Kraj

Myśliwi, nikt was już nie lubi!

Ludzie mieli chyba wdrukowane z czasów PRL-u, że myśliwi są dobrzy. Na szczęście to się zmieniło. Społeczeństwo jest przeciw myśliwskim przywilejom. Jaś Kapela w rozmowie z Krzysztofem Wychowałkiem prowadzącym stronę zakazpolowania.pl.

Jaś Kapela: Kiedy zacząłeś się interesować myślistwem?

Krzysztof Wychowałek: Nigdy jakoś specjalnie się nim nie fascynowałem, ale jako stowarzyszenie Źródła zajmowaliśmy się tematem antymyśliwskim, zanim stało się to modne. Zaczęło się to dwadzieścia lat temu i wynikało z naszych celów statutowych, jak ochrona zwierząt. Byliśmy nawet w European Federation Against Hunting. Wtedy ciężko się cokolwiek robiło w tym temacie, bo odbiór myślistwa była inny. W latach 90. powszechnie uważano, że myśliwi pomagają zwierzętom i są bardzo pożyteczni. Wiadomo, że czasem muszą coś zastrzelić, ale co tam. To, co mówiliśmy, było jak bajka o żelaznym wilku; patrzyli na nas jak na oszołomów. Dlatego teraz jestem bardzo entuzjastycznie nastawiony – widzę wielką zmianę społeczną, jaka się dokonała. Powstał cały ruch, w różnych miastach działają organizacje przeciwko myśliwym. Jak się czyta komentarze w internecie, to widać, że mnóstwo ludzi jest przeciwnych myślistwu.

Większość Polaków jest przeciwna. Tak bardzo się to zmieniło?

Ludzie mieli chyba wdrukowane z czasów PRL-u, że myśliwi są dobrzy. Nie wiem, czego ta zmiana jest efektem. Chciałbym wierzyć, że działań takich organizacji jak nasza, która prowadzą edukację ekologiczną, ale nie wiem, czy to prawda. Ewidentnie myśliwi przez ostatnie sto lat nie mieli takiej złej prasy jak teraz.

Pokotu nie będzie

Wciąż jednak są bardzo silnym i dobrze zorganizowanym lobby. Polski Związek Łowiecki dysponuje 160 milionami złotych rocznie.

Tak, do tego mają reprezentację w Sejmie, ale chyba coraz słabszą. Odkąd zajęliśmy się znowu tym tematem dwa lata temu, widzimy, jak dużo stereotypów mieliśmy w głowie. Na przykład że dużo sędziów jest myśliwymi. Może tak było pośród tych wykształconych w PRL-u, ale tamto pokolenie jest już na emeryturze, a w nowym pokoleniu, wydaje mi się, nie ma już tylu myśliwych. Myślistwo przestało już być elitarną rozrywką dla lekarzy, prawników czy czołowych polityków. Coraz częściej widzę, że myśliwi wstydzą się przyznać, że są myśliwymi. Co mnie bardzo cieszy.

A jednak myśliwym udało się, przy okazji zmiany ustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych, wprowadzić zapis pozwalający karać ludzi za przeszkadzanie w polowaniach.

To pokazuje też, jak posłowie uchwalają ustawy. Nikt tam tego nie czyta.

Wszyscy jednomyślnie zagłosowali „za”.

Śpieszyli się na święta do domu. Bo przecież nie zrobili tak dlatego, że wszyscy nagle stali się wrogami zwierząt. To, jak wygląda w Polsce proces legislacyjny, to temat na inną rozmowę, ale zobacz, ile się zrobiło szumu wokół tego. Teraz się wszyscy licytują, kto ten zapis z ustawy wykreśli.

Podobno nawet Kaczyński jest przeciwko.

No właśnie. Nikt już nie chce umierać za takie przepisy. Jest oczywiście paru posłów z Polskiego Związku Łowieckiego, jak choćby posłanka PiS, która prowadzi sejmową komisję ds. łowiectwa, ale już ich naczelny wódz Szyszko odpadł. Wydaje mi się, że teraz kapitał polityczny można zbijać jedynie na negowaniu tych pisanych pod myśliwych przepisów. Politycy wszystkich opcji widzą, jak społeczeństwo reaguje, a społeczeństwo jest totalnie przeciwko myśliwskim przywilejom.

Zenon Kruczyński: Za całe zło, które czynimy przyrodzie, trzeba będzie w końcu zapłacić

Nikt nie chce, żeby myśliwi mogli nas wyrzucić z lasów.

Kaczyński niejednokrotnie się wypowiadał, że mu się nie podoba takie hobby. Myślę, że nowa ustawa o prawie łowieckim może nas jeszcze zaskoczyć. To poszło tak daleko, że nikt nie będzie specjalnie nadstawiał głowy, żeby stać się ofiarą hejtu. Czytam sobie teraz różne fora myśliwskie – po dymisji poprzedniego ministra środowiska zapanowała tam smuta.

Czyli dobrze oceniasz tę zmianę?

Przez moment wydawało mi się, że niewiele się zmieniło. Oczywiście to nie jest dobry minister…

…ale przynajmniej nie jest myśliwym?

Wręcz się od tego odżegnuje. I ma bardziej koncyliacyjne podejście. Mówi, że trzeba wysłuchać różnych stron – rolników, ekologów. Zobaczymy, co zrobi, ale na forach myśliwych jest wielki płacz. Wiadomo, że minister jest partyjny i będzie robił, co mu naczelnik każe, oraz że za bardzo nie zna się na środowisku, bo się nigdy nim nie zajmował, ale przynajmniej nie jest fanatykiem myślistwa.

Wystarczyło, że powiedział, że chce rozmawiać, a myśliwi już są oburzeni?

No tak. Szyszko był absolutnie nawiedzony i forsował pewne rozwiązania wbrew zdrowemu rozsądkowi.

Na przykład takie, że najlepszym sposobem walki z ASF, czyli afrykańskim pomorem świń, jest strzelanie do dzików. W roku łowieckim 2016/2017 według GUS-u odstrzelono 310 tysięcy dzików. Tymczasem resort środowiska w listopadzie 2016 roku informował, że populacja dzików w Polsce wynosi około 140 tysięcy sztuk. Jak to możliwe?

Z jednej strony nikt nie jest do końca w stanie policzyć tych dzików. Liczy się je w obwodach łowieckich, ale dziki nie wiedzą, gdzie dany obwód się kończy, a gdzie zaczyna, więc sobie przechodzą z jednego do drugiego. To są metody obarczone dużym błędem. Równie dobrze tych dzików mogło być dwa razy tyle. Z drugiej – fakt, że odstrzelono więcej dzików, niż ich było, wynika po prostu z tego, że one się rozmnażają. Nie ma mroźnych zim, myśliwi je dokarmiają, więc obecnie trzy razy do roku mogą mieć młode. Raczej nie ma tutaj wielkiej zagadki.

Natomiast problem z ASF jest bardziej skomplikowany. Myśliwi nie są specjalnie zainteresowani, żeby na wezwanie lekarza weterynarii odstrzeliwać dziki, bo mają swoje ulubione sposoby zabijania i rodzaje zabijanych zwierząt. Nie są szczęśliwi, że muszą nagle iść w las z noktowizorami. Inna rzecz, że zwalczanie ASF tak, jak się to teraz robi, jest zupełnie nieskuteczne. Ta choroba nie przenosi się z dzików na świnie domowe. Dziki nie wchodzą do zagród, żeby się witać ze swoimi kuzynami – człowiek to robi. Jak się nie poluje na dziki, to nie bardzo można przenieść tę chorobę. Natomiast jeśli ktoś, kto poluje na dziki, jest jednocześnie hodowcą, to istnieje duże ryzyko, że zawlecze chorobę do swojej hodowli. Dzwonił do mnie niedawno pan, że na jego polu myśliwi zastrzelili dzika i zostawili resztki jego wnętrzności. I dostali wyrok, bo mogli tak rozprzestrzenić ASF. To, co zrobili, było zupełnie niezgodne ze standardem sanitarnym.

Jeszcze inna sprawa: jak się na Białorusi pojawiły dziki z ASF, to zaczęto odstrzeliwać dziki na wschodzie Polski. I co się stało? Przywleczono tę chorobę. Polskie dziki miały swoje rewiry, a białoruskie swoje. Jak odstrzelono polskie, to się zwolniło miejsce na te białoruskie, które przyniosły chorobę do nas. Zresztą ten wirus nie niesie zagrożenia dla człowieka, tylko dla świń, które ludzie trzymają w hodowlach przemysłowych, żeby je i tak potem zabić. Może gdyby tak wszystkie świnie zaraziły się tym wirusem, toby ich już więcej nie hodowano na ubój?

Rolnicy dostają odszkodowania za chore świnie, więc raczej ich to nie powstrzyma.

Ale może uznano by, że skażenie jest tak duże, że nie ma już sensu hodować świń na mięso? Oczywiście trochę żartuję. Tutaj powinni się jacyś lekarze weterynarii wypowiadać, ale wygląda na to, że wszystko, co jest robione pod pozorem walki z ASF, wcale nie służy zwalczaniu tej choroby.

To czemu mają służyć te grzywny za przeszkadzanie w polowaniach?

Nie było takiego przypadku, żeby myśliwi wyszli walczyć z ASF, a tu nagle pojawili się jacyś ludzie, żebym im uniemożliwić odstrzał chorych zwierząt. Jednak ledwie ta ustawa weszła w życie, już myśliwi ją wykorzystują przeciwko ludziom protestującym w lesie, korzystającym z wolności do zgromadzeń. Albo ten pan, co trenował w lesie z psami – wszyscy są już ofiarami tego przepisu. Myśliwi tryumfują. Wcześniej, jak ktoś był w lesie, gdy oni chcieli strzelać, to mogli sobie z nim pogadać, a teraz straszą grzywnami.

Można dostać 5000 złotych.

To nie ma związku z walką z chorobą, tylko z ułatwieniem myśliwym realizowania ich hobby, czy jak nazwać ten proceder.

Podobnie chyba jak ten przepis o możliwości polowania w parkach narodowych.

Kiedyś, jak pisano jakieś przepisy, to tworzono też dla nich uzasadnienie. Jakaś dyskusja się odbywała. Jakieś konsultacje społeczne. Teraz ustawy przepycha się po nocach, nikt ich nie czyta. Nawet jeśli są konsultacje, to nikt nie bierze ich pod uwagę. Podobnie jak nikt nie czyta opinii prawników robionych w przez Rządowe Centrum Legislacji, bo wszyscy wiedzą lepiej i później gnioty uchwalają. Gdyby podano przynajmniej jakiś przykład, że w parku narodowym były zarażone dziki i nie można ich było odstrzelić, to byłoby jakieś uzasadnienie, żeby taki przepis wprowadzić. Ale nikt tego nie zrobił, a ja o takim przypadku nie słyszałem, więc jak to komentować w ogóle?

Trwają właśnie prace nad nowym prawem łowieckim. Dotychczasowe trzeba było zmienić, bo zostało podważone wyrokiem Trybunały Konstytucyjnego.

Chodziło tylko o jeden przepis, ale tak, to jest jeden z głównych powodów, dla którego tę nowelizację trzeba zrobić. W 2014 roku Trybunał orzekł, że przepis, który mówi o wyznaczeniu obwodów łowieckich, jest niekonstytucyjny, bo nie gwarantuje żadnych praw właścicielom gruntów. On jest kluczowy, bo polowanie, zgodnie z ustawą, może się odbywać wyłącznie w obwodach. Poza nimi to ewentualnie może być redukcja populacji czy zwalczanie choroby zakaźnej.

Waszemu stowarzyszeniu udało się wywalczyć, że każdy posiadacz gruntu może wyłączyć swoją ziemię z obwodu łowieckiego.

To nie nam tak naprawdę – udało się to rolnikom z województwa lubuskiego, którzy w listopadzie 2011 roku skierowali do sejmiku wezwanie do wyłączenia ich gruntów z obwodu łowieckiego. Przegrali, złożyli kasację do NSA, a NSA skierował pytanie prawne do Trybunału Konstytucyjnego. I Trybunał w 2014 roku ostatecznie orzekł, że przepis prawa łowieckiego umożliwiający wyznaczanie obwodów łowieckich na prywatnych terenach bez zgody właściciela jest niezgodny z Konstytucją. Siłą rzeczy NSA orzekł wtedy na korzyść tych rolników i wyłączył ich działki z obwodu łowieckiego. My natomiast w styczniu 2016 roku postanowiliśmy przetestować konsekwencje tego stanu prawnego i zażądać wyłączenia posiadanego przez nasze stowarzyszenie lasu z obwodu łowieckiego. Wygraliśmy w listopadzie tego samego roku. Nie byliśmy jedyni, równolegle zapadły cztery takie wyroki w innych województwach. Gdy pochwaliliśmy się tym w internecie, zaczęliśmy otrzymywać bardzo dużo pytań z prośbą o dokładne informacje, jak to zrobić. Dlatego rok temu uruchomiliśmy stronę zakazpolowania.pl i do dzisiaj udało nam się pomóc kilkudziesięciu osobom w skutecznym wyłączeniu ich terenów z obwodu łowieckiego.

Czy nie powinno to jednak dotyczyć wszystkich obwodów łowieckich?

To, co teraz robimy, to są takie półśrodki. Jeśli przepis jest niekonstytucyjny, to przyjmuje się, że wszystkie decyzje administracyjne podjęte na jego podstawie są nieważne. Tak więc de facto nie ma w Polsce obwodów łowieckich od 2014 roku, ale wszyscy udają, że jest inaczej. Ludzie zaskarżają teraz uchwały sejmików wyznaczające obwody łowieckie, ale mogą to robić tylko w takim zakresie, w jakim mają interes prawny, czyli tylko na terenie swojej nieruchomości. I Sąd Administracyjny mówi: tak, ta uchwała była podjęta na niezgodnej z konstytucją podstawie prawnej, więc skarga jest zasadna. Ale gdyby jakaś odważna prokuratura albo Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżyli całą taką uchwałę, to sąd również nie mógłby orzec inaczej. Nie ulega wątpliwości, że wszystkie te uchwały są do przyjęcia na nowo.

Niedawno 49 prokuratur rejonowych oraz prokuratura krajowa otrzymały zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Polski Związek Łowiecki. Zdaniem burmistrza gminy Błaszki PZŁ to „związek przestępczy o charakterze zbrojnym”.

To wynika właśnie z obecnego stanu prawnego. Moim zdaniem trochę to jest przestrzelone, ale jestem ciekawy, co prokuratura z tym zrobi. Jeśli trzymamy się litery prawa, to burmistrz ma rację. Polski Związek Łowiecki poluje w okręgach łowieckich, których nie ma. Czyli nie poluje, tylko kłusuje. Od 2014 roku cała ta organizacja skupiająca 120 tysięcy myśliwych w zasadzie składa się z kłusowników. To zawiadomienie może mieć poważne polityczne konsekwencje, ale podejrzewam, że poza szumem medialnym nie skończy się żadnym konkretem. Choć może sprawa trafi na jakiegoś odważnego prokuratora, który nie cierpi myśliwych?

Może rzeczywiście RPO coś by tutaj zdziałał?

Chciałem się z nim spotkać, ale to jest bardzo zajęty człowiek. Zastanawialiśmy, czy w ogóle warto ruszać tę sprawę, czy nie przyśpieszy to prac nad nowelizacją prawa łowieckiego. Zdecydowaliśmy się pójść drogą prawa cywilnego i złożyliśmy pozew przeciwko Polskiemu Związkowi Łowieckiemu o zaprzestanie zabijania zwierząt w całej Polsce.

Na tej samej podstawie?

Tak. Jest już kilkadziesiąt wyroków z takim samym uzasadnieniem – że uchwała o wyznaczeniu obwodu łowieckiego został podjęta nieprawidłowo. Sąd je uchyla, pod warunkiem że była wniesiona skarga, ale skoro wszystkie wyroki to stwierdzają, to de facto nie ma tych obwodów łowieckich. Wzywamy więc PZŁ do zaprzestania zabijania zwierząt tam, gdzie nie ma obwodów, czyli wszędzie. Problem jest taki, że nikt nie za bardzo nie wie, jak tę kwestię inaczej rozwiązać.

Są jednak jakieś pomysły.

Teraz miałoby być tak, że sejmik wyznacza obwody, a właściciele gruntów, jeśli im to nie pasuje, mogą iść do sądu i tam przedstawić swoje przekonania moralne albo religijne, które stoją w sprzeczności z zasadami łowiectwa. I sąd by się zastanawiał, co z tym zrobić. To jest znacznie bardziej niezgodne z Konstytucją niż poprzednie przepisy. Nie dość, że nie daje żadnej gwarancji właścicielom, że wygrają sprawę, to jeszcze wprowadza obowiązek ujawnienia swoich przekonań moralnych czy religijnych, czego Konstytucja zabrania. No i co z tymi, których przekonania moralne są zgodne z łowiectwem, tylko po prostu nie chcą, żeby ktoś wchodził na ich działkę? Nowy przepis nie pozwala też osobom prawnym wyłączyć swoich gruntów z obwodów łowieckich – to był przypadek naszego lasu. Bo jako stowarzyszenie nie mamy przekonań. Oczywiście mamy swoje cele statutowe, z którymi łowiectwo jest niezgodne, ale to już nie by podpadało pod ten przepis.

Nawet jeśli obecny Trybunał zostałby zmuszony, żeby uznać to rozwiązanie za zgodne z Konstytucją, to można od razu z tym iść do Strasburga i wygrać. Ale nie wiem, czy którykolwiek z posłów będzie chciał walczyć o taki przepis. Ja widzę jedno sensowne rozwiązanie: sejmik wyznacza obwody łowieckie tam, gdzie właściciele się na to zgodzą, a tam, gdzie się nie zgodzą, ich nie wyznacza. Jeśli jednak tak to zapiszemy, to może się okazać, że ostatecznie bardzo mało obwodów łowieckich zostanie w Polsce wyznaczonych, bo sprzeciw ludzi wobec takich praktyk jest bardzo duży.

Sprzeciwiają się temu nie tylko ekologiczni aktywiści?

Myśliwi często komentują: idźcie, powiedzcie o tym rolnikom, żaden rolnik by się nie wyłączył z obwodu. A kto w rzeczywistości się wyłącza? Praktycznie sami rolnicy. Mam codziennie telefony od rolników. Myśliwi chyba nie zdają sprawy z nienawiści, jaką żywią do nich rolnicy, i zaklinają rzeczywistość. To być może wynika z konfliktu klasowego – rolnicy odbierają myśliwych jako panów z miasta, którzy przyjeżdżają i rządzą się na ich terenie. Polscy chłopi biorą odwet za lata pańszczyzny i gdy wreszcie mają swoją ziemię, chcą pogonić panów widłami. Rolnicy w ogóle nie mają poczucia, że myśliwi ich chronią przed dzikimi zwierzętami. Bo tak naprawdę wcale ich nie chronią, tylko przyjeżdżają sobie na niedzielne polowanka.

Czy Jan Szyszko popełnił przestępstwo, strzelając do bażantów?

Rolnicy dostają odszkodowania za straty poczynione przez myśliwych.

Albo nie dostają. Przepis jest taki, że myśliwi mogą sobie polować, ale w zamian za to muszą płacić odszkodowania. Jest to idealny konflikt interesów, bo myśliwi sami szacują, ile mają zapłacić za szkody łowieckie. Wiadomo, że zależy im, żeby odszkodowanie było jak najniższe, bo płacą je z własnej kasy. Tymczasem rolnicy chcieliby dostawać wyższe odszkodowania. Nie ma więc tutaj miłości. Co jakiś czas dzwoni do mnie taki rolnik z Lubuskiego, bo dużo tam się dzieje w kwestii myśliwych, i mówi, że wilki się pojawiły. Myślę: „No ładnie. To on teraz powie, że żałuje, że myśliwych wygonili; tam przecież całe obwody zostały zlikwidowane”. Ale nie. On mówi, że super, że się wilki pojawiły, bo od tego czasu szkody łowieckie są mniejsze – już tyle dzików nie buchtuje po kukurudzy, saren też jest mniej. Powtarzamy, że natura się sama wyreguluje, ale jednak gdzieś tam mamy przekonanie, że w XXI wieku to niekoniecznie prawda. Ale właśnie się wyregulowała! Po tym, jak zlikwidowano obwód łowiecki, lubuski sejmik wojewódzki podjął uchwałę, że w trybie pilnym należy nadzwyczajne ograniczyć populację saren i dzików, bo będzie ich tyle, że zjedzą wszystko. A zamiast tego przyszyły wilki, które sprawiły, że populacja zwierząt sama się ogranicza.

Czyli jakby ktoś chciał wyłączyć swoją ziemię z obwodu łowieckiego i zamiast myśliwych, zaprosić do siebie wilki, to powinien wejść na stronę zakazpolowania.pl., tak?

Tak, strona wciąż działa i dopóki sejmiki nie wyznaczą nowych obwodów łowieckich, wciąż można się wyłączyć. Obecnie w ustawie jest zapisane, że sejmiki mają dwa lata, żeby wyznaczyć te obwody, i wydaje się, że dużo szybciej to nie nastąpi, bo nie jest to wcale łatwe. Oczywiście można wziąć stare mapy i działać na tej podstawie, ale jeśli chce się to zrobić sensownie, to trzeba poczynić różne uzgodnienia z instytucjami od ochrony przyrody itd. A jeśli w międzyczasie burmistrz Błaszek albo my wygramy w sądzie, to wtedy już nigdzie nie będzie obwodów łowieckich.

Pozostaje mieć nadzieję, że nowe prawo łowieckie będzie zgodne z Konstytucją.

Chętniej widziałbym prawo, które całkowicie zakazuje strzelania do zwierząt, ale trudno to sobie wyobrazić. Choć gdy zaczynaliśmy naszą akcję, do głowy by mi nie przyszło, że tylu rolników będzie się do nas odzywać, że będą przeklinać myśliwych. Okazało się, że moja wizja świata była zupełnie niepotrzebnie pesymistyczna. Człowiek obawiał się, że po wyłączeniu obwodów będzie musiał sam te dzikie zwierzęta powstrzymywać, jak jakiś zawodowy łowczy. A potem dzwoni taki rolnik i mówi, że wystarczą wilki. Może więc nie potrzebujemy żadnych łowczych, wystarczą lekarze weterynarii ze strzelbą na strzykawkę? I trochę drapieżników. Wszystko się samo ładnie wyreguluje.

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.

Komentarze archiwalne

  1. z jednym się nie zgodzę – wychowałam się jeszcze w PRL-u i nikt mi nie wdrukował sympatii do myśliwych, kojarzyli się raczej z partyjnymi dygnitarzami (bo to był sport partyjnych bonzów), którym wszystko wolno, oraz z polowaniami za dewizy; żadnych pozytywnych skojarzeń sobie nie przypomniam

  2. Słabo się znam ale zdaje się że przyczepka ze zdjęcia nie jest przeznaczona do przewozu osób. Należałoby jakieś doniesienie złożyć tylko nr rejestracyjny auta nieczytelny.

  3. W kraju rycerzy, wiecznych powstańców i żołnierzy wyklętych myślistwo jest prostą egzemplifikacją narodowego bohaterstwa. Samo posiadanie dwururki stawia myśliwego w jednym szeregu ze swym szlacheckim antenatem. Kto nie widział tych herosów, powracających z boju ze sztandarem wymalowanym na kolor swojego męstwa, ten nie zrozumie, że Ziemia jest miejscem zamieszkanym przez godne tego plemię.

  4. Można narzekać na model łowiectwa w Polsce, czy sposób kontrolowania populacji dzikiej zwierzyny. Można ograniczać dostęp myśliwym do terenów prywatnych. Ale ten „komunistyczny” system miał jedną zaletę. Każdy obywatel ma w Polsce wolny wstęp do lasów i może z ich dobrodziejstw swobodnie korzystać. Skoro prywatny właściciel może nie wpuścić na swój teren myśliwego który w ten sposób ogranicza mu szkody, to za chwilę okaże się że do lasów też nie będzie można wchodzić, bo też mają właściciela. I to nie tylko myśliwi. W końcu to nie konstytucyjne że osoba prywatna może a prawna nie.

  5. Choć nie przepadam za myślistwem to bardzo mi się nie podoba tytuł artykułu i mentalność człowieka, z którym autor zrobił wywiad. To nie ma nic wspólnego z ideą liberalnej lewicy. Jestem przeciwna zabijaniu zwierząt, ale jestem jeszcze bardziej przeciwna ograniczaniu praw ludzi jeśli nie ma takiej konieczności. Właściciel działki ma prawo nie wpuszczać ludzi, których sobie na niej nie życzy, a myśliwi mają prawo polować tam u kogo są mile widziany pod warunkiem, że nie eksploatują populacji zwierząt w sposób rabunkowy. Na tym polega liberalna lewica.

  6. Naprawdę większość społeczeństwa jest przeciwko? To dlaczego moja polująca córka ma tylu znajomych pytających, czy nie mamy czasem zbędnego kawałka zdrowego mięsa dla dzieci?

    1. Fiu, fiu! Jest się czym chwalić papo! Taka córcia to pewnie skarb – a zięć w rzeźni pracuje? P.S. Ołowica naprawdę zabija centralny układ nerwowy! Nie trujcie tym małych dzieci!

  7. Co za ekspert od myślistwa. Jaśku, czy ty nie możesz porozmawiać teraz z myśliwym? Proponuję spotkanie ze mną. Teraz ja przedstawię to od strony myśliwego. Bo te pseudoekologiczne patałachy nie mają pojęcia o czy mówią. Jak można człowieka, który neguje łowiectwo i nie m ao nim bladego pojęcia uważać za wyrocznię. A jeszcze te ich prawdy objawione.

  8. Każdy lubi chodzić do lasu. Proszę sobie doczytać co dzieje się z lasem przy nadpopulacji jelenia, może porozmawiać z rolnikiem czy kocha dziki i czy myśliwy to jego przyjaciel czy wróg. Proszę pamiętać że na terenie prawie całej Polski zwierzyna łowna nie ma naturalnego wroga, nie ma dużych drapieżników. Ciekawe czy lubicie zające, kuropatwy i inne ptaki. Rozmowa z lisem by ich nie zjadał niestety nic nie daje. Można się go pozbyć zaprzestając szczepionek na nosówkę, ale po pierwsze zarazić może zwierzęta domowe, po drugie atakuje wtedy nawet ludzi a po trzecie i najważniejsze umiera długo i w męczarniach. Uwierzcie nie ma złotego środka. Ktoś musi zastąpić drapieżnika i trzymać populacje w optymalnej ilości. Jeżeli ktoś jest całkowitym przeciwnikiem gospodarki łowieckiej to tak Go nie przekonam, ale pozostałych proszę wziąć pod uwagę, że myśliwy służy tez Tobie, Byś mógł podziwiać Polskie wspaniałe lasy, by rolnik mógł dla Ciebie spokojnie produkować żywność , byś nie musiał się martwić o własne dziecko gdy bawi się na podwórku w okolicy lasu .

  9. Najlepiej było by zawiesić myślistwo na 2 lata. Wtedy będziecie prosic myśliwych żeby pomogli bo na polach uprawnych nie będzie nic bo dziki i inna zwierzyna zrobi tam spustoszenie!!!!

  10. Dwa lata temu prezydent-myśliwy usłyszał że nikt go nie lubi i od razu zamienił flintę na aparat fotograficzny. To se ne vrati…

  11. Proponuję rozejrzeć się wokół Polski. Nie koniecznie na wschód czy południe. Ale np na Niemcy. A w uwielbianej przez was socjalistycznej Szwecji myśliwych jest – proporcjonalnie do liczby ludności, 10 razy więcej niż w Polsce. Dalej bawcie się w swoją sekciarską utopię.

  12. Pseudo ekolodzy z Bożej łaski są gorsi dla środowiska i społeczeństwa niż dżuma i cholera razem wzięte.
    Hemingway pisał,że nie ma bardziej humanitarnej śmierci dla zwierzęcia niż od strzału myśliwego .
    A tak na marginesie, ciekawe komu zależy na zniszczeniu PZŁ i rozbrojeniu myśliwych ( polskich obywateli ).

    1. Wielu osobom na tym zależy. PZŁ zdelegalizować, broń przejmuje skarb państwa, handel trofeami nielegalny, Służby Leśne wykonują konieczny odstrzał i mamy w końcu XXI wiek.

    2. Sugerujesz pan, że poza 120 tysiącami zabijaczy dla zabawy cała reszta mieszkańców Polski, to nie polscy obywatele?

  13. Drogi Panie, a tematem klusownictwa tez Pan sie zajął ??? Czy Pan ma pojęcie ile zwierzyny ginie z rąk klusownikow ??? Naturalnym wrogiem klusownika w lesie jest mysliwy !!! Przeciez Pan nie ma o tym zielonego pojecia….ile Pan zlikwidował wnyk, pulapek drutów itd. ??? Ilu Pan zna klusownikow ???…prosze Pana mysliwi chronią zwierzynę w lesie…przestrzegaja okresow ochronnych i mają pojęcie o tym. Czy rzeźnik który „zabija” codziennie zwierzynę w rzeźni tez jest mordercą..masowym??? Chce Pan zmieniać prawa natury…??? Proszę Pana jestem mysliwym i bardzo lubię dziczyzne…i co ???

    1. Zabijacze dla zabawy przestrzegają okresów ochronnych??? Buahaha! I pewnie też nie walą z dwururek do gatunków chronionych, nie piją wódy na polowaniach i generalnie są SUPER! Jednak ołowica to poważna choroba…

  14. Co to za smuty. Pogonimy dziki i sarny to pewnie trzeba będzie uważać na wilki w lesie.

      1. jesz mięso? jak przestaniesz, to pogadamy.. myślistwo to wg mnie mniejsze zło. Zwierzęta żyją na wolności, w naturalnych warunkach, a śmierć przychodzi zazwyczaj szybko i niespodziewanie. Zwierzęta takie jak świnie, krowy, kury, które nasze społeczeństwo masowo zjada-całe życie przebywają w skandalicznych warunkach, często na gołej ziemi, karmione syfem i jeszcze stres.. ale to jest ok, prawda???

  15. Dla czego niemaprotestu przeciwko rzeźnią i sklepom mięsnym? Bo by tych nawiedzonych „ekologów” ludzie by roznieśli. Kanapka z marchewką lub z koniczyną, k… Wa co za pomysł

    1. Obejrzy sobie film co się dzieje w rzeźni a później mów o tym. W Norwegii to myśliwi mają uśmiechać zwierzęta w hodowlach, ponieważ robią to w najbardziej humanitarny sposób. Nie powinieneś się odzywać na temat, o którym nie masz pojęcia. Bez urazy 😉

  16. Stek bzdur dzików nigdy nie dokarmiamy tylko zwierzynę drobną .Jestem myśliwym i tego się nie wstydzę .Co do rolników w kole jest ich ponad połowę ,poluje z nimi i nie widzę problemu.Banda oszołomów z miasta bez perspektyw na życie i ogólne wyobraźni próbuje narzucić wszystkim że trawa jest niebieska i da się zjeść.Pieć procent społeczeństwa niepowino nadawać swój pogląd na życie dla dziewiędziesięciu innym jak mamy poskładać swoje życie .Szanujmy cudze poglądy i nie wpierniczajmy komuś swoje poglądy.

    1. Chyba całe koło łowieckie ma dziś zjazd na stronie KP. Dobrze, może przy okazji coś przeczytają. Choć nie sądzę żeby do tych ograniczonych, wąsatych łbów coś trafiło.

  17. U nas pojawiły się wilki i co wszystka zwierzyne wyszła z lasu siedzi w trzcinach i małych laskach. Nadal są szkody i to w miejscach w których nigdy ich nie było. Nikt nie pisze że myśliwi aby upolować jakąś zwierzyne przesiaduja po kilka godzin na ambonach poświęcając swój czas. Jestem ciekaw jak by zlikwidować pzł i dać możliwość polowania właścicielom gruntów czy po 3 latach było by widać sarny na polach ciekawe ile było by wypadków śmiertelnych z bronią.

  18. Połowa kłamstwo. 160 mln, skąd ta kwota ?. 120tys myśliwych, ok 300 zł skladka i to pełna, a ile jest ulgowych. Niektórzy z kłamstwa żyją

  19. Świat się zmienia. Coraz więcej ludzi gardzi tzw. myśliwymi i nie znajduje żadnego zrozumienia dla bestialstwa i zabijania dla przyjemności. Przyjaciół zwierząt przybywa masowo. Te bestie o wątłych rozumkach, z penisami przedłużonymi flintami, skazane są na wymarcie. Ostracyzm publiczny ich zabije. TO wkrótce będzie czaić się po lasach jak skunksy zarażone ebolą, żeby przypadkiem Ludzie ich nie wytropili i na yt, czy fb nie obnażyli.

    1. Wow! Ta siła, ten polot! Całe szczęście, że większość ludzi na świecie ma kompletnie gdzieś wasz „ostracyzm” oraz to, że bawicie się na fejsie w jakieś masowe szkalowanie.

    2. Mów za siebie po twojej wypowiedzi widzę że masz ledwie kilka klas podstawówki i brak perspektywy na przyszłość. Zapewne zazdrość nie pozwala Ci na szerszy pogląd na ten temat. Brak dobrej pracy ,dziewczyna o ile masz brzydka ,starzy dopiekają to co muszę odegrać się na ludziach którym jest lepiej niż tobie. Sorry zmień najpierw siebie a potem próbuj innych.

      1. Akurat dziewczyny nie powinieneś się czepiać bo żadna normalna z myśliwym na tańce nie pójdzie ☺

        1. … oooo serio? Żadna „normalna” dziewczyna nie spotka się z biznesmenem, prawnikiem, lekarzem, itp? Nie wiem w jakich kręgach się obracasz, ale myśliwy najczęściej wywodzą się z tych wcześniej przez mnie wymienionych 🙂

          1. przez mnie? – to raczej nie należysz do grona tych biznesmenów, prawników i lekarzy!

    3. Lewicująca tolerancja, merytoryczna dyskusja ot cała KP. Przy okazji wszyscy dyskutujący o cudzych „organach” mogą spytać swojego terapeutę co to może oznaczać.

    4. To ci przyjaciele zwierząt którzy na widok tuszy strzelonego zwierza dostają wymiotów? To ci sami którzy podem idą na maka i nie przeszkadza im że to co jedzą też zostało zabite? No ale to nie oni zabili, to nie ich wina. Oni tylko za to zabicie komuś płacą.
      A wegetarianie? Nie przeszkadza wam że pod uprawy waszej ulubionej soji wylesiono miliony hektarów ? I że ŻADNE zwirze już tam nie zamieszka a kilka gatunków być może bezpowrotnie wyginie?

  20. Rolnicy nie lubią myśliwych to fakt. Członkowie mojej rodziny prowadzą gospodarstwa w Wlkp. Niedaleko granicy z lubuskim w sąsiedztwie dużych kompkeksów leśnych. Ochrona pól jest w 100% na ich głowie. Dziwiło mnie to od dawna ale ich stosunek do myśliwych był rzeczywiście raczej chłodny.

  21. „Wszystko się samo ładnie wyreguluje.”
    Się wyreguluję, samo, jak kapitalistyczna gospodarka. Naiwność to jedno, ale hipokryzja antymyślwych pożerających zwierzęta z przemysłowych hodowli jest powalająca.

  22. Osobiście nie lubię myśliwych. O ile rozumiem zabijanie zwierząt dla mięsa to doczepianie do tego otoczki sportu, hobby dla całej rodziny i bieganie po lesie w śmiesznych czapkach, moim zdaniem, świadczy o poważnych problemach psychicznych, ewentualnie o słabej samoocenie. Zawsze myśląc o myśliwych mam w głowie obraz smutnego, otyłego, impotenta. No ale o ile taki obraz może być nawet powszechny w dużych miastach to obawiam się, że na wsi ta niechęć nie jest już tak powszechna.

    1. A paradowanie z piórami w d… pod tęczowymi flagami o czym świadczy? Zostaw ich obyczaje w spokoju.

      1. O odwadze. Walka o prawa mniejszości może w Polsce skończyć się pobiciem i wyzwiskami. Myśliwy może co najwyżej spaść po pijaku z ambony, no chyba że go jakiś inny pijany wąsacz pomyli z dzikiem.

  23. Jeżeli się o czymś pisze, mówi, to trzeba mieć trochę wiedzy na ten temat, a nie tylko z klapkami na oczach i wybiórczo podawać akurat to co pasuje do prezentowanej tezy. Po pierwsze: myśliwi dysponują dużą kasą – 160 mln zł – trzeba wiedzieć, że znacząca część tej kasy to składki samych myśliwych. Po drugie: kilka miotów w roku może mieć locha, ale nie w klimacie umiarkowanym, a więc i w Polsce. Huczka u dzików w strefie klimatu umiarkowanego trwa zimą – od listopada do stycznia, a warchlaki rodzą się od marca do nawet czerwca. Po trzecie: ciekawa teza, że „jak się na Białorusi pojawiły dziki z ASF, to zaczęto odstrzeliwać dziki na wschodzie Polski. I co się stało? Przywleczono tę chorobę. Polskie dziki miały swoje rewiry, a białoruskie swoje. Jak odstrzelono polskie, to się zwolniło miejsce na te białoruskie”. Na wschodzie Polski cały czas odstrzeliwuje się dziki zgodnie z planami hodowlanymi, a zintensyfikowano odstrzał po stwierdzeniu ASF na terenie Polski. Z tego co wiem dziki polskie i białoruskie nie podpisywały żadnych umów dotyczących terytoriów. Migracje tych zwierząt w jedną i drugą stronę zawsze były i nie wynikają one ze „zwolnionych akurat terytoriów”. Teoria wyrównywania ilościowego pogłowia dzików, którą można porównać do naczyń połączonych, tutaj nie działa. Po czwarte: „Gdyby podano przynajmniej jakiś przykład, że w parku narodowym były zarażone dziki i nie można ich było odstrzelić, to byłoby jakieś uzasadnienie, żeby taki przepis wprowadzić. Ale nikt tego nie zrobił, a ja o takim przypadku nie słyszałem, więc jak to komentować w ogóle?” W parkach narodowych się nie poluje i też nie prowadzi się takich akcji szukania padłych dzików jak w obwodach łowieckich. A dziki przecież migrują i brak odstrzału dzików w parkach narodowych będzie stwarzał dalszą „wylęgarnię” choroby. Po piąte: ” On mówi, że super, że się wilki pojawiły, bo od tego czasu szkody łowieckie są mniejsze – już tyle dzików nie buchtuje po kukurydzy, saren też jest mniej”. Za kilka lat rolnik zadzwoni i będzie miał pretensje, że wilki zjadły mu zwierzęta gospodarskie. Po szóste: „Chętniej widziałbym prawo, które całkowicie zakazuje strzelania do zwierząt, ale trudno to sobie wyobrazić.” A może łatwiej sobie wyobrazić zakaz uboju zwierząt gospodarskich? Przecież w rzeźniach też zabija się zwierzęta. Nie wiem dlaczego niektórzy robią ludziom wodę z mózgów. Czy naprawdę trudno sobie wyobrazić, że łowiectwo to dział gospodarki a działalność kół łowieckich trzeba traktować jako działalność gospodarczą? Zwierzyna łowna stanowi znaczny odsetek produkcji zdrowej żywności. Owszem, można z niej zrezygnować i karmić nią wilki- do czasu, aż zaczną one zagrażać ludziom.

    1. Lol ” wilki zaczną zagrażać ludziom”. Czerwonego Kapturka się przeczytało i ma tym się zakończyło edukację przyrodniczą. To jest właśnie poziom merytoryczny większości myśliwych. Nieuctwo jest w PZŁ cnotą.

      1. Robert – wielki znawca łowiectwa. Odejdź od klawiatury i przestań grać w grę. Ośmieszyłeś się na całą Polskę.

    2. A propos zdrowej żywności, ale także oddziaływania na środowisko naturalne – może nam znawca „gospodarki myśliwskiej” powie szczerze, czy nadal walicie, do wszystkiego co żyje i się rusza, z ołowianej amunicji?

  24. Pytanie, a kto lubi takich wielkomiejskich oszołomów?
    Z perspektywy mojego gospodarstwa, współpraca, mimo czasem różnic zdań, między myśliwymi a rolnikami wygląda inaczej.
    Dlaczego nikt z redaktorów nie zadał sobie trudu skonfrontowania tekstu w terenie, na wsi?

  25. Ale populizm jest tutaj siany. Większość społeczeństwa nie lubi myśliwych. Jaka to jest większość 5- 6 tyś ludzi
    To jest większość? Jakoś jak robili przeciwnicy łowiectwa protesty w Warszawie pod siedzibą PZŁ było ich raptem 100 w Trójmieście 30 osób , w Poznaniu 80 osób. Grupy miejskie blokujące polowania to zaledwie 12 osobowe ekipy, jak słucham nawiedzonej hipokrytką Kingo Rusin używającej zwrotów że miliony Polaków za nią stoją albo reprezentuje większość społeczeństwa do śmiechu mnie rozpiera. Tak na prawdę wam zielonym o nic nie chodzi jedynie chodzi wam o kasę . Owszem lobby Izdebskiego popiera was ale jego cele są znane i zostały zneutralizowane. O bytowaniu zwierząt o konflikcie cywilizacja kontra dzikie zwierzęta nie macie zielonego pojęcia. To nie myśliwi wybudowali drogi, rozbudowali wsie i miasta zabierając teren zwierzętom. To nie myśliwi wprowadzili wielkohektarową monokulturę rolną która przekłada się na gwałtowny wzrost populacji sarny ,jelenia i dzika a doprowadza do zaniku bażantów, kuropatw i zajęcy. Gdyby nie myśliwi to tej drobnej zwierzyny już dawno by nie było a zniszczenia w plonach byłby tak wielkie że cena chleba byłaby trzykrotnie większą. To nie my wprowadzamy odmiany kukurydzy łącznie z GMO które zakłócają hormony dzików i huczki zamiast raz w roku odbywają się cztery razy w roku i biorą w niej udział dwuletnie loszki co nie powinno mieć miejsca. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile jest wypadków komunikacyjnych z udziałem zwierząt i co by było w tym , zakresie gdyby jeszcze ich populacja wzrosła. Wszyscy jesteśmy beneficjentami procederu zabijania , jemy mięso ,nosimy skórzane obuwie, odzież ale nie każdy pobrudzi sobie ręce krwią bo to wszystko rośnie na pułkach sklepowych. Więc bądźcie obiektywni i nie operujcie stereotypami.

    1. Byłaby mniejsza, gdyby myśliwi nie dokarmiali zwierząt. Tymczasem to właśnie robią i powód jest w zasadzie jeden: by podtrzymać nadpopulację i żeby było do czego strzelać.

      1. Tak, przyczepa karmy dowieziona przez myśliwego pod ambonę bardziej ma wpływ na dziczą populację, niż 100 przyczep kukurydzy na moim polu ktora rośnie dla waszego popcirnu

      2. Kto dokarmia – powielane bzdury, zimy są tak lekkie że jedynie dokarmia się zwierzynę drobną. Owszem wykłada się paszę latem w lasach ale tylko po to aby zwierzyna nie szła w pole robić szkód rolnikom. Jeżeli latem nie sypmniemy to nic nie zmieni bo zwierzyna znajdzie paszę na polu. Zimą robi się ewentualnie nenciska ale to nie jest wysypywanie paszy tonami .To jest kolejny stereotyp powielany przez ekowyłudzaczy.

        1. znam gorszych- pan B , który jest delegalizowany. Mam nadzieję, że się uda. Babsztyle z klatkami, które prowadzą niekontrolowane przez nikogo odłowy zwierząt domowych. Często bezpowrotnie giną zwierzęta właścicielskie. Włażą też na prywatne posesje, bo zobaczyły zwierzaka z np. małymi. Kto, do cholery im na to pozwala. Przecież to klasyczne przywłaszczenie. Na to nie zwracacie uwagi? Wyłapywanie zwierząt domowych należy do gmin, nie prywatnych osób. Albo te pseudo interwencje, gdzie są niby tragiczne warunki a na zdjęciach/filmach ładnie odchowane zwierzaki- to jest chore. Do czasu- urwie się to pseudo obrońcom zwierząt.

      3. Dokarmiamy bażanty, ptaki i sarny! Dzików nie dokarmiamy !!!! Czy wreszcie te puste pseudoekologiczne mózgownice to zrozumieją?

        1. Rozumiem, że dzik, nie zje paszy dla sarny, kwestia dobrego wychowania ?

          1. A widział Pan kiedyś dzika zjadającego siano? Ja rozumiem, iż Pańska wiedza może być skromna, lecz wówczas lepiej milczeć.

          2. A widział pan setki kg buraków, marchwi i ziemniaków wykładanych w lasach – dlaczego pan kłamie w żywe oczy skoro są na to setki zdjęć! Nawet robionych przez tzw. LP i „miłośników przyrody” zwanych myśliwymi!

        2. „Dzików nie dokarmiamy !!!!”

          Dlaczego leśnicy/myśliwi muszą zawsze kłamac? Bierzecie nas za takich frajerów?

        3. A ja mam trzy latka i krzywe ząbki! Skąd w was tyle obłudy i zakłamania – to jakaś myśliwska tradycja?

    2. Zawsze uważałem, że odstrzał zwierząt (w sytuacjach gdy jest to konieczne) powinien być wykonywany przez Służby Leśne. Szybko, humanitarnie i bez tej całej, żenującej otoczki, bez trofeów i śmiesznych czapek.

      1. Bartosz „powinien być wykonywany przez Służby Leśne”

        „Służby Leśne”, te zbiry udające policję co poniewierają i molestują (obmacują) protestujące kobiety? Leśnicy i myśliwi to jedna banda.

    3. To jest dopiero czystej wody populizm – nie ma to jak święcie wierzyć w swoje racje wyssane z brudnego palucha! Racje nie poparte żadnymi naukowymi dowodami – a przecież książki na te tematy leżą na bibliotecznych PÓŁKACH! 😉

  26. … myślenie życzeniowe w rozkwicie 🙂 „Myśliwych nikt nie lubi”, serio? To zapraszam do „Polski gminnej”, gdzie mysliwymi są wójt, burmistrz, komendant policji, straży pożarnej, lekarze, prawnicy, itp. Nic nie załatwisz jak nie należysz do „kręgu”, na „polowania” jeździ się „w interesach”, a samo strzelanie do zwierząt to tak naprawdę margines …. noooo, ale z Warszawy tego nie widać, prawda? 😉

    1. Właśnie podałeś powód dla którego nie lubi się myśliwych. Naprawdę uważasz, że rolnik taki biedniejszy bądź uważający się za takiego z sympatią patrzy na te elyty łażące mu polu/pastwisku/lesie i załatwiający sobie te wszystkie układy/układziki i inne szemrane interesy?