Felieton

Petru, czyś ty widział anarchistę?

Nowoczesna chce delegalizacji anarchistów. Czyżby to kara za psucie interesów deweloperów i czyścicieli kamienic...

Konwencja programowa Nowoczesnej była wspaniałym pokazem hipokryzji. Bądź głupoty. Trudno jednoznacznie stwierdzić. Ryszard Petru zgłosił akces swojej partii do szerokiego frontu walki z politycznym ekstremizmem. Kogo jednak do grupy niebezpiecznych radykałów zaliczył, budzi najpierw zdziwienie, a potem już tylko śmieszność.

Punkt 13 programu partii stwierdza: „Wprowadzimy przepisy ograniczające lub delegalizujące działalność organizacji o charakterze rasistowskim, szowinistycznym i szerzącym nienawiść wobec słabszych oraz organizacji anarchistycznych, występujących przeciwko państwu i jego instytucjom. Będziemy bronić państwa przed ekstremizmami i populizmem z lewej i prawej strony sceny politycznej”.

To, że liberalny mejnstrim postanowił w końcu zareagować na przetaczające się po naszych ulicach nacjonalistyczne bojówki, to w sumie dobrze. Pobicia, próby zastraszania, pełne mowy nienawiści napisy na murach to problem, który musi być rozwiązany. Delegalizacja organizacji, które jawnie łamią polskie prawo, jest jednym ze środków. To jednak, że oprócz neonazistów podnieconych czynami Adolfa Hitlera, nacjonalistów chcących wieszać „lewactwo” i rasistów postulujących „oczyszczenie” Polski, z niekatolików, niebiałych, niehetero i nieprawicowców, do niebezpiecznych radykałów Petru zaliczył również nadwiślańskich anarchistów, to już jawne żarty. Są dwie potencjalne motywacje takiej koncepcji: zupełny brak wiedzy albo zła wola.

Obie to zupełna żenada dla partii, która pragnie uczynić się głosem antypisowskiej opozycji.

O ile najbardziej znanymi akcjami nacjonalistów jest przemoc słowna i fizyczna wobec osób od nich odmiennych, coroczna dewastacja Warszawy na 11 listopada czy też dystrybucja patriotycznych tekstyliów, tak anarchiści mogą pochwalić się zestawem nieco odmiennych aktywności (niektórych powinny im pozazdrościć partie polityczne). Organizacje wolnościowe od lat bronią praw eksmitowanych na bruk lokatorów, wydają posiłki bezdomnym, organizują centra społeczne, bronią praw Romów czy migrantów. Anarchistyczne centra takie jak poznański Rozbrat, warszawska Syrena czy wrocławskie CRK to miejsca, gdzie odbywają się liczne dyskusje, wystawy czy koncerty. Nawet mityczna Antifa nie jest jakąś piekielną organizacją terrorystyczną. Jak sama nazwa wskazuje, ma ona konkretnego wroga (chyba nawet tego samego, którego wskazała Nowoczesna) i w przeciwieństwie do bojówek nacjonalistów nie służy do ogólnego terroryzowania bogu ducha winnych obywateli III RP, a głównie do ochrony skłotów i demonstracji przed atakami nazibojówkarzy.

Trudno się też dziwić, że partia polskich przedsiębiorców pragnie wyrzucić z przestrzeni publicznej grupę bardzo skuteczną w psuciu interesów deweloperów i czyścicieli kamienic. Polskiemu biznesowi byłoby bardzo na rękę, żeby do podziemia musiało zejść środowisko, które neguje porządek kapitalistyczny i próbuje tworzyć w nim prospołeczne, oddolnie zarządzane, wyrwy.

Tragikomizmu pomysłu partii Petru dopełnia fakt, że próba delegalizacji organizacji, które nigdzie zarejestrowane nie są, to doprawdy wspaniały pomysł.

Niewiele to zmieni poza kryminalizacją środowiska, które w przeciwieństwie do nacjonalistów, sprawiają, że życie ludzi w trudnej sytuacji jest trochę łatwiejsze.

Smutne to i żadne.

PS. Drogi Ryszardzie, gdyby Nowoczesna chciała rzeczywiście spróbować sprzeciwić się obecności „organizacji o charakterze rasistowskim, szowinistycznym i szerzącym nienawiść wobec słabszych” na ulicach naszych miast, to okazja będzie ku temu, jak co roku, już 11 listopada. Prawdopodobnie środowiska antyfaszystowskie zareagują tak, jak powinny. Może dołączyłaby do nich Nowoczesna? Przy okazji poznalibyście nieco bliżej anarchistów i byłaby szansa, że skończyłyby się wasze bajkowe opowieści o jakiejkolwiek symetrii między nacjonalistami i anarchistami.

PUBLICYSTYKA-Wladysław-Broniewski

**Dziennik Opinii nr 257/2016 (1457)

Bio

Przemysław Witkowski

| Poeta, dziennikarz i publicysta
Przemysław Witkowski – poeta, dziennikarz i publicysta; dwukrotny stypendysta Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu; absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Wrocławskim; doktor nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce; opublikował „Lekkie czasy ciężkich chorób” (2009); „Preparaty” (2010); „Taniec i akwizycja” (2017), jego wiersze tłumaczono na angielski, czeski, francuski, serbski, słowacki, węgierski i ukraiński.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.