Felieton

Czy agent Cooper przetrwał „koniec historii”?

Twin Peaks

Cooper wrócił do Stanów właśnie wybierających Trumpa, pogrążających się w rasistowskiej przemocy.

Trudno o lepszy moment historyczny na pojawienie się nowego sezonu Twin Peaks. Tak, oczywiście, ten moment został dosyć dokładnie wyznaczony jeszcze na początku lat 90., kiedy Laura Palmer powiedziała agentowi Cooperowi, że zobaczą się znów za 25 lat. Ale czy twórczy tego serialu mogli wiedzieć lub przewidzieć, że akurat po tych 25 latach będzie gwałtownie kończyć się epoka, której początek zbiegł się z pierwszą emisją Twin Peaks?

A może wiedzieli o tym Gigant z Czarnej Chaty czy karzeł w czerwonym garniturze? Być może, ich tajemnicze wypowiedzi to właśnie próby przekazania Cooperowi wiedzy o tym, że „koniec historii”, który rzekomo nastąpił w latach 90., nie potrwa wiecznie? Że pomysł na ten „koniec” jest równie absurdalny, co przemówienia Jednorękiego? Is it future or is it past?

Zło czai się wszędzie

Doświadczyłem „końca historii” po jego złej stronie, jako dziecko dorastające w byłym Związku Radzieckim, kiedy życie w rozpadającym się społeczeństwie oferowało nieliczne pocieszenia – takie jak emisja niszowego, autorskiego dzieła Davida Lyncha w prime time, w głównej stacji telewizyjnej. Dla mnie i dla mnóstwa moich rówieśników właśnie obejrzenie Twin Peaks okazało się pierwszym spotkaniem z tym dziwnym, obcym zachodnim światem, któremu właśnie przed chwilą zabrakło jakiejkolwiek alternatywy i częścią którego, rzekomo, powoli mieliśmy się stawać.

Dla wielu osób agent Cooper serio reprezentował nowy, zachodni, kapitalistyczny umysł ze wszelkimi jego sprzecznościami – tu cuda dedukcji, tu szukanie zbrodniarza tybetańską metodą rzucania kamieni. Jednym z pierwszych wstrząsów spowodowanych przez wiarę w ten umysł – tuż po skutkach terapii szokowej – okazała się końcówka Twin Peaks, kiedy ten wspaniały Cooper jednak zostaje uwięziony w Czarnej Chacie. Czy jej czerwone kurtyny miały reprezentować złowrogą siłę ideologii komunistycznej, która opiera się lądowaniu na śmietniku historii i wysyła stamtąd okrutne potwory w rodzaju Boba?

Agent Cooper jest postacią ciekawą dziś przede wszystkim dlatego, że spędził te 25 lat – ostateczny czas „końca historii” – w niebycie, śpiączce czy po prostu w równoległym świecie Czarnej Chaty. Wrócił akurat do Stanów właśnie wybierających Trumpa, pogrążających się w rasistowskiej przemocy, rezygnujących – w dużej mierze dobrowolnie – ze statusu „przywódczy demokratycznego świata”, bez którego trwanie w „końcu historii” jest nie do pomyślenia.

Cooper wrócił do Stanów, gdzie światek miasteczka Twin Peaks rozlał się po całym kraju. Akcja nowego Twin Peaks opuściła granice tytułowego miasteczka i dzieje się raz w Nowym Yorku, raz w Odessa, Texas – właśnie dlatego, że Cooper wrócił do Stanów, w dużej mierze skonstruowanych przez doświadczenie Twin Peaks sprzed 25 lat. Każdy, kto uwierzył w „koniec historii”, spędził te lata niczym schowany w Czarnej Chacie agent Cooper – nieważne, czy ten dobry, czy ten zły. Dlatego tak niepokojąco brzmi finałowe pytanie przebudzonego, spanikowanego Coopera: „Który to teraz jest rok?!”. To jest rok, w którym historia zaczęła się znów.

Bio

Oleksij Radynski

| Publicysta i filmowiec (Kijów)
Filmowiec dokumentalista, członek zespołu Centrum Badań nad Kulturą Wizualną w Kijowie. W latach 2011-2014 redaktor ukraińskiej edycji pisma Krytyka Polityczna.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.
Nie wystarczy wiedzieć - trzeba rozumieć.Wspieraj nas!