycy z centrum, choć nie mówią tego głośno. To oczywiście jest długa droga, ale to są rzeczy, które należy zrobić. Trzeba też komunikować społeczeństwu, że są politycy, którzy nie boją się przyznać, że są za pełnym rozdziałem Kościoła od państwa. Politycy muszą też lobbować wewnątrz, wśród swoich partii, kolegów i koleżanek, żeby się przestali bać. Bo Kościół nie ma już żadnego interesu w tym, żeby popierać partie centrum jak PO i te partie, ulegając Kościołowi, nic nie zyskają, więc co im szkodzi – co zabrzmi w polityce naiwnie – zrobić po prostu coś przyzwoitego?

Warto dodać, że żaden z polityków, który odważnie opowiedział się po stronie ofiar w krajach, w których przepracowywano sprawę kościelnej pedofilii, nie przypłacił tego karierą. Wręcz przeciwnie – udział w pracach parlamentarnych komisji zajmujących się tą sprawą był pozytywnie weryfikowany przy urnach wyborczych. Pamiętacie wprowadzenie w Polsce zakazu palenia w restauracjach? Powszechna opinia poprzedzająca ten fakt głosiła, że może gdzie indziej, owszem, można coś takiego zrobić, ale na pewno nie w Polsce, a jednak po dwóch miesiącach Polacy zaakceptowali i docenili nowe prawo. Może powszechne poczucie, że o ile w innych krajach udało się skłonić Kościół do wpasowania się w ramy prawne, to w Polsce na pewno się to nie uda, także jest mylne?

Wydaje się, że Barbara Nowacka wierzy w to, że nie różnimy się tak bardzo od reszty Europy, bo na zorganizowanym przez siebie niedawno spotkaniu lewicy jako jedno z kilku kluczowych zadań przed wyborami zaproponowała stworzenie wspólnego projektu ustawy „Świeckie państwo”, która regulowałaby relacje między państwem a Kościołem.

Sutowski: Sztandar wprowadzić, ale jeszcze nie dziś

Dorota Budacz: państwo musi chronić sygnalistów wewnątrz Kościoła

Dorota Budacz z partii Razem nie miała wątpliwości co do tego, że odpowiedzialność i możliwości rozwiązania sprawy bezkarności kościelnej pedofilii leżą po stronie państwa.

– Trudno spychać na społeczeństwo obywatelskie odpowiedzialność za tę walkę. Niewspółmierność sił i środków, jakimi dysponują obydwie strony, jest uderzająca – argumentowała. – Dlatego chcę mówić o państwie, a nie o tym, co może robić pozaparlamentarna partia socjaldemokratyczna w konserwatywnej Polsce. Obszary, w których państwo zawiodło, wykraczają poza relacje z Kościołem. Nie chodzi wyłącznie o to, że podpisaliśmy konkordat i że on ma taki kształt a nie inny, ale o to, że my nigdy nie staliśmy się państwem solidarnym ze słabymi. Problem pedofilii w Kościele jest rewersem braków działania państwa na wielu płaszczyznach.

Niemniej nie jesteśmy zupełnie bezbronni. Pojawiają się na przykład rozwiązania prawne, które pomogą chronić sygnalistów. To ważne narzędzia, które pozwalałyby zapewnić bezpieczeństwo tym duchownym i członkom związków wyznaniowych, którzy chcieliby ujawniać przestępstwa i czuć się bezpiecznie, bo oni są uzależnieni materialnie, emocjonalnie i bytowo od swojej instytucji. Księża, którzy chcieliby nazwać publicznie przestępstwa, ryzykują, bo wyrzuceni poza społeczność Kościoła zostają bez majątku, bez relacji społecznych, bez środków do życia. W tym sensie jednym ze sposobów wspierania państwa w zapobieganiu przestępstwom pedofilii w Kościele jest ochrona tych osób, które odważą się nazwać te rzeczy po imieniu.

Kościół nie może być sędzią we własnej sprawie

Budacz zwróciła też uwagę, że w tej sprawie szczególnie mocno rezonuje polski problem z uznawaniem dzieci za podmioty prawne, czyli obywateli niepełnoletnich, którzy mają prawa i muszą być o swoich prawach informowani. Zgodnie z programem Razem ten brak mogłaby znakomicie wypełnić szkolna edukacja obywatelska i seksualna, choć w obecnej sytuacji politycznej brzmi to jak postulat nierealizowalny w skali krajowej. Punktowo mogą starać się ratować sytuację poszczególne samorządy czy organizacje pozarządowe.

– Ja też pochodzę z rodziny katolickiej i chociaż nie jestem już katoliczką, to wiem, jakie rozmowy toczą się w małych miejscowościach, bo mam rodzinę na wsi – zakończyła swoje wystąpienie Budacz. – Pamiętam z dzieciństwa, jak się pewne tematy ukrywało po to, żeby nie wydać proboszcza. To jest w świadomości Polek i Polaków bardzo mocno zakorzenione. Mimo wszystko uważam, że trzeba próbować dialogu z Kościołem. Nie wiem w jaki sposób, ale trzeba. Tischner mówił: trzeba „gadać, gadać, dopóki się nie dogadamy”.

Maciej Józefowicz: problemem są lokalne układy polityczno-kościelne

Maciej Józefowicz z Zielonych zwrócił uwagę na powracający podczas debat konferencyjnych temat negatywnego wpływu związków lokalnych prokuratorów i sędziów z lokalnymi przedstawicielami Kościoła na przebieg wyjaśniania skarg ofiar pedofilów w sutannach.

– Ja pochodzę z Krosna. Jakieś 20 kilometrów obok jest wieś Tylawa – opisywał. – To miejsce jednego z najbardziej znanych kościelnych skandali pedofilskich. Ksiądz, o którym mowa, był tam proboszczem przez 30 lat. Był absolutnym panem i władcą, ostoją i centrum władzy, kimś w rodzaju półboga. Dlaczego? Dlatego, że tam nie było żadnych innych instytucji – ani państwowych, ani społecznych. Państwo się wycofało. Został tylko Kościół, więc jego władza była nieograniczona. Prokurator Piotrowicz był wtedy w Krośnie zwierzchnikiem prowadzącego sprawę i publicznie się chwalił umorzeniem jej, a teraz został przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Jeśli takich posłów jest w Sejmie więcej, to nie powinniśmy dziwić się temu, że nikt nie chce powstania komisji wyjaśniającej sprawy kościelnej pedofilii.

Księżom-pedofilom pomaga cały system. Ofiary są same

Co teraz?

Wygląda na to, że państwo PiS, choć wzięło na sztandary ochronę dzieci przed pedofilami, to pozostawiło furtki dla sprawców związanych z najpotężniejszym sojusznikiem „dobrej zmiany”. W końcu wybory za pasem, a „obiektywne” wsparcie z ambony ma swoją cenę.

Ogłoszony 1 stycznia 2018 rejestr gwałcicieli i pedofilów w swojej jawnej części nie zawiera nazwiska żadnego z ponad 50 księży, których na swoich listach sprawców ma Fundacja Nie lękajcie się. Podobno może to wynikać z faktu, że każdy skazany może w ciągu dwóch miesięcy od wejścia ustawy w życie złożyć wniosek o nieupublicznianie jego danych i wizerunku. Abstrahuję od faktu, czy taki spis powinien być dostępny powszechnie (może jednak tylko dla dyrektorek wszelkich instytucji, w których zatrudnieni pracują z dziećmi, np. szkół, w których odbywa się katecheza), ale na pewno jakiekolwiek rozwiązanie powinno obejmować wszystkich sprawców, jeśli ma rzeczywiście cokolwiek rozwiązać.

Chociaż 1 lipca 2017 uruchomiono artykuł 240 kk., który wprowadza karę pozbawienia wolności do lat trzech za niezawiadomienie organów ścigania o przestępstwach wymierzonych w dobro dziecka, to, jak alarmują niektórzy prawnicy, artykuł ten dotyczy tylko wybranych aspektów takich przestępstw (przeciwko wolności seksualnej i obyczajności, zgwałcenia zbiorowego wobec małoletniego poniżej lat 15, kazirodztwa, działania ze szczególnym okrucieństwem, wykorzystania bezradności, wykorzystywania seksualnego małoletniego poniżej lat 15), co w praktyce może oznaczać, że jeśli ksiądz biskup uzna, że jego podwładny nie działał ze szczególnym okrucieństwem, tylko zwyczajnie molestował, to zawiadamiać nie trzeba.

Kościół zamiata problem pedofilii pod dywan

czytaj także

Kościół zamiata problem pedofilii pod dywan

debata o pedofilii w kościele

Do tego, dzięki PiS-owskiej deformie edukacji, we wrześniu tego roku Kościół zdobył kolejny przyczółek w polskiej szkole. Wychowanie do życia w rodzinie stało się wykładem katolickiego fundamentalizmu. Dzieci zamiast dowiadywać się, jak unikać złego dotyku, będą uczyć się o tym, że antykoncepcja to morderstwo, a masturbacja niechybnie wiedzie do pornofilii. Kto najlepiej nauczy tak sprofilowanego przedmiotu? Chyba tylko ksiądz katecheta.

Ponieważ dzięki sprawnym postępom PiS-u na polu prowadzenia dialogu społecznego nie mamy żadnego wpływu na to, dokąd płynie – jak to ujął pan premier – „okręt o nazwie Polska”, pozostaje nam poczekać na polityków, którzy pozamykają furtki awaryjne pozostawione przez załogę „dobrej zmiany” sprawcom w sutannach, i coś mi mówi, że nie będą to zuchy z „biało-czerwonej drużyny” pod wezwaniem Jarosława Kaczyńskiego.

Póki co kibicuję projektowi ustawy „Świeckie państwo” i polecam wam lekturę książki Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos. A jak przeczytacie, to podajcie dalej – być może dzięki tej lekturze, jacyś naiwni rodzice zastanowią się, zanim wyślą swoje dziecko do proboszcza na noc lub do „specjalistów” na sesję zdrowotnych egzorcyzmów.

Graff: Pedofilia według Michalika: ono lgnie, ono szuka

***
Wypowiedzi polityczek pochodzą z debaty „Czy politycy boją się stanąć po stronie ofiar?”, która odbyła się w ramach Międzynarodowej Konferencji na rzecz Przeciwdziałania Pedofilii w Kościele 17 – 18 listopada 2017 i była zorganizowana przez Fundację Nie Lękajcie Się, Fundację im. Kazimierza Łyszczyńskiego oraz Krytykę Polityczną.

Współpraca przy opracowaniu materiału: Konrad Pytka.

Bio

Agata Diduszko-Zyglewska

| Publicystka Krytyki Politycznej
Dziennikarka, animatorka kultury, aktywistka miejska; współautorka dokumentu „Miasto kultury i obywateli. Program rozwoju kultury w Warszawie do roku 2020”; absolwentka Instytutu Anglistyki UW oraz Akademii Praktyk Teatralnych w Gardzienicach; studiowała też w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych UW oraz Instytucie Sztuki PAN.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.

Komentarze archiwalne

  1. Wnioski z dyskusji więcej mówią o polskiej lewicy, liberałach, niż o Kościele Katolickim, który niezależnie od afer, głupoty księży, upolitycznienia nadal ma dużo większą siłę, niż ci którzy chcą go przepchnąć. Mamy tu postępującą radykalizację idącą w parze z marginalizacją, bo umówmy się rządy PiS na dziś to już 6 lat, a obstawiałbym minimum 10.

    Czy te 10 lat wystarczy opozycji, żeby się pozbierać ? Czytając takie wywiady, to mam wątpliwości.

    1. Fakt, że kościół katolicki jest w Polsce instytucją o dużym zaufaniu społecznym zaświadcza wyłącznie o kondycji intelektualnej Polek i Polaków a także poziomie ich moralności. Powszechnie wiadomo, że religia rodzi się z lęku. Najwyraźniej przedmurze chrześcijaństwa zbudowano na strachu człowieka przed samym sobą.

    2. Fakt, że kościół katolicki dysponuje w Polsce społecznym uznaniem zaświadcza wyłącznie o kondycji intelektualnej Polaków a także o poziomie ich moralności. Powszechnie wiadomo, że religia rodzi się z lęku. W wielkim strachu przed samymi sobą żyją ludzie w kraju nad Wisłą.

  2. Całkowicie zapomnieliście o przetrzymywanym od 2 lat byłym księdzu, redaktorze Faktów i Mitów Romanie Kotlińskim. Zarzuty sfingowane, szyte grubymi nićmi przez Rydza i Zero. Pisał prawdę o przekrętach, księdzach pedofilach, zakłamanej histori katolicyzmu i bardza krytycznie o pisiorach!!! To wystarczyło aby bez wyroku sądowego, poszlakowych pomówieniach przetrzymywać tak długo w areszcie. A i przyszłość za kratami ma zapewne przypisaną na długie lata. Czas się o niego upomnieć!!!

  3. Autorki wpadają w sprzeczność, z jednej strony, chcą dotrzeć do inaczej myślących, a z drugiej, odpychają ich, w tym przypadku ostrym antyklerykalizmem i niechęcią do religii. Przy okazji swoje trzy grosze dorzuca redakcja, dając tytuł, który demagogicznie uogólnia i miesza problem pedofili z kwestią „kompromisu” aborcyjnego.

  4. W Sejmie jest Parlamentarny Zespół d/s Przeciwdziałania Ateizacji Polski
    a zatem powinien powstać :
    Parlamentarny Zespół d/s Przeciwdziałania Pedofilii Księży
    tak właśnie powinie się nazywać j.w. , słowo w słowo – sama nazwa jako memento

    a średnią jest nazwa bezpłciowa dla spraw pedofilii księży typu Parlamentarny Zespół d/s Równości i Sprawiedliwości Społecznej -taka nazwa niech będzie dla innych spraw np likwidacja umów śmieciowych , obrona praw lokatorskich ,itd

    Nowoczesna teraz !

  5. wg. mnie tolerancja polega na tym, że jest i etyka i religia. Że wisi krzyż i Gwiazda Dawida i jakiś symbol ateizmu. Ale lewica w UE obrała inną drogę: zabraniania i wykluczania. To samo w dyskusji: nie tyle dopuszczamy wielogłos co zabraniamy mówić tym, których nie lubimy

    1. Trzeba jeszcze powiesić jakiś symbol, buddyzmu, hinduizmu, islamu, latającego potwora spaghetti… Może prościej jest zostawić puste ściany?

      1. Z tym spagetti to chodzi o ośmieszanie czegoś więc po co drażnić. można przyjąć, że jak do Sejmu wpuszczamy od progu % tak i tu dowieszamy jeśli jest tyle a tyle. Nie da się zaprzeczyć, że Chrześciaństwo w jego 3 głownych odmianach tworzyło naszą historię. W tkance architektonicznej miast zwykle zostawia się to co stare a nowe dobudowuje. Mnie nie rajcuje obecna nawalanka ateuszy i wierzących. Przy czym ateusze na ile znam takie osoby mają w sobie więcej nienawiści do drugiej strony niż odwrotnie

        1. Chciałem pokazać głupotę takiego rozwiązania- po co umieszczać symbole religijne w przestrzeni publicznej? Ktoś jest Katolikiem, ktoś Żydem, w naszych domach wiszą krzyże i stoją menory, mamy swoje świątynie i miejsca kultu ale gdy wchodzimy do sądu, urzędu czy szkoły to spotykamy się na gruncie neutralnym. Nie da się zaprzeczyć, że chrześcijaństwo jest elementem naszej historii ale tu chodzi o elementarną równość wobec prawa- czy Żyd w klasie, w której wisi krzyż może czuć się równoprawnym członkiem grupy?

          1. Dobra, dobra, wiemy, że nienawiść do chrześcijaństwa napędza lewicę nie od dziś a te gadki o równości to wycieranie sobie gęby mniejszościami .
            Wiadomo, większość praw kobiet czy LGTB zrobiliśmy my Europejczycy walcząc z Chrześcijaństwem
            Ale myślę, że teraz jest czas by się zatrzymać w tym pochodzie
            Lewica nie czepia się judaizmu, islamu, buddyzmu. Ciągle czepia się Chrześciańśtwa. To już przekracza granice rozsądku
            Tacy jak Ty demontują szopki, choinki nawet jeśli nikt ich o to nie prosi
            I jest w tym zarówno nietolerancja i nienawiść do Chrześcian jak i takie lokajstwo, taka murzyńskość (jak powiedział Sikorski) wobec islamu, który gardzi białymi bez względu na to czy są lewicowi czy prawicowi

          2. Zapewne mi nie uwierzysz ale tak samo jak nie akceptuję symboli chrześcijańskich w przestrzeni publicznej tak samo nie akceptował bym symboli islamu, judaizmu czy ateizmu. Przestrzeń publiczna nie jest miejscem do manifestowania poglądów religijnych. Czemu czepiam się chrześcijaństwa? Bo w moim urzędzie nie wisi tekst szahady tylko krzyż, w szkole nikt nie chciał mi wykładać Talmudu a w sejmie jakoś nie widzę tańczącego Śiwy. Walczę z tym co mnie bezpośrednio dotyczy. To jest najgłupszy argument prawicy w tego typu dyskusjach- „czemu czepiasz się chrześcijaństwa a nie islamu?”- bo Islam nie stanowi problemu w moim kraju.

          3. I znowu ta sama śpiewka- ja próbuję Ci wytłumaczyć dlaczego uważam, że W POLSCE nie akceptuję symboli religijnych w przestrzeni publicznej a Ty piszesz o Iranie i Antifie w Szwecji. Taki poziom rozmowy. Wybacz ale nie będę klaskał chrześcijaństwu bo jest łagodniejsze od Islamu (bo jest).

          4. ja Ci z kolei tłumaczę, że tolerancja polega na dopuszczeniu do głosu a nie zamykaniu w gettach domów. I tłumaczę, że nie będziesz robił tego samego wobec islamu bo się będziesz bał.
            Tak się zdarzyło we wszystkich krajach europejskich i tak będzie w Polsce.

            Tłumaczenie że zależy CI na tym jak się czuje mniejszość jest śmieszne. Ważniejsze jest co czuje 1 osoba czy co czuje 10 osób, których samopoczucie już CIę nie interesuje?

          5. Czy w Polsce mamy problem z buddyjskimi mnichami masowo molestującymi dzieci?
            Czy polski rząd ładuje pieniądze na edukację, służbę zdrowia i innowacje gospodarcze w budowę okazałych meczetów?
            Czy w polskich szkołach obowiązuje wyładnia dotycząca rozwoju wszechświata proponowana przez chasydów?

            No to o czym ty człowieku ….