Gospodarka

Sachs: Schyłek dominacji dolara?

Pytanie brzmi: jak wiele czasu dzieli nas od momentu, gdy korporacje i rządy na całym świecie odwrócą się od Wall Street i skierują do Szanghaju, by tam rozliczać swoje obligacje w juanach?

NOWY JORK – Valéry Giscard d’Estaing, ówczesny francuski minister finansów, już w 1965 roku nazwał korzyści czerpane przez Stany Zjednoczone z faktu, że dolar był główną walutą rezerwową na świecie, „nadmiernym przywilejem”. Korzyści te oczywiście maleją wraz ze wzrostem znaczenia euro i chińskiego juana jako konkurencyjnych walut rezerwowych. W tej sytuacji prowadzone przez amerykańskiego prezydenta – w oparciu o błędne przesłanki – wojny handlowe i sankcje wymierzone przeciwko Iranowi przynosą schyłek dominacji dolara.

Sachs: Zaostrza się spór o Iran

Transakcje międzynarodowe wciąż rozliczane są w dolarach częściej niż w jakiejkolwiek innej walucie. Dolar jest najważniejszą jednostką rozliczeniową (czy inaczej, najważniejszą, w której wystawia się faktury) w handlu międzynarodowym. Stanowi główny środek wymiany służący do zawierania transakcji międzynarodowych. Jest podstawowym środkiem składowania rezerw dla światowych banków centralnych. Rezerwa Federalna pełni rolę światowego kredytodawcy ostatniej szansy, tak jak podczas krachu finansowego w 2008 roku, choć trzeba też przyznać, że to właśnie jej błędy przyczyniły się do wywołania kryzysu.  Ponadto dolar jest podstawową walutą finansowania inwestycji, w której przedsiębiorstwa i rządy zaciągają zagraniczne kredyty.

W każdym z tych obszarów znaczenie dolara znacznie przewyższa pozycję Ameryki w gospodarce światowej. Stany Zjednoczone wytwarzają obecnie około 22 proc. światowej produkcji mierzonej w cenach rynkowych oraz około 15 proc. mierzonej parytetem siły nabywczej, a jednak co najmniej połowa transgranicznych faktur, rezerw, rozliczeń, gotówki i finansowania inwestycji opiera się na dolarze amerykańskim. Największym konkurentem dolara jest przy tym euro, a chiński juan pozostaje za nimi daleko w tyle na trzeciej pozycji.

Tak ogromne znaczenie krajowej waluty na świecie przynosi USA trzy istotne korzyści gospodarcze. Pierwszą z nich jest możliwość zaciągania pożyczek za granicą w dolarach. Kiedy rząd pożycza w obcej walucie, istnieje ryzyko bankructwa; inaczej jest w przypadku zaciągania pożyczek we własnym pieniądzu. Ujmując rzecz bardziej ogólnie, międzynarodowa rola dolara umożliwia Departamentowi Skarbu USA zaciąganie pożyczać aktywa o większej płynności i po niższych stopach procentowych, niż byłoby to możliwe bez takiej hegemonii.

Drugą zaleta dotyczy działalności bankowej: Stany Zjednoczone, a dokładniej Wall Street, czerpią znaczne dochody ze sprzedaży usług bankowych reszcie świata. Trzecia z kolei korzyść polega na kontroli regulacyjnej: Stany Zjednoczone bezpośrednio zarządzają lub współzarządzają najważniejszymi na świecie systemami rozliczeń, co daje im ważny instrument monitorowania i ograniczania przepływu funduszy związanych z terroryzmem, handlem narkotykami, nielegalną sprzedażą broni, uchylaniem się od płacenia podatków i innymi nielegalnymi działaniami.

Porzućcie swoje analizy. Donald Trump to wariat

Korzyści te są jednak uzależnione od świadczenia przez USA wysokiej jakości usług pieniężnych na całym świecie. Dolar jest powszechnie wykorzystywany, ponieważ jest najwygodniejszą, najtańszą i najbezpieczniejszą jednostką rozliczeniową, środkiem wymiany i tezauryzacji. Nie jest jednak niezastąpiony. Na przestrzeni ostatnich lat dominująca pozycja Stanów Zjednoczonych zaczęła się poważnie chwiać, a fatalne rządy Trumpa mogą przyśpieszyć koniec hegemonii dolara.

Już błędy w zarządzaniu systemem fiskalnym i monetarnym z końca lat 60.doprowadziły w sierpniu 1971 roku do załamania się systemu stałego kursu walutowego z Bretton Woods opartego na dolarze. Administracja prezydenta Richarda Nixona jednostronnie podjęła wówczas decyzję o zniesieniu prawa zagranicznych banków centralnych do wykupu złota w dolarach po stałym kursie. Po załamaniu się systemu dolarowego nastąpiła dekada wysokiej inflacji w Stanach Zjednoczonych i Europie, a następnie gwałtowne i kosztowne jej duszenie w USA na początku lat 80.. Zawirowania na rynku dolarowym były kluczowym czynnikiem motywującym Europę do wejścia na drogę do wspólnej waluty w 1993 roku, której kulminacją było wprowadzenie euro w roku 1999.

Na podobnej zasadzie błędy popełnione przez Stany Zjednoczone podczas azjatyckiego kryzysu finansowego w 1997 roku pomogły przekonać Chiny do otwarcia procesu internacjonalizacji juana. Światowy kryzys finansowy w 2008 roku, który rozpoczął się na Wall Street i szybko rozprzestrzenił się na cały świat w miarę, jak zmniejszała się płynność wymiany międzybankowej, stał się kolejnym czynnikiem zniechęcającym do dolara na rzecz konkurencyjnych walut.

Niefortunne wojny handlowe i polityka sankcji niemal na pewno spotęgują tę tendencję. Podobnie jak Brexit osłabia londyńskie City, polityka handlowa i finansowa Trumpa prowadzona pod hasłem „America First” będzie negatywnie wpływać na pozycję amerykańskiej waluty oraz znaczenie Nowego Jorku jako światowego centrum finansowego.

Spośród brzemiennych w skutki błędów w międzynarodowej polityce gospodarczej Trumpa do najgorszych należą nasilająca się wojna handlowa z Chinami oraz ponowne nałożenie sankcji na Iran. Wojna handlowa to wyjątkowo niezręczna i chaotyczna próba hamowania wzrostu gospodarczego Chin, polegająca na dławieniu ich eksportu i ograniczaniu dostępu do zachodnich technologii. Choć bowiem amerykańskie taryfy celne i pozataryfowe bariery handlowe mogą spowolnić wzrost Chin w perspektywie krótkoterminowej, nie wpłyną w decydujący sposób na długoterminową tendencję wzrostową.

Najprawdopodobniej też wzmocnią one determinację Chin do uwolnienia się od częściowej zależności finansowo-handlowej od USA, a także skłonią władze chińskie do podwojenia wysiłków w zakresie rozwoju wojskowości, do znacznych inwestycji w najnowocześniejsze technologie oraz do stworzenia światowego systemu płatności opartego na juanie jako alternatywy dla systemu dolarowego.

Decyzja Trumpa o wycofaniu się z umowy nuklearnej z Iranem z 2015 roku i ponowne nałożenie sankcji na ten kraj może równie mocno zaszkodzić międzynarodowej pozycji dolara. Sankcje wobec Iranu stoją przede wszystkim w jawnej sprzeczności z globalną polityką wobec tego kraju. Rada Bezpieczeństwa ONZ jednogłośnie głosowała za poparciem porozumienia nuklearnego i przywróceniem stosunków gospodarczych z Islamską Republiką Iranu. Inne kraje pod przywództwem Chin i UE będą teraz czynnie dążyć do obejścia sankcji nałożonych przez USA, szczególnie poprzez unikanie systemu płatności w dolarach amerykańskich.

Przykładowo, niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas zadeklarował ostatnio w imieniu swojego kraju zainteresowanie stworzeniem europejskiego systemu płatności niezależnego od Stanów Zjednoczonych. Zdaniem Maasa „niezbędne jest wzmocnienie autonomii europejskiej poprzez stworzenie kanałów płatności niezależnych od Stanów Zjednoczonych, a także Europejskiego Funduszu Walutowego i niezależnego systemu SWIFT” (SWIFT to organizacja zarządzająca globalnym systemem przekazywania informacji w przypadku przelewów międzybankowych).

Jak dotąd liderzy amerykańskiego biznesu stawali po stronie Trumpa, który zasypał ich pieniędzmi z obniżek podatków od przedsiębiorstw i obdarował deregulacjami. Pomimo gwałtownie pogłębiającego się deficytu budżetowego, dolar zachowuje silną pozycję w perspektywie krótkoterminowej, ponieważ obniżki podatków w Stanach Zjednoczonych napędzają konsumpcję i wzrost stóp procentowych, a to z kolei przyciąga kapitał z zagranicy. Jednak w ciągu kilku lat rozrzutna polityka fiskalna Trumpa oraz lekkomyślna polityka handlowa i sankcje osłabią gospodarkę amerykańską i rolę dolara na globalnym rynku finansowym. Pytanie brzmi: jak wiele czasu dzieli nas od momentu, gdy korporacje i rządy na całym świecie odwrócą się od Wall Street i skierują do Szanghaju, by tam rozliczać swoje obligacje w juanach?

Psyche Trumpa a pokój na świecie

Copyright: Project Syndicate 2018, project-syndicate.org. Z angielskiego przełożyła Katarzyna Gucio.

Bio

Jeffrey D. Sachs

| Ekonomista, Columbia University
Profesor Zrównoważonego Rozwoju oraz profesor Polityki i Zarządzania Zdrowiem Publicznym na Uniwersytecie Columbia. Jest dyrektorem Centrum ds. Zrównoważonego Rozwoju na Columbii oraz Sieci Rozwiązań na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju przy ONZ.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.