Gospodarka

Zmierzono jakość pracy w UE. Polska zajęła czwarte miejsce od końca

Mimo że poziom bezrobocia spadł, poziom jakości pracy w Unii Europejskiej pogorszył się po kryzysie finansowym.

Optymistyczne ostatnio statystyki dotyczące bezrobocia, aktywności zawodowej, czy poziomu wynagrodzeń w Unii Europejskiej nie oddają całej sytuacji europejskiego rynku pracy. Opracowany przez Europejski Instytut Związków Zawodowych (European Trade Union Institute) Indeks Jakości Pracy pozwala bliżej przyjrzeć się zmianom sytuacji pracowników i różnicom pomiędzy różnymi jej krajami członkowskimi. Niestety, wyłaniający się z niego obraz przemian europejskiego rynku pracy po kryzysie finansowym nie jest szczególnie budujący.

Opracowany przez think tank Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych indeks składa się z sześciu elementów: poziomu wynagrodzeń, formy i bezpieczeństwa zatrudnienia, czasu pracy i równowagi pomiędzy obowiązkami zawodowymi a życiem prywatnym, warunków pracy, możliwości rozwoju kariery oraz poziomu reprezentacji zbiorowej pracownic i pracowników. Każda z nich zbudowana jest z kilku mniejszych kategorii – przykładowo, wartość ostatniej z nich determinowana jest przez poziom objęcia układami zbiorowymi, poziom uzwiązkowienia oraz siłę wpływu związków zawodowych na decyzje zapadające w przedsiębiorstwie. Źródłem danych, na których oparty jest ranking, są ogólnoeuropejskie badania ankietowe dotyczące rynku pracy oraz zbiór informacji o związkach zawodowych prowadzony od pół wieku przez Uniwersytet Amsterdamski.

Podium rankingu okupują Dania, Luksemburg i Finlandia. Polska pod względem jakości pracy w Unii Europejskiej zajmuje niestety czwarte miejsce od końca, pomiędzy Hiszpanią a Węgrami. Pod względem poziomu reprezentacji zbiorowej jesteśmy drudzy od końca, a gorzej jest jedynie na Litwie. We wszystkich innych kategoriach (poza warunkami pracy) znajdujemy się zdecydowanie poniżej średniej unijnej, a w zdecydowanej większości przypadków po prostu w ogonie Europy. Dobra pozycja Polski w dziedzinie bezpieczeństwa warunków pracy, poziomu autonomii pracowników, jak również intensywności (poziomu stresu) pracy może być pewnym zaskoczeniem, chociaż prawdopodobnie nie tak wielkim, jak fakt, że w tej kategorii najlepsze wyniki w Europie mają… Estonia oraz Malta.

W większości składowych rankingu widoczna jest nierówność płci. Mężczyźni notują wyraźnie lepsze wyniki od kobiet pod względem wysokości płac i stabilności zatrudnienia, podczas gdy kobiety wypadają lepiej pod względem długości czasu pracy, jak i jej warunków. Lepsza pozycja kobiet w ostatniej z wymienionych kategorii jest konsekwencją niższego poziomu ich zatrudnienia w przemyśle. Pod względem czasu pracy kobiety również wypadają lepiej, ponieważ częściej niż mężczyźni zadowolone są z równowagi na skali praca–życie, a także – z racji częstszego zatrudnienia na część etatu – pracują mniej godzin. Praca kobiet w domu – podobnie jak w większości badań dotyczących rynku pracy – nie zostaje tutaj uwzględniona.

Świat pracy jest na kolanach [rozmowa z Agatą Nosal-Ikonowicz i Piotrem Szumlewiczem]

Mimo że poziom bezrobocia spadł pomiędzy rokiem 2010 a 2015 (tych lat dotyczy indeks), poziom jakości pracy w Unii Europejskiej pogorszył się po kryzysie finansowym. Obraz jej dynamiki na poziomie całej wspólnoty jest złożony, ale wyłączając kategorię wynagrodzeń (tu średnią UE ratują „nowe” kraje członkowskie, gdzie z racji niskiego poziomu startowego płace wciąż rosną) możemy mówić o pogorszeniu jakości pracy w Unii Europejskiej. W 18 państwach UE poziom zatrudnienia na czas określony jest wyższy niż w roku 2010, a odsetek pracujących biednych wzrósł w aż 16 z nich. W Rumunii, która zajmuje pod tym względem niechlubne pierwsze miejsce, blisko jedna piąta pracujących zagrożona jest ubóstwem. W 15 państwach UE poziom stabilności pracy jest gorszy niż przed wybuchem kryzysu finansowego.

Zła praca. I kogo to obchodzi?

czytaj także

Zdaniem autorki raportu, Agnieszki Piasnej, indeks pokazuje, że nie ma sprzeczności pomiędzy tworzeniem nowych miejsc pracy a jakością pracy. To znaczy: poziom zatrudnienia jest pozytywnie skorelowany z poziomem jakości pracy, a poszczególne kategorie rankingu wspierają się wzajemnie. Wynik przeprowadzonych obliczeń jest tym samym zgodny z intuicją mówiącą, że wysoki poziom bezrobocia pogarsza sytuacje nie tylko bezrobotnych, ale także osób pracujących. Zaznaczyć należy jednak, że przeprowadzona analiza nie ma charakteru badania przyczynowego, a dotyczy jedynie korelacji.

Pogorszenie się jakości pracy w Unii Europejskiej nie będzie prawdopodobnie zaskoczeniem dla nikogo, kto na bieżąco śledzi sytuację gospodarczą. Jak pisałem pół roku temu, przedstawiając kampanię Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych „Europa potrzebuje podwyżki!”, pomimo faktu, że PKB Unii Europejskiej wróciło do przedkryzysowych wartości, poziom bezrobocia wciąż jest wyższy niż w roku 2008. W dziesięciu państwach UE poziom płac realnych jest wciąż niższy niż przed kryzysem. W 20 na 28 państw Unii Europejskiej udział płac w PKB spadł pomiędzy rokiem 2010 a 2017. Ożywienie gospodarcze, którym lubi się chwalić przewodniczący Jean-Claude Jucnker, odczuwają więc raczej korporacje niż społeczeństwo.

Europa potrzebuje podwyżki

Konwergencja płac pomiędzy państwami Grupy Wyszehradzkiej a Niemcami od 2008 roku właściwie stoi w miejscu. O ile jeszcze w okresie lat 1990-2008 wynagrodzenia w Czechach, Polsce, Słowacji i na Węgrzech wzrosły z poziomu kilkunastu do 30-35 procent wynagrodzeń w Niemczech, to po upływie prawie dekady od kryzysu finansowego stosunek wynagrodzeń w krajach V4 do płac w Niemczech pozostaje stały.

Ranking Jakości Pracy opracowywany przez Europejski Instytut Związków Zawodowych potwierdza, że Unia Europejska potrzebuję głębokich reform.  Najwyższy czas, aby wolność przepływu osób, dóbr, usług i kapitału uzupełnić europejskim filarem społecznym. Stopniowy marsz w kierunku europejskiej płacy minimalnej, skrócenia czasu pracy i ujednolicenia standardów prawa pracy  to propozycje zdecydowanie warte rozważenia. W przyszłym roku, dzięki wyborom do Parlamentu Europejskiego, Unia będzie miała szansę na zmianę kursu.

Bio

Marcin Wroński

| Ekonomista
Ekonomista, absolwent Szkoły Głównej Handlowej oraz Wolnego Uniwersytetu Berlina. Publikował między innymi w: Krytyce Politycznej, „Obserwatorze Finansowym”, „Wiedzy i Życiu”, „Tygodniku Przegląd”.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.