Felieton

Wojenna ofiara z Lenina

Po co Lechowi Wałęsie kawałek pomnika Lenina z Charkowa? Jako pamiątka po niepodległej i zjednoczonej Ukrainie?

„Jeśli Rosjanie zaatakują Gdańsk, to my zaatakujemy Moskwę”, powiedział Lech Wałęsa podczas pobytu w Kijowie. A jeśli Rosjanie pokuszą się na przykład o Warszawę, jak zrobili to podczas manewrów wojskowych „Zachód 2013”, które z rosyjskich miast padnie pod naporem polskiego wojska? Kaliningrad? Z pewnością jest to scenariusz bardziej prawdopodobny od „Moskwy w zamian za Gdańsk”. Co zatem jeśli po przejęciu Obwodu Lwowskiego zielone ludki pojawią się w Przemyślu, domagając się referendum w sprawie powstania Podkarpackiej Republiki Ludowej? Wtedy biało-czerwone ludki przejmą całą Mierzeję Wiślaną?

Przemówienie w Kijowie to już drugie w ciągu tygodnia osiągnięcie Wałęsy w jego walce o wolną Ukrainę. Podczas wręczenia Nagrody Lecha Wałęsy dla ruchu Euromajdan, Wałęsa odebrał Nagrodę Ołeha Tiahnyboka z rąk tegoż przywódcy ukraińskiej skrajnej prawicy. Nagroda okazała się kawałkiem pomnika Lenina, obalonego w Charkowie dzień wcześniej.

Nie wiem, czym kierował się Wałęsa, przyjmując tę nagrodę. Może uznał, że jak zbliża się do ciebie prawicowy zbir z czymś ciężkim w ręku, to lepiej przystać na jego propozycję?

Dodatkową ulgą dla wszystkich miłośników wolności będzie to, że na postumencie po obalonym charkowskim Leninie postawiono krzyż. Niepokój obywatelski po likwidacji Lenina sprawił, że ulice Charkowa są patrolowane przez pojazdy wojskowe, co z pewnością dostarczy argumentów zwolennikom teorii o faszystowskim rządzie na Ukrainie. Tak czy owak, zadowoleni są wszyscy: każda ze stron konfliktu dostała jakiś dowód tego, że porozumienie z przeciwną stroną jest niemożliwe. Niezadowoleni są nieliczni, ci akurat obeznani z rolą Lenina w historii Ukrainy. To przecież pod jego przywództwem Moskwa po raz pierwszy uznała przynależność miast takich jak Charków czy Donieck do państwa ukraińskiego.

Obalanie pomników Lenina w kolejnych miastach przejętych przez wojsko ukraińskie po separatystach nosi znamiona wojennego magicznego rytuału. Twierdzi się, że tylko w miastach wyzwolonych od obecności komunistycznego bałwana rewanż separatystów jest niemożliwy. W efekcie pomniki człowieka, który stworzył nowoczesną Ukrainę w jej oficjalnych granicach, pozostaną tylko na terytoriach od Ukrainy de facto oderwanych.

Jeszcze ciekawiej będzie, jeśli w miastach opuszczanych przez ukraińskie wojsko (zgodnie z protokołem mińskim) separatyści zabiorą się za odnawianie Leninów. Byłyby to ostatnią rzeczą, która przypominałaby o projekcie niepodzielnej Ukrainy.

Tymczasem fantazje Lecha Wałęsy: „jedno miasto za drugie” są wcielane w życie na Donbasie, gdzie zaczęło się wytyczanie granic między Ukrainą a separatystycznymi „republikami”. Ustalenie takiej granicy na totalnie zurbanizowanych terenach Donbasu jest tyleż prawdopodobne, co zajęcie przez polskie wojsko Moskwy.

Zapewne jeszcze sporo Leninów padnie i sporo powstanie. Byłoby naprawdę dobrze, gdyby jedynymi ofiarami tego konfliktu były pomniki.

Bio

Oleksij Radynski

| Publicysta i filmowiec (Kijów)
Filmowiec dokumentalista, członek zespołu Centrum Badań nad Kulturą Wizualną w Kijowie. W latach 2011-2014 redaktor ukraińskiej edycji pisma Krytyka Polityczna.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.