Felieton

Za każdym razem, gdy wcinasz kiełbasę, gdzieś na świecie umiera mała panda

dzieckojedzenie-ekologiczne

Na szczęście nie trzeba zakazywać pizzy, jednak jakoś trzeba naszą wiedzę przekuć w praktykę, żebyśmy nie obudzili się z ręką w nocniku. Nocniku, w który nasze oceany przemienia chów przemysłowy, produkując rekordowe w historii świata ilości gówna, moczu i kałomoczu (nie zapominajmy w końcu o rosnącej ilości hodowanego drobiu). Chyba nawet dinozaury nie srały tyle co zwierzęta stłoczone na fermach przemysłowych. Felieton Jasia Kapeli.

Wydaję się, że już od jakiegoś czasu nie jest tajemnicą, że jeśli chcemy w 2050 roku wykarmić 9-10 miliardów ludzi i nie zniszczyć przy tym w sposób nieodwracalny naszej planety, potrzebujemy fundamentalnej zmiany naszej diety i sposobu, w jaki pozyskujemy jedzenie. Wiedzą to naukowcy, ONZ, a nawet Chińczycy, którzy planują do tego czasu zredukować ilość spożywanego mięsa o połowę.

Co jednak można zrobić w Chinach ustawą, to nie jest wcale takie łatwe w demokratycznym świecie, gdzie wciąż prawo do codziennego plasterka szyneczki jest uznawane za jedno z podstawowych praw człowieka, gwarantów osobistej wolności i społecznego dobrobytu. Gdyby ktoś jakimś dziwnym trafem chciał w Polsce zakazać pizzy, na ulice protestować wyszłoby więcej ludzi, niż kiedykolwiek zapisało się do Solidarności.

Na szczęście nie trzeba zakazywać pizzy, jednak jakoś trzeba naszą wiedzę przekuć w praktykę, żebyśmy nie obudzili się z ręką w nocniku. Nocniku, w który nasze oceany przemienia chów przemysłowy, produkując rekordowe w historii świata ilości gówna, moczu i kałomoczu (nie zapominajmy w końcu o rosnącej ilości hodowanego drobiu). Chyba nawet dinozaury nie srały tyle co zwierzęta stłoczone na fermach przemysłowych.

„Obrzydliwa, brązowa, śliska podłoga, na niej resztki zwierząt. Przez tę pracę przestałam jeść mięso”

Aby podsumować stan naszej wiedzy oraz zachęcić ludzi, rządy oraz korporacje do zmiany diety oraz sposobu, w jaki produkujemy jedzenie, Greenpeace wydał właśnie krótki, ale treściwy raport Mniej znaczy więcej. Mniej mięsa i nabiału – zdrowsze życie i planeta. Jeśli interesujecie się stanem naszej planety, albo przynajmniej własnego zdrowia, to pewnie o większości z tych rzeczy już wiecie albo przynajmniej kiedyś czytaliście. Jednak zawsze warto sobie przypomnieć i wdrożyć.

Powodów, żeby zredukować ilość spożywanego mięsa i nabiału, jest oczywiście wiele i o większości z nich możemy przeczytać w raporcie, więc tutaj przytoczę tylko kilka.

1. „Produkcja wołowiny charakteryzuje się stukrotnie wyższą emisją gazów cieplarnianych niż produkcja pokarmów roślinnych”. No i generalnie chów przemysłowy odpowiada za 14% procent światowej emisji CO2, więc za każdym razem, gdy zjadasz soczystego steka, zapraszasz do swojego domu klimatycznego uchodźcę.

2. „Każdy kilogram produkowanej w Europie wieprzowiny to średnia szkoda dla środowiska wyceniana na około 1,9 euro”. Zważywszy, że cena skupu tucznika w ubojni waha się w granicach 4-5 złotych, to nietrudno policzyć, że ktoś tu nam podkłada świnię.

Emancypacyjna siła podatku… od mięsa

3. „Chów przemysłowy uważany jest za najważniejszą przyczynę zmian w sposobie użytkowania ziemi. Lasy naturalne, łąki i sawanny coraz częściej ustępują miejsca pastwiskom i polom, na których produkowana jest pasza”. Lubisz mięsko i obserwować zwierzęta? Następnym razem idź na spacer na pastwisko zamiast do lasu.

4. „Około 80% wszystkich zagrożonych wyginięciem ptaków i ssaków lądowych traci swoje siedliska w wyniku ekspansji rolnictwa”. Przemysłowe rolnictwo przyśpiesza masowe wymieranie gatunków. Za każdym razem, gdy wcinasz kiełbasę, gdzieś na świecie umiera mała panda.

5. „Światowy Fundusz do Badań nad Rakiem i Amerykański Instytut Badań nad Rakiem zaleciły, aby dieta składała się głównie z pokarmów pochodzenia roślinnego i ograniczonej ilości pokarmów pochodzenia zwierzęcego, oraz zaproponowały zmniejszenie spożycia czerwonego mięsa do mniej niż 300 g gotowanego mięsa tygodniowo, jako element profilaktyki raka jelita grubego”. Rak jelita grubego to jeden z najczęściej występujących nowotworów. Umarł na niego nawet święty Jan Paweł II, więc ty też możesz.

6. „Na świecie udałoby się uniknąć ok. 5 milionów śmierci rocznie, gdybyśmy zaczęli stosować zdrowsze diety z mniejszą zawartością mięsa i większą ilością warzyw, owoców, roślin strączkowych i orzechów”. Za każdym razem, gdy odmawiasz sobie kotleta, ocalasz świat przed kolejnym holocaustem.

Reasumując: Jedząc burgera, pokazujesz wielkie „fuck you” swoim dzieciom i wnukom, które nie tylko będą miały gorsze życie niż ty, ale być może umrą od głodu, zarazy lub wojny, przed którymi nie ochronią ich najszczelniejsze granice ani najwyższe mury.

Urbański: Kapitalizm zbudowany jest z mięsa

Wnioski są jasne: musimy znacząco zmniejszyć spożycie produktów pochodzenia zwierzęcego. Nic więc dziwnego, że „Greenpeace wzywa do globalnego zmniejszenia produkcji i spożycia produktów pochodzenia zwierzęcego o 50% w porównaniu ze stanem obecnym”. Organizacja twierdzi, że osiągnięcie tego celu jest możliwe w ramach rolnictwa ekologicznego. Choć ten komunikat nie pada nigdzie wprost, to chyba jednak wydaje się jasne, że czas zakończyć erę przemysłowej produkcji zwierząt. Jest to nie tylko barbarzyński i nieetyczny proceder, ale szkodzi również środowisku naszej planety oraz zdrowiu jej mieszkańców.

Dobra wiadomość jest taka, że wasze wybory żywieniowe mają znaczenie. Z badań przeprowadzonych przez The Humane Society of the United States wynika, że dzięki temu, że od 2007 roku ludzie na całym świecie jedzą mniej mięsa, rocznie zabijanych jest o 500 mln zwierząt mniej.

Wszyscy będziecie wegankami

Niestety nasz system polityczny i gospodarczy ciągle wspiera fermy przemysłowe i masową produkcję. Lobby mięsne i nabiałowe ma potężne pieniądze i wpływy. Z pieniędzy publicznych dopłaca się nie tylko do hodowli zwierząt, ale również do rozdawania mleka w szkołach. Polskie Zrzeszenie Producentów Bydła Mięsnego chwali się wynegocjowaniem dla Polski prawie 400 mln euro rocznie na dopłaty bezpośrednie do produkcji wołowiny. Taka liczba robi wrażenie i wyobrażam sobie, że można by za te pieniądze zrobić dużo pożytecznych rzeczy. Tymczasem przeznaczamy 400 milionów euro rocznie (a pewnie i więcej) na zwiększanie zmian klimatycznych i ilości chorych na raka jelita. I to tylko w Polsce!

To się oczywiście musi zmienić. Nic dziwnego, że Greenpeace rekomenduje zakończenie polityki, która wspiera przemysłową produkcję mięsa i nabiału, a także „wdrożenie takiego modelu zamówień publicznych (np. w stołówkach szkolnych), który będzie wspierać ekologicznych producentów żywności”. Sam byłbym bardziej radykalny i proponował, że we wszystkich instytucjach i zamówieniach publicznych powinna obowiązywać dieta wegańska. Ostatecznie państwo powinna wspierać to, co dobre i zdrowe dla jego obywateli. Jak ktoś bardzo chce jeść mięso, to niech sobie je w domu, po kryjomu. Ale w szpitalach i szkołach posiłki powinny być wegańskie. I to dziś, a nie jutro.

Miasto, które promuje weganizm

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.