Kraj

Manify, protesty, strajk (szkolny)

Do dzisiejszego strajku przyłączy się na pewne wiele osób, które chcą wyrazić protest przeciwko t e j władzy. Ale nie zapominajmy, że to nie zaczęło się wczoraj.

Tegoroczne manify wystartowały w sobotę 4 marca. Łódzki komitet organizacyjny – oprócz wielu pytań, jak na przykład o to, czy i na jakich zasadach włączyć partie polityczne do tego wydarzenia – stanął przed następującym dylematem: czy na manifie można będzie zbierać podpisy przeciwko reformie oświaty? No cóż, było to tylko jedno z pytań, na które trzeba szybko odpowiedzieć. W kolektywnej dyskusji odpisałam więc „dlaczego nie”, by zająć się kolejną sprawą. Wolałabym zbiórkę podpisów za świecką szkołą, ale te podpisy zostały już zebrane, inicjatywa ustawodawcza została pogrzebana wraz ze stosem innych obywatelskich projektów, a jej pomysłodawczyni Katarzyna Lubnauer przyczyniła się do wyborczego sukcesu Nowoczesnej.

Gdy w latach 90. przygotowywano reformę maturalną, Krystyna Łybacka obiecała w kampanii wyborczej, że uwzględni opinie protestujących, i jako minister oświaty dotrzymała obietnicy, opóźniając wprowadzenie nowej matury o kilka lat, by wszyscy zdążyli się do zmiany przygotować. Dziś inne czasy, no i nie ma kampanii wyborczej, więc rodziców nikt nie pyta o zdanie (bo wystarczy opinia państwa Elbanowskich), nikt nie liczy się z nauczycielkami i nauczycielami, którzy muszą stawić czoła kolejnej reformie, ani z samymi dzieciakami.

Jednak broniąc gimnazjów i trzyletnich liceów bronimy też szkoły z lekcjami religii, za to bez edukacji seksualnej. Protestując przeciwko nominacji nowej ekspertki MEN od „Wychowania do życia w rodzinie”, zapominamy, że to ten przedmiot (wraz lekcjami przedsiębiorczości) wprowadzono przed laty, i nie ma on nic wspólnego z edukacją seksualną zagwarantowaną przez „Ustawę o planowaniu o rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży” z 1993 r.  Podstawówka sześcioletnia czy ośmioletnia – w żadnej z nich dzieci nie nauczą się samorządności, za to odwiedzą ich kibice lokalnego klubu, przyniosą kalendarze z krzyżem celtyckim lub wpadną z lekcją o „żołnierzach wyklętych” członkowie Młodzieży Wszechpolskiej. Ośmioletnia czy sześcioletnia – przyszkolny plac zabaw zbudowany za rządów PO zostanie zamknięty, by nie stwarzać niebezpieczeństwa dla bawiących się dzieci, za to szkolny budynek będą zdobiły pisane szwabachą hasła kibiców klubów piłkarskich.

Podstawówka sześcioletnia czy ośmioletnia – w żadnej z nich dzieci nie będą miały edukacji seksualnej ani nie nauczą się samorządności.

Nowy podręcznik dla podstawówek był darmowy, co było gigantycznym krokiem równościowym, i miał być używany przez kilka kolejnych roczników (ekologia i zrównoważony rozwój), ale zręcznie wykorzystując argument o odbieraniu nauczycielskiej autonomii przez narzucanie jednego podręcznika zastąpi się go innym, którego już nie będzie konsultować ekspertka od równości płci. No i już nie będzie darmowy.

Broniarz: Los reformy edukacji będzie przesądzony dopiero 1 września 2017

Pierwszoklasiści mieli dostać tablety, ale najnowszy raport NIK wskazuje, że ponad połowa skontrolowanych uczniowskich plecaków i tornistrów była cięższa niż zalecane 10 procent wagi ciała ucznia, a niektóre ważyły nawet połowę tego co dziecko.

Romana Giertycha jako ministra edukacji pamiętają pewnie tylko ci, co wtedy protestowali, no i cóż, udało się uniknąć przymusowych mundurków. Tylko że nieformalny zakaz ówczesnego wiceministra Mirosława Orzechowskiego dla organizacji pozarządowych uczących praw człowieka, zwłaszcza tych poruszających kwestie orientacji seksualnej, pozostaje nadal mocy i nie trzeba, jak na Litwie lub w Rosji, wprowadzać zakazu oficjalnego.

Manify szły w tym roku pod wspólnym hasłem „przeciwko przemocy władzy”. Do dzisiejszego strajku przyłączy się na pewne wiele osób, które chcą wyrazić protest przeciwko t e j władzy. Ale, jak zauważył uczestnik pewnej wokółmanifowej dyskusji w moim mieście, nie zapominajmy, że to nie zaczęło się wczoraj. Ani nawet w roku 1993.

Bio

Izabela Desperak

| Socjolożka, feministka
Socjolożka, feministka i nauczycielka akademicka. Wykłada w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego. Redaktorka książki "Homofobia, mizoginia i ciemnogród?", autorka książki "Płeć zmiany".

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Oczywiście, że nie zaczęło się wczoraj. PO przez 8 lat mogła zrobić dużo, nie zrobiła NIC. Totalnie nic. Sama pozoracja.Tak samo jak teraz był przepychany w parlamencie nakaz rodzenia z narażeniem życia (część PO i cały PSL były ZA), klepnięta klauzula sumienia, jak szalone mnożyły się etaty dla księży w szpitalach, szkołach, przedszkolach, służbach mundurowych, zamieciono pod dywan przekręty Komisji Majątkowej, ukręcono łeb podatkowi kościelnemu i pakowano gigantyczne pieniądze w kościół. Tyle ile za PO kościół dostał kasy, nie dostał w całej swojej historii. Prawda taka, że wszystkie kolejne rządy (Łącznie z SLD) leżały martwym plakiem przed kościołem. I to dzisiaj trwa.
A smutne jest to, że o sile kościoła stanowią właśnie KOBIETY. To one tworzą frekwencję i wspomagają pieniędzmi duchowieństwo. Gdyby kościoły zaczęły pustoszeć, politycy natychmiast odwrócili by się tyłem do kościoła, bo przestałby być przydatny. Do czegokolwiek. Islam ma twarz młodego mężczyzny lub w średnim wieku a polski kościół starą babą stoi i dlatego zgadzam się z Maleńczukiem który powiedział kiedyś, że "Polską rządzi kołtun, stara baba i kler".