Świat

Pięć rzeczy, które trzeba wiedzieć o narkotykach w Europie

Co znalazłem w największym europejskim raporcie o narkotykach?

Przez cały rok we wszystkich krajach Unii Europejskiej urzędnicy i badacze zbierają dane o substancjach psychoaktywnych. Służby policyjne zapisują ilość skonfiskowanego towaru, terapeuci zajmujący się leczeniem uzależnień prowadzą statystyki dotyczące powodów podjęcia terapii, a pracownicy społeczni świadczący usługi z zakresu redukcji szkód zliczają wydane igły i strzykawki. W ogromne przedsięwzięcie mające dać rzetelny obraz sytuacji narkotykowej zaangażowani są nawet badacze miejskich ścieków.

W czerwcu wszystkie dane zostają zebrane i opublikowane przez Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (EMCDDA).

Oto dzisiaj autorski przegląd tego przepastnego zbioru danych.

Dziś, 26 czerwca, obchodzimy Międzynarodowy Dzień Akcji Solidarności z Osobami Uzależnionymi w ramach kampanii „Support. Don’t Punish” (Wspieraj. Nie karz), kiedy na całym świecie podejmowane są działanie mające naświetlić skutki trwającej ponad sto lat wojny z narkotykami. „Szkody spowodowane przez wojnę z narkotykami nie mogą już dłużej być ignorowane. Nadszedł czas, żeby szkodliwa polityka, ideologia i uprzedzenia stały się przeszłością” – czytamy na stronie organizatorów akcji. Wierzymy, że najlepszym sposobem, żeby to osiągnąć, jest rzetelna wiedza o substancjach psychoaktywnych. Oto pięć najważniejszych informacji o narkotykach w Europie.

1. Kto bierze narkotyki? Mało kto

Pierwsze, co rzuca się w oczy po lekturze najnowszego raportu firmowanego przygotowanego przez EMCDDA, to liczby. Jest ich całe mnóstwo na kilkudziesięciu stronach – tabele, wykresy, infografiki – i nie każda wartość liczbowa zdumiewa, ale te odpowiadające na pytanie „Ile osób używa substancji psychoaktywnych?” mogą zadziwiać.

Nie ma telenoweli ani serialu obyczajowego, w którym nie pojawiłby się temat narkotyków. Najczęściej biorą je bohaterowie, którym rzucił się pod nosem pierwszy wąs lub zbuntowane nastolatki. Przywozi je sportowym samochodem diler słuchający muzyki hip-pop. Spożycie kończy się tragedią. Równie często narkotyki mogą liczyć na topowe miejsca na portalach plotkarskich i w lokalnych serwisach informacyjnych. Pudelek pisał w czerwcu o narkotykach już cztery razy. I niezależnie, czy będzie to tekst o przygasającej gwieździe Lizie Minnelli, podstarzałym Johnnym Deppie, czy swojskim „dilerze gwiazd” temat narkotyków grzeje i zapewnia lajki. Trudno się później dziwić, że rodzice świecą dzieciom po oczach latarkami i karzą sikać na testy narkotykowe. W końcu narkotyki są wszędzie, biorą je wszyscy i zawsze prowadzi to do tragedii.

Dzień z życia ludzi używających narkotyki

A co mówią liczby zebrane przez unijną agencję do spraw narkotyków? Coś zupełnie odwrotnego. Kokainę wciągało w zeszłym roku zaledwie 1,1% wszystkich osób dorosłych (15-64 lat), a do użycia jej w ciągu całego życia przyznaje się 5,1%. MDMA to używka, z której korzystała w ostatnim roku mniej niż jedna osoba na 100, a w całym życiu cztery osoby na sto. Jeszcze mniej popularna w Europie jest amfetamina – 0,5% ludzi korzystało z niej w ciągu ostatnich 12 miesięcy, a 3,6% kiedykolwiek. Nowe substancje psychoaktywne, czyli tzw. dopalacze, to 3,0% w zeszłym roku i 4,0% w ogóle.

Jedyna używka regulowana międzynarodowymi konwencjami narkotykowymi, której popularność nie jest marginalna, to konopie indyjskie, czyli marihuana. W ostatnim roku psychoaktywnym dymem zaciągnęło się 24 miliony ludzi (7,2%), a ponad jedna czwarta całej dorosłej populacji przyznaje w badaniach, że kiedykolwiek używało konopi.

Nawet jeśli mało kto używa narkotyków, to jest sens rozmawiać o prawie regulującym ich posiadanie, sprzedaż i produkcję. Ale czy na pewno warto straszyć narkotykową apokalipsą, skoro z badań wynika, że używa ich ułamek społeczeństwa?

2. Marihuana jest zdecydowanie najpopularniejszym narkotykiem w Europie

Pewnie niektórzy z czytelników oburzą się, że nazywamy marihuanę narkotykiem, ale to nie my tylko konwencje narkotykowe Organizacji Narodów Zjednoczonych z zeszłego wieku zaklasyfikowały ją, jako groźną substancję, która nie ma zastosowania w medycynie. Technicznie rzecz biorąc produkcję, obrót, posiadanie i używanie konopii w pełni zalegalizowały dotychczas Urugwaj, Kanada i niektóre stany USA. W Europie prawodawstwo różni się znacznie – w Czechach i Portugalii za posiadanie i palenie nie grożą żadne poważne sankcje, w Polsce: nawet pozbawienie wolności do lat 3. Żaden z krajów wspólnoty europejskiej nie zalegalizował w pełni marihuany – czyli nie ustanowił legalnego, uregulowanego rynku obrotu tą substancją.

Zielona gorączka w USA

Wiemy już, że mimo tych ograniczeń palenie (rzadziej również jedzenie) konopi indyjskich nie jest czymś niespotykanym. Jakiekolwiek doświadczenia z marihuaną ma co czwarty Europejczyk. Co jednak interesujące, różnice między poszczególnymi krajami są dosyć znaczące. W raporcie znajdziemy dokładne dane dla grupy tzw. młodych dorosłych (15-34 lat). Popularność konopi waha się od 3,5% na Węgrzech do 21,5% we Francji. Polska w środku stawki z wynikiem 9,8% – rozkładającym się nierówno pomiędzy kobiety (3,7%) i mężczyzn (15,4%).

3. Barcelona to europejska stolicy kokainy i MDMA

Trudno wymienić wszystkie powody, dla których warto odwiedzić Barcelonę. Zainteresowanie stolicą Katalonii przez turystów jest na tyle wysokie, że już dawno zaczęło doskwierać mieszkańcom miasta znanego z secesyjnej architektury Gaudiego i jednego z najlepszych klubów piłkarskich świata. Po tym, jak zbadano ścieki w drugim największym mieście Hiszpanii, można spokojnie powiedzieć, że Barcelona przoduje w jeszcze jednym europejskim rankingu, a w zasadzie to dwóch: ilości spożywanej kokainy i MDMA.

„Wydaje się, że rosnąca produkcja kokainy w Ameryce Łacińskiej zaczyna być odczuwana na rynku europejskim” – piszą autorzy raportu. „W niektórych krajach dzięki analizie ścieków pojawiło się wczesne ostrzeżenie o zwiększonej dostępności i użyciu tego narkotyku, co odzwierciedlone jest również w innych źródłach danych. O ile ceny kokainy utrzymują się na niezmiennym poziomie, jej czystość jest obecnie w Europie największa od ponad dziesięciu lat.”

Narkotykowy HIT tego lata prosto z Barcelony: Nie spier… imprezy

Przez lata to Londyn znajdował się na czele rankingu użytkowników kokainy. Ale od roku 2015 w Barcelonie spożycie tej substancji zwiększyło się blisko dwukrotnie. Gwoli wyjaśnienia, nie wiemy, czy to za sprawą turystów, czy mieszkańców. Wiemy jedynie, że analiza ścieków w stolicy Katalonii wskazuje na zwiększenie popularności kokainy. Zwyczaje narkotykowe w poszczególnych miastach można badać babrając się w kanalizacji, bo niektóre substancje psychoaktywne po spożyciu obecne są w fekaliach.

4. Wciąż mamy problem z dopalaczami

„Nowe substancje psychoaktywne stanowią w dalszym ciągu wyzwanie dla zdrowia publicznego” – zagajają temat dopalaczy autorzy corocznego raportu. Dalej dowiadujemy się, że wykaz substancji pojawiających się na rynku narkotykowym rośnie nieustannie. Obecnie system monitoruje 670 narkotyków, co tydzień pojawia się coś nowego.

Wygrać wojnę z dopalaczami? Jest sposób – dekryminalizacja marihuany

Gdybyśmy mówili o rynku nowych technologii, to byłaby to świetna wiadomość. Tydzień w tydzień pojawiałaby się jakaś przełomowa innowacja. Jeśli chodzi o narkotyki, to zła wiadomość. Nowa substancja to nieznane skutki działania. Ratownicy przez lata wypracowali sposoby na radzenie sobie ze skutkami narkotyków znanych od lat, ale kiedy nieprzytomna osoba jest np. po syntetycznych kannabinoidach (imitacjach marihuany), często nie sposób jej nawet pomóc.

Autorzy raportu podsumowują wnioski na temat nowych substancji psychoaktywnych zauważając, że na dobrą sprawę nie znamy prawdziwej skali zjawiska: „Stało się również oczywiste, że problemy te mogą niejednokrotnie zostać niedostrzeżone z uwagi na łatwość przemycania tych substancji do zakładów karnych oraz istniejące problemy z wykryciem ich używania.

5. Ratownicy medyczny najczęściej pomagają osobom pod wpływem heroiny

W tym roku w raporcie pojawiła się interesująca statystyka: „Dwadzieścia narkotyków najczęściej zgłaszanych przy okazji nagłych interwencji w szpitalach”. Nie jest to lista równoznaczna ze zbiorem najbardziej niebezpiecznych substancji. Ze względu na stosunkowo dużą liczbę użytkowników konopi indyjskich karetki były wysyłane do osób obawiających się o swoje zdrowie trzykrotnie częściej niż do poszkodowanych przez ich syntetyczną wersję. Ale to te drugie były przyczyną ciężkich zatruć (w samej Polsce liczbę zatrutych liczy się w tysiącach), a nawet zgonów, których nie stwierdzono po zapaleniu naturalnych konopi.

UJAWNIAMY: Marihuana nie zabija

Pierwsza dziesiątka substancji będących powodem nagłej interwencji medycznej przedstawia się następująco. Na pierwszym miejscu heroina, za nią kokaina oraz konopie indyjskie. Niewiele mniej osób potrzebowało pomocy po przyjęciu GHB/GBL, amfetaminy i MDMA. To wszystko substancje sklasyfikowane jako „dobrze znane niedozwolone substancje psychoaktywne”. Za nimi do pierwszej dziesiątki załapały się również: syntetyczne kannabinoidy, klonazepam, metamfetamina oraz „nieznany narkotyk”.

Bio

Dawid Krawczyk

| Reporter Krytyki Politycznej
Autor reportaży, wywiadów, analiz i recenzji. Absolwent Filozofii i Filologii angielskiej na Uniwersytecie Wrocławskim. W Krytyce Politycznej od 2011 roku. Redaktor działu Narkopolityka poświęconego krajowej i międzynarodowej polityce narkotykowej. Publikował między innymi w Magazynie Świątecznym "Gazety Wyborczej" oraz polskiej edycji "Le Monde Diplomatique". Tłumaczenia jego tekstów ukazywały się w językach: angielskim, czeskim, rumuńskim, węgierskim i włoskim.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.