Kraj

Podręczne witają Donalda Trumpa

„Podręczne” stały się wyrazistym, współczesnym symbolem zniewolenia przez autorytarną i seksistowską władzę. Dlatego to one powitają w Polsce Trumpa.

Agnieszka Wiśniewska: Dlaczego to „podręczne”, bohaterki książki Margaret Atwood, będą witać w Polsce Donalda Trumpa?

Maciej Konieczny, partia Razem: Dzięki popularności serialu „podręczne” stały się wyrazistym, współczesnym symbolem zniewolenia przez autorytarną i seksistowską władzę. Wizja skrajnie prawicowej hegemonii, która pozbawia kobiety ich najbardziej podstawowych praw i wolności chwyta tym lepiej, że skojarzenia z prezydenturą Donalda Trumpa, czy ofensywą prawicowych fanatyków w Polsce narzucają się same. Jak pokazał czarny protest, siłą, która może skutecznie oprzeć się ofensywie prawicowych radykałów, są właśnie kobiety. Tu nie chodzi tylko o prawo do aborcji czy równouprawnienie płci, ale wojnę z prawicowym autorytaryzmem, który zdobywa władzę w coraz to nowych krajach.

Patriarchat hard i soft

W Stanach od momentu zaprzysiężenia Trumpa trwają protesty kobiet. Sprzeciwiają się one nie tylko seksistowskim komentarzom, które nieustannie pojawiają się na twitterze prezydenta, ale przede wszystkim zbliżającej się reformie zdrowia, która pozbawi miliony kobiet w Stanach dostępu do praw reprodukcyjnych – aborcji, antykoncepcji i badań kontrolnych na raka szyjki macicy czy raka piersi. Trump zna już „podręczne”, ponieważ w ten sposób protestują kobiety w Teksasie czy Ohio. Chcemy okazać solidarność z nimi, ale także zamanifestować, że nie ma naszej zgody na ofensywę prawicowych fanatyków – niezależnie od tego czy są to fanatycy ze Stanów czy z Polski.

Opowieść podręcznej opowiada o tym, jak na terenie Stanów Zjednoczonych powstało totalitarne i fundamentalistyczne państwo religijne, w którym kobiety spełniają w nim ściśle określone role: bogobojnych, udomowionych żon, służących i właśnie podręcznych, którym zadaniem jest rodzenie dzieci wysokim urzędnikom. Serial, który powstał niedawno, jest czytany przez pryzmat sexistowskiego prezydenta USA, a w Polsce w kontekście powrotu dyskusji o aborcji. Dlaczego przywódców Polski i USA tak bardzo łączy nienawiść do kobiet?

Cały ten prawicowy, konserwatywny i zamordystyczny backlash ufundowany jest na patriarchacie. Polscy faceci broniący „naszych kobiet” przed wyimaginowaną islamską inwazją, czy też amerykańscy młodzieńcy walczący z polityczną poprawnością, która każe im traktować innych ludzi z szacunkiem. To wszystko jest jeden i ten sam schemat. On oczywiście ma także swoje podłoże ekonomiczne. Niepewność zatrudnienia, brak kontroli nad swoim życiem i utrata społecznej pozycji popycha wielu mężczyzn w kierunku mocno nie sympatycznych prawicowych klimatów i każe obwiniać za swoją sytuację, kobiety, mniejszości, poprawność polityczną, czy też zdemoralizowaną i chylącą się ku upadkowi „gejropę”. Z tego wyrastają radykalnie prawicowe zamordyzmy. Dlatego tak ważne, żeby sprzeciwiać się takiej postaci jak Donald Trump nie tylko dlatego, że jest seksistowskim bucem, ale także dlatego, że jest wprost karykaturalnym przykładem oligarchy rządzącego w interesie garstki najbogatszych i niezważającego na koszty społeczne i ekologiczne. To są dwie strony tego samego medalu.

To nie jest przypadek, że w Polsce to czarny protest, protest kobiet był tym wyjątkowym, który zatrzymał rząd, ale też tym wyjątkowo licznym, a w USA to marsz kobiet był jedną z pierwszych akcji sprzeciwu przeciwko prezydenturze Trumpa. Czemu to kobiety zabierają głos przeciwko populistom?

Bo mają dość. Kiedy prawicowi barbarzyńcy dochodzą do władzy, to kobiety są najbardziej narażone na to, że dostaną po głowach. Mają świadomość tego, że ich sytuacja może się radykalnie pogorszyć. To mobilizuje. Kiedy chcą cię pozbawić praw człowieka, kiedy traktują cię przedmiotowo, kiedy widzisz jak barbarzyńcy i fundamentaliści

Skąd pomysł na akcję?

W środku tygodnia, w ciągu dnia trudno o wielką mobilizację. Potrzebowaliśmy symbolu i sposobu zachęcenia osób do tego żeby jednak wybrały się na demonstracje. Plan przebrania się za podręczne doskonale trafia w te potrzeby. Nie chcieliśmy pozwolić, aby spełniły się słowa Witolda Waszczykowskiego, że w Polsce Trumpa przywita wyłącznie entuzjazm. Nasz protest z pewnością nie przejdzie niezauważony.

Kto ją organizuje?

Demonstrację organizuje Razem wraz z Pracowniczą Demokracją, Zielonymi i Inicjatywą Polską. Sama akcja Podręczne witają Donalda Trumpa organizowana jest przez Partię Razem. Przygotowujemy stroje w naszym biurze na Powiślu. W zależności od tego, jak duża okaże się mobilizacja, zaplanujemy sam przebieg czwartkowego happeningu. Nie będzie to zresztą jedyna atrakcja podczas demonstracji.

Donald w Warszawie, czyli państwowcy, ideolodzy i lunatycy

Bio

Agnieszka Wiśniewska

| Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl, w latach 2009-2015 koordynowała działania Klubów Krytyki Politycznej. Absolwentka polonistyki na UKSW, socjologii na UW i studiów podyplomowych w IBL PAN. Autorka biografii Henryki Krzywonos "Duża Solidarność, mała solidarność" oraz wywiadu-rzeki z Małgorzatą Szumowską "Kino to szkoła przetrwania". Redaktorka książek filmowych w Wydawnictwie Krytyki Politycznej. m.in."Kino polskie 1989-2009. Historia krytyczna", "Polskie kino dokumentalne 1989-2009. Historia polityczna". Współautorka książki "Współpraca. Przewodnik dla dzieci".

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Donald Trump jest urzędującym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Z tego powodu nawet gdyby był nowym wcieleniem Hitlera (a nie jest, o czym niżej) nie można traktować go jak byle ONRowca spod Białegostoku, na zasadzie 'rasista, seksista, nie będziemy z nim gadać'. Agresywny przekaz organizatorów protestu przystawałby jakiejś organizacji programowo antysystemowej, w rodzaju Federacji Anarchistycznej, a nie partii o ambicjach wejścia do parlamentu i współrządzenia krajem.

Druga sprawa to przyjęta strategia protestu. Donald Trump to szemrany biznesman o narcystycznej osobowości, dla którego prezydentura najprawdopodobniej jest kolejnym ryzykownym biznesowym przedsięwzięciem. Jest nieprzewidywalny, otacza się dziwnymi ludźmi o niejasnych powiązaniach międzynarodowych, ulega lobby wielkiego kapitału - czego najpoważniejszymi konsekwencjami są jak do tej pory decyzje związane z ochroną środowiska. Zamiast tego jednak centralną narracją protestu uczyniono rzekomą 'nienawiść do kobiet'.

Przekonanie o straszliwym 'seksizmie' i 'mizoginii' Trumpa opiera się natomiast na kilku wypowiedziach, które nie odbiegają specjalnie od tego co można usłyszeć w tzw. 'męskim gronie' w Polsce - i to niezależnie od tego, czy są to politycy, profesorowie wyższej uczelni czy robotnicy. Na Zachodzie idee tzw. lewicy kulturowej czy progresywnej, których najpełniej intelektualnie rozwiniętym wariantem jest radykalna teoria feministyczna, są rozpowszechnione wśród polityczno-medialno-akademickich elit, i Trump świadomie podpiął się pod (wynikający zresztą z z bardzo różnych źródeł, o czym na końcu) opór przeciw nim. Stąd szok i niedowierzanie, kiedy wspomniane wypowiedzi zamiast pogrążyć wyniosły go w sondażach.

W Polsce w odróznieniu od Zachodu wspomniana ideologia rozpowszechniona jest wśród relatywnie nielicznej grupy którą pozwolę sobie zdefiniować jako młodą, 'lewicującą inteligencję' (dalej 'MLI'). Grupa ta jest nieźle reprezentowana wśród młodszych pracowników mediów i uniwersytetów, z tego tez powodu ma pewną ekspozycję w przestrzeni publicznej, ale nie może robić wielu rzeczy które może zachodni establiszment - np. nie może wyrzucać ludzi z pracy czy przeszkadzać im w karierze, bo po prostu nie jest odpowiednio wysoko w strukturze władzy. Stąd bezsilna złość po antykobiecych wypowiedziach np. Rogowieckiego czy Grabaża sprzed paru miesięcy - coś co na zachodzie byłoby potraktowane jak przejaw 'mowy nienawiści' i wywołało dziki skandal i koniec kariery w Polsce traktowane jest jak nieszkodliwe ględzenie podstarzałego pana, którym nikt się nie przejmuje.

No więc sorry, ale na MLI jej bezsilną złością nie da się budować poważnej lewicowej formacji - po pierwsze jest jej za mało, a po drugie część z tej grupy łączy swoją kulturową 'lewicowość' z liberalnymi poglądami na gospodarkę, podatki itp. Szerokie rzesze potencjalnego elektoratu nie rozumieją natomiast na czym polega 'mizoginia' Trumpa ani dlaczego w ogóle 'mizoginia' jest problemem i nie oglądają serialu o podręcznych. Nie będzie w Polsce żadnej poważnej lewicy dopóki ktoś nie wykombinuje jak znaleźć w niej miejsce dla, używając dźwięcznych określeń Koniecznego 'seksistowskich buców' i 'barbarzyńców', bo innego elektoratu po prostu nie ma.

I jeszcze mały komentarz do tego: "walczący z polityczną poprawnością, która każe im traktować innych ludzi z szacunkiem."
Tzw. 'polityczna poprawność' to praktyczna emanacja ideologii w rodzaju intesekcjonalnego feminizmu - który jest ideologią radykalną, tzn. dąży do całkowitej transformacji społeczno-kulturowej, likwidacji wszelkich stosunków władzy czy nierówności między ludźmi i wszelkich 'form opresji'. Opresja kryje się i w języku, i w kulturze, i w intymnych relacjach miedzy ludźmi. W tym jakie żarty kogoś śmieszą i jakie ma fantazje seksualne. W myśl zasady 'prywatne jest polityczne' nie ma tu sfery poza polityczną oceną i poza walką o 'zniesienie opresji'.

Łatwo tu dostrzec dość oczywisty konflikt z liberalnymi zasadami wolności myśli i wolności słowa i ogólnie z liberalną (w sensie filozoficznym) tradycją z której wywodzi się demokratyczne państwo prawa - i wielu ludzi go dostrzega, naprawdę nie trzeba być do tego konserwatystą czy religijnym fanatykiem.

Można oczywiście wierzyć w radykalne 'zniesienie opresji' w duchu radykalnej teorii feministycznej, ale wypadałoby to głosić otwarcie. Jeśli się jednocześnie twierdzi że jest się parlamentarną lewicą trzymającą się liberalnej idei państwa prawa, i że 'polityczna poprawność to po prostu szacunek' to to jest albo objaw filozoficznej ślepoty, albo świadoma ściema.

"jest czytany przez pryzmat sexistowskiego prezydenta USA," - czy korektorka mogłaby poprawić "sexistowskiego" na "seksistowskiego"?

Wojciech Kopyto

Tak sobie czytam te żale i zastanawiam się skąd się biorą te lęki?
Bo to, że nie mają żadnego uzasadnienia nie mam żadnych wątpliwości.
Najlepsze jest to, że nie podają Państwo żadnych konkretnych przykładów owego "prześladowania".
Szkoda słów.

Chociaż termin protestu nie jest zbyt łaskawy dla pracujących, to i tak mam nadzieję, że znajdzie się sporo chętnych osób do wyjścia na ulicę 🙂

Piotr Ciompa

Szkoda patii Razem. Nawet Zandberg zaczyna mówić jak nie-Zandberg.gdy zobywał 3% głosów w debacie telewizyjnej. Pokażcie najpierw skuteczność, a przynajmniej program w sprawach, którymi PiS zdobywa ponad 40% głosów w sondażach, a potem dopiero zajmujcie się eksperymentami. Czepianie się wizyty Trumpa w taki happeningowy sposób (notabene w Polsce słabo czytelny) jeszcze bardziej utrudni wyjście poza 3%.

Noe przecież kiedy Razem zaczyna mówić o normalnym socjaldemokratycznym programie i progresji podatkowej to większość mediów u nas ma ubaw, ze to marksiści.
A sam protest wg mnie - bardzo dobrze pomyślany.
Ta książka może się jeszcze okazać cholernie aktualna, nie tylko w USA.

tak - świetnie pomyślany tylko kompletnie nieczytelny jak już to ktoś zauważył.

Może byłby bardziej zrozumiały gdyby Polacy czytali wiecej niż jedną książkę rocznie a media nie przeżywały przyjazdu Trumpa jako sensacji stulecia.

Piotr Ciompa

Czy sugerujesz, by partia Razem zmieniła sobie naród na lepszy, bardziej odpowiadający jej programowi i taktyce?

Stwierdzam jedynie dwa fakty - pierwszy fakt, że Polacy nie czytają (o czym alarmuje oficjalny raport Biblioteki Narodowej).
Oraz drugi fakt, że polskie media ekscytowały się w sposób niezdrowy wizytą Trumpa (warto poczytać co o tej wizycie pisały media zagraniczne). Podczas gdy u nas w studiach telewizyjnych mówiło się o "przemowie męża stanu" (?!?) za zachodnią granicą przeważały komentarze o przemowie "tak nie na miejscu, że aż niesmacznej".

Trump rozliczy elity i Clinton za Pizzagate, dlatego masoni rzucają się z wściekłością na Trumpa ale żarna sprawiedliwości mielą powoli ale nieubłaganie.
https://www.youtube.com/watch?v=DnWhG3P5qPA&t=6s

Cały czas trzymam kciuki za Razem, ale... Niby trudno odmówić racji odnośnie Trumpa, jednak czy taki protest ma sens? Po pierwsze i tak w mediach nie będzie oddźwięku, do ludzi to kompletnie nie dotrze, zamiast tego będzie nabijanie się z "czerwonych kapturków", realnie znaczenia to nie ma żadnego, poparcia też nie przysporzy, a jak widać Razem coraz bardziej regularnie traci. Skończy się tak jak z Cisowianką (nota bene też skończyło się wyśmianiem Razem z powodu tej akcji przez internet), jak dla mnie to był strzał w stopę z tą akcją i w zasadzie nie do końca zgadzam się z wzywaniem do bojkotu skoro to nie chodziło o całą Cisowiankę, a o jednego faceta z zarządu z tego co kojarzę, ale mniejsza z tym.
Ogólnie mimo że naprawdę zgadzam się z Razem w wielu kwestiach, zgadzam się odnośnie Trumpa, zgadzam się odnośnie aborcji, praw kobiet itd. To jednak zaczynam ostatnio widzieć pewnego rodzaju... właśnie do końca nawet nie wiem jak to nazwać, ale zaczyna to przypominać jakąś kompletną niedojrzałość polityczną, a podobno była mowa, że inna polityka jest możliwa? Może to kwestia tego, że przyszła w końcu pora by zapłacić frycowe? Może wdarło się jakieś rozprężenie? Nawet ostatni wywiad w Rzeczpospolitej z Agnieszką Dziemianowicz-Bąk. Bardzo ją lubię, wiele świetnych wywiadów z nią przeprowadzonych czytałem, ten też był dobry, ale... znowu wkrada się jakieś "ale", co ostatnio bardzo często dzieje się przypadku partii Razem. To "ale" to moment gdy zaczęła mówić o prawach kobiet i dyskryminacji, gdy zamiast naprawdę sensownych i mocnych argumentów jakich mogłaby podać cała masę i które miałby ogromną siłę, wyjechała z zabawkami dla dziewczynek. Sorry, ale jak to czytałem, to naprawdę ogarnęła mnie lekka konsternacja, bo nie widziałem czy to tak na poważnie, czy dla jaj. Tzn. ja rozumiem co pani Agnieszka chciała przez to powiedzieć, ale wyszło jak wyszło, a wyszło tragicznie co widać było w komentarzach pod tym wywiadem. Naprawdę nie wiem czy Razem nie widzi, że właśnie np. to z tymi zabawkami może przysłonić cały wywiad? Wywiad był dobry, można było przekonać kogoś do Razem, ale ten jeden fragment raczej zostanie odebrany, że kobieta nieźle odleciała. Niestety, ale taka jest prawda.

Nie wiem co się w Razem dzieje, jednak widzę ostatnio, że coś się dzieje i to dzieje złego. Dziś jakaś idiotyczna zabawa na facebooku z klikaniem odnośnie Puszczy, co wygląda jak zabawa dla dzieci... Zaczynam się obawiać coraz bardziej, że nic z tego nie będzie. Nie podzielam przekonania pana Zandberga, że bez problemu przekroczy próg 5% w następnych wyborach, według mnie dobrze będzie jeśli w ogóle za 2lata Razem będzie walczyć o przekroczenie tego progu, bo na dzień dzisiejszy to póki co jest 2% i nijak nie chce wyjść inaczej, Razem roztrwoniło nawet ten słaby i wątły kapitał 4% jaki miało jeszcze jakiś czas temu. Wygląda na to, że w Razem panuje jakieś samozadowolenie i wszystkim wydaje się, że jest dobrze i idzie to w dobrym kierunku, jednak mam wrażenie, że partia zaczęła żyć w swoim wyimaginowanym świecie i nie widzi, że traci i jakoś ich działania nic nie dają, więc może trzeba zmienić taktykę, skoro ewidentnie nie idzie? Widać w sondażach tendencję spadkową i nic tu nie da zaklinanie rzeczywistości, dawniej było regularnie 3-4%, teraz właściwie w każdym (poza SE, ale te zawsze Razem zawyżał) jest 2%. I nie kupuję tłumaczenia o złych mediach (bo Razem jest zarówno regularnie w tok.fm, w tvn, w wyborczej), nie kupuję innych wymówek. Mijają 2lata, nie zyskali nic, za to widać, że nawet stracili, to co by nie mówić jest porażką, jeśli partia faktycznie chce myśleć by za 2lata dostać się do sejmu. To jest też porażką patrzą na polską scenę polityczną, że nie potrafią zachęcić do siebie ludzi mimo tak słabej opozycji.

Cóż, jest to smutne. Szczerze mówiąc za bardzo nie mam nadziei, według mnie wybory za 2lata to zwycięstwo PiS, może nawet większość konstytucyjna i przeoranie Polski. Razem do sejmu się raczej nie dostanie, może dostanie się Nowacka jeśli stworzy partię z Biedroniem. Osobiście zaczynam odczuwać pewien dyskomfort i wątpliwości odnośnie tego jak zagłosuję za 2lata. I jeśli ja tak zaczynam czuć, gdzie naprawdę mam mocne lewicowe przekonania i Razem jest dla mnie idealną partią, to co dopiero mówić o innych osobach, które z lewicą się tak mocno nie identyfikują? Oczywiście nie zagłosuję na PO, Nowoczesną czy KOD 2.0, ale jeśli Biedroń z Nowacką założą partię, będą mieć w sondażach przed wyborami np. ok. 5%, a Razem będzie miało w nich 2%, to nie da się ukryć, że pojawi się pytanie co zrobić, głosować zgodnie z poglądami, czy pójść na kompromis i zagłosować na centrolewicę, by nie pozwolić PiSowi zniszczyć całkowicie Polski? Niestety, ale jeśli Razem się nie pozbiera, to taki dylemat będziemy mieli za 2lata i pewnie wiele osób pójdzie na kompromis, a dla Razem to będzie koniec, bo nie przetrwają kolejnej kadencji poza parlamentem. Tak to wygląda na dzień dzisiejszy. Zandberg w wywiadzie niedawno dał jasno do zrozumienia, że Razem ma zamiar iść do wyborów samodzielnie, czyli nie ma mowy o koalicji lewicowej, o lewicowym bloku o jakim często tu pisałem. Dla mnie to jest błąd i być może gwóźdź do trumny lewicy, pozostaje napisać - dobranoc i ostatni niech zgasi światło. Chyba że może Razem wreszcie coś zrobi by wyrwać się i stać się realną siłą polityczną w Polsce, pomarzyć można...

Jeszcze dodam, że kapitał polityczny w Polsce w tym momencie wręcz leży na ulicy. Słabe PO, słaba Nowoczesna, kompromitują się jedni po drugich, czy nie ma na lewicy nikogo kto potrafiłby porwać ludzi? Praca od dołu, pracą od dołu, ale potrzebne są w polityce mocne, wyraziste akcje, wystąpienia. Dla Razem lekko tak się stało przy "Czarnych protestach". Czy nie ma nikogo, kto potrafiłby zmieniać narrację, narzucać swoją? Cały czas jest PiS to, PiS tamto, może trzeba w końcu zacząć budować coś pozytywnego? Tworzyć jakaś swoją narrację? Może zamiast mówić o podatku 75%, to po prostu mówić o nierównościach, o równiejszym społeczeństwie? Zamiast o zabawkach dla dziewczynek i chłopców, mówić o konkretach, mocno, wyraziście? Prawda jest taka, że ludzi nie interesuje jak się coś zrobi, nie interesują konkrety, liczy się opowieść, narracja, emocje, mam wrażenie że tego w Razem brakuje. Brakuje czegoś takiego co np. zrobiła w Wielkiej Brytanii Partia Pracy. Niedawno Kraśko nawet zwrócił uwagę odnośnie uchodźców, nie mówiąc konkretnie o Razem, Zandbergu, ale ja tak to odebrałem, że to jest takie jakieś bez przekonania, bez życia i tak właśnie jest. Zandberg mówi sensownie, rzeczowo, konkretnie o uchodźcach, ale nie ma w tym jakiejś iskry, która sprawiłaby, że coś by z tego realnie mogło wyniknąć, by faktycznie zacząć zmieniać przekonanie Polaków, brakuje tej jakiejś narracji, która mogłaby przekonać ludzi do przyjmowania uchodźców. Może to jest problemem Razem? Może właśnie język? Gdy czytam wywiady, oglądam rozmowy, to oczywiście się zgadzam, myślę sobie - świetnie mówi, ale czy do innych to dociera? To są konkrety, mocne argumenty, ale wydaje mi się, że czegoś w tym brakuje.G Gdy były protesty odnośnie aborcji, to było widać ten ogień, według mnie on jest potrzebny częściej. Nie przekona się do siebie ludzi, nawet jeśli będzie się mówiło sensownie, merytorycznie, konkretnie. Potrzeba w tym jakiejś iskry, ognia, potrzeba większej narracji.

Matts zazwyczaj się z Tobą zgadzam tym razem nie do końca.
Razem ma cholerny problem z mediami - nie chodzi o to, ze pojawiają się tu i ówdzie, ale o to jak są traktowani. Ile widziałeś dotąd naprawdę poważnych rozmów z Zandbergiem albo Zawiszą? Albo dziennikarze pół rozmowy poświęcają koszulce z Marksem albo się dziwują progresji podatkowej jakby pierwszy raz w życiu słyszeli słowo "progresja" (Czy w ogóle mamy w Polsce jakiś dziennikarzy, poza Wosiem, którzy znają Piketty'go, Krugmana, Cha-joon Chana, Styglitza...). Czy wyobrażasz sobie poważna debatę ekonomiczną w jakiejkolwiek polskiej stacji?
Z drugiej strony jak Razem próbuje happeningu to są oskarżani, że są niepoważni. Pamiętam, że swego czasu w podobną pułapkę wpadł Palikot - miał kilka bardzo dobrych pomysłów, np. listy wyborcze na okrągłej kartce, ale w pewnym momencie cokolwiek powiedział wszystkie media miały z tego ubaw. Dopiera kiedy Palikot zniknął, po latach niektórzy przyznają nieśmiało, ze jego pomysł z okrągłą kartką wyborczą był świetny.

Jasne, pewnie coś w tym jest co piszesz. Ale z drugiej strony nie można wszystkiego na to zwalać, mijają 2lata od wyborów, Razem jest gdzie jest. Zandberg mówi, że jest dobrze, nawet gdzieś słyszałem jak mówił, że z sondaży też jest zadowolony, bo widać wyraźnie, że Razem się umacnia. Ja nie podzielam takiego entuzjazmu, bo według mnie jak na 2lata jest słabo. I spodziewałem się, że jednak będzie lepiej, tym bardziej że myślałem, że Razem będzie kompletnie zlekceważone jeśli idzie o jakikolwiek dostęp do mediów i nigdzie nie będzie zapraszane (może są zapraszani rzadko, może wywiady wyglądają jak wyglądają, ale jednak cały czas w mediach są) i że zniknie też z sondaży, tak że po prostu wpadną w czarną dziurę niebytu. To się nie stało, ale nie stało się też to na co liczyłem, a liczyłem na powolny, regularny progres w sondażach, dajmy na to 2lata po wyborach, że to będzie regularne balansowanie na granicy progu wyborczego czyli 5%. Oczywiście temat był wielokrotnie wałkowany, czy warto patrzeć na sondaże, moje zdanie się nie zmienia, co prawda sondaże są jakie są, ciężko w nie do końca wierzyć, to fakt jest taki, że one kształtują w Polsce postawy ludzi, jeśli jakaś partia nie ma szans na wejście do sejmu, bo ma 2-3% to ludzie na nią nie zagłosują, by nie stracić głosu. Więc jeśli Razem chce się liczyć za 2lata, to musi mieć w sondażach regularnie przynajmniej 5%, najlepiej lekko ten próg czasem przekraczając. Inaczej nic z tego nie wyjdzie. Poza tym warto pamiętać, że może zmienić się ordynacja i będzie np. 10% jako próg, wtedy to już w ogóle ciężko sobie wyobrazić co będzie.
I dodam, że oczywiście mój wpis wyżej jest dość emocjonalny, ale zaczynam czuć coraz większy niepokój i frustrację z powodu tego, że lewica wygląda jak wygląda, a raczej nie wygląda i jej w zasadzie nie ma. Sfrustrowanie narasta tym bardziej jak widzę PO, Schetynę, Petru, Nowoczesną, jak ośmieszają się jeden po drugim i takie Razem nie potrafi z tego skorzystać, by wyrwać im choćby te śmieszne 3%, tak by w sondażach być na kresce.

Ale to o czym mówiłem dziala właśnie na niekorzyść Razem. Jeśli są zapraszani do telewizji to najczęściej jako "egzotyczne stworzonko", ktore opowie o koszulce z Marksem (bo przeciez w Polsce nikt nie czytal Marksa ale każdy wie, że jest be.). Nie dalej jak wczoraj widziale fragment rozmowy z Justyną Samolińską. Ona probuje przedstawić poglad na marihuanę, a tzw. redakto skacze nerwowo po krześle i pyta "Co? Chce Pani, żeby moja córka brała marihuanę, bo ja nie chcę". No przecież ręce opadają...
Ja akurat nie uważam, że wejscie do Sejmu jest dla Razem najważniejsze. Nawet jeśli wejdą mając 7% to i tak nie będą mieli żadnej siły politycznej. Jaką siłę ma dziś Nowoczesna ? Będziesz tak samo sfrustrowany jak dziś. Bes względu na to, czy lewica ma 3 czy 8% do jej realnego odrodzenia daleka droga.

Pewnie tak, tylko jeśli lewica nie wejdzie do sejmu, to dla Razem praktycznie będzie to koniec, tym bardziej jeśli np. nie załapią się na subwencję, więc trudno będzie myśleć o rządach lewicy w Polsce nawet w dłuższej perspektywie. Poza tym brak Razem w sejmie, brak lewicy w kolejnym sejmie, to powtórka z tego co jest teraz, czyli mimo wszystko mniej miejsca antenowego. Gdy w sejmie będzie nawet tylko kilku posłów i posłanek, to media chcąc nie chcąc będą musiały dać więcej miejsca w tv, radiu i gazecie, łatwiej będzie sprawić by głos lewicy był słyszalny.

A dodam jeszcze, że po akcji dzisiejszej Razem widać dość dobrze, że raczej kolejny strzał w stopę jeśli idzie o wizerunek partii. Ta akcja raczej sprawia, że kolejna grupa ludzi przestanie Razem traktować poważnie, bo nie docierają postulaty, tylko jakiś protest z przebraniami, happening. Zresztą nawet jeśli docierają postulaty, to Razem jest partią polityczną, co jeśliby rządziło w Polsce dzisiaj? Nie spotkałoby się z Trumpem, nie wpuściłoby go do Polski? Bądźmy poważni. Oczywiście oczekiwałbym od Razem, że nie będzie na kolanach przed USA i Trumpem tak jak PiS, że potrafiłoby twardo przedstawić swoje stanowisko, ale przecież wtedy chyba by nie robili takich cyrków, a może się mylę? Może jednak rację mają ci którzy mówią, że w Razem sporo dzieciaków i to widać w takich akcjach? Według mnie taka akcja jak dziś oczywiście mogłaby by być, wręcz powinna, ale nie powinna jej organizować partia, bo partia polityczna nie jest od tego typu happeningu. Ostatnie miesiące zbyt często Razem zdarzają się takie wtopy wizerunkowe, a zaczęło się chyba od tego nieszczęsnego 1maja i niepodania ręki (trzeba było z SLD nie stawać na jednej platformie). Trudno się dziwić, że poparcie leci, że ludzie nie traktują ich poważnie. Może to nie jest specjalnie wiarygodne, ale pierwszy raz odkąd obserwuję facebook Razem widzę jak zamiast regularnie zyskiwać, to strona zaczyna tracić. Oczywiście to tylko facebook, ale wydaje mi się, że nawet takie coś może coś sugerować.

W poprzednich wyborach razem dostało 3% i dotacje, ktora im odebrano (stosujac skrajnie niekorzystną interpretacje drakońskiego prawa). Nowoczesna weszła do Sejmu i tez straciła dotacje (choć w ich przypadku pomyłka była grubsza, zwlaszcza jak na partie bankierów).
Jeśli nie zgadzasz się z utratą dotacji przez Razem mozesz im wplacić 5zł rocznie w ramach Akcji "daj piątaka na lewaka" bo tyle stracili w przeliczeniu na jednego wyborcę. Ja im wpłaciłem, gdyby każdy wyborca Razem wpłacił 5zł partia by nie zauważyła utraty dotacji.
To kwestia punktu widzenia. Ja dzieciakiem na pewno nie jestem. Pomysł z bojkotem Cisowianki b. mi się podobał. Protest Podręcznych też mi się podoba - gdybym mieszkał w Warszawie i miał taka możliwość chętnie wziąłbym udział.
Oczywiście, ze Razem gdyby rządziło spotkałoby sie z Trumpem choć sądzę, ze nie byłoby takiej potrzeby bo Razem w przeciwieństwie do Pis nie zabiegałoby o tą wizytę i Trump by nie przyjechał. Zapewniam Cię, że Trump byłby dziś witany bardzo chłodno w wielu stolicach Europy.

Póki co z tego co kojarzę, to jeszcze dotację cały czas dostają, dopóki Trybunał nie wyda stanowiska, to ten wyrok nie jest obowiązujący. Jednak fakt, że ta kara cały czas nad partią wisi.
Odnośnie bojkotu Cisowianki, to napisałem wyżej co sądzę. Według mnie to było niepotrzebne i internet jednak pokazał, że za bardzo ten bojkot nic nie dał, wręcz przeciwnie, zarówno jeśli idzie o sprzedaż Cisowianki, ale także sporo było nabijania się z partii Razem. Podobnie jest z dniem dzisiejszym. Mi same protesty przeciwko Trumpowi pasują, zgadzam się z tym, nawet jeśli idzie o pomysł z Podręcznymi jestem na tak, tylko bardziej rozchodzi się czy to powinna robić partia polityczna? Według mnie - nie. Mogły robić to środowiska lewicowe, może osoby z Razem mogłyby jakoś pomóc, ale tutaj Razem było głównym inicjatorem. Przeglądając internet raczej widzę, że znowu wyszło to kiepsko, tzn. po prostu ten protest albo przejdzie bez echa, albo ludzie się z niego nabijają.
Świetnie zdaję sobie sprawę z tego jak Trump byłby witany w stolicach państw Europy Zachodniej, chciałbym żeby u nas też tak było, a tymczasem my mieliśmy po prostu piękną propagandę i szopkę 🙂 Tylko odnośnie dzisiejszego dnia, u mnie głownie problem jest tak jak napisałem wyżej. Nie chodzi o protestowanie przeciwko Trumpowi - tutaj pełna zgoda. Pytanie jest tylko czy takie protesty powinna organizować partia polityczna, a jeśli tak, to czy pójście w stronę happeningów nie sprawia, że partia Razem zaczyna dla niektórych przypominać Palikota? Obawiam się, że właśnie to się zaczyna dziać, zaczyna gdzieś tam przekaz Razem się rozmywać, a zaczną być głownie kojarzeni z tego typu akcjami, które w zasadzie nic realnego nie dają, boję się że zostaną włożeni do takiego worka pod tytułem - śmieszne happeningi, a to tym samym zniechęci do nich część wyborców, bo gdzie tam im do poważnej polityki.

Halo jest tu moderator?
Ja rozumiem wolność wypowiedzi.
Ale wypowiedzi zawierające jedynie inwektywy powinny być z miejsca kasowane (czyli co najmniej dwa posty na tej stronie).

Eeeee tam, dacie spokój. Przecież niedługo zrobicie kolejny marsz "antyrasistowski", w ramach którego jakiś muslim będzie darł mordę przez megafon zachwalając islam, a wy będziecie wyli z zachwytu, jak to było niedawno w Warszawie. I w ten sposób, wasze inelekty, ega i wrażliwości zostaną ubogacone.

Happening dobra rzecz. Na czasie. Może w Polsce mniej osób ogląda serial, ale książkę ktoś czytał.
Wymaganie od prezydenta Stanów Zjednoczonych by nie atakował dziennikarek za wygląd, albo nie odpowiadał na trudne pytania "bo masz okres!" to nie jest fanaberia.

I teraz jest mi głupio, że swojego czasu głosowałam na Razem. Ps: Jestem kobietą, lepiej nie krytykujcie tego komentarza, bo wyjdziecie na szowinistów.

Uważasz, ze każdy mężczyzna krytykujący w dowolnej kwestii kobietę jest szowinistą?!?
Sprawdź znaczenie tego słowa.

Szkoda, że nawet w RMF FM Pan redaktor mówiąc o protestach podczas wizyty Trumpa , nie miał zielonego pojęcia o co chodzi. Powiedział tylko, że było dużo ludzi ubranych w czerwone peleryny i czepki. Ale skąd to? Po co to? Nic... Widocznie serial i książka nie jest jeszcze na tyle znana w PL...

co ten marksista jeszcze wymysli? Byla blazenada z moslemem zachwalajacym przez megafon "religie" zwana islam (traktujacy kobiety gorzej niz göwno), bylo zebractwo z tym "piatakiem na lewaka", teraz jakies czerwone kapturki. Co wy bierzecie w tej partii? Wachacie klej?

PS Checi sprowadzenia arabskiej dziczy do Polski, gwarantuje, ze partyjka Razem nie przebije bariery jednego procenta w najblizszych wyborach. Polacy sa na nie, bo nie chca bac sie wsiasc do tramwaju czy metra. Ale otumanione lewactwo tego nie dostrzega na swoja zgube. I bardzo dobrze.