Kraj

Jurek – mały niewolnik księdza

ksiadz-molestowane--dziecko

„Kiedy ksiądz poczuł się pewniej, zażądał jednak zapłaty za swoją dobroć”.

Ta historia to kolejny odcinek z horroru o pedofilach w sutannach. Pomysłowość, determinacja i cierpliwość sprawcy jest w tym przypadku zadziwiająca.

Powracają stałe w tego rodzaju historiach motywy. Ksiądz ma łatwy dostęp do dziecka. Zna z konfesjonału jego sekrety. W ramiona księdza wpychają dziecko nieświadomi rodzice.

Jurek miał w domu piekło. Jego matka, z którą rozmawialiśmy w ramach zbierania materiału do kontynuacji naszej książki Żeby nie było zgorszenia, opowiadała nam,  jak to ojciec tyran lał kilkulatka za co popadło i czym popadło. Czasem trzeba było chłopaka wywozić do krewnych, bo był katowany przez ojca tak, że wstyd go było pokazać ludziom. I wtedy w tej historii pojawił się ksiądz.

Wzbudził zaufanie, był troskliwy i ciepły. Obiecał, że pomoże rodzinie, da Jurkowi to, czego nie miał w domu i zabrał go do Włoch. Na początku był miły: kupował chłopcu prezenty, zabierał na wycieczki. Dla maltretowanego dziecka to był raj. Kiedy ksiądz poczuł się pewniej, zażądał jednak zapłaty za swoją dobroć. Wchodził nocą do jego łóżka i wkładał mu ręce w majtki. Prosił, żeby Jurek dał mu się tam potrzymać. Mówił, że to nie takie straszne, że najlepiej, żeby policzył wolno do dziesięciu. Inna zabawa to masturbacja. Lubił patrzyć wtedy na chłopaka, któremu do łóżka wpuszczał psa.

Jurek miał trzynaście lat. Nie znał języka, a dla Włochów z małej miejscowości ksiądz to przecież także osoba zaufania publicznego. Jego nowy opiekun groził Jurkowi, że jak będzie niesforny, to odeśle go do Polski – do ojca kata. Co prawda nie zgwałcił go na śmietniku, jak inny duchowny Martę, bohaterkę naszej książki, nie stosował też wobec niego tortur, jak egzorcyści wobec Ireny – obie te historie opisaliśmy w Żeby nie było zgorszenia. Jednak Jurek przez kilka lat musiał się bać, czy ksiądz przyjdzie wieczorem i włoży mu ręce w majtki. Porankami obserwował jak tymi samymi rękoma ksiądz rozdawał komunię wiernym.

Księżom-pedofilom pomaga cały system. Ofiary są same

Jurek opowiadał nam o ucieczce od wspomnień, w której „pomagały” mu kokaina i alkohol. Opowiadał o ciemnych zakamarkach życia po doświadczeniu rozciągniętego na kilka lat gwałtu. Uzdrowiła go córka. Został buddystą.

Bomba w głowie, czyli dzieci molestowane przez księży

Właściwy biskup zarzuca Jurkowi, że o sprawie powinien był poinformować go wcześniej. Ciekawe w jakim języku?

Sekielski: Księża wykorzystują seksualnie dzieci. Ludzie to wiedzą, a mimo tego milczą. Dlaczego?

Dziś w „Dużym Formacie” ukazał się materiał o tej sprawie przygotowany przez Marcina Wójcika. Przeczytajcie koniecznie i zastanówcie się, ile jeszcze takich historii musicie poznać, żeby zdobyć się na głos sprzeciwu wobec bezkarności Kościoła w tej sprawie.

I przyjdźcie porozmawiać z nami i z Marcinem Wójcikiem oraz Joanną Scheuring-Wielgus o tym, jak ochronić kolejne dzieci przed losem Jurka.

Dziemianowicz-Bąk: Miejsce religii jest w kościele, nie w instytucjach publicznych

„Dialog? Przestępców należy wsadzać do więzienia”

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.