Felieton

Piwo znaczy wolność

Spośród wielu opresji nękających nasz kraj i jego mieszkańców, jedna jest wybitnie niesłuszna i od lata rujnuje powstanie społeczeństwa obywatelskiego, kapitału społecznego czy po prostu normalnych ludzkich relacji. Chodzi oczywiście o zakaz picia w przestrzeni publicznej. Ten idiotyczny paragraf przegłosowany przez dewotów z AWS-u w 2001 chyba wyłącznie po to, żeby uprzykrzyć życie Polakom i zwiększać poziom faszyzmu, ciągle dotkliwie odbija się na zdrowiu psychicznym społeczeństwa. A przecież wcale nie musiałoby tak być. Pokazuje to nie tylko doświadczenie wielu krajów, ale również naszego własnego – podczas Euro. 


Okazuje się, że można pić piwo na ulicy i przestępczość z tego powodu nie rośnie. Wręcz przeciwnie. Jak mogliśmy się dowiedzieć z komunikatów prasowych, poziom bezpieczeństwa znacząco wzrósł w trakcie tych rozgrywek piłkarskich (pod skromnym warunkiem, że nie było się ruską-kurwą, ukraińskimi aktywistkami albo Patrykiem Chilewiczem. Całe szczęście większość z nas nie należy do tego zbioru, więc mogliśmy się cieszyć spokojem i piwem spożywanym wprost z butelki na środku Nowego Światu. Nie trzeba było nawet nosić szalika ani innego symbolu przynależności plemiennej. Nagle zapanowała wolność. 

 

To wszystko w efekcie polityki prowadzonej przez policję. „Kibice piją piwo na ulicach, bo piwo to element kultury kibicowskiej” – tłumaczył Michał Brandt z Zespołu Rzecznika Miejsko-Wojewódzkiego Sztabu Operacyjnego. Cóż można na to odpowiedzieć? Dziś wszyscy jesteśmy kibicami. Piwo to element naszej kultury. Podobnie jak wódka, wino i marihuana. Władza powoli zaczyna to rozumieć. Ale nie można spocząć na laurach. Trzeba powtarzać: WSZYSCY JESTEŚMY KIBICAMI, a piwo to element naszej kultury. 

 

Ktoś mógłby powiedzieć, że wzrost poziomu bezpieczeństwa na ulicach nie wynika wcale z możliwości picia piwa. Trudno jednak zaprzeczyć tej korelacji: Picie piwa przestaje być karane, mniej jest karanych, czyli tzw. przestępców. Jednocześnie trudno nie dostrzec, że działanie rozmaitych służb zostało wzmożone. Przyjechali policjanci z innych jednostek, latały helikoptery, wzrosła ilość kamer ulicznych i ich jakość. Niektórymi ponoć można nawet odczytać pisanego na ekranie komórki smsa. Ale czy rzeczywiście właśnie to przełożyło się zmniejszenie poziomu przestępczości? Śmiem wątpić. To, że pod stadionem nudziły się całe ciężarówki służb, raczej nie ma żadnego związku z tym, że Kabatach okradną albo nie okradną mieszkanie. No, chyba, że ktoś tę kradzież będzie planował, pisząc smsy pod kamerą monitoringu. Ale czy nawet wtedy policja, zajęta innymi sprawami, zareagowałaby?

 

Nie sądzę, ale oczywiście nie od moich osądów to zależy, tylko procedur. A procedury były takie, że byliśmy przygotowani na atak terrorystyczny i żeby kupić bilet, trzeba było się zarejestrować w  Klubie Kibica, a żeby dostać akredytacje było się prześwietlanym przez policję i UEFA. Co nie przeszkadzało potem ogłosić, że każdy posiadacz biletu będzie mógł wejść, niezależnie od tego, czy się zarejestrował, czy kupił od koników. Zyski są jednak ważniejsze, niż bezpieczeństwo. Szkoda tylko, że UEFA nie wytłumaczyła tego naszym władzom. Może byśmy trochę zaoszczędzili. (Polecam podsumowanie Panoptykonu, z którego można się też dowiedzieć kilku innych ciekawych rzeczy.) 

 

Na co można by takie oszczędności wydać, nie muszę nikomu mówić. Bo przecież wiemy. Jednak nie zaoszczędziliśmy, a za to helikoptery fajnie krążyły, można było sobie z bliska obejrzeć LRAD i porobić fotki ze szwadronami policji. Nie taka jest jednak moja propozycja (choć, kto nie skorzystał, ten trąba). Skoro już żyjemy w tej nieznośnej manierze ekonomizacji wszystkiego, to pozwoliłem sobie przygotować mały kosztorys. 

 

– Godzina pracy policjanta: 15 pln

– Godzina pracy policjanta spędzona na spisywaniu małolatów pijących piwo w parku: -15 pln

– Ilość policjantów w Polsce: prawie 100 tys., z tego 58% w prewencji

– Ilość godzin spędzonych tygodniowo przez statystycznego funkcjonariusza na legitymowaniu pijących piwo w miejscach publicznych: 2h

 

Jak widzimy każdego tygodnia tracimy około miliona złotych na na funkcjonowaniu tej idiotycznej ustawy.

 

A przecież dochodzą jeszcze koszty społeczne. Człowiek, który od dzieciństwa rozgląda się, wypatrując czyhającego zagrożenia, nigdy nie będzie dobrym obywatelem. Strach oszołamia i pozostawia trwałe skutki na dobrostanie psychicznym. Całe pokolenia młodzieży wychowywane są w strachu przed funkcjonariuszami publicznymi. Jak mogą więc nabrać zaufania do państwa? Czy naprawdę wszyscy musimy być przestępcami? Czy nie lepiej uznać, że wszyscy jesteśmy kibicami i pozwolić nam pić piwo w parku? Oczywiście, że lepiej, drodzy ustawodawcy. Więc do dzieła. 

 

 

 

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.