Felieton

Panicz Ryszard kupuje od plebsu, kiedy chce

Ryszard Petru. Fot. Demotywatory.pl

To jego wolność, to jego przywilej, to jego prawo. Nikt mu tego nie zakaże. Ma czas i pieniądze.

Kiedy miałem pięć lat, chciałem być prezydentem. Kiedy miałem osiem – archeologiem, takim na pełnym Indianie Jonesie, z kapeluszem i pejczem. W wieku dwunastu widziałem się w przyszłości posłem. Cztery lata później pragnąłem zostać psychologiem sądowym. Za kolejne dwa lata chciałem już działać na misjach humanitarnych. Za cztery wierzyłem, że zostanę naukowcem. Dziś mam trzydzieści pięć i moimi marzeniami są: rok się nie przeprowadzać, rok być z tą samą dziewczyną, żeby dochody były okej i w miarę stabilne.

Bo nie są. Nic innego nie robię, tylko tworzę dzieła. Nieważne czy w gazecie, czy na uczelni, czy w firmie. Jestem twórcą pełną gębą. Twórcy tworzą, kiedy im w duszy gra, więc nie ma problemu, żebym tworzył w poniedziałek rano, piątek wieczór czy w niedzielę. Żebym tworzył po dwanaście godzin, w święta tworzył, w weekendy.

Mieć albo nie mieć wolnego w niedzielę – oto jest pytanie

Ilu nas takich jest? Trudno policzyć. W każdej branży. Bo Polak jest tani i pokorny, choć po godzinach mocny w gębie. Pan daje pracę, a pracownik weźmie, co ma zrobić. W końcu prawie 60% z nas nie ma oszczędności, a w związkach zawodowych działa tylko co dziesiąty. Ilu nas jest – pracujących ponad siły, w tygodniu i w weekendy, w zimie grzejących rozsądnie, jeżdżących rowerem niekoniecznie z miłości do cyklizmu, mających modne meble z palet, bo wizyta w Ikei zrobiłaby z naszego budżetu miesięcznego rzeszoto. Używane książki, AGD z OLX, ubrania z sekendhendów – to jest nasza codzienność.

„Możesz zdechnąć, najważniejsze żebyś przyszła dziś do pracy”

Bierzemy fuchy i fuszki, zlecenia, pół etatu, ćwierci, ósemki, dorabiamy w knajpach, u rodziny, na kasie w markecie, dowożąc pizzę, na promocjach. Bo stary nie płaci alimentów, bo dziecko potrzebuje na zęby, bo zepsuła się pralka, bo idą święta. I zastanawiamy się regularnie, czy to już, czy jeszcze nie czas, żeby kupić bilet do Norwegii czy Anglii.

Mój kuzyn powiedział ostatnio, wiesz, pierdolę nie wracam, po jaką cholerę. Tu był anglistą w liceum, tam jest ratownikiem na basenie. Jego żona była urzędniczka w gminie, tam pracuje w restauracji. Tu mieli problemy z wiązaniem końca z końcem, a przecież i tak mieli, jak na Polskę, pracę-marzenie. Tam mają dwa samochody i fajne mieszkanie. Dlaczego? Bo tam płacą im godnie. A tu się dyskutuje, czy zakaz pracy sklepów w niedziele nie odetnie aby zatrudnionym ważnego źródła dochodu.

Nikt nie pyta, czemu tak mało zarabiają, że muszą pracować w weekendy? Nikt też nie zwraca uwagi, że kiedyś trzeba odpocząć po robocie, bo się nie dożyje emerytury, której przecież i tak po latach na śmieciówkach nie będzie. To nie Polacy są tak pracowici. To pensje w Polsce są nic niewarte.

No czysta rozkosz – zlać jedyny potencjalnie wolny dzień w tygodniu, iść do roboty i pilnować, czy prosto stoją wózki w sklepie, rozładowywać dostawę albo siedzieć na kasie ze świadomością, że nie ma się pieniędzy na utrzymanie rodziny z pracy.

Kto próbował, ten wie, jaka to przyjemna perspektywa mieć pracę trochę tu, trochę tam, a w ogóle to bez dni wolnych. Jak świetnie działa to na psychikę, jak zbawiennie na życie rodzinne. Jak dobrze się śpi, jak wspaniale trawi, i wcale nie sięga się po weed i alko, żeby rozładować napięcie. Czysta rozkosz obcowania z klientami w niedzielę wyrównuje przecież takie drobiazgi.

I wtedy pojawia się panicz Ryszard cały w bieli, podjeżdża SUV-em pod hipermarket i mówi #KupujęKiedyChcę.

Panicz zajechał i żąda mascarpone, ciabbatty, proscciuto, kalamaty, łososia, rolki sushi, vina verde, karczochów, belgijskiego piwka, szwajcarskiej czekolady. Chce kupić sobie spinki do mankietu, krawat, wodę kolońską, jakiś drobiazg dla żony czy kochanki. Koniecznie tego dnia musi nabyć głośniki do wieży, notes w skórze, pióro, dla dzieci gry na pleja i klocki.

To jego wolność, to jego przywilej, to jego prawo. Nikt mu tego nie zakaże. Ma czas i pieniądze. Jeśli chce, może polecieć na Maderę. Jeśli nie chce, nie musi. Stać go. To zresztą bardzo proste tak myśleć i żądać od innych prawa do pracowania w niedzielę. Wystarczy mieć zero empatii.

I masę hipokryzji. Ludzie panicza Ryszarda pracują przecież w jego biurze poselskim od piątku do niedzieli. Od 10 do 16.

Opinie na temat zakazu handlu w niedziele mogą być różne. Biorąc pod uwagę, że mam doświadczenie wyjaśniania faktur za…

Opublikowany przez Katarzyna Paprota na 4 października 2017

 

I kiedy on bidulek zrobi swoje zakupy, jak nie w niedzielę, kiedy on taki zaharowany w tygodniu? Biorąc pod uwagę, jaki to dramat dla naszego styranego sześcioma godzinami pracy dziennie reprezentanta, sugeruję Ryszardowi Petru wystąpić o azyl w jakimś kraju, gdzie państwo nie przeregulowuje życia obywateli, gdzie każdy z inicjatywą może pracować i kupować kiedy chce oraz gdzie nikt zakazuje pracowitym dwunastolatkom pracy w handlu czy w kopalniach. W Kongo, w Somalii, w Bangladeszu, a z bliższych regionów w Turcji.

Bon voyage Rychu, godspeed.

#OdwiedzamRysiaKiedyChcę

„Wszystko jest dostępne. Tylko weź się do roboty!”

 

Bio

Przemysław Witkowski

| Poeta, dziennikarz i publicysta
Przemysław Witkowski – poeta, dziennikarz i publicysta; dwukrotny stypendysta Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu; absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Wrocławskim; doktor nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce; opublikował „Lekkie czasy ciężkich chorób” (2009); „Preparaty” (2010); „Taniec i akwizycja” (2017), jego wiersze tłumaczono na angielski, czeski, francuski, serbski, słowacki, węgierski i ukraiński.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Jasne, bo plebs nie kupuje w niedzielę...

A ja uważam, że ten tekst jest bardzo dobry! to nie pierwsza wpadka Petru. Po raz kolejny udowadnia, że opozycja to tylko banda snobów pozbawionych wrażliwości społecznej.

Czym jest "wrażliwość społeczna"? Wrażliwość rozumiem, ale nie istnieje coś takiego jak społeczeństwo, więc czym jest "wrażliwość społeczna"?

Pytanie czy Ryszard Petru musi mieć lewicowe poglądy i jeśli nie ma, to musi być obiektem hejtu, jakiś absurdalnych zaczepek, które niewiele różnią się działań PIS-u. Z godzin otwarcia biur autor wyciąga wniosek, że Petru nie pracuje w weekendy, soboty, niedziele, nagle znaleźli się eksperci od życia zawodowego i prywatnego Ryszarda Petru ?

Matko, jaki głupi i w złym guście tekst. Rence opadajo.

Co za idiotyczny tekst

Człowiek przeczyta coś takiego i mu słabo. Beznadziejny tekst który pokazuje tylko że Pan Przemek nie lubi Pana Rysia. Nie było by w tym nic złego jakby napisał to na swoim blogu, który odwiedza 6 osób miesięcznie. Ale nie, pan Przemek musi zaśmiecać fajne miejsce, które przez to traci...
Sporo traci

A ktoś lubi Rysia? Chyba tylko Joasia.

Nie chodzi o to kto lubi Pana Rysia, chodzi o to ,że jest to miejsce wymiany poglądów i rozwiązywania problemów, które chciało by stworzyć alternatywę dla naszej rzeczywistości w której jest wiele do poprawienia.
Natomiast Pan Przemek przychodzi i mówi:
-jestem twórcą i pracuję kiedy chcę, czyli z rzadka
-mam za mało kasy i nie stać mnie na zakupy (patrz punkt jeden)
-żadna dziewczyna nie wytrzymała że mną dłużej niż rok (a kto lubi narzekających frustratów)
-Pan Rysio jest zły bo wszystko co powyższe robi inaczej No i w ogóle ma kasę, dziewczynę i Suva a nie rower ( ci na rowerach są bardziej wiarygodni) NO I ROBI ZAKUPY W NIEDZIELĘ.

Dla czego wszyscy podniecają się jakimiś tematami zastępczymi czyli ile niedziel w miesiącu pracownik handlu może spędzić w kościele ( bo to przecież o to chodzi) a nie jak poprawić los ich i ich rodzin?
Prosta arytmetyka wskazuje, że taki zakaz pogorszy i zakonserwuje i tak zły stan rzeczy.
Zakładając w dużym uproszczeniu, że w sklepie pracuje 100 osób co się stanie po skróceniu tygodnia? Naprawdę nic? 10-15 ląduje na bruku i tyle. W tej chwili u mnie w miejscowości jest niedobór pracowników. W sklepach brakuje ok 20% stanu osobowego. Markety zaczynają konkurować ze sobą i w ten sposób los pracownika handlu poprawia się w zaskakującym tempie.
4 lata temu standardem była praca rozliczana w sposób: ( pensja minimalna podzielona na ilość godzin wg kodeksu pracy.) I teraz najciekawsze pracownik siedzi w domu i czeka na telefon. dzwonią że robią się kolejki - leci do sklepu i siedzi ile mu każą - 2 godziny może 5 a może 12? nigdy nie wie. Pensje wylicza się w sposób: godziny x stawka, oczywiście chwilówka. Zarobki... od 400 w górę zależy kogo szef bardziej lubi do tego pierwszego dzwoni.
I teraz mija parę lat, trochę ludzi wyjechało otwierają kolejny market - robią rekrutację... nic. Dają lepszą stawkę godzinową... wszyscy zmieniają pracę, Market nr jeden daje umowy o pracę żeby zatrzymać resztki pracowników Market nr 2 robi to samo.
Mijają dwa lata powstaje 3 market i dają 500 plus . Pensja minimalna (małe miasteczko) ok 2200, etat. Na godziny dorabiają sobie uczniowie. W każdym sklepie są kolejki bo brakuje ludzi ( pojawiają się apanaże, leczenie prywatne, duży rabat na zakupy, posiłki itp). Coraz częściej słychać ukraiński na sklepie - w magazynach Polacy już prawie nie pracują.
I teraz jaka jest propozycja? polepszymy ludziom zakażemy im pracować w niedzielę. Sprawa banalna - likwidujemy niedobory na rynku pracy i zakonserwujemy obecne pensje na następne parę lat.
Czy są inne rozwiązania - oczywiście, znam kilka ale przedstawię 2 najprostsze:
- zakaz pracy pracownika handlu w więcej niż jedną niedzielę w miesiącu - reszta się zrotuje - to kwestia odpowiedniego ułożenia grafika
- przymusowa większa stawka za pracę w niedzielę ( ci co chcą zarobić więcej - przyjdą w niedzielę, pozostali nie)

Ale przecież nie o to chodzi - to spłata zobowiązań wyborczych PiS wobec kościoła. Wywalić ludzi do domu i zabronić im łazić po sklepach - może przyjdą rzucić na tacę i posłuchać agitki wyborczej. Zysk obustronny.
Ale na to też jest lepsze rozwiązanie - na godzinę przed mszą należy wyłączyć jeszcze prąd wtedy na bank kościoły się napełnią
Ale nie pan Przemek dalej o Rysiu....

Teraz możecie minusować

Takie 2 grosze: ktoś tu wspominał w jaki sposób płaci się wyższe pieniądze pracownikom sieci marketów, które miały podnieść. Metoda jest, w przybliżeniu, taka:
- śrubujesz wymagania do poziomu ideału;
- przenosisz ciężar wynagrodzenia na premie;
- za każde uchybienie i niespełnienie wymagań cięcie premii.
W efekcie:
- każdy kto ma dziecko pod opieką straci na premii (wypadki losowe z dziećmi są gwarantowane);
- każdy kto ma schorowaną lub niepełnosprawną starszą osobę pod opieką z wysokim prawdopodobieństwem straci na premii.
W efekcie mało kto dostaje wynagrodzenie w pełni ale sieć utrzymuje bajkę o wysokich podwyżkach.

A co takiego strasznego jest w olxie i sekendhendach? Bo to wstyd? Bo tylko nowe mam kupować? Bo wtedy będzie wiadomo ze jestem bogaty? Według mnie jednak przynajmniej w olxie chodzi o coś innego.

W olxie nie ma nic strasznego, dopóki korzystanie nie staje sie ekonomicznym przymusem.

Dziwie się, że jeszcze ktoś bierze na poważnie to co mówi Petru. Petru to chyba nieślubny syn Wałęsy, cokolwiek powie to wpadka.

Nie chcę Pana martwić, ale Wałęsa pomimo wpadek językowy, braku wykształcenia i wielu wad, całkiem sporo zdziałał. Rysiek by się nie obraził za takie porównanie.

Rzeczywiście problemem polskich polityków, ale i dziennikarzy, jest to, że są oderwani od rzeczywistości. Czemu jednak autor na cel wybrał tylko Petru, czemu wpieprza się przy okazji do jego życia prywatnego, to ja nie wiem. Sporo tu zazdrości i frustracji, a to raczej nie prowadzi do rozwiązywania problemów.

Partia Razem i Nowoczesna rywalizują o ten sam wielkomiejski elektorat 😉

W Punkt

Panicz Witkowski broni ludu pracującego znad swojej świeżo zrobionej kawy zabarwionej mleczkiem sojowym. #NieczytamWitkusiabochcę

Eee... pan poeta nie słyszał o 40-godzinnym tygodniu pracy? Serio sądzi że ludzie zasuwają po 7 dni w tygodniu od rana do nocy?

@jasz: pan prozaik wczoraj na planecie wylądował czy sobie kłamczuszkuje?

Tak. Pracownicy sklepów zasuwają nawet po kilkanaście dni z rzędu. Znam to z autopsji. I za pracę w niedzielę nie mają zapłacone jak sie należy. Kto nie pracowal w handlu ten nie wie co znaczy pracujaca niedziela. PIP w Polsce to fikcja.

I to załatwi zakaz pracy w niedzielę? I to dla wybranych?
I jeszcze autor nie może utrzymać dziewczyny przez rok? Przez Petru i jego Joannę?

Przecież wiadomo, że jak pracują w niedzielę to pewnie w dajmy na to w środę mają wolne. Tylko w środę np. dzieci są w szkole i jak ktoś chce z nimi spędzić wiecej czasu, wyjechać na wycieczkę to się nie uda.

Dla dzieci powinna ruszyć akcja #ChodzęDoSzkołyKiedyChcę i gówniarze z rodzicami będa spędzać więcej czasu.

Dla alimenciarzy: #PłacęAlimentyKiedyChcę, dla dłużników: #SpłacamKredytyKiedyChcę

Spostrzeżenia red. Witkowskiego dotyczące bidy z nędzą naszego społeczeństwa są bardzo trafne. Natomiast czepianie się R. Petru pozbawione sensu. Zachował się jak "typowy" Polak, który nienawidzi sąsiada, co ma nowy samochód i młodą kochankę. Szkoda, że nie powściągnął jadu, a zamiast tego nie zadał sobie pytania jak "bida z nędzą" zepnie domowy budżet jeśli pan poseł Petru i Jemu podobni przestaną robić zakupy w niedzielę, więc sklepy zwolnią dorywczych albo "ósemkowych" pracowników weekendowych.

@zante: skoro pan Petru tak się zachowuje, to 'czepianie się' go jest jak najbardziej z sensem. A nuż chłopina co przemyśli, przepraszam za hurraoptymizm.

Pan Petru i jemu podobni mają zapewne takie kontrakty menadżerskie, że mogą sobie wyskoczyć w czasie pracy na seks z sekretarką albo dobry obiad u Sowy czy innej Wrony. Czy tak trudno zrobić zakupy w piątek. Pana Petru na pewno stać na wynajęcie asystenta do robienia zakupów od poniedziałku do piątku (z angielska shopping assistant bo to w kapitalizmie brzmi bardziej godnie) dzięki czemu będzie mógł poświecić się pracy tak mocno aż się w niej przekręci a dodatkowo stworzy miejsce pracy dla pracownika zwolnionego z powodu wolnej niedzieli. Może też sobie zamówić żarcie (w Wawie tak robię) i mu dowiezie albo sklep albo taksówkarz (choćby ten z Ubera).

A czy ktoś broni ludziom podpisywać kontrakty menadżerskie jak Petru, albo nawet lepsze? PiSocjalizm już doszczętnie pomieszał w głowach ludziom, że im się takiej komuny zachciewa. Najlepiej zrównać wszystkich jak się da, a imiona zastąpić numerami.

Nikt nikomu nie zabrania mieć taaakiego kontraktu managerskiego, lepszej pracy, więcej pieniędzy stołować się w restauracjach. Petru nie dorobił się na polityce, wcześniej już dobrze mu się powodziło więc po co te pełne zazdrości i jadu przytyki.

Ja mu nie zabraniam. Jako ktoś kto zapierdala w supermarkecie w niedzielę - z własnej woli bo wtedy mam wymówkę żeby nie spotkać się z ciociami, kuzynami i etc. przy niedzielnym obiedzie - to ja się ciesze z jego sukcesu. Tylko Pan Petru nie pasuje mi na mojego trybuna. Tak samo jak Kaczor.

#PijeWódkęKiedyChcę
Akcja przeciwko matkom/żonom/kochankom/dzieciom/tym wszystkim, którzy prawdziwym facetom prawią morały jak mają spędzać wolny czas.

Wasze zdrowie chłopaki!

#RychuJużNiePłacz albo #ZróbZakupyRychowiŻebyWNiedzielęPoleciałNaMaderę

Domyślam sie, że Autor lubi kulturę, sztukę i muzea. Że sobie zwiedza, kiedy chce. Zapewne zwiedzał, lub zna osoby które zwiedzały Kopalnię Soli w Wieliczce. Czy wie pan, drogi Autorze, że Kopalnia zatrudnia ok. 500 przewodników? Z czego 3/4, albo nawet 4/5 pracuje na smieciówkach? W spólce skarbu państwa, które niby walczy ze smieciówkami? Czy wie pan, że nawet za badania okresowe - raz na 2 lata - musza przewodnicy płacic sami, a praca w dni wolne od pracy jest wymuszana tzw. limitami oprowadzonych grup, a jesli limitu rocznego i sezonowego sie nie wyrobi, to przewodnik zostaje karnie zawieszony i nie może pracowac? Czy wie pan, że praca w święta i niedziele nie jest płatna więcej, niz w dni powszednie? Ze nie ma z tej pracy ani emerytury, ani ubezpieczenia zdrowotnego? Pomimo, ze co roku odwiedza kopalnię ponad 1 milion turystów, z czego gros to cudzoziemcy? Ze Kopalnia nie pracuje tylko 4 dni w roku, a wszelkie próby utworzenia organizacji związkowych sa duszone w zarodku pod groźba nieodnowienia umowy w następnym roku? Przypominam, że jest to firma PAŃSTWOWA, tego samego państwa, co daje 500+ i broni biednych kasjerek( zeby utarg miały stacje benzynowe), a inne muzea zamyka w poniedziałki. Zapraszamy panie kasjerki w niedziele i święta, a my w piątki staniemy w markecie w kolejce liczącej lekko 20 osób , bo pracowac i tak juz nie ma komu, a nie będzie jeszcze bardziej. Czekam niecierpliwie na felieton, o tym, jak Autor robił zakupy świąteczne. Kolejka do kasy będzie tak długa, że na pewno uda sie cyknąc taki felieton opierając tableta na wózku sklepowym ociekajacym świeżo zamordowanym karpiem.

tiiaaaaa, tyle że panicz Ryszard najpierw ostro zapie....alał przez całe swoje życie, grosza od starych nie dostał i pracował za dwóch. ma prawo teraz wydać co kupował i ma prawo - w demokracji - uznawać, że jego postawa jest cnotliwa. a pan, autorze, ma prawo go krytykować, nie zmienia to jednak faktu, że z jakiegoś powodu wybrał pan życie na śmieciach - i tu lepiej nie szukać winnych poza sobą. mam 36 lat, a mam własny samochód, mieszkanie w centrum Wawy, dwójkę dzieci, dwa razy do roku wakacje poza PL i ciężko, bardzo ciężko na to pracowałem i pracuję i nie widzę ŻADNEGO ALE TO ŻADNEGO POWODU bym czuł się winny , że kupuję w niedzielę, która jest świętem ludzi religijnych i stąd się wzięła (będziesz dzień święty święcił), a ja religijny nie jestem i właśnie dlatego NIE UPRAWIAM HIPOKRYZJI tylko zapierdalam w ten dzień jak w każdy inny. Weź się do roboty, baranie.

I ty tak za darmo czy właśnie ciężko pracujesz?

może moja praca polega m.in. na analizowaniu takich artykułów?

Robię zakupy w niedzielę, bo zazwyczaj zapracowany Polak się kąpie i ubiera świeże ubranie w niedzielę. W tygodniu w sklepach jest taki smród od nieumytych i nieopranych rodaków, że się rzygać chce i jeść odechciewa.

Emerytur nie będzie z powodu zmiany struktury demograficznej, a nie śmieciówek. Obecne podatki dochodowe zwane składkami ZUS idą w całości na obecne emerytury i nie wpływają na wysokość przyszłych. Porównywanie się z państwami wielokrotnie bogatszymi jest oczywistym absurdem. Przeciętny Norweg jest 13 razy bogatszy od przeciętnego Polaka, Anglik jest 10 razy bogatszy (global wealth databook). Nic dziwnego, że przy takiej różnicy zamożności wynagrodzenia są kilka razy wyższe (ale różnica w wynagrodzeniach jest dużo mniejsza niż w zgromadzonym majątku). Polacy wyjeżdżają do Anglii, a do Polski przyjeżdżają Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie, Wietnamczycy i Chińczycy. Pozbawianie pracy pracowników sklepów nie zaszkodzi Ryśkowi, tylko tym pracownikom. Nie wiem, czy Rysiek ma SUVa i nic mnie to nie obchodzi. Jeśli autor lubi hejt na złych liberałów, to zapraszam na reportaż do mojej kawalerki. Można się przekonać, jak luksusowo żyją źli liberałowie. Można też wybrać się ze mną do pracy. Zakaz pracy w niedzielę nie podniósłby zamożności mieszkańców Konga, Somalii ani Bangladeszu. Ja rozumiem, że pan Witkowski ma w głębokiej pogardzie mieszkańców tych krajów, to są dla niego jakieś zwierzęta służące do bezsensownych porównań. Pan Witkowski może pojechać do Bangladeszu i przekonać tamtejszych mieszkańców, że powinni być bogatymi Norwegami i Anglikami.

... i tylko nie napisałeś, że zaopatrzeniowy system emerytalny jest normą w tych bogatszych krajach. Ale to nic, i tak widzimy, że piszesz bajki.

Nie chodzi przecież o to, że Boski Ryszard ma, a ja nie mam, nie chodzi o to, że go stać, a mnie nie stać, ani o to, że on może kiedy chce, a ja nie mogę... Chodzi właśnie o tę empatię, a raczej jej brak. O tę elementarną solidarność, której deficyt w Polsce aż w oczy kole, która każe w dojrzałym demokratycznym społeczeństwie obywatelskim ludziom sytym zatroszczyć się o tych mniej sytych, o to, dlaczego są głodni. Która każe zastanowić się, czy aby realizacja mojego prawa do zakupów w niedzielę nie odbywa się kosztem uszczuplenia czyjegoś prawa, do godności, na przykład. Ruchu, znów dałeś ciała!...

o i o to powinno chodzić w tym artykule. a nie pieprzenie o tym, że kupuje w niedzielę. po prostu powinien mieć zdecydowanie więcej troski o potrzebujących. w USA bardzo źle widziane jest obnoszenie się (przez białych i lib-dem) ze swoim jakkolwiek gargantuicznym bogactwem

... co widzimy po tym, kogo wybrali na prezydenta.

mniejszością popular vote

Sorry, ale jako studentka mam prawo pracować. Moja szefowa dziś stwierdziła, że jak PiS wprowadzi zakaz handlu to obetnie jeden etat, bo będzie mniej kasy na pracowników. Drodzy politycy i dziennikarze z krytyki politycznej - pojedźcie do galerii handlowej i zobaczcie jak wygląda nasza praca. Nie sramy w pampersy tylko normalnie pracujemy.

Tekst bardzo nie fair nie tylko wobec Petru, ale wobec nas - mlodych pracowników.

Nie głosowałam w ostatnich wyborach, ale po tym tekście i po tej inicjatywie Pana Petru zagłosuję na Nowoczesną. Dlaczego? Dlatego, że jako jedyna partia odważnie stanęła w naszej obronie. I nie obchodzi mnie co myśli o tym krytyka polityczna, bo krytyka polityczna nie da mi na czesne...

@Basia: przy tym nastawieniu rzeczywiście zasługujesz na .Nowoczesną, bardzo przepraszam, że piszę taką obrzydliwość. Tylko zebyście się może wyprowadzili gdzieś na Księżyc.

"Dlatego, że jako jedyna partia odważnie stanęła w naszej obronie."

Petru nie stanął w Waszej obronie. Petru stanął w obronie nadwislańskiego kapitalizmu, który zmusza Was do pracy w niedzielę, żeby związać przysłowiowy koniec z końcem. Jakby chciał Was bronić to jego hasło nie brzmiałoby #KupujęKiedyChcę tylko #PracujeKiedyChcę - pracujękiedy chcę, za dobre pieniądze i w dobrych warunkach i guzik mnie obchodzi co na to PIS, Petru czy Bohniarz. Dlaczego niedzielni prawonicy sami nie wystapią z taką akcją. Dlaczego nie staniecie do debaty z pracownikami, którzy wolą miec niedziele wolną? Czy potrezbny jest Wam do tego Petru albo Kaczyński żeby ze soba pogadac jak pracownik zpracownikiem?

Komentarz został usunięty

halo admin - łobuzom życzących ludziom (również piszącym głupstwa) zgwałcenia życzymy wywalenia komentarzy i prosimy, żeby admin również życzył.

No to palnąć w łeb bejsbolem. Taka alternatywa. Głupota sama się nie wyleczy przecież?

Ten Petru to jest chyba właśnie ktoś, który sobą promuje wszystkie najgorsze patologie tego świata. Zarówno kulturowo jak i gospodarczo. Zabrać biednym, normalnym Polakom. Rozdać mafiom i bandytom islamskim. Takie są jego założenie. Ktoś kiedyś bardzo słusznie nazwał to "NAJGORSZYM sortem"! To nie była ironia, jak próbuje odwrócić kota ogonem lewactwo, ale najprawdziwsza prawda.

Przedstawił Pan w tym felietonie Polaka jako biednego, ciemiężonego i non stop wykorzystywanego. Bardzo mocno Pan przerysował ten obraz. Założył Pan również, że osoby pracujące w niedzielę to osoby pracujące 7 dni w tygodniu, bo muszą. I znowu wiele nieprawdy w tym obrazie. Dorzucił Pan również zdania sugerujące podział klasowy, Panicze itd. Bogatsi i biedniejsi zawsze będą. Bardzo tendencyjny ten felieton. I niestety z rzetelnością też nie za bardzo.

"Bogatsi i biedniejsi zawsze będą."

Ale na zachodzie, w normalnych krajach ci biedniejsi zarabiają godnie.

W krajach rozwiniętych 10 000 PLN ($2500) miesięcznie to przeciętna pensja. W Polsce 10 000 PLN uważa się za wysoką pensję.

Polacy są biedni (w sensie ekonomicznym) i wykorzystywani, w Niemczech, Stanach czy Wielkiej Brytanii programista zarabia średnio 2-4 razy więcej. Chirurg czy profesor nawet 5-6 razy więcej. Jeśli to nie jest wykorzystywanie to nie wiem co nim jest.

taki krótki komentarz, a tyle głupstw, no proszę.

Trzeba przyznać, że jedno się "Solidarności" i PiS-owi udało z tym zakazem handlu w niedzielę, a mianowicie skutecznie skierować uwagę ludzi na temat zastępczy. Przykre, że "Krytyka Polityczna" też złapała się na ten haczyk i zawzięcie dyskutuje na temat zakazu handlu w niedzielę, a przecież nie w tym jest problem.
Problemem nie jest to, czy w sklepach się będzie pracować w niedzielę, czy nie. W wielu branżach pracuje się w niedzielę i nikt nad tym nie rozdziera szat. Problemem są totalnie patologiczne warunki pracy w handlu. Gdyby przestrzegane były tam limity dotyczące wymiaru czasu pracy, przepisy nakazujące wypłacanie dodatków za pracę w niedzielę, w zamian za niedzielę przysługiwałby inny wolny dzień w tygodniu, ogólnie, gdyby był tam przestrzegany kodeks pracy - nie byłoby żadnego problemu z pracą sklepów w niedzielę. Zapewne znalazłoby się wiele osób, które z chęcią pracowałyby w ten dzień. Ale nie wtedy, kiedy pracują przez 7 dni w tygodniu po 12 godzin, nie mając ani jednego dnia wolnego przez np. 2 tygodnie - a takie przypadki wcale nie należą do rzadkości i osobiście znam kilka takich przypadków. W handlu - podobnie zresztą w gastronomii, o której nikt nie odzywa się w tej całej awanturze ani słowem - nikt nie przestrzega przepisów prawa pracy i właściciele sklepów czują się z tym całkowicie bezkarni. Zakaz handlu w niedzielę nie jest żadnym sposobem na zaradzenie tej patologii, jest to przysłowiowe naklejanie plasterka na ranę, które w niczym nie pomoże (a zarazem prowadzi do ukrywania problemu - pracownicy handlu dostaną jeden wymuszony dzień wolny w tygodniu i będzie się wydawało, że wszystko jest w porządku). Szkoda że pan Witkowski tego nie widzi i zamiast realnym problemem zajął się jakąś głupawą akcją pana Petru.
A ludzie kupują w niedzielę nie tylko dlatego, że - jak Petru - chcą, tylko dużo częściej dlatego, że od poniedziałku do soboty pracują od rana do wieczora i niedziela jest jedynym dniem, kiedy mogą to zrobić. I tu dotykamy dwu innych problemów, mianowicie a) warunków pracy w branżach innych niż handel; b) ogólnej kwestii organizacji godzin pracy w społeczeństwie - osoby, których praca polega na bezpośrednim świadczeniu usług innym ludziom muszą pracować w takich dniach i godzinach, które będą wypadać poza godzinami pracy ich klientów, bo inaczej ci klienci nie będą mieli możliwości z tych usług skorzystać (najbardziej ewidentnym przykładem złego rozwiązania tej sytuacji są kurierzy, którzy rozwożą paczki po domach wtedy, kiedy mieszkańcy tych domów są w pracy, ponieważ godziny pracy kurierów wypadają w tym samym czasie, co adresatów paczek). Nie mogą wszyscy w tym samym czasie mieć wolnego - taka sytuacja może dotyczyć tylko osób, których praca nie łączy się z bezpośrednią obsługą klientów.

żałosny felieton szczujący...ogarnijcie się nieco, a zwłąszcza ogarnij się autorze!

Krzyk rozpaczy narcystycznych trzydziestolatków.
W jakimś sensie to rozumiem - pokolenie Ryśka dostało szansę na ekspresowe kariery w latach 90-tych, ale, o czym narcystyczne 30-latki nie wiedzą, zapłaciło cenę.

Jaką cenę? Bardzo enigmatyczna wypowiedź. Petru obcując z Balcerowiczem zapłacił jakąś cenę? Znaczy jest teraz chorowity. Serce ma z kamienia?

Janusz Morświn-Pipke

Drogi Zenku, dziecko drogie,
toż właśnie o tym piszę. Dla Ciebie cena za sukces, to coś "enigmatycznego". Bo przecież roszczeniowy narcyz uważa, że "należymniesie". Nie potrzeba lepszego dowodu.
Dla historycznej ścisłości, Rysio jest z czasów, gdy spało się w biurach, pracowało po 14 godzin, a konsultanci jeździli ze Szczecina do Rzeszowa (nie było autostrad i szybkiej kolei) z projektu na projekt. I nie narzekali, bo bezrobocie wynosiło 24%, to raz, ale także ich praca była ważna, czasem wręcz pasjonująca i naprawdę robili coś pionierskiego. Teraz są szefami i wciąż narcystyczne dzieci nie dotrzymują im kroku. Wpadnij na jakieś zajęcia z motywacji do pracy, to zrozumiesz.

/"toż własnie o tym piszę"/ - nie on pisze, tylko ja piszę.

/"toż własnie o tym piszę"/

Drogi Januszu jest Pan Bardziej elokwentny jako Janusz niż jako własne alter-ego znane jako Krzysztof /"toż właśnie o tym "/. Co do Rysia czasów to pewnie jest tak jak Pan mówi. Tylko z jednym wyjątkiem Rysio był pracownikiem nie korporacji tylko Pana Balcerowicza z dawnego PZPR i pewnie te 14 godzin i nie przespane noce spędzał na wymyślaniu jak tanio sprzedać PRL-owskie zakłady i wywalić ludzi na zbity pysk oraz jak podnieść stopy kredytów co by rolnicy się wieszali na drzewach z powodu wielgachnych odsetek. Nad OFE pewnie tez pracował razem z Panem Balcerowiczem i innymi ekonomistami takimi jak Belka /który teraz mówię jakby znał wszystkie zmienne to by na OFE inaczej spojrzał/. Naprawdę hartowała się w tamtych czasach Rysiek jak damasceńska stal.

A o zajęciach z motywacji Pan nie wspominaj bo to tylko nabijanie kabzy tzw. coachom. Mi właśnie .N wygląda na taka sektę samomotywyjącą się z guru Petru.

Mylisz się Juras. Pan Morświn to szczery demokrata i liberał a Krzysztof to stary SB-ek i konserwatysta. To tylko tak wygląda, że to ta sama osoba. Tak nie jest. Łączy ich tylko sojusz taktyczny przeciwko popierdoleńcom z PIS.

To przez takich prześmiewców jak Ty Zenku zabronią Nam - ludziom przedsiębiorczym - pracować w niedzielę i święta a naszym dzieciom nie pozwalaja pracować na czarno w kopalniach.

Oj widzę zazdrość przebija z artykułu, że ktoś ma bo mu się powiodło a autorowi nie. A kto mu zabrania kupować mascarpone, czy inne rzeczy. A może trzeba się więcej do pracy przyłożyć, a może trochę podksztalcic aby te felietony były lepsze. A może Bozia talentu nie dała i trzeba wziąć się za pracę a nie przesiadywać w ciepelku przed komputere zazdrość to brzydka cecha

Swoją drogą czytając niektóre komentarze, można dojść do wniosku jaki ten polski 28-letni kapitalizm jest słaby żeby z powodu zakazu handlu w niedzielę ludzie płakali, że nie będą mieli co jeść i za co żyć. Normalnie "chuj, dupa i kamieni, kupa".

Spodziewałem się, że pracujący i przedsiębiorczy lud nadwiślańskich miast i wsi nie przejmie się tą PISowska niedogodnością i jeszcze bardziej weźmie się do pracy. Więcej optymizmu! Keep smiling! Przecież wystarczy tylko chcieć! Pieniądze leżą na ulicy!

Dumny przedsiębiorca

Petru to neokomunistyczny defetysta. Nie wierzy w ludzi. Nie wierzy w ludzką zaradność. Nie wierzy w to, że ludzie znajdą sobie lepszą pracę, że znajdą czas na zakupy od poniedziałku do piątku. Uważą ludzi za nieporadne dzieci.

Autor "walnął" tekst jak "gołąb na parapet". Pozbył się tego co mu "ciążyło"!

BELGIJSKIEGO PIWKA!?1?1 CO TO MA BYĆ! TYLKO POLSKIE PRODUKTY!!!!!!

Włos nam z głowy nie spadnie, jeśli nie będziemy w niedzielę robić dużych zakupów spożywczych - spokojnie damy radę zaspokoić nasze konsumpcyjne potrzeby w pozostałe dni tygodnia. A skoro pojawia się szansa, by przynajmniej część z nas otrzymała gwarancję wolnej niedzieli, to powinniśmy ten pomysł gorąco popierać. Wybór jest następujący: możemy stanąć po stronie interesów wielkich sieci handlowych albo po stronie ludzi, którzy ciężko dla nich pracują wykonując jeden z bardziej niewdzięcznych zawodów. Wybór jest oczywisty. Natomiast środowisko Ryszarda Petru całkiem skutecznie wmówiło nam, że powinniśmy rozdzierać szaty w obronie właścicieli hipermarketów, którzy swoich pracowników wykorzystują, a z nas wszystkich robią idiotów stosując coraz wymyślniejsze sztuczki, żeby konsumpcja trwała niemal 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę. Otrząśnijmy się z tej polityczno-medialnej propagandy i spójrzmy trzeźwym okiem na nasze rzeczywiste potrzeby. Zobaczymy wtedy, że w zupełności wystarczy nam wypełnianie sklepowych wózków od poniedziałku do soboty. Niedzielę zostawmy sobie i bliskim. Jako społeczeństwo z pewnością na tym zyskamy.

Ale wielkie sieci handlowe mają w nosie handel w niedzielę. Już policzono że strata będzie minimalna.
Większa część obrotu przeniesie się na inne dni tygodnia a niewielką stratę obrotów zrekompensują cięcia na personelu.
Jednym zyskiem z tej sytuacji jest poprawa obrotów małych sklepików w niedzielę. A największą stratę poniosą pracownicy marketów. Nawet nie wiecie jak błyskawicznie nieważne stają się żądania poprawy warunków pracy gdy grozi ci wypad na ulicę.

Rozumiem, że pracujesz w urzędzie państwowym od 7 do 15 i masz całe popołudnie na pierdoły, ale takich jest mniejszość w tym kraju, nie każdy ma znajomości, żeby pracować na rządowej posadzie.

Autor myli pojęcia...niczym komunistyczny dyskurs z początku XIX wieku...Ryszard nie jest osobiście winny, iż w systemie (czyli generalnie w państwie polskim ) brakuje pieniędzy, czyli nie ma pieniędzy na pensje i wynagradzanie ludzi za ich uczciwą pracę. Należy zadać zatem pytanie : gdzie są pieniądze....?
Oczywiście Polska została kilka razy okradziona przez najeźdźców ale po 70 latach od czasów ostatniej wojny, nie da się zbyt przejżyście wytłumaczyć (bangladeszowskiego) stosunku do pracowników..... Gdzie są pieniądze, które należą się za pracę.... ? Kto zawłaszcza pieniądze autora ? Pozdrawiam

Wiesz, drogi autorze. Ja to jednak dziwie sie, ze Ci w ogóle płacą. Tak głupawego tekstu dawno nie czytałam. Wydaje się, ze ta praca jest jednak ponad Twe siły...

Słaby i banalny tekst na emocjach licealisty, chyba Pan redaktor ma jakiś uraz. Biorąc pod uwagę ile Panu zapłacą za ten "artykuł" oparty na zdobytej "wiedzy" i "doświadczeniu" i "faktach" to naprawdę warto wcześniej się zastanowić co i komu się zarzuca - przygadał kocioł garnkowi...

Drogi Autorze, najpierw szczypta elementarnej logiki: rzecz dotyczy ZAKAZU a nie NAKAZU pracy w handlu w niedzielę - i to czyni cały tekst bezsensownym. No, poza ową ultima ratio jaką jest WIERSZÓWKA.

Tekst mało przemyślany. Co pan powie na taki tekst: lekarz specjalista na całym etacie w szpitalu (3 dyżury w miesiącu) - płaca netto miesięcznie 3200, praca 2 dni w tygodniu od 16 do 21, na NFZ, około 2200 netto miesięcznie, praca w soboty (3 w miesiącu) na NFZ, płaca około 1000 miesięcznie. Kiedy ma robić zakupy, żeby mieć trochę czasu dla siebie, dla żony i dwójki dzieci? W niedzielę, szanowny panie, pracuje transport, cała ochrona zdrowia, policja, stacje benzynowe, księża itd. W niedzielę kupują ci, którzy harując przez cały tydzień, nie mają czasu na zakupy.

Ja tu tylko w ramach szlusowania do Zachodu z analizą porównawczą jak to jest w innych krajach, bo ten aspekt tematu zastępczego jest w mediach nieobecny https://en.wikipedia.org/wiki/Sunday_shopping

Dla większości obywateli Europy nie ma łażenia po sklepach w niedziele i jest to często sformułowane jako zakaz zatrudniania pracowników do handlu w niedziele.

PiS dużo robi i nadaje ton. Nawet reaktywna opozycja nadal mogłaby mieć dużo do roboty, tematy do wyboru... no to wybrali.

Wreszcie dobry tekst Krytyki Politycznej! Ostatnimi czasy Ryszard Petru trochę stracił mojej sympatii, nawet zaczynałem żałować oddania głosu na jego partię. Głównie przez to, że próbowali się na siłę przypodobać feministkom i innym środowiskom lewicowym. Nadal trochę mi w Nowoczesnej nie pasuje, ale tutaj wreszcie Petru zachował się jak na porządnego liberała przystało. Od razu u mnie zaplusował. I pomyśleć, że gdyby nie "poeta, dziennikarz i publicysta" Witkowski, to w ogóle bym się o tym nie dowiedział. Dzięki, Krytyko Polityczna! #KupujeKiedyChce