Kraj

Miliony na ulicach w obronie TVN-u? Serio?

newsweek-okladki

Przeczytaliśmy wywiad z Dominiką Wielowieyską, Andrzejem Morozowskim i Jackiem Żakowskim.

Jeśli wydawało się wam, drodzy czytelnicy, że politycy są odklejeni od rzeczywistości, ale przynajmniej dziennikarze na co dzień trzymają się twardo ziemi, przeczytajcie najnowszy numer „Newsweeka”. Okładkowy wywiad z trzema gwiazdami polskiego dziennikarstwa pozbawi was złudzeń. Wygląda na to, że Dominika Wielowieyska, Andrzej Morozowski i Jacek Żakowski odlecieli już jakiś czas temu. Ciągle opisują i komentują rzeczywistość z miejsca, które nazywają Polską. Ale to raczej nie tutaj.

Ekonomia tak już ma – wszędzie, gdzie się pojawia, potrafi spaczyć najbardziej wzniosłą ideę. Taką jak wolność mediów. Każdy logicznie myślący człowiek, który nie stracił jeszcze resztek wiary w system demokratyczny, rozumie, jak współczesnemu społeczeństwu potrzebne są wolne media: swobodnie odnoszące się do tego, co się dzieje, co nas boli, co nas dotyczy. Takie media mają niezwykle odpowiedzialne zadania: muszą w zrozumiały sposób opisywać i uczciwie tłumaczyć rzeczywistość, dopuszczać do debaty publicznej odpowiedzialne jednostki, pozwalając na wielogłos (ale już nie jazgot). Zapewniać łatwość wymiany myśli i udostępniać nowe idee. Mobilizować do walki o rzeczy ważne, a czasem fundamentalne. Wreszcie: stanowić narzędzie nadzoru społeczeństwa nad klasą polityczną i aparatem administracyjnym, które mają tendencję do nadużywania władzy, gdy tylko spuścić je z oka.

To, co opisałem wyżej, to jednak WOLNE MEDIA, a nie WOLNE MEDIA KOMERCYJNE. Bo te ostatnie w praktyce nie istnieją. Jeśli bowiem skrzyżujemy wolność z ekonomią, zmieniamy układ odniesienia. Oczywiście, mamy przykłady z zagranicy, więc nie musimy sobie wyobrażać relatywnie wolnych komercyjnych mediów w wyedukowanym społeczeństwie, które gotowe jest hojnie i bezpośrednio finansować działanie takiego sektora, kupując egzemplarze gazet czy dostęp do płatnych treści. Taka hybryda jest także możliwa tam, gdzie rynek mediów każdego roku dynamicznie się rozwija. Wtedy ludzie odpowiedzialni za biznesową stronę przedsięwzięcia mogą dać redakcjom bardzo dużo swobody, nie ryzykując tak bardzo swoich stołków. Ale to nie tutaj. I nie teraz.

Koniec prasy (jaką znamy) i co dalej?

Dominika Wielowieyska mówi we wspomnianym trójwywiadzie w „Newsweeku”: „Gdy nie ma wolnych mediów, to nie będzie miał kto stanąć w twojej obronie, gdy państwo będzie opresyjne”. Sto procent racji. Ale głównym zadaniem mediów komercyjnych nie jest stawanie w czyjejkolwiek obronie – może z wyjątkiem własnych interesów. Zadaniem mediów komercyjnych, jak każdej innej prywatnej działalności gospodarczej, jest zwiększanie wartości dla udziałowców: poprzez wzrost zysków lub cen akcji (jeśli mówimy o spółkach akcyjnych notowanych na giełdzie). Jeśli można to osiągnąć, walcząc z opresyjnym państwem – to dobrze. Ale pod reklamę wizerunkową czy duże kampanie prowadzone przez domy medialne pasują raczej inne treści.

I to dlatego, choć mimo „28 lat wolności” polskie państwo dla wielu swoich obywateli pozostaje opresyjne, media przez cały ten czas patrzyły raczej w inną stronę. Widzieliśmy wiele zielonych strzałek na wykresach pnących się w górę i coraz zamożniejszych rezydencji zadowolonych z siebie miliarderów. Jakby mniej było o tych, którym przydałaby się obrona. O setkach tysięcy zwolnionych (często bez żadnych odpraw!), pozbawionych zasiłków (84% bezrobotnych nie ma prawa do zasiłku dla bezrobotnych!), eksmitowanych na bruk z pomocą policji, zaszczutych i zmuszonych do wyprowadzki przez właścicieli zreprywatyzowanych kamienic. To się działo i dzieje się dalej. Redaktor Wielowieyska może o tym nie wiedzieć, bo to „mniej”, jak każdy listek figowy, łatwo przegapić.

Choć mimo „28 lat wolności” polskie państwo dla wielu swoich obywateli pozostaje opresyjne, media przez cały ten czas patrzyły raczej w inną stronę.

„Gdyby moi szefowie postanowili, że robimy akcję w obronie wolnych mediów w TVN24, myślę jakiś milion ludzi na ulicach by nas bronił” – mówi Andrzej Morozowski. Poważnie? Myśli pan, że los pana i pana pracodawcy obchodzi Polaków bardziej niż los wszystkich kobiet, których prawa na naszych oczach próbuje się brutalnie tłamsić? Serio, sądzi pan, że to pierwsze wypchnie na ulicę dziesięciokrotnie więcej ludzi? Jeśli tak, to nawet trochę panu zazdroszczę tego poczucia bycia tak bardzo potrzebnym. To musi być fajne uczucie.

Szkoda tylko, że nie zauważył pan, jak bardzo słowo „komercyjne” zmienia model działania mediów. Klasycznie wygląda to tak: informacja jest towarem, który media sprzedają nabywcom, czyli odbiorcom. W mediach komercyjnych jednak media dalej są sprzedawcą, ale towarem nie jest informacja, a czas i uwaga odbiorców, zaś nabywcą są reklamodawcy. Z konsumenta informacji obywatele stali się więc towarem. Zatem to towar ma wyjść na ulice i walczyć o to, by dalsza sprzedaż przebiegała w sposób, jakiego życzą sobie orbitujący gdzieś w przestworzach redaktorzy. Z pana naiwności śmieją się chyba nawet pana prezesi!

Czwarta władza do remontu

Jacek Żakowski dopuszcza chociaż myśl, że „dobra zmiana” w komercyjnych mediach nie sprawi, że wierni czytelnicy sformują bataliony i zaczną sypać barykady. I mówi: „Jak mi Kaczor zabierze moje miejsca pracy, to będę żył z tweetowania i fejsowania”. Proszę pogadać z kolegami, którzy pisali już o gwiazdach polskiego internetu, i zapytać, tak na boku, szczerze, ile z tych gwiazd żyje na pana obecnym poziomie. Ile na to pracowali? Ilu wśród nich jest znanych dziennikarzy? I jak szybko taka kariera może się skończyć? Przed tworzeniem zawodowego planu B warto przeprowadzić choć minimalny research.

W filmie Clerks: Sprzedawcy bohaterowie dyskutują o tym, czy zniszczenie drugiej Gwiazdy Śmierci w Gwiezdnych Wojnach – część VI: Powrót Jedi było moralne. Bo co do pierwszej nie mają wątpliwości: pozbyto się działającej, najpotężniejszej broni imperialistów. Ale druga była dopiero w budowie. Na niedokończonej Gwieździe były setki tysięcy robotników, inżynierów, monterów itd. Oni wszyscy zginęli, choć przecież nie mieszali się do kosmicznej wojny po żadnej ze stron. Zwyczajnie zarabiali na życie.

Pointa jest jednak taka, że przy pewnej skali przedsięwzięcia trudno pozostać w niewiedzy, w czym bierze się udział. Spawasz, malujesz i przykręcasz śruby, ale tak naprawdę dokładasz się do budowy narzędzia destrukcji na masową skalę. Możesz być miłym, sympatycznym człowiekiem, ale jesteś po ciemnej stronie mocy. A to czasem, choć rzadko, może przynieść przykre rezultaty, o które nie masz moralnego prawa zgłaszać pretensji do nikogo. Prócz samego siebie.

Drogie dziennikarskie gwiazdy, stałyście po ciemnej stronie mocy przez większość swoich imponujących karier. Po stronie instytucji, które udawały wolne media, ale choć powinny ujmować się za krzywdzonymi, to albo ich przegapiały, albo – całkiem często – zapraszały do siebie krzywdzących, żeby skrupulatnie i szczegółowo opisać ich racje. Bo wzrost. Bo rozwój. Bo naprzód. Bo najważniejsza jest gospodarka. Bo roszczeniowi, zepsuci PRL-em, nieelastyczni, niesamodzielni. Bo nie stać nas na litość dla słabszych i tych, którzy mieli pecha. Pomagaliście budować – nie Gwiazdę Śmierci, ale neoliberalny ład, który nad Wisłą sformatował realia milionów ludzi w coś w rodzaju XIX-wiecznego kapitalizmu, ale z otyłością i kolorową telewizją.

Drogie dziennikarskie gwiazdy, stałyście po ciemnej stronie mocy przez większość swoich imponujących karier.

Dominiko, Andrzeju i Jacku, prywatnie jesteście z pewnością bardzo przyzwoitymi ludźmi. Wspieracie swoim prywatnym czasem i pieniędzmi akcje dobroczynne, jesteście na „ty” z Jurkiem Owsiakiem, dajecie w knajpach hojne napiwki. Ale ci monterzy i spawacze z Gwiazdy Śmierci to też byli zwykle bardzo porządni ludzie. Mieli rodziny, hobby i marzenia. Na szczęście was nie czeka spektakularny wybuch. Jeśli – bo to wcale nie jest powiedziane – przyjdzie wam spadać z wysokiego konia wzbudzającej szacunek dziennikarskiej kariery, to upadek nie będzie trwał długo i na dole czekają miękkie poduchy. Znajomości to najważniejszy kapitał na rynku pracy, a rozpoznawalność to zawsze spory atut, dlatego krzywda wam się nie stanie. Tylko dajcie sobie spokój z zarabianiem na mediach społecznościowych, bo macie o nich takie samo pojęcie jak o tym, z jakim uczuciem w żołądku zasypia polski prekariat.

Musieliście słyszeć waszych redakcyjnych kolegów zajmujących się gospodarką, że czasy pracy w jednym zawodzie do końca życia już się skończyły. Trzeba się tylko przebranżowić. I to może być wasza szansa. Szansa, by zacząć zawodowo robić coś, co faktycznie uczyni świat lepszym. Choćby ociupinkę. Tylko ostrzegam: stawki po jasnej stronie mocy są o wiele niższe, a w ramach bonusów zapewniane są tylko hojne pakiety frustracji. Może więc jednak zostańcie w sektorze prywatnym: PR, marketing, kreowanie wizerunku, a może jakiś coaching – to ostatnio modne. Kredyty macie pospłacane, możecie więc trochę poeksperymentować i w końcu się gdzieś świetnie odnajdziecie. Będzie dobrze. Odwagi. Nie traćcie ducha!

Opozycjo, przygotuj się do walki o media

***
Łukasz Komuda – ekspert rynku pracy, redaktor portalu rynekpracy.org, związany z Fundacją Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych.

Bio

Łukasz Komuda

| Ekonomista, publicysta, ekspert rynku pracy

Ekonomista, ekspert rynku pracy, redaktor portalu rynekpracy.org, związany z Fundacją Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Z tej trójki to jedynie Żakowski czasem był w stanie zdobyć się na jakieś analizy, refleksje, na cokolwiek, co chociaż można przeczytać. Bo to, co prezentuje Wielowieyska, to klepanie komunałow, które mogłaby uskuteczniać dowolna osoba po szkole średniej, jeśli tylko miałaby czas i była zainteresowana polityką. Gdyby Wielowieyskiej nie było to nie zmieniło by to niczego. Jest kompletnie zbędna i nie wiadomo co decyduje o jej statusie gwiazdy dziennikarstwa. Z resztą podobnie Morozowski, który z poważną miną, zmarszczeniem brwi, zadaje kolejne trywialne pytanie.

Czy TVP Info Jacka Kurskiego zadaje jakiekolwiek pytania, choćby trywialne?

A co to ma do rzeczy? Czy to, że TVP Info jest na poziomie Korei Północnej uświęca bylejakość i żenadę po stronie drugiej? Wręcz przeciwnie, tym większa jest potrzeba prawdziwego dziennikarstwa, a nie dawania opcji zamordystycznej kolejnych argumentów legitymizujących ich pomysły. Zresztą, jeśli chodzi o obecny poziom dziennikarstwa w telewizji, to jest Polsat (a i tam poziom tym większy, im mniejszy "celebrity level" dziennikarza), potem dłuuuugo nic, potem TVN, potem asteroidy, Jowisz, Saturn, etc., obłok Oorta i gdzieś tam dopiero jest TVP.

Widocznie uświęca, a przynajmniej dla sporej grupy liberałów. Osobiście to już mam tego po dziurki w nosie, że co się nie powie, to jest od razu tak jak wyżej, że a TVP to jest takie, jak powiesz coś na PO, to słyszysz - a PiS to jest taki. Jak powiesz coś o sądach, to usłyszysz, że a teraz to będą jeszcze gorsze. Niestety, ale niektórzy nie dopuszczają żadnej krytyki. Czyli ogólnie sprowadza się to do tego, żeby wróciło to co było, ale to już na szczęście nie wróci. Dla mnie teraz kluczowe jest by myśleć o przyszłości, wyciągać wnioski i budować wizję nowej, sensownej, europejskiej Polski, a to może się stać tylko i wyłącznie wtedy jeśli krytycznie spojrzy się na swoje błędy i dojdzie się do jakichś przemyśleń. Niestety nam to nie grozi, więc pewnie kolejne wybory wygra PiS.

Typowy polski problem od czasów sarmatyzmu. Kompletnie zdebilałe elity.

Autor nie bierze jednej rzeczy pod uwagę - polaryzacji sceny politycznej. Tutaj nie chodzi o racjonalne argumenty. Tutaj chodzi o emocje. PIS wyprowadzi milion w sobotę to antyPIS wyprowadzi milion w niedzielę. I na nic Pana lamenty, bo w naszej polskiej rozemocjonowanej i rozchwianej umysłowo rzeczywistości musisz Pan stanąć po jednej ze stron bo inaczej dostaniesz po dupie od jednych i drugich.

Założenie, że komercyjne media są jakimś AntyPiSem jest mocno ryzykowne. Jak wspomniano w artykule, komercyjne media dbają wyłącznie o wyniki finansowe po stronie inwestorów. Jeśli z kalkulacji wynika, że opłaca się krytykować Kaczora-dyktatora, to będzie krytyka. Gdy z tabelki w Excelu wyjdzie, że lepiej jednak sobie odpuścić, to zmiana frontu będzie jeszcze szybsza niż w TVP. Na tym właśnie polega problem, że nie wbrew rządowej propagandzie ma żadnych "naszych, antypisowskich mediów".

AntyPISem są pojedynczy dziennikarze, którzy w PISowskiej rzeczywistości się nie odnajdą na rynku pracy. KOD i podobni mają lepsze publicity w TVN. Ewentualna walka w obronie TVN (chociaż to raczej dziwne wydarzenie by było bo TVN przejęli Amerykanie, ale nie wiem czy antyTrumpowi czy pro, wie ktoś?) pewnie spotka z poparciem środowisk w stylu KOD. Oczywiście nie będą to miliony jak chcą celebryci, ale obrona może być - na zasadzie akcja/reakcja, "ludzie naszych biją, uuurrrraaaaa!" Wszystko można sprzedać, trzeba tylko znaleźć odpowiednie tło i odpowiednio wydarzenie przedstawić.

"Ewentualna walka w obronie TVN..." skończy się prawdopodobnie tym, że właściciele TVN dogadają się po cichu z Pisem, dokładnie tak, jak międzynarodowe koncerny dogadują się z władzami innych państw autorytarnych, w których chcą robić interesy. Obrońcy z KOD może się przydadzą jako forma presji, ale nie będzie wzajemności. Jeśli ceną za zarabianie na polskim rynku ma być autocenzura, to będą cenzurować aż będzie furczało.

Owszem, w nieco innej sytuacji jest Agora, bo ona sama w sobie stanowi cel ataku - niezależnie od treści głoszonych przez Gazetę Wyborczą. Im nawet rytualna ofiara złożona z Michnika i łzawe pojednanie braci Kurskich może nie pomóc, więc pewnie faktycznie będą musieli walczyć do końca.

Wcale nie jestem pewien czy milion z nas wyszedłby na ulicę w obronie PiS-u. Już straszyli milionowymi demonsracjami i na straszeniu się skończyło. Jestem natomiast zupełnie pewien, że milion nie wyjdzie na wezwanie opozycji. Sympatię sympatiami a znaczna większość z nas postrzega tenspór jako kłótnię w tej samej rodzinie.

Pisałem o tym po protestach o sądy, że jeśli idzie o media będzie duuuużo trudniej zmobilizować ludzi. Żeby to się stało musiałoby być coś co ludzi by wyciągnęło z domu. W przypadku sądów chodziło o np. kwestię wolnych wyborów, kwestię tego, że sądy stałyby się sądami jednej partii itd. Ja osobiście chodząc na protesty nie chodziłem w obronie konkretnych sędziów jako osób, bo zdaję sobie sprawę, że niektórych bronic się nie powinno (np. teraz po tych paru tygodniach prezes Gersdorf w moich oczach straciła tyle, że jej konkretnie jako osoby bym nie bronił).
To jest problem w kwestiach mediów, jak to przedstawić, jak to wymyślić, by ludzie jednak byli skłonni wyjść. Na pewno nie sprzyjają temu takie wypowiedzi jak tej trójki w Newsweeku. Powiem tak, jakbym miał iść na jakiś protest w obronie mediów, a tam na scenę zaczęliby np. po kolei wchodzić tacy dziennikarze jak np. Tomasz Lis, to w tym momencie taką demonstrację bym opuścił. W tych protestach będzie ważne czy dziennikarze będą w stanie zachować trochę pokory i posypać głowy popiołem, że jednak nie było tak wspaniale z polskim dziennikarstwem jak to starają się nam wmówić (patrz Wielowieyska mówiąca, że dziennikarze bronili słabszych) i czy będą w stanie podczas tych protestów usunąć się w cień, nie grać pierwszych skrzypiec, nie brylować na mównicach, a dać - podobnie jak w przypadku sądów - pałeczkę po prostu ludziom, którzy wyjdą nie by bronić TVN, GW, Lisa, Wielowieyskiej, czy kogokolwiek innego, ale wyjdą dla wartości jakimi są np. wolność słowa, życie w demokratycznym, pluralistycznym państwie etc. To będzie kluczowe jeśli idzie o te protesty. W pierwszym przypadku protesty nie wypalą i nie będą mieć takiej siły jaką mogłyby mieć, więc PiS i Duda zrobią co chcą, w drugim gwarancji, że wyjdą tłumy też nie ma, ale jest przynajmniej szansa, że może uda się zmobilizować więcej ludzi. Niestety obserwując i słuchając naszych gwiazd dziennikarskich, jestem przekonany, że wygra ich wielkie ego i będziemy mieć wersję numer 1.

Byłem na Czarnych Protestach, bylem na Łańcuchach światła. W życiu bym nie poszedł na manifestecje w obronie Tvn (ani żadnej innej stacji). Prywatnie uważam, że Tvn nie rożni się wiele od TvPiS - Tvn ma po prostu inny odchył ideologiczny, skrajnie neoliberalny, komercyjny (w najgorszym znaczeniu tego słowa) i żerujący na najniższych instynktach.
TvPiS i Tvn oglądam bardzo zadko i jakoś dziwnie nie czuje się niedoinformowany. Co prawda nie znam najnowszych doniesień w sprawie Magdy Żuk (które mnie zresztą zupełnie nie interesują), ale wielokrotnie zauważyłem, że w przeciwieństwie do namiętnych widzów wiadomosci jestem znacznie lepiej poinformowany w wielu kwestiach. Najbardziej rażacym przykładem na naszym podworku była blokada informacyjna partii Razem - większość widzów Tvn pierwszy raz Razem i Zandberga na debacie.
O kwestiach międzynarodowych nawet nie mowie bo w nie istnie swiat dalszy niz Trump, Merkel, Macron, Putinie i ewentualnie Kim.

To odwróćmy sytuację, czy ludzie o innych poglądach centrowych, liberalnych, którzy mają na wiele tematów inne zdanie, powinni wyjść na ulicę, gdy będą zamykać Krytykę Polityczną, czy delegalizować Partię Razem ?

Jeśli jakiejkolwiek partii groziłaby delegalizacja, czy to PO czy to Nowoczesna, SLD itd., to wyszedłbym na ulicę protestować, bo choć te partie to nie moja bajka, to w każdym państwie jest miejsce na różne poglądy, oczywiście jeśli nie przekraczają one jakichś granic np. partie skrajnie prawicowe. Natomiast wątpię by np. liberałowie wyszli bronić Razem w takiej samej sytuacji, widzę już te komentarze na Wyborczej, że "dobrze, że komunistów likwidują". Zresztą sam niżej piszesz o Zandbergu - komunista, co tylko mi pokazuje jak ludzie w Polsce naprawdę są oderwani od rzeczywistości.
Teraz odnośnie stacji/gazet, konkretnych tytułów. Według mnie tu jest inna sprawa, jest różnica między zamykaniem danych stacji/gazet/portali, a ustawą którą chce wprowadzić PiS, która oczywiście może uderzyć w te media, ale raczej nie będzie to tak, że wydadzą dekret likwidujący. Jeśli by np. była akcja PiSu - zamykamy i likwidujemy TVN czy Gazetę Wyborczą, naloty na te media, to pewnie też poszedłbym na demonstracje. Sam napisałem, że jeśli demonstracje odnośnie ustawy medialnej PiSu będą skierowane w stronę wartości i nie będzie to obrona dziennikarzy, to też będę protestował. Jedyna sytuacja gdzie protestować nie będę jest taka, że środowisko dziennikarskie będzie się stawiać na piedestale jako to jakichś wielkich obrońców ludzi i jakieś tam pieprzenie o ich misji, o misji programów TVN, czy o pluralizmie np. w Gazecie Wyborczej. A to wszystko podlane skaczącym na scenie Tomaszem Lisem, który krzyczy - "precz z Kaczorem dyktatorem". Sorry, ale ja wtedy podziękuję 🙂 Nie wiem czy jestem w stanie do końca wytłumaczyć o co mi chodzi, bo czuję, że nie potrafię tego uchwycić. To jest tak jak z sądami, mogłem chodzić na demonstracje, bronić sądów jako idei, a nie jako konkretnych ludzi. Mogę iść na demonstracje w obronie wolnych mediów, ale nie w obronie konkretnych dziennikarzy. Mogę nawet przełknąć demonstracje w obronie konkretnych mediów, ale jeśli na takiej demonstracji będzie pełne spektrum różnych mediów, różnych nurtów, a nie tylko np. demonstracja TVNowska.

Jak tak teraz myślę, to może dla mnie słowem kluczem jest - wiarygodność. To tak samo jak w politykami. Nie chodziłem na KOD jak stał się on polityczna przybudówką PO i Nowoczesnej. Dla mnie politycy PO są niewiarygodni, nie ufam im, nie wierzę i po prostu mam wrażenie hipokryzji aż mi się robi niedobrze momentami. Nie mam nic przeciwko temu by oni protestowali, np. nie miałem nic przeciwko temu by brali udział w marszach KODu, ale jak ładowali się jako pierwsi na mównicę i coś tam pieprzyli o demokracji, wolności, sprawiedliwości, to dla mnie są zbyt mocne zgrzyty, by brać w tym udział i w jakimś sensie swoja obecnością na tych wiecach partyjnych dawać im w jakimś sensie poparcie. To samo było z sądami, tych typowych PONowoczesnych demonstracji unikałem jak ognia. I tak właśnie też patrzę na media. Dla mnie w sporej mierze TVN i Wyborcza mają bardzo małą wiarygodność. Oczywiście wiem jak wygląda TVP, ale od wolnych mediów wymagałbym czegoś więcej. Jasne, że oglądam coś tam na TVN, czytam czasem coś z GW, słucham tok.fm, bo wszędzie znajdą się rodzynki. Ale to co TVN robił i robi odnośnie partii Razem, to można nazywać manipulowaniem. Moi rodzice oglądają regularnie "Fakty". Nie wiedzieli o powstaniu Razem, nie wiedzieli o ich istnieniu z mediów, tylko gdy ja coś im tam wspomniałem. Razem miało swoją konwencję przed wyborami, nie wspomniano o niej nigdzie. Gdy pokazuje się sondaże, nie pokazuje się wyników poniżej 5%. Gdy Razem gdzieś protestuje, to nawet jak pokażą protest, o Razem się nie wspomina. Mocno śledzę działania Razem, ale np. moi rodzice skazani na tv, o działaniach Razem nie wiedzą nic, natomiast wszędzie PONowoczesna. Nie mam nic do tego, że poglądy TVN i GW są inne niż moje i że nie są to lewicowe gazety, ale wymagałbym od nich mimo wszystko trochę więcej rzetelności, a nie raz i nie dwa spotkałem się po prostu z kłamstwami i manipulacjami. Trudno by niektórzy dziennikarze mieli w moich oczach wiarygodność. Więc gdy taki dziennikarzy krzyczy coś o PIS, wzywa do protestów, to przepraszam, ale nie mogę tego po prostu traktować poważnie i znowu mi coś zgrzyta.

TVN nie oglądam, więc nie wiem, ale Żakowski zapraszał liderów Razem dość często do porannych audycji tok.fm.

Każdy człowiek podejmuje indywidualną decyzje gdzie wychodzi i w jakiej sprawie protestuje.
Tvn jest nie tylko dość mi obcy ideowo ale PRZEDE WSZYSTKIM nierzetelny, chorobliwie zainteresowany tanią sensacją i co najgorsze stosuje blokady informacji kiedy mu wygodnie (0 informacji o Razem przed debatą, 0 informacji w czasach rządów PO o nieprzestrzeganiu przez PO orzeczeń Trybunału konstytucyjnego, 0 informacji o strajku opiekunów osób niepełnosprawnych 2 lata temu itp... itp...).
Jeśli "wolne media" mają wyglądać tak jak Tvn to równie dobrze ich może nie być.

Bądźmy kurwa uczciwi w ocenach, fakt TVN nie jest lewicowy, ale o ile sobie przypominam to do TVN24, TVN Biznes i Świat był zapraszany Zandberg - to że wcześniej Partia Razem nie przebiła się do mediów, że właściwie dopiero debata wykreowała Zandberga to nie wina mediów, a jednak partii, środowiska i jego siły, czy raczej słabości. Niezależnie od komercjalizacji mediów programów typu Trudne prawy, Prawdziwe historie, pogoni za sensacją to większość Polaków z TVN-u mogło czerpać obiektywne i krytyczne wobec rządu PiS informacje i tej misji do cholery nie wypełni Krytyka Polityczna, której zniknięcia nikt prawie by nie zauważył, a jednak robią to i to przy wszystkich swoich wadach komercyjne media. Po drugiej stronie mogę podać nieliczne, ale jednak wartościowe programy jak Inny Punkt Widzenia, Babilon, Dwie prawdy -może to jest wszystko, ale zasadnicze pytanie czy logika autora tekstu, wszystkich, którzy walą w TVN - za to, że nie dość lewicowy czemuś sensownemu służy ? W demokracji trzeba jednak czasami bronić wartości, ludzi z którymi się nie zgadzamy, nie zawsze nam po drodze wobec większego zła. Być może następne miesiące, wybory za 2 lata będą takim okresem, który przesądzi na długo o kształcie i kierunku obecnej Polski. To, że ludzie różnych środowisk i poglądów rozmawiają, ba mówią w jakiejś sprawie jednym głosem dla mnie jest wartością, dla autora tekstu - ważniejsze są rozliczenia, krytyka obecnej Polski, lewicowe sekciarstwo - kto ma inne inne poglądy - czytaj centrowe, bardziej rynkowe, ten odpowiada za wszystkie grzechy obecnej Polski - tylko nikt nie jest Bogiem, a problemy obecnej Polski nie są jedynie ideologiczne, a w większości fundamentalne.

cyt.:
"o ile sobie przypominam to do TVN24, TVN Biznes i Świat był zapraszany Zandberg - to że wcześniej Partia Razem nie przebiła się do mediów, że właściwie dopiero debata wykreowała Zandberga to nie wina mediów".
Rola mediów jest informować, ze powstała partia (obojętnie czy Razem czy Wolność) i ma taki a taki program a nie czekać, aż lider tej partii błyśnie w debacie i sam się przebije do mediów.

cyt.:
"to większość Polaków z TVN-u mogło czerpać obiektywne i krytyczne wobec rządu PiS informacje"
antypisowakie - zgoda
obiektywne? Nie zauważyłem, ale może za mało oglądam tvn.

W ostatnich tygodniach, miesiącach Zandberg jest dość regularnie zapraszany do różnych kanałów TVN-u jako komentator TVN24, TVN Biznes i Świat - do tego stopnia, że moja matka się wkurzyła - znowu zapraszają tego komunistę - tak dla równowagi kiedy Zandberg był zaproszony do TVP ? TVN ma prawo pozycjonować się na rynku jako stacja centrowa i liberalna, nie interesować się tym co jest na marginesach polskiej polityki, używasz skrajnie idiotycznych argumentów, bo wszędzie na świecie uwaga mediów jest proporcjonalna do siły ugrupowania, pozycji polityka, nie jest winą TVN-u, że Partia Razem przyjęła idiotyczne założenia budowy partii bez wyraźnego lidera. Niezależnie od naszych poglądów każde środowisko polityczne musi przejść jakiś test - uzyskać jakąś masę krytyczną poparcia, choćby te 3,5 procent - bo partii mamy w Polsce dziesiątki i jaki sens by media zajmowały się wszystkimi - gdzie się tak dzieje ? Nie jest winą TVN-u, że Partia Razem i środowiska lewicy są słabe i głupie, jak czytam o kolejnych rozłamach w Partii Razem to się zastanawiam, gdzie jest granica głupoty na polskiej lewicy ? Nie to, żebym oceniał łagodnie i dobrze inne środowiska, ale to już przechodzi ludzkie pojęcie, by zamiast próbować coś zjednoczyć i sklecić na wybory dzielić kanapę. Porównania do JKM są tu jak najbardziej na miejscu. Nie trzeba być geniuszem, żeby dojść do oczywistego wniosku, że pozyskanie Andrzeja Rozenka, połączenie z Biało Czerwonymi, Nowacką, Nowicką to jedyna droga rozwoju i to nie droga do wygrania, ale przeżycia, przejścia progu wyborczego i wywalczenia jakiegoś przyczółka. To jest analiza niezależna od poglądów, bo te mamy różne, ale tak uczciwie jak partyzant z czekistą - ile to czasu antenowego poświęcają media na świecie ugrupowaniom poza parlamentarnym ?

>W ostatnich tygodniach, miesiącach Zandberg jest dość regularnie zapraszany do różnych kanałów TVN-u jako komentator TVN24, TVN Biznes i ŚwiatTVN ma prawo pozycjonować się na rynku jako stacja centrowa i liberalna, nie interesować się tym co jest na marginesach polskiej politykbo wszędzie na świecie uwaga mediów jest proporcjonalna do siły ugrupowania, pozycji polityka jak czytam o kolejnych rozłamach w Partii RazemNie trzeba być geniuszem, żeby dojść do oczywistego wniosku, że pozyskanie Andrzeja Rozenka, połączenie z Biało Czerwonymi, Nowacką, Nowicką to jedyna droga rozwoju. To jest analiza niezależna od poglądów Biznes jak biznes, liczy się zysk inwestorów, więc fokusujemy się na targecie i nic nikomu do tego;
> Media to czwarta władza, istotny element liberalnej demokracji, to Misja;
Do tej pory w mediach komercyjnych dominowała narracja pierwsza - zareklamujemy każdego, kto zapłaci, zaprosimy każdego, kto wygeneruje oglądalność. Reprezentujemy wyłącznie interes naszych udziałowców i nic wam do tego, frajerzy. Teraz nagle gdy sprowokowana taką działalnością rzeczywistość zaczęła brykać i może kopnąć udziałowców w krocze, postanowiono przypomnieć sobie o narracji nr 2. Problem w tym, że obie te narracje się wzajemnie wykluczają. Albo czysty biznes, albo Misja. Nie sposób tego połączyć.

Coś się sypnęło i pocięło całą replikę. Jeszcze raz, ale w skrócie:

"W ostatnich tygodniach, miesiącach Zandberg jest dość regularnie zapraszany do różnych kanałów TVN-u jako komentator"
To miłe, ale po wyborach bez znaczenia.

"TVN ma prawo pozycjonować się na rynku jako stacja centrowa i liberalna, nie interesować się tym co jest na marginesach polskiej polityki"
Więc niech teraz centryści i liberałowie ich bronią. Ja jako margines zostanę w domu. Zobaczymy, ilu Polaków zrobi podobnie. Skoro to tylko margines, to nie powinno być problemu z zebraniem tego miliona.

"wszędzie na świecie uwaga mediów jest proporcjonalna do siły ugrupowania"
Przecież ta uwaga była SKRAJNIE NIEPROPORCJONALNA. Ostateczna proporcja oparta na wyniku wyborów oznaczałaby, że Razem powinno otrzymać niemal połowę czasu poświęconego Nowoczesnej. Tymczasem aż do pamiętnej debaty w ogóle dla tej stacji nie istniało (uczciwie dodajmy, że podobnie było w TVP, choć to niby telewizja z misją). Tradycyjnie za test znaczenia inicjatywy wyborczej przyjmuje się u nas zebranie podpisów i zarejestrowanie list wyborczych w całym kraju. Zrozumiałbym ignorowanie Razem do tego momentu, choć jakoś dziwnym trafem w przypadku Nowoczesnej transmitowano obficie już kongres założycielski i nie oczekiwano od Petru, że znajdzie sobie jakichś patronów spośród "ważnych polityków". Ale nie, mimo znalezienia się w elitarnym klubie 8 (nie kilkudziesięciu, a właśnie ośmiu) ogólnopolskich komitetów wyborczych Razem nadal było ignorowane. Po prostu szefostwo TVN uznało, że neoliberałowie z Nowoczesnej będą najlepiej reprezentować ich partykularne interesy i postanowili za wszelką cenę wypromować właśnie tę partię. Jednocześnie absolutnie nie mieli zamiaru promować ugrupowania konsekwentnie lewicowego, które głosi choćby postulat podniesienia im podatków. Odrzucili wartości na rzecz kalkulacji osobistych korzyści przyczyniając się walnie do obecnego kryzysu. Niech więc teraz z łaski swojej wsadzą sobie głęboko hasła dotyczące obrony demokracji. Nie zamierzam ich bronić.

"jak czytam o kolejnych rozłamach w Partii Razem"
Oj, chyba czytasz po pijaku i Ci się w oczach mnożą. Ja czytałem o jednym poważniejszym rozłamie (rozpad okręgu świętokrzyskiego) i jednym czy dwóch przypadkach odejścia bardziej zaangażowanych członków. To w sumie niewiele jak na partię mocno ideową o z gruntu demokratycznej strukturze. Najwyraźniej jednak ze zdolnością do kompromisu nie może być u nich tak źle.

"Nie trzeba być geniuszem, żeby dojść do oczywistego wniosku, że pozyskanie Andrzeja Rozenka, połączenie z Biało Czerwonymi, Nowacką, Nowicką to jedyna droga rozwoju"
Już lepiej jakby wzięli Małgorzatę Rozenek... Razem powstało właśnie jako alternatywa dla zgranych i skompromitowanych bezideowców skaczących z kanapy na kanapę, którzy wyłącznie dla jaj postanowili nazwać się lewicą. Moment wzięcia na listy takich spadochroniarzy byłby momentem śmierci Razem. Owszem, było parę osób na lewicy, z którymi teoretycznie istniała jakaś możliwość współpracy, ale one wybrały akurat Leszka Millera.

"To jest analiza niezależna od poglądów"
To w ogóle obok analizy nawet nie stało. Wyłuszczyłeś swoje prywatne stanowisko oparte na kiepskiej znajomości faktów uzupełnionej osobistymi uprzedzeniami i preferencjami.

Do mediów komercyjnych można podchodzić na dwa sposoby:
1. Biznes jak biznes, liczy się zysk inwestorów, więc fokusujemy się na targecie i nic nikomu do tego;
2. Media - również te komercyjne - to czwarta władza, istotny element liberalnej demokracji, to Misja;
Do tej pory w mediach komercyjnych dominowała narracja pierwsza - zareklamujemy każdego, kto zapłaci, zaprosimy do studia każdego, kto wygeneruje oglądalność. Reprezentujemy wyłącznie interes naszych udziałowców i nic wam do tego, frajerzy. Teraz nagle gdy sprowokowana taką działalnością rzeczywistość zaczęła brykać i może kopnąć udziałowców w krocze, postanowiono przypomnieć sobie o narracji nr 2. Problem w tym, że obie te narracje się wzajemnie wykluczają. Albo czysty biznes, albo Misja. Nie sposób tego połączyć.

Świat widziany oczami fanatyka Partii Razem. TVN nie musi podzielać pana lewicowych poglądów, nie chodziło mi nawet o to, żeby sympatycy PR - lewicy wyszyli w obronie TVN - przez długi czas Partia Razem jak sama nazwa wskazuje działała osobno i nie przeszkadzało to KOD-owi, opozycji mieć jakąś frekwencje na marszach, demonstracjach, krytykuje głównie zajadły ton tekstu i idiotyczne komentarze pełne rewolucyjnego rewanżyzmu. To, że dziś mimo różnicy poglądów pomiędzy linią programową TVN, a lewicą - zaprasza się Zandberga świadczy raz o jakiejś dojrzałości, dwa o klasie TVN-u, która przyjemnie kontrastuje z pana poglądami.

Taaa bardzo często Zandberga czy kogoś z Razem zapraszają 🙂 Ostatnio chyba czekałem prawie miesiąc aż w końcu w TVN/TVN24 będzie ktoś z Razem. Teraz dość blisko siebie był Zandberg, Zawisza i Konieczny (to w TakJest). Ciekawe kiedy znowu ktoś będzie, pewnie w listopadzie 🙂
Nie wiem czy ktoś tutaj w ogóle ma takie postulaty by TVN podzielał lewicowe poglądy. Raczej wydaje mi się, że chodzi o coś takiego co media powinny robić, a mianowicie o rzetelność. Tylko tyle i aż tyle. Widzę, że znowu to "Razem - osobno". Szczerze mówiąc, to myślałem, że jednak może chodzi tutaj o sensowną dyskusję, ale im dłużej czytam różne Twoje komentarze tym bardziej widzę, że to nie ma sensu.

Adi, z tego, ze ktoś nie lubi Tvn to jeszcze nie dowód, ze jest fanatykiem Razem.
Wcześniej podałem Ci kilka przykładów nie związanych z Razem, o których Tvn również nie informowało, ale ty uczepiłeś się tylko Zandberga.
Problem nie jest to, ze Tvn nie jest lewicowy, problemem jest to, że jako telewizyjna informacyjna jest nieprofesjonalny (delikatnie mówiąc), nierzetelny i bardziej zainteresowany Magdą Żuk niż ważnymi ustawami.

Ja bym wrzucił taki kamyczek do ogródka TVN. Jak to jest, że ktoś tak troszczy się o demokrację w Polsce etc., a nie potrafi w któryś dzień tygodnia znaleźć choćby 45minut na jakiś sensowny program publicystyczny w otwartym TVN w godzinach w miarę dobrej oglądalności? Nie każdym na TVN24, więc wszystko ogranicza się jedynie do "Faktów", które bądźmy szczerzy są dość żenujące... Może nawet lepiej by było jakby te Fakty trwały 45minut, ale by były rzetelnym i faktycznym programem informacyjnym, a nie tak jak teraz jakimś ekspresem z którego w sumie człowiek i tak niewiele się dowiaduje?

I nie można zapominać, że kluczowe w mobilizacji jeśli idzie o sądy, była wypowiedź Kaczyńskiego o "zdradzieckich mordach", od tego momentu widać było, że w internecie zaczęło się poruszenie wśród młodych. Wątpię by znowu były tak sprzyjające okoliczności.

Nie, kluczowe było po prostu to, że Polacy politykom nie ufają znacznie mocniej niż sądownictwu. Do tego nawet najmniej zainteresowani sprawami publicznymi kojarzą, Ziobrę jako prokuratora i wiedzą że prokurator to ten, kto w razie czego będzie żądał dla nich jak najwyższego wyroku. Lepiej więc żeby sędzia nie był od niego zależny.

Tak,oni naprawdę w to wierzą. Stworzyli sobie własne światy,w których tylko oni mają rację-ba, tylko oni mają prawo mówić i tylko ich wyznawcy mają prawo im przytakiwać.
Wejdźcie sobie na strony gazeta.pl.,wyborcza.pl...wspaniała jednomyślność, komentować na forum mogą tylko ci, którzy płaca za to. Wyeliminowano w ten sposób jakiekolwiek wątpliwości. Gazeta Wyborcza pozbyła się też ostatniego,myślącego dziennikarza-G.Sroczyńskiego. Już nikt nie będzie im bruździł i zmuszał do myślenia. Dlatego,gdy tacy "dziennikarze" piszą dla wytresowanych przez siebie "czytelników",mają prawo wierzyć w te miliony w ich obronie na ulicach. A jak miliony nie wyjdą to przecież już teraz wiadomo, że to będzie wina, zmanipulowanych przez pisowskie rozdawnictwo, Januszów i Grażyn, którzy wolą za 500+ srać na nasze wydmy nad naszym nad naszym Bałtykiem niż bronić Wolności Słowa,Demokracji i Konstytucji. I jeszcze chcieliby mieć wolne niedziele, żeby xionc ich batogiem gonił na msze!
Wasz,Krytyko, też to czeka. Musicie szybko stworzyć sobie własną bańkę, własnych wyznawców i własne "miliony" 😀

"komentować na forum mogą tylko ci, którzy płaca za to. Wyeliminowano w ten sposób jakiekolwiek wątpliwości."
Dostęp do Wyborczej online jest płatny. Niedużo, jakieś 10 zł miesięcznie. Komentarzy dotyczy to od niedawna. No i okazało się, że 95% "wątpiących" to zwykłe trolle, niezainteresowane lekturą tekstów, które chciałyby "skomentować"...

To jest swietny pomysl. Chciałbym, zeby komentarze w ogole byly tylko dla zarejestrowanych, najlepiej platnych subskrybentów.
Hejt z internetu zniknąłby natychmiast.
Przydałoby kilka procesów z solidnymi grzywnami za hamskie i obraźliwe komentarze - po miesiącu aż miłoby było przeglądać internet.
I uprzedając krytykę, ktorej sie spodziewam, wolę blokade komentarzy (w tym moich) niż wszechobecny hejt, od którego robi mi sie niedobrze.

Proszę przyjechać i na.rać na wydmę, to może Panu ulży. Zapraszam.

Jak bardzo szkodliwe są takie artykuły. Frustracja z powodu mechanizmów kapitalizmu jest przekierowana na konkretne osoby ad persona, na tych Bogu ducha winnych dziennikarzy, tych spawaczy. Populistyczne połajanki. Skutek jest taki, że robi sie dewaluację wolnych mediów, bo w tym kraju nie ma innych wolnych mediów niż komercyjne. Łukaszu Komudo jesteś kretynem. Więcej takich tekstów i pójdziemy z torbami wszyscy!

Weź mnie nie rozśmieszaj. Przecież to właśnie nie są "zwykli" dziennikarze, lecz gwiazdy swoich redakcji korzystające z przywilejów niedostępnych dla zdecydowanej większości z ich kolegów i koleżanek po fachu, w dodatku z ogromnym wpływem na dotychczasową politykę redakcyjną w jej najbardziej neoliberalnej formie.

"Populistyczne połajanki. Skutek jest taki, że robi sie dewaluację wolnych mediów, bo w tym kraju nie ma innych wolnych mediów niż komercyjne. "
To już się dokonało. Nikt tak skutecznie nie przyczynił się do dewaluacji wolnych mediów jak one same. Podobnie nikt tak nie skompromitował liberalnej opozycji jak jej liderzy. Uprzywilejowane i wyalienowane do tej pory elity zapałały nagle oburzeniem, bo ktoś krzyknął, że król jest nagi. Ale to po prostu stwierdzenie faktu - Jego Miłość od dawna świeci gołym zadkiem nie zdając sobie z tego faktu sprawy. Poza liberalnym bąbelkiem wiarygodność "wolnych mediów" typu TVN, Newsweek czy Wyborcza jest obecnie niewiele większa niż wiarygodność TVPiS i żadne zaklęcia czy glanowanie malkontentów w imię "jedności opozycji" tego nie zmienią. Opcja neoliberalna na naszych oczach zbankrutowała.

Czyli zdaniem Łukasza Komudy 'wolne media' to media należące do niego. Podobnie myśli Prezes PiS. Mają mówić to, co ja chcę i wtedy jest dobrze. Nowy mały dyktatorek się ujawnił w postaci Komudy. TVN, którego nie oglądam bo nie mam telewizora, ma taką zaletę, że jest niezależny od rządu. Oczywiście istnieje zagrożenie, że władza będzie miała pośrednio wpływ poprzez naciski na właściciela, ale bez TVN24 większości telewidzów zostałaby TVP Jacka Kurskiego z jego paskami. Pan Komuda może sobie symetrystycznie myśleć, że to to samo, ale podejrzewam, że TVN24 jednak podaje informacje inaczej, informuje np. o czarnych protestach, obywatelach RP, KODach (wiem, wiem, powiatowy KOD to straszni kapitaliści finansowani przez Sorosa) itd. Komercja oczywiście występuje w mediach komercyjnych, bez niej nie byłoby większości widzów.

Tak to mniej więcej wygląda, że wali się w TVN i media komercyjne po całości, mając jakiś zarzut, że nie są skrajnie lewicowe, gdyby tak było to byłyby czytane i oglądane przez garstkę fanatyków skrajnej lewicy, intelektualistów z Krytyki Politycznej, a nie docierały do tysięcy czytelników, czy milionów telewidzów. Po raz kolejny widać, że środowisko Krytyki Politycznej faktycznie robi wszystko by dalej rządził PiS, umówmy się, że nie ma dziś sensownego środowiska lewicy, które jest w politycznej grze i może odebrać władzę PIS, są środowiska centrowe Nowoczesna, PO - pytanie jaki sens dziś walić w każdego przeciwnika rządów PiS, rozliczać całe 27 lat transformacji z pozycji skrajnej lewicy, gdy za chwilę PiS przejmie większość niezależnych instytucji państwa i będą to rządy na lata ? Jeśli gdzieś zbierają się ludzie i mimo różnic poglądów bronią wspólnych wartości, co do których powinna zgoda to pytam po co wkładać kij w szprychy ? Polska skrajna lewica czy to z Krytyki Politycznej, czy Partii Razem żyje sobie, gdzieś na boku, funkcjonuje coraz bardziej w formule podobnej do Janusza Korwin Mikke.

PiS i tak najprawdopodobniej ma drugą kadencję, ale nie przez środowiska lewicowe, tylko przez środowiska liberalne, które dalej nie widzą swoich błędów i nie wyciągają wniosków. Nie prawda, że - "byliśmy głupi", ciągle są głupi i nie rozumieją co się stało. Mnie to zawsze śmieszy jak się nazywa ludzi symetrystami, pożytecznymi idiotami itd., itp. Bawi mnie jak ktoś mi zarzuca, że wzmacniam PiS, gdy krytykuję liberałów. Śmieszne jest to jak tej lewicy zarzuca się, że krytykując PO, Nowoczesną wzmacnia PiS, a potem czytam, że ta lewica to w rzeczywistości tak słaba, że właściwie się nie liczy 🙂 No to drodzy liberałowie zdecydujcie się w końcu jak to jest 🙂 Bo albo lewica w Polsce jest bardzo słaba i tak czy siak nie ma siły przebicia w mediach, więc to co mówi Razem, Nowacka, Biedroń, Krytyka, czy dziennikarze tacy jak Sroczyński, Woś etc. i tak nie trafia do ludzi, więc w zasadzie nie ma na nich wpływu. Albo ich wpływ jest tak ogromny, ich teksty czytają miliony, a Razem ma 20% poparcia (tylko sondaże oszukują), że faktycznie lewica sprawia liberałom problemy w walce z PiS, tylko wtedy by znaczyło, że lewica zaczyna mieć realne szanse w walce z PiS, więc po co wtedy wchodzić w sojusze z liberałami?
Tak na serio to dla mnie te wszystkie teksty o symetrystach, o lewicy sprzyjającej PiS i rozbijającej "Zjednoczoną Opozycję" są tylko i wyłącznie po to by liberałowie mogli sobie wytłumaczyć to czego nie rozumieją, czyli dlaczego PiS nie traci, a oni nie zyskują, to wszystko jest po to by móc sobie myśleć, że to nie nasza wina, my nic nie musimy zmieniać, bo dobrze jest tak jak jest, a wszystko to wina czynników zewnętrznych, tych pożytecznych idiotów. Trzeba sobie znaleźć kozła ofiarnego i w niego walić, a jeśli jest on jeszcze marginesem to tym lepiej, bo trudniej mu będzie się odwinąć. Lewica i lewicowe myślenie w Polsce jest na dzień dzisiejszy marginesem, tak więc muszę wszystkich liberałów zmartwić, ale nawet jakby Razem przyłączyło się do "Zjednoczonej opozycji" (czego nie zrobią i za to im chwała), jakby Sroczyński, Woś, Orliński i kto tam jeszcze pisali peany na cześć Platformy, jakby Biedroń powiedział jak to wspaniałą partią jest PONowoczesna i że jakby mógł to by w ich szeregi wstąpił. Jakby to wszystko się stało i nikt by nie krytykował tej wspaniałej liberalnej opozycji, to... sondaże wyglądałyby tak samo. I to tyle z waszej teorii o rozbijaniu bloku anty-pis i że to wina lewicy.

Tylko niezależnie od błędów PO, głupoty Petru to polska lewica jest dziś jeszcze bardziej w lesie i nie ma na dziś projektu politycznego choćby na 10 procent, ba nawet próg i 5 procent jest mocno dyskusyjne. Zgoda PO popełniła błędy, ale tu warto się zatrzymać w krytyce i zapytać jakie ? Na pewno błędem PO nie było to, że nie realizowała projektu społecznego skrajnie lewicowego, nie zamieniła się w Partię Razem. Nie szukam kozła ofiarnego i nie chce toczyć wszystkich możliwych dyskusji, nie mniej znowu warto oddzielić własne lewicowe poglądy, które są w Polsce w pewnej niszy od istotnych pytań na temat przyszłości kraju - Polski AD 2017 w UE pod rządami PiS i do czego te rządy zmierzają. Moim zdaniem w Polsce nie da się wygrać wyborów proponując projekt lewicowy do ściany, a sens ma szeroki projekt nazwijmy go centrowym. To, że różni ludzie, o różnych poglądach jednoczą się w obronie fundamentalnych wartości, sprzeciwiając się zawłaszczaniu mediów przez PiS to jakaś wartość, niezależnie od tego, że komuś bliżej do Dominiki Wielowiejskiej, a komuś do Jacka Żakowskiego. Jaka lewica ma realne szanse w PiS - co się zmieni w 2 lata ? Od biedy mogę sobie wyobrazić, że PO i Nowoczesna plus rodzynki z lewicy typu Cimoszewicz, Kalisz, Biedroń tworzą koalicję wyborczą jako Front Demokratyczny i cudem wygrywają z PIS - byłoby to zadanie trudne, ale jakoś tam możliwe, natomiast co zrobi w 2 lata Partia Razem, czy Zjednoczona Lewica- to co zostało z SLD, a czego część to potworki wspierające PIS jak Miller, czy Magdalena Ogórek.

Jeśli czytam, że Razem jest skrajną lewicą, to w tym momencie dla mnie dyskusja jest po prostu skończona i nie ma sensu jej kontynuować.

To bez wartościowania i ocen - Partia Razem nie wyjdzie po za pewien próg poparcia, trochę tak jak na prawicy JKM - UPR, czy dziś Wolność. Mogę nawet zaryzykować twierdzenie, że Korwin ma ciut większe szansę patrząc na poglądy młodego pokolenia, to kto wygrywał prawybory w szkołach, jakie poglądy mają dzieci moich znajomych.

Oho, widzę że wysyp liberałów, bo dostałem minusy za swoje wypowiedzi 😉
Czy Razem nie wyjdzie poza pewien próg? Na dzień dzisiejszy to stwierdzenie jest słuszne. Gdyby wybory odbywały się jutro, bez żadnej kampanii wyborczej, to jutro Razem pewnie dostałoby 3-4% głosów, czyli powtórka z 2015roku i trzeba by to jasno nazwać porażką, aczkolwiek uważam, że tak naprawdę w Polsce decyduje w sporej mierze kampania, jeśli Razem swoją rozegra dobrze, to myślę że 5% ma szansę przekroczyć, ale to tylko gdybanie, bo najprawdopodobniej będzie potrzeba przekroczyć procent 10 po zmianie ordynacji.
Jednak idąc dalej, raczej ciężko porównywać Korwina z Razem, ale podejrzewam, że dzieje się tak dlatego, że przyjmujesz założenie jakie często np. widzę na portalu GW, że Razem to właśnie skrajność, co już tutaj padło. O ile w przypadku Korwina jest to fakt, że to skrajna prawica gospodarczo, o tyle o Razem trudno to powiedzieć jeśli idzie o lewą stronę, choć oczywiście z perspektywy Polski, Polaka wychowanego przez ostatnie 27lat w rzeczywistości z dość mocną narracją neoliberalną w różnych dziedzinach, Razem może być tak odbierane. Według mnie to jest właśnie podstawowy błąd, zakładanie że Razem to skrajność i że ich elektorat jest przez to ograniczony, bo gospodarczo to na pewno skrajność nie jest, aczkolwiek tak właśnie widzi ich sporo osób, natomiast ja osobiście bardziej obawiam się, że dla wielu Polaków skrajnością bardziej jest światopogląd lewicowy i tutaj faktycznie może być problem z przekonaniem ludzi. Myślę że jeśli idzie o kwestie gospodarcze, to dla lewicy jest spory potencjał, a co do młodych, to z korwinizmu się wyrasta 🙂 Wydaje mi się że ciężko przewidywać jak to będzie z młodymi, bo jednak mi osobiście się wydaje, że postrzeganie może powoli, ale jednak się zmienia. Wracając do tego co parę zdań wcześniej, to dlatego ja też alergicznie reaguję na pisanie o tej skrajności lewicy czy Razem, bo dla mnie to zwykła socjaldemokracja, to są poglądy dość zgodne z moimi i naprawdę skrajności tu nie widzę, podobnie jak w Skandynawii.
Czy Razem nie ma na dziś projektu dla Polski? Według mnie ma, jak najbardziej, ma program który trzyma się kupy, w przeciwieństwie do PO i Nowoczesnej, które nawet programu nie mają. To że nie przekłada się to na poparcie, to według mnie jest kwestią różnych czynników i trudno oczekiwać by w Polsce w 2lata, gdzie lewica tak naprawdę buduje się od zera, nagle zaczęła mieć te 10%. Nikt chyba nie ma na lewicy złudzeń, że za 2lata będzie się bić o zwycięstwo. Trzeba naprawdę wiele pracy, by przekonać ludzi do lewicy, z jednej strony jest to związane ze skojarzeniami z komunizmem, z drugiej z jednak słabym głosem lewicy w mediach. Ale podobnie jak w poście niżej napisał Czytelnik, zgadzam się, że nie da się przewidzieć czy za parę lat wahadło się nie obróci.

Co do PO, ja jestem ich wyborcą z lat 2007 i 2011, o ile w pierwszym przypadku głosowałem z ogromną nadzieją, o tyle w drugim już bez wiadomo jak. Tylko u mnie to jest bardziej kwestia ewolucji poglądów na przestrzeni tych lat, choć też przyznam się, że w wielu sprawach się zawiodłem, bo pewnych obietnic nie spełnili. Na dzień dzisiejszy powiem tak - chciałbym żeby za 2lata wygrała ta liberalna koalicja wybory, naprawdę, wolę PO niż PiS, człowiek by się mniej denerwował. Tylko że jeśli miałoby być tak jak było przed 2015r., to jednak będzie to tekturowa zmiana, która w dłuższej perspektywie mogłaby nam przynieść PiS w wersji mocniejszej albo coś w stylu Ruchu Narodowego. Dlatego osobiście chciałbym zwycięstwa PO, ale innego PO niż to z tych 8lat rządów i ostatnich 2lat bycia w opozycji. Nie oczekuję tak jak piszesz by przyjęli postulaty lewicy, ale oczekuję by zrozumieli, że jednak trzeba w pewnych sprawa przesunąć się w lewo, dla PO to by było właśnie centrum, bo w tym momencie to jest prawica. Oczekiwałbym po prostu jakichś ruchów w kwestiach społecznych, oczekiwałbym jakichś ruchów w kwestiach nierówności, np. podniesienie podatków, zajęcia się po prostu sprawami zwykłych ludzi i zrobienia czegoś dla nich. Nie oczekuję po nich aborcji do 12tyg, małżeństw jednopłciowych, czy całkowitego rozdziału państwa od Kościoła, bo PO tego nie zrobi, ale mogłaby sprawić by obecna ustawa o aborcji zaczęła być przestrzegana, mogłaby wprowadzić związki partnerskie i mogłaby przestać finansować lekcje religii. Nie oczekuję po nich, że faktycznie podatki będą sprawiedliwe, ale mogłoby być trochę bardziej sprawiedliwsze. Po prostu robić jakieś kroki w kierunku centrum, na pewno nie wymagam od nich by byli lewicą, jedyne co wymagam to by nie przesuwali się coraz bardziej w prawo zarówno gospodarczo jak i światopoglądowo, a czasem niestety idą w tym kierunku Tak jak piszę zdaję sobie sprawę, że tylko niezwykły splot jakichś okoliczności mógłby sprawić że wygrałoby Razem czy nieistniejąca partia Nowackiej i Biedronia, albo obie stworzyły zwycięską koalicję. Jestem realistą, nie jest to wykluczone, ale musiałoby dojść do jakiegoś trzęsienia ziemi 🙂 Tak więc zdaję sobie sprawę, że za 2lata jeśli PiS ma odejść od władzy, to pewnie musi wygrać PO. To jednak nie oznacza, że nie mogę PO krytykować, wręcz przewinie, będę to robił, bo gdyby PO te wybory wygrało to chcę by faktycznie potrafiło lepiej rządzić niż poprzednio i by faktycznie było partią centrum, bo chciałbym żyć po prostu w lepszym kraju i naprawdę mi nie będzie przeszkadzać jeśli jakieś sensowne, korzystne reformy dla Polski będzie robić PO, jeśli to będą dobre zmiany, to będzie się można z tego tylko cieszyć i popierać, mimo że mam poglądy lewicowe i wiadomo, że zawsze gdzieś tam będę chciał czegoś innego niż liberałowie, a jeśli wszyscy będą się głaskać i mówić, że trzeba tylko PiS odsunąć od władzy, to jeśli do tego dojdzie to nie będzie pomysłu co dalej. Natomiast trzeba też budować nową, silną lewice, a ona musi siłą rzeczy być w opozycji do liberałów i musi się od nich odróżniać, jeśli pójdzie z nimi, zleje się w jedno, to niestety, ale na lewicę to sobie poczekamy z 50lat.

ale.sobie.konto.wymyslilem

@Matts06

Tylko jedna sprawa, co do skrajności Razem. Według mnie sytuacja jest akurat odwrotna - Razem jest bardziej skrajne gospodarczo niż obyczajowo.

Adi gdyby w wyborach brały udział dzieci Korwin byłby dożywotnim dyktatorem z poparciem takim jakie ma Kim w Korei.
Na szczęście jednak dzieci nie głosują.

Błąd - nie oni jedni głosują, ale to głównie młodzi wyborcy dali Korwinowi wynik do PE na poziomie 7 procent - w wielu sondażach wynik Wolności jest bardzo podobny do Partii Razem, nie wdając się w dyskusje ideologiczne, to raczej Korwin może liczyć na głosy kolejnych roczników młodych ludzi, którzy osiągają 18 lat i będą mogli głosować za 2 lata. Jestem gotów się założyć, że Korwin uzyska lepszy wynik, niż Zandberg, a przynajmniej nie znacząco inny.

W Polsce nie ma żadnej skrajnej lewicy. Po prostu sytuacja polityczna jest tak ostro przecholona na prawo, że to co w calej Europie jest absolutnym standardem (aborcja na życzenie, związki partnerskie, zakładowe związki zawodowe, wolne niedziele, rozdział kościoła od państwa) u na uchodzi za skrajne czy wręcz komunistyczne.
Probkem w tym, ze to nie jest krajne. To jest normalne. Polska jest nienormalna.

To się robi drugie UPR, czy obecna Wolność, chyba jest oczywiste, że Partia Razem nie przekroczy pewnego progu poparcia, ba nie wiem czy przekroczy w ogóle próg. To, że gdzieś w Europie lewicy idzie lepiej, nie znaczy, że będzie tak w Polsce gdzie nawet wyborca lewicy jest stosunkowo konserwatywny społecznie i zdecydowanie bliżej mu do PiS, niż Razem, czy Krytyki Politycznej.

Nie wiem jaki próg przekroczy partia Razem, jeśli będzie istniała kilka lat przypuszczam, ze może wahadło może się u nas odchylić i scena przesunie się trochę zza prawej sciany.
Zwracam tylko uwagę, żeby nie mówić w Polsce o żadnej skrajnej lewicy.
To nie jest kwestia tego czy gdzieś w Europie idzie lewicy lepiej tylko kwestia tego, ze to co się u nas nazywa (skrajną) lewicą w Europie jest absolutna normą.
Przypominam, ze np. małżeństwa homoseksualne popierała w UK niemal połowa partii konserwatywnej.
To co w normalnych krajach popierają nawet konserwatyści u nas nazywa się skrajną lewicą...
Jeżeli ktoś jest konserwatywny społecznie i bliżej mu do PiS to z cała pewnością ten ktoś nie ma żadnego związku z lewicą.
Lewica nie dopuszcza do jakiejkolwiek dyskryminacji (ze względu na biedę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie czy orientacje). To, ze PiS dało 500 zł o wiele, wiele za mało, zęby nazywać go lewicą.

Jeśli PiS porządzi dwie kadencje to nie mniej człowieku złudzeń, że nagle wahadło wyborcze wychyli się w stronę Partii Razem, jakiejś Twojej idealnej lewicy, nie o to toczy się walka, a o to, żeby Polska zachowała jako tako demokratyczny charakter. Mogły mi się nie podobać rządy PO, ale nikt nie wyzywał mnie od folksdojczy, antypolaków, nikt używał argumentów historycznych sprzed 30 czy 70 lat wobec każdego kto ma ciut inne poglądy. TVN nie ma obowiązku być lewicowy, ale przy wszystkich swoich wadach, komercjalizacji mediów, jest być może jedną z nielicznych tam przed totalną już dominacją PiS. Nie rozumiem tu tego kopania, rozliczania ludzi z poglądów, szydzenia - jeśli dziś nie wyjdziesz na ulicę, za kilka lat nie będziesz być może miał po co wychodzić.

To nie złudzenia tylko kolej rzeczy choć nie wiem czy to zajmie rok czy 20 lat. Historia uczy, że wahadło zawsze się odbija. Teraz w Polsce wahadło przebija się przez prawą ścianę. Nie będzie tu wiecznie, w końcu skręci w lewo (choć nie wiem kiedy to będzie i czy będzie wtedy istniała partia Razem).
Zdanie o nie wychodzeniu na ulice chyba nie do mnie, ja w ciągu ostatniego roku byłem na większości protestów w moim mieście.
Po prostu nie wybrałbym się na protest w obronie Tvn.

cyt.:
"nie o to toczy się walka, a o to, żeby Polska zachowała jako tako demokratyczny charakter"
Nie zgadzam się, Pis właśnie dlatego robi to co robi, bo PO zapewniła mu grunt. Jeszcze jedna kadencja PO i "jako taka demokracja" i PiS miałby 70%.

To mit, że historia się powtarza, że wahadło polityczne wychyli się w lewo - bzdura, jeśli ktoś będzie beneficjentem upadku PiS to PO, Nowoczesna, podobnie jak beneficjentem upadku PO był PiS i to mimo rządów w latach 2005-07. Wygrać mogą tylko ci, którzy są w grze.

Czyli znowu piszesz nieprawdę.

Prędzej w obronie TVNu niż KP. Za wami nikt nie stanął.

czy ta trojka zrozumie ten tekst? wątpię

http://www.newsweek.pl/polska/opozycja-ma-szanse-wygrac-z-pis-ale-musi-sie-zjednoczyc,artykuly,385457,1.html
Zdjęcie w tym artykule jest chyba oczywistym i ostatecznym dowodem, które osobniki są największymi i najgorszymi mafiozami i bandytami w Polsce. Jedno zdjęcie - więcej niż tysiąc słów.

Demokracja właśnie ujawniła jak bardzo tzw. "Wolne Media" są stronnicze. Dopiero teraz widać jak na dłoni na ile pluralizmu pozwala komercja. I interes właściciela.

Sami czytajcie sobie tego szmatlawca.
Wasz czas dobiega końca.
Jeszcze trochę i w Polsce pracy nie znajdziecie.

A Wy krytykapolityczna.pl jak mam z tego artykułu wywnioskować jesteście niekomercyjni, nieuwikłani politycznie i absolutnie niezależni politycznie? Pewna mądra książka mówi - kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem... Prostytutki nie powinny rzucać kamieniami w inne, tylko dla tego, że tamte są ładniejsze, lepiej ubrane i stoją na lepszej ulicy...

Już dawno wiedziałem że TVN odleciał...;) miałem nadzieję że nie aż tak bardzo. Gwiazdy dziennikarskie rozbijają się w wielkim świecie z rozkoszą tylnymi drzwiami kreują politykę. Sprawy ludzi zwykłych się nie sprzedają więc zajmowanie się nimi mija się z celem. Tak naprawdę poza kilkoma serialami cała ramówka Grupy TVN skierowana jest do klasy średniej lub wyższej. Strzeżcie się w TVN-nie taki elektorat w Waszej obronie nie wyjdzie na ulicę. Jeśli chodzi o informację to w obiektywności Polsat bije was na głowę

A co? Lepszy zakaz usuwania ciąży pozamacicznej niż TVN?

Jeśli jeszcze dziś po felietonie Wielowieyskiej ktoś będzie mówił o milionach na ulicy to można go spokojnie wyśmiać. Skoro rezydentom odmawia się takiej formy protestu, bo - głodówka jest zarezerwowana do obrony wartości fundamentalnych, a nie w sprawie własnej pensji. To ja tak samo dziennikarzy bronić nie będę. Są ważniejsze sprawy, są ważniejsze wartości niż obrona pensji pani Wielowieyskiej i jej kolegów, a także bronienie ich przed oderwaniem od koryta. Na mnie nie liczcie, pójdę tylko ewentualnie na protest w stylu tych lipcowych, bez przemówień dziennikarzy, bo takich osób jak Wielowieyska bronić nie mam zamiaru, szkoda mojego czasu by bronić jej pensji.