Kraj

Ostolski: 2016 to był rok konfliktu

adam-ostolski-edyta-holodynska

„Mam nadzieję, że tak, jak rok 2016 należał do Kaczyńskiego, tak 2017 będzie należał do Zandberga i Nowackiej”.

W Debacie poranka Polskiego Radia prowadzonej przez Łukasza Sobolewskiego na pytanie o najważniejsze polityczne wydarzenie poprzedniego roku odpowiadali Edyta Hołubińska i Adam Ostolski. Publicysta Krytyki Politycznej rozpoczął od zwrócenia uwagi na kluczowe znaczenie działań opozycji ulicznej: – Największym wydarzeniem było demokratyczne poruszenie społeczne, wywołane różnymi działaniami rządu i mobilizacja bardzo wielu osób, które do tej pory nie angażowały się politycznie w protesty i różne inne formy działania politycznego. Myślę tutaj o marszach KOD-u, który poza tą mało przekonującą wierchuszką jednak mobilizuje wiele osób, które często przez 20 albo więcej lat trzymały się na uboczu spraw publicznych. Myślę o protestach przeciwko reformie edukacji i o Czarnym proteście, który po raz pierwszy zmobilizował do walki o swoje prawa, kobiety bardzo szeroko poza kręgiem działania ruchu feministycznego. Kobiety, które do tej pory również się nie angażowały. Myślę, że te i również inne demokratyczne protesty mijającego roku to wielki kapitał również na rok następny – mówił Ostolski.

Rok na ulicach

Ostolski uznał 2016 za rok konfliktu: – Konfliktu w dużym stopniu wywoływanego przez rząd, który ma swoją bardzo negatywną stronę, czyli spadek zaufania społecznego, wzrost polaryzacji i wzrost wzajemnego negatywnego nastawienia, zarówno u zwolenników, jak i przeciwników rządu. Ale również ma efekty pozytywne takie, jak większa świadomość obywatelska i polityczna. Nasze społeczeństwo bardzo dobrze rozumie i potrafi przejrzeć gry polityków, wybierać i oceniać racjonalnie. Przykładem jest stosunek do Trybunału Konstytucyjnego, bo większość zwolenników rządu nie popiera stanowiska rządu w tej sprawie. To nie znaczy, że nie popierają oni rządu, ale po prostu inne sprawy są dla nich ważniejsze. Próba spakietowania wszystkich działań rządu, co robi zarówno rząd, jak i opozycja skupiona wokół KOD-u, nie przekonuje Polaków i Polek. To uważam za bardzo optymistyczne: nasze społeczeństwo popiera 500+, popiera obniżenie wieku emerytalnego, nie popiera działań rządu w sprawie TK, mimo że zarówno PiS i KOD w osobie Mateusza Kijowskiego czy Bronisława Komorowskiego próbuje przekonać, że jest to jeden pakiet. Ta mądrość polskiego społeczeństwa jest optymistyczną sprawą.

Politycznym zwycięzcą roku socjolog bez wątpliwości nazywa prezesa PiS-u: ­– Jarosław Kaczyński bezdyskusyjnie, potem długo, długo nikt. Podporządkował sobie wszystkie instytucje, a na dodatek potrafi sprawić, że większa część tej liberalno-konserwatywnej opozycji tańczy tak, jak on zagra.

Kaczyński podporządkował sobie wszystkie instytucje, a na dodatek potrafi sprawić, że większa część opozycji tańczy tak, jak on im zagra.

Wydarzeniem, które według sondażu CBOS-u było najważniejsze w ubiegłym roku, zostały Światowe Dni Młodzieży. Ostolski zakwestionował wynik tego badania: – Bardzo liczyłem, że ŚDM będą ważnym wydarzeniem mijającego roku, ale moim zdaniem jednak nie były. Ten wynik sondażu wskazuje na deklaratywne przywiązanie Polaków i Polek do postaci papieża, ale jeśli chodzi o przywiązanie do Franciszka i o to, co on ma do powiedzenia o współczesnym świecie, to nie widać żeby to przesłanie się jakoś zakorzeniało. Propozycja budowania pamięci narodowej na humanistycznej duchowości i religijnym dziedzictwie, a nie na poczuciu wyższości, troska o przyrodę, traktowanie klimatu jako dobra wspólnego i solidarność, gościnność wobec uchodźców, to są tematy kluczowe dla nauczania Franciszka w roku 2016 i sądzę, że niestety to nauczanie się w Polsce nie przyjmuje – mówi socjolog.

500 plus

Wprowadzenie programu 500+ znalazło się na szczycie najważniejszych wydarzeń roku według Ostolskiego. – To jest największe osiągnięcie tego rządu. Zgadzam się z opinią, że jest to zmiana cywilizacyjna. To jest odwrócenie logiki odbierania ludziom kolejnych uprawnień, która przez ostatnie 30 lat w Polsce obowiązywała. Będzie też łyżka dziegciu w tej beczce miodu. Łyżki dziegciu są dwie: raz, że ten program nie obejmuje wszystkich dzieci. Obejmuje 3 700 000 dzieci, natomiast 3 100 000 pozostaje poza tym programem. To są zarówno pierwsze dzieci w rodzinach, które nie kwalifikują się do pełnego wsparcia ze względu na dochód, jak i dzieci znajdujące się w ośrodkach opiekuńczych. Dla mnie najważniejsze pozytywy tego programu to jest radykalne zmniejszenie ubóstwa dzieci i zdecydowana poprawa sytuacji pozycji przetargowej pracowników wobec pracodawców na rynku pracy. Natomiast druga łyżka dziegciu to wątpliwy efekt demograficzny. Nawet gdyby ten program miał taki efekt, to jest on niwelowany cofnięciem reformy sześciolatków, która pogarsza dostęp do opieki przedszkolnej, a to jest dużo ważniejszym czynnikiem przy podejmowaniem decyzji o kolejnych dzieciach.

– Wielkim plusem programu 500+ jest to, że pokazuje kto jest kim również po stronie opozycji. Pokazuje, że opozycja nie jest jednolita. Jest opozycja liberalno-konserwatywna, która chodzi po demonstracjach z transparentem „Nie damy się kupić za 500zł”, ale jest też opozycja lewicowo-zielona, jak partia Razem, Zieloni, Inicjatywa Polska. Te środowiska pokazują zalety programu 500+, nie wchodzą w logikę konfrontacji z rządem na każdym odcinku, tylko oceniają politykę rządu w świetle własnych wartości. Również wyłonienie się takiego bieguna lewicowo-zielonej opozycji uważam za może nie epokowe wydarzenie, ale coś, co może być zalążkiem czegoś lepszego w 2017 roku – mówi Ostolski.

500+. Parę faktów, wiele mitów

Niższy wiek emerytalny

Omawiając ustawę obniżającą wiek emerytalny publicysta zwrócił uwagę na złożoność tej kwestii: ­– Bardzo dobrze, że rząd dotrzymał obietnicy w tej sprawie, to jest ważne, żeby partie polityczne, zwłaszcza w takich istotnych sprawach, jak emerytury, dotrzymywały słowa. Jest to też cofnięcie dramatycznej niesprawiedliwości i aroganckiej, antydemokratycznej decyzji o podniesieniu wieku emerytalnego przez PO, która w swoim programie wyborczym z 2011 roku nie zapowiadała niczego takiego. Natomiast podobnie, jak podniesienie wieku emerytalnego, nowa ustawa nie rozwiązuje problemów z systemem emerytalnym, który jest w Polsce niewłaściwy. To nie jest wina ZUS-u, że źle funkcjonuje. ZUS próbuje dobrze działać w systemie, który jest patologicznie skonstruowany. Platforma odsuwała problem na później, PiS też go nie rozwiązuje. W obecnym systemie będziemy mieć bardzo niskie emerytury uzależnione od ryzyka rynkowego i od sytuacji na giełdzie. Odpowiedzią na to może być tylko rzeczywista reforma systemu emerytalnego, odejście od systemu zdefiniowanej składki, emerytur kapitałowych, w stronę emerytury obywatelskiej przy równym wieku emerytalnym dla kobiet i mężczyzn. Natomiast to powinien być element ogólnospołecznej dyskusji. Nie może być tak, że partia rządząca wymyśli sobie, jaki mamy mieć system emerytalny i potem nam go narzuci. Krótkofalowo obniżenie wieku emerytalnego przyniesie ogromną ulgę ludziom, którzy są już niezatrudnialni, którzy czekają, odliczają miesiące do tej niskiej, ale jednak pewnej emerytury.

Polityka międzynarodowa

Międzynarodowym wydarzeniem omówionym w audycji był szczyt NATO, którego efekty Ostolski ocenił z dużym sceptycyzmem: – Too little, too late. Grzechem założycielskim naszego uczestnictwa w NATO była obietnica złożona Rosji, że nie będzie tutaj stałych baz. Mimo, że będą tu stacjonowały bataliony, to nie będzie to czyniło z nas równoprawnych członków paktu północnoatlantyckiego. Za równoprawnego członka uważam państwo, w którym to społeczeństwo może samo zadecydować, czy chce takich baz, czy nie. Ja akurat uważam, że umieszczenia baz Amerykańskich czy NATO-wskich w Polsce nie byłoby złym rozwiązaniem, ale to społeczeństwo powinno o tym zadecydować, a nie jakieś negocjacje między przywódcami supermocarstw. Szczyt mnie nie uspokoił również dlatego, że współczesny świat podlega gwałtownym ruchom tektonicznym. Równowaga się bardzo szybko i dramatycznie zmienia w ostatnich latach. Odpowiedzi, które byłyby dobre, dawałyby poczucie bezpieczeństwa jeszcze 10-15 lat temu, teraz mogą być spóźnione i niewystarczające. Jest tu dużo więcej do zrobienia, żeby zapewnić nam poczucie bezpieczeństwa. Nasze bezpieczeństwo zależy najbardziej od stabilnego osadzenia Polski w NATO, w UE. Również od stabilności tych struktur oraz od siatki sojuszy, które możemy zbudować. Jeśli chodzi o tę siatkę sojuszy to myślę, że nasza polityka zagraniczna jest trochę nieprzekonująca – mówi Ostolski.

Socjolog wyraził zaniepokojenie związane z polityką obronną obecnego rządu: – Obrona terytorialna w Polsce, bez bezpieczników, to mogą być bojówki partii rządzącej. Wątpliwości budzi także polityka kadrowa ministra Macierewicza. Obsadzenie w ważnej funkcji pana Krzysztofa Gaja, który ma niejasne powiązania z rosyjskim imperializmem, ujmując rzecz bardzo oględnie.

Adam Ostolski skonkludował: – Mam nadzieję, że tak, jak rok 2016 należał do Jarosława Kaczyńskiego, tak rok 2017 będzie należał do Adriana Zandberga i Barbary Nowackiej.

Ten kryzys umocni Kaczyńskiego

 

**
Na podstawie PolskieRadio.pl

Bio

Zofia Sikorska

| Redaktorka strony KrytykaPolityczna.pl
Studiuje socjologię i historię sztuki w ramach MISH UW. Redaktorka strony KrytykaPolityczna.pl

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.
Krzysztof Mazur

500 plus i obniżenie wieku emerytalnego gwarantują taki system finansowy, jak w Grecji: kryzys finansowy, likwidacja wszystkich zasiłków, prywatyzacja czego się da i coroczne obniżki emerytur. W Grecji robi to Tsipras, niewykluczone, że w Polsce będzie robił Zandberg z Nowacką i Ostolskim.

Dziękuję za komentarz. Porównania do Grecji nie mają podstaw ekonomicznych. Po pierwsze dlatego, że Polska nie przyjęła euro i w przeciwieństwie do państw Południowej Europy nie grozi nam pompowanie zadłużenia przez nieodpowiednią (dla nas) politykę monetarną Frankfurtu. Po drugie dlatego, że gospodarka Polski jest połączona z gospodarką Niemiec za pomocą innego rodzaju powiązań niż Hiszpania czy Grecja. Po trzecie, polecam najnowsze raporty IMF na temat efektu mnożnikowego. Zapoznanie się z nimi umożliwi merytoryczną dyskusję opartą na faktach, a nie fantazjach.

Krzysztof Mazur

Porównywałem skutki kryzysu, będą one podobne. Natomiast przyczyny owszem są nieco inne. Zadłużenie państwa, a nie boom kredytowy, który jest w Polsce mniejszy, ale może się powiększyć, także za sprawą politycznych nacisków na NBP. Bankrutowało wiele państw spoza strefy Euro: PRL, ZSRR, Rosja, Argentyna, Brazylia, w historii jest tego multum. Najbliższy Polsce jest przykład kryzysu Węgier w 2008 roku. Węgry też są poza strefą euro i są podwykonawcą Niemiec. Nie zapobiegło to kryzysowi. Czy Węgry mają lepiej od Grecji? Trudno powiedzieć. Grecja mogła liczyć na dużą zewnętrzną pomoc finansową, Polska i Węgry będą sobie radzić w większym stopniu same, co wymusza większe oszczędności w kryzysie. Czy to lepiej? Odnośnie mnożnika, gdy podatki wzrosną bardziej od wydatków socjalnych, mnożnik jest ujemny i działa w drugą stronę. Taką sytuację będziemy mieli całkiem niedługo. Pisanie, że w Polsce nie może być kryzysu finansowego, gdy do niego prostą drogą zmierzamy, jest, przepraszam za wyrażenie, fantazją. Nie sądzę, żeby lewica, włącznie z p. Ostolskim, przejęła władzę w Polsce przed kryzysem, więc będziemy mogli to zweryfikować empirycznie. Jeśli nie będzie oznak kryzysu ok. roku 2019-20, będę musiał rewidować poglądy. Pozdrawiam KM.

Krzysztof Mazur

Zapomniałbym o jeszcze jednym greckim rozwiązaniu, które nas czeka: podniesienie podatków od wynagrodzeń i chyba też VATu. Lewica będzie miała co robić.