Felieton

Jak żyć zdrowo, unikając jedzenia na mieście. Instruktaż

jedzenie-targ

Lubisz boczniaki? Wspaniale, mają wiele cennych witamin i minerałów. Te niestety leżą na plastikowej tacce i są owinięte folią. Nie możesz ich kupić. Że zazwyczaj są tak sprzedawane? To prawda. W internecie możesz kupić proste w obsłudze domowe hodowle grzybów. Wystarczy miejsce pod stołem, ciepłe, ciemne, wilgotne – i kilogramy grzybów masz na każde zawołanie. Spróbuj!

Problem

Coraz trudniej zrobić selfie, na którym podbródek wygląda akceptowalnie. Właściwy kąt zdaje się nie istnieć. Coraz trudniej umieścić ciało w sukienkach z zeszłego sezonu. Żeby zmieścić się w spodnie, trzeba byłoby stopić ciało w rondlu i wlać w ściśle pasujące nogawki.

Ludzie w tramwaju ustępują miejsca, podejrzewając ciążę bliźniaczą. Żołądek jakiś ciężki. Umysł jakiś rozkapryszony, domaga się a to cukru, a to kotleta, a to zupy z mleczka kokosowego z delikatnie blanszowaną krewetką i świeżą kolendrą.
Portfel lekko przetarty od częstego wyjmowania karty, która opłaca spożywcze zachcianki.

Reminiscencja

Kiedyś jedzenie nie tuczyło. Kiedyś babcia robiła jajecznicę na słonince, a ziemniaki polewała tłuszczem z patelni.

Kiedyś po szkole kupowało się Chio Chips i zjadało za jednym zamachem. Kiedyś mama pakowała do plecaka soczek z rurką. Kiedyś soki były zdrowe.

Żółwie ninja jadły pizzę i nie miały problemów z udami. Olek miał mambę. Olek nie miał otyłości brzusznej.

A oranżada pod sklepem?

Nikt nie miał uczulenia na gluten, kiedy na imieninach cioci na stół wjeżdżał wedlowski torcik. I nie słyszało się o tym, że boczek kiedyś chrumkał raczej niż chrupał i że cierpiał za nasze grzechy.

Diagnoza

Jedzenie na mieście jest niehigieniczne. Skąd wiesz, co dzieje się za kuchenną kotarą? Czy kucharz mył ręce? Czy kelner pluł do zupy? Czy skoro pluł, to może przedstawić aktualną książeczkę sanepidu?

Jedzenie na mieście jest drogie. Czy pracujesz po to, żeby płacić za krewetk i frytki i patrzeć, jak odkładają ci się w tzw. strefie bryczesów? CHYBA NIE.

Jedzenie na mieście jest kaloryczne. Nie po to idziemy do knajpy, żeby skubać sałatkę. Idziemy, żeby się najeść. Wiedzą o tym w restauracji, gdzie podadzą smalec od firmy, przystawkę z karty, zupę, drugie, deser, a potem kawę i nalewkę. Wiedzą w osiedlowym barze wietnamskim, gdzie… Gdzie nie wiadomo, ale na pewno nie wyjdziesz głodny.

Czas skończyć z wymówkami i wrócić do prostego, dobrego świata, w którym śniadanie zjada się w domu (a nie w kawiarni), obiad zjada się w domu (a nie na mieście), a kolację zjada się także w domu (a nie wcale, bo po obiedzie znów ciężko na duszy). Nikt nie jest aż tak zajęty, żeby nie znaleźć czasu na ugotowanie prostego posiłku.

Gzyra: Weganizm. Schudnij. Uzdrów ciało. Zmień świat. I lekturę

Domowe posiłki integrują rodziny. Przy stole można porozmawiać o problemach dnia i podzielić się zabawnymi anegdotami. Dzieci zawsze będą wspominały ten wspólny czas, spędzony nad pysznymi daniami, bogatymi w witaminy i inne składniki odżywcze.

Reminiscencja

A co w szkole? Nie było kartkówki? Pani jeszcze nie oddała tych sprawdzianów z matematyki? Dziwne. Ale ile jest sześć razy osiem? NIE. A ile jest osiem razy siedem? NIE. Jeszcze raz. Osiem razy siedem. OSIEM. RAZY. SIEDEM. Idź do pokoju i powtórz trzy ostatnie lekcje.

Diagnoza, ciąg dalszy

Domowe posiłki są tańsze niż te jedzone na mieście – ile pysznych dań możesz sporządzić z kilograma marchwi (3,49 zł), kilograma ziemniaków (1,67 zł) i dodatków, które na pewno znajdą się w każdej szafce! Zaoszczędzone pieniądze można wydać na drobne przyjemności, na przykład opłacenie rachunku za wodę i to ekstrawaganckie odkręcanie kaloryferów zimą.

Gotując, masz pełną kontrolę nad tym, co jesz. Nie musisz używać produktów zawierających gluten, laktozę, glutaminian sodu, sztuczne barwniki, sztuczne aromaty, olej palmowy. Możesz zrezygnować z mięsa, nabiału, jaj i tłuszczu. Możesz zrezygnować z owoców i warzyw transportowanych z daleka, z nieetycznych awokado, bananów i z komosy ryżowej. Możesz zrezygnować z warzyw i owoców od dużych producentów. Myśl lokalnie, myśl organicznie. Brudna marchew to szczęśliwa marchew.

Gawlik: Skąd się bierze mleko

Poza tym po co wysiadywać w tych wszystkich barach i restauracjach, naprawdę. Nie po to się brało kredyt na trzydzieści lat, żeby teraz szlifować miejskie bruki i stoliki. Można równie dobrze w tym mieszkaniu posiedzieć.

Akcja

Nie ma na co czekać. Już dzisiaj powiedz sobie głośno i wyraźnie: koniec z jedzeniem na mieście. Możesz ogłosić swoje postanowienie w mediach społecznościowych, będzie ci łatwiej wytrwać i staniesz się przy okazji zdrową inspiracją dla znajomych. No i ogłosisz coś w mediach społecznościowych.

W służbie społeczeństwu, czyli słów kilka o mikrodziałaniach

A teraz po prostu wróć do domu i gotuj!

Przegląd kuchni

Lodówka: plama na górnej półce, przeterminowany o dwa tygodnie biały ser. Szprotki w pomidorach. Czy to w ogóle powinno stać w lodówce? Salami w plastrach, w plastikowym opakowaniu, no ale od teraz zero mięsa. Hummus w plastikowym pojemniku, wyjedzony w 9/10. Ser żółty, w plastrach, lekko obeschnięty. Masło, obskubane. Podeschnięta pieczarka. Stara cebula. Maleńka, poczerniała marchew. W drzwiach: karton mleka, dżem truskawkowy, głęboko spleśniały, konfitura z pomarańczy, niesmaczna, powidła śliwkowe, jadalne. Stare pesto. Tajemniczy słoik suszonych pomidorów. Musztarda. Keczap. Chrzan, przeterminowany, ale chrzan się nie psuje, prawda? Cztery opakowania śmietany osiemnastki, ukryte w rogach półek.

Po przyjrzeniu się temu wszystkiemu z bliska całkowicie porzuciłem jedzenie mięsa

Szafka: ryż, ryż jaśminowy, ryż basmati, ryż czarny, ryż dziki, ryż paraboiled, kasza gryczana, kasza jaglana, kasza pęczak, płatki owsiane górskie, płatki owsiane błyskawiczne, miód (scukrzony), mole spożywcze.

Szafka dwa: płatki kuleczki czekoladowe, delicje szampańskie pomarańczowe, wafle torcikowe, popcorn, bagietka czosnkowa, pączek typu donat, rodzynki, posypka cukrowa, czekolada gorzka zakurzona.

Szafka z przyprawami: mole spożywcze.

Szafka z herbatami: herbaty, dużo. Po prostu nie kupuj nowych, dopóki nie wypijesz tych, okej?

Miska z owocami: jabłko Granny Smith, wysoce nieśmiertelne.

Konkluzja

No trudno. Z pustego i Salomon nie naleje. Wyrzuć przeterminowane i nielubiane jedzenie, zaczniesz od jutra. Zamów coś na wynos, czekaj cierpliwie na kuriera.

Zakupy

Przed wyjściem z domu koniecznie zrób listę sprawunków. W ten sposób unikniesz nerwowego biegania po sklepie i zbędnych wydatków.

Nie idź na zakupy z pustym żołądkiem, głodny kupisz więcej i mniej rozsądnie.

Wróć do domu po listę.

Wróć do domu po wielorazowe torby: duże na gros zakupów, mniejsze na chleby i produkty na wagę, nie zapomnij też o torbach na owoce i warzywa. Plastikowe torebki zanieczyszczają środowisko i wieloryby.

Milion plastikowych butelek na minutę

czytaj także

Najlepsze brudne-czyli-organiczne jedzenie kupisz na lokalnym bazarku. Na bazarku nie można płacić kartą. Masz dwie opcje: wrócić do domu po gotówkę lub iść do pobliskiego marketu, tam też można dokonać rozsądnych wyborów konsumenckich.

Odłóż te białe bułeczki, sklepy specjalnie ustawiają dział „pieczywo” zaraz przy wejściu i rozpylają zapach świeżego chleba, żeby kusić głodnych klientów.

Odłóż te ciastka z kawałkami czekolady, odłóż migdały w cukrze, odłóż płatki śniadaniowe fitness, to oszustwo, mają w składzie cukier.

Odłóż ten cukier.

Idź spokojnie pośród tych, co na kolanach, bo akurat towary z przeceny ktoś położył na dolnej półce.

Tej herbaty nie możesz kupić, nie ma certyfikatu fair trade.

Tej herbaty nie możesz kupić, pojedyncze torebki nie są ekologiczne, po co ten sznurek, papierek, spinaczyk? Chcesz pić napój, w którym moczył się spinaczyk?

Tej herbaty nie możesz kupić, 37 zł za pudełko? Wolne żarty.

Lubisz boczniaki? Wspaniale, mają wiele cennych witamin i minerałów. Te niestety leżą na plastikowej tacce i są owinięte folią. Nie możesz ich kupić. Że zazwyczaj są tak sprzedawane? To prawda. W internecie możesz kupić proste w obsłudze domowe hodowle grzybów. Wystarczy miejsce pod stołem, ciepłe, ciemne, wilgotne – i kilogramy grzybów masz na każde zawołanie. Spróbuj!

Kiełki w plastikowym pojemniku. Już wiesz, że nie można, prawda? W internecie możesz kupić mieszanki kiełków i kiełkownicę. Wystarczy miejsce na stole, jasne, ciepłe i wilgotne – po kilku dniach kilogramy smakowitej zieleniny ozdobią twój talerz.

Odłóż ten cukier.

Dział mięsny omijamy szerokim łukiem, w zdrowej i etycznej diecie mięsa nie ma, nawet tych kabanosków wspaniale podsuszanych, które tak dobrze gryzło się zamiast obiadu.

Za każdym razem, gdy wcinasz kiełbasę, gdzieś na świecie umiera mała panda

Ziemniaki, nie czyściutkie, w plastikowym worku czy siatce, tylko te upylone, z dolnej skrzynki. Pakujemy do uprzednio przygotowanej torby szmacianej. Powtarzamy z każdym owocem i warzywem. Zero tolerancji dla zbędnych opakowań.

Czy wiesz, jak dobroczynny wpływ na przewód pokarmowy mają kiszonki? Ale po co kupować gotowe, czy nie fajniej zrobić własne? Kup ogórki, kapustę, koper, czosnek, korzeń chrzanu i do roboty! Wystarczy miejsce obok stołu, beczka nie zajmuje aż tak dużo przestrzeni, a może być naprawdę ciekawym elementem wystroju.

Nabiał, no trudno. Skoro musisz, to kup te sery, masła i jogurty. Pamiętaj jednak, że na dłuższą metę to nie wypali i będziesz musiał powoli odstawić te przysmaki. Czy wiesz, jak prosto można zrobić w domu mleko roślinne?

Koszyk wyładowany? To do domu, czas wreszcie zabrać się do gotowania!

CIĄG DALSZY NASTĄPI…

Bio

Olga Wróbel

| Kulturoznawczyni, autorka komiksów
Kulturoznawczyni, autorka komiksów, pracownica muzeum. Prowadzi (wraz z Wojciechem Szotem) bloga książkowego Kurzojady.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.