Kraj

Plany na walentynki? Nazywam się miliard i będę tańczyć

one-billion-rising

Co roku 14 lutego do protestu One Billion Rising przyłączają się obywatele i obywatelki ponad 200 krajów z całego świata.

– Plany na Walentynki?
– Będę tańczyć – mówi Magdalena Dyderska z Fundacji Na Rzecz Równości. – Chcemy przypomnieć, czym jest prawdziwa miłość. Prawie każda z nas doświadczyła przemocy seksualnej lub fizycznej ze strony mężów, partnerów czy znajomych. Ja również, dlatego chcę pomagać innym.

Tysiące mieszkanek większych i mniejszych polskich miast, m.in. Zielonej Góry, Częstochowy, Gdańska, Warszawy, Wrocławia, Bielska-Białej, Sosnowca, Tomaszowa Mazowieckiego, Słupska, Leszna, Wałbrzycha, Strzegomia, Rudy Śląskiej, Łodzi i wielu innych, zatańczą dziś, by zaprotestować przeciwko przemocy wobec kobiet: domowej, seksualnej, psychicznej czy ekonomicznej.

Jedna za miliard, miliard za jedną

Zatańczą?

Co roku 14 lutego do protestu One Billion Rising przyłączają się obywatele i obywatelki ponad 200 krajów z całego świata. Zbierają się w centrach miast, by przyciągnąć uwagę jak największej liczby osób. Z głośników przyniesionych z domu puszczają piosenkę Break the Chain napisaną przez producentkę muzyczną Tenę Clark. Tłum i młodych, i starszych kobiet, ubranych zazwyczaj w ciepłe, kolorowe kurtki, szaliki i czapki, zaczyna skakać, cieszyć i łapać za ręce. Niektóre przed protestem ćwiczą kroki – w domu lub na organizowanych próbach.

– Nie trzeba się jednak aż tak dużo się uczyć. To naprawdę nic trudnego – zapewnia Małgorzata Tracz z Zielonych. Niektórzy próbują przełamać lęki. Izabela Desperak, socjolożka, feministka i nauczycielka akademicka, mieszkanka Łodzi: – Próba uczestnictwa w tańcu kończy się u mnie atakiem paniki. Mimo to 14 lutego będę i pomacham ręką gdzieś z tyłu – mówi.

W Polsce akcja organizowana jest od pięciu lat, a koordynuje ją fundacja Feminoteka.

Przemoc nasza powszechna

Statystyki niezmiennie pokazują, że przemoc wobec kobiet jest faktyczna i nagminna. W Polsce przemocy fizycznej lub seksualnej w codziennym życiu doświadczyło już około 3,5 mln kobiet: w domu, szkole, autobusie do pracy, internecie czy w biurze.

Samo molestowanie seksualne może objawiać się jako niechciane dotykanie, całowanie, przytulanie czy żart z podtekstem seksualnym. 81 proc. kobiet nie zgłasza molestowania policji, bo zazwyczaj obwiniają się za to, co się stało lub boją się, że partner zostawi je z problemem same. Dane z badań przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych, które również można przeczytać na stronie Feminoteki, dowodzą, że ponad 80 proc. kobiet zostało zgwałconych przez bliskie osoby. Więcej niż połowa mężczyzn nie definiowała tego zdarzenia jako gwałt.

– Upokarzane, często latami tkwimy w toksycznych związkach. Wiele kobiet nie wie jak i gdzie szukać wsparcia. Zastraszone boją się poprosić o pomoc nawet najbliższych – opowiada Diana Szwed, koordynatorka One Billion Rising w Strzegomiu na Dolnym Śląsku.

Diana ma swoją własną firmę, ale pracuje też jako radna w powiecie. Jej dorosła córka właśnie kończy studia. – Rok temu tańczyłam w Jaworze. Na początku byłam sceptyczna. W ogóle nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi – przyznaje. Od fali protestów, które zapoczątkowały strajk kobiet w październiku, postanowiła pomagać innym. Do Wałbrzycha jeździ co roku na Kongres Kobiet. Organizuje też akcje charytatywne. – W Strzegomiu będziemy tańczyć po raz pierwszy. Mamy różowe wstążki i balony. Będziemy również zachęcać gapiów ciastkami i pączkami, by zauważyło nas po prostu więcej – zapowiada Diana.

Zależy jej, by w akcji wzięli udział również faceci. – Są nam potrzebni. Ich głos i wsparcie jest istotne. Musimy współpracować. Gdyby nie oni, to co? – zastanawia się Diana.

Magdalena Dyderska pomaga kobietom doświadczających przemocy już prawie dziesięć lat. Najpierw w Centrum Praw Kobiet we Wrocławiu, a po dwóch latach w Fundacji na Rzecz Równości. – Każda z nas może doświadczyć przemocy, nieważne, czy jesteś wykształcona, samotna, biedna czy bogata. Tu nie ma reguły – przekonuje.

Dodaje, że aż 75 proc. kobiet doświadcza przemocy seksualnej ze strony najbliższych – swoich mężów, partnerów, znajomych.

Po latach zrozumiałam, że ojciec gwałcił mnie całe dzieciństwo

– Kiedyś podeszła do mnie kobieta, która powiedziała, że ten taniec jest bez sensu, bo przemoc jest tematem trudnym, smutnym i tego rodzaju atmosfery należy się trzymać. Musiałam powoli tłumaczyć, że nam chodzi o przełamanie stereotypu kampanii, które na kilometr wieją grozą, są przesiąknięte krwią i siniakami. Nam chodzi o to, by podczas tańca uwolnić swoje ciało. Osoba doświadczająca przemocy ma związane ręce. Te ciężkie łańcuchy nie pozwalają jej się wyswobodzić z krzywdy, której doznała. Musi się z tego wyrwać, uwolnić i powiedzieć „stop” – mówi Dyderska.

Iwona Gałązka ma 29 lat. Jest psycholożką, działa w stowarzyszeniu Manufaktura Inicjatyw Różnorodnych i od kilku lat pracuje z młodzieżą w Opolu. Organizuje warsztaty antydyskryminacyjne w szkołach. – One Billion Rising jest działaniem, które wpisuje się w profilaktykę przeciwdziałania przemocy. Akcja jest dobrą okazją, by zacząć rozmawiać o tematach trudnych. Podczas mniej oficjalnych rozmów z dziewczynami widzę, że skala zjawiska przemocy jest ogromna. To codzienność wielu osób. Doświadczają przemocy nie tylko od swoich rówieśników, ale też nauczycieli, którzy nierzadko komentują wygląd odpytywanej uczennicy. To wzbudza wśród młodych osób dyskomfort i ból – przekonuje Iwona.

Dzięki warsztatom Gałązce udało się zsieciować młode dziewczyny, z którymi spotyka się także podczas prób. – Wtedy też mamy okazję do rozmów. Nie zawsze każda chce opowiadać o swoich problemach od razu. Potrzebny jest czas, by zbudować zaufanie. W szkole nie ma edukacji seksualnej. Młodzież nie ma do kogo pójść ze swoimi problemami. Cieszę się, że dzięki tej akcji można niektórym pomóc. Takie działania wzbudzają u ludzi poczucie, że nie muszą na wszystko się zgadzać – mówi psycholożka.

W One Billion Rising w Łagiewnikach prócz dorosłych tańczyło ponad 500 uczniów przedszkola podstawówek i gimnazjum. Tańczyli 10 lutego, by zdążyć przed feriami zimowymi. Wydarzenie organizowała Izabela Beno, dyrektorka Gminnego Ośrodka Kultury. – Było mnóstwo energii – mówi Izabela. – Akcja była idealna, by rozmawiać o przemocy w szkołach. Nauczyciele i psycholodzy byli świetnie zorganizowani i przygotowani, by prowadzić warsztaty dostosowane do wieku dzieci. Im więcej się mówi o emocjach, problemach i przemocy, tym bardziej młodzież się otwiera.

Ale czy taniec na środku ulicy nie jest tylko gestem symbolicznym? Barbara Sinica koordynuje akcję w Poznaniu. – Dzięki temu, że dla dużej części ludzi One Billion Rising jest rozpoznawalna, możemy wspomóc osoby, które potrzebują pomocy. Ogólnopolska Niebieska Linia, która jest poradnią telefoniczną dla osób doświadczających przemocy, nie otrzyma w tym roku dofinansowania z Ministerstwa Sprawiedliwości. To znacznie ograniczy możliwości korzystania z niej. Na szczęście w Poznaniu osoby dotknięte przemocą nadal będą mogły liczyć na całodobową pomoc i wsparcie przez telefon. Wszystko dzięki Marcie Mazurek, pełnomocniczce prezydenta ds. przeciwdziałania wykluczeniom oraz dobrej woli prezydenta Jacka Jaśkowiaka – mówi Barbara.

– Coś w tym jest, że miliony kobiet tak chętnie angażuje się w akcję. Podczas tańca nie tylko wyzwala się w tobie energia, ale też poczucie solidarności z innymi kobietami – ocenia Diana.

– Chodzi też o solidarność – dodaje Małgorzata Tracz. – Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych, już pierwszego dnia urzędowania ograniczył prawa reprodukcyjne kobiet. To świadczy o tym, że problem przemocy nie jest wymysłem wziętym z kosmosu. Dotyczy każdej z nas. Musimy wyrazić sprzeciw – dodaje.

Izabela Desperak: – Zaskakuje mnie lista osób, które biorą udział w wydarzeniu – przyłączają się telewizyjne celebrytki, posłowie, a w moim mieście nawet dominikanin, co jest bardzo nie z mojej bajki, ale to jest właśnie potęga tej imprezy.

Fotorelacja: Marta Modzelewska

 

Bio

Natalia Sawka

| Dziennikarka
Dziennikarka i aktywistka. W Krytyce Politycznej pisze głównie o społeczeństwie. Przez dwa lata pracowała we wrocławskim oddziale "Gazety Wyborczej", gdzie publikowała głównie artykuły związane z edukacją. Obecnie przygotowuje codzienny przegląd prasy politycznej dla Polityki Insight. Ukończyła filozofię na Uniwersytecie Wrocławskim.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

BezpiecznaJa to realne działanie. To ogólnopolska trasa bezpłatnych szkoleń dla kobiet i nastolatek w zakresie przeciwdziałania przemocy i gwałtom.
pomagam.im/BezpiecznaJa
Mozna pomóc przyspieszyć ciąg dalszy trasy i wesprzeć projekt by dać kolejne 20 szkoleń bezpłatnie

Realne działanie to byłoby wyeliminowanie testosteronu. Niestety poza zasięgiem takich organizacji.

"Chcemy przypomnieć, czym jest prawdziwa miłość. Prawie każda z nas doświadczyła przemocy seksualnej lub fizycznej ze strony mężów, partnerów czy znajomych".
A naprzeciw prawdziwej miłości "stoi" zwłaszcza u mężczyzn ... cholerna biologia. Bo mężczyzna jest biologicznie, genetycznie przystosowany, uformowany do walki i do zdobywania pożywienia,pieniędzy albo też kobiet{wojna jakie to męskie}.Właśnie zdobywania podczas wojny zdobywa się choćby miasta, od słowa "zdobywanie" mamy słowo "zdobycz" to już na 100% kojarzy się z walką. Świat jako pole walki gdzie się zdobywa, pokonuje, zagarnia itd, mamy to w genach. Stąd fenomen kiboli-życie jako walka, życie od rozróby do rozróby,adrenalinowy haj {narodowy populizm ma się tam dobrze}.