Gospodarka

Tam, gdzie powstaje mleko

Krowa

Gospodarstwo, jakich w Polsce wiele.

W spojrzeniu tych krów było coś pozytywnego i ciepłego. Przebywanie w ich obecności to przyjemne doświadczenie. Gdy wyciągaliśmy do nich rękę, niektóre odskakiwały, inne po chwili zaczynały lizać dłoń, długim i szorstkim językiem. Niektóre cielaki zaczynały także ssać palec.

To gospodarstwo, jakich w Polsce wiele. Hodowanych jest w nim około stu krów mlecznych, z czego połowa jest dojona. Gospodarstwo leży w małej wsi, w pobliżu Pucka, w rejonie Zatoki Gdańskiej. W tej okolicy są duże, otwarte przestrzenie i turbiny wiatrowe na horyzoncie.

Większość cielaków, które rodzi się w tym gospodarstwie, spędzi w nim całe życie. Wkrótce po urodzeniu są odbierane matkom i trafiają do małych kojców (boksów), w innej oborze. W większości po kilka zwierząt w jednej. Dwa byczki były trzymane w czymś, co wyglądało jak pojedyncza cela, otwarta z góry. Gospodarz powiedział, że weterynarz zalecił mu, żeby zrobił w jej ścianach okna, aby zwierzęta przynajmniej się widziały. Gdy zapytaliśmy, czy nie mogłyby dołączyć tych dwóch byczków do innych, odparł, że za tydzień i tak zostaną sprzedane, więc ktoś je zabierze. Ich życie będzie bardzo krótkie. Gdy trochę podrosną, mięso z nich znajdzie się w sklepach lub w restauracjach, jako cielęcina.

Jałówki trafią natomiast do dużej obory. Będą tam dorastały karmione sianem. Gdy będą miały 18 miesięcy, w oborze zjawi się inseminator, który dobierze nasienie od odpowiedniego byka i je zapłodni. Ciąża potrwa 9 miesięcy. Gdy urodzą, młode również zostaną im odebrane, a one same trafią do innej części obory, gdzie będą karmione paszą z dużą zawartością białka i witamin, tak, aby dawały jak najwięcej mleka. Część tego mleka dostaną młode, a reszta zostanie przeznaczona dla ludzi.

Gawlik: Skąd się bierze mleko

Krowy są dojone dwa razy dziennie. Wchodzą wówczas do specjalnego pomieszczenia, w którym do ich wymion podczepiany jest sprzęt do dojenia. W trakcie popołudniowego dojenia, które obserwowaliśmy, jedna z krów dała 14 litrów mleka. Inne mniej. Rano będą dojone ponownie, potem znów po południu. I tak dzień po dniu. Aby ilość mleka, które dają, nie zmniejszyła się, po kilku miesiącach zostaną znów zapłodnione. Jak mówił gospodarz, u niego krowy mogą urodzić 5, a nawet 8 młodych. Jeżeli jednak któraś krowa nie będzie dawała wystarczająco dużo mleka, wówczas czeka ją „brakowanie”. Jest to specjalne słowo, używane w tej branży, które oznacza, że krowa zostanie zabita. Powodem jest, jak się to określa, „obniżona wartość użytkowa lub rozpłodowa”.

Jeżeli któraś krowa nie będzie dawała wystarczająco dużo mleka, czeka ją „brakowanie”. Jest to specjalne słowo, które oznacza, że krowa zostanie zabita.

Pani Krysia, która prowadziła krowy do dojenia, mówiła do nich po imieniu. Były więc między innymi Miśka, Baśka i Kryśka. Krowy różnią się od siebie wyglądem i charakterem. Jak psy i koty.

W tym gospodarstwie krowy nie wychodzą z obory przez cały rok. Gospodarz mówił, że mógłby je wypuszczać na zewnątrz, ale wymagałoby to jakiejś dodatkowej inwestycji. Krowy, które miały urodzić cielę po raz pierwszy, czyli pierwiastki, były trzymane w mniejszej oborze, na uwięzi. Stały jedna przy drugiej, a ich łańcuch był na tyle krótki, że mogły jedynie obracać głowę. Gospodarz powiedział, że byłoby lepiej, gdyby, będąc w ciąży, mogły się kłaść na boku, jednak w dużej oborze, gdzie uwięź nie byłaby potrzebna, brakuje miejsca.

Mleko z tego gospodarstwa, wymieszane mlekiem z innych miejsc, można kupić w jednej ze znanych sieci supermarketów.

W Polsce żyje obecnie około 2,1 miliona krów mlecznych. Chów na uwięzi, odbieranie cielaków i trzymanie ich w małych kojcach są od strony prawnej dozwolone.

Fotorelacja: Anna Maria Biniecka / Testigo Documentary





















Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.