Felieton

Seks, długi i leżenie na plaży

"Dopóki dług nas nie rozłączy"

Ponoć jeszcze nigdy na świecie nie było tylu niewolników, co dziś. Pewnie też nigdy nie było tylu kredytów.

Czy naprawdę zawsze musimy spłacać swoje długi? I co to właściwie znaczy? David Graeber zaczął pisać swoją książkę Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat, bo nie mógł przestać myśleć o rozmowie z pewną przedstawicielką NGOsa zajmującego się walką z ubóstwem. Autor książki, która ukaże się wkrótce nakładem Krytyki Politycznej, jeden z twórców Occupy Wall Street, opowiadał jej o tym, że NGOs postulował umorzenie długu krajów Trzeciego Świata. Kobieta zaprotestowała, bo przecież każdy musi spłacać swoje długi. Choć nie dowiadujemy się, czy antropologowi udało się przekonać dyskutantkę tłumaczeniem, że te pożyczki często bywały zaciągane przez dyktatorów, którzy zasilali nimi swoje szwajcarskie konto, a spłacać je dziś muszą państwa, odbierając chleb głodującym dzieciom, to jednak z pewnością udało mu się przekonać masę innych ludzi, że długi nie zawsze są sprawiedliwe, a być może nawet przeważnie nie są. Książka Graebera to dzieło totalne. Pożywkę znajdą w niej zarówno frankowicze, jak i ci z was, którzy nie wzięli jeszcze kredytu.

Klasa średnia na kredyt

czytaj także

Klasa średnia na kredyt

Mikołaj Lewicki

Ostatecznie czy nie dostaliśmy świata na kredyt? Kredyt, który będą musiały spłacać wasze dzieci. O ile wcześniej nie umrą na raka wywołanego przez smog albo nadmierną konsumpcję mięsa. O ile nie zostaną uchodźcami i nie będą musiały szukać schronienia w Arabii Saudyjskiego. (Słyszałem, że lubią tam Polki. Nie mogę obiecać, że młodych i jurnych panów też wpuszczą.)

Graeber dowodzi, że rozbudowane systemy kredytowe są tak samo stare, jak cywilizacja, ale jednocześnie pokazuje, że świat podzielony na dłużników i wierzycieli wcale nie jest jedynym modelem cywilizacji, a wręcz twierdzi, że „komunizm jest fundamentem wszelkiego uspołecznienia”. I podaje najprostszy przykład: proszenie o papierosa. Większość osób poczęstuje proszącego fajkiem, bo choć wszyscy wiemy, że palenie zabija, to taka potrzeba wydaje się nam uzasadniona, a udzielenie pomocy niezbędne. No i tak jest z prawie wszystkim. Jeśli czyjaś potrzeba wydaje nam się dostatecznie wielka, a jej koszt rozsądny, to udzielimy pomocy. Wszyscy jesteśmy komunistami. Jak pisze autor: „Obowiązek dzielenia się jedzeniem i wszystkimi innymi podstawowymi artykułami zwykle stanowi fundament codziennej moralności w społeczeństwie, którego członkowie uważają się za równych”.

Dług pęka w szwach od antropologicznych anegdot, więc też od razu przytoczę jedną: „antropolożka Audrey Richards, opisała swego czasu matki z ludu Bemba, «mające luźny stosunek właściwie do wszystkich innych kwestii», które ostro strofowały własne dzieci, kiedy te, otrzymawszy od nich pomarańczę lub inny przysmak, nie starały się natychmiast podzielić nim z przyjaciółmi”. Choć trudno nam to sobie wyobrazić w naszym egoistycznym społeczeństwie, gdzie pomaganie komuś innemu niż chorym dzieciom lub pieskom jest widziane co najmniej jako dziwactwo, to jednak różnie na świecie bywało. I bywało też znacznie mniej egoistycznie. Nawet twórca doktryny ekonomicznego liberalizmy Adam Smith był przekonany, że ludzie – po zaspokojeniu swoich podstawowych potrzeb – będą oddawać się rozrywce, zamiast bez końca akumulować kapitał, z którym już nawet sami nie widzą, co robić. Smith na dowód przytacza anegdotę z Plutarcha, Graeber przywołuje za to historię spotkania pewnego Samaończyka z misjonarzem:

MISJONARZ: Spójrz tylko na siebie! Marnujesz swoje życie, leżąc tu tak bezczynnie.
SAMOAŃCZYK: Dlaczego? Co sądzisz, że powinienem zrobić?
MISJONARZ: Wszędzie tu pełno kokosów. Czemu nie ususzysz trochę kopry na sprzedaż?
SAMOAŃCZYK: A dlaczego miałbym to robić?
MISJONARZ: Mógłbyś zarobić mnóstwo pieniędzy. A za te pieniądze mógłbyś kupić maszynę do suszenia miąższu i suszyć koprę szybciej, i zarobić jeszcze więcej pieniędzy.
SAMOAŃCZYK: Dobrze, ale po co miałbym to zrobić?
MISJONARZ: Byłbyś bogaty. Mógłbyś kupić ziemię, zasadzić więcej drzew, poszerzyć działalność. Wtedy nie musiałbyś już nawet pracować fizycznie, mógłbyś po prostu wynająć grupkę ludzi, którzy zrobią to za ciebie.
SAMOAŃCZYK: Dobrze, ale po co?
MISJONARZ: Cóż, ostatecznie, mając całą tę koprę, ziemię, maszyny, pracowników i wszystkie te pieniądze, mógłbyś odejść na emeryturę jako niezwykle bogaty człowiek. I nie musiałbyś nic robić. Przez cały dzień mógłbyś tylko leżeć na plaży.

Zresztą nie musimy jechać na Samoa, bo nawet polscy poeci – jak nieoceniony Robert Rybicki – wiedzą, że: „fajnie jest być zaangażowanym społecznie/można się opalać nad rzeką”. Co się stało, że większość z nas zapomniała o tej podstawowej prawdzie? Oczywiście wydarzył się kapitalizm, który chce nas nie tylko uczynić niewolnikami (przynajmniej osiem godzin dziennie, a najchętniej to więcej), uzależnionymi od konsumpcji (jakie jeszcze rzeczy, których nie potrzebujesz, możemy ci sprzedać?) oraz dłużnikami (chcesz być wreszcie wolny? weź kredyt na trzydzieści lat).

Zbadano nierówności dochodowe i majątkowe w blisko 60 krajach świata. Wnioski nie są optymistyczne

Być może największą zasługą Graebera dla ekonomii jest rozprawienie się z mitem barteru. Wbrew temu, co mówią rozliczne podręczniki ekonomii, pieniądz nie został wymyślony, żeby zastąpić barter. Nawet google mógłby mieć problem ze znalezieniem społeczeństw, gdzie istniałaby tego rodzaju wymiana towarów. Barter pojawia się głównie w społeczeństwach upadłych, które chwilowo pozbawione są dostępu do pieniędzy. Jeśli występował w społeczeństwa pierwotnych, to przyjmował formę agresywnej ceremonii, podczas której wrogie sobie plemiona wymieniały się dobrami, ale również seksem. Dlaczego to ważne? Bo „aby w ogóle mogła się pojawić dyscyplina zwana «ekonomią», zajmująca się przede wszystkim sposobami, jakimi posługują się jednostki, aby najkorzystniej wymienić buty na ziemniaki lub sukno na włócznie, musi ona zakładać, że wymiana tego rodzaju dóbr nie ma nic wspólnego z wojną, namiętnością, przygodą, tajemnicą, seksem czy śmiercią.” Tymczasem jest oczywiście odwrotnie. „Czysta” ekonomiczna wymiana istnieje chyba tylko w fantazjach bankierów, a pewnie nawet tam nie, bo bankierzy też przecież lubią tajemnice, przygody i seks. Co wiemy nie tylko z akcji #metoo.

Pieniądze zostały wymyślone, żeby łatwiej było określić, kto i ile jest komuś dłużny, a władcy mieli czym opłacać najemnych żołdaków i móc łatwo ściągać podatki, żeby mieć na ich żołd. Generalnie nic fajnego. Wraz z nastaniem cywilizacji społeczeństwa zaczęły dzielić się na posiadaczy i ich dłużników, którzy, gdy nie mogli spłacić swoich długów, często stawali się niewolnikami. Władcy regularnie umarzali długi swoich poddanych, żeby uniknąć rebelii. Dzisiejsi władcy jednak nie mają takiej mocy, bo długi zostały sprywatyzowane i winni jesteśmy bankom. A że te banki i ich właściciele dostają więcej pomocy publicznej niż najubożsi? A że kraje Trzeciego Świata spłacają naszym bankom więcej niż dostają w postaci pomocy humanitarnych? No cóż. Od czasów antycznych trochę się zmieniło. Niekoniecznie na lepsze. Ponoć jeszcze nigdy na świecie nie było tylu niewolników, co dziś. Pewnie też nigdy nie było tylu kredytów.

To jednak nie znaczy, że już zawsze tak musi być. Możemy w to wierzyć, choćby dlatego, że nie zawsze tak było. Bycie dłużnikiem nie musi być wcale niezbędnym elementem ludzkiej wspólnoty. Tak jak nie musi być nim patriarchat. „W najwcześniejszych tekstach sumeryjskich, zwłaszcza tych z okresu mniej więcej 3000–2500 p.n.e., kobiety są wszędzie. Wczesna historia odnotowuje liczne imiona kobiecych władczyń. Pokazuje też, że kobiety miały silną reprezentację wśród lekarzy, kupców, skrybów i urzędników państwowych i że ogólnie miały dostęp do wszystkich sfer życia publicznego.” Jeśli wierzyć Graeberowi, w starożytnym Sumerze kobiety były ucieleśnieniem cywilizacji. Chętnie bym im ją oddał znowu. No i oczywiście umorzył wszystkie niesprawiedliwe długi. Choć póki co widoki na to wydają się marne, to warto przeczytać Dług, żeby zrozumieć, co tak naprawdę jesteśmy winni i czy rzeczywiście. A może to wszystko tylko matrix, który chce nam przeszkodzić w leżeniu na plaży? Ostatecznie wydaje się, że komunistyczne hasło „każdemu według potrzeb, od każdego według możliwości” dałoby się wcielić w życie, gdyby nie to, że ośmiu panów ma potrzebę posiadania połowy świata.

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista. Autor dwóch książek z wierszami ("Reklama" oraz "Życie na gorąco"), powieści ("Stosunek seksualny nie istnieje", "Janusz Hrystus, "Dobry troll") i zbioru felietonów "Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu". Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.

Komentarze archiwalne

  1. W porządku, poczułem się zachęcony do lektury, ale cena książki Graebera w sklepie KP jest taka, że musiałbym zaciągnąć dług żeby ją kupić.

    1. Czy potrzebujesz szybkiej pilnej pożyczki o stosunkowo niskiej stopie procentowej tak niskiej jak
      3%? Oferujemy pożyczki biznesowe, pożyczki osobiste, kredyty mieszkaniowe, pożyczki samochodowe, pożyczki studenckie, dług
      kredyt konsolidacyjny e.t.c. bez względu na wynik kredytowy. Mamy zagwarantowane rozdawanie
      usługi finansowe dla naszych licznych klientów na całym świecie. Dzięki naszym elastycznym pożyczkom
      pakiety, pożyczki mogą być przetwarzane i przekazywane kredytobiorcy w najkrótszym czasie
      O ile to możliwe, skontaktuj się z naszym specjalistą, aby uzyskać porady i planowanie finansowe. Jeśli potrzebujesz
      szybka pożyczka skontaktuj się z nami poprzez e-mail: axlgroups@outlook.com

  2. Jezu jak mnie to bawi, Jaś kapela, poważny dziennikarz na burzliwe czasy, KAZDY komentarz pod jego odkrywczymi artykułami to pocisk na niego i beka z głupot które pisze xD funkcjonujesz jedynie jako nadworny błazen krytyki politycznej Jasiu

  3. Piotr Pustelnik Prezes Polskiego Zwiazku Alpinistycznego komentuje dziś w wyborczej sprawę Nanga Parbat:
    „- Oczywiście. Pakistańczycy wydusiliby te pieniądze, takie mechanizmy nimi kierują. W 1992 r. poznałem je na własnej skórze. Nie zapłacono za „rachunek” i gdy kolejnym razem pojawiłem się na tej ziemi, powiedziano mi, że mam długi i należy je uregulować przed wyprawą. Nie mają w sobie za grosz empatii.” – to też jeden z tych co lubią sie bawić ( ten akurat w alpinizm) a jak pójdzie coś nie tak to koszty lubia przezucić na innych, a jak ci inni wystawią rachunek to nie mają empatii. A potem się wszyscy dziwią że Pakistańczycy najpierw chcą mieć kasę na koncie zanim zawirują śmigłem. To taki przyczynek do dywagacji o długu z ostatnich godzin – jedno jest pewno że jesli nie spaca się długów to traci się wiarygodność.

  4. Tak. W Arabii Saudyjskiej wolą Polki, niż Polaków. Oczywiście za to, że są lepiej wykształcone, bardziej światowe, otwarte, mądre i lewicowe, niż Polacy. Gdzie jak gdzie, ale tam potrafią docenić takie rzeczy.

  5. Zgadzam się z przedmówcami że teksty Jasia Kapeli są… fascynującą przygodą intelektualną 😉 A wracając do sedna meritum sprawy – pewnie wiele kobiet chciałoby wyzwolić się ze szponów patriarchalnego kapitalizmu i płacić seksem za dobra wielorakie, ale stosunek (nomen-omen) lewicy do prostytucji nie jest tak jednoznacznie pozytywny… Zresztą niejeden facet chciałby podobnie, i tu znowuż pojawia się Viagra z niedawnego materiału w Krytyce Politycznej – Viagra umożliwiłaby niektórym facetom zapłatę w naturze za większą ilość dóbr, a to prowadzi od razu do powstania nierówności społecznych i tzw. akumulacji kapitału. Czyli faktycznie, zwalczanie Viagry ma mocne, ideologiczne podstawy. A niejeden kuc zarzuca lewicy że jest nielogiczna…

  6. Czy Jaś już sobie rozwibrował pośladki przy pomocy alikwotowego charkotu głębi? Robi się coraz smutniej. Wpadałem tu, żeby się pośmiać, bo przecież nie po to, żeby przeczytać coś mądrego, ale przestaje być nawet śmiesznie. Wciąż to smętne pierdololo o nierównościach podsycane przez przygnębionych humaniaków. Piketty, oh Pikety, tak Pikettyyyyyy…. aaaaaah!!!! Plask, plask, plask.

  7. „w starożytnym Sumerze kobiety były ucieleśnieniem cywilizacji. Chętnie bym im ją oddał znowu. No i oczywiście umorzył wszystkie niesprawiedliwe długi.”
    jasiu, nie ma sprawy:D
    Może na początek ucieszą cię Kempa, Szydło, Pawłowicz – to miłe że cywilizacja jest w ich delikatnych, kobiecych rękach.
    A część druga – jasiu, raczej pożyczasz od kogoś niż pożyczasz komuś, jak rozumiem?

  8. Kocham te artykuły w których Jaś tłumaczy co jest nie tak ze światem i jak go naprawić. Niesamowicie skomplikowany system finansowy na którym opiera się cały świat – do wywalenia, 4000 lat temu murzyni wymieniali się mandarynkami pro bono, czego jeszcze nie rozumiecie kapitalistyczne świnie?

  9. >promowanie komunizmu w kraju który 25 lat temu się z niego wyzwolił za pomocą przykładów z kokosami i misjonarzem

    Kapela jak zawsze w formie, myślę że jeszcze dwa, trzy artykuły i kapitalizm padnie z hukiem, pozdrawiam

  10. Kup Pan książkę, kup Pan książkę – „jakie jeszcze rzeczy, których nie potrzebujesz, możemy ci sprzedać?” – no właśnie ta książka to jest taka rzecz której nikt nie potrzebuje – Janie Akwizytorze.

    „Economist Bradford DeLong has criticized Graeber’s factual accuracy, calling the book „Debt: My First 5,000 Mistakes”;[13] similarly, novelist Ann Leckie has observed that Graeber had too many errors regarding subjects with which she was familiar for her to trust his statements regarding subjects with which she was not”

      1. Bardzo dziekuję za propozycję. Jestem lekko nią zakłopotany bo to bardzo miły gest z Twojej strony i jak mi ktoś proponuje coś tak bezinteresownie to głupo mi powiedzeć „nie”, niestety obecnie nie dysponuję ani czasuem ani chęciami do czytania tej pozycji z kilku powodów i nie moge z niej skorzystac.

        1. He he,zwracalem sie z prosba do Krytyki,nie do Pana. Po prezentacji cytatu rozumiem,ze nie byl Pan zainteresowany lektura. Krytyka Polityczna czyta jednak komentarze i po felietonie Autora ,mam nadzieje,nie bedzie miala problemu z pozyczka. Przeprowadzilibysmy taki experyment zadluzeniowy.

  11. „SAMOAŃCZYK: Dobrze, ale po co?”

    A potem Samoanki poznały wartość pieniądza i już nic nie było takie same