Kraj

Liberalna strategia Razem nie działa [polemika]

Kapitalizm

To apel do lewicowych liberałów – wasza retoryka się nie sprawdziła.

Żyjemy w czasie ekstremizmu, czasie rewolucji. W czasie, kiedy musi dojść do zmiany. Ludzie u władzy nadużyli jej i teraz musi nadejść zmiana. Musi być zbudowany lepszy świat, a jedyny sposób na jego zbudowanie to sięgnięcie po ekstremalne metody. I dołączę do każdego, nie ważne jakiego koloru, kto chce zmienić ten nędzny stan, który istnieje na tej Ziemi.

Malcolm X, w trakcie debaty w Oxfordzie

***

Wiele wskazuje na to, że liberalna strategia Razem nie działa. Partia spada z niecałych czterech procent w wyborach parlamentarnych do stabilnych dwóch na dwulecie istnienia. Zaufanie zbudowane dzięki obietnicy odnowy polityki wietrzeje.

Nadzieje na zmianę umierają jeszcze bardziej, jeśli barometrem może być entuzjazm, jaki wzbudził tekst Adriany Rozwadowskiej, który pokazuje, że standard europejskich chadeków to w gruncie rzeczy górna granica aspiracji partii. Czemu to tak ważne? Czy się to komuś podoba czy nie, sytuacja lewicy w Polsce jest obecnie w dużej mierze zależna od tego, co zrobi Razem – trzeba dokładnie przyglądać się działaniom partii.

Lewica nie da rady wygrać, bez lewicy PO musi przegrać

Nostalgia nie umiera

Razem pozbyła się tęsknoty do nieistniejącej idylli PRL i krytycznie odnosi się do okresu autorytarnych rządów PZPR. Niestety, nostalgii tej nie zabiła odważna wizja przyszłości – jeden sentyment zastąpiono innym, jeszcze bardziej odległym kulturowo – do państwa opiekuńczego lat sześćdziesiątych. To jeden z większych hamulców w stworzeniu spójnej, nowej wizji świata. Raj obiecany już istniał, podatki były sprawiedliwe, a kapitał służył robotnicom.

Ale ta wizja nie załapała w polskich warunkach. I nie ma w tym nic dziwnego, bo nawet same mieszkanki przeszłego raju miały na jego temat inne zdanie. W 1968 roku Zachód doświadczył niewyobrażalnego wstrząsu. W powszechnej świadomości pozostał obraz studenckich strajków i postulatów rewolucji seksualnej, ale były to dwa tygodnie, kiedy świat otarł się o socjalistyczną rewolucję. Wobec strajku, w którym uczestniczyła jedna czwarta populacji, Francuzki były o pół kroku od obalenia rządu i istniejących stosunków własności, a protestantki walczyły z patologiami kapitalizmu, które objawiały się w pełnym obrazie nawet w komforcie sprawiedliwych podatków i opiekuńczego państwa.

Nie ma przyjaciół wśród liberałów

Liberalne ciągoty lewicy uzasadnione są w dużej mierze preferencjami mediów głównego nurtu. „Wyborcza”, TVN24 czy „Polityka” chwalą za postrzegane przez nich objawy racjonalizmu i karcą za radykalizm. Pozaparlamentarna partia musi szczególnie dbać o ekspozycję medialną i nie obejdzie się bez trudnych wyborów, ale powinna to być decyzja komunikacyjna, nie programowa.

Ani pochwały, ani kary mediów nie mają żadnej obiektywnej podstawy – nie ma postulatów, którymi lewica może zadowolić liberałki, bo w sterowaniu lewicowymi programami chodzi przede wszystkim o delegitymizację wszystkich poglądów, które mogą podważyć wiarę w kapitalizm. Racjonalne centrum nie ma problemu z udzielaniem głosu faszystom, religijnym fundamentalistom, a nawet swoim politycznym przeciwnikom, ale lewica zawsze będzie w szczególny sposób na socjal-liberalnym celowniku, ponieważ jest jedyną siłą, która może domagać się wyeliminowania systemowych przyczyn problemów.

Dlatego w jednym zdaniu usłyszymy, że lewica za mało broni konstytucji oraz że jest zbyt twardogłowa, żeby odpuścić te artykuły, które mówią o prawach lokatorów. Lewica może być równocześnie zbyt progresywna, domagając się bardziej sprawiedliwego społeczeństwa i za bardzo wsteczna, domagając się osiągnięć sprzed lat. Nie chodzi o prawdziwą dyskusję. Chodzi o eliminację. O wykluczenie z debaty środowisk, które szukają źródeł problemów współczesnego świata.

Kaczyński może nas niechcący wyprowadzić z Europy

W tym kontekście centrum ma rację nazywając lewicowców radykałami (od łac. radix: korzeń, podstawa). W końcu, jeśli kogoś nie interesuje łagodzenie objawów, tylko leczenie źródeł chorób, konieczny jest radykalizm.

Świat krzyczy o zmianę

Brak sukcesów lewicy to efekt braku nowej, spójnej wizji świata. Nie można odpowiedzialnie obiecywać poziomu życia Europejczyków z połowy ubiegłego stulecia. Aktywność klasy średniej tego okresu była pierwszym krokiem do zniszczenia środowiska, a aspiracje, które rozbudziła w reszcie mieszkanek planety, mogą być dla Ziemi gwoździem do trumny. Jeśli lewica chce znaleźć dla siebie misję, na pewno jest nią opracowanie propozycji, która będzie do przełknięcia dla ciężko pracujących mas, które chcą uwolnić się od cierpienia, ale nie będą w stanie zamieszkać w odpowiedniku amerykańskiej suburbii ery atomowej.

Świat domaga się zmiany – sukcesy Trumpa, Brexitowców, PiS, a nawet francuski pojedynek, który dał dwie kandydatury spoza mainstreamu są odpowiedzią na niesprawiedliwość, której świadkami są pracujący ludzie od Bangladeszu po USA. Wyborcy potrafią świadomie zagłosować wbrew swoim własnym interesom, żeby pokazać elitom środkowy palec. Wobec tego źle wygląda inna polityka, której głównym przesłaniem jest „będziesz pracowała w tej samej bezsensownej pracy, z tym samym szefem, ale o godzinę krócej”.

Inna polityka nie może sprowadzać się również do utrzymania starych zasad, ale przy pomocy parytetowego rządu. Wszystkie patologie tego podejścia pokazuje Justin Trudeau, którego obrazkowo różnorodny gabinet zapewnia baronów naftowych, że będą mogli zamienić Albertę w apokaliptyczną bitumiczną pustynię, sprzedaje broń szejkom w drodze na paradę równości i forsuje CETA, odwracając uwagę skarpetkami z R2D2.

Trudeau i kanadyjska anomalia

Bezrefleksyjne skupienie na postulatach programowych w postaci progresywnych podatków, miejscach w żłobkach i budownictwie komunalnym to kult cargo polityki. Wywalczenie kilku reform ma uczynić świat bardziej solidarnym, ale każdy z tych postulatów może zostać wykorzystany dla zwiększenia hegemonii kapitału, jeśli nie idzie za nimi odpowiednia ideologia. Progresywne podatki mogą służyć prowadzeniu imperialnych wojen, żłobki zostaną wykorzystane jako element nacisku na przyjmowanie prekaryjnej pracy, komunalne budownictwo służyło koszarowaniu siły roboczej i rozrywaniu więzi społecznych.

Patrząc tylko na objawy, mecenasi socjal-liberalizmu zapominają o najważniejszym źródle państwa opiekuńczego. Nie było nim przekonanie liberalnych publicystów, że podatki się opłacają. Była to gehenna wojny, po której Europie zostały krwawe ruiny, składane z powrotem w miasta przez kalekich weteranów i straumatyzowane gwałtem kobiety. Był to paniczny strach kapitalistycznych elit przed nominalnie komunistycznym ZSRR. To wewnętrzny nacisk radykalnej lewicy, która domagała się prawdziwej zmiany, a nie malowania trawy na zielono.

Społeczeństwo zmęczenia

Prawdziwą lekcją realpolitik jest zrozumienie, że ustępstwa kapitalizmu nie są efektem dobrej woli, a bardzo brutalnej politycznej walki na ekstremalnych końcach debaty. Kuszenie nagrodami w zamian za uległość służy wyłącznie oddaleniu konieczności zmian. I chociaż nie musimy odbudowywać zniszczonego świata, to jeszcze większym wyzwaniem będzie powstrzymanie zniszczenia, które niesie ze sobą zmiana klimatu. Pozbywać się na tym etapie klasowej krytyki i radykalnych postulatów zmiany całego systemu ekonomicznego, znaczy złożyć broń i przyznać, że dla lewicy nie ma już miejsca na świecie.

Kompromis przestał być wartością, kiedy wyzwaniem stało się przetrwanie. To apel do lewicowych liberałów – wasza retoryka się nie sprawdziła. Jeśli chcecie zobaczyć chociaż cień umiarkowanych postulatów, do głosu muszą dojść ci, którzy będą mieli radykalną wizję zmiany walącego się na naszych oczach świata.

***

Jakub Danecki – działał w ruchach miejskich w Krakowie, były członek Razem.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Ciekaw jestem, jaką "nową spójną wizję świata" (hehe..) przedstawił by pan Danecki. Jak pan jeszcze takiej nie ma, to oferuję moją: system ekologiczno-feministycznych komun produkcyjno-konsumpcyjno-recyklingowych oparty na bezpośredniej demokracji parytetowej.. 😀

Rewolucja to krew i flaki.
Myślę, że ludzie jednak chcą tych mieszkań, żłobków, czystego powietrza i praw.

Wreszcie jakiś tekst sensowny, zamiast dennych żali jaki to podły jest PiS. Jeżeli "lewica" będzie zajmować się tylko mniejszościami, to niech się jej liderzy nie dziwią, że prawicę wybiera większość...

Wiadomo, dla takich jak ty "mniejszości" to bzdura, kto by się tam nimi przejmował. Wspaniałe
"lewicowe" podejście. Weź przeczytaj tekst ze zrozumieniem.

No już nie przesadzaj. "Lewica" nie zajmuje się "tylko mniejszościami". Razem ma wiele sensownych postulatów i działa na wiele sensownych sposobów. Większość z nich nie ma nic wspólnego z mniejszościami. Natomiast jest to ważny punkt ich programu - i słusznie. Niemniej tekst Daneckiego jest sensowny. Tyle że, mam wrażenie, go nie zrozumiałeś.

Jeśli dobrze rozumiem, to Danecki proponuje program radykalny (być może "prawdziwy" komunizm), który ma być środkiem nacisku na polityczny mainstream. Skutek nacisku ma być taki, że nielewicowe ugrupowania zaczną realizować lewicowe postulaty. Obawiam się, że takie podejście zwiększy prawdopodobieństwo wystąpięnia wspomnianych przez autora skutków ubocznych, takich jak: "Progresywne podatki mogą służyć prowadzeniu imperialnych wojen, żłobki zostaną wykorzystane jako element nacisku na przyjmowanie prekaryjnej pracy, komunalne budownictwo służyło koszarowaniu siły roboczej i rozrywaniu więzi społecznych.".
Ponadto *bardzo* niepokoi mnie kwestia samego radykalizmy: tylko komuniści w parlamencie, czy aż RAF?

Ja wyciągnąłem inne wnioski z lektury albo przynajmniej byłbym skłonny opisać je innym językiem (co chyba sprowadza się prawie do tego samego). Autor sugeruje (skądinąd w moim przekonaniu słusznie) by właśnie odejść od prób reanimacji frontów politycznych, które współcześnie bardziej pasują do muzeów niż aktualnej sytuacji. Zatem ani żaden komunizm (zresztą przydałoby się uściślić co by to miało znaczyć w 2017 r. w Europie) ani stara dobra socjaldemokracja tylko nowe formy uprawiania polityki wykorzystujące nowe media i stale zmienne relacje wewnątrz systemu. Rozumiem, że mówiąc o komunizmie mógł mieć Pan na myśli jakąś zaktualizowaną jego formę, sądzę jednak, że używanie terminów tak mocno obarczonych znaczeniem historycznym raczej wiąże nam nogi niż popycha dyskusję do przodu. Jakby na to nie patrzeć jest coś konserwatywnego w tworzeniu partii socjaldemokratycznej w 2017 roku :), może z tą różnicą, że większość prawicowych działaczy nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie do czego chcieli by powrócić.

Mnie ciekawi, jakie, według autora poparcie społeczne miałaby w tym kraju partia klasowa, antykapitalistyczna. Byłoby pół procenta czy nawet to nie?

Partia tytułująca się jako "klasowa, antykapitalistyczna" byłaby jeszcze bardziej anachroniczna od wchodzącej z opóźnieniem na polską scenę polityczną partii socjaldemokratycznej. Polityki nie można uprawiać w XXI w. językiem marksowskim, czy zaczerpniętym z XX wiecznych książek historycznych, abstrahując od tego jak aktualne mogą być zawarte w nich rozważania.

Krzysztof Paczkowski

Jeżeli autor tekstu ma rację, to taki RSS powinien być wysoko w sondażach.
A nie jest.

Ale skąd w ogóle pomysł że "nowy świat" potrzebuje lewicy ekonomicznej? Młodzi ludzie, kiedy ich zapytać, wcale nie chcą lewicowych rozwiązań. Jeżeli chodzi o Polskę, stawiają obecnie na Kukiza, jego agresywny język i bezkompromisowy korwinizm ekonomiczny.

Razem ustawiło się w roli Unii Wolności sprzed 25 lat - jako grupa mędrców, którzy lepiej wiedzą jak ma wyglądać idealny świat a jeżeli ktoś uważa inaczej to albo jest faszystą albo jest za głupi żeby dojrzeć do lewicowości. i super, tylko może się okazać że taki pogląd na świat dzieli z Razem 2% wyborców.

I będziemy mieli kolejną partię z cyklu nikt na nas nie głosował ale "byliśmy wierni ideałom". Dość kuriozalne spożytkowanie dotacji z PKW.

Setki tysięcy młodych ludzi chcą lewicowych rozwiązań.

Serio? Setki tysięcy? Ja bez kozyry powiem "miliony". Z tej chcicy za lewicową drogą, Korwin i Kukiz miażdżą(jak napisałaby to Wyborcza) w sondażach wśród młodych.

Żyjesz w sondażowej fikcji. To smutne. Hubert ma rację. Być może trochę więcej młodych ludzi woli kapitalizm niż lewicę, niemniej nadal młodych lewicowców i potencjalnych lewicowców (że nie wspomnę o ludziach, którzy zgodziliby się z wieloma lewicowymi postulatami, ale nie nazywają się lewicowcami) są setki tysięcy. Przypomnę, że Razem miało w ostatnich wyborach kilka procent. Policz sobie, ilu to wyborców i zwróć uwagę na fakt, że przecież nie każdy lewicowiec głosował akurat na nich, a wielu nie głosowało wcale. Ergo, lewicowców są setki tysięcy. To nadal mało. A ten miażdżacy Korwin też się jakoś do sejmu nie dostał.

na Razem głosowało także wielu nie-lewicowców, uwiedzionych urokiem Zandberga 😉

A może na Korwina głosowało wielu nie-prawicowców, uwiedzionych urokiem Korwina? Ta dyskusja nie ma sensu. Naprawdę wierzycie, że w czterdziestomilionowym kraju nie ma kilkuset tysięcy lewicowców? Przykre. Może od razu schowajmy się pod kamieniem i poddajmy.

Dżejson Pawulo

Tak zróbcie XD

Ja mam pytanie nieco z innej beczki. Czy Pan Jakub Danecki to ten sam człowiek, który ~17 lat temu udzielał się na usenetowej grupie amd3dnow (a potem danecki.skoti)?

Radykalizmy to zło, wszelakie. Zarówno prawackie jak i lewackie radykalizmy to pieśń przeszłości i niech taką pozostanie. Europa uzyskała 70 lat spokoju, ponieważ się skutecznie przestraszyła radykalizmów.

Piotr Ciszewski

W Polsce najwięcej szkody wyrządzili politycy "umiarkowani". To oni szerzyli neolibaralny ekstremizm. Balcerowicz czy Mazowiecki okazali się bardziej szkodliwi od brunatnych koszul z ONRu czy innych nacjonalistycznych szaleńców.

Powstaje pytanie czy polityka Balcerowicza była "umiarkowana" :).
A do Pana Macieja mam pytanie czy XXI radykalizmy, przykładowo odwołujące się wykorzystania automatyzacji i robotyzacji pracy do zapewnienia korzyści dla państwa (a przez to dla obywateli), a nie tylko dla i tak super bogatych inwestorów to rzeczywiście "zło, wszelakie"? A może to jednak nie jest radykalizm?

Chodziło mi oczywiście o XXI-wieczne radykalizmy.

A to nie jest tak że jedni stworzyli drugich?

Czyli krótko mówiąc: nie róbcie tak, róbcie inaczej, wiem, jak, ale nie powiem.
Ciekawe, ale nieprzydatne.

Piotr Ciszewski

Sensowny tekst rozprawiający się ze złudzeniami, że ludzie potrzebują tylko drobnych korekt systemu. Potrzebna jest nam porządna, radykalna, "populistyczna" (w dobrym tego słowa znaczeniu) i modernistyczna lewica, a nie kolejny socjal-liberalny klon ze stajni Gazety Wyborczej.

Głęboka zmiana nie dokona się jeśli Razem weźmie za dyrektora programowego Daneckiego, ani też niezależnie jaką drogę odbierze, ponieważ ona musiałaby dokonać się globalnie. Nie mam z tym żadnego problemu, gdyby Razem stała się bardziej radykalna, bardziej mnie interesuje CO DALEJ? Też już trochę mam dość patrzenia tęsknym okiem wstecz jak to kiedyś w sprzyjających okolicznościach coś zagrało i teraz tylko należy to odtworzyć w polskich warunkach XXI wieku. Tak to nie działa. No ale tak to możemy sobie pogadać, a co robić konkretnie tu i teraz, to dalej nic z tego tekstu nie wynika. Nawet jeśli Razem zamieni się w partię ekstremistyczną, wygra wybory, to i tak będzie za mało.

Rozumiem, ba! - nawet popieram autora w większości jego poglądów. Współczesna lewica nie jest "za bardzo" tylko za mało radykalna. Jest układna i usłużna wobec kapitału, służąc zawsze jako listek figowy dla elit. Nie chce przeobrazić zastanej rzeczywistości w coś bardziej wartościowego, w społeczeństwo ludzi wolnych, wolnych od wyzysku i państwa (jak chcieli tak Marks, jak Bakunin czy Tucker).

Ale sam autor wyraźnie napisał, dlaczego takiej lewicy nie ma i dlaczego jej być nie może. Strach ludzi przed wojną i świadomość jej konsekwencji, strach elit przed ZSRR - zniknęły. I oczekiwanie, iż gdzieś tam, na horyzoncie malująca się klęska ekologiczna wywoła podobny odruch w rzeszy ludzkiej jest czystą naiwnością. Otóż nie wywoła. Bo wojna i gwałty mają jasną przyczynę, ludzką, namacalną, która stała na czyimś podwórku zbrojna w czołgi. A nazbyt sroga zima? Zakwaszenie oceanu? Stepowienie i pustynnienie obszarów uprawnych? Przecież żeby to badać i rozumieć potrzeba teorii złożoności, analizy sieciowej, superkomputerów. O ile efekt jest namacalny o tyle przyczyna jest ukryta za chaosem sprzężeń zwrotnych. Dlatego też zieloni są mało antykapitalistyczni, nie widząc, iż prawdziwa przyczyna leży w systemie gospodarczym, w skłonnościach ludzkich, w hedonizmie, tout court w kapitalizmie. Więc nie oszukiwałbym się, iż gdzieś tam za rogiem czai się na nas fala rewolucyjnej polityki. Razem jest socjalliberalne - ale na razie nawet na taką partię nie możemy sobie pozwolić w tym liberalno-konserwatywnym grajdołku.

... potrzeba teorii złożoności...
No właśnie sprowadzanie "system thinking " pod strzechy ludu powinno stać się nowa narracja lewicy na XXI wiek.
Na takiej osnowie można nie tylko urealnic zagrożenie katastrofa ekologiczna, ale i pokusić się o bardziej porywające wizję przyszłości.

Mikołaj Ostrowski

...zakończył redaktor Janecki, tłumiąc rewolucyjny żar dużym łykiem wystygłej już latte.
Umęczona klawiatura laptopa zdawała się stękać z wyrzutem, gdy wstawał od kawiarnianego stolika, owijając szyję kaszmirowym scarfem. Gdy wychodził, pracownica Starbucksa, mimo siódmej już godziny pracy, uśmiechnęła się do niego, prawdopodobnie wyczuwając nieprzepartą ideologiczną siłę drzemiącą w umyśle młodego aktywisty. Siłę-obietnicę lepszego jutra...

Ale zabawne. Łohoho!

Razem na dzień dzisiejszy to partia spokojnego sumienia ludzi z klasy średniej, dla których afiliacja z którąś z obecnych partii jest zbyt obskuranckie(i słusznie w sumie), ale jednocześnie nie mają w sobie zbyt dużego impetu, wizji i odwagi, żeby przedstawić coś wybiegającego do przodu.

Założyć partię, z którą nie jest wstyd być kojarzonym to za mało. Jeśli naprawdę poważnie traktuje się zagrożenia, jakie niesie za sobą życie we współczesnym kapitalizmie, trzeba niestety wziąć odpowiedzialność i nie bać się stawiania radykalnych rozwiązań, które wpłyną realnie na przyszłość, a nie tyko angażować się w działania, które będą ładnym alibi, gdy ktoś cie kiedyś zapyta, co robiłeś gdy świat się walił.

Łukasz (jeszcze inny)

Akurat świat się wali co najwyżej od strony ekologicznej. Jeśli chodzi o dobrobyt to nigdy nie było tak dobrze, mimo lokalnych kryzysów (takich jak w USA czy w Grecji) to wydobycie z biedy milionów w Indiach, Chinach czy Turcji są faktem.
Z drugiej strony próby radykalnego rozprawienia z kapitalizmem kończą się albo komicznie (Grecja) albo tragikomicznie (Wenezuela, Kuba).

Łukasz (inny)

Z tą klasą średnią to olbrzymie i niesprawiedliwe uogólnienie. W każdej partii znajdą się osoby zamożniejsze od przeciętnych. W Razem jest jednak masa ludzi na śmieciówkach, albo na umowie o pracę z pensją minimalną. Pełny garnek to jeszcze nie klasa średnia. Eskalacja konfliktu, jaką wydaje się postulować autor artykułu, biednym żołądków nie napełni.

Duży foch na niedawne koleżanki i niedawnych kolegów. Zero programu pozytywnego. Chyba że jest nim rewolucja dla samej rewolucji.

w sensie gówno zamiast propozycji. typowe dla miałkich dekli

Błędem autora jest zakładanie, że świat da się jakoś "naprawić" rewolucją. To znaczy, że doszliśmy nad przepaść, ale gwałtowny zwrot jeszcze nas może znad niej zawrócić. Tymczasem jest to samooszukiwanie się. Biorąc pod uwagę globalne ocieplenie, ale też degradację i dyspersję zasobów - i nie mówię tu o luksusach, jak paliwa kopalne czy metale ziem rzadkich, tylko o zdatnej pod uprawę ziemi i dostępnej wodzie - takiej możliwości najprawdopodobniej już nie ma od dekad. Za naszego życia, statystycznie rzecz biorąc, obecna globalna cywilizacja się zawali, ponieważ zawalić się musi. Żadne prośby i błagania nie pomogą, nie da się niestety negocjować z nieuniknionym. Polecieliśmy za szybko i za wysoko, przepalając dostępne zasoby na kompletne g... Zatrzymanie czegokolwiek jest niemożliwe - nawet gdyby w całym zachodnim świecie na raz wybuchła radykalna rewolucja, zniesiono własność, zastosowano radykalne, ekologicznie podyktowane austerity... to jest nadal niecałe 17% ludzi na Ziemi. Pozostałe 83% wprawdzie, na szczęście, zaczęłoby masowo wymierać z głodu i mordować się o zasoby w sytuacji twardego zatrzymania machiny globalnej gospodarki (która wyzyskuje i niszczy wszystko, ale rzuca przysłowiową miskę ryżu), powodując zmniejsze nie populacji. Ale ci, co by zostali, nie zaczęliby nagle rezygnować ze współczesnego poziomu życia, nie powyłączali fabryk, masowych farm, elektrowni. Zadaniem polityki XXI wieku jest więc paliacja. Tak jak pacjentowi z terminalnym rakiem nie obiecujemy - jeśli nie jesteśmy obłąkańcami lub szarlatanami - uzdrowienia, tylko ulgę w cierpieniach i możliwie spokojną śmierć, tak i wyzwaniem i celem polityki nie może być nierealna mrzonka naprawy czy uratowania świata od zagłady. Celem powinno być możliwie bezstresowe DLA NAS - czyli dla uprzywilejowanych, w większości białych, bogatych ludzi, mieszkańców EU - dociągnięcie do nieuniknionego końca w możliwie stabilnych i komfortowych warunkach. Nie jest to niestety łatwe do zaakceptowania, ale cóż.

Gdzie mieszkasz i co palisz? Chętnie się przyłączę! 😀

Założę się o każde pieniądze, że za 50-60 lat obecna globalna cywilizacja się nie zawali. Przyjmujesz? 🙂

Polska scena jest pozbawiona prawdziwej lewicy . Razem to model socjalny oparty na skandynawskim wzorcu ale nie jest to do konca lewica skoro nie widzi niczego zlego w GMO czy przymusowych szczepieniach .

Aha - a więc lewica ma promować irracjonalizm i sprzeciw wobec nauce? Tak daleko nie zajedziemy...

Skoro umiarkowane Razem nie może się przebić przez 3%, to na pewno w Polsce przebije się skrajna, radykalna lewica 🙂 Naprawdę, życzę powodzenia.
Przeczytałem tekst, w sumie sporo pretensji, a jakoś nie widzę podanych rozwiązań, poza jakimś radykalizmem. Może jeszcze rewolucja i krew na ulicach ? Jasne, że świat potrzebuje zmian, ale trzeba być oderwanym od rzeczywistości, by wierzyć w jakąś nagłą, wielką zmianę dzięki radykalizmowi lewicowemu. Potrzeba zmiany systemu, ale czy radykalnego, czy może po prostu mocnej korekty? Zresztą w obecnych czasach taka zmiana musiałby być globalna, na co szans raczej nie ma, prędzej samo to wszystko w końcu się zawali. Osobiście wolę zmianę dzięki ewolucji, niech Razem zacznie się liczyć w Polsce, niech podniesie te podatki, da miejsca w żłobkach, mieszkania pod wynajem i może dzięki temu uda się zmienić myślenie ludzi. Może zmieni się niewiele, może nie wywrócą systemu do góry nogami, wiadomo że świata nie zmienią, tylko mogą polepszyć życie ludziom w Polsce, ale mi by to na początek w zupełności starczyło. Sorry, ale mnie nie interesuje czy będę żył w kapitalizmie czy czymkolwiek innym, mnie interesuje to by ludziom żyło się dobrze. Interesuje mnie by nierówności były mniejsze, by ludzie mieli swoje prawa, i tak, interesuje mnie by były te żłobki, szpitale, transport publiczny i mieszkania pod wynajem i jeśli to i podobne rzeczy będą, to może to być nawet w kapitalizmie, mi to nie przeszkadza. Tutaj w tej wypowiedzi, to mi coś zalatuje komunizmem i jakąś kompletną utopią, nierealną do stworzenia, w życiu bym takiej partii nie poparł. Kapitalizm zły i niedobry, zlikwidujmy kapitalizm, a potem co? Wszyscy po równo? Raczej rada dla lewicy jest taka, by nie przegięła w tym radykalizmie, bo wtedy to może być całkowity koniec lewicy.

ten artykuł jest tak miałki że szok. o coś tam chodziło, autor zadął w róg, wszyscy się zbiegli, zaczął coś bełkotać, połowa ludzi poszła bo za długo bełkotał, reszta została próbując coś dosłyszeć, w końcu autor buńczucznie zszedł ze sceny i został po nim smród kalafiora. o co chodziło? CH wie.

Danecki, weź się zapisz do KPP, bo twoja rojeniowo-idealistyczna wizja to przepis nie na 20% poparcia, ale na 0,2. Jak mnie to wku... mnie człowieka pracy - pracującego w ochronie, niedawno jeszcze za 7 zł na godzinę (a teraz, dzięki PiSowi za minimum 9,46). Nikogo, tu na dole, nie obchodzi wasza czystość ideologiczna, czy inteligencka wyrafinowana umiejętność tworzenia manifestów do własnego niszowego środowiska. Sojowa latte-lewica? Kiedyś się z tego śmiałem, teraz już nie. Do tego weź wyjdź do robotnika i mu wytłumacz o co chodzi z tym sfeminizowanym językiem - feminizm spoko, żeńskie końcówki zawodów - spoko, ale dopóki się nie rządzi w tym kraju i nie ma możliwości wytłumaczenia o co w tym chodzi całemu społeczeństwu, to taki język tylko buduje bariery w odbiorze. Wewnątrz bańki może przyklasną takim postulatom, społeczeństwo tego nie zrobi.

Razem pouczające wszystkich z mówicy, jak mesjasz na którego źle spoleczeństwo nie zasłużyło, to przepis na spektakularną porażkę. A jeszcze rok temu byłem pewny, że razemici i razemitki zmiotą SLD z powierzchni Polski i będą główną siłą na lewicy, ale kanapowa ideologiczna tożsamość widocznie wkradła się w szeregi z większą siłą.

Jakoś ekstremizm prawicowy ma się dobrze w mediach głównego nurtu i nikomu to nie przeszkadza, więc dlaczego lewica miała by ukrywać swój ekstremizm.

Wszystko fajnie, propozycja radykalizmu, ale do jasnej cholery, jakiego? Bo moim zdaniem chodzi tylko o wkurw.

Uffff, całe szczęście, że wy- głupie komuchy- wciąż nie rozumiecie o co chodzi, a grać jak starzy towarzysze nie macie jaj. Można spać spokojnie.
Jeszcze 2 lata i będziecie się musieli utrzymywac za swoje. Będzie śmiesznie.

Jeśli Razem jest "liberalne" to co dokładnie jest dalej? Podkładanie bomb pod banki? Czerwone Brygady? Autor powinien wypowiedzieć na głos co ma na myśli, bo domysły kierują głównie w stronę przemocy fizycznej i terroryzmu.

Liberałów od lewicy odróżnia sporo rzeczy, chociażby ujęcie sprawiedliwości, które Ci pierwsi widzą raczej w utylitaryzmie (ale nie tak zwulgaryzowanym, jak u neoliberałów, którzy patrzą się na wszystko przez pryzmat pieniędzy), a Ci drudzy bardziej w egalitaryzmie. Razem było i jest liberalno-lewackie, bo w Polsce oba poglądy osobno są niezauważalne. Pan Danecki chciałby, żeby Razem było bardziej lewackie.

Jeśli chodzi Ci o kwestie "podkładania bomb pod banki", to wiedz, że poglądy na to jak wygląda wymarzona utopia oraz pomysły na to, jak do owej utopii dojść, to dwie różne sprawy. Środowisko Razem wydawało się zgodne w tej kwestii, że dojście tylko metodami demokratycznymi. I nie sądzę (chociaż z nimi nie jestem), by akurat te kwestie podlegały tam jakimś większym dyskusjom.

Autor doskonale pokazał w tekście przyczyny klęski lewicy. Nie tyle jednak je opisał, ile zademonstrował. Maniera stosowania na zmianę form żeńskich i meskich ma jak rozumiem pokazać skandaliczność domyslnego męskiego wyboru. Efekt jednak jest taki, że i czytelnik i piszacy musi się zmuszać i na siłę łamać naturalne swe odruchy, aby byc poprawnym. Domyslna forma meska w opisie odmiotów politycznych wynika po prostu z tego, ze mezczyzn polityka bardziej obchodzi, a tez i oni sa w ogole wymyslili. Kiedy to się zmieni, to i jezyk to odzwierciedli. Na razie mowimy "Niemcy" a ne "Niemki" i nawet jesli zmusimy się by mówić "Niemki" to i tak o Niemcach bedziemy mysleli. Bo zyjemy w swiecie realnym a nie wymyslonym. Partie typu Razem wlasnie dlatego są nielubiane ze zamiast zająć się tym co naprawdę ważne chocby dla tych Niemek próbują na sile uszczęśliwiac ludzi takimi glupotami, w efekcie czego czlowiek czuje sie jakby go uczyli chodzic na rekach zamiast na nogach. Radykalizm w kwestiach ekonomicznych to rzecz drugorzedna. Chcecie byc popularni, olejcie ten gender bo nikt normalny tego przeciez nie zniesie.

ZGNIEŚĆ KAPITALIZM! RAWRRR! (źródło - The Simpsons - Lenin XD).
Droga partio Razem. Nie zgnieciesz kapitalizmu. to się nie wydarzy. Możecie dzieci przestać śnić. Skupcie się na czymś naprawdę sensownym, jak np walce z KORPOracjonizmem.

Zgadza się!

Nie wystarczy wiedzieć - trzeba rozumieć.Wspieraj nas!