Felieton

Kinga Dunin: Czy SLD może być zbawione?

SLD

A przynajmniej jego elektorat? Pyta Kinga Dunin.

Pytanie o to, czy szatan może być zbawiony, wciąż jest dla niektórych frapujące. Ponad 120 tysięcy wyników w Google. Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale warunkiem zbawienia – o ile jest ono możliwe – jest nawrócenie. Na pytanie, czy SLD może być zbawione, Google niestety nie zna odpowiedzi. Przypuszczalnie również w tym wypadku do zbawienia potrzebne byłoby prawdziwe nawrócenie – na lewicowość, i grzechów odpuszczenie.

SLD do Razem: Dogadajmy się

czytaj także

SLD do Razem: Dogadajmy się

Anna-Maria Żukowska

Jakie to grzechy?

Pierwszy, na lewicy wypominany trochę mimochodem, to grzech historiozoficzny. W tym wypadku jest to historia o złych komuchach, w najlepszym razie o postkomunie. I o tym, że „komunizm w Polsce się skończył”, chwała Panu! A kiedyś się zaczął? Wiadomo, tak naprawdę chodzi o PRL i PZPR; o autorytarny system oparty na państwowej własności środków produkcji, podporządkowany sąsiedniemu mocarstwu. O władzę – zgodnie z oficjalną narracją – kompletnie wyalienowaną ze społeczeństwa, właściwie obcą. Udział w niej skazywał na potępienie. Biorąc pod uwagę wyniki wyborów 2001 (40 proc. dla Sojuszu), narracja ta nie była aż tak dominująca, jak mogłoby się wydawać, ale wciąż istnieje. Podobnie jak ciągłość historyczna ugrupowań wywodzących się z PRL-u. I istnieje opowieść o elektoracie SLD jako sierotach po komunie – byłych apartczykach i ubekach – których jest coraz mniej z powodów biologicznych.

Spróbujmy jednak spojrzeć na ten elektorat inaczej. Kiedyś to zapewne byli ci, którzy wierzyli w trwałość PRL. Nie odczuwali z tego powodu złości, rozpaczy ani potrzeby działań opozycyjnych, widzieli w nim dla siebie możliwości działania i awansu. Może chcieli jego naprawy, ale raczej nie chodziło im ani o zaprowadzenie kapitalizmu, ani o demokrację, tylko zaspokojenie potrzeb materialnych. Nie przywiązywali wielkiej wagi do tego, czy „będziemy mogli mówić prawdę o Katyniu”. Nie chodzi więc jedynie o partyjną nomenklaturę, a jakąś – bardzo słabo opisaną – część społeczeństwa. Te przynajmniej 30 proc. elektoratu, który nie zagłosował na Solidarność w 1989. No i jest jeszcze prawie 40 proc. tych, którzy nie poszli na pierwsze prawie wolne wybory, nie poniósł ich żaden rewolucyjny zryw. Powiedzmy, że pozostają oni zagadką. Jeśli komuś chodziło o prawdziwą, nieskażoną PRL-em lewicowość, to miał do wyboru wiele innych, nowo powstałych ugrupowań, żadne jednak się nie ostało jako znaczące na scenie politycznej.

Można powiedzieć, że elektorat ten szybko stopniał, szczególnie po błędach i aferach SLD, a co więcej zestarzał się i wymiera. Nadal jednak istnieje i jego wierności starcza na te kilka procent. Po drodze dołączyli ponadto młodsi, których ta tożsamość nie odstraszała. Partia to nie tylko hasła, to również autorytety i tradycja, nawet ta nie wypowiedziana. Czy zatem przynajmniej ten elektorat może zostać zbawiony? Zakładając, że komu po drodze było do liberałów, to już odpłynął do PO czy Nowoczesnej. Ich przynajmniej nie przeraża słowo lewica – bez względu na to, jaka treść je wypełnia.

I chociaż muszą tu walczyć z własnymi, zakorzenionymi uprzedzeniami – komuchy, ubecy, karierowicze – jednak myślę, że elektorat ten zasługuje na zbawienie, i gdyby dostał inną lewicę, ale taką, która jednak nie odcina ich od korzeni, to jest w stanie się nawrócić. Część tego elektoratu pewno jest klientystyczna, uwieszona u klamek ważnych samorządowców, póki tacy istnieją. Ale załóżmy, że nie są to wszyscy. Niektórzy po prostu są do tej marki przywiązani i może nie należy ich jej pozbawiać.

Inna lewica, która podobno jest możliwa, mogłaby na początek przestać brzydzić się tym elektoratem. Skończyć z ageizmem – tylko stare pryki głosują na SLD. Rzeczywiście, Sojusz jest najmocniejszy w starszych grupach wiekowych, ale one też głosują i póki nie wymrą powinny być dla lewicy nie mniej ważne niż młodzi. Oraz przyjąć do wiadomości, że ludzie ci jednak czują się reprezentowani przez polityków, których, pewno słusznie, nie lubimy.

Szczęśniak: Rekonstrukcja opozycji

Nie lubimy ich z powodu największych grzechów SLD: neoliberalnej polityki, uległości wobec Kościoła, więzień CIA i wojny w Iraku, afer rozmaitych – lista jest długa i łatwo ją znaleźć w Google (230 tys. wyników dla hasła „błędy SLD”). Dla niektórych z tych grzechów można szukać usprawiedliwienia – logika historyczna, wymagania przedakcesyjne – ale większości nie da się obronić. I oczywiście za błędy trzeba płacić. Ale możliwa jest też zmiana, nawrócenie. I tak naprawdę nie musi być ono szczere. Nie idzie bowiem o duszę Włodka Czarzastego i co w niej naprawdę gra. Może wystarczy to, co się aktualnie mówi i robi. Nie pochwalam bezideowości, ale, jak wiadomo, za zachowaniami i rytuałami idzie też dostosowanie przekonań. (Im dłużej się modlę, tym mocniej wierzę.) A z drugiej strony, gorący ideowcy, kiedy dochodzi do politycznych realiów, niejednokrotnie stają się zimnymi pragmatykami. Czyli po prostu, bądźmy realistami, w obecnej sytuacji politycznej SLD musi pozycjonować się na lewicy, bo inne miejsca są zajęte. Szczególnie, że na razie walczy raczej o przetrwanie, a nie sejmową większość. W związku z tym programowo i deklaratywnie jest już może nawet dostatecznie lewicowe.

Są jednak jeszcze inne grzechy, które każą zastanawiać się nad sensem „zbawiania” SLD i wspólnymi działaniami np. wyborczymi. To twardy i cyniczny zawodnik, który nie jednego już połknął. Doświadczenia Zjednoczonej Lewicy pokazują, że SLD raczej nie potrafi postawić wspólnych interesów lewicy ponad partykularyzmem partyjnym. Chyba… Chyba, że obok pojawi się silny, zjednoczony podmiot, inna lewica, która podobno jest możliwa, i to on będzie dyktował warunki. Tylko wtedy, kto bym tam myślał o zbawianiu szatana, kiedy można go skazać na wieczne potępienie, a najlepiej śmierć.

Stwórzmy koalicję nadziei!

czytaj także

A na koniec przypomnę stary dowcip, z wczesnych lat 90.

Dwaj wędkarze siedzą nad Wisła. Nagle dostrzegają mężczyznę, który spaceruje swobodnie po wodzie. „O, Wałęsa!” – mówi jeden. Na to kolega – „Widzisz, jest skończony, nawet pływać nie umie!”.

I może to jest ten ostatni problem: czy SLD jest w stanie odzyskać – poza swoim elektoratem – społeczną wiarygodność? Nawet gdyby zaczęli chodzić po wodzie.

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.

Komentarze archiwalne

  1. Padło tu kilka głosów, że nie za PRL, a wyłącznie za III RP należy rozliczać SLD. Moim zdaniem i za to, i za tamto. Jeżeli SLD broni swoich biografii, to skoro nie mają się wstydzić za łajdactwa z przed 1989 r. to jak można wymagać, by uznali swoje błędy w III RP? Piszę błędy, bo wyłączam afery, gdyż aferzystów znajdziesz wszędzie, i w Razem pewnie się znajdą jeśli zacznie kiedyś rządzić. Mój ojciec należał do PZPR chyba do 1985 gdy rodzice wyprowadzili się na wieś, ale przez całe późniejsze życie niepokoiło go sumienie, czy dokonywał dobrych wyborów. Za dobrze poznał towarzyszy (sam nim był), po upadku komuny nigdy nie popierał SLD, dopóki mógł głosował na Unię Pracy Ryszarda Bugaja. I jak słyszę od SLDowca, że nie ma się za co wstydzić, to po prostu myślę, że jego wrażliwość etyczna zatrzymała się na etapie okresu płodowego. Kto należał do PZPR, musiał być co najmniej biernym świadkiem gnojenia ludzi, a jeżeli „o niczym nie wiedział”, to był w PZPR co najmniej za michę strawy, a tego też trzeba się wstydzić. Nie rozgrzeszajcie więc pochopnie SLDowców za lata komuny, dopóki nie staną w prawdzie za to, co wtedy robili lub czego nie robili. Bo to może mieć znaczenie dla uczciwości ich wyborów dziś. Są ludzie Solidarności, którzy za komuny heroicznie siedzieli w więzieniach, a w III RP za afery. Droga w drugą stronę też jest otwarta – przynależność do PZPR, a nawet SB może nie determinować życia. Ale tych, co w SLD niczego się nie wstydzą póki co determinuje.

    1. Serio uważasz że przynależność do PZPR to powód do rozterek sumienia, a do KOR (casus Kingi Dunin) – nie? Pfff

    2. Liderzy SLD typu Kwaśniewski, Cimoszewicz, Czarzasty, Oleksy nie mieli wpływu na aparat represji, SB, MO – ludzie najbardziej obciążeni typu Kiszczak, Jaruzelski odeszli dość szybko z polityki, mamy więc trochę kopanie SLD na bazie logiki próżniowej, życzeniowej itd. Nie wiem czy jest na świecie taka partia, która w pełni odpowiada pani Dunin.
      Przecież np towarzysza Józefa Oleksego wszyscy chwalili gdy był wojewodą – Kościół, biznes polonijny, ludzie, że wiele zrobił dla regionu, ludzie tworzący SLD nie mieli w większości mentalność Albina Siwaka i dzięki temu historia po raz pierwszy od dekad potoczyła się dobrze.
      Ludzie pracowali, żyli w PRL-u i wielu chciało by ten PRL był lepszy mając pełną świadomość różnych ograniczeń ideologicznych, nie twórzmy historii, że wychowaliśmy się lasach z żołnierzami wyklętymi, czy ta droga byłaby lepsza.
      Dwa historia nie ma dziś wielkiego znaczenia, ba jest absurdalnie wykorzystywana i fałszowana przez PiS. Jakie to wielkie grzechy ma Czarzasty z okresu PRL-u, który był liberalnym szefem organizacji studenckich, który przyjmował na siebie ciosy cenzury za koncerty np Kaczmarskiego ?

  2. To jest smutne, że drążąc wciąż ten sam temat, usiłuje się jeszcze te kilka złotych za wierszówkę wychapać.

    Nie, nie da się. SLD jest skompromitowane z tak wielu przyczyn, że szkoda w ogóle na ten temat rozmawiać. To, że w ogóle KryPol podejmuje ten temat pokazuje, że SLD wciąż ma wpływy. I konieczna jest na wszelkich frontach walka z tym betonem na lewicy (prawdziwej).

  3. Pani Kingo – brutalnie powiem – do wora z nimi. SLD z lewicą ma jedną rzecz wspólną – literkę L w nazwie.
    Pisze Pani, że innym lewicowym partiom po 1989r jakoś nie udało się rozwinąć. A jak miały sie rozwinąć skoro na ich ,,pastwisku” był rozwalony, dobrze nażarty stwór mówiący, że to on jest lewicą. Mieli wszystko – BAZĘ materialną – rzecz absolutnie niezbędną w kapitalizmie, wpływy – dziesiątki tysięcy współtowarzyszy uwłaszczyło się na majątku państwowym. Przykład Kiszczaka każe się zastanowić w ilu domach ,,lewicowych działaczy” leżą/leżały teczki na tych i owych. Co ważniejsze liberalne media taką ,,lewicę” z radością przyjęły do tańca. ,,Taką” – z kagańcem zrobionym z niezbyt chlubnej historii, przepraszającej także za swoje niewątpliwe osiągnięcia z przeszłości. Dlatego SLD było ,,wstrzemięźliwe” w takich kwestiach jak prawa pracownicze rozumiane jako ZASADA, za to potrafiły bronić ich jako przywileju klientalnej grupy zawodowej. Ale nigdy jako zasady. Tu była pełna zgodność z neoliberalnymi potrzebami. Zawsze SLD było bliżej do Jasia Kulczyka niż do zwalnianych pracowników PGRów. W końcu to Kulczyk dał synekurę – korytko Kwaśniewskiemu po prezydenturze a nie ów ,,roszczeniowy element”, choć to jego głosy i nadziej dały prezydenturę.
    Zresztą zawsze to była klika aparatczyków skupiona na ochronie swoich biografii i majątków niż polityce.
    Kwestie światopoglądowe – poseł Iwiński klepiący swoją asystentkę publicznie po tyłku to ich profil kulturowy. Józef Oleksy klęczący na Jasnej Górze w pierwszym rzędzie to ich stosunek do zapisanej (także) przez nich ,,neutralności światopoglądowej” w Konstytucji. Przypominam ich człowiek – ,,lewicowiec” Kwaśniewski publicznie, w debacie deklarował, że konkordatu nie podpisze a jak wiadomo podpisał.
    Dzisiejsza Polska – pełna katofaszystowskiego zdziczenia to w dużej mierze ich zasługa. Oni ,,te tematy” zlewali bo niejako byli zmuszeni pomijać swą niechlubną przeszłość, więc je zagospodarował ktoś inny. Dla nich najważniejsze było koryto – obsada spółek, kontrakty dla kolegów (przypominam, że rekordowo droga A2 to ich zasługa), przywileje dla klieteli (dzięki nim mamy armię młodziuchnych emerytów mundurowych). Płacili i rozdawali chętnie bo działali cynicznie – daję bo nie moje. Dziś mamy czkawkę.
    Implozja przyszła po 2001r – jedni osiągnęli spełnienie zawodowe (prezydentura, ,,kanclerstwo”, UE), inni doszli do ,,wieku emerytalnego”, teczki zapewniały nienaruszalność. A reszta aparatczyków widząc ten ,,fin de siecle” zaczęła działać wg. zasady praskich rzezimieszków ,,nie ma wyboru trzeba kraść do oporu”. Fałszowanie ustaw – tak tak – najciekawsze rzeczy ujawniły się na komisji rywinowej gdy już mało kto się nią interesował*. W końcu ich rozerwało. Pozostała cuchnąca kupa, która ostatecznie eksplodowała kandydaturą M. Ogórek. Dziś pan Czarzasty usiłuje reklamować ich jako rzyzny obornik na którym może wyrosnąć piekne lewicowe drzewo. tylekroć oszukany NIE WIERZĘ IM!!!!. I bardzo dobrze rozumiem , ,dogamtyzm” Razem w tej sprawie. Nie chcą by smród ,,morderców ks. Jerzego”(tak – wiem absurd)
    , ,,kolegów posła Halbera” czy ,,ziomów ze Starachowic” do nich się przyczepił.
    *Symptomatyczne – ujawniono tam sfałszowanie JEDNEJ, słownie JEDNEJ ustawy (tzw. medialnej) Nikt – żadne media nie zadały naturalnego w tej sytuacji pytania: A CO Z INNYMI.

  4. Początkiem odzyskania wiarygodności mogłyby być gorące głosowania w sejmie i pokazanie przez SLD, że nie mają tego problemu jak nowoczesna, czy Platforma ostatnio. Że wie kogo bierze na listy i dokąd zmierza. Żadne szybsze zbawienie przed najbliższymi wyborami na pewno nie nastąpi bo nie ma jak tej wiarygodności zweryfikować. Także SLD powinno dążyć do zbawienia w praktyce poprzez dobre uczynki. A nie deklaracje.

    1. Szats – wybacz i rozwiń: gorące głosowania w sejmie i pokazanie przez SLD, że nie mają tego problemu jak nowoczesna, czy Platforma ostatnio.
      Z mojej wiedzy wynika, by głosowac w Sejmie to trzeba najpierw w nim ZASIADAĆ a SLD po 2015r zasiada tylko w swojej siedzibie.

  5. Bardzo rozczarowujący artykuł.
    Razem i jego wyborcy nie gardzą SLD za okres PRL.
    Nie oszukujmy się. Sporo ludzi miało dziadka w partii i niby z tego powodu nie pojadą do niego na urodziny.
    We mnie prywatnie PRLowska przeszlość (o ile ktoś nie byl agentem bezpieki a jedynie szeregowym członkiem partii) nie wzbudza pogardy.
    Problem SLD to okres ich rządów (o czym Pani napisała i nie manawet sensu powtarzać) i WSPÓŁCZESNOŚĆ! To Leszek Miller szczujący na uchodźców i popierający to tortury. To p. Gadzinowski i jego seksistwskie wpisy o Marcelinie Zawiszy. To kandydatka na prezydentkę…. Magdalena Ogórek.
    To ogół aktywu SLD, który uważa, że homoseksualizm jest sprzeczny z naturą:
    https://m.facebook.com/Miloscniewyklucza/posts/807335765953712
    No, jeśli Pani uważa, że miejsce tej partii jest na lewicy to ja za taką lewicę serdecznie dziekuje.
    Nie gardzę SLD po prostu uważam, że powinna być na tyle uczciwa, żeby wykreślić „L” z nazwy.

    1. Bardzo rozsądna i celna uwaga. Niestety gdyby usunęli literke L z nazwy to pozostali by kompletnie bez niej bo literki S.D. już są zajęte przez ich kolegów ze ,,starych, złych czasów”.

    2. Dokładnie tak. Nie PRL, ale to co SLD zrobiło jako SLD. To jest najgorsz,e wprowadzenie dzikiego kapitalizmu, podatek liniowy, wojna jako właziwtyłek USA i seksizm Millera. Won na śmietnik historii. nis nie mieli z lewicą wspólnego, zakłamali topojęcie, zobrzydzili społeczeństwu.

  6. Jeśli na starcie dyskusji nie ma dyskusji jaka lewica i którą drogą iść to nie ma ona wielkiego sensu, akurat rzeczywistość w ostatnich dniach pokazuje, że mimo wszystko to SLD zyskuje poparcie, a nie Partia Razem i owszem SLD popełniało błędy, ale za nie zapłaciło całą epoką politycznego niebytu, dwa nie były to grzechy śmiertelne.
    Autorka nie potrafi odejść od własnych poglądów ku pewnej szerszej analizie, że być może SLD nigdy nie było jej marzeniem, ale było taką lewicą jaka była i jest w Polsce możliwa, dwa że błędy poniekąd wynikały z czasów, okoliczności i niekoniecznie było inne wyjście i droga – tu zdaniem Kingi Dunin była – to proszę o przykład kraju, który poszedł inną drogą i wygrał ?

    Z tych dwóch wyborów i dróg – stoję po stronie SLD i uważam, że jest jakaś granica krytyki, szczególnie gdy po drugiej stronie mamy Partię Razem, która niczego nie osiągnęła i być może nie osiągnie, politycy SLD wprowadzili Polskę do UE, napisali nową konstytucję, wyprowadzili kraj z kryzysu po rządach AWS, zbudowali wysoką wiarygodność Polski w UE, NATO itd.

    Umiarkowanie nie musi oznaczać bezideowości, a ideowość nie musi być z kolei dogmatyczna i ślepa. SLD i lewica budowana na jej podstawie ma tą zaletę, że dalej jest partnerem dla PO, Nowoczesnej, PSL_u, że nie chodzi tu o budowę partii by przekroczyć próg i pokrzyczeć na Kaczyńskiego z ław sejmowych. Siłą rzeczy po tylu latach niebytu będzie to SLD 2.0, a oceniając uczciwie 27 lecie III RP SLD nie była wcale partią najgłupszą.

    1. Po pierwsze w sondażach SLD też nie zyskuje, raczej mamy kompletny pat.
      Po drugie, zarzuca Pan autorce, że nie potrafi odejść od swoich poglądów ku szerszej analizie, ale niestety Pan też nie potrafi. Przecież czytając Pana komentarze tutaj wiadomo jakie ma Pan poglądy i że do lewicy to się Pan raczej nie zalicza 🙂 Więc jakoś mnie nie dziwi, że staje Pan po stronie SLD, bo to jest typowa partia centrum, nie partia lewicowa, więc siłą rzeczy, siłą pańskich upodobań, przekonań, poglądów jest to partia Panu bliższa i tak jak większość liberałów woli Pan taką”lewicę” niż lewicę realną.

      1. Właściwie wszystkie sukcesy lewicy po II wojnie światowej to było wejście do centrum, a nie żadna radykalizacja, ok ja się mogę otwarcie przyznać, że wiele moim poglądów jest dalekich od lewicy, ale jednocześnie mogę spytać dokąd ma prowadzić droga ala Partia Razem ?
        Budowa środowiska, które nawet jeśli się uda i przekroczy próg będzie miało w sondażach 6-8 procent – pokrzyczy sobie w sejmie z ław poselskich na rząd PiS , to trochę mało – budowa jakiejś odwrotności JKM nie ma większego sensu.

        Nasze poglądy to jedno, a to co się może sprawdzić i jest możliwe to drugie.
        Przecież nie będzie w Polsce żadnej rewolucji, skrajnej zmiany społeczno-gospodarczej, a przeciwnie nawet rząd PiS dochodzi do granic tego co może dać prostą polityką socjalną.

  7. Znowu sprawa SLD 🙂 Według mnie może za parę lat jeśli SLD przetrwa, to będzie można mówić o jakiejś zmianie w tej partii. Niestety aktualnie nie jest to możliwe i nie chodzi o górę partii, ale o dół. Tak ogromna partia nie jest w stanie się oczyścić z betonu w ciągu 2lat, nie ma szans. Według mnie w sejmie pewnie i jest możliwa współpraca z SLD np. partii Razem nad jakimiś konkretnymi sprawami, natomiast na poziomie polityki lokalnej nie jest to realne, bo tam siedzi SLDowski beton, który często ma poglądy liberalne czy nawet neoliberalne, więc trudno by się tam dogadywali.

    A tak wracając jeszcze do ostatniego zamieszania z kwestią aborcji. Mamy już chyba 4sondaże i niestety pokazują one, że na dziś lewica ludziom faktycznie nie ma nic do zaproponowania. Jeśli w takiej sytuacji jak mieliśmy, zarówno SLD jak i Razem kompletnie nie zyskali na tym, to znaczy, że już nie zyskają i o ile SLD ma szansę wejść do sejmu, to ostatnie sondaże pokazują, że Razem będzie bardzo trudno przekroczyć samodzielnie 5%. Bo niby kiedy poparcie ma rosnąć jak nie w sytuacji, gdy temat dotyczy sprawy dla lewicy ważnej i w przypadku np. Razem jednej z 5kluczowych dla nich spraw, które biorą na sztandary? Sondaże dla SLD 5-4-5-6,6, Razem 2-3-2-2,5 (tak wiem, zaraz pewnie się pojawi sondaż z SuperExpressu, gdzie Razem będzie miało 6%, a SLD 8-9%, tylko że dla mnie sondaże dla SE są kompletnie niewiarygodne, a to są jedyne sondaże gdzie Razem ma czasem te 5% i ludzie z Razem lubią się na nie powoływać, tylko tak jak piszę – w sondaże SE kompletnie nie wierzę, według mnie widać że wyniki tam są mocno naciągane). Sondaże kompletnie nie drgnęły, więc jak to można wyjaśnić? Nie spodziewałem się trwałego skoku, ale jednak przynajmniej na parę tygodni, gdzieś po ok.2% pójścia w górę. Jak widać lewica kolejny raz nie wykorzystała okazji. Smuci to tym bardziej, że właśnie chodziło o sprawę dla lewicy ważną, ale jak widać to nie wystarczy żeby przekonać do siebie choćby małą liczbę nowych wyborców. Jeśli nie stało się to teraz, to nie wierzę, że stanie się to przed wyborami, tak więc pani Zandberg, radzę się zastanowić gdy mówi pan o tym, że Razem na pewno będzie w przyszłym sejmie, według mnie to jest średnio realne.

    1. Sondaże, sondażami, przy circa 2-8% poparciu byle jedno mocne wydarzenie polityczne może przewrócić wynik. Niech Pan się nie smuci na zapas, Razem nie wejdzie do sejmu – wtedy będzie można 🙂

    2. Może nie trzeba się zmieniać i nie trzeba zmieniać środka ciężkości, a po prostu trochę się ogarnąć.

    3. Nie byłbym aż takim pesymistą co do Razem – ta partyjka, paraciątko? (wtedy) JEDNYM publicznym wsytąpieniem A. Zandberga (podczas debaty wyborczej) zdobyła kluczowe głosy by przedostać się do poważnej debaty politycznej. Udało się jej to bo Zandberg wypadł dobrze a wypadł dobrze bo mówił o kwestiach PODSTAWOWYCH dla lewicy – prawach zatrudnionych (a zasadzie ich zaniku), o prawach socjalnych a nie lewicowych didaskaliach. Nasza lewica popełnia błąd bezrefleksyjnie przeflancowując agendę lewicy zachodnioeuropejskiej – gendery etc. Miast walczyć o to by ,,pani profesor” została ,,profesorką” zawalczmy by dziewczyna w sklepie została w ogóle ,,panią”. Ludzie zmagający się z udrękami bytu codziennego nie mają czasu na takie ornamenty jak prawa zwierząt, skoro w swoim miejscu sami nie mają prawie żadnych praw. Zanim zaczniemy walczyć o prawo do uczciwego, zdrowego nieposiadania dzieci zawalczmy o godne warunki ich posiadania*. Potwierdzeniem takiego spojrzenia jest sukces PiS. Póki skupiał się na swoich obsesjach, ideologiach póty płynął tylko na fali poparcia kleru oraz pewnych pokładach wynaturzeń społecznych. Pochylił się nad kwestiami socjalnymi i proszę: WŁADZA. Co gorsza stał się WIARYGODNY. Lewica za sprawą SLD te kwestie programowo olewała ,,didaskalia” zresztą też. Jedynymi rzeczami o które dbała to obsada koryt i geszefciki np. z Kulczykiem. Obawiam się, że za sprawą SLD lewica stała się synonimem ,,oszustwa i brudu politycznego” a za sprawą Palikota kwestią ,,pedalstwa i marihuany” a jej podstawy czyli ludzi pracy obrabia PiS. To nic, że kiedyś się przeckną, że te ,,pińcet” to nie wszystko – wtedy bedzie pała kulsona w łeb a Zbyszek Zero wyda wyrok
      * kwestii aborcji nie olewam ani nie lekceważę – użyłem takiego a nie innego sformułowania w moim poście jako swego rodzaju figury retorycznej gdyż kwestia ta jest kwestią podstawową dotyczącą praw człowieka – prawa kobiety do decydowania o swoim życiu, zdrowiu i ciele.

      1. Ja się generalnie zgadzam z komentarzem, ale już nie raz podkreśliłem, że lewica ma pewien pakiet i nie można też fiksować się tylko na „ludzie pracującym”. Rozłożenie akcentów – to jest podstawa. PiS nie wygrał samym 500+ tylko bardziej na szerszym obudowaniu sprawiedliwości społecznej resentymentem. Na przykryciu różnic, a nie ich niwelowaniu. Poza tym proszę też uwzględnić czwartą władzę – przekaz medialny w dzisiejszej polityce ma naprawdę wielkie znaczenie. Tu PiS też odrobił lekcje. Lewicy łatwo nie będzie, bo jak mówiłem – PiS będzie sztucznie podtrzymywać byty takie jak PO i SLD a i przy okazji ślepo „wali w lewactwo” wypaczając jej obraz. Ich słabość to paliwo PiSu. Kwestią jest kiedy opozycyjni decydenci w mediach zobaczą, że centrolewica pokroju Razem jest niezbędna do ponownego znalezienia się w grze.

        1. Też generalnie zgadzam się z tym co wyżej. Też zgadzam się, że lewica to pewien pakiet i wchodzą w to kwestie światopoglądowe, ale… coraz bardziej wydaje mi się, że by ludzie którzy są niechętni większości lewicowych postulatów w kwestiach światopoglądowych, przekonali się do nich, to najpierw lewica powinna się zająć tym sprawami podstawowymi jak to napisał slawczan. Choć może się mylę, ale takie mam przemyślenia coraz częściej.

          1. Ale też tak jak napisałem w pierwszym poście, liczyłem że kwestia aborcji, ważna sprawa dla lewicy da jakiś efekt procentowy w sondażach, więc przyznaję, że mnie to zaskoczyło, że efektu nie widać. Oczywiście to nie jest kluczowe dla ludzi, większości te sprawy nie interesują, bo zajmują się tym by po prostu jakoś żyć i wiązać koniec z końcem. Tylko że jednak jest grupa osób dla których to ważny temat i jednak jak widać lewica z tego nie potrafiła skorzystać.

          2. Powiem tak – 25 lat propagandy ,,zabijanie dzieci” contra feminizm, genderyzm, cywiluzacja śmierci (bo tak to wygląda) nie da suę odwrócić w rok. Trzeba chyba jakueś spektakularnej tragedii w któtą będzie zamieszany kler, dramatu zgwałconej i zapłodnionej 14latki by coś przemówiło do łbów ludożerki. A przeciwnik? CO TYDZIEŃ PRZEZ W PONAD 10000 PUNKTACH INDOKTRYNACJI + 2RAZY TYG W KAŻDEJ SZKOLE JEDEN SCENTRALIZOWANY PRZEKAZ ,,NIE DLA ZABIJANUA NIENARODZONYCH DZIECI”, ,,NIE DLA ROZRYWANIA UCH MALUTKUCH CIAŁEK DLA KOMFORTU ICH WYNATURZONYCH MATEK”.
            Masz pomysł by to przeskoczyć lub przełamać? Dlatego obłęd aborcyjny katolickiego maniactwa nie powiózł lewicy do punktów w sondażach.

  8. Przestańcie w końcu nazywać SLD lewicą. Partii, która aktywnie wprowadzała w Polsce neoliberalizm po prostu nie da się nazywać lewicową. Nie i koniec. Sztandar wyprowadzić!

      1. Skoro się wpisałeś, to masz dostęp do internetu. Bierz się do roboty, szukaj i czytaj, skoro nie wiesz.

  9. Skoro Autorka przyjęła konwencję teologiczną, to treści artykułu bardziej chyba odpowiada inny tytuł – „czy SLD może się zbawić”. Różnica jest taka, czy zbawienie z łaski, czy z uczynków. Otóż SLD wierzy, że nie potrzebuje łaski, że zbawi się samo ufając twardemu trzymaniu spraw w swoich rękach, mimo że taka postawa doprowadziła ich na margines. Bo uczynkami to SLD się pogrąża – w 2015 idąc z Palikotem a teraz np. jak już zostało tu podniesione przyjmując nazwę komitetu wyborczego „SLD – lewica razem”, co jest kolejną prowokacją wobec partii Razem, grzech przeciw jedności lewicy. Nie ma nawrócenia, więc nie ma zbawienia – u ludzi. Bo u Boga nie ma nic niemożliwego, chociaż nie wiem, jak to zbawienie miałoby wyglądać. Podobno dla szatana akt łaski jest gotowy, tylko on nie chce, a nikt, nawet Bóg nie zbawi go wbrew jego wolności.

    1. Ta nazwa koalicji to w jakiś sposób kwintesencja działania SLD jako lewicy. Smutne to jest, być może wejdą do sejmu, bo grzeją temat obniżonych emerytur, ale to by było SLD działające tak jak dzisiaj PO – trwania dla samych stołków. Razemowcy mają rację – w temacie SLD najtrafniejszy jest komentarz „ciszej nad tą trumną”.