Felieton

Zbawcy Polski, najlepsi ludzie

balcerowicz-kaczynski-magia

W ostatnim tygodniu byliśmy świadkami, jak po obu stronach politycznego sporu wylały rzeki wazeliny. Wielka gala tygodnika „W sieci” dla Prezesa Wolności i skromniejsze 70. urodziny „Wielkiego Ekonoma” obchodzone przez „Gazetę Wyborczą” wyznaczyły nowe standardy tego, jak bardzo na kolanach należy mówić do swoich politycznych idoli.

Okazuje się, że mieliśmy szczęście żyć w czasach najlepszych z ludzi. Pierwsza z tych „pomnikowych postaci” to Jarosław Kaczyński: „laureat pięknego tytułu”, „dowcipny”, „autoironiczny”, sympatyczny, „strumień myśli, informacji, diagnoz, pytań, analiz”, który „poszerzył zakres osobistej wolności”. To „charyzma utkana z potęgi myśli”, człowiek odważny, skłonny do poświęceń. „Wizjoner, niezależny do bólu”, który „mówił rzeczy nie zawsze popularne, nie zawsze najłatwiejsze” i był cierpliwy w chwilach trudnych oraz „z uporem odwoływał się do pewnego zespołu wartości” i „sam sięgał po swoją wolność po wielekroć”, „doświadczał tej wolności”. To „lider, który ma pogląd na wszystko od polityki zagranicznej po edukację”, „bezwarunkowy autorytet”, „gwarant tego, że sprawy idą w dobrym kierunku”, „jednocześnie człowiek bardzo bliski”. „Należy się mu wdzięczność”, bo „dał nam pluralizm”, zwalczył komunę, dał nam „renesans polskiego patriotyzmu, myślenia kategoriami polskiego interesu” i to dzięki niemu „powiększył się margines realnej wolności”, bo „przełamał ileś tam determinizmów, rozbił ileś mitów”, „włączył nas w grę o zmianę świata” i „dał nadzieję na świat, i bardziej skomplikowany, i lepszy” (cytaty za wygłoszoną na gali laudacją Piotra Zaremby).

Obejrzałem galę tygodnika Wsieci i nie mogłem się z Wami nie podzielić najlepszymi fragmentami 🙂 Subiektywny wybór z relacji wręczenia nagrody "Człowiek wolności".

Posted by Jan Śpiewak on Friday, January 27, 2017

 

Drugi gigant to Leszek Balcerowicz: „Obywatel Rzeczypospolitej Duchów Wolnych” zdyscyplinowany, ideowy, kompetentny, ofiarny, pragmatyczny, „demokrata wolny od patetycznych frazesów”, solidny, rzeczowy, patriota „wolny od szowinizmu i ksenofobii”; „ciekawy świata” umiejący wejść „w dialog bez kompleksu niższości”, twardy i uparty realizator wizji, bystry i precyzyjny obrońca rozumu, „ciepły i serdeczny przyjaciel”, „twórca polskiego cudu”. Człowiek, którego życie jest misją, zadaniem do wykonania, który nie ma w sobie niczego z celebryty, megalomana czy koniunkturalisty i „należy do zaszczytnego zakonu”; konsekwentny, skromny, prawdziwy i uczciwy (cytaty za Adam Michnik, Leszek gorszego sortu)

W tej z ducha bizantyjskiej formie w tym samym momencie znalazły swój opis postacie emblematyczne dla ostatnich 28 lat „wolności”. Dwaj skrajni idealiści. Jeden opętany wizją „wolnego rynku”. Drugi wizją „narodu”. „Aferał” i „Karakan”, „Balcerek” i „Jarkacz”, „Modernizator” i „tradycjonalista”. „Profesor Leszek Balcerowicz” i „Naczelnik Jarosław Kaczyński”. Dwa symboliczne bieguny świata podzielonego na  obozy od wieków rządzące Polską – „oszołomów” i „aferałów”. Obaj przekonani o swojej dziejowej misji zbawcy.

Kiedy byłem dzieckiem, Balcerowicz obiecywał modernizację, a ja mu wierzyłem.

Całe moje dorosłe życie wyznaczał polityczny spór tych dwóch fetyszy – „rynku” i „narodu”, będący jak dwie twarze tej samej głowy.  Liberalny fetysz modernizacji, gdy się wprowadza go w życie, sprawia, że „wszystko, co stałe, rozpływa się w powietrzu”: patriarchalna rodzina, religijne dogmaty, tradycyjne wartości, ale i pewność zatrudnienia. Narodowy, kiedy pozwolić mu działać, ogranicza formy dozwolonej ekspresji: seksualnej, tożsamościowej, religijnej. Zmusza, by kochać bezkrytycznie Ojczyznę i pragnąć oddać za nią życie, w mundurze, z karabinem ręku, Zaprzęga nas bezlitośnie do kieratu, jakim są „odwieczne narodowe obowiązki”.

Kiedy byłem dzieckiem, Balcerowicz obiecywał modernizację, a ja mu wierzyłem. Polska miała opuścić sferę junt wojskowych, przewrotów i dyktatur, by już na wieki dołączyć do stabilnych demokracji. Drogą do tego miał być liberalizm gospodarczy i Unia Europejska. Okazało się jednak, że to właśnie turbokapitalizm cofnął nas do szufladki „dzika Europa Wschodnia”, z jej nacjonalistycznym bajkopisarstwem, niestabilnością polityczną i mocarstwowymi fantazjami karzełków. Dał pole działania ludziom, którzy za dużo czytali Sienkiewicza, a za mało raczyli się Brzozowskim.

I tak się to ciągnie w Polsce od wieków. Bezlitośni „modernizatorzy” sami mimowolnie wywołują agresywną, ultrakonserwatywną reakcję. Mieszko I tworzy Masława, Stanisław August Poniatowski – Konfederatów Barskich, margrabia Wielopolski – powstańców styczniowych, Gomułka – Wyszyńskiego, Balcerowicz – Kaczyńskich. „Leszek znacznie bardziej ufa niżom statystycznym i wskaźnikom wzrostu bądź deficytu niż ludzkim emocjom: nadziejom, rozczarowaniom, frustracjom. A przecież te emocje bywają równie ważne jak tamte wskaźniki.” trafnie zauważa w potoku swojego peanu Michnik. Odgórna modernizacja, która nie dba o ludzkie koszty lubi wybuchnąć w ludzie najgorszą reakcją. Symbolem jej jest dziś Jarosław Kaczyński i jego klika, oklaskująca samozwańczego Namiestnika w Filharmonii. Psychoanaliza uczy, że wszelki naddatek, to ukrycie realnego braku. Nazwa nagrody „w sieci” dużo mówi, co chciałoby ukryć pod tą etykietką to środowisko. Z ultrakonserwatywnego zamordysty Kaczyńskiego taki człowiek wolności, jak z organizacji bankstera Balcerowicza rzeczywiste forum obywatelskie.

Kiedy miałem naście lat, Kaczyński był kwintesencją „oszołoma”.

Kiedy miałem naście lat, Kaczyński był kwintesencją „oszołoma”. Jego próbujący obalić prezydenturę Lecha Wałęsy „Marsz na Belweder” spalił zupełnie na panewce. Jego partia – Porozumienie Centrum w wyborach 1993 r. poległa zupełnie. W następnych wszedł do parlamentu z listy hiperpatriotycznego Ruchu Odbudowy Polski, z którego momentalnie odszedł, samotnie zasiadając w ławach sejmu jako poseł niezrzeszony. Triumfy święciło znienawidzone przez niego środowisko Unii Wolności, a Leszek Balcerowicz był wyrocznią i czołowym autorytetem. Kto się z nim nie zgadzał, był wariatem, niedoukiem i „homo sovieticus”. Dziś to Kaczyński rozdaje karty. I biorąc pod uwagę styl i skuteczność działań opozycji, może robić to aż do śmierci. A pochodzi z rodziny raczej długowiecznej.

Jeśli nie uda się wcisnąć między szprychy tego politycznego perpetuum mobile racjonalnej, oddolnej, prospołecznej, transparentnej i merytorycznej lewicowej narracji, już zawsze będziemy skazani na prace tego liberalno-konserwatywnego aparatu. Na „aferałów” albo „oszołomów”. Na dwie partie, które rządzą Polską od transformacji 1989 r. i które rządziły w niej przez wieki. Na mężczyzn zawieszonych w morzu sługusów, pomagierów i delfinów. Na relację folwarczną na zmianę z sarmackim szaleństwem. Na ludzi bez serca i tych, których serce jest zdecydowanie większe niż rozum.

Bio

Przemysław Witkowski

| Poeta, dziennikarz i publicysta
Przemysław Witkowski – poeta, dziennikarz i publicysta; dwukrotny stypendysta Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu; absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Wrocławskim; doktor nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce; opublikował „Lekkie czasy ciężkich chorób” (2009); „Preparaty” (2010); „Taniec i akwizycja” (2017), jego wiersze tłumaczono na angielski, czeski, francuski, serbski, słowacki, węgierski i ukraiński.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Co by nie mówić to Czesi i Węgrzy nie mieli takiej inflacji jak my w 1990

W jaki sposób Gomułka wykreował Wyszyńskiego? Bo mi jakoś chronologia się nie zgadza. Gdy uwięziono Wyszyńskiego, Gomułka już siedział.

Zapewne Gomułka grypsował. A nawet jak nie grypsował, to czy nie jest obowiązkiem tego neobolszewickiego portalu obrzucanie łajnem kościoła i jego ludzi?

Gdyby nie Big Gang Balcerowicza nie pisalbys teraz tego felietonu na swoim applu. Looknij sobie co się dzieje w innych republikach postsowieckich. W skali świata zaliczasz się do bardzo bogatej garstki.

Bardzo tendencyjna i niesprawiedliwie uproszczona ocena Balcerowicza. Mam 65 lat i też ,,dopłaciłem,, do jego reform jednak uważam, że były niezbędne i szkoda że zabrakło determinacji w ich kontynuowaniu. Niestety większość rządzących po Balcerowiczu dewastowała system i robi to dalej (wzrost zadłużenia, zniszczenie Kas Chorych, przywileje dla mundurówki i górników, OFE itd.) sprawia że z lidera modernizacji i rozwoju staniemy się znowu obiektem specjalnej troski.

Balcerowicz ma swoje jasne i ciemniejsze strony, daleki jestem od demagogicznego oskarzania go o rozwalenie (rozpadajacej sie) gospodarki poznego PRL-u i wczesnej III RP, ale nie mitologizujmy jego postaci. Transformacja byla udana, biorac pod uwage material ludzki jakim dysponowalismy byc moze bardzo udana, ale nie byla idealna, popelniono w drodze wiele bledow ktorych skutki bedziemy odczuwali przez dekady. Na przyklad dzika prywatyzacja ktora doprowadzila do tego ze kluczowe sektory znajduja sie dzisiaj w wiekszosci w rekach kapitalu zagranicznego. Oddane za bezcen, dzisiaj przynoszace nowym wlascicielom wielomiliardowe zyski.

Nie pomyliły Ci się przypadkiem strony WWW, drogi neoliberale? Reformy Balcerowicza to -25% PKB. To jest fakt. Do czego się brał w ekonomii to potrafił rozwalić doskonale. Pierwszy raz efekty już wspomniałem. Natomiast jego urzędowanie w NBP zakończyło się bezrobociem 20%...

W momencie gdy zaczęto wprowadzać plan Balcerowicza, panowała w Polsce hiperinflacja (roczna stopa inflacji w 1989: +639,6% która zaczęła narastać po wyborach od sierpnia 1989 roku), zadłużenie zagraniczne wynosiło 42,3 mld USD (64,8% PKB według GUS), występowały olbrzymie niedobory rynkowe oraz postępująca, nieformalna dolaryzacja obrotu, a całej gospodarce groziła zupełna zapaść.

Sierakowski
Z drugiej strony prywatyzacja czesto polegala na oddawaniu polskiego majatku narodowego za bezcen zagranicznemu kapitalowi. Na przyklad sektor tak podstawowy jak bankowy kontroluje dzisiaj w wiekszosci kapital zagraniczny, co bardziejnadaje III RP status postkolonialnej peryferii, anizelu cudu gospodarczego.

Poza tym my nie bylismy republika sowiecka, wiec nie porownuj nad do Ukrainy, tylko do Czech.

Ale dlaczego my się porównujemy np. z Czechami? Nie mamy prawa się z nimi porównywać. Czesi to kulturalny, cywilizowany naród z tradycjami demokratycznymi, który 100 lat temu zamieszkiwał jeden z najbardziej rozwiniętych regionów w Europie.

Jesli nie mozemy sie porownywac z Czechami, to tym bardziej nie mamy prawa porownywac sie z bylymi republikami sowieckimi.

W przeciwienstwie do Ukrainy czy Bialorusi nie bylismy republika sowiecka (Czesi tez nie). Nasze tradycje panstwowotworcze i narodowotworcze siegaja I RP (XVIII wiek), panstwowosc Ukrainy i Bialorusi zaczyna sie w lata 90-te XX wieku, bo trudno traktowac efemeryczne lokalne twory po I wojnie swiatowej jako pelnoprawne tradycyje panstwowe (z oczywistych wzgledow Rus Kijowska nie ma nic wspolnego z tradycjami panstwowosciowymi Ukrainy, tak jak Bizancjum nie ma z tradycjami panstwowosciowymi Grecji). Ponadto na Bialorusi i w niektorych regionach Ukrainy (zwlaszcza Donbas) procesy narodowotworcze maja krotka i slaba tradycje. Poczucie odrebnosci narodowej, wspolnoty kulturowej, jest tam bardzo slabo rozwiniete, nie ma zadnego porownania z tradycjami narodowymi w Polsce czy Czechach. Tak jak i Czesi jestesmy ochrzczeni przez Rzym, co sila rzeczy historycznie od czasow Mieszka wiazalo nas z kregiem kulturowym zachodniej cywilizacji (Czesi to troche inna sytuacja, bo byli zarazem czescia Rzeszy Niemieckiej, ok).

Kiedy w 1991 r. powiedzieliśmy, że chcemy wchodzić do Unii Europejskiej, traktowano nas tak, jak by dziś potraktowano Mongolię, gdyby wystąpiła z podobnym żądaniem. Nie jak Ukrainę, jak Mongolię. Byliśmy krajem zacofanym gospodarczo i kulturowo.

Ostrożnie z Czechami. Kraj obecnie bardzo społecznie rozwarstwiony i skorumpowany.

"Kiedy w 1991 r. powiedzieliśmy, że chcemy wchodzić do Unii Europejskiej, traktowano nas tak, jak by dziś potraktowano Mongolię, gdyby wystąpiła z podobnym żądaniem. Nie jak Ukrainę, jak Mongolię."
"Ale dlaczego my się porównujemy np. z Czechami? Nie mamy prawa się z nimi porównywać. Czesi to kulturalny, cywilizowany naród z tradycjami demokratycznymi"
"Ostrożnie z Czechami. Kraj obecnie bardzo społecznie rozwarstwiony i skorumpowany."

LOL XD

Merytoryczna glebia i spojnosc twych argumentow zaimponowala mi. W 1991 bylismy traktowani jak Mongolia, przyszedl Balcerowicz, zastal Mongolie, i zrobil z Polakow bardza bogata garstke w skali swiata (twoje slowa). Z drugiej strony do Czech nie mozemy sie porownywac bo to kulturalny i cywilizowany narod z tradycjami demokratycznymi (wiadomo, Polacy to tacy europejscy Irokezi), z innej strony lepiej do Czech sie nie porownywac bo tam korupcja i nierownosci.

Zupelnie jakby Polska nie byla zacofanym gospodarczo krajem (przypominam ze w ostatnich latach wyemigrowalo kilka mln Polakow), i zupelnie jakby u nas nie bylo korupcji, i zupelnie jakby u nas nie rosly nierownosci. Majaczysz na teczowo.

Z mojej strony to koniec tej dyskusji, nie ma sensu. Jak chcesz mitologizowac Balcerowicza i transformacje to ci nie przeszkadzam. Dla mnie transformacja koniec koncow byla bardzo pozytywna bo przyniosla niezaprzeczalna poprawe poziomu zycia Polakow, rozwoj kraju, ale to nie zmienia faktu ze w drodze popelniono wiele bledow, niektorych skutki bedziemy odczuwali przez dekady.

Wzmianki o Mongolii i Czechach to cytaty z wywiadu z Markiem Belką w kulturze liberalnej. Musisz więcej czytać.

To nie zmienia faktów. 🙂 Tymczasem za czasów prezesury NBP Balcerowicza, nie było już żadnej hiperinflacji. No i "wspaniały mistrzu" doprowadził do bezrobocia na poziomie 20%...

Krzysztof Mazur

Ograniczenie ekspansji kredytowej za Balcerowicza w NBP było oczywiście słuszne, zapobiegło kryzysowi bankowemu w Polsce w kolejnych latach i tym samym uchroniło przed recesją. Za to później mieliśmy zbyt luźną politykę NBP i to się źle skończy.

O oczywiście v-25 PKB oraz 20% bezrobocia są słuszne i nawet cudowne. 😛 Taka logika neoliberałów...

Krzysztof Mazur

Poniatowski i Wielopolski nie mieli wielkiego pola manewru i robili, co mogli. Prawdopodobnie też Mieszko, chociaż o nim niewiele wiadomo. Konfederacja Barska była dziełem bardziej Zygmunta III i Piotra Skargi. Oraz niejakiej Katarzyny, o której nie słyszał poseł Suski. Powstanie styczniowe nie było ludowym buntem (podobnie zresztą jak Konfederacja), tylko efektem walki o władzę wewnątrz ugrupowań konspiracyjnych. Gomułka nie wylansował Wyszyńskiego, ani nie był modernizatorem. Wreszcie nie Balcerowicz wylansował Kaczyńskiego, tylko Buzek, który wziął Lecha Kaczyńskiego do rządu po wyrzuceniu Balcerowicza. Na Węgrzech nie było Balcerowicza, ani jego planu, a Orban ma dużo większe poparcie niż Kaczyński w Polsce. To że PiS uzyskał bezwzględną większość mając 37,5 % głosów jest nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności oraz efektem znudzenia wyborców, z których część traktuje wybory jako zabawę w szukanie 'czegoś nowego' i teraz padło na PiS. Ja się nie spodziewam długich rządów PiSu, ale jeśli wyborcy będą tak chcieli, to ich wybór i ich problem.

Obaj zasluzyli w najlepszym w najlepszym wypadku na wiezienie. Aferzysta Kaczynski(Fozz, Telegraf itd.) Balcerowicz za zniszczenie polskiej gospodarki.

Obiecywał modernizację i słowa dotrzymał. Polska jako kraj jest zmodernizowana {miałby Pan w socjalizmie komórkę czy lap-topa?} a, że nie da się zmodernizować łepetyn Polaków to inna sprawa. Może to kwestia genów?

Obiecywał modernizację i słowa dotrzymał. Polska jako kraj jest zmodernizowana {miałby Pan w socjalizmie komórkę czy lap-topa?} a, że nie da się zmodernizować łepetyn Polaków to inna sprawa. Może to kwestia genów?

Oczywiscie ze w socjalizmie mielibysmy laptopy czy komorki. Tak samo jak ludzie za PRL mieli pralki, lodowki itd. A do tego bylaby stabilna praca i zabezpieczenia socjalne. Ciezko byloby sie wybic na bardzo duze bogactwo i to was skrajna prawice pewnie tak boli. Niektorzy sa szczesliwi tylko wtedy jak maja swiadomosc ze innym jest gorzej.

"Tak samo jak ludzie za PRL mieli pralki,lodówki itd". Porównanie nieadekwatne. Do tego by korzystać z lodówki czy pralki potrzeba energii elektrycznej a do tej pierwszej jeszcze wody i proszku, zaś do korzystania z łączności komórkowej czy z laptopa infrastruktury, oprogramowania, sieci internetowej. Socjalizm nie podołałby temu zadaniu chyba,że całość technologii i urządzeń zaimportowałby.

Spokojnie by podal. Nie takie rzeczy sie udawaly, ktore dzis nie sa mozliwe.

W PRL czekało się na zainstalowanie telefonu w mieszkaniu wiele lat. W tym czasie na Zachodzie numer telefonu kupowało się równie sprawnie jak teraz u nas. Mój blok doczekał się telefonów w mieszkaniach dopiero w latach 90. Dlatego byłam bardzo zdziwiona, kiedy w połowie lat 90. mój brat zamówił linię telefoniczną do swojego mieszkania i niemal od razu mu ją podłączyli. To tyle jeśli chodzi o ogarnianie infrastruktury multimedialnej w socjalizmie.
Przypominam też że w PRL mogliśmy korzystać z 2 programów telewizji, a o kablówce nikt nie słyszał. Szczęśliwcy, których było na to stać, kupowali anteny satelitarne i oglądali programy w obcych językach. W tym samym czasie w Niemczech kablówka była czymś oczywistym.
Dlatego przypuszczam, że gdyby dalej istniał PRL, nasza sieć komórkowa i dostęp do internetu byłyby teraz na poziomie tego co mieliśmy w latach 90.

W PRL czekało się na zainstalowanie telefonu w mieszkaniu wiele lat. W tym czasie na Zachodzie numer telefonu kupowało się równie sprawnie jak teraz u nas. Mój blok doczekał się telefonów w mieszkaniach dopiero w latach 90. Dlatego byłam bardzo zdziwiona, kiedy w połowie lat 90. mój brat zamówił linię telefoniczną do swojego mieszkania i niemal od razu mu ją podłączyli. To tyle jeśli chodzi o ogarnianie infrastruktury multimedialnej w socjalizmie.
Przypominam też że w PRL mogliśmy korzystać z 2 programów telewizji, a o kablówce nikt nie słyszał. Szczęśliwcy, których było na to stać, kupowali anteny satelitarne i oglądali programy w obcych językach. W tym samym czasie w Niemczech kablówka była czymś oczywistym.
Dlatego przypuszczam, że gdyby dalej istniał PRL, nasza sieć komórkowa i dostęp do internetu byłyby teraz na poziomie tego co mieliśmy w latach 90.

turbokapitalizm cofnął nas do szufladki „dzika Europa Wschodnia”, z jej nacjonalistycznym bajkopisarstwem, niestabilnością polityczną i mocarstwowymi fantazjami karzełków. A to w innych krajach unijnych nie ma partii nacjonalistycznych, ruchów neonazistowskich i suprematystycznych? Tam też winien "turbokapitalizm"?

Jak widać z postów utrafił pan w sedno.

"Jak widać z postów utrafił pan w sedno."
Już któryś tam razem operujesz tym frazesem na tym portalu. gdyby traktować go serio, można by powiedzieć, że Donald Trump zawsze trafia w sedno, bo zbiera ostre krytyki i polemiki, gdy cokolwiek zrobi lub powie.

Nie drogi Aristodemosie, ale miło mi, że mnie śledzisz, tutaj chodziło o treść artykułu, Trumpowi, już to pisano chodzi o urażone ego, w ten sposób zwraca na siebie uwagę, której nie doznał ze strony zapracowanego ojca.

To nie ma znaczenia, tak czy inaczej argument, że jeśli artykuł jest mocno krytykowany, to tym samym "trafia w sedno", czyli jest zasadny - taki argument jest śmieszny. Wstaw sobie zamiast osoby Trumpa dowolny artykuł jego zwolenników, i powiedz sobie, że ilość krytyki, jaką zbiera, dowodzi tego, że trafia on w sedno.
"zwraca na siebie uwagę, której nie doznał ze strony zapracowanego ojca." - maestro psychoanalizy! A skąd o tym wiesz, Trump zwierzał się z kompleksów i snów?

a mów co chcesz, walcz z całym światem

Zaprzęga nas bezlitośnie do kieratu, jakim są „odwieczne narodowe obowiązki”. Właśnie, skoro są "narodowe obowiązki" to i jest "narodowa religia". Jest nią "narodowy" katolicyzm w formach możliwie sklerykalizowanych i zdogmatyzowanych, {proszę to porównać choćby z protestancką Szwecją}.
Pozdro.

ARTYKUL D.N.O.

Miecław/Masław odrzucił chrześcijaństwo, ale co do zakresu silnej władzy książęcej, był takim samym "modernizatorem", jak pierwsi Piastowie. Stanisław August Poniatowski był daleki od bycia "bezlitosnym modernizatorem" czy doktrynerem, a konfederacja barska była reakcją na sejm radomski 1767/8. Wielopolski był ostrożnym i elastycznym konserwatystą (nie - reakcjonistą), żadnym doktrynerskim modernizatorem. Nawet Gomułka, w ramach komunizmu, był odległy od radykalnej i fanatycznej komunistycznej wersji modernizacji. To on przecież puścił w obieg określenie "realny socjalizm" - pierwotnie, o czym mało kto dziś pamięta, było do krytyka tzw. dogmatyków, którzy, zdaniem Gomułki, wierzyli w nierealne utopie, a według Gomułki taki socjalizm, jaki jest (tj. był za jego czasów), to jedyny realny. P. Witkowski - nie pierwszy raz - pokazuje, że jego wiedza historyczna jest żadna.
"relację folwarczną" - i Autor, i p. Leder posługują się tym pojęciem bez zadania sobie najmniejszego trudu sprawdzenia, jak faktycznie w historii, Polski, i nie tylko Polski, ten folwark wyglądał
"Jego próbujący obalić prezydenturę Lecha Wałęsy „Marsz na Belweder” spalił zupełnie na panewce. - bo ten marsz nie stawiał sobie za cel obalenia prezydentury Wałęsy. Cokolwiek by złego nie mówić o J. Kaczyńskim, nigdy nie był on fantastą politycznym w tym sensie, by podejmował działania nie mające w danym momencie najmniejszej szansy powodzenia.
Akurat w 1993 miała miejsce znana rozmowa Kaczyńskiego z Michnikiem, w której obaj panowie, przy całej sporej różnicy poglądów, rozmawiali jak kulturalni polemiści, nie jak nienawidzący się wrogowie. Zatem dla Michnika w 1993 Kaczyński nie był "kwintesencją oszołomstwa". P. Witkowski, mógłby Pan trochę przyłożyć się do pracy i coś posprawdzać, zanim chwyci Pan za felietonowe pióro, bo tak to tylko kalkuje Pan stereotypy.
"bankstera Balcerowicza" - znakiem klasy człowieka jest także i to, że wobec ludzi, których nie lubi, i których bardzo krytykuje, potrafi wstrzymać się od obelg i nieuzasadnionych oskarżeń. Profesorowie Kowalik czy Kołodko potrafili poddać miażdżącej krytyce politykę gospodarczą Balcerowicza i jego poglądy, ale nigdy nie posunęli się do tego, i do głowy by im to nie przyszło, by nazywać go "banksterem". A może p. Witkowski nie wie, co to słowo znaczy? Bo "bankster" to bankowy gangster, który kręci interesy kosztem klientów, łamiąc i naciągając prawo. Oskarżano (nie mówiąc już o udowodnieniu) Balcerowicza o coś takiego?

istna burza myśli, tylko co z tego wynika?

Prościej pisać, niestety, nie potrafię.

Pary Wielopolski- powstańcy styczniowi i Gomułka - Wyszyński nie mają najmniejszego sensu dla wykreowanej przez Autora dychotomii - "bezlitośni modernizatorzy" wywołujący "agresywną, ultrakonserwatywną reakcję". Wielopolski, typowy konserwatysta (z poglądów i z usposobienia), dokonywał ostrożnych, stopniowych reform, podczas gdy większość opinii publicznej, w tym przyszli powstańcy, chcieli właśnie kroków radykalnych - a zatem było zupełnie odwrotnie, niż chciałby p. Witkowski. Wyszyński na zwolnienie go przez Gomułkę z więzienia nie odpowiedział wcale triumfalizmem z powodu ustępstwa czerwonej bestii. Jak odpowiedział? Wezwał katolików do masowego uczestnictwa w wyborach do sejmu w 1957, co więcej, do "głosowania bez skreśleń", a więc do legitymizowania frekwencją tego pseudoplebiscytu, jakim było głosowanie zwane dla pozorów "wyborami". Wyszyński w ogóle umiał politykować z komuną, i to było źródło jego sukcesu, jakim był okrzepły i wpływowy, zwłaszcza jak na kraj komunistyczny, kościół katolicki. Gdyby chciał przewodzić "agresywnej ultrakonserwatywnej reakcji", niczego by nie osiągnął, poza może męczeńską koroną, jak kardynał Mindszenty.