Kraj

Nikt nie czeka na lewicę

Agata Szczęśniak

Tekst wystąpienia na seminarium „Lewica szansą dla demokracji?”, które odbyło się w Fundacji Batorego 27 listopada br.

Nie będę cytować danych, nie będę cytować badań ani książek. Zrobię coś niedopuszczalnego – będę mówić o moim osobistym doświadczeniu.

Ludzie nie czekają na lewicę.

Ludzie nie potrzebują lewicy.

Nie potrzebuje jej również demokracja.

Z wyjątkiem kilku osób, które siedzą na tej Sali, i z wyjątkiem kilkudziesięciu, których nikt tu nie zaprosił, nikt nie czeka na lewicę.

Ludzie czekają na mieszkania. Na wypłatę w terminie. Na to, żeby ich dzieci żyły z mniejszym wysiłkiem niż oni. Na to, żeby móc decydować o tym, jak będzie wyglądała ich rodzina. Na to, żeby dostać rozwód teraz, a nie za dwa lata. Na to, żeby skończyły się raty kredytu. Na swoje miejsce w kolejce na zabieg. Ale nie na lewicę.

Przez kilkanaście lat mnóstwo wysiłku wkładałam w to, żeby w tym kraju zbudować lewicę. Czy to był zmarnowany czas? Nie. Czy to był potrzebny wysiłek? Tak. Czy w tej chwili należy budować lewicę? Uważam, że nie.

Bliska mi osoba jest nauczycielką. Na wsi. Nigdy nie angażowała się politycznie. Co dzień ogląda „Fakty”. Wcześniej czytała „Sztandar Młodych”. Jest świetnie zorientowana w tym, co się dzieje. Ale sama nie bierze udziału. Moja rodzina angażowała się w Solidarność. Bliska mi osoba nie.

Ta właśnie bliska mi osoba wzięła udział w czarnym proteście. Zadzwoniła do mnie i powiedziała: „Wiesz, ubiorę się jutro na czarno”. Byłam z niej dumna. Ja czułam dumę. Ona czuła wstyd. „Nie pójdę na żaden protest, nie wrzucę nigdzie swojego zdjęcia. Tylko ubiorę się na czarno. Czy to jest ok?”. Bała się nie tylko tego, że może zostać ukarana, tak jak nauczycielki z Zabrza. Bała się, że osoba, którą ma za feministkę i przedstawicielkę lewicy, oceni ją źle. Że ja uznam, że ona nie ma odwagi. A przecież miała.

Czarny protest był ogromnym wydarzeniem, które upodmiotowiło miliony kobiet w Polsce. Poczuły się właścicielkami protestu. Poczuły, że mają głos i ten głos został wzięty pod uwagę. Wygrały.

Ale myśl, że niektóre mogły poczuć się nie na miejscu. Bo przyszły za późno, bo są nie dość odważne, bo nie działały w lewicowej organizacji, bo nie odmieniają wszystkich nazw zawodów po feministycznemu… Ta myśl nie daje mi spokoju. Ten moment, kiedy kobieta pracująca na wsi, która zdecydowała się wziąć udział w wielkim wydarzeniu, ma wątpliwości, czy jej zaangażowanie zostanie docenione. Ten moment sprawił, że przemyślałam swoje zaangażowanie. Być może poza: „ależ oczywiście, to wspaniale, że to robisz, jesteśmy razem” należy coś tu jeszcze przemyśleć.

Nie wie lewica, czym żyje prawica

Arlie Hochschild – a jednak cytuję – mówi o przekraczaniu muru empatii. Ten mur tworzą też takie pojęcia jak „lewica”. Mówi też: „według najnowszych badań to demokraci są bardziej «partyistyczni» niż republikanie – nienawidzą wyborców Trumpa bardziej niż tamci wyborców demokratycznych!”. Jakiś czas temu podjęłam decyzję, że w moich tekstach przestanę się posługiwać takimi słowami, jak „lewica”, „prawica”, „konserwatyści”, „liberałowie”. Ze słowa „neoliberalizm” zrezygnowałam już jakiś czas temu. Ale to trudne. Przez lata sama siebie wychowywałam do tego, żeby dzielić ludzi na jednych i drugich, przyklejać im etykietki na czoła. Przez kilkanaście lat uważałam, że kluczem do zmiany w tym kraju, jest zbudowanie wehikułu – organizacji i języka.

Dziś myślę, że należy prowadzić konkretne walki tam, gdzie one się toczą. Mówić o konkretnych wartościach. Że trzeba brać pod uwagę, że ludzie mają ambicje. Kobiety mają ambicje. I że należy rozmawiać z tymi, którzy chcą rozmawiać.

Bio

Agata Szczęśniak

| Redaktorka OKO.press

Publicystka, redaktorka OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Doktorantka w ISNS UW. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Proponuję rozwiązać Krytykę Polityczną i wystąpić o samorozwiązanie do partii Razem, lewicy nie ma sensu budować, a lewicowy głos jest niepotrzebny. Sorry, ale kompletnie ten tekst do mnie nie przemawia. Jak nie zbuduje się sensownej lewicy to do usr.... śmierci będziemy wybierać między PO-PiS. Ale jak widać niektórzy tak wolą, będą "prowadzić konkretne walki tam, gdzie one się toczą" i oczywiście bez żadnych konkretnych efektów, bo politykę robi się w sejmie, a tam będzie tylko PO i PiS, czyli sama prawica. Nie rozumiem tej mody na to, że niby siła jest w ruchach bezpartyjnych, że można coś zrobić bez partii, ale życzę powodzenia. Jeśli ktoś będzie się skupiał tylko na konkretnych sprawach, to bądźmy szczerzy nie stworzy nic konkretnego, solidnego i nie ma szans na jakiekolwiek zmiany i na to by ta "walka" cokolwiek dała.

Nie jestem pewien czy dobrze zrozumialem artykuł, aczkolwiek sporo tez jest niestety trafnych.
Nie ma szansy na zbudowanie sensownej lewicy (patrz poparcie sondazowe dla Razem) bez pracy u podstaw. Ludzie (nawet wielu publicystow a co dopiero mowic o prostych ludziach) kompletnie nie rozumieja co to jest "lewica", "feminizm", "tolerancja" itp. Ja ciagle wokol siebie slysze, ze lewica to Pis a o feminizmie slysze rzeczy podobne jak mowiono w XIX o sufrazystkach. Albo slysze, ze Razem zniszczylo lewice bo przez nie SLD nie weszlo do sejmu itp. I kuzwa nie da sie tego przetlumaczyc - jak grochem o sciane.
Bez jakies pracy u podstaw ludzie w Polsce nie beda czekac na lewice bo po prostu nie wie czym jest lewica.

Też do końca nie wiem czy poprawnie zinterpretowałem to co wyżej. Nie twierdzę, że nie ma tam trafnych tez, zgadzam się, że nie zbuduje się sensownej lewicy bez pracy u podstaw, tu podpiszę się pod tym obiema rękami, aczkolwiek nie wiem czy autorka tekstu to miała na myśli pisząc to co napisała. Mnie najbardziej trafiło w tym felietonie, że odebrałem go jako coś w stylu - lewica i tak nie ma na nic szans za 2lata, za 5lat, za 10lat, więc przestańmy próbować zbudować lewicę i przekonać do niej innych ludzi, wywieśmy białą flagę, oddajmy Polskę prawicy i konserwatystom, a my po prostu skupmy się na jakichś tam konkretnych sprawach i o nie walczmy i tak próbujmy wpływać na rzeczywistość. Czyli jeśli jest kwestia aborcji - walczymy o prawa kobiet, jak jest kwestia czegoś tam - walczymy w tej sprawie itd., itp. Niech łączą nas konkretne sprawy, a nie coś większego. Niech to nie będzie sformalizowane, dookreślone, bo wtedy zniechęcimy do siebie ludzi, którzy boją się słowa - lewica. Swoją drogą czytając o przyjaciółce pani Szczęśniak w tym tekście, która bała się iść na protest, to raczej może by się trzeba tu zastanowić nad feminizmem, a nie lewicowymi poglądami? Dla mnie mimo poglądów lewicowych i popierania postulatów feministek, sam feminizm bardzo często jest odpychający i jego język, często taka trochę postawa agresywna, mnie do niego często zniechęca. Tylko feminizm to nie jest wszystko co dotyczy lewicy i lewicowych poglądów, to jest tylko jakiś mały wycinek z większego tortu, więc dlaczego w związku z tym ma się chować poglądy lewicowe? A może dlatego to jest problem, że przez lata, właśnie osoby lewicowe (nie wiem jak z panią Szczęśniak, bo nie znam jej kariery z dawnych lat, ale wiele innych osób, które mają poglądy lewicowe lub myślą że je mają opierając to tylko na kwestiach światopoglądowych, swoje palce w tym maczało) sprawiły, że dziś lewica kojarzy się głownie z feminizmem, prawem do aborcji, prawami homoseksualistów, wojną Kościołem, etc., etc. I w związku z tym jak słyszą lewica, to od razu mają z tym skojarzenia - wojujące feministki, wojujący ludzie z Kościołem itd. Dzięki temu słowo - lewica, zostało kompletnie wyprane w Polsce z tego na czym tak naprawdę głownie się powinno opierać.
Wracając do tego, że trzeba się skupić na pojedynczych konkretnych sprawach, nie tworząc wokół tego nic szerszego, to moim zdaniem to nie ma szans na powodzenie. Mam wrażenie, że jest ostatnio moda na to o czym wspominałem, czyli marzenia o jakimś takim bezpartyjnym bloku, bezpartyjnym ruchu, który będzie się zajmował ważnymi sprawami, protestował wtedy gdy trzeba, angażował się wtedy gdy trzeba, a może nawet pójdzie w polityką. Taka grupa właśnie, gdzie nie ważne będą etykietki - prawica, neoliberał, liberał, lewicowiec itd., bo będzie nas łączyć wspólna ważna sprawa. Tylko że to są... mrzonki. Coś takiego nie ma szans na dłuższe istnienie, bo raz że dla każdego co innego będzie tym czymś ważnym, a dwa że w końcu wyjdą różnice w poglądach i to wszystko rozpadnie się jak domek z kart. Mogę się zgodzić, że ludzie nie czekają na lewicę jako na lewicę, że nie czekają na lewicę jako na partię, na etykietkę, tylko czekają na mieszkania, dobrą służbę zdrowia, żłobki, dobry transport publiczny, ogólnie lepsze życie i to jest właśnie to czym powinna się zająć lewica, bo inaczej nikt się tym nie zajmie. I pewnie w tym sensie zgodzę się z autorką. Ci ludzie jeśli kiedyś powstanie mocna partia lewicowa w Polsce nie zagłosują na nią pewnie dlatego, bo nagle będą mieć lewicowe poglądy, pewnie nie, zagłosują bo będą chcieli lepszego państwa i lepszego życia. W tym sensie pewnie etykietowanie się nie ma sensu, przynajmniej dla tych ludzi, bo dla nich nie ma to najmniejszego znaczenia czy to mówi prawica, liberałowie czy lewica, ale z drugiej strony dlaczego miałoby się nie mówić jak jest i jeśli partia jest lewicowa, to miałaby udawać, że lewicową nie jest i nie nazywać się lewicą?

I nie podoba mi się też to, że niby mamy przestać mówić - prawica, lewica, neoliberalizm. Niby dlaczego? Według mnie wręcz przeciwnie trzeba to definiować, bo bez definiowania, określania, potem wychodzi to o czym piszesz, czyli że ludzie nie wiedzą co to jest lewica. Nie podoba mi się to, że mają poglądy lewicowe mam udawać, że tych poglądów lewicowych nie mam, a trochę tak odbieram to co napisała pani Szczęśniak. Według mnie kluczem jest sprawienie by słowo - lewica, zaczęło się ludziom w Polsce kojarzyć z czymś innym niż się aktualnie kojarzy.

Póki "zaetykietowani" rozmawiają ze sobą nie widzę w tym problemu. Dodam Matts06, że te postrzeganie lewicy, prawicy to też skutek tego, jak media działają.
Generalnie, po przeczytaniu drugi raz tego tekstu widzę tu jasno, że lewica na przychylność licznego centrum, głównych mediów liczyć nie może (i to się nie zmieni w przyszłości, co też Pani Agata chce zaznaczyć), więc w tym sensie lewicy nic innego nie pozostało. A że Pani Agata obraca się na salonach, to widzi jak rozgrywana jest lewica. Zresztą kolejny wywiad Wielowiejskiej z Zandbergiem też ładnie to podkreśla. Nawet sam Adrian wyjątkowo "wyluzowany" w tej kilkuminutowej rozmowie mnie samego rozbawił, bo te pytania ujawniające wąską pryncypialność sprawiały, że sam bym czuł się jak uczniak siedząc w szkole i odpowiadając na pytania "dlaczego Słowacki wielkim poetą był". No, że tak pociągnę myśl nie ma w tym myślenia o literaturze, tudzież przekładając na politykę - o Polsce.

Do Twojej wypowiedzi wprowadzilbym tylko dwie uwagi:
- nie zgadzam sie, ze feministki maja brutalny język, one (a raczej my bo sie uwazam za feministe) odpowiadaja jezykiem adekwatnym do zaczepek. Feministki maja dość sluchania, ze są "niedoruchane" i odpowiadania "oj, to brzydkie słowo".
- nie ma żadnej wojny z kościołem. Lewica chce wprowadzić minimalny standard cywilizacyjny rozdzialu tronu i ołtarza. Po prostu żyjemy w chorym kraju, w ktorym księża swięca studzienki kanalizacyjne a jakakolwiek najsubtelniejsza uwaga, ze uroczystości państwowe nie powinny zaczynac sie nabożenstwe jest nazywana wscieklym atakiem na kosciol.

Ta praca u podstaw trwa, ale też trudno przepracować 50 lat radzieckiego komunizmu i 25 lat neoliberalizmu, który szczególnie tym na dole nie pozwolił na wytłumaczenie czym jest lewica i jak można działać inaczej.

Zdrowa myśl tego wystąpienia jest taka, że celem uczciwego działacza lewicowego jest uczynienie świata nieco lepszym, w szczególności zaś poprawa sytuacji zwykłych ludzi. Jest prawdą, że lewica jest w Polsce w zaniku. Zapytajmy jednak dlaczego swego czasu jednak istniała. Kto zna nieco dzieje ugrupowań lewicowych, powie bez wahania, że jej geneza tkwi w autentycznym ruchu ludzi pracy, który został wparty przez ludzi wykształconych. W czasach wolności politycznej bazą polskich partii lewicowych były związki zawodowe. Wybitni przywódcy lewicowi jak Daszyński, Barlicki, Moraczewski, Ciołkosz, Żuławski czy Zaremba byli ludźmi autentycznie życzliwymi wobec robotników. Zyskali ich poparcie, gdyż ich zaangażowanie było widoczne dla każdego obserwatora. Słabość współczesnych związków zawodowych, wynika w znacznej mierze z dezindustrializacji, na którą trudno coś poradzić. Natomiast poczucie wyższości młodych intelektualistów wobec tłumu maszerującego z flagami biało-czerwonymi nadaje się do leczenia!

Słabość polskich związkow zawodowych nie wynika z dezindustrializacji.
Wynika z tego, ze:
- staly sie zapleczem politycznego betonu partyjnego
- nie maja zadnej sily sprawczej (moga negocjowac w obrebie jednego zakladu podczas gdy w niektorych krajach negocjuja dla calych branz zawodowych)
- maja fatalnych przywodcow
- kompletnie odkleily sie od rzeczywistosci. Dzis zwiazki zawodowe dzialaja tylko w spolkach panstwowych gdzie warunki zatrudnienia sa niezle i negocjuja sobie 13 pensje podczas gdy sytuacja prekariatu bez praw do urlopu jest tragiczna. A co zwiazki zawodowe maja do zaoferowania kasjerce w markecie i pracownikowi na sluchawce? No tak, nic.

W roku 1980 w przemyśle polskim pracowało 5,5 mln osób, w roku 2015 jedynie 3 mln. W roku 1981 do NSZZ Solidarność należało 9,5 mln osób, zaś w roku 2015 586 tysięcy. Korelacja jest bardzo wyraźna, związki przyczynowo - skutkowe bardziej skomplikowane. Dezindustrializacja nie jest jedyną przyczyną upadku związków, ale bardzo ważną.

Ja nie przecze deizindustrializacji.
Stwierdzam po prostu, ze osoba na smieciowce, ktora ma naprawde zle (owa przyslowiowa kasierka) na widok zwiazkow zawodowych i ich postulatow odczuwa jedynie zlosc i gleboka niechec i naprawde ciezko sie jej dziwic.

W skrócie - lewica musi po prostu inaczej rozłożyć akcenty. I to się powoli dzieje. W naszym kraju wychylonym na prawo lewica jest szczególnie ważna. Oczywiście, dziś jest zmarginalizowana, ale to zawsze jest dobry punkt odniesienia dla centro-prawicowych pomysłów. 10% oddanych głosów na lewicę plus podejrzewam drugie tyle nieoddanych, ale usytuowanych po lewej stronie to ludzie, którym trzeba mówić, że lewica jest, a nie że lewica nic nie znaczy lub "nie etykietujmy się". Na kogo oni mają głosować? Etykiety, etykietami, bez nich ciężko cokolwiek zrobić, PiS po prostu umiejętnie nimi gra. I jeśli jakaś partie u nas są niedoszacowane - to z pewnością mają charakter lewicowy. Co by nie było - ja, jako względnie młody człowiek - w następnych wyborach wreszcie mogę zagłosować (po raz pierwszy) za a nie przeciw i skoro PiS nie boi się do siebie przyczepiać różnych "separatystów", dlaczego ja ma dystansować się do lewicowości? Niektórzy (szczególnie po prawej stronie) przeszacowują wpływy lewicowe w Polsce, tylko z drugiej strony - nie udawajmy, że jej (lewicy) nie ma - jest i będzie głosować - na te małe organizacje i na swoją partię.

Lewica? Co ma sobie myśleć potencjalny wyborca lewicy widząc działaczy "swojej" partii stojących wspólnie na trybunie z Petru, Schetyną, itp? Ci ludzie otwarcie mówią, że chcą Polski dla "bogatych", że "wskaźniki ekonomiczne" są ważniejsze niż głodne dzieci i ludzie umierający w kolejkach do szpitali .... i najważniejsze, o ironio. Lewica stoi obok tych którzy otwarcie walczą z lewicowymi działaniami .... PIS-u.

PiS jest partią autorytarno-socjalistyczną (lewicową). Za hasłem "Lewica" z wikipedii: "Lewica kieruje się aktywną rolą państwa w gospodarce, rozbudową programów socjalnych państwa, zwiększaniem wydatków na oświatę, służbę zdrowia oraz opiekę społeczną".

Niezrozumienie postulatów partii liberalnych jest przyczyną sytuacji jaką mamy w kraju. Liberałowie nie chcą Polski dla "bogatych".
Liberałowie zauważają, że im większa wolność jednostki w społeczeństwie tym jest ono bogatsze. I że w związku z tym należy ograniczyć wpływ Państwa na gospodarkę (obniżyć podatki, zmniejszyć ilość regulacji, sprywatyzować niektóre sektory usług państwowych).

@Marek
"[...] Liberałowie nie chcą Polski dla 'bogatych'. "

Wręcz przeciwnie! Liberałowie CHCĄ polski dla bogatych. Myli im się zwykle wolność z "wolnością do wyzysku". Wykorzystują do realizacji swoich interesów (bogacenia się kosztem innych) budowanie mitów, na co łapią się ludzie nieświadomi.

Ja pier***. Znowu to samo.
Czy moglbys podac przyklady:
- programow socjalnych ? (W liczbie mnogiej, cos poza 500 plus - jeden program to nie polityka spoleczna)
- zwiekszania wydatkow na oswiate i sluzbe zdrowia i opieke spoleczna ?

Bo mnie sie jakos dziwnie, ze na zdrowie wydajemy najmniej w Europie (i chyba jest jakis strajk lekarzy w tej sprawie), a na opieke spoleczna mamy tak rozwinieta, ze opiekun osoby niepelnosprawnej ma zakaz pracy i moza otzymac az... 500 zl.
No istny socjalizm ! (To byla ironia)

Krytyka Polityczna i młodzi ludzie chcący budować nową lewicę w Polsce totalnie wyprali ją z jakiekolwiek społecznego zakorzenienia, więcej zaczęły się pojawiać postacie i symbole, na które naród reaguje po prostu źle, choćby częstotliwość pojawiania się tu Marksa i Lenina, każe mi spytać o stan świadomości polskiej lewicy na dziś, dokąd zmierza ?
Próba kopiowania największego hardcoru z Zachodu i wklejanie tego w polskie realia po epoce PRL-u jest śmieszna, trochę to przypomina budowę partii lewicowej na bazie podręcznika - jak przeprowadzić rewolucję robotniczą w dwa tygodnie.
Umówmy się, żadnej rewolucji w Polsce nie będzie, one najczęściej, także się nie udają. Lewica nie zbuduje, także jakiejś nadrzeczywistości, a nawet i jeśli będzie kiedyś rządzić to w ramach obecnego systemu, obecnej demokracji i fundamentów społecznych, czy ekonomicznych - Polski w dzisiejszym świecie w UE.

- Czy moglbys podac przyklad tych symboli Marksa i Lenina? (Osobną kwestią jest to, że Marks był bardzo ciekawym filozofem i szkoda, że dziś jest tylko obśmiewany, Platon stworzyl naprawde niebezpieczna utopie w dziele "Państwo" a jednak Platona nikt nie wysmiewa).
- Czy mógłbyś podać przykład "zachodniego hardcoru" ? (Bo jeśli masz na myśli zasiłki na dzieci, ogolnobranżowe związki zawodowe, związki partnerskie i dostęp do aborcji to nie jest hardcor tylko absolutny cywilizacyjny standard)

Czytam Krytykę Polityczną przez ostatni miesiąc i było trochę tego Lenina, rewolucji, więc nie rżnijmy głupa, dwa być może dla kogoś na Zachodzie Marksizm to wspaniałe doświadczenie dla Polaków po okresie PRL-u - mniej i siłą rzeczy z powodów historycznych obaj panowie nie są dobrymi symbolami dla lewicy w Polsce - możesz mieć tu własny bardziej zniuansowany pogląd - ale tak obiektywnie jest. No - tak Platona nikt nie wyśmiewa za teorie, które tworzył w starożytności, nikt nie wali w greckich filozofów z to, że przyczynili się np do fatalnego postrzegania kobiet w społeczeństwie - to może poczekajmy z Marksem i Leninem kolejne 2000 lat - zapewniam, że wtedy nie będzie to już budzić, aż takich emocji.
Coś co jest standardem na Zachodzie nie musi nim być w Polsce, dwa tam także do pewnych rzeczy dochodzono, lewica od czegoś zaczynała, nie zawsze lansowano program totalny w oderwaniu od poglądów społecznych i pewnego stanu umysłów. Zasiłki na dzieci wprowadził PiS -bo lewica goni za jakąś ideą, programem całościowym, dwa nie zgadzam się z prostym kopaniem SLD i gloryfikacją Partii Razem, czas pokaże czy Zandberg cokolwiek zbuduje, czy nie będzie to ślepa uliczka.
Lewica w Polsce nie powinna być do bólu antykapitalistyczna i jednokierunkowa, bo jest to jałowe - także intelektualnie.
Tu nie chodzi o moje poglądy, bo w przeciwieństwie do państwa potrafię je często dość brutalnie oddzielić od analizy i wiem, kiedy jestem w absolutnej mniejszości - ktoś na serio wierzy w to, że Zandberg będzie kiedyś premierem, ministrem ?
Odejście od logiki formacji centro-lewicowej jaką była SLD - przy wszystkich wadach tej formacji - jest historycznym błędem i to nie będzie tak, że za 25 czy 50 lat coś się musi urodzić na lewicy. Nie te próby budowy lewicy w takim stylu w Polsce można porównać do rolnika, który sadziłby u nas drzewka cytrusowe i to się może nie przyjąć nigdy, to może być zawsze tylko pewien margines na poziomie poparcia dla Janusza Korwin Mikke.

Odniosę się do jednego 🙂
"Tu nie chodzi o moje poglądy, bo w przeciwieństwie do państwa potrafię je często dość brutalnie oddzielić od analizy i wiem, kiedy jestem w absolutnej mniejszości - ktoś na serio wierzy w to, że Zandberg będzie kiedyś premierem, ministrem ?"
Polecam książkę "Czarny Łabędź" Taleba 🙂 Jeśli robić w tej kwestii prawdziwą analizę, to trzeba by to podzielić. Po pierwsze "absolutna mniejszość" - na dziś pełna zgoda. Po drugie - Zandberg nie ma szans na bycie premierem, ministrem - na dziś 100% racji. Tyko właśnie problem polega na tym, że ta analiza jest zgodna z rzeczywistością, ale - "na dziś", natomiast próbujesz przenieść swoją trafną analizę dzisiejszej rzeczywistości na przyszłość, co jest już poważnym błędem, bo nie jesteś w stanie przewidzieć tego co się wydarzy w najbliższych latach, czy w dalszej przyszłości. W tym sensie, wcale nie oddzielasz tutaj "brutalnie" swoich poglądów od analizy, bo Twoje poglądy (czyli niechęć do lewicy; uważanie, że lewica w przyszłości nie ma żadnych szans) wpływają na Twoją analizę. Oczywiście można sobie gdybać o tym co będzie, jak będzie, można się spierać czy myśl lewicowa ma jakąkolwiek przyszłość w Polsce, Europie i co z tego wynika, ale to wszystko to jest właśnie takie sobie gdybanie, a nie żadna analiza.
Osobiście nie mam pojęcia jaki los czeka lewicę w przyszłości. Czy będzie w mniejszości czy może zdarzy się coś, co zmieni sposób myślenia ludzi. Nie mam pojęcia. Nie można wykluczyć, że coś się zdarzy i np. polityka w Polsce wywróci się do góry nogami i wtedy koszmar jakim dla niektórych byłby premier Zandberg stanie się faktem 😉 Czy ktoś w to wierzy na serio? Szczerze? Wszystko się może zdarzyć w przyszłości i niby dlaczego miałbym wykluczać np. opcję Zandebrga jako ministra (inna kwestia czy sam byłby tym zainteresowany?), przecież za powiedzmy 10lat, może nie być już partii Razem, będzie jakaś inna partia lewicowa, może zmieni się trochę też trochę narracja neoliberalna w społeczeństwie i ta lewicowa partia będzie lepiej postrzegana niż dzisiejsze Razem i tak ułożą się wybory, że ta partia Zandberga będzie czyimś koalicjantem? Naprawdę zakładanie dziś z góry, że lewica w przyszłości nie ma na nic szans jest po prostu bardzo naiwne, zważywszy na to jakie niespodzianki potrafi przynosić życie. Na dziś jest jak jest, co będzie za 2lata, co będzie za 10lat, tego wiedzieć nikt nie może, może tylko zgadywać, próbować się domyśleć, stawiać jakieś hipotezy, ale na pewno nie analizy, które miałby odzwierciedlić przyszłą rzeczywistość.

Czym dalej w las tym mogłoby się zdawać, że więcej opcji będzie otwartych, ale w takim myśleniu jest wielka pułapka, żeby odpuścić sobie dziś, teraz i zbudować coś dzięki czemu ta lepsza przyszłość będzie możliwa.
Mamy w sumie nie taki krótki okres 15 lat funkcjonowania Krytyki Politycznej podczas, którego jakoś tak przypadkiem lewica w Polsce totalnie zamarła, została sprowadzona do roli absolutnego marginesu, można oczywiście uznać - jak ja - człowiek z natury złośliwy, że nie ma tu żadnego przypadku, a jest skutek.
Dlaczego Partia Razem nie odniesie sukcesu, bo jest za mało pragmatyczna i przez 2 lata nie zrobiono w niej nawet rzeczy oczywistych jak ściągniecie kilku znanych twarzy z rozbitej polskiej lewicy, dwa mamy rozłamy, podziały na kanapie, więc co byłoby gdyby jakimś cudem przyszła władza, koalicja itd ? Oczywiście są osoby, którym podoba się ta lewicowa pryncypialność, ale mi to przypomina cnotę starej panny.

Pan się zabetonował na tym SLD i ten SLD właśnie będzie jechać na tych oparach niestety. Ja Panu mówię, że bez względu na wynik i skuteczność Razem jest nowym otwarciem lewicy, a to że trafiło w czas gdzie wahadło zmian przesunęło się w prawo to inna rzecz. Pan cały czas sądzi, że lewicą była, ja mówię, że de facto jej nie było - SLD było jest/było sztafażem dla części tych, co się znaleźli po przeciwnej stronie Solidarności. W tym punkcie się nie dogadamy, jeśli uważa Pan że SLD to centro-lewica.

Próbuje Pan podejść argumentami, że społeczeństwo jest jakie jest i że jest niezmienne. Nie rozumiem argumentu, że dla zachodu pewne osiągnięcia lewicy są naturalne (a nie były, bo to efekt wielopokoleniowej edukacji), a w Polsce tylko beton centro-prawicowy" bo społeczeństwo takie jest". Tak to nie działa, co też mój poprzednik podkreślił już. Pan sobie teraz Zandberga nie wyobraża jako naczelnika, a ja sobie nie wyobrażałem Schetyny jako naczelnego MSZ, człowieka, którego ja - jako zwykły pracownik - często nie mogę zrozumieć gdy mówi po polsku, a co dopiero mianowanie go na takie stanowisko.
Za ten brak pryncypialności (a ścisłej zabetonowanie) PO się właśnie oberwało w wyborach, więc proszę nie chłostać Razem za grzechy neoliberalnych.

Dyskutujmy serio PO - po 8 latach byle jakich, słabych rządów, totalnego lenistwa uzyskała wynik 25 procent, a jeśli dodamy do tego wynik Nowoczesnej, na którą głosowali głównie rozczarowani wyborcy PO te 7 procent - to mielibyśmy 32.
Nie zgadzam się, że PO przegrała przez rzekomy neoliberalizm - to jest słowo wytrych - nie PO wkurwiała ludzi od bezrobotnego po biznesmena - ba po części na Nowoczesną głosował elektorat bardziej liberalny gospodarczo, któremu nie pasowało skręcanie w lewo, antyreforma OFE itd.
Nie chłostam Razem za neoliberalizm, czy grzechy rządzących, a za marksizm i obłędny lewicowy program - wolno mi.
Kolejna rzecz wyborów w Polsce nie wygrywa się programowo w stylu średni Keynes - źle, wczesny Marks - dobrze, a może tak późny Friedman i Hayek - oczywiście nie da się wygrać z programem Janusza Korwin Mikke, ale problemem PO - Nowoczesnej nie jest program, za mała lewicowość, a jest nim jakość - oni są słabi nawet na poziomie artykułowania pewnych rzeczy, to co robił Petru przechodziło ludzkie pojęcie, dodatkowo wybrał sobie chłop nieciekawy czas na romans.
Ogromna większość ludzi nie ma tak zideologizowanych poglądów i boli ich zarówno sprawa Kluski, jak i złe warunki pracy, Polacy dość ciekawie łączą źle pojęty liberalizm, ze źle pojętym socjalizmem.
Ostatnia uwaga temat jaką drogą ma iść lewica i co dalej w związku z jednym czy drugim wyborem wydaje mi się na tle większości publikowanych tu tematów, tematem gigant, który jakby nie patrzeć przesądzi o jej przyszłości na lata.

Oprócz tego co Pan powiedział PO przegrało również - co powtarzam raz jeszcze - za fakt strategii przesuwania się na prawo, gdzie PIS mentalnie radzi sobie lepiej. PO wyrzucając Palikota (powiedzmy, że lewicującego), która po pierwszej kadencji krytykował Tuska za gnuśność, zaczęła dryfować w kierunku prawej strony. A teraz nagle media budzą się, że "autorytaryzm" itp. Tusk był administratorem, sam mówił, że on "wizji" nie uznaje i to, co teraz się dzieje jest skutkiem takiego niestarania się myślenia przyszłościowego. Polityki nie można budować na strachu, to jest czasami dobry motyw przewodni dla wygrania wyborów, ale na dłuższą metę jest destruktywne. Nie wiem czy źle artykułowali, mieli przychylność mediów, oni po prostu grali na gaszeniu pożarów i to ich zgubiło. Po 2 latach PIS rządów nagle chcą dawać na socjalne programy? Co się działo w Warszawie?
Problemem Petru jest to, że on też patrzy bardziej na sondaże i preferencje Polaków, różne badania i próbuje swoje opinie pod nie ułożyć. A że nie ma charyzmy takie kwiatki (niespójności, jowialności) w mediach później łatwo wychodzą. Na dziś Petru jest już wyczerpany. PO znowu jedzie na tych, którym się generalnie dobrze powodziło, więc dopóki gruntownie obie partie nie wymienią kadr, rozliczą się z przeszłością nie mają szans na jakikolwiek dobry wynik - chyba, że PiS będzie mocno broić, wtedy dostaną punkty nie za to co proponują, ale za to że są.
PIS ich łatwo wypunktował i teraz grzeje się swoją władzę w ogniu ich słabości.

Drobna uwaga w którymś momencie Palikot wyszedł po za skrzydło PO i w sumie udało mu się stworzyć nową formację w dodatku na 10 procent, PO to wówczas nie zaszkodziło - lewicy SLD - tak, koniec, końców wykończył i siebie i przyczynił się do kłopotów po stronie SLD sporu obozu prezydenckiego z Leszkiem Millerem itd.
Trudno za to wszystko winić PO - Palikot miał przecież swój los w swoich rękach i to był inny projekt, niż sama PO.

Z panem Adi nie warto wdawać w polemikę nt. Marksa, bo uważa, że jego idee są oderwane od rzeczywistości. Pan Adi dużo komentuje na KP, ale ma problemy z lewicą większe niż jej działacze. Pan Adi w końcu usilnie próbuje ignorować fakt, że po fatalnych latach radzieckiego komunizmu, wraz z napływem neoliberalnych rozwiązań z zachodu pewne rozwiązania mające swoje korzenie w marksizmie już się przyjęły w Polsce. Że Marksizm to nie tylko spektakularna i krwawa "wschodnia porażka", ale też pewne rozwiązania socjalne zakorzenione w zachodnich państwach i w końcu, że na obecny system ów Marks miał bardzo duży wpływ.

ale.sobie.konto.wymyslilem

@Konrad
Tak samo można napisać że 'pewne rozwiązania mające swoje korzenie w chrześcijaństwie' już się przyjęły na lewicy (ciekawe jak przekonałbyś Katona Starszego że chłop spod Kartaginy jest taką samą ludzką istotą jak rzymski senator), a więc można oczekiwać że lewica spojrzy przychylniej na KK.

@Konrad
Keynes nie ma Marks - tak w skrócie można przedstawić moje stanowisko, co do wizji lewicy w Polsce i wydaje mi się ono dość racjonalne, oczywiste i poparte drogą wielu partii socjaldemokratycznych, gdzie ta socjaldemokracja to jak mówił zawsze Krzysztof Mroziewicz - to nie socjalizm plus demokracja, a kapitalizm plus lęk przed rewolucją.

Niestety, ale pan Konrad nie rozumie o czym pan Adi pisze 😉 ... tu nie chodzi o to czy Marks miał rację czy nie, nie chodzi o to czy chciał dobrze czy źle, tu chodzi tylko o to jak Polacy Marksa odbierają .... a dla większości jest to duchowy ojciec Stalina .... i tak jak napisał Adi, może za 1000 lat to się zmieni.

@Jac W pewnych rzeczach Marks przestrzelił, w kilku innych jest okrutnie aktualny. Żadna partia lewicowa nie bierze na sztandary Marksa, ale też nie ma co się go bać i robić z niego straszaka. A to że Polacy tak postrzegają a nie inaczej to cóż - kwestie historyczne - trzeba pamiętać, że to tylko postrzeganie starszego pokolenia - młodzi jeśli się interesują czymś innym niż nowy Iphone tak go nie demonizują.

Ale to świadczy tylko o fatalnym wykształceniu Polakow.
Rownie dobrze moglbyc powiedziec - nie mówmy o Nietschem bo ludzie go uwazaja za duchowego ojca Hitlera i uznaja nas za faszystów.

Przecież taka krytyka Nietzsche pojawia się choćby u Leszka Kołakowskiego i co on, także był słabo wykształcony ?
Ba więcej - dokonał on twardej krytyki marksizmu zaznaczając, że nie jest to ocena wszystkich ruchów robotniczych, lewicowych, działaczy społecznych, czy związków zawodowych - można więc krytykować obu panów będąc dobrze wykształconym filozofem - okazuje się, że można.

Nie, nie, nie.
To prawda, że Kołakowski (przynajmniej pod koniec życia bo wcześniej różnie bywało) bardzo krytykował marksizm.
Tylko zapomniałeś o jednym - Kołakowski wprost pisał, ze marksizm należy dokładnie studiować!
Bo krytyka filozoficzna Marksa (z którą można się zgadzać lub nie) to po prostu polemika, a polemika to zupełnie co innego niż odżegnanie się od Marksa i skazanie go na zapomnienie a jeszcze lepiej wyśmianie (może się mylę ale odniosłem wrażenie, ze to właśnie postulowałeś).

Mów, że budowanie lewicy jest niepotrzebne powołując się na kontrprzykład "Czarneg Protestu", którego inicjatorkami i kośćcem byli członkinie i członkowie Partii Razem w całej Polsce. Przyjmij wyrazy uznania.

Przeczytałem ten fragment o oczekiwaniach ludzi co do pracy , służby zdrowia , przyszłości dzieci, jednym słowem godniejszego życia i pomyślałem, że wreszcie KP przeszła ze strony politykierów i ideologów różnej maści na stronę ludzi. Niestety później poszło jak zwykle, czarne marsze, cytat z zachodniego autorytetu feministycznego itp. Naprawdę trudno pojąć dlaczego z własnej nieprzymuszonej woli oddajecie PiS-owi własny elektorat? Lewica bez większego problemu uzbierałaby 20-30% głosów gdyby tylko nie odpychała własnych wyborców.

Czarny Marsz był to protest przeciwko próbom wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji. Czyli ktoś o lewicowych poglądach ma przejść do porządku dziennego nad próbą wprowadzenia takiego prawa bo ciebie to drażni? Czy robotnik nie ma prawa bać się że jego
córka zostanie zgwałcona i będzie musiała urodzić dziecko z gwałtu a on będzie musiał je utrzymywać? Czy ten sam człowiek nie może się bać tego że jego żona będzie zmuszona do urodzenia dziecka gdy ciąża zagraża jej życiu? Na czym miałaby niby polegać skrajna lewicowość chęci powstrzymania prób wprowadzenia tej drakońskiej ustawy ? Przecież nawet partie konserwatywne czy chadeckie nie są za wprowadzeniem całkowitego zakazu aborcji. Co do innych odsłon feminizmu to jestem ciekawa czy panowie wyśmiewający kobiety sprzeciwiające się molestowaniu seksualnemu chcieliby żeby szefowie ich żon wyrzucali je z pracy gdy te
nie zechcą pójść z nimi do łóżka czy sprzeciwiają się poklepywaniu i łapaniu za różne części ciała? Bo mam nieodparte wrażenie że
panowie kpiący z chęci przeciwstawienia się zjawisku molestowania seksualnego są chyba raczej bogaci i potrafią utrzymać swoje
żony ( robotnicy bowiem czy ludzie pracy nie potrafią raczej utrzymać swoich rodzin i ich żony często zmuszone są pracować nawet gdy tego nie chcą ) albo są kawalerami albo są totalnymi mizoginami . To że żony robotników muszą pracować jest oczywistością żaden program 500+ tego nie rozwiąże bo każdy człowiek niezależnie od płci i czy tego chce czy nie będzie kiedyś starszy i potrzebne mu będą świadczenia emerytalne. Niektórzy tu na tym forum z uporem maniaka próbują udowadniać tezy że wszyscy robotnicy to jacyś fundamentaliści religijni i ultrakonserwatyści i gdyby partie lewicowe stały się PiS bis to wtedy zdobędą elektorat PiS. Tylko że wtedy nie będą partiami lewicowymi? Inna rzecz że wyborcy PiS to nie jakiś monolit ludzie głosujący na tę partie mają różne poglądy na temat na przykład aborcji (ci którzy są za całkowitym zakazem aborcji to niewielka ich część , spora ich część jest nawet za liberalizacją aborcji). Rządy PiS oferują swoją ofertę socjalną jedynie dla rodzin które mają więcej niż jedno dziecko. Rozwiązania
socjalne mogą być różne niekoniecznie takie jak to rozwiązanie. Może należało wprowadzić kwotę wolną od podatku i takie rozwiązanie przyniosłoby korzyść większej liczbie ludzi. Nie ma więc specjalnie czym się zachwycać jeśli chodzi o PiS.

Pewnie, świat byłby prosty, a tak te książki, ten feminizm, ohyda 🙂 Nie ma strony ludzi, ci co piszą te książki, czytają TEŻ są ludźmi. Proszę nie szukać problemu tam gdzie nie ma, a już w szczególności pod tym tekstem.

Uwielbiam, jak ktoś "światły i przenikliwy" robi z ludzi materialistyczne bydło, które obchodzi za przeproszeniem tylko własna dupa (mieszkanie, rachunki i DZIECI, święte dzieci). I tylko kilku geniuszy jest w stanie spojrzeć na społeczeństwo z tego intelektualnego dystansu. Mmm mm

Ludzie czekają na lewicę i ludzie lewicy potrzebują, bo wierzą w prawo i sprawiedliwość. Zadaniem lewicy (reprezentującej ideały socjalistyczne, komunitarystyczne i komunistyczne) jest uczyć szacunku dla sprawiedliwości - nie dla prawa. Credo każdego projektu lewicowego powinna być reorganizacja mentalności społecznej. Konsekwentne uświadamianie, że to nie prawo gwarantuje tanie budownictwo mieszkaniowe, godziwe płace, porządną opiekę medyczną i wiarygodną edukację oraz wolności obywatelskie. Tylko powszechne uznanie sprawiedliwości za zasadę racji utylitarnej przekuje postulaty lewicowe w czyn. Prawo nie wpływa bezpośrednio na praktykę sprawiedliwości. Dlatego tak łatwo staje się narzędziem władzy autokratów i tyranów. Pojęcia kategoryczne tworzą mury izolujące ludzi od siebie. Każdy mur stoi tak długo, jak długo uzasadniamy jego trwanie, zamiast go zburzyć. Bo jeżeli ma się dokonać zamysł przeformatowania porządku politycznego (pojęciowego i prakseologicznego), to może on się ziścić tylko na lewicy. Trzeba czekać na lewicę...

Porównania do amerykańskiej wojenki republikańsko-demokratycznej to już w ogóle lepiej nie komentować, szczególnie że gardzą sobą nawzajem wcale po równo. Potrzeba dużo ignorancji, by nie zauważyć, że tamtejsza walka toczy się głównie o sprawy światopoglądowe.

czuję się zagubiona . . w szkołach uczono mnie co to lewica, a co prawica , zdawałam egzaminy z Kapitału .. i dałam radę 🙂 na własne oczy widziałam całą polską transformację ustrojową, moje osobiste poglądy w kwestii homo, gender, feminizmu ,nawet imigracji ( w zdrowo rozsądkowych granicach ), pozycji kościoła katolickiego w państwie , nie mówiąc o podstawach , czyli prawach obywatelskich , pracowniczych itp są nadzwyczaj poprawne :).. słowem - prawilna lewaczka 🙂 ale... NIE ! nie dla ideolo KP ! czemu ? bo KP kłamie ! jest tak samo jak ja świadoma ,że od dawna nie ma już żadnej prawicy i lewicy ! jest tylko baudrillardowska "milcząca większość "! a KP próbuje tę milczącą większość wcisnąć w " lewicowe "ramy - i w ten sposób pozyskać jako swój tępy , polityczny elektorat. Mało tego - KP próbuje na nowo, ale nader nieudolnie zdefiniować co jest dziś prawicą ,a co lewicą . No więc powtarzam - te kategorie już nie istnieją - skończyły się z nastaniem epoki internetu .. błagam - Baudrillard - bez niego nie ma gadki o współczesności ..

"Każda masa jest potencjalnie potęgowalna, a to, co potęgowalne jest krytyczne, inaczej niż krytyczny sąd lub krytyczna myśl, które zakładają napięcie między dwoma biegunami. Kiedy jednak wszystko staje się masą - masa krytyczna postuluje zniesienie tego dystansu." (Jean Baudrillard) Nietzsche powtarzał często, że uznanie autorytetu, to oddanie się na jego służbę.

nie ? jak mi przykro 🙁 proponuje prosty eksperyment - postawić naprzeciw siebie kasjerką z biedry , praktykującą katoliczkę , wkurzoną i próbującą coś ugrać z chamskim kierownictwem , również w interesie koleżanek kasjerek i bębniarkę z ansamblu towarzyszącego wszystkim manifom tęczowym i antyfaszystowskim , mieszkanką słotu ..najlepiej w stolycy :)) empatia wystarczy ?:) i co tu jest lewica ?
pierdolicie

a kto w/g Pani ma to "załatwić" ? czy upominać się o pokrzywdzonych , zielone ludziki ?

Etykietowanie jest niebezpieczne. W efekcie końcowym wszystko jedno czy statek tonie z powodu przechyłu na prawą czy na lewą burtę. Nazwy typu prawica i lewica to w dużym stopniu tylko hasła. Niebezpieczna jest też powszechna zgoda na głoszenia poglądów które są zgodne z aktualnie pojmowaną poprawnością polityczną.