Felieton

FSB wskrzesza Babczenkę

Arkadij Babczenko. Fot via Wikimedia Commons

Udało się. Udało pozbawić ukraińską elitę polityczną resztek wiarygodności w oczach całego świata i doprowadzić do sytuacji, w której żadne światowe medium już nigdy nie zaufa żadnej informacji pochodzącej od ukraińskiego rządu.

Rosyjskie służby przeprowadziły kolejną udaną operację w Kijowie. Tak bardzo udaną, że ukraińska władza – mimo ogromnych kosztów – musi teraz bronić tej operacji aż do końca.

Cele tej operacji zostały osiągnięte. Po pierwsze, należało pozbawić ukraińską elitę polityczną resztek wiarygodności w oczach całego świata (nie licząc twardego elektoratu Poroszenki oczywiście). Po drugie – doprowadzić do sytuacji, w której żadne światowe medium już nigdy nie zaufa żadnej informacji pochodzącej od ukraińskiego rządu.

Już dość dawno zauważyłem, że „ręka Moskwy” najskuteczniej działa właśnie tam, gdzie ją za wszelką cenę próbują ujawnić. Nie sądziłem jednak, że tej ręce udało się aż tak mocno zinfiltrować Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy, że potrafi wrobić w swoje operacje specjalne cała wierchuszkę władzy, łącznie z prezydentem i prokuratorem generalnym.

Tak oto wygląda moja własna teoria spiskowa na temat zmartwychwstania rosyjskiego dziennikarza Arkadija Babczenki w Kijowie. Są oczywiście inne, nie mniej fajne: na przykład ta głosząca, że Babczenko tak naprawdę został zamordowany przez nieznanych sprawców, a SBU na swojej konferencji prasowej pokazało jego sobowtóra.

Dlaczego w ogóle o tych teoriach wspominam? Ponieważ dokonaliśmy właśnie olbrzymiego skoku do świata, w którym liczą się już tylko teorie spiskowe.

Ukraina dosyć długo pozowała w obecnej „wojnie informacyjnej” na tę stronę, która za wszelką cenę broni „prawdy” przed „postprawdą”, obiektywną rzeczywistość – przed jej relatywizacją. Afera z Babczenką przyniosła temu kres. Ukraina ostatecznie przejęła cały arsenał tak zwanej wojny hybrydowej, wypracowany przez rosyjskie służby. Walczy na polu przeciwnika, używając broni, na której ten przeciwnik zna się lepiej niż ktokolwiek. Dlatego uważam, że moja wspaniała teoria spiskowa jest słuszna. Nawet jeśli ukraińskie służby robią to wszystko z własnej woli, trudno wyobrazić sobie scenariusz, który byłby bardziej korzystny dla ich przeciwników.

Oczywiście to wszystko mogłoby wyglądać mniej fatalnie, gdyby po triumfalnym wskrzeszeniu Babczenki ukraińskie służby potrafiły wygenerować jakkolwiek wiarygodną informację dotyczącą prawdziwych organizatorów zamachu na Babczenkę oraz ich powiązań z Rosją. Na razie na nic takiego się nie zapowiada – przynajmniej na nic takiego, co przekonałoby do oficjalnej wersji wydarzeń kogokolwiek poza tym samym twardym elektoratem Poroszenki. Mamy za to wypowiedź ministra spraw wewnętrznych, który po oburzeniu licznych organizacji międzynarodowych stwierdził, że „od tej pory ukraińskie służby nie będą się oglądały na opinię publiczną”. Kiedyś to się nazywało „stanem wyjątkowym”, teraz – „wojną hybrydową”.

Łoźnica, Sencow, Dostojewski

Ta historia zmartwychwstania ma niestety jeszcze jeden bardzo smutny aspekt. Gdyby ukraińskim służbom naprawdę – jak twierdzą – chodziło o ratowanie życia przeciwników reżimu Putina, musiałyby wszystkie siły skupić nie na podejrzanych operacjach specjalnych, tylko na ukraińskich więźniach politycznych. W sobotę mija 20. dzień strajku głodowego ogłoszonego przez ukraińskiego reżysera Ołeha Sencowa, który domaga się zwolnienia wszystkich więźniów politycznych bezprawnie przetrzymywanych w Rosji. Wczoraj do tego strajku dołączył osądzony razem z Sencowem antyfaszysta Ołeksandr Kołczenko. Jeśli istniała jakakolwiek szansa na szybkie zwolnienie Sencowa, Kołczenki i innych, to po cudownym wskrzeszeniu Babczenki – i nowej fazie „wojny informacyjnej” z Rosją – niestety zniknęła.

Nie tylko Sawczenko. 31 ukraińskich więźniów w Rosji

Bio

Oleksij Radynski

| Publicysta i filmowiec (Kijów)
Filmowiec dokumentalista, członek zespołu Centrum Badań nad Kulturą Wizualną w Kijowie. W latach 2011-2014 redaktor ukraińskiej edycji pisma Krytyka Polityczna.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.