Kraj

Ikonowicz: Ułaskawienia nie będzie

Piotr Ikonowicz, Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej. Fot. Facebook.com

W Rzeczpospolitej Polskiej rządzonej na przemian przez PiS i PO jest czymś oczywistym wynagradzanie domniemanych krzywd sprzed 70 lat, ale naprawianie krzywd wyrządzonych współcześnie nie wchodzi w rachubę.

Jak ogłosił niedawno poseł PiS Jacek Sasin: „Realizacja przepisów projektu ustawy reprywatyzacyjnej przekracza możliwości budżetu państwa.” Oznacza to, że Polski nie stać na wypłacanie odszkodowań potomkom właścicieli kamienic. O wypłacaniu odszkodowań ofiarom dzikiej reprywatyzacji Sasin nie wspomniał, bo mu to w ogóle nie przyszło do głowy. Pozostanie więc tak, jak było. Kamienice będą zwracane z lokatorami. Lokatorzy będą zmuszeni do naprawiania z własnej kieszeni historycznych krzywd poprzez płacenie wysokich czynszów, na które ich nie stać. Będą się zadłużać i lądować na ulicy.

Jak oczyścić kamienicę z wkładki mięsnej – poradnik

Komu i ile oddawać?

Strach. Bezradność. Niedowierzanie. To pierwsze uczucia, jakie towarzyszą informacji, że budynek, w którym mieszkają, nie należy już do miasta tylko do prywatnego właściciela. Kiedy w 1995 roku prezentowałem w Sejmie w imieniu Polskiej Partii Socjalistycznej projekt ustawy o wygaśnięciu roszczeń reprywatyzacyjnych, nawet nam się nie śniło, że sądy do spółki z samorządami będą oddawać kamienice z lokatorami potomkom przedwojennych właścicieli. Nam chodziło o to, by ci spadkobiercy nie dostali wielkich odszkodowań. By nie wydawano z budżetu pieniędzy potrzebnych na zasiłki, służbę zdrowia, drogi, na napychanie kieszeni ludziom, których jedyną „zasługą” było tzw. dobre urodzenie; to, że ich przodkowie byli bogaci. Gdy broniłem przed Sejmem naszej ustawy, nie było jeszcze znane pojęcie „handlarzy roszczeń”. My, socjaliści, byliśmy przeciwni zarówno prywatyzacji jak i reprywatyzacji.

W końcu wojna, a także okres Polski Ludowej, pozostawiły rachunki krzywd, strat i wyrzeczeń, które dotyczyły milionów ludzi i wybranie spośród tych milionów wąskiej grupy spadkobierców i wyrównywanie krzywd tylko im, wydawało nam się i wciąż wydaje się czymś niemoralnym. W końcu „cały naród odbudowywał stolicę”. A nikt jakoś nie wspomina o zwrocie pieniędzy tym, którzy niekoniecznie dobrowolnie składali się na tę odbudowę. Te pieniądze posłużyły podniesieniu z ruin kamienic, podobnie jak społeczna praca setek tysięcy ludzi, którzy nie byli ich właścicielami. Pomysł, że będzie się te odbudowane z ruin domy oddawać jaśnie państwu bez obciążenia ich kosztami odbudowy, renowacji i konserwacji, albo że będzie się im wypłacać odszkodowania po cenie współczesnej, a nie z dnia nacjonalizacji, jest zwykłym przekrętem. To część znanej nam od początku transformacji balcerowiczowskiej strategii prywatyzacji zysków i nacjonalizacji strat.

Zaraz po wojnie mało kto wierzył, że Warszawę można odbudować. Bo w istocie chodziło raczej o jej wybudowanie na nowo. Ludzie, którzy zjeżdżali z całej Polski na to morze ruin, byli bohaterami. Dzięki uporowi, wyobraźni i odwadze dźwignęli z ruin stolicę. Wśród nich byli dziadkowie, ojcowie dzisiejszych lokatorów. Tych, którzy dziś „oddawani” są potomkom właścicieli, handlarzom roszczeń, cwanym spółkom i kancelariom jako uciążliwy dodatek do kosztownej rzeczy, którą jest kamienica, grunt, nieruchomość. Mamy za sobą wiele lat czyszczenia odzyskanych kamienic, wypychania komunalnych dawniej lokatorów z prywatnej dziś własności ludzi, którzy dzięki reprywatyzacji stawali się multimilionerami, choć palcem nigdy nie kiwnęli, żeby te domy współcześnie stały i nadawały się do zamieszkania.

Proceder ten nigdy nie doczekałby się specjalnej komisji i medialnego nagłośnienia, gdyby nie fakt, że tak olbrzymie zyski skusiły wielu do nabywania kamienic na drodze pospolitych przestępstw, wyłudzeń, fałszerstw czy sprzecznych z prawem postanowień sądowych.

Gdybyście wyciągnęli wnioski z zabójstwa Brzeskiej, to waszym dzieciom nie zabrano by boiska szkolnego

Bo przecież to nie krzywda lokatorów oddawanych bezdusznie w ręce spadkobierców przedwojennych właścicieli sprawiła, że partia rządząca zajęła się warszawską reprywatyzacją. Reprywatyzacja i związane z nią nadużycia okazały się znakomitą okazją do odebrania Platformie Obywatelskiej Warszawy. I do tego ograniczał się początkowo projekt, który doprowadził do powstania Komisji Weryfikacyjnej z Patrykiem Jakim na czele. Ofiary, ludzie dręczeni, zadłużeni, pozbawieni dachu nad głową nie mieli się doczekać żadnych rekompensat czy odszkodowań. Krzywdy postanowiono piętnować, wylewano nad nimi krokodyle łzy, ale żaden z poszkodowanych, a w samej tylko Warszawie chodzi o dziesiątki tysięcy rodzin, nie miał dostać zadośćuczynienia. Bo w Rzeczpospolitej Polskiej rządzonej na przemian przez PiS i PO jest czymś oczywistym wynagradzanie domniemanych krzywd sprzed 70 lat, ale naprawianie krzywd wyrządzonych współcześnie nie wchodzi w rachubę.

Komisja Jakiego, czyli nadzieja…

Bardzo długo, kiedy tylko miałem okazję mówić o reprywatyzacji i działaniach komisji Patryka Jakiego, która piętnowała, odbierała, nakładała kary i gromiła reprywatyzacyjnych przekręciarzy, głosiłem tezę, że to wszystko nie ma sensu, jak długo władza nie zdecyduje się na uchwalenie ustawy, która kończy ze zwracaniem spadkobiercom mienia w naturze, kamienic z lokatorami. Wiedziałem, że prawicowy PiS, ze swym przywiązaniem do świętego prawa własności i uwielbieniem dla II Rzeczpospolitej nigdy się na taki krok nie zdecyduje.

Nie słuchaliście Ikonowicza w 1995, to posłuchacie Jakiego w 2017

Aż tu pewnego razu stał się cud. Patryk Jaki, wiceminister rządu PiS ogłosił projekt ustawy, którego główną zaletą była rezygnacja ze zwracania mienia w naturze. Ustawa ograniczała krąg osób, które uzyskają odszkodowania do spadkobierców w prostej linii i obywateli polskich. Wykluczono z tego kręgu handlarzy roszczeń. Przyjęto natomiast dość szczodry poziom odszkodowań.

Bardzo się ucieszyliśmy. Bo choć rząd wciąż nie przewidywał wynagrodzenia ofiar reprywatyzacji, to przynajmniej mogliśmy odetchnąć z ulgą, że nie będzie więcej ofiar. Miliony polskich rodzin mogło odetchnąć z ulgą. Nikt ich już nie przejmie z nieruchomością, nikt nie będzie prowadził absurdalnie uciążliwych prac remontowych, podrzucał szczurów i insektów pod drzwi, nikt nie zażąda astronomicznych czynszów i nie wyrzuci na ulicę.

… i rozczarowanie

Jednak radość ta trwała zaledwie kilka miesięcy. Pierwsze warknęły duże kancelarie prawnicze w USA, które zapowiadały zaskarżenie ustawy Jakiego do międzynarodowych trybunałów. Na te same trybunały powołał się poseł Sasin, kiedy zapowiedział, że ustawy Jakiego nie będzie.

Modzelewski: Kamienica ważniejsza niż człowiek?

Kiedy głosiłem, że PiS nie zdobędzie się na powstrzymanie reprywatyzacji, utrzymywałem, że lobby (mafia) reprywatyzacyjne jest potężniejsze od państwa polskiego i z pewnością zdoła dalej gromadzić zyski kosztem naszego kraju i społeczeństwa. Niestety moje słowa okazały się prorocze.

I nic to, że Czesi przyjęli bardzo podobną ustawę i płacą jedynie odszkodowania po odliczeniu kosztów amortyzacji, co nie pociągnęło za sobą żadnych reperkusji międzynarodowych. Poseł Sasin i frakcja liberalna w PiS z premierem na czele już zdecydowali. Oddawanie kamienic z lokatorami będzie trwać nadal.

Ostatnie wydarzenia, ustawa o IPN i wypowiedź Morawieckiego o „żydowskich sprawcach holokaustu” potwierdziły, że rząd zamierza grać cynicznie rozniecając antysemickie nastroje. Jednocześnie ten sam rząd ulega presji państwa Izrael w sprawie reprywatyzacji. Na próżno Patryk Jaki skarży się, że pani ambasador Izraela nachodzi go z protestami przeciw ustawie. Rząd ulega tej presji, a jednocześnie premier wygłasza dla przykrycia tego faktu obrzydliwie i absurdalnie antysemickie oskarżenia. Stara się pomieszać sprawców z ofiarami holokaustu.

Nowe ofiary. Ofiary reprywatyzacji skazano bez mrugnięcia okiem na biedę i bezdomność. Władza, która nie potrafiła uszanować ofiar holokaustu jest wystarczająco podła, by rzucić własnych obywateli na pożarcie reprywatyzatorom.

Mało kto może teraz spać spokojnie. Do każdego może w drzwi załomotać jakiś potomek właścicieli choćby gruntu. Ułaskawienia, które obiecał nam Patryk Jaki, nie będzie. Więc teraz nam socjalistom przyjdzie walczyć o ustawę, na którą przecież prezes Kaczyński już raz się zgodził.

Bio

Piotr Ikonowicz

| Działacz społeczny, polityk
Działacz społeczny, polityk, dziennikarz, poseł na Sejm II i III kadencji. Przewodniczący Ruchu Sprawiedliwości Społecznej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.