Felieton

HGW zrobi z kardynała Nycza miliardera

Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta, Piotr Drabik. Edycja KP

Mało istotne, czy daną dzielnicą rządzi PiS, czy PO – w Warszawie istnieje od lat ponadpartyjna koalicja wspierania deweloperów. POPiS jest wiecznie żywy.

Poparcie dla dzielnych budowniczych płynie równiutko z obu największych polskich partii. Rzadko jednak PiS popiera tak spektakularne projekty Platformy Obywatelskiej, jak wyburzenie całego kwartału ulic, by zrobić miejsce pod nowe wieżowce.

Hanna Gronkiewicz-Waltz od roku forsuje plan wyburzenia kompleksu szkół przy Emilii Plater oraz parafii św. Barbary z XIX wieku z kilkoma zabytkowymi stacjami drogi krzyżowej. Grunt pod szkołami należy do miasta, a grunt pod plebanią do kurii. Czyli de facto do kardynała Kazimierza Nycza.

Nosal-Ikonowicz o reprywatyzacji: Władza liczyła, że wszystko odbędzie się po cichu

To fragment miasta, który ocalał z pożogi wojennej. Zachował swój przedwojenny urok i skalę. Kwartałowa zabudowa tworzy klimat prawdziwego żywego miasta.

Plan forsowany przez władze Warszawy, znany jako Nycz Tower, jest niezgodny z dokumentami strategicznymi i jakimikolwiek zasadami sztuki urbanistycznej. To bardziej podział łupów niż świadome planowanie. Przez budowę takiej ilości przestrzeni biurowej zwiększy się ruch samochodowy, zostanie wycięte kilkaset starych drzew i krzewów, zwiększy się efekt wyspy ciepła, wzrośnie zanieczyszczenie powietrza.

Nie słuchaliście Ikonowicza w 1995, to posłuchacie Jakiego w 2017

Przeciwko planowi jest nawet stołeczny konserwator zabytków. Od lat ze Śródmieścia Warszawy wypierani są jego mieszkańcy – za pomocą reprywatyzacji, gentryfikacji, przez zwiększający się smog i wzrastające koszty życia. Budowa wieżowców to kolejny etap w wyganianiu ludzi z tej części miasta.

Przeciwko temu od dawna protestują mieszkańcy. Złożyli kilkadziesiąt uwag do planu, w prawie tysiąc osób podpisało się pod petycją o utworzenie w budynkach szkół Centrum Integracji Społecznej z miejscem dla wszystkich mieszkańców Warszawy, niezależnie od ich wieku i statusu materialnego. Wszystkie te uwagi i głosy zostały odrzucone.

Plan miasta był w opracowaniu ponad dekadę. Rok trwało odrzucenie naszych uwag. Przez ten czas koncepcja w żaden sposób się nie zmieniła. Od autorki planu, profesor Politechniki Warszawskiej usłyszałem, że jak ktoś chce mieć drzewa za oknem, to powinien się wyprowadzić na przedmieścia.

W mediach pojawiły się teksty atakujące społeczników walczących z prodeweloperskimi zapisami planu. Władze miasta zastosowały znany szantaż: albo plan w forsowanym kształcie, albo wydamy pozwolenia na budowę bez planu. Argumentem koronnym miała być budowa biurowca na skwerze przed urzędem dzielnicy Śródmieście. Działka została, jak wszystko na to wskazuje, na lewo zreprywatyzowana i trafiła do osób kojarzonych z gangiem pruszkowskim, oskarżonych o udział w aferze SKOK Wołomin. Platforma Obywatelska wydała bez wahania wstępną zgodę (tak zwane warunki zabudowy) na budowę na małej zielonej działce sześciopiętrowego biurowca. Teraz władze miasta grożą, że wydadzą pozwolenia na budowę szemranym biznesmenom, jeśli plan nie przejdzie.

Czy Hanna Gronkiewicz-Waltz używa członków zorganizowanej przestępczości do szantażowania lokalnej społeczności? Czy takie są standardy demokratyczne w warszawskim ratuszu rok po wybuchu afery reprywatyzacyjnej? Widać, że prezydent Warszawy nic nie zmieniła w bieżącej działalności lokalnego samorządu. Politycy PO czują się absolutnie bezkarnie.

Dlaczego? Analiza tworzonych planów miejscowych pozwala udzielić odpowiedzi na to pytanie.

W czasie, gdy trwa walka o niezależność sądownictwa, gdy Platforma Obywatelska ma pełne usta frazesów o demokracji, władze miasta chcą uczynić kardynała Nycza miliarderem. W tym samym czasie również wydają zgodę na budowę wieżowca dla fundacji Lecha Kaczyńskiego na Woli. Najpierw Hanna Gronkiewicz-Waltz wykreśliła z rejestru zabytków budynek należący do powiązanej z PiS fundacji, a następnie zgodziła się w planie miejscowym tej części Woli na budowę olbrzymiego wieżowca.

Ikonowicz: Zatrzymać reprywatyzację!

PO buduje potęgę ekonomiczną kościoła i Prawa i Sprawiedliwości na dekady. Czy istnieje mocniejszy dowód na to, że te partie naprawdę żyją w symbiozie, a obrona demokracji to jedynie frazes dla gawiedzi, żeby przykryć realne interesy członków obu partii. Koalicja PO-PiS w radzie miasta istnieje i ma się dobrze. Czasem się pokłócą o dekomunizację ulic, ale ogólnie politycy obu partii bardzo się lubią i pomagają sobie nawzajem. Na końcu liczy się przecież tylko władza i kasa.

Trzaskowski to kandydat nie na te czasy

Sierakowski: Nie Trzaskowski, to Jaki?

PS. W czwartek 23 listopada o godzinie 16.30 odbędzie się komisja ładu przestrzennego w Pałacu Kultury i Nauki na VI piętrze. Zapraszam. Demokracja sama się nie obroni!

Bio

Jan Śpiewak

| aktywista miejski

Aktywista miejski

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

zamień Warszawę na Kraków, HGW na wiecznie i miłościwie nam panującego Pana Prezydenta Profesora
i jest tak samo

"Działka została, jak wszystko na to wskazuje, na lewo zreprywatyzowana i trafiła do osób kojarzonych z gangiem pruszkowskim, oskarżonych o udział w aferze SKOK Wołomin." można to jakoś rozwinąć? bo to bardzo mocna teza, nie wypada tak urywać po takich słowach chyba 🙂
Aż się trochę podnieciłem na myśl o Centrum Integracji Społecznej, jeszcze w takim miejscu, jeszcze wczoraj przed snem myślałem sobie o takich projektach, jakoś mnie to uspakaja, koi.. Kończąc, i ja bym Pana Jana chętnie na miejscu Prezydent Warszawy zobaczył, bez złośliwości, może byłoby to bardzo dobre dla miasta, ale też naprawdę, nie wszystko jest takie proste.. choć skomplikowane też zbytnio nie jest.

Tylko trochę mamy tu taką logikę, żeby w mieście nie powstawały biurowce, przestrzeń komercyjna, a deweloperzy są z natury źli, to jednak w głównej mierze ratusz kształtuje pewne plany urbanistyczne i wizje miasta, jakoś w innych metropoliach udało się pewne rzeczy lepiej pogodzić, dwa gdyby nie było obłędu reprywatyzacyjnego, to Warszawa rozwijałaby się lepiej, także w tym wymiarze biznesowym.
Nie było w Warszawie budowy, gdzie ktoś nie protestował, więc warto pewne rzeczy wyważyć, niezależnie od totalnego upadku wiarygodności Hanny Gronkiewicz Waltz i tak daleko idące nowe decyzje powinny być już w gestii jej następców - ktokolwiek to będzie.
Z dwóch modeli gospodarczych, to Polacy wybrali jednak budowę i rozwój, nawet z korupcją, niż samo narzekanie i zastój - warto wyciągnąć z tego wnioski i nie poprzestawać na jednym - taka uwaga dla Jana Śpiewaka, ruchów społecznych i lewicy.
Zmiana polityki przestrzennej, kooperatywy, podaż działek - budownictwo społeczne to mogły być koła zamachowe lewicy - połączone z radykalnym ograniczeniem reprywatyzacji.
Choćby dla testu takiej polityki - ktoś mógłby wystartować w Warszawie - może Jan Śpiewak ?

"Zachował swój przedwojenny urok i skalę. " No tak. To dla lewicy szalenie ważny argument 🙂

Janusz Morświn-Pipke

A od kiedy lewica ma mieć zły gust?

Dworki też mogą być urocze. Zwłaszcza dla kogoś, kto nie zetknął się z nowoczesną architekturą.

Miałem bardzo dobre zdanie o Janie Śpiewaku, ale jak zacząłem czytać jego teksty w Krytyce Politycznej to jednak poraziła mnie pewna dawka demagogii i brak wyważenia argumentów. Możemy być oczywiście krytykami samej reprywatyzacji, tylko to nie zmienia dylematów władz miasta, które są na całym świecie. bo pewne cele i interesy są po prostu sprzeczne i to niezależnie od tego, czy ziemia należy do Nycza, czy obywatela X, Y.
Tak z ciekawości i złośliwości mimo wszystko chciałbym zobaczyć Jana Śpiewaka na miejscu Hanny Gronkiewicz Waltz.

To może skoro te grupy aktywistów na czele z Panem Śpiewakiem nie chcą tych wieżowców to wyłożą ze swoich środków na szkoły i ogólną oświatę i wtedy dopiero zrozumieją sens i logikę w tym ze te wieżowce muszą powstać by miasto zdobyło środki na rozwijanie edukacji.

Chodzą słuchy, że Jan Śpiewak chce się ubiegać o status multimiliardera. Zastanawia się, czy kandydować na prezydenta Warszawy.

Skoro Nycz piastujący stanowisko biskupie jest właścicielem biskupstwa i jest miliarderem, to prezydent Warszawy jest właścicielem Warszawy, a zatem multimiliarderem.

Jan Śpiewak - wstydź się, złodzieju i chciwcu. Ręce precz od naszych miliardów.

Może pani Hania tymi decyzjami dla Nycza i PiSu chce załatwić sobie ,,łagodne ściganie" za przekręty reprywatyzacyjne? Ot spektaklik medialny ale bez kajdanek - taka typowa pisowska ,,prawda do której wkrótce dojdziemy".
Do miłośników developerki - by postawić coś to yrzeba mieć na czym. W jaki sposób PiS wszedł w posiadanie tak atrakcyjnie położonej parceli? Srebra rodowe Jarka czy prezent od wdzięcznego Suwerena?