Kraj

Kartonowy lewiatan z paralizatorem

igor-stachowiak-zatrzymanie

Śmierć Igora Stachowiaka i sprawa systemowego problemu z policyjną przemocą to nie temat na wojenkę polityczną!

O Polsce po roku ’89 często mówi się jako o państwie z kartonu: fasadowym, fragmentarycznym, bezsilnym wobec rozrywających go grup interesów i trawiących go patologii. W metaforze tej tkwi sporo prawdy, co najlepiej pokazuje afera z warszawską reprywatyzacją. Wymaga ona jednak pewnego uzupełnienia.

Kartonowy lewiatan III RP trzyma bowiem często w ręku twardą pałkę, a przynajmniej paralizator. I za ich pomocą – często na ślepo i dziko – jest w stanie uderzyć naprawdę mocno, aż do śmierci. Co boleśnie pokazuje sprawa Igora Stachowiaka.

Śmierć we Wrocławiu

Piramida patologii

Trudno powiedzieć, co najbardziej w niej szokuje. Od początku wszystko dzieje się nie tak, jak powinno. Policja myli Igora z innym poszukiwanym, nie potrafi spokojnie go zatrzymać i doprowadzić na komendę, szarpie się z nim i dusi go już na wrocławskim rynku. Choć widać, że zatrzymany jest pod wpływem substancji psychoaktywnych, nie bada go lekarz. Następnie skuty, leżący na ziemi chłopak jest rażony paralizatorem w ciemnej toalecie, gdzie odbywa się przeszukanie – w jedynym miejscu na komendzie, gdzie nie ma kamer. Następnie umiera. Po jego śmierci pod komisariatem na wrocławskim Stary Mieście wybuchają zamieszki, policja rozprawia się z nimi twardo, ponad 50 osobom postawione zostają zarzuty.

Nie ma żadnych zapisów z monitoringu tego dnia, świadkom, którzy nagrali szarpaninę chłopaka z policją na rynku, odebrano telefony. Prokuratura dysponuje nagraniami z paralizatora, ale nie stawia nikomu zarzutów. Sprawa przycicha i pewnie by sobie zmarła biurokratyczną śmiercią naturalną w przysypanych kurzem teczkach, gdyby nie zajął się nią TVN.

W efekcie sypią się dymisje w dolnośląskiej policji, ale minister Błaszczak nie jest w stanie w tej sprawie powiedzieć „przepraszam”, nie mówiąc o wyciągnięciu systemowych wniosków. Prokuratura przekonuje, że zarzuty postawić będzie mogła dopiero, gdy otrzyma pełną ekspertyzę biegłych. Na razie utrzymuje, że Igor zmarł w wyniku toksycznej mieszanki środków psychoaktywnych, jaką przyjął, nie za sprawą rażenia przez policjantów prądem.

Wszystko to składa się na przerażającą piramidę patologii w jednej z kluczowych instytucji państwa. Czytając to wszystko, trudno utrzymać elementarne zaufanie do policji i prokuratury. Trudno nie zrozumieć przyczyn gwałtownej nienawiści do policji żywionej przez młodych mężczyzn z klas ludowych, często trafiających w podobne sytuacje jak Stachowiak.

Systemowa brutalność

Najbardziej przeraża to, że sprawa Stachowiaka nie da się przedstawić jako odosobniony przypadek. Rażący chłopaka paralizatorem funkcjonariusze nie pracowali w policji od wczoraj. Chłopak nie zrobił nic, by wzbudzić w nich nadmiarową agresję, nic nie wskazuje na to, by miał jakiś osobisty konflikt z którymś z funkcjonariuszy. Rodzi się więc obawa, że we Wrocławiu mieliśmy do czynienia nie tyle z ekscesem, co policyjną rutyną, która wymknęła się spod kontroli, poszła o krok za daleko i w połączeniu ze stanem zdrowia Stachowiaka doprowadziła do tragedii, którą trudno zamieść pod dywan.

Najbardziej przeraża to, że sprawa Stachowiaka nie da się przedstawić jako odosobniony przypadek.

Że tak właśnie może wyglądać rutyna, pokazuje przygotowany przez Rzecznika Praw Obywatelskich raport na temat brutalności policji. W latach 2008-2015 za znęcanie się nad zatrzymanymi skazanych zostało 33 funkcjonariuszy. W raporcie czytamy o przypadkach bicia, duszenia, gróźb śmierci, upokarzania zatrzymanych na tle seksualnym, wykręcania genitaliów. Ile takich przypadków umorzono, bo lokalna prokuratura miała dobre układy z komendantem? Według przytaczanych przez poznański skłot Rozbrat statystyk, tylko 1,3% skarg na wymuszanie zeznań biciem kończy się aktem oskarżenia. Ile skierowanych do sądu spraw pada, bo policjanci solidarnie bronią kolegów? Ile nigdy nie ujrzało światła dziennego, bo ofiary – często osoby mające na koncie faktycznie popełnione przestępstwa – były zbyt przestraszone, by komukolwiek o tym powiedzieć?

Brutalność policji nie kończy się przy tym na komisariatach. Widać ją także w trakcie zatrzymań czy demonstracji. W 2010 roku w trakcie szarpaniny z policjantami zastrzelony został pracujący na warszawskim targowisku pochodzący z Nigerii handlarz Maxwell Itoya. Prokuratura prowadziła śledztwo, czy nie doszło do przekroczenia uprawnień, i umorzyła je po dwóch latach. W tym samym 2010 roku obecny prezydent Słupska Robert Biedroń jako obserwator z ramienia KPH uczestniczył w blokadzie marszu skrajnej prawicy na warszawskim Powiślu. Został wyrwany z tłumu przez policję i brutalnie zaciągnięty do radiowozu. Tam miał zostać pobity. Policja z kolei oskarżyła Biedronia o naruszenie nietykalności funkcjonariusza. Zarzuty oddalił sąd.

Scenariusz, w którym w trakcie demonstracji dochodzi do przepychanek z policją, a ta odpowiada z nadmierną brutalnością, powtarza się przy tym ze smutną regularnością. Ostatnio w Poznaniu na antynacjonalistycznej demonstracji, gdzie pod lokalnym biurem PiS policja gwałtownie zareagowała na wejście jednej z demonstrantek na drabinę radiowozu i próbę pomocy jej przez innych uczestników demonstracji. W świat poszły zdjęcia funkcjonariuszy ciągnących po asfalcie młode demonstrantki. W takich sytuacjach efektem często bywają zarzuty o naruszenie cielesnej nietykalności funkcjonariusza, stawiane przez prokuratury osobom, które same czują się ofiarami brutalności policji.

Wszystkie te przypadki każą nam powiedzieć: mamy w Polsce systemowy problem z policyjną przemocą.

AI: Niepokojące działania Policji wobec demonstrantów w Warszawie

Brudny Harry z resortu

Niestety, problem nie tylko w mundurowych. Bo nie zapominajmy o notorycznie przepełnionych więzieniach, gdzie ściśniętym więźniom brakuje papieru toaletowego, a dostęp do kąpieli mają nie częściej niż raz w tygodniu. Ani o tym, jak w Polsce nadużywa się aresztu tymczasowego – zarówno jeśli chodzi o jego długość, jak i zakres stosowania. Areszt tymczasowy stosowany jest często wobec osób, wobec których nie ma żadnych dowodów, wyłącznie w celu wymuszenia obciążających ich zeznań. Ten tzw. „areszt wydobywczy” nie jest niczym innym niż współczesnym narzędziem tortur śledczych.

28 lat po upadku policyjnego państwa PRL aparat państwowego przymusu zachował więc w swojej istocie bardzo wiele z brutalności i autorytaryzmu poprzedniego systemu. Państwo polskie zachowuje się, jakby w swoich głębokich strukturach podzielało przekonanie kojarzone na ogół raczej z Białorusią, że prawa oskarżonych, o więźniach nie wspominając, to jakieś dziwaczne fanaberie. Społeczeństwo – nie wiem, na ile świadomie – kupiło to przekonanie. Brutalność policji dotykała przecież słabych, pozbawionych przełożenia na debatę publiczną grup: młodych mężczyzn z lumpenproletariatu, migrantów, nieprzystosowaną młodzież ze skłotów itd. Chodząca najliczniej na wybory klasa średnia była przekonana, że te wszystkie problemy jej nigdy nie będą dotyczyć.

28 lat po upadku policyjnego państwa PRL aparat państwowego przymusu zachował więc w swojej istocie bardzo wiele z brutalności i autorytaryzmu poprzedniego systemu.

Jest jakimś śmieszno-strasznym paradoksem, że ten system budowały kolejne ekipy solidarnościowe, złożone z weteranów demokratycznej opozycji, ludzi, którzy sami dostawali policyjną pałką, trafiali na dołek, byli bici, siedzieli w więzieniach.

Jednak to doświadczenie wyparte zostało w ich polityce przez importowaną zza oceanu retorykę „prawa i porządku” i „zera tolerancji” dla przestępców. Każdy kolejny szef MSW czy resortu sprawiedliwości chciał być szeryfem, który pogoni złoczyńców, przywróci sprawiedliwość. Każdy chciał być Brudnym Harrym bardziej niż jego poprzednik. W takiej atmosferze trudno się dziwić, że służby mundurowe zachowują się, jak się zachowują.

#Terespol, czyli reżim z tektury

To nie jest temat na waszą wojenkę!

Śmierć Stachowiaka w smutny, przewidywalny sposób włączona została w maszynkę sporu PiS – anty-PiS. PO atakuje brutalizację policji za Błaszczaka i żąda głowy ministra, PiS zaś krzyczy, że za PO było gorzej. Naprawdę, ogarnijcie się ludzie, to nie jest temat dla waszej wojenki. Widoczne na wrocławskim Starym Mieście zdziczenie państwa to problem nas wszystkich. Bo tego zdziczenia nie da się ograniczyć, ono uderzy także w ludzi, którzy przekonani są, że przecież im – jako uczciwym, ciężko pracującym obywatelom – nigdy nie grozi los Igora czy przetrzymywanego w areszcie wydobywczym Starucha. Tolerowana w odniesieniu do kiboli czy półświatka nadmiarowa brutalność państwa prędzej czy później uderzy też w „uczciwych obywateli”.

Widoczne na wrocławskim Starym Mieście zdziczenie państwa to problem nas wszystkich.

Problem z brutalnością siły policyjne mają rzecz jasna w każdym państwie. Policja pracuje, posługując się przemocą, przymusem bezpośrednim, co zawsze stwarza ryzyko nadużyć. Ale można tym ryzykiem zarządzać i tworzyć ograniczającą go kulturę. Zamiast więc przerzucać się, czy gorszy jest Błaszczak z Ziobrą, czy PO, posłowie powinni posłuchać, co do powiedzenia w tej sprawie ma RPO Adam Bodnar. Jego urząd sprawą brutalności państwowych aparatów represji zajmuje się od początku kadencji. I to Bodnar jako jedyny wskazał na konkretne posunięcia, które w przyszłości mogłyby ograniczać prawdopodobieństwo powtórzenia się tragedii znad Odry.

Rzecznik proponuje podjęcie kroków dających faktyczne prawo do pomocy prawnej od momentu zatrzymania na policji. Mówi także o konieczności zdefiniowania w prawie tortur, co pozwoli prokuraturze sensownie ścigać takie przypadki, jak ten z Wrocławia. Ważne by także sensownie ograniczyć stosowanie aresztu tymczasowego. To nie zmieni z dnia na dzień panującej w policji kultury, tego, w jaki sposób traktowani są zatrzymani, nie oczyści policji z osób, które nie powinny tam służyć. Ale może w końcu otworzy drogę do takiego myślenia o policji, w którym policjant jest sługą obywatela, nie zagrożeniem dla niego.

Nie wierzę jednak, by obecny Sejm był zdolny do przyjęcia nawet najbardziej skromnych korekt. Kiedy sprawa Igora przycichnie, konkurs na to, kto jest twardszym szeryfem, zacznie się z depresyjną przewidywalnością na nowo.

Ja spałem spokojnie. Politycy o więzieniach CIA

Bio

Jakub Majmurek

| Publicysta, krytyk filmowy
Filmoznawca, eseista, publicysta. Aktywny jako krytyk filmowy, pisuje także o literaturze i sztukach wizualnych. Absolwent krakowskiego filmoznawstwa, Instytutu Studiów Politycznych i Międzynarodowych UJ, studiował też w Szkole Nauk Społecznych przy IFiS PAN w Warszawie. Publikuje m. in. w „Tygodniku Powszechnym”, „Gazecie Wyborczej”, Oko.press, „Aspen Review”. Współautor i redaktor wielu książek filmowych, ostatnio (wspólnie z Łukaszem Rondudą) "Kino-sztuka. Zwrot kinematograficzny w polskiej sztuce współczesnej".

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Majmurek ma ewidentny problem z tym, o czym tu napisał Kamil. Całkiem prawdopodobne, że "Igorowi bliżej było do Żołnierzy Wyklętych i środowisk homofobicznych". Tak to już jest, że czasem w wyniku przemocy giną ludzie, z którymi za ich życia co najmniej byśmy się nie zgadzali, co w żadnym razie nie powinno pozbawiać nas współczucia lub powstrzymywać przed rozliczaniem tych, którzy za ich śmierć byli odpowiedzialni.
Jednak lewicę - zwłaszcza uniwersytecką i przeideologizowaną - stać na empatię jedynie wobec tego, kogo uprzednio całkowicie upupi, uznając go za ofiarę takiego czy innego społecznego zjawiska. Pewnie stąd ta żałosna próba wpisania sprawy w nadmiernie szeroki kontekst i pochylenia się nad - trudno nie paść ze śmiechu, cytując tę brednię -"słabością lumpenproletariatu". WTF, dude?
Jak "słaby lumpenproletariat" rzucał w Białymstoku czym popadło w policjantów w proteście przeciwko "ciapatym" i kebsom, to się nazywało, że kraj jest już na skraju samowolki i przejmowania władzy przez faszystowskie bojówki, atakujące demokratyczne instytucje państwa. W tym funkcjonariuszy policji. Teraz mamy inną sprawę i okazuje się, że to policja jest przesiąknięta autorytaryzmem i poluje na "klasę ludową" i "lumpenproletariuszy". A nazwane tą pseudointelektualną etykietką środowisko, pod którymi każdy średnio rozgarnięty człowiek rozpozna kiboli, skrajnych nacjonalistów, chuliganów zostaje tu w jednym rządku zestawione z uchodźcami, Robertem Biedroniem, skłoterami i, co już autentycznie perwersyjne, ofiarą rasistowskiego morderstwa, jako godna współczucia "ofiara".

@Matti
Zapewniam Was, że Igor nie był kibolem, homofobem i zwolennikiem "przeklętych". W zamieszkach po jego śmierci anarchiści i kibole demonstrowali razem. Komisariat na Trzemeskiej zatrudnia wyjątkowo zwyrodniałe osobniki. Ich zachowanie to rutyna. Jak biją kogoś w kiblu, to zawsze wcześniej wzywają pogotowie do niby poszkodowanego funkcjonariusza, żeby potem zrobić sprawę o pobicie policjanta.

To co się dzieje w internecie z czcią osobistą Igora to jest kosmos. Nie będę powielać, ale zamurowała mnie kreatywność i wielorakość insynuacji i bezinteresownego (?) zobrzydzania charakteru ofiary. Takich rzeczy się nie czytuje nawet w Rosji co ludzie wypisują.

Niestety smutna prawda wyziera z tego tekstu. Wszyscy byśmy chcieli, by to były jakieś fantazje.
Faktem jest, że funkcjonariusze napadają na ludzi, biją ich, poniżają, rażą paralizatorami.
Sami taką instytucję przemocową tworzymy w imię pokracznie rozumianego "porządku".
Dewizą tej instytucji jest jakże często słyszane zdanie: "tee a bo co nam zrobisz?"

Nieraz gdy spotka się policjanta, to przemoc aż mu wychodzi uszami, aż sapie jak pomyśli że zaraz komuś przyłoży.
I co? Myślicie, że ktoś by się tym zajął gdyby nie wyciekło nagranie? A gdyby nie było nagrania? Jak się ma bronić? No przecież od razu "czynna napaść" staje się standardowym zarzutem na skarżących się na przemoc.
Biedroń to osoba znana i publiczna, więc na szczęście w sądzie wygrał. Ale to wyjątek potwierdzający regułę.

I nie wińmy tu tylko "słabego doboru kadr", bo to kwestia specyfiki leżącej u podstaw tej organizacji. Eksperyment Zimbardo, można bardzo łatwo rozszerzyć na polską policję. Zatrudniamy ludzi agresywnych, wyposażamy w pałki, gaz, paralizatory, broń palną. Czują się bezkarni. To aż się prosi o przemoc ("no przecież to ćpun, nikt mu nie uwierzy"). Przymus "solidarności zawodowej" sprawia, że będą potem kłamać w sądzie by chronić swoich przemocowych kumpli.

Póki nie przeorganizujemy od podstaw tej instytucji, należy przynajmniej zmienić jej nazwę na bardziej adekwatną, np: "Policja Polska, teee a chcesz w ryj?".

Pan Majmurek zna się na wszystkim, na kinie, gospodarce, polityce, kulturze. Prawdziwy Da Vinci współczesnej publicystyki. Albo nie zna się ale w myśl zasady, "nie znam się ale i tak się wypowiem" napisze parę słów. Sprawa Igora Stachowiaka to nie spór na osi młodzieniec z ludu (proletariatu) z faszystowską Policją, tylko normalna część codziennej pracy Policji. Tylko doszło do tragedii. Akurat zapewniam Pana jak i większość czytelników KP, iż Igorowi bliżej było do Żołnierzy Wyklętych i środowisk homofobicznych. On nie pochodził z robotniczej rodziny tylko z mieszczańskiej middle class. "Więc bez głupot o ludowości".
Policja w Polsce zawodzi na dwóch polach. Pierwsze to brak zdolności, umiejętności i chęci zwalczania i przeciwdziałania przestępstwom w rodzinie, wybrykom chuligańskim i uciążliwym zjawiskom dla społeczeństwa. Drugie to wymuszanie zaznań. Jaka jest tego przyczyna? Otóż tak banalnie prosta i tak trywialna, że można nie uwierzyć. Niedofinansowanie instytucji, zły tryb szkolenia, bo za krótki, i jeszcze gorszy system naboru. Za 2000 zł miesięcznie z perspektywą otrzymywania takiej pensji przez następne 10 lat do Policji idą fascynaci i nieudacznicy. Nikt więcej. 2. W 6 miesięcy z cywila nie zrobisz Rambo. Przypominam, iż później w ciągu służby nie ma żadnych szkoleń czy ćwiczeń praktycznych. A jeżeli są jest to ściema i pozoracja. Polecam wystąpienie Kukiza o Policji.
Kolejna sprawa to taka, iż na tle Europy polska Policja jest naprawdę delikatna. Proszę popatrzeć na francuski CSR albo inne zdarzenia ze starć na szczytach klimatycznych lub antyglobalistycznych. Prosze sobie uświadomić, iż Policja nie jest szkolona do rozbijania pokojowych manifestacji. Manifestacje górników z kilofami, procami na kulki od łożysk, podpalanymi workami z miałem węglowym dla szeregowego Policjanta nie różni się od starca na antyfaszystowskim wiecu. Nie jest to wina Policji tylko szkolenia. Co śmieszne to właśnie na manifestacjach z okazji 11.11 można usłyszeć z lewej strony, że Policja to faszystowskie pachołki burżuazji a z prawej wnukowie NKWD na żydowskich usługach. Antifa, skłoty, kibole i zwykli podwórkowi hultaje mają tu wspólny mianownik - zła Policja. To powinno dać do myślenia. Obecna sprawa, z Igorem sprawi jedynie, że Policjanci będą bali się skutecznie interweniować. Ale liberalna demokracja sama się przecież obroni. Każdemu kto sądzi, że Policjanci o 6 rano bardzo chcieli zakatować Igora, a całe kierownictwo Policji pragnęło jedynie "ukręcenia sprawie łba" polecam książki Pana Dannekina i teorie o reptylianach plus wizytę 10 każdego miesiąca na Krakowskim Przedmieściu.

Krzysztof Mazur

Jeżeli tak wygląda 'normalna część codziennej pracy policji' to właśnie mamy problem. I ta 'normalność' tego rodzaju zachowań jest problemem. Odnośnie 'ukręcenia łba sprawie' to jest akurat fakt, do interwencji telewizji nic się nie stało, a minister sprawiedliwości niejaki Ziobro, nadal uważa, że nic się nie stało.

Kamil ma ewidentny problem, ze zrozumieniem świata zwykłych, ludzkich wartości, praw człowieka, godności, przestrzegania prawa. Nic dziwnego, bo jego świat wartości to policyjna subkulura, z umiłowaniem przemocy, swoiście rozumianego porządku (opricznicy Iwana Groźnego mieli w herbie miotłę), posłuszeństwa, omerty, pogardą dla tych, którzy są poza. Policja jak wcześniej milicja to mafijna rodzina, która siebie stawia ponad prawem. Odnośnie katów z Trzemeskiej - nie wiem czy chcieli zabić zabić Igora w niedzielny poranek, ale go zabili bez cienia litości i wyrzutów sumienia.

Nie przesadzasz trochę? Nikt się nie czepia tego, że Igor został bardziej lub mniej brutalnie zatrzymany.Natomiast jeśli zaczną się bać torturowania ludzi w policyjnym kiblu to jestem za.

Nieprzesadzam. Napisałem o znętach na komisariatach. Aczkolwiek tu bylo bardxiej nieadekwatne zastosowanie śpb niż celowe torturowanie celem uzyskania przyznania się do winy. Na spokojnie.

"Pan Majmurek zna się na wszystkim, na kinie, gospodarce, polityce, kulturze. Prawdziwy Da Vinci współczesnej publicystyki. Albo nie zna się ale w myśl zasady, "nie znam się ale i tak się wypowiem" napisze parę słów."

"Polecam wystąpienie Kukiza o Policji."

Czyli - Majmurek pozuje na eksperta od wszystkiego, posłuchajcie lepiej Kukiza, eksperta od wszystkiego, tylko że dodatkowo nieoczytanego!

Patrzę na to zdjęcie i przyjmuję "logikę" Błaszczaka. Widzę policjantów i jakiegoś chłopaka, który wedle wspomnianej logiki jest w stanie przedśmiertnym. Umiera - czego może nie widać - i nic już tego nie powstrzyma. Na swoje nieszczęście mili policjanci zapraszają chłopaka na komendę... Jestem przekonany.

@Kamil
Chyba nie pojąłeś ,,co chciał powiedzieć poeta". Dla mnie ŻADNYM argumentem jest to że zadręczoną na komendzie osobą jest osobnik homosceptyczny. Powiewa mi to czy był homofobem. BYŁ CZŁOWIEKIEM TORTUROWANYM!!!!!!!!!! PRZEZ FUNCJONARIUSZY MOJEGO PAŃSTWA. Ani przekręciarz Plichta ani faszysta Kowalski ani pedał Biedroń - nikt nie może być tak traktowany przez moje państwo. Nie na to płacę podatki. Nie po to jestem zmuszony pracować do śmierci (67l) by tak postepujacym ludziom fundowac przywileje i emerytury i ufac ze mnie za to chronią. Bo nie chronia. Wyobraz sobie wracasz nad ranem, moze lekko podpity, z tonu twojego wpisu wynika żeś wzorowy obywatel - zatrzymują cię. ,,Co pan tu robi? Jak się nazywa, adres? To chyba nie tędy droga do domu? Dlaczego idzie tędy? Coś byś odpowiedział nie tak (np. wooj wam do tego którędy idę. No bo w sumie wooj im do tego, prawda?)i zapraszamy na komendę. I już wiesz z filmiku co może cię czekać. A w notatce napiszą ześ ,,podejrzanie się zachowywał" potem ,,zaatakował samodzielnie 5 funkcjonariuszy na służbie". Jak myślisz komu prokurator uwierzy? Twojej obitej gębie i obolałym jądrom czy zeznaniom 5 ,,wzorowych funkcjonariuszy". Jeżeli myślisz że tobie to alboś policjant alboś głupi (szczególnie jeżeli myślisz że tobie- wzorowemu obywatelowi to nie grozi). O tym jest ten artykul.
Przy całej mojej wrogości wobec PiS obarczanie ich tą śmiercią to qrewstwo. Bandytyzacja policji trwa od jakichś 15lat a rozrosła się bo powstał system bezkarmości w którym współuczestniczą na równi policja,prokuratura i sądownictwo. Błaszczak swoją reakcją podjął grę o pozyskanie policji - tamci polecieli co prawda ale inni nasi bandyci póki ich przegięcie nie wyjdzie na wierzch mogą razić paralizatorem pardon latarką(np. wg. poznańskiej prokuratury i sądu) do woli. Byle pacjent nie zszedł a jak będzie się skarżył alias pyszczył to zasunie mu się ,,obrazę i czynną napaść na 5funcjonariuszy na służbie". Komu sąd uwierzy Tobie czy ,,4 wzirowym funcjonariuszom" bo nic innego nie ma: w kiblu kamer brak a zresztą akurat na komendzie dysk padł".

Cóż ... Może jestem jakiś taki starej daty ? ... może tylko nie trawię debilizmów ? Pamiętam (=> aczkolwiek nie pochwalam <= ) mendownie z czasów komuny - pałowania , sciezki zdrowia , areszt 48 czy inne osobliwe działania "profilaktyczne" ... Sam kilka pałek zaliczyłem czy innym razem 24 godź w ramach profilaktyki wychowawczej stosowanej na miejscowych "opornikach" czy "urwisach" . To były komusze lata 70te ; milicja była od tego by nie tylko utrzymywać porządek ale od wychowywania niepokornych , urwisów , żuli , meneli i innych milusińskich ( o różnym stopniu "umiarkowania" - parafrazując najnowszą historię świata) . Innymi słowy - Jeśli np młody człowiek rzucał kamieniami w latarnie czy np. szkolne okna , rodzice dostawali mandat , nakaz pokrycia kosztów naprawy , a sam młodzieniec pieszczoty pałą i często areszt do 48 godź . Na tym polegała profilaktyka kiedyś . Jeśli bym był chojraczkiem i rzuciłbym się na gliniarza to zapewne wypalił by mi oczy gazem "CS"(paraliżująco drgawkowy) lub w przypadku gdybym miał "narzędzie" (nóż , pałka , siekiera , czy inne utensylia urwisa) , gliniarz odstrzelił by mi zad ... i absolutnie by mi się należało . Dziś gliniarze są jacyś tacy "słabej doopy" i boją się własnego cienia . Dla Błaszczaków , jego pachołków czy innych pierdzistołków najważniejsza jest chyba medialność i własny stołek a nie dobro społeczeństwa (MORALNIE ZDROWEGO SPOŁECZEŃSTWA) . Pospolity krawężnik na myśl o wyciągnięciu broni dostaje drgawek ; a już nie wspomnę o oddaniu strzału do "pana" bandyty . Dziś gliniarze ograniczają swoja pracę głównie do kasowania mandatów (dochód dla politykiery) , bo cóż innego może czynić taki "bytowski policjant" (oprócz spryskania gazem pieprzowym partnera) . Z przykrością (nie do wiary , że to piszę) stwierdzam , że dziś w Polsce już gliniarzy niema . Ci którzy podają się za nich , nie spełniają swojej roli . Bandyci śmieją się z nich przy ogólnym poklasku gawiedzi . Tak ! To my doprowadziliśmy do tego , że gliniarz boi się zbyt ostrego (na obecne standardy) podejścia do bandyty . Oby nigdy nas nie odwiedził żaden "urwis" ; bo nawet jeśli sami się obronimy , to nie bandyta a w efekcie końcowym i tak MY będziemy poszkodowani . Do takiej patologii niestety doprowadzily media i politykiera .

Krzysztof Mazur

Ja rozumiem, że w każdym felietonie na KP musi się pojawić coś na temat złej ‘klasy średniej’, ale nie bardzo widzę, co w tej sprawie miałaby zrobić, w szczególności w jaki sposób głosować, skoro jak sam autor stwierdza, wszystkie siły polityczne w tej sprawie zachowują się podobnie? Najczęściej na wybory chodzą emeryci, nie wiem, czy to to samo, co ‘klasa średnia’? A najrzadziej młodzi, czy to to samo, co ‘klasa ludowa’? Przypominam też, że Bodnara ktoś wybrał na rzecznika i było to PO, a nie PiS, który go bardzo nie lubi. Zgadzam się, że problem z przemocą policji jest systemowy i nie nowy, ale sama burza polityczna, nawet bez dalszego ciągu, ma taki skutek, że może wpłynąć na zachowania komendantów policji, którzy mogą jak widać stracić stołki na skutek tolerowania przemocy.

A swoją drogą, nie ma się co dziwić, że usuwacie. Raz już Wam policjanci zagrozili, że Wam zdemolują siedzibę i zrzucą winę na anarchistów....
Jeśli nie pamiętacie to przypomnę pewien słynny 11 listopada, antifę i kolorową niepodległą....

Krytyko.... nie wstyd Wam tak cenzurować? A fuj....