Felieton

5 lekcji z populizmu

Sławomir Sierakowski

Rok z Kaczyńskim okazał się bardzo zaskakujący i całkowicie sprzeczny z oczekiwaniami.

Agencja Reutersa, Politiko i niemal wszystkie media, które sporządzały rankingi najważniejszych albo symbolicznych dla dzisiejszej polityki postaci, umieszczały na czołowym miejscu Jarosława Kaczyńskiego. To polski przywódca obok Donalda Trumpa stał się symbolem populizmu, który przez ten rok przekroczył barierę krytyczną i stanowi dziś najpoważniejsze zagrożenie dla zachodniego modelu demokracji.

Czekając na kolejne decyzje po inaugarcji prezydentury Donalda Trumpa, do którego dołączyć w tym samym 2017 roku może Marine Le Pen i inni, warto wyciągnąć kilka znaczących wniosków po roku z populizmem w Polsce. Okazał się bardzo zaskakujący i całkowicie sprzeczny z oczekiwaniami. Rok z Kaczyńskim nauczył nas czegoś nowego. Taka obserwacja może szczególnie przydać się Amerykanom, Francuzom, Holendrom i Włochom, bo tam prawdopodobnie też rządzić będą niedługo populistyczni przywódcy.

Stereotypowe wyobrażenie na temat tego, co może przynieść populista u władzy, jest takie: pojawi się chaotyczny lider, który będzie wprowadzał w życie sprzeczne ze sobą postulaty. Zacznie się bałagan. Najbardziej skorzystają bogaci, bo to im wbrew obietnicom zazwyczaj próbują pomóc populiści. Oni też umieją zarabiać na destabilizacji. Stracą najbiedniejsi, bo ani Trump ani Marine Le Pen nie będą w stanie sprowadzić fabryk na powrót do swoich państw. Nie będą też w stanie poradzić sobie z ogromną ilością uchodźców, więc niewiele się w tej sprawie zmieni. Na koniec władza im się rozleci w rękach i skończy się na impeachmencie albo na jednej kadencji, bo to są ludzie niezdolni do rządzenia.

Podobne oczekiwania towarzyszyły wyborowi partii Jarosława Kaczyńskiego. Spodziewaliśmy się, że będzie działał na korzyść bogatych, doprowadzi do chaosu w państwie. Na końcu się potknie o własne nogi i nie dotrwa nawet do końca kadencji. Dokładnie tak było w latach 2005-2007, gdy Prawo i Sprawiedliwość rządziło Polską.

Tymczasem z partii całkowicie pustej programowo – nie licząc dziwacznej mieszanki piłsudczyzny z dmowszczyzną w polityce historycznej – Prawo i Sprawiedliwość stało się partią wprowadzającą z rekordową szybkością i skutecznością zaskakujące zmiany. Niektóre z wyciągniętych na ten temat lekcji mogą się przydać innym społeczeństwom, które już czekają na swojego populistycznego przywódcę. A przede wszystkim mogą się przydać tamtejszej opozycji, żeby nie dała się tak zaskoczyć, jak nasza.

1. Socjal zamiast neoliberalizmu

Prawo i Sprawiedliwość, które prowadziło w latach 2005-2007 najbardziej neoliberalną politykę gospodarczą w III RP (np. likwidując najwyższy próg podatkowy i podatek spadkowy), zaraz po objęciu rządów rozpoczęło wdrażanie największych transferów socjalnych, jakie znają Polacy. Na każde drugie dziecko 500 złotych na rękę i także na pierwsze dziecko w biedniejszych rodzinach (średnia pensja w Polsce to około 2 900 zł netto, przy czym mniej niż tyle zarabia ponad 2/3 Polaków). W ten sposób według raportu prof. Ryszarda Szarfenberga z Instytutu Polityki Społecznej UW w rok udało się zmniejszyć ubóstwo od 20 do 40 procent, a w przypadku dzieci od 70 do 90 procent. W 2016 wprowadzono darmowe leki dla osób starszych niż 75 lat. Płacę minimalną podniesiono wyżej niż zabiegali o to związkowcy. Zaś wiek emerytalny obniżono z 67 dla obu płci do 60 i 65 dla kobiet i mężczyzn. Zaplanowano również podniesienie kwoty wolnej od podatkowania dla najbiedniejszych. Opozycja, która spodziewa się po Trumpie, że będzie prowadził politykę szkodliwą dla najbiedniejszych i korzystną dla najbogatszych, niech się na wszelki wypadek przygotuje na odwrotną możliwość.

2. Porządek zamiast chaosu

Organicznym wrogiem populistów są niezależne instytucje. Populistyczni przywódcy to control-freaki. Rzeczywistość normalnej demokracji liberalnej wydaje im się totalnym chaosem, który „odpowiedzialna za państwo” władza musi „uporządkować”. Pluralizm medialny to chaos informacyjny. Niezależne sądownictwo to chaos prawny. Niezależna administracja publiczna to chaos instytucjonalny. Społeczeństwo obywatelskie to chaos społeczny, warcholstwo, awanturnictwo. Ale to nie znaczy, że ten chaos powstał samoczynnie. Według populistów nic tak nie powstaje. Jarosław Kaczyński nie wierzy w przypadki. Podobnie jak nie wierzy w nie Donald Trump. Jeśli coś nie zależy ode mnie, to znaczy, że zależy od wroga. A zatem jest w interesie elit, obcych sił, poprzedników u władzy. Polityka to podział nie na odmienne stanowiska, ale na bohaterów i zdrajców. Jeśli to my chcemy „Make Poland Great Again”, to nasi przeciwnicy są a priori zdrajcami, nie mogą więc być równoprawnymi kandydatami do władzy. To populistycznego przywódcę wręcz zobowiązuje do zwalczenia opozycji i ograniczenia jej praw.

 

Nie ma podręcznika zwalczania populizmu w weekend

 

Przede wszystkim jednak, iluzją jest przekonanie, że populistyczny przywódca wprowadzi chaos. Jeśli pozwoli mu na to opozycja, będzie dążył do podporządkowania sobie wszystkich możliwych instytucji w państwie: prokuratury, sądów, mediów, biznesu, instytucji kultury, ngosów itd. Fakt, że Donald Trump już w dniu inauguracji ruszył z podpisywaniem całej masy rozporządzeń, wygląda bardzo podobnie do blitzkriegu zafundowanego nam przez Prawo i Sprawiedliwość.

3. Wybieralna dyktatura zamiast demokracji

Typ idealny ustroju, do którego zwalczanie niezależnych instytucji prowadzi, to wybieralna co cztery lata dyktatura w miejsce demokracji. Dzisiejsi populiści chcą i potrafią wygrywać wybory, ale ich definicja demokracji nie sięga dalej. Pozostałe reguły demokracji liberalnej (takie jak szacunek dla mniejszości, trójpodział władzy, niezależne media czy sądownictwo) uważają za atak na władzę większości, czyli na samą demokrację. I tak to skutecznie przedstawiają społeczeństwu. Politycy, tacy jak Jarosław Kaczyński, zwalczają bardziej liberalizm niż demokrację. Zrywają ten powojenny związek, wyrzucając demokrację liberalną z kanonu zachodniej polityki.

To, czego organicznie nie znoszą populiści, to wolność, a nie wybory.

To, czego organicznie nie znoszą populiści, to wolność, a nie wybory. Nie każda demokracja musi być liberalna. Demokracja może być także dyktaturą wybieraną raz na cztery lata. Przynajmniej według populistów. Inna sprawa, czy bez liberalizmu do utrzymania jest na dłuższą metę sam mechanizm demokratycznych wyborów. Podporządkowanie sobie niezależnych instytucji i podważanie praw opozycji daje populistom wystarczającą przewagę, żeby byli pewni wyborczego zwycięstwa.

Amerykańskie wybory są najlepszym dowodem na to, że wszystko zależy od ordynacji wyborczej. Wybory fałszować można więc w niezauważalny sposób zmieniając zasięg okręgów wyborczych, prawo o finansowaniu partii politycznych czy reklamie politycznej.

4. Siła zamiast prawdy

Populiści władzę zdobywają za pomocą postprawdy, czyli skutecznym rozpowszechnianiem fałszywych treści, oczerniających przeciwnika albo obiecujących cuda. Błędem jest jednak przekonanie, że odpowiedzią na postprawdę może być po prostu prawda. Gdyby tak było, nie trzeba byłoby wymyślać nowego pojęcia. W szlachetnej wierze media, eksperci i portale fact checkingowe próbują dogonić fałsz populistów. Ale w świecie postprawdy decyduje siła, a nie prawda lub kłamstwo. Postprawda jest dzieckiem postmodernizmu, z którego uleciał emancypacyjny potencjał, jaki chronić nas miał przed ideologiami XX wieku. Gdy raz uznało się pluralizm prawd, nie sposób wyznaczyć granice między pluralizmem a relatywizmem. Z deszczu prawdy absolutnej uciekliśmy pod rynnę absolutnego relatywizmu.

Jeśli prawdy nie ma, zostaje siła. Wówczas zwycięża ten, kto jest bardziej bezwzględny. Ten, kto ma mniej skrupułów. Odbywa się to zazwyczaj kosztem elegancji, stylu, estetyki. Populiści są obciachowi, ale rosną w siłę. Mainstreamowa opozycja obciachowa być nie chce, dlatego przegrywa. Obciach Trumpa stał się dla spauperyzowanych mas dowodem wiarygodności i łączności z nimi. Obciach jest poświęceniem populistów, za które nagradzani są przez lud władzą. Natomiast elegancja, prawda i racjonalność są dowodem zdrady elit. Jeśli ludziom pod rządami prawdy, racjonalności i demokracji liberalnej się pogorszyło, to do diabła z prawdą, racjonalnością i demokracją liberalną.

Opozycja musi się pogodzić z tym, że sama prawda nie wystarczy do walki z populizmem. Potrzebne są również siła, determinacja i bezwzględność. Granicą takiego działania musi być to, żeby nie stać się lustrzanym odbiciem populizmu. Praktykę polityczną do walki z populizmem w czasach postprawdy opozycja będzie dopiero zdobywać. Przykładem udanego działania mogła być niedawna sytuacja z Polski, gdy po całym roku cofania się, dwie największe partie opozycyjne zaczęły okupować parlament (protestując przeciwko nielegalnemu głosowaniu ustawy budżetowej), zastawiając na partię Jarosława Kaczyńskiego pułapkę. Gdyby nie przestraszyły się, że strajk wygląda źle, Kaczyński (który nigdy się takich rzeczy nie boi) musiałby się albo cofnąć albo użyć otwartej przemocy. Na obu działaniach mógł tylko stracić. Skrupuły zgubiły jednak opozycję.

5. Nacjonalizm is not dead

To jedyna ideologia, której udało się przetrwać w czasach postideologicznych. To jedyna idea, którą ludzie odbierają jak niekwestionowaną prawdę. Odwołujący się do nacjonalizmu populiści zyskują poparcie w każdym kraju niezależnie od przyjętego modelu gospodarczego i stanu gospodarki. Podobnie dzieje się w USA, gdzie panują ogromne nierówności, jak i w Dani czy Norwegii, gdzie są one znacznie mniejsze. Nie ma korelacji między sytuacją gospodarczą państwa a nastrojami nacjonalistycznymi.

Wszystko dlatego, że dziś paliwo dla nacjonalizmu pochodzi z zewnątrz, dostarcza go głównie napływ imigrantów i uchodźców lub poczucie zagrożenia tym (także poprzez zbitkę uchodźcy=terroryzm, wyjątkowo nieprawdziwą i niesprawiedliwą, bo uchodźcy są przede wszystkim ofiarami terroryzmu, a nie jego organizatorami, a tym bardziej przyczyną). Politycy mainstreamu nie mają dziś żadnego własnego skutecznego przekazu w tej sprawie. Opowiedzenie się przeciwko napływowi uchodźców jest niezgodne z ideami, a opowiedzenie się „za” to pewna porażka wyborcza. Opozycja, jeśli ma pokonać populizm, skazana jest na odważną zmianę swojej retoryki w kwestii uchodźców. W przeciwnym razie, i tak zwycięży retoryka antyuchodźcza, i nie będzie ani uchodźców ani demokracji liberalnej, bo państwem rządzić będą populiści. Rachunek wydaje się więc brzydki, ale prosty.

 

Uchodźcy to ofiary, a nie źródło terroryzmu

 

Im bardziej peryferyjny jest naród, tym bardziej szkodliwy (i w gruncie rzeczy antynarodowy) jest nacjonalizm. W rywalizacji nacjonalizmów polski nacjonalizm to jest cienki Bolek, którego ogra każdy średniej wagi gracz, nie mówiąc o takich gigantach, jak Rosja. Grać w tę grę może chcieć tylko ktoś, kto albo nic nie wie o historii albo ktoś kto jest niezrównoważony i ma jakiś problem ze sobą, który musi nadrabiać czymś na zewnątrz.

Konkluzja

Po pierwszym roku z populizmem w Polsce wydaje się, że Jarosławowi Kaczyńskiemu udało się zająć dwa kluczowe dla mas bastiony: transfery socjalne i antyuchodźcza polityka. Dopóki ktoś mu ich nie zabierze, dopóty Kaczyński jest bezpieczny. Opozycja wobec Trumpa czy Marine Le Pen może wyciągnąć z tego wnioski.

Tekst ukazał się na łamach „Polityki” i wersji anglojęzycznej na Project Syndicate.

Bio

Sławomir Sierakowski

| Socjolog, publicysta, współzałożyciel Krytyki Politycznej
Założyciel i redaktor naczelny „Krytyki Politycznej”. Prezes Stowarzyszenia im. Stanisława Brzozowskiego. Socjolog, publicysta. Ukończył MISH na Uniwersytecie Warszawskim. Pracował pod kierunkiem Ulricha Becka na Uniwersytecie w Monachium. Był stypendystą Collegium Invisibile, Ministra Edukacji Narodowej, Instytutu Goethego oraz niemieckich fundacji GFPS i DAAD, a także amerykańskiego The German Marshall Fund, Princeton Univeristy oraz Yale University. Wraz z Kingą Dunin i Cezarym Michalskim prowadził program „Lepsze książki” w TVP Kultura. Jako dramaturg współtworzył z Janem Klatą spektakl "Szewcy u bram" wg Witkacego w TR Warszawa. Wystąpił w filmowym tryptyku izraelskiej artystki Yael Bartany „I zadziwi się Europa”.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Widać, że opada kurz bitewny i nawet najbardziej emocjonalni komentatorzy, oswajają się z chłodem analizy i próbują oceniać rzeczywistość w racjonalnych kategoriach. Moim zdaniem wygląda to tak, przegraliście z Kaczyńskim wszystko co było do przegrania, straciliście zaufanie całego pokolenia młodych ludzi. Stworzyliście symbole, np. Krystian Legierski głosujący na Andrzeja Dudę. Gracie teraz nie o władze, ale o przetrwanie i zbudowanie pozycji, która umożliwi rozsądny wynik wyborczy za 3 lata i dobry lub nawet bardzo dobry za lat 7. Kiedyś wahadło społecznych nastrojów znów się odchyli i od Was - młodej lewicy, zależy czy będziecie po drugiej stronie.

Mam, niestety przykre wrażenie, że populizm może "wejść wyborcom w krew". I nawet rządzący na to liczą.

"Kiedyś wahadło społecznych nastrojów znów się odchyli i od Was - młodej lewicy, zależy czy będziecie po drugiej stronie"

No i mamy odpowiedź w równolegle opublikowanych na łamach KP wypowiedziach naczelnej portalu, uproszczonych do tezy, że porno to zwykły biznes. I już wiemy, dlaczego taka lewica poparcia tych, do których reprezentowania rości sobie prawo, w przewidywalnym czasie nie zdobędzie. Wygadujcie więcej takich "prawd", a skończycie jak adamici, którzy utrzymywali, że nagość jest jakoby naturalna. Kogo nie przekonują zdroworozsądkowe argumenty instynktownie przychodzące na myśl, że porno to nie jest zwykły biznes, niech pomyśli, że ogromna większość zwykłych, prostych ludzi tak nie myśli. Po co więc obciążać hipotekę lewicy sprawami dla "bazy" nieważnymi? Wypowiedzi A.Wiśniewskiej to jest tylko jeden z wielu przykładów epatowania przez lewicę swoimi pragnieniami. Więc jeżeli wahadło się wychyli w przeciwną stronę, to może nie skorzysta na tym nowa lewica, ale jeszcze bardziej niż PiS ciężkozbrojna prawica. Przecież już przez niektórych byliście przed tym ostrzegani i nic, dalej oddalacie się od ludu.

Panie Ciompa, "ogromna większość zwykłych, prostych ludzi" myślała kiedyś, że Słońce krąży wokół płaskiej Ziemi, a rycerzowi należy się prawo pierwszej nocy jak psu kość. Ciężko było dyskutować z tymi "zdroworozsądkowymi argumentami instynktownie przychodzącymi na myśl". Ale jednak ktoś dyskutował i oddalał się od ludu. Bo trawestując pewne powiedzenie - "młyny postępu mielą powoli.." Ps. adamici rzeczywiście znikli, ale dziś na plażach i nie tylko ciało jest eksponowane w sposób, jaki dawniej byłby nie do wyobrażenia

Przegrali wszystko co było do przegrania, to prawda, tym bardziej nie byłem w stanie uwierzyć w to co stało się po wyborach i co trwa do dzisiaj, czyli praktycznie zero autorefleksji i brnięcie w odmęty absurdu. Generalnie zrobiło się tak, że to oni są w tej chwili cebulą i obciachem, a "97% kobiet w Polsce molestowanych" lub promocja wystawy "co mi ojciec do waginy wkładał" to są dwa małe przykłady z ostatniego miesiąca.

Na początku śmiałem się z ich głupoty i oderwania od rzeczywistości ale teraz obawiam się że w tym szaleństwie jest metoda. Chodzi o maksymalną radykalizację niedużej grupy ludzi, która będzie później ślepo realizowała zadania na ulicy. Spójrz jak sobie na przebieg ostatnich wyborów w Stanach. 80% kampanii polegało na pytaniu "kogo nienawidzę bardziej", a "demokratyczny" wynik wyborów przesądziły walki na ulicach pomiędzy 1% najbardziej zradykalizowanego elektoratu po dwóch stronach. Oni nie grają o przetrwanie, oni grają w ten sposób o władzę, budują sobie w ten sposób 0,5% żołnierzy którzy będą niczym gladiatorzy walczyć na ulicy ku uciesze "wyborców jeszcze niezdecydowanych".

"Agencja Reutersa, Politiko i niemal wszystkie media" - niezależna, Gazeta Polska i "niemal wszystkie media" twierdzą że w Smoleńsku był zamach.

"Populiści władzę zdobywają za pomocą postprawdy, czyli skutecznym rozpowszechnianiem fałszywych treści, oczerniających przeciwnika albo obiecujących cuda."

Populizm, postprawda, postideologia... - wasza nieudolna próba odwrócenia kota ogonem gdy jest już właściwie po wyścigu to jest jedna z najśmieszniejszych ostatnio rzeczy w debacie politycznej na świecie.

Korzystając z okazji znów będę musiał zadać pytanie - czy według was przyjmowanie jak leci milionów przypadkowych ludzi z całego świata i nazywanie tego "kopem dla europejskiej gospodarki" (przy 30% bezrobociu wśród młodych) to już jest ten populizm? Czy nazywanie bandytów z Afryki Północnej "biednymi dziećmi uciekającymi przed wojną w Syrii" to już jest ta postprawda? Czy obarczanie nacjonalizmu winą za obecną sytuację w Europie i groteskowa próba zamiany przyczyn ze skutkami problemu to już jest ta postideologia?

Tekst bomba, Sierakowski jest lepszy od Michnika 😀

Najlepszy i tak jest Ziemkiewicz, ktory 6 lat temu twierdzil, ze 'brytyjscy geje juz niedlugo beda podlegac prawu koranicznemu.'

Pytanie co to znaczy "niedługo" i w ilu dzielnicach większych miast Wielkiej Brytanii już tak jest.

Oczywiscie w zadnej.

Nie będą. Niemniej nie tylko oni są zagrożeni bo religijny fanatyzm stał coraz silniejszym graczem także w Europie.

"Taka obserwacja może szczególnie przydać się Amerykanom, Francuzom, Holendrom i Włochom, bo tam prawdopodobnie też rządzić będą niedługo populistyczni przywódcy". A prawdopodobnie będą bo szalejąca lewica dalej chce swoistego "importu" muzułmanów, nie wiadomo po jaką cholerę.

Dla jasności sytuacji dodam, że jest zwolennikiem migracji i uchodźctwa do Unii Europejskiej, powinno to mieć jednakże racjonalny wymiar. Państwa unijne nie dysponują bowiem nieograniczonymi finansami tak by każdy kto tylko chce mógł dostać azyl w Unii. A azylantami chcą zostać mieszkańcy krajów gdzie nie toczy się żadna wojna.

"Tymczasem z partii całkowicie pustej programowo" – znów błąd.Pis nie jest partią pustą programowo-programem partii jest realizacja idei i pomysłów wodza Kaczyńskiego.

Kto "inteligentny" tyle minusików nastawiał? program tej partii robiony jest właśnie pod Kaczyńskiego,pod idee: narodową i katolicką.

"Wszystko dlatego, że dziś paliwo dla nacjonalizmu pochodzi z zewnątrz, dostarcza go głównie napływ imigrantów i uchodźców lub poczucie zagrożenia tym napływem. Autor zupełnie pominął kwestię "jakości" tych imigrantów i uchodźców. Migracje do krajów Zachodu choćby z Polski bądź innych krajów Europy wschodniej nie wywołały takich kontrowersji mimo, że nie brakowało opinii typu np. Polacy to złodzieje bądź pijacy. Nie doszło do takiego rozrostu nastrojów nacjonalistycznych, ponieważ społeczeństwa Zachodu nie poczuły się zagrożone w takim stopniu jak dziś
"To jedyna idea, którą ludzie odbierają jak niekwestionowaną prawdę", bo kojarzą nacjonalizm z bezpieczeństwem. Tak w przeszłości tworzyły się narody: plemiona zespalały się w większy "organizm"-naród{nie tak od słowa narodzić się?} by móc stawić opór silniejszemu najeźdźcy. Nic dziwnego, że ta ideologia jest tak atrakcyjna w obecnych czasach w, których hasło "islam będzie rządził całym światem" złowróżbnie pobrzmiewa.

Krytyko Polityczna,
Daleko odeszliście od tego, co Polacy czują i czego potrzebują.

A co czują i potrzebują? Populizm, Wielką Polskę a może wielkopański sarmatyzm?

Jeśli za problem "prącego do przodu" populizmu nie zabiorą się naukowcy i to przedstawiciele nauk ścisłych[kognitywiści, psycholodzy, neurobiolodzy} to marnie widzę dalsze losy lewicy a nawet reszty opozycji. Populizm wręcz podważa sensowność demokratycznych wyborów bo oferta gorsza jest wybierana zamiast lepszej, bardziej wartościowej. Jeżeli tak dalej będzie nastąpi w kampaniach wyborczych wręcz konkurowanie na populizm- zwycięży ten kto bardziej kłamie, bardziej nienawidzi, bardziej stosuje obciach. Jednym słowem zwycięstwo przez chamstwo.

No cóż, należałoby zacytować tak obśmiewanego Lenina: "szag wpieriod, dwa szaga nazad". Panie Sławomirze, nadejdzie dzień, w którym będziemy śmiać się z dzisiejszych problemów. A rozwiąże je biologia, natura. Ćwierć wieku śledzę to, co się wyczynia w naszym kraju i ciągle się tym podniecam, a oprócz tego robię swoje - jak większość Polaków. I jestem szczęśliwa. Postęp cywilizacyjny ma miejsce mimo oporu tłuszczy, kościołów, fanatyków, których działania tylko go spowalniają. Ale ma miejsce i nic tego nie zmieni. Do góry uszy! Przecież wierzy Pan w człowieka.

" To polski przywódca obok Donalda Trumpa stał się symbolem populizmu" - dokładniej: został uczyniony! Pytanie tylko przez kogo ?

" To polski przywódca obok Donalda Trumpa stał się symbolem populizmu, który przez ten rok przekroczył barierę krytyczną i stanowi dziś najpoważniejsze zagrożenie dla zachodniego modelu demokracji." - Jeśli to "tylko" Tramp i Kaczyński , i "tylko" populizm jest dziś najpoważniejszym zagrożeniem dla zach. modelu demokracji, jest tym najważniejszym problemem którego należy się bać, to nachodzą mie myśli rodzaju: cóż to za jest za rodzaj demokracji że wystarczą tylko dwie osoby i jedno zjawisko aby legł w gruzach?

Nie zodzę się z tym - nie zjawisko populizmu, ale przyczyny leżące u jego korzeni są ważniejsze. Populizm to symptom - skutk. Przyczyn jego młody padawanie szukać nam Nużna.

A przyczyną jak się wydaje może być właśnie to co w momencie powstawania tego modelu demok. stało u fundamentu najpierw jako zertliches Pflänzchen a teraz rozrosło się zo rozmiarów vielleicht schon eines gewaltigen Unkrauts. Coś co czasami jest brane pod uwagę we współczesnym dyskursie - ale może tylko jako baza referencji. Nie nie zaskoczę tu nikogo - chyba, mam przynajmniej taka nadzieję - mam na myśli politische Korrektheit. Die Politische Korrektheit.

Jednak przyczyny - jak zwykle przy złożonych problemach - nie ma tylko jednej wg mnie. Der Eskapismus einer nur auf Konsum orientiert gewordenen Gesellschaft, zu schnelz fortschreitender globaizm i zu weit gehenede uwolnienie kapitału transnacjonalnych koncernów, bez wystarczającej gesellschaftlicher Konteolle. Zrzucanie tylko na jedną kartę populistów, to zbyt prymitywne, zbyt redukcjonistyczne podejście.

errata: Przepraszam - w w/w wpisie wkradły się liczne literówki. Wyd 2. poprawione (nieco):

" Pluralizm medialny to chaos informacyjny. Niezależne sądownictwo to chaos prawny. Niezależna administracja publiczna to chaos instytucjonalny" - tak panie Sławkiu. Ale to się tyczy raczej tylko, albo przede wszystkim, krajów takich jak Polska, gdzie np interprpetacje prawa podatkowego mają raz a) b. krótki czas połowicznego "rozpadu"(tu: ważności) i b) sa funkcją położenia geograficznego urzędów skarbowych, oraz c) ich obsady. To jest chaos - taka jest smutna rzeczywistosć, a przynajmniej w odbiorze mass,i nie ma co tego upiększać. Dalej: Ermessensspielraum polskiego systemu finanzamtów petryfikuje /m. in./ ten chaos. Powobny wütender woluntaryzm interperetacyjny jaki jest w sys. podatkowym, jest w wielu pozostałych obszerach życia gospodarczego, społecznego, politycznego, medialnego. Za to są odpowiedzialne - no właśnie , nomen-omen NIEODPOWIEDZIALNE elity. Ta "niezależna" administracja publiczna nie jest tak niezależna jakby należało, jest pełna potologii nie tyko w centrum (patrz skandal reprywatyzacyjny pod zarządem Hanny Gronkiewicz Walc w Warszawie, Adamowicza w Gdańsku, patologia na wysokim szczeblu w Sądzie Apelacyjnymi w Krakowie itd.), ale przede wszystkim w PL powiatowej. W naszym kraju Patologia urosła do rangi systemu. Stąd czkawaka z pupulizmem. Mamy dziadowskie - nie tylko teoretycznie !!! - państwo i elity - to ludzie, gesellszaft, się bronią. Np. Monopolizacja kapitałoiwa mediów, /słaba dywersyfikacja kapitałowa, prawie nie istniejąca w odczuciach mas/ i odpowiedź ze strony społeczeństwa jest, a jakaż mogła by być inna w słabym strukturalnie i instytucjonalnie społeczeństwie odartym /i obdzieranym nadal/ systematycznie przez wcześniej przez neoliberałow z PO,KLD,UW,UD,SLD, .. społeczeństwie? Tym odzeranymn z doświadczania, z przekonania o posiadaniu, siły sprawczości, samosterowności, suwerenności decyzyjnej, tak widzę społeczeństwie jakim widze nasze. Panie Sławku to Pan powinien mi o tym pisać, Pan jestś profesjonalista, ja amator. Prosze ześć z tego Wolkenkukuksnest, tej wieży z kości słoniowej, na ziemię i się dobrze rozejrzeć. No chyba, że Pan to pisze tak .. tak nie "tak na prawdę". Tak tylko próbuje z malutką dozą hipokryzji kreować np rzeczywistośc ...- ale to wtedy przepraszam, a to wtedy rozumiem. Wtedy wiele zdawać sie by wydawało staje się jasne. Tylko jakoś mi to nie pasuje do Pana, Pana przecież szczerze - jak mniemem, bo jeśli jest inaczej to biada, dla nas biada ..- zatroskanego suwerennością decyzyjną, bezpieczeństwem intelektualnym, - dbającego o budowanie Schwarminteligenz, - stosującego zasadę działań niebezpośrednich Bazyla Liddla Harta, aby nie uzależniać alimentowaniem intelektualnym od siebie poskich elit. (Tych na lewo od centrum, bo te na prawo to żywioł i nic nie dają sobie wmówić, pardon : do niczego przekonać.)To nie jesteś Pan, panie Sławku, Pana miejsce jest gdzie indziej. Proszę się przynajmniej nad tym zastanowić.

Świetnie Świetnie. Logicznie i trafnie. I co z tego? do kogo te teksty przekonanego i oświeconego Autora? do równie przekonanych i oświeconych Czytaczy??
Czy nie lepiej zacząć robić coś, co może coś zmienić?
Może zacząć od małego kroku stworzenia portalu kompromitującego post prawdę populistów? Tylko musiał by Pan nauczyć się pisać teksty na ok 100-200 słów, w którym celnie zdemaskuje Pan jedną konkretną post prawdę populistów. Dobrze jeśli w zabawny, a jeszcze lepiej w groźny sposób, a najlepiej wzbudzający u czytających złość na tych którzy post prawdą się posługują
Do tego, gdyby portal był przejrzysty, z łatwą nawigacją, z humorem, forum, itp itd to mógł by Pan coś zmienić.
Moja strategia na walkę z populistami to
1. skompromitować ich post prawdę.
2. Zaproponować coś ludowi który przeżywa różnego rodzaju lęki, obawy, frustracje, fantazje (tu trzeba wczuć się w duszę Polaków). Coś co ukoi i doda nadziei - ma to być coś w rodzaju metadonu dla odstawiających heroinę.

Dla mnie niedoścignionym wzorem takiego opium jest pomysł przywódców Kościoła Katolickiego, którzy wykorzystali lęk przed śmiercią. Produkt KK w postaci - życie wieczne - nic nie kosztujący, a sprzedawany za ciężkie pieniądze jest niedoścignionym wzorem. Niechaj będzie dla Pana natchnieniem;)