Felieton

A Hitler budował autostrady…

Kinga Dunin

Te wszystkie wzmożenia antyuchodźcze i historyczno-militarne są prężeniem narodowej pały, a to zawsze ma jakiś związek z tym, jak definiujemy w danej kulturze męskość i kobiecość.

Spory medialne szybko przyjmują kształt mocno uproszczony, a potem tylko trzeba zapisać się do któregoś z obozów. Jeden z tych sporów zdaje się wyglądać w tej chwili tak, że z jednej strony mamy stare liberalne elity, a z drugiej młode lewicowe i aspirujące do zajęcia miejsca tych starych. Nie jestem pewna, czy to wiek koniecznie ma wyznaczać miejsce, ale niech będzie. Pewnych doświadczeń nie da się zapomnieć. Przyjmijmy jednak, że chodzi bardziej o poglądy niż biologię i walkę o to, kto teraz będzie samcem alfa. Albo waderą alfa.

Stare elity pamiętają komunę, powtarzają wciąż slogany o wolności i demokracji, Europie, jaka by nie była, i modernizacji. Przez lata były ślepe na neoliberalne porządki w gospodarce i społeczne koszty transformacji. Nawet jeżeli odbyły już swój rytuał pokutny – „byliśmy głupi”, to i tak nie mogą się wyzwolić z paradygmatu, w którym tkwią po uszy. Kiedyś był to syndrom „GW-TP-Polityka”, teraz coraz bardziej TVN. Np. wciąż uważają demokratyczne pryncypia za kwestię fundamentalną. Co akurat też jest mi bliskie, ale z dużą częścią krytyki się zgadzam. Z pewnym zastrzeżeniem. Czy w czasach, kiedy władza próbuje uciąć im łby, warto dodatkowo skopać im tyłki?

Czy w czasach, kiedy władza próbuje uciąć starej elicie łby, warto dodatkowo skopać im tyłki?

Młode aspirujące lewicowe elity (MALE), które nigdy nie przyznają, że chcą być elitami, stawiają z kolei na sprawy bytowe. Pensje, mieszkania, zmaganie się ze społeczną niesprawiedliwością. Trudno nie przyznać im racji.

Problem polega jednak na tym, że spór ten toczy się w cieniu PiS-owskich rządów. A wybór demokracja czy równość jest trochę wyborem z gatunku, czy myć ręce czy nogi.

Kolejna odsłona tego sporu dotyczy zaś tego, czy warto pozbyć się PiS, czyli umyć ręce, jeśli nogi mają pozostać brudne. Jeśli nie warto, to jak bardzo satysfakcjonują nas pisowskie działania prosocjalne? I czy przy obecnym układzie sił MALE nie stają się pożytecznymi idiotami PiS?

Wydaje się, że spór ten na tyle uległ już petryfikacji, że możemy toczyć go ad mortem defecatum. I może ona naprawdę nastąpić. Nie o tym sporze więc zamierzam pisać, to był tylko wstęp.

Wybór demokracja czy równość jest wyborem z gatunku, czy myć ręce czy nogi.

Jest bowiem jeszcze trzeci głos, pozornie słuchany, ale tak naprawdę lekceważony. Jest to głos feministyczny.

Ach, Czarny Protest, kobiety zbawią Polskę, oczywiście wszyscy jesteśmy feministami i martwimy się o prawa kobiet… Ale tak naprawdę kwestie kobiece traktuje się jako coś obok, oddzielnego od prawdziwej polityki, bo to przecież tylko obyczajówka. Mężczyźni objaśniają świat, a kobiety zostaną zauważone, jeśli wyjdzie ich na ulice milion, bo taki milion może się do czegoś przydać.

A co próbuje powiedzieć ten trzeci głos? Poza demokracją i równością ekonomiczną jest jeszcze jedna fundamentalna kwestia – to jest gender. Od dłuższego czasu mówią o tym Agnieszka Graff i Elżbieta Korolczuk. (Polecam raczej wywiad w KP niż bardziej publicystyczny tekst w GW).

Graff, Korolczuk: Gender to śmiertelnie poważna sprawa

I choć teza jest prosta, nikt nie podjął z nią merytorycznego sporu, ale też nikt nie potraktował jej poważnie.

Co to oznacza, że – jak twierdzą autorki – antygenderyzm jest jądrem ruchów populistyczno-prawicowych?

Skupmy się na Polsce. Oznacza to, że wizja ideologiczna, która stoi za działaniami PiS, silnie poruszająca ludzkie emocje i mobilizująca część elektoratu oraz nie odrzucana przez resztę, jest konserwatywna i patriarchalna. W jej centrum znajduje się rodzina. Rodzina służy do rodzenia dzieci dla narodu. Kobiety należy do tego zmusić. Za to dobrobytem rodziny zajmie się państwo. Zajmie się też obroną rodziny przed wszelkimi niebezpieczeństwami – dzieciobójstwem, pedalstwem, przebieraniem chłopców za dziewczynki i uchodźcami, którzy chcą zgwałcić nasze kobiety. Te wszystkie wzmożenia antyuchodźcze i historyczno-militarne są prężeniem narodowej pały, a to zawsze ma jakiś związek z tym, jak definiujemy w danej kulturze męskość i kobiecość. Polska jest kobietą? Czyli można ją zgwałcić, a ktoś musi stanąć w jej obronie, aby nie dopuścić do niej obcych samców. Ważna jest też religia, jako system utrwalający taki stan rzeczy.

Społeczny wizja PiS to naród złożony z rodzin. A rodzina ma być narodowo-katolicko-socjalistyczna, czyli zadbana, o tyle, o ile się da, przez państwo i obroniona przez Obronę Terytorialną. Wolna od zboczeń i wypaczeń, z panem, bo samotna matka z dziećmi to już nie bardzo.

I o tym wszystkim warto pamiętać, kiedy dostrzega się dobre strony PiS.

To jest felieton, więc pojadę po bandzie. A Hitler rozruszał gospodarkę i budował autostrady…

Czy prawa kobiet to jest ta najbardziej fundamentalna kwestia? I znów ten dylemat: co umyć? Ręce, czy nogi, czy cipkę i penisa? Też jest fundamentalna! W każdym razie z wyżej wymienionych powodów PiS to formacja, która jest mi fundamentalnie obca, nawet jeśli daje 500+ albo tworzy w miarę sensowną ustawę reprywatyzacyjną.

Byłoby mi bliżej do MALE, gdyby byli gotowi poważnie uwzględnić tę perspektywę. Niektórym kobietom także wydaje się, że patriarchat im w niczym nie przeszkadza, a nawet nieźle sobie z nim radzą, ja jednak chciałabym, aby lewica była naprawdę antypatriarchalna. W lewicowej i liberalnej debacie publicznej niby już jest miejsce na prawa kobiet – aborcja, prawa reprodukcyjne, przemoc wobec kobiet. Jednak to wszystko nie składa się na jeden wyrazisty przekaz – PiS to patriarchat i właśnie dlatego powinniśmy powiedzieć mu – nie.

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Niektórzy twierdzą, że porównanie adwersarza do Hitlera raczej kończy dyskusję niż ją rozpoczyna. Tak też jest w tym przypadku.

Kiedyś Janusz Głowacki opisując Amerykę trafnie zauważył, że oni tam totalnie nie stopniują krytyki i niemal każdy prezydent USA był porównywany do Hitlera, czy Stalina, a często do nich obu jednocześnie. Szczytem wszystkiego była lista 10 najbardziej nikczemnych osób w dziejach w jakimś prawicowym magazynie, gdzie na drugim miejscu był Bill Clinton za Stalinem, a przed Hitlerem. Podobnie niestety jest ze środowiskami lewicy w wielu krajach UE, to porównywanie Orbana do Hitlera i to w prasie głównego nurtu bynajmniej niczego nie rozwiązuje, nie poszerza analizy i nie tłumaczy zjawisk. Dawniej modne było porównywanie do Pinocheta, ale widać za słabe.

Ach, ci paskudni prawicowi populiści ! Zmniejszają ubóstwo wśród dzieci, uszczelniają system podatkowy, reprywatyzację rozumieją jako reparacje za utracony majątek, a nie okazję do zbicia majątku kosztem eksmitowanych na bruk lokatorów, pomagają uchodźcom w Libanie zamiast wspierać przemyt ludzi i tworzyć getta imigranckie w obcej kulturowo Europie, no i jeszcze nie chcą się zgodzić na aborcję na życzenie. Jak można popierać takich ekstremistów ? Co za ciemnogród !
Oczywiście, że prawa kobiet są kwestią fundamentalną. Głos feministek jest ważny, tyle że obecnie środowisko feministyczne jest zdominowane przez jedną liberalno-lewicową opcję i nie reprezentuje interesów szerszej grupy kobiet, a jedynie tej garstki, która chodzi na czarny protest, marsz szmat i inne feministyczne akcje.

Florentyna Kowalska

Jezus z Nazaretu mówił, że królestwo jego jest nie z tego świata i tylko Ci ludzie, którzy porzucą swoje rodziny, żony i dzieci, i pójdą za nim zasiądą po wiadomej prawicy.

Może kleryk bardziej zająłby się przygotowaniem powierzonych mu owiec do życia wiecznego, a agresywne politykowanie zostawił innym.

Jeśli demokracja umyje ręce, to nogi pozostaną brunatne.

Faktycznie, feminizm jako zapomniany paradygmat polityki! Tylko On może wpłynąć na dyskurs obecnej polityki, jako fundamentalna kwestia, elektryzująca elektorat miast i wsi. Kinga Dunin dokonała objawienia i tylko czekać na rewolucję czyt. czyste genitalia 🙂

A Joanna, Katarzyna i Kamila z Nowoczesnej? Można wiele zarzucić ale nie to że nie ma "nowych" kobiet, które są w stanie odwrócić trend. To po lewicowej stronie kompletnie brakuje kobiet - jest tylko Adrian Z. , Soroczyński , Sutowski i inni "feminiści".

Mocne słowa. Właśnie zniknąłeś(-łaś?) Barbarę Nowacką, Marcelinę Zawiszę, Agnieszkę Grzybek, Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk i wiele innych.

Florentyna Kowalska

Jakiego rodzaju satysfakcję daje chamstwo? A może inna forma wyrażania swoich opinii jest niedostępna? Jak to jest?

:dobrobytem rodziny zajmie się państwo:
Kiedyś uważano to za socjalizm albo przynajmniej welfare state. Ale pani Kinga wie swoje: to patriarchat czyli faszyzm.

No tak musi być Hitler ! No i oczywiście Kinga Dunin przeprowadziłaby transformację bez żadnych kosztów, ciężkiej pracy, trudnej restrukturyzacji mienia po PRL-u, ale zaraz czy jakiemuś krajowi regionu to się udało ? Jakbyśmy nie patrzeli to jednak rząd PIS-u, także korzysta z osiągnięć 27 lecia, a nie tylko naprawia porażki jak sam twierdzi, ba można dalej zadać pytanie, czy nie powinniśmy robić więcej z myślą o przyszłości,a nie tylko przejadać względny sukces i odcinać kupony ?

czytają niektóre komentarze można odnieść wrażenie, że mit "dobrego dziedzica", którego cała wieś broniła przed wrednymi komunistami chcącymi go rozparcelować jest wiecznie żywy.....

Kiedyś mój kolega gdy usiłowałem mu przedstawić lewicową agendę - ekologię, prawa reprodukcyjne, kwestie kościelne - bez genderyzmu broń boże - nachnął ręką na to (bez agresji i dezaprobaty) i skwitował: TO SĄ PROBLEMY LUDZI PIERWSZEGO ŚWIATA fajnie, że ktoś o to walczy i się przejmuje ale MNIE ONE NIE DOTYCZĄ.

Prawo i Sprawiedliwość wyciągnęło ogromne masy ludzkie z nędzy.
Bo, proszę pani, najważniejsze jest, żeby nie zdechnąć z głodu i mieć w co dzieci ubrać a nie wybór patriarchat czy matriarchat.
Pani nie może o tym wiedzieć, bo jest pani zamożną pisarką z Warszawy.

Używając linquam latinam (łaciny) należałoby używać jej poprawnie. Nie ad mortem defecatum, tylko ad mortem defaecatam. Jest tu Accusativ (Biernik) defaecatam, gdyż mors -śmierć (w accusativie-bierniku mortem) jest w łacinie rodzaju żeńskiego. Po polsku przecież nie mówimy usrany śmierć tylko usrana śmierć. Pewnie Pani Kinga przyjęła tutaj patriarchalne wzorce od Poseł Pawłowicz, która w podobny sposób robiła lingwistyczne wrażenie w Sejmie. O pozostałej treści tzw. felietonu nie wspominam, gdyż jak dla mnie, te same bzdury co zawsze.
Stefan Batory mawiał - "disce puer latine, ego faciam te mościpanie" . Ja powiem "disce matronae".

Panie Marcin!
Lingua latina nie linqua!

ddd. Dziękuję za korepetycje.

A ja mam akurat odwrotnie: bliżej mi do PiS niż do SSL (Starszych Samozadowolonych Liberałów_łek), niezależnie od natężenia pseudorównościowej retoryki w wykonaniu tych ostatnich.