Kraj

Nasze #metoo, wasz Janusz

Feminizm

Sorry, dystyngowani lepsi ludzie, ale system, w którym część liberalnych elit potępia dziennikarkę, bo wyznała, że źle się poczuła po seksistowskim komentarzu znanego pisarza, to cholernie zły i szkodliwy system. I feminizm ma go rozpierdolić, a nie hołubić i potęgować.

Od jakiegoś czasu w gronie liberalnych elit toczy się debata o tym, czy publiczne nazwanie nieznanych sobie kobiet „kurwami” to już seksizm, czy właśnie przeciwnie, świetny żart i znakomite spoiwo środowiska literackiego. Magdalena Żakowska, Małgorzata Omilanowska, Joanna Kos-Krauze, Eliza Michalik, Kazimiera Szczuka, Maciej Stuhr zacięcie bronią prawa Janusza Rudnickiego do seksistowskich tekstów. Bo co jak co, ale to jest akurat prawo, o które celebryci bezwzględnie powinni walczyć.

Szczuka: Nasze #metoo to góra, która urodziła mysz

Kazimiera Szczuka w tekście Nasze #metoo to góra, która urodziła mysz postanowiła dokładnie wytłumaczyć Annie Śmigulec, dlaczego jej #metoo było źle zrobione. Najpierw dziennikarka nie sprzeciwiła się, gdy była słownie obrażana. A, jak wiadomo, molestowaniom są winne molestowane, które się nie sprzeciwiają. Potem, gdy już się sprzeciwiła, to w formie niechętnego wyznania wobec rozmówczyni w wywiadzie zamiast dziarskiego samotnego okrzyku. A, jak wiadomo, molestowanie to wina skrzywdzonych kobiet, które niechętnie wyznają, a nie dziarsko krzyczą. Poza tym dziennikarka źle dobiera sobie autorytety. A gdy już czyta tych bezkompromisowych mężczyzn, to nie staje się „mistrzynią riposty”. Chyba jest jakaś niezdolna albo niedokładnie czyta. I poza tym to jej wina, że w debacie publicznej nie pojawiły się nazwiska znanych gwałcicieli. Wszystko dlatego, że podała nazwisko osoby, która zachowała się wobec niej seksistowsko.

W skrócie: Anna Śmigulec zrobiła to źle, a #naszJanusz taki przecież jest, wobec wszystkich. I każdy, kto czyta jego książki, powinien to wiedzieć. Bo jak ktoś tworzy wulgarne postaci w książkach i jest za to nagradzany, to może też sobie wulgarnie traktować kobiety, a co. Zasłużył, wybitny jest w końcu i lubiany.

Cały tekst dotyczy dziennikarki i jej niewłaściwej reakcji. Sprawca jest właściwie nieobecny. Bo tak działa kultura gwałtu. Ma milion sposobów, żeby piętnować skrzywdzoną i wybielać krzywdzącego. Zwłaszcza, jeśli jego pozycja jest pewna i ma on olbrzymie wsparcie ważnych osób. Jedynym nieobarczającym skrzywdzonej wyjściem jest milczenie. Chyba że się je przerwie, wówczas się za to oberwie od rozczarowanej naszą postawą znanej feministki.

Januszki sukcesu

Ktoś cię molestuje? Sprzeciw się, przecież jesteś taka silna, na pewno zniesiesz hejt środowiska, np. nasz, zrobimy ci taki hejt, zastosujemy wszystkie opisywane przez nas w książkach o patriarchalnej przemocy mechanizmy, że będziesz supermanką, zobaczysz. W pracy płacą ci mniej? Zapierdalaj dwa razy więcej niż inni, pokaż, na co cię stać. Albo sprzeciw się pracodawcy i zostań zwolniona, ale za to pokażesz wszystkim, jak walczyć. Co tam związki zawodowe, co tam wsparcie i solidarność, wszystko możesz osiągnąć sama, niech patriarchat cię nie ogranicza, do roboty!

To zwykła neoliberalna propaganda sukcesu. Jasne, bądźmy silne i mocne jak samce alfa, a będzie nam lepiej. Chyba że akurat nie jesteśmy uprzywilejowaną panią z klasy średniej, tylko np. pracownicą gastronomii na śmieciówce. Liberalny self-made feminizm wspiera nierówności i nakłada jeszcze większe obciążenia na kobiety. Zamiast działania wspólnotowego i solidarnego stawia na pojedynczą osobę, która sama o siebie walczy i napierdala.

Zawołanie: „bądź odważna, sprzeciw się!” służy tutaj wyłącznie obwinianiu skrzywdzonej, która nie okazała się wystarczająco odważna i niewystarczająco się sprzeciwiła.

Dziewczyny mają dość klepania po dupach. Ja też

Rzecz w tym, że nie tylko waleczne i błyskotliwie ripostujące osoby zasługują na szacunek i brak molestowania. Zasługujemy na niego wszystkie i wszystkie o to walczymy swoimi sposobami – mocnymi, ostrymi, ale i pełnymi wątpliwości. W tekście, w poście na facebooku i w rozmowie. Na tym polega #metoo – jego siła to nasza solidarność i wielość, a nie samodzielne i jakże bohaterskie wymachiwanie szabelką.

Rozepnij przyciasny kołnierzyk

Oczywiście, Kazimiera Szczuka ma rację, gdy postuluje, żebyśmy wszystkie reagowały. Dokładnie tak powinno być, reagujmy – potępiajmy seksistowskie zachowania i komentarze. Nie obwiniajmy osoby skrzywdzonej, nie przenośmy na nią odpowiedzialności za przemoc, której doświadczyła. Stawajmy po jej stronie, niezależnie od tego, czy zareagowała pełnią wkurwu, czy milczącym zażenowaniem. Skrzywdzona nie ma obowiązku reagować, winny ma obowiązek nie dyskryminować. I przeprosić. To reakcja środowiska, nie skrzywdzonej, jest tu decydująca: co jest w nim akceptowalne, a co nie. O tym mówi Alicja Długołęcka, gdy kładzie nacisk na środowiskowe rozwiązaniu problemu. Nie ma to nic wspólnego z nagonką.

Gdyby środowisko rzeczywiście od razu solidarnie zareagowało i dało znać, że nie ma zgody na takie zachowania, nie byłoby o czym gadać. Tu naprawdę wystarczyła krytyka i przeprosiny. Właściwie wystarczyło się nie odzywać, skoro jedyne, co miało się do zaoferowania, to stek mizoginistycznych klisz i oskarżeń. Janusz Rudnicki w całej swojej okazałej genialności serio sam się mógł bronić. Słuszniejsza afera rozpoczęła się po reakcji części przedstawicieli liberalnej elity. Wówczas wyszło na jaw, że to nie jednostkowy błąd czy wyjątkowy buc, tylko poważny systemowy problem. Bo jeśli w tak oczywistej sytuacji przekroczenia granic nie ma solidarnej reakcji, to jak ma być, gdy ujawniane sytuacje nie są publiczne, potwierdzone, nagłośnione i tak proste do rozwiązania? Czyli w większości przypadków molestowania. A także gwałtów.

Szczuka ubolewa, że inne kobiety nie poczuły się na tyle pewnie, żeby ujawnić polskich Weinsteinów. Tyle że to nie jest wina #metoo Anny Śmigulec ani powszechnej i słusznej krytyki seksistowskich wypowiedzi pisarza. To nie jest wina kobiet i ich #metoo. To wina tych, którzy publicznie i z pełnym przekonaniem potępiają osobę, która ujawniła seksistowskie zachowanie ich kolegi. Którzy jawnie trzymają stronę krzywdzącego, a nie skrzywdzonej. To wasza wina. To dzięki wam szefowie, profesorowie, reżyserzy i producenci filmowi, naczelni redaktorzy i kierownicy działów znanych gazet, którzy molestują kobiety, wykorzystując pozycję władzy – mogą spać spokojnie. Victim blaming pracuje na pełnych obrotach, lojalność wobec znanych kolegów też, więc naprawdę nie ma się co dziwić, że polscy Weinsteinowie pozostają niepokonani.

Nagradzani koledzy liberalnych elit mogą czuć się bezpiecznie. Cała reszta już niekoniecznie. Ich #metoo też nie ujawniły sprawców przemocy wśród znanych osób; często również nie reagowały bądź reagowały niewystarczająco ostro; nie zawsze są mistrzyniami riposty i różnie dobierają sobie autorytety. Widocznie same są sobie winne.

Wiktymizacja Anny Śmigulec to po prostu wyraz pogardy do milionów kobiet, które razem z nią opisywały swoje historie. To jawne stawanie po stronie znanych krzywdzących, bo im wolno więcej. I to jest zajebiście nieetyczne. To nadużycie swojej pozycji i autorytetu, by napędzać molestowanie. Rudnicki to zwykły szowinistyczny buc, który na krytykę odpowiada jak modelowy generator dystansu: „Trochę luzu. Rozepnij przyciasny kołnierzyk, uśmiechnij się. Jutro będzie lepiej”. Reakcja liberalno-feministycznych celebrytów nie różni się absolutnie niczym od opisywanych przez nich ze wstrętem reakcji na obleśnych typów, którym pozwala się rzucać kurwami i pizdami, bo „on jest taki charakterny”, taki chłopiec-rozrabiaka z niego, „on już tak ma”.

#WeToo

I po co to wszystko? Żeby obronić pisarza?

Stawka jest znacznie większa. Chodzi o władzę.

Elity bronią status quo, w ramach którego wypracowały swoją pozycję. Self-made woman, propaganda sukcesu to elementy systemu, który wytworzył obecne elity i ich środowisko. Zaburzenie tego porządku z pewnością zmieni także ich status – bo na tym polega społeczna zmiana. I przeciw temu występują. Po kolektywnych, oddolnych działaniach następuje cofka.

Dlaczego to właśnie przemysł filmowy i telewizyjny znalazł się w centrum akcji #metoo?

Obrona Janusza sukcesu to obrona pozycji klasowej elit. Ich klasowej wyższości i przywileju, na co wskazywała Agnieszka Graff. Bo też „kurwy” znanego pisarza to nie po prostu seksistowskie „kurwy”, jak u jakiegoś zwykłego policjanta czy broń boże pracownika fizycznego, tylko wyrafinowana mikroprzypowieść, perlisty dowcip i czysty zajebisty talent. „Sami swoi”, celebryci z warszafki, tak świetnie się rozumieją, taki mają genialny elitarny kod, że zwykłe sztywniary nigdy go nie zrozumieją. I z tego nieobeznania sprzeciwiają się molestowaniu przez fajnych typków. Dystynkcja klasowa jest tu bardzo jasna i to w jej obronie staje liberalna elita. W obronie seksistowskiej, klasistowskiej normy.

Sorry, dystyngowani lepsi ludzie, ale system, w którym część liberalnych elit potępia dziennikarkę, bo wyznała, że źle się poczuła po seksistowskim komentarzu znanego pisarza, to cholernie zły i szkodliwy system. I feminizm ma go rozpierdolić, a nie hołubić i potęgować.

Wy walczycie o Janusza, my walczymy o równość.

Nie jesteśmy bohaterkami nagradzanych książek ważnych panów, którzy mogą dowolnie decydować o tym, jak nas opisać i skomentować. To my przejmujemy narrację, to my opowiadamy – przejmujemy kontrolę. Wiemy, jak działa język, bo podlegamy jego wykluczeniom od lat. Jesteśmy ważniejsze niż najśmieszniejszy żart, najlepsza mikroprzypowieść czy zabawne przeprosiny-nieprzeprosiny jakiegoś zadufanego w sobie dupka. Nie jesteśmy elitami, nie mamy żadnych interesów w utrzymaniu tego systemu. Jest nas więcej. Działamy razem i razem reagujemy: tak jak chcemy i czujemy się bezpiecznie, a nie wedle zaleceń autorytetek. Nie wypełniamy zaleceń autorytetek, współdziałamy.

To nie wy piszecie ten świat, już nie wy.

Bio

Maja Staśko

| Krytyczka literacka

Maja Staśko – krytyczka literacka, doktorantka interdyscyplinarnych studiów w Instytucie Filologii Polskiej UAM. Współpracuje m.in. z „Ha!artem” i „Wakatem”.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Świetny artykuł.

w punkt!

ale.sobie.konto.wymyslilem

Proszę polecać ten tekst każdemu kto dziwi się dlaczego antyinteligencka, antyelitarna, antyliberalna i antyfeministyczna nagonka obecnej władzy cieszy się poparciem sporej części społeczeństwa. I dlaczego spora część inteligencji reaguje na OBIE strony naszej wesołej politycznej barykady słowami pana Dulskiego.

A ja jednak uważam, że robienie z igły widły. Nazwanie kogoś kurwą to chamstwo i prostactwo. Ale czy seksizm? Czy facet nazwany chujem będzie to tak samo traktował? I nie, nie neguje że dziennikarka poczuła się z tym źle, ale czy to ma coś do akcji #metoo? Nie sprowadzajmy tego do absurdu, już podnoszą się głosy, ale niedługo molestowaniem będzie nawet krzywe spojrzenie.

na początku było słowo
ale poprzedza je myśl

Ja myślę, że to nie molestowanie, tylko gwałt.

Publiczne nazwanie kobiety kurwą sugeruje jej seksualną dostępność dla każdego za pieniądze. To jest molestowanie. Odpowiednikiem wcale nie jest nazwanie faceta chujem. Odwracając sytuację wyobraźcie sobie własną reakcję i odczucia, gdy po wejściu do knajpy kobieta krzyczy " dziewczyny patrzcie męskie kurwy przyszły".

Bardzo trafnie, tylko mam małą uwagę. Zamiast "męskie kurwy" - może po prostu "żigolaki"

Ale żigolaki to brzmi kulturalnie a istotą tej sprawy jest brak kultury.

Moim zdaniem "zigolak" jest wyjątkowo pogardliwym określeniem.
Ale przede wszystskim chodzi o to, ze prostytucja jest tak kojarzona z kobietami, ze jeśli chcesz powiedziec o męzczyźnie musisz użyć przymiotnika "meskie kurwy".
W zatłuczonej knajpie mozna by części tego zdania nie usłyszc i pół ludzi mogło by i tak uważać, ze przyszły "kurwy" płci żeńskiej.

o to w tym chodzi. o władzę i dyscyplinowanie mężczyzn

Gdy mężczyzni mają władzę to nie przeszkadza?

no przydałoby się mężczyzn zdyscyplinować do poziomu ludzi, tak.

No i właśnie przez takie podejście gówno ugracie, szanowna -m. Bo jesteście śmieszne tam gdzie powinnyście być poważne. Typowy Janusz jak przeczyta coś takiego to zamiast zadumać się to obsra się ze śmiechu i będzie po staremu. No ale to wasza walka, róbta jak chceta.

Pomimo tego, że nie zgadzam się z wypowiedzią Artura, to jednak sprzeciwiam się "molestowaniu" go i wszystkich mężczyzn.

histeria wulgarnego babsztyla.
problemy elit i temat zastępczy.

Następna pani, która nie rozumie różnicy między chamstwem a molestowaniem. A poitem już można sposkojnie lecieć z krytyką "lewicowych elit"

a dlaczego piszesz o sobie per "pani"?

Świetny artykuł. Dziwię się, że cham znalazł tylu obrońców... Nic tego nie tłumaczy. Po prostu nic.

Na koniec: W tekście rażą mnie wulgaryzmy.

Krzysztof Mazur

Staśko tradycyjnie nie rozumie, co czyta. Taki lewicowy Terlikowski.

masz na imię Krzysztof, nie Staśko. I nie jesteś lewicowy.

Krzysztof Mazur

Kto ma na imię Staśko, bo nie zauważyłem?

to juz było

Już pomijając samą moralną ocenę zdarzenia, czy nie przesadą jest nazywanie tego wszystkiego molestowanie? Nie mówię tylko z punktu widzenia mężczyzny, którego w tym rozumieniu molestują wciąż feministki, sprowadzając płeć moją do jej najgorszych przedstawicieli. Nie, mówię również ze względu na znane mi kobiety i dziewczyny, które doświadczyły prawdziwego molestowania i wszystkich jego paskudnych powikłań. Żartobliwe nazywanie kobiet kurwami może być dowodem na słabe poczucie humoru, chamstwo, brak szacunku do kobiet czy szowinizm. I oczywiście zachęcam by walczyć jeśli ktoś poczuł się urażony. Rudnicki wybierając tego typu sposób błaznowania musiał być gotowy na pewne konsekwencje. Ale nie róbcie z tego molestowania proszę.
Autorce za to polecałbym wyjście ze świata książek, tyle w artykule modnych słów, lecz brak w nim perspektywy życiowej. Za to czuć w mim powiew jakiegoś nowego femi-totalitaryzmu, w którym nie tylko mężczyźni, ale i kobiety, bać się będą wyrazić własne zdanie. Już widzę jak będziemy myśleć nad każdym drobnym słówkiem, każdym wyrażeniem, by nie narazić się na krwawy ostracyzm, nie zrujnować sobie życia.

Nie pojechal kobiecie durniem, swinia, patalachem, glupim chujem, wrzodem na dupie zdrowego spoleczenstwa tylko kurwa, a kurwa to, jak wszem i wobec wiadomo kobieta, ktora daje dupy, przy czym motyw jej dzialania (daje bo lubi / daje bo tak zarabia / jedno i drugie) nie jest istotny, z racji powszechnego przekonania o nagannosci seksualnego folgowania sobie kobiet generalnie. Nie jestes kobieta, nie wychowywano cie jak kobiete, nie zyles w spoleczenstwie jako kobieta, zaden mezczyzna nie traktowa cie jak kobiete i nawet relacja 100 kolezanek nie daje ci pojecia o tym, co moze poczuc kobieta slyszac epitet KURWA.
Oczywiscie moglbys mi powiedziec, ze gdyby w przytomnosci postronnych jakis obcy koles na wstepie pojechal ci pedalem, ciota, kakaowcem czy innym matkojebca, to odpowiedzialbys mu ze jest zwyklym chamem, tyle ze jakos trudno mi dac takiej deklaracji wiare. Zaloze sie, ze nawet jesli nie przypierdolilbys mu solidnie w ryj, to przynajmniej staral sie sprawiac wrazenie ze mogles, tyle ze mezczyznie nie przystoi bic wariatow w okularach. Zareczam ci szanowni panie, ze gdyby kobiety mogly bic tak jak mezczyzni, to w przeciagu dwoch-trzech pokolen, molestowanie seksualne tak fizyczne jak i werbane spadloby do poziomu marginesu i nikt nie zawracalby sobie glowy problemem z definicjami, slowkami, wyrazeniami i innymi modnymi pierdolami ze swiata ksiazek i internetowych dywagacji pod tytulem; czy nie znaczy nie, czy cos zupelnie innego".

Jako osoba, która doświadczyła "prawdziwej" (wtf w ogóle) przemocy seksualnej i paskudnych powikłań powiem, że szlag mnie trafia, gdy ktoś ma problem z uznaniem tego typu "żartów" za molestowanie.

Jeszcze tylko przypomnę, bo pani Szczuka chyba nie do końca się orientuje, że sama akcja powstała właśnie po to, by pokazać skalę problemu i że w praktyce niemal każda kobieta się z molestowaniem spotyka.

synek, ale skąd ci przyszedł do ślicznej głowki taki spektakularnie idiotyczny pomysł, że wiesz o molestowaniu (i o czymkolwiek) choć 1 procent tego, co Autorka?

Nie wiem jak odpowiedzieć na tak głupi komentarz. Serio. A skąd Ty wiesz ile ja wiem, a ile wie Autorka? Czemu sugerujesz, że nie wiem nic o molestowaniu, i o czymkolwiek w ogóle? Przecież takiego typu stwierdzenia to czyste chamstwo, już nie wspomnę o "synek" i "ślicznej główki". Nie będę zniżał się do tego poziomu i ciągnął takiej dyskusji. Powodzenia w życiu życzę.

No komentarz jest glupi i w zasadzie nie ma sensu na niego odpowiadac. Lepiej odniesc sie do dwoch poprzedzajacych komentarzy. Wiec czemu wolisz strzelac z armaty do wrobla zamiast odniesc sie do merytorycznych odpowiedzi?

BTW jeszcze nie slyszalam kobiety ktora doznala "prawdziwego" molestowania (jak slusznie zauwazyla kolezanka powyzej WTF w ogole), ktora by uwazala, ze np taka sytuacja jak zachowanie Rudnickiego w jakis sposob odziera jej doswiadczenie z wazkosci. To jest kompletny straw man wysuwany przez ludzi, ktorzy nadal uwazaja, ze Rudnicki ma takie ha ha poczucie humoru i w ogole co za molestowanie jaka obca kobiete slownie potraktuje z buta.

Ja tam byłem molestowany przez kobiety (maczany wbrew swojej woli, może być taka definicja molestowania) a zarazem wyzywany w gronie męskim od kurew i vice versa, co nie jest molestowaniem, jest co najwyżej chamstwem. Wystarczająco rozumiem różnice, czy tez nie? Moge mieć jakieś zdanie będąc mężczyzna czy tez nie? Czym to feminizm różni sie od katofaszyZmu albo komunizmu?

Bardzo czekałem na komentarz Mai Staśko, bo byłem pewien, że jak zwykle totalnie nim - jak to ujmuje - "rozpierdoli" klasizm i seksizm i "napisze" nowy świat. Przynajmniej w swym własnym mniemaniu.
W ogóle fascynująca ta debata, w której chamstwo nie ma już szans zostać po imieniu nazwane chamstwem, gdyż trwa batalia o to, czy jest dobrym żartem, czy gwałtem. Przyznam jednak, że najchętniej bym przeczytał, co do powiedzenia w sprawie ma guru polskiego feminizmu - pani Kinga Dunin. Jednak, nie wiedzieć czemu, ostatnio woli ona tropić seksizm w innych obszarach życia, w sprawie molestowania wybierając "kulturę milczenia".

swoją drogą ciekawe, ile osoba musi wypić, żeby zdołać się okłamać, że jak janusz sukcesu okazuje jej pogardę, to to taki żarcik jest

A ja jestem ciekaw jak rozwijałaby się dyskusja gdyby te " Choć do nas, kurwy juz są" padło z ust Ziemkiewicza w analogicznej sytuacji. Trudno mi sobie wyobrazić że Panie Szczuka czy Graff wziełyby go w obronę.

Mnie też trudno sobie wyobrazić, że Graff wzięłaby w obronę Ziemkiewicza. Tym bardziej że nie bierze w obronę Rudnickiego.

Dziękuję za przywracanie wiary w prawdziwy feminizm

Bravo Maja !

Proponuję przejść dalej i podać nazwiska innych facetów, którzy dopuścili się molestowania/nadużycia wobec kobiet. Na razie poza wystąpieniem Anny Śmigulec cicho sza. Jeżeli polska odsłona #MeToo ma się sprowadzać do roztrząsania reakcji na wypowiedź JR to faktycznie mamy pułapkę na mysz a nie kocury.

Skrótem: życie niektórym skończyło się na gimbazie i cały czas myślą, że cięta riposta to rozwiązanie na wszystko., a jak ktoś nie układa szybko rymów z przekleństwami to nazwą to „problemem elit” i zadowoleni z siebie będą dalej jakie to z nich heheszki śmieszne i niczym się nie przejmujące 😉

Kurwa jego, za przeproszeniem, mać! Czy Wy tam w redakcji macie jeszcze jakiekolwiek poczucie proporcji? Kolejny dzień i kolejne tysiące znaków wylanych w palącej sprawie starego żula, który brzydko powiedział jakiejś pani. To nie jest nawet policzek, to jest splunięcie w kierunku tysięcy kobiet codziennie lżonych, bitych, wykorzystywanych seksualnie i ekonomicznie. Że nie wspomnę o tych izolowanych, gwałconych, oblewanych kwasem czy kamienowanych. Jeśli to jest "lewica", to chyba rzeczywiście zasługujemy na tysiącletnie rządy neoliberałów i klerofaszystów... Tymczasem czekam, niecierpliwie ogryzając paznokcie, na jutrzejszą replikę dupliki ws. Rudnickiego.

Artykułuł wcale nie dotyczy Rudnickiego a raczej reakcji pewnego środowiska na jego zachowanie. Gdyby nie publiczne wypowiedzi kilku pań i panów z tzw. elity wszyscy byśmy o sprawie zapomnieli.

Wczoraj dowiedziałem się, że pani Karolina Korwin-Piotrowska skrytykowała redakcję jednego z kolorowych dwutygodników za umieszczenie na okładce zdjęcia pustej lalki bez dorobku (tj. pani Mariny Łuczenko-Szczęsnej) zamiast innych, bardziej wartościowych, celebrytów. Pan Wojciech Szczęsny zareagował na potwarz wobec małżonki, imputując pani Korwin-Piotrowskiej, że jest gruba, sfrustrowana i zawistna. Następnie się ze swych słów wycofał.

Skąd się dowiedziałem? Z "Pudelka". Przy czym artykuł wcale nie dotyczył dorobku artystycznego pani Mariny, a raczej reakcji pewnej dziennikarki na jego brak. Gdyby nie publiczna wypowiedź należącego do tzw. elity męża pani Łuczenko-Szczęsnej, wszyscy byśmy o niej zapomnieli.

See my point here?

W kraju, w którym stosunek do kobiet bierze się z niewiary w boskie poczęcie Jezusa z Nazaretu, uprzedmiotowienie waginy było jedynym sposobem na moralną i światopoglądową bipolarność. W kraju, w którym postawy i relacje społeczne kształtowały się i kształtują w warunkach feudalnych, legitymowanych przez kościół katolicki i tzw. wiarę, nie ma miejsca na grupową solidarność i egalitaryzm. W kraju, w którym elity są stworzone przez system a nie kontrkulturę, jaki jest system każdy widzi. Każdy, kto wie, że patrzeć i widzieć nie znaczy to samo. W kraju, w którym budzi się świadomość zmiany narracji i potrzeba zmiany elit, jest oczywiste, że wolność staje się warunkiem i kryterium szacunku do drugiego człowieka. W kraju, w którym wolność to tylko hasło wypisane krwią na sztandarach klęski, najpełniej potwierdzają się słowa Bakunina: "Bez wolności nie ma rozumu, nie ma sprawiedliwości, nie ma dobrobytu, nie ma człowieczeństwa". Bo najważniejsza rzecz to wolność. Wolnośc do własnej podmiotowości. Wtedy nikt nie nazwie nikogo kurwą (a nawet głupią kurwą), nie poklepie do plecach, nie zgwałci, nie zapłaci niższego wynagrodzenia i nie każe rodzić dzieci - najlepiej płci męskiej. W tym kraju droga do takiej wolności będzie długa. I chyba się rozpoczyna...

Florentyna Kowalska

Niektóre feministki są najwyrażniej przemęczone i powinny wziąć jakieś dłuższe urlopy. Oczywiście nie chodzi o to, że się osobiście ośmieszają, to ich problem.
Gorzej, że szkodzą feminizmowi. Ot co!

Brawo pani Maju !!!
miałem duży niesmak czytając to co napisały panie Żakowska i Szczuka...

Świetnie napisane. Elity mogły by zacząć od siebie i nie akceptować chamstwa oraz mowy nienawiści we własnych szeregach. Jak ktoś jest genialnym pisarzem, to pewnie znajdzie inny temat do żartów.