Felieton

To niech PO stworzy lewicę

Nowacka, Kopacz, Mucha

Michał Sutowski ma rację: PO nie wygra, jeśli rozproszone głosy lewicowe nie przełożą się na sejmowe mandaty. W takim razie niech to PO wyskoczy z kasy i założy lewicę.

Przestańcie pieprzyć, tylko wreszcie się dogadajcie – dopinguje lewicę Michał Sutowski, chyba zirytowany, co naprawdę rzadko Michałowi się zdarza. Nie on pierwszy i zapewne nie on ostatni. To dosyć powszechne życzenie potencjalnie lewicowego elektoratu, chociaż dość często wyłącza się z tego dogadywania SLD. Nieustanne zaklinanie rzeczywistości, a nuż w końcu to zrobią, zaczyna już wyglądać na jakąś psychologiczną aberrację – jak długo można powtarzać to samo, mimo że nie działa? Nie wygląda też na to, żeby którejś z lewicowych formacji udało się zmonopolizować lewą stronę sceny politycznej i pozbierać rozproszone głosy. Jakie głosy są do zagospodarowania? Najprościej mówiąc tych, którzy nie lubią PIS-u ani Kukiza, ale nie chcą głosować na Platformę i podobne ugrupowania. Nie piszę tu o programach ani poglądach, bo „nie chcę” jest dzisiaj chyba silniejsze niż „chcę”. Wyborcy tacy mogą jednak uznać, po pierwsze, że pozbycie się PiS warte jest mszy. Po drugie, pożałować głosu, który i tak przepadnie, oddanego na partię, która i tak nic im nie załatwi.

Lewica nie da rady wygrać, bez lewicy PO musi przegrać

To Razem uważane jest za partię tożsamościową, nieskorą do koalicji, która Czarzastemu ręki nie poda, a dla innych ma propozycję – spróbujcie się do nas zapisać, a może niektórych przyjmiemy. Ale SLD to także partia tożsamościowa, tylko inaczej. To nie jest tożsamość ideowa, więc można by już odpuścić dawne błędy i zdrady, bo SLD w opozycji, w której miałoby zająć pozycję lewicy, będzie ją zajmować i nawet mówić jak lewica. Jest to jednak formacja ludzi wyrosłych jeszcze z PZPR, potem z SLD, które rządziło, powiązanych towarzysko i mentalnie – jeśli Razem jest z Marsa, to oni są z Jowisza, a to kawał drogi. Dopóki SLD oscyluje w sondażach wokół 5 proc., nie zaryzykuje żadnej koalicji, mając w pamięci chociażby klęskę ZL. Potem też nie mieli ochoty się zmieniać, nie schowali starego garnituru do kufra z naftaliną, tylko wybrali Czarzastego i teraz będą się czołgać w kierunku emerytury. Do tego wystarczy kilka miejsc w Sejmie albo chociaż dotacja.

Mówi się poza tym o jakimś lewicowym planktonie, ale nie jest go zbyt wiele. Sympatyczni Zieloni, którzy nigdy nic nie ugrali? Inicjatywa Polska z jedną twarzą Barbary Nowackiej? Nie jest to na razie partia, ale stowarzyszenie, należą do niego też członkowie SLD, którzy, jak taka będzie koniunktura, to mogą do niej powrócić. No i jeszcze samotny Robert Biedroń, który nie ma żadnych struktur, za to duży kapitał, którego nie warto marnować na przegrane sprawy.

Jest jeszcze samotny Robert Biedroń, który nie ma żadnych struktur, za to duży kapitał, którego nie warto marnować na przegrane sprawy.

Na ten pejzaż nakładają się osobiste ambicje, doraźne interesy grupowe, animozje, kompletny brak zaufania, brak strategii długoterminowych (poza długim pozytywistycznym marszem), niezdolność do zawierania kompromisów. I jeszcze brak kasy. Nic nie wskazuje na to, że to towarzystwo samo się pozbiera do kupy.

Jeśli Michał ma rację: PO nie wygra, jeśli rozproszone głosy lewicowe nie przełożą się na sejmowe mandaty – a sądzę, że przedstawiona przez niego arytmetyka wyborcza nie jest oderwana od rzeczywistości – to powstanie silnego, otwartego na  rozmaite warianty ugrupowania anty-PiS-Kukiz-narodowcy leży w interesie PO i sprzyjających mu środowisk, w tym liberalnych mediów.

W takim razie niech to PO założy lewicę, a antypisowskie media zaczną ją intensywnie promować.

Całkiem od nowa pewno nie warto, bo jednak jakieś aktywa po lewej stronie istnieją, trzeba je tylko dobrze wykorzystać. I oczywiście wyskoczyć z kasy. Jeśli sukces PO ma zależeć od solidnej lewicowej nogi, to chyba warto włożyć w to tych kilku milionów?

Najrozsądniejsze byłoby chyba postawienie na Inicjatywę Polska, która na razie nie jest partią. Za to w stowarzyszeniu są – tak mi się wydaje – osoby, które mają doświadczenie partyjne albo samorządowe, więc pewno dość pragmatyczne. Dobicie Nowoczesnej mogłoby wypchnąć tam kilka znanych już medialnie posłanek. Może część celebrytów, którzy teraz popierają PO, jednak lepiej czułoby się w czymś mniej konserwatywnym obyczajowo?

Oczywiście PO udzielając cichego wsparcia organizacyjnego i finansowego powinno wiedzieć, że płaci za to, żeby regularnie dostawać zjebkę. Bo chodzi przecież o to, że zmobilizować elektorat przerażony PiS, ale nie chcący głosować na PO. Wiadomo, że Platforma nie ma właściwe nic do zaoferowania kręgom, dla których ważne są prawa człowieka, mogą najwyżej opluć gejów na swojej demonstracji. Nie ma też co liczyć na ich prosocjalne programy, chociaż trochę obietnic będą musieli poskładać. Natomiast w podstawowych kwestiach dotyczących praworządności i demokracji ugrupowania te mogłyby ze sobą współdziałać.

Uważacie, że to pomysł z kosmosu? Nie z kosmosu, tylko z felietonu. I równie fantastyczny, jak ten, że można skłonić kolejnymi publicystycznymi tekstami lewicę do tego, aby stworzyła wspólny front.

Nowacka: Dziesięcioma gwizdami to ja się nie będę przejmowała

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka

Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej “Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek “Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności”, “Zadyma”, “Kochaj i rób”.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Mimo że to wielokrotnie podkreślałem sam popieram Razem i zdaję sobie sprawę z różnic między Razem i Nowacką z Biedroniem z których wypowiedziami nie zawsze się zgadzam, to jak widzę i słyszę takie wyczyny Schettino, potem wieczorem widzę sondaż, gdzie PO ma 27%, a lewicy nie ma, to mi się za przeproszeniem rzygać chce i robi się niedobrze. O ile jeszcze przez te kilka miesięcy po wyborach myślałem, że Razem da sobie radę i spokojnie będzie zyskiwać raz na jakiś czas 1-2%, tak że przed wyborami będą regularnie w sondażach nad kreską, to teraz widzę, że marne na to są szanse by się przebili. Tak więc mówiąc krótko, nie ma szans na lewicę w przyszłym parlamencie jeśli Razem-Nowacka-Biedroń-Zieloni się nie dogadają ze sobą, i tak wygląda sytuacja na dziś, zaprzeczanie temu można uznać za pobożne życzenia. I możemy tutaj coś pierzyć, że Razem nie może tworzyć koalicji z Nowacką, bo Nowacka nie jest lewicowa, że musi budować wiarygodność, możemy pieprzyć za Nowacką, że Razem ma oderwany od rzeczywistości program gospodarczy itd., itp, a wszystko skończy się tak, że za 2,5roku będziemy w czarnej d... Będziemy mieć albo dalsze rządy PiSu w koalicji z Kukizem, albo kolejne cudowne rządy PO, super...
Możemy też sobie gadać, że wybory za 2,5roku, jest czas, nie ma co się spieszyć, tylko że to nie jest prawda. By mieć szansę za te 2,5roku trzeba już teraz chociażby myśleć o współpracy, a jakoś nie widzę takich planów.

Nie wiem czy w ogóle ludzie z lewicy, z partii Razem, Nowacka, Biedroń czytają takie komentarze i czy w ogóle myślą o jakiejś koalicji. Mogę tylko ze swojego przykładu powiedzieć, że:
1. Znam parę osób, które jestem w stanie przekonać do głosowania na Razem (czy ewentualną lewicową koalicję), które byłby skłonne na Razem oddać głos, ale tylko pod warunkiem, że Razem będzie miało szanse wejść do sejmu, czyli mówiąc krótko w sondażach regularnie będzie nad kreską, to raz. Niektóre osoby też patrzą z uwagą na Razem, ale mają wątpliwości, że wszystkich krytykują naokoło, że nie biorą udziału w demonstracjach, słyszałem już takie głosy, że "niech trzymają się swojego programu, niech o nim mówią i niech się pokazują na demonstracjach by trafić ze swoim przekazem do nowych osób". Oczywiście można tu mówić, że te demonstracje, dawniej KOD, to głównie wyborcy liberalni, wyborcy PO i Nowoczesnej, ale według mnie nawet wśród takich można by było znaleźć sporą grupę, którą Razem mogłoby do siebie przekonać.
2. Jest spora grupa osób, które ma już dość POPiSu, ale nie ma alternatywy, bo nie zagłosuje na partię która ma 3%. Naprawdę dużo ludzi odda głos na PO tylko dlatego, że mogą pokonać PiS. Wystarczyłoby żeby ta lewicowa koalicja regularnie miała w sondażach na początku 5-6%, a mógłby nastąpić efekt kuli śniegowej i można by przeciągnąć na swoją stronę pewną część wyborców PO.

Pytanie jednak czy na lewicy ktoś w ogóle o tym myśli, czy może każdy sobie rzepkę skrobie? Tak jak piszę, popieram Razem, ale zaczyna mnie coraz bardziej irytować, że tkwią w tych 3% (ostatnio nawet częściej w 2%...) i nie można tego tłumaczyć tym tylko, że jest mało rozpoznawalne czy, że ciężko przebić się do mediów (akurat TVN, Tok.fm raz na jakiś czas ich zapraszają). I można zaklinać rzeczywistość, że sondaże nie są ważne i liczą się wybory, że poczekajmy 2,5roku, ale to właśnie takie zaklinanie, bo sondaże kształtują poglądy wyborców. Jeśli Razem nie ma szans nawet wejść do sejmu to wielu nie odda na nich głosu, by go nie stracić, tak jak te osoby o których wspomniałem wyżej. Apelowałem o to by Krytyka spróbowała zorganizować taką debatę, spotkanie osób lewicy: Zandberg-Nowacka-Biedroń-ktoś z Zielonych i może przynajmniej po takim spotkaniu będziemy wiedzieć na czym stoimy?

Lewico, zróbcie coś, bo mnie naprawdę zaczyna już szlag trafiać!!!!
Możemy też sobie gadać, że wybory za 2,5roku, jest czas, nie ma co się spieszyć, tylko że to nie jest prawda. By mieć szansę za te 2,5roku trzeba już teraz chociażby myśleć o współpracy, a jakoś nie widzę takich planów.

"Możemy też sobie gadać, że wybory za 2,5roku, jest czas, nie ma co się spieszyć, tylko że to nie jest prawda. By mieć szansę za te 2,5roku trzeba już teraz chociażby myśleć o współpracy, a jakoś nie widzę takich planów."

Bez przesady, to że o czymś nie mówi się publicznie to jeszcze nie znaczy, że zainteresowani o tym nie myślą. Prawda jest taka, że ewentualne koalicje wyborcze należy zawierać na starcie kampanii wyborczej, bo dają one wtedy dodatkową premię w postaci zainteresowania mediów (przekładającego się na darmową promocję) i entuzjazmu wśród wyborców.
Oczywiście żeby to było możliwe podziały nie mogą być zbyt głębokie. Wszyscy pamiętamy, co osobie nawzajem wygadywali Miller z Palikotem tuż przed zawarciem koalicji i jak to się skończyło - część wyborców nie zaakceptowała takiego cynicznego zwrotu i w efekcie elektoraty się nie zsumowały, przez co obaj panowie polegli.
Nie wydaje mi się jednak, żeby na lewicy były jakieś podziały niemożliwe do stosunkowo szybkiego pokonania - choćby po prowizorycznym moście. Pomijam oczywiście konflikt SLD-Razem, bo to akurat jest spór nieunikniony, zasadniczy i niemożliwy do załagodzenia. Natomiast wzajemna krytyka w układzie Razem - Nowacka - Biedroń - Zieloni jest zwykłym ścieraniem się poglądów w ramach lewicy i nie wyklucza przyszłego porozumienia (ewentualnie jak ktoś się upiera może za Razem podstawić sobie SLD, choć dla mnie to żadna lewica). Oczywiście nie mam na myśli poziom publicznych wypowiedzi - nie mam pojęcia, jak układają się stosunki prywatne pomiędzy poszczególnymi politykami, ale to ma w tym momencie mniejsze znaczenie.
Pewnym problemem może być słaba "manewrowość" Razem wynikająca z ich demokratycznego sposobu podejmowania decyzji, ale mam nadzieję, że sobie z tym poradzą. No i wspomniany konflikt z SLD, ale niestety - tu stoję po stronie Razem. Miller i spółka są niereformowalni i uważam, że jeśli lewica chce się wydostać z dołka, to musi się od nich trzymać z daleka.

Nie wiem czemu na samym dole doszło do powtórzenia akapitu 🙂 A jeszcze co do propozycji autorki, to oczywiście jak dobrze rozumiem jest to ironia, a nie realna propozycja, bo jeśli propozycja realna, to strach się bać, w życiu nie zagłosowałbym na coś finansowanego przez PO, zresztą to by było jak w Rosji, gdzie Putin sponsoruje partie opozycyjne 🙂

PO jest w stanie założyć co najwyżej PiS-bis. Nawet nie PO-bis, bo na to są za bardzo na prawo

Ja wiązałem duże nadzieję z Partią Razem, ale niestety jest to partia dogmatyków oderwanych od rzeczywistości. Janusz Korwin-Mikke lewej strony. Kto nie ma poglądów takich jak my, to konserwa i neoliberał.

Razem bardzo mocno powinno przedyskutować w swoim gronie pewne swoje postawy. To o czym wyżej ewidentnie zniechęca do nich wielu ludzi. Ciekawe czy zdają sobie z tego sprawę i o tym rozmawiają, czy rozważają jakieś zmiany czy jednak żyją w swoim bąbelku i uważają, że nie ma takiej potrzeby? Wierność ideałom, swoim wartościom, posiadanie jasnego programu, którego chcą się trzymać, to wszystko jest ok i jest potrzebne, ale w polityce jest potrzebna też zdolność do kompromisu, do współpracy (chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie myśli, że Razem może w Polsce rządzić samodzielnie kiedykolwiek, wiec nawet jeśli uda się kiedyś mieć 15-20% - marzenie... - to będzie trzeba tworzyć koalicję). Ważne jest też zwracanie uwagi na język jakim się mówi, i tak np. pan Zandberg wypada świetnie, spokojny, wyważony, ale jak słyszę na przykład pana Koniecznego (czy parę innych osób), to mimo że często się z nim zgadzam, to jednak sposób w jaki mówi jest odpychający i skoro ja tak to odbieram, to myślę że osoby o poglądach centrolewicowych, które Razem mogłoby do siebie przekonać, nie mówiąc już o liberałach, odbierają to jeszcze gorzej, właśnie jako skrajność, fanatyzm itp.
Razem powinno to sobie przemyśleć, pytanie tylko czy w ogóle to dostrzegają?

"wiec nawet jeśli uda się kiedyś mieć 15-20% - marzenie... - to będzie trzeba tworzyć koalicję"
Koalicje tworzy się PO wyborach. Przed wyborami przedstawia się swój program, który następnie jest przez wyborców oceniany. Dzięki temu potem jest w oparciu o co prowadzić negocjacje koalicyjne. Tworzenie programu pod przyszłe koalicje czy wręcz tworzenie jakichś bezideowych wechikułów wyborczych z programem "żeby Polska rosła w siłę..." to zaprzeczenie istoty demokracji i główny powód, dla którego prawie połowa Polaków nie chodzi na wybory.
Owszem, jeśli chce się zachować zdolność koalicyjną, to należy tonować wypowiedzi aby głupio nie obrażać potencjalnych partnerów (i tu faktycznie czasem polityków Razem zbytnio ponosi). Tylko czy faktycznie ton wzajemnej krytyki na lewicy jest ostrzejszy od kłótni PO-N czy wcześniej SLD-Palikot? Moim zdaniem jedynie konflikt SLD - Razem ma podobną temperaturę, ale w nim akurat całkowicie stoję po stronie Razem, więc ciężko mi oceniać.

Mattso06 - w punkt!. Razemici i Razemitki czytają teksty w Krypolu i czasem komentarze pod nimi, więc może Twoje też zobaczą. Jeśli masz jeszcze zapał, wklej im to na głównego fanpagea fb.

Krzysztof Mazur

Czysty nonsens. Platforma nie potrzebuje do niczego lewicy, a już najmniej do 'dostawania zjebki'. Im dłużej lewica jest zmarginalizowana, tym więcej osób zagłosuje na PO, a jeśli ktoś nie chce PO, to ma do wyboru Nowoczesną albo SLD, z którymi też łatwiej się PO dogadać niż z lewicowymi ideologami, którzy wierzą w swoją 'zjebkę'. Pani Nowacka niedawno powiedziała, że nie widzi różnicy między PiSem i PO, więc po co PO miałaby ją wspierać, jeszcze po cichu? Mnożenie kolejnych bytów politycznych tylko zwiększa szanse PiSu, bo rozprasza głosy, jak wejście Razem w 2015 roku, więc proszę się zwracać o pomoc finansową do PiSu, który ma też większe możliwości finansowe będąc u władzy. Lewica zrobiła, co mogła, żeby do sejmu nie wejść ale dostać dotację i to się udało, więc chyba powinna się cieszyć ze swojego sukcesu. Miller, Palikot i Zandberg mają swoje dotacje i nie ponoszą za nic odpowiedzialności. Sukces. Oby tak dalej. Cel chyba się nie zmienił?

I tak, i nie. Zgadzam się, że dla PO w tym sensie lepiej jak lewicy nie ma, bo gdyby powstała koalicja lewicy Razem-Nowacka-Biedroń, to parę procent PO by ubyło, oczywiście nie dużo, ale nawet te 2-3% to zawsze coś i brak lewicy, wmawianie ludziom duopolu co robi świetnie PO, cały czas nakręca ludzi do głosowania na PO, mimo że tego nie chcą. I jasne, że ogólnie nie ma i nie będzie mowy o tworzeniu rządu przez lewicę i PO w przyszłym sejmie, nawet jeśli lewica będzie miała załóżmy te 10-12%, po prostu sobie tego nie wyobrażam, bo niby jak można tworzyć rząd z neoliberałami? Kompletne różne wartości, kompletne różne poglądy.
Nie zgadzam się natomiast z tym, że nie potrzeba lewicy w ogóle i nie jest ona potrzebna PO. Potrzebna jest z prostego powodu, PO i Nowoczesna choćby stanęły na głowie, nie przekroczą szklanego sufitu, pewnego poparcia, wyżej nie skoczą. Jak widać dziś gdyby były wybory, najprawdopodobniej mielibyśmy rząd PIS w koalicji z Kukizem. PO, Nowoczesna, nie mają już skąd brać głosów, ewentualnie mogą bić się ze sobą, czy coś wziąć SLD. Liczy Pan, że nagle wyborcy PiS czy Kukiz zaczną znowu głosować na PO? Po raz kolejny widzę, że optymista z Pana 🙂 I taki będzie pat, dopóki nie pojawi się alternatywa na lewicy, bo tylko lewica (no dobrze pewnie jakaś skrajna prawica też) może urwać PiSowi i Kukizowi po jakieś tam załóżmy 3-4%. Dopiero gdy ktoś zabierze głosy PiSowi, Kukizowi i przekona do siebie tych co na wybory nie chodzą (wiec nie zagłosują ani na PO czy Nowoczesną, bo już tego nie kupują), można myśleć o tym, że PO w koalicji z Nowoczesną czy PSL będą mogły stworzyć rząd. Dopiero osłabienie PiSu i Kukiza i zabranie im części głosów, może spowodować, że będzie realna zmiana władzy po kolejnych wyborach. Przynajmniej ja tak to widzę. Poza tym lewica mimo, że z PO kochać się nie będzie, to jest gwarantem, że pewne sprawy które PiS dziś niszczy uda się w porozumieniu PO z lewicą odkręcić.
Oho... i znowu przez Razem rządzi PiS 🙂 Proszę sobie policzyć co by było jakby Nowoczesna nie zdecydowała się iść do wyborów osobno, tylko startowała z PO 🙂 A warto pamiętać, że między Nowoczesną, a PO różnice są dość małe, między Razem a SLD, przepaść.

"Proszę sobie policzyć co by było jakby Nowoczesna nie zdecydowała się iść do wyborów osobno, tylko startowała z PO"
Ciężko powiedzieć, bo jednak na N zagłosowało nieco ex-wyborców PO, którzy nie mieli zamiaru na tę partię głosować. Więc gdyby N nie powstała, ci ludzie zostaliby być może w domu (a może zagłosowali na Razem?). To tak jak z SLD i Palikotem - ich elektoraty nie zsumowały się tak, jak to panowie sobie zaplanowali. No i tu jest właśnie podstawowy myk - gdyby nie ZLew, PiS by nie rządził. Gdyby Miller z Palikotem po wywaleniu na siebie nawzajem tych kubłów pomyj nie postanowili nagle podnieść sobie progu, SLD weszłoby do parlamentu - gdyby inaczej dogadali się z Palikotem, to nawet mogliby uzyskać porównywalny wynik.

I od razu dodam bo taki argument może paść, że wyborcy PiS, jak i wyborcy Kukiza to nie jest monolit, bo znam ten argument, że co lewica ma do szukania w elektoracie tych dwóch partii, skoro tam konserwatyści, katolicy itd. To nie jest prawda, owszem większość ludzi głosujących na te partie może ma takie poglądy, ale sam znam kilka osób (jedne lepiej, inne słabiej) głosujących na PiS i spektrum jest bardzo szerokie. Od osób, które można uznać za ten twardy elektorat, do osób, które głównie interesują kwestie socjalne, poprawa życia i mocno zraziły się do PO. U Kukiza natomiast jest to jeszcze większa mozaika. I choć faktycznie przeważają tam osoby, które na lewicę nigdy nie zagłosują, to jednak obu partiom można trochę poparcia uszczknąć.

PO wybrało na doradcę ekonomicznego Andrzeja Rzońcę, współpracownika Leszka Balcerowicza. To definitywnie zamyka drogę dla jakiejkolwiek lewicy.

Nie ma mowy o współpracy neoliberałow z jakąkolwiek prawdziwą lewicą. Neoliberalizm jest Z DEFINICJI antylewicowy i antyspołeczny. Sprzedanie podstawowych ideałów lewicowych za cenę przystąpienia do stolika władzy i pieniędzy to śmierć takiej "lewicy".

Jeżeli tak właśnie, jako sojusz z neoliberałami, ma wyglądać przyszła lewica, to życzę jej wylądowania tam, gdzie jej miejsce - na śmietniku historii. Lepiej by ideały lewicowe reprezentowała prawica, niż mamy tolerować fałszywą "lewicę", która jest antylewicowa i antyspołeczna w swoim działaniu.

Niestety. Sam mimo że PO już dawno skreśliłem jeśli idzie o moje poparcie, to jednak liczyłem, że po przegranych wyborach przyjdzie jakaś refleksja, dokonają się jakieś zmiany i PO stanie się taką typową centrową partią. Bo bądźmy szczerzy, najprawdopodobniej kolejne wybory wygra albo PiS, albo PO, tak więc już lepiej, żeby to PO było w miarę normalne, tak by się dało ich rządy przetrzymać. Tymczasem głównym ekonomistą zostaje uczeń Balcerowicza, mający klasyczne neoliberalne poglądy (w niedzielę rozmawiał ze Sroczyńskim i jak dla mnie ta rozmowa totalnie skompromitowała PO i jeśli ten człowiek ma odpowiadać za finanse i myślą przewodnią PO ma być jeszcze więcej neoliberalizmu, to ja dziękuję). To oczywiście wyklucza jakiekolwiek możliwości koalicji z lewicą np. Nowackiej, o Razem to już nie wspomnę, bo to wiadomo było od dawna. Jedynie lewica może współpracować w takich kwestiach jak naprawa Trybunału, co będzie trzeba zrobić po przejęciu władzy, sądownictwo, szkoła, tutaj myślę że może jakiś kompromis uda się wypracować, ale w innych kwestiach, to by znaczyło po prostu, że ten kto wejdzie w koalicję z PO, to wcale nie jest lewica, tylko ewentualnie lewica z nazwy.
Jednak ostatnio widać śledząc Biedronia czy Nowacką, że zaczynają bardzo, bardzo mocno odcinać się od PO, nawet widzę że na ich fanpage nie podoba się to wszystkim ich zwolennikom, którzy coś bredzą o jedności opozycji, o tym, że teraz trzeba siedzieć cicho i nie krytykować PO i tak dalej, i tak dalej. Więc może to zwiastuje coś dobrego.
Żakowski też wyraźnie powiedział, że jeśli wybór jest między PO Rźońcy, a PiSem to wybiera PiS. W sumie to też ciekawe, bo przecież jeszcze parę tygodni temu Żakowski apelował o zjednoczenie opozycji, mówił, że nie zagłosuje na nikogo, kto postanowi startować osobno. Ciekawe czy teraz też nadal ma ochotę poprzeć taki wielki wspaniały blok.

Być może słaby wynik wyborczy PO w przyszłych wyborach nakłoni tę partię do wejścia w szeroką koalicję, w tym z partią lewicową, otwierając PO na postulaty lewicowe. Będący w koalicji z SPD niemieccy chadecy musieli zgodzić się na część programu swojego koalicjanta. Brzmi to wszystko bardzo życzeniowo, szczególnie w kraju jak Polska, gdzie polityka konsensusu to sci-fi, ale już teraz większość partii opozycyjnych zdaje się przeczuwać, że stawka następnych wyborów jest daleko większa niż normalnie.

Tylko strzelam, że gdyby przeanalizować polskie partie i chadecję w Niemczech, to mogłoby się okazać, że najbliżej programowo jest Razem 🙂 To taki strzał, ale nie wiem czy bardzo chybiony. To jest nasz problem, że u nas scena polityczna jest tak przesunięta w prawo, że to się w głowie nie mieści. Właściwie to brakuje zwykłej centrowej partii, brakuje centrolewicy i załóżmy że socjaldemokracja jest w postaci Razem, ale kompletnie marginalna i raczej z małymi perspektywami póki co na przebicie.

Schetyna wlasciwie robi dobrze, idzie na prawo, zeby podebrac glosy PiS-om i Kuk-isom. Nawet zabranie im 5% zrobi roznice. Robi miejsce na lewo i lewica bedzie glupia gdy tej szansy nie wykorzysta. Szetyna nawet jesli tak do konca nie mysli to musi isc na prawo zeby zabrac glosy tym popaprancom.

To tak na dwoje babka wróżyła, bo idąc na prawo, chcąc podebrać ten elektorat, odbierając nawet te 5%, może się nie zorientować jak ubędzie mu z 10% wyborców, którym coś takiego nie pasuje i pójdą np. do Nowoczesnej. Przecież my już w ciągu paru tygodniu tego roku mieliśmy przepływ prawie 15-18% z Nowoczesnej do PO, przepływ w drugą stronę jest jak najbardziej możliwy, bo to ten sam elektorat, a w polskiej polityce jakoś ludzie dość luźno (może poza PiSem) są przywiązani do partii. Po stronie opozycji wystarczy, że partia ma szansę odsunąć PiS i ludzie lecą tam jak stado baranów, za przeproszeniem, nie ważny program, nie ważne poglądy, nie ważne wartości, nic nie jest ważne.

Największym ryzykiem (przynajmniej z mojej perspektywy) jest to, że z tych 10% zniechęconych do PO spora część może w ogóle zrezygnować z udziału w wyborach, a to jest wprost wspieranie PiS (bo ich twardy elektorat zagłosuje niezależnie od wszystkiego).

Ciekawe, kiedy do was dotrze- matoły, że w Polsce nie ma miejsca na lewicę? Ze jesteście przez prawie wszystkich uważani za zwykły nowotwór i antycywilizacyjną dzicz, której na razie pozwala się jeszcze funkcjonować, niemniej ten stan nie jest constans i niedługo ulegnie zmianie.

A dlaczego lewica ma głosować na PO. Niech PO się zamieni w umiarkowaną socjaldemokrację przyjazną dla biznesu. Tylko socjaldemokracja wygra z pisem, liberałowie nie mają szans.