Felieton

Karta kredytowa Marka Magierowskiego o zmianach klimatu

Ach, jakie śmieszne jest cierpienie kobiet. Marka Magierowskiego chyba dawno nic tak nie rozbawiło. W sumie trudno się dziwić. Jak spojrzeć na taką kobietę, która zasuwa dwadzieścia kilometrów przez pustynię do najbliższej studni, żeby jej siódemka dzieci nie umarła z pragnienia i w efekcie umarła z głodu, czy można się nie zaśmiać? Sam, jakbym taką zobaczył, to od razu bym ją kopnął w dupę. Byłoby jeszcze zabawniej. A przynajmniej Marek Magierowski na pewno by pękał ze śmiechu. Skąd wiem? Bo  przeczytałem jego felieton pt. Bełkot nad bełkotami, w którym naśmiewa się z rezolucji Parlamentu Europejskiego w sprawie kobiet i zmian klimatu.


Oczywiście można mieć wątpliwości, czy rezolucja Parlamentu Europejskiego może poprawić sytuację w krajach trzeciego świata, ale nawet jeśli jej wpływ będzie znikomy, to wydaje się, że działania mające poprawić los najsłabszych raczej warto wspierać. Nie jest to zresztą chyba jakoś nowy czy kontrowersyjny pomysł. Bodajże już w średniowieczu rycerz miał być obrońcą kobiet i sierot. Nie zawsze tak było, ale generalnie ten pogląd raczej nikomu nie przeszkadzał. Czasy jednak się zmieniły. Dziś pozytywnym odniesieniem dla naszych polskich konserwatystów nie jest już średniowiecze, tylko epoka kamienia łupanego. Nie trzeba już bronić kobiet, tylko płodności (Stowarzyszenie Farmaceutów Katolickich potwierdza). W końcu kobieta jest tylko nośnikiem płodności, powinna to zrozumieć i zgodnie z tym postępować. W Parlamencie Europejskim też powinni już to zrozumieć. A najlepiej wydać jakąś rezolucje w tej sprawie. Na przykład pt. KOBIETA JEST NOŚNIKEM PŁODNOŚCI. A zmiany klimatu jej nie dotyczą, bo płodnym można być zawsze i wszędzie oraz niezależnie od okoliczności. I takim należy być. Marek Magierowski na pewno by to pochwalił.


Rozumiem, że Magierowski nie chce być obrońcą kobiet i sierot, tylko cywilizacji życia, ale jednak nie uzasadnia to poziomu bełkotu w jego komentarzu. Publicysta np. cytuje taki fragment rezolucji: „Planowanie rodziny może znacząco poprawić zdrowie kobiet i kontrolę wielkości rodziny, a ostatecznie zwiększyć niezależność i ograniczyć obciążenie pracą kobiet […], przy jednoczesnym zwiększeniu odporności kobiet i rodzin na skutki zmiany klimatu”, a potem krzyczy ABORCJA. Nie wiem, jak państwo, ale ja w tym zdaniu widzę stwierdzenie „planowanie rodziny”. Czyżby jedyny sposób planowania rodziny znany publicyście polegał na usunięciu płodu? A może głodnemu chleb na myśli? Jednak wcześniej pisze o pigułkach, więc coś tam musiał słyszeć, że są też inne. Ale może pigułki antykoncepcyjne, to też zabijanie nienarodzonych? Trochę się już w tym gubię, ale generalnie, jak nie wiadomo, o co chodzi prawicowym publicystom, to chodzi o mordowanie nienarodzonych. Przy tym mordowanie narodzonych znacznie mniej ciekawe jest. Magierowskiemu pewnie skojarzyło się planowanie rodziny z centralnym planowaniem i dlatego jest taki oburzony. W końcu socjalizm trzeba tępić u źródeł. A rodziny nie trzeba planować, tylko posiadać. 


Logika publicysty jest nieubłagana. Np. ze stwierdzenia o: „niezaspokojonych potrzebach antykoncepcyjnych kobiet i mężczyzn” wyciąga wniosek, że trzeba zacząć rozdawać prezerwatywy, a następnie się z tego wniosku naśmiewa, zauważając, że przemysł nie należy do specjalnie ekologicznych. Bardzo to zabawne, ale w rezolucji nic o rozdawaniu prezerwatyw nie ma. Nie ma to jak polemizować z samym sobą. 

Magierowskiego śmieszy też stwierdzenie: „Wzorce konsumpcyjne różnią się zależnie od płci, gdyż kobiety konsumują w sposób bardziej zrównoważony”. W sumie nic dziwnego. Przecież wiadomo, że kobiety to tylko wydają na ciuchy i kosmetyki. Co prawda można być sięgnąć do badań socjologicznych i dowiedzieć się, że np. kobiety dwa razy częściej zostają wegetariankami. Ale po co? Wegetarianizm to przecież nie żadna zrównoważona konsumpcja, tylko zwykła głupota. Zresztą po co sprawdzać, skoro można zapytać swojej karty kredytowej. „Moja karta kredytowa nigdy o tym nie słyszała”, stwierdza więc publicysta. I nawet nie przychodzi mu do głowy zapytać karty kredytowej żony. 


W rezolucji jest jeszcze dużo zabawnych stwierdzeń, których publicysta niestety nie przytacza A szkoda. Bo jest z czego się pośmiać. „70% populacji żyjącej w ubóstwie za mniej niż jednego dolara dziennie to kobiety, do kobiet należy mniej niż 1% światowej własności”. Kupa śmiechu panie Marku, co nie? Czy o tym pana karta kredytowa też nie słyszała? Może następnym razem, zamiast gadać z kartą kredytową, zapyta pan jakąś kobietę? Czy szkoda na to czasu, bo pana karta kredytowa wie lepiej?


Ale to nie koniec zabawnych danych. Weźmy np. takie zdanie: „spośród 27 mln uchodźców na świecie 75–80% stanowią kobiety i dzieci”. Co oczywiście nie ma nic wspólnego ze zmianami klimatycznymi. W końcu jak studnia wyschnie, to zawsze można pić coca-colę. A uchodźcy uchodzą, bo lubią chodzić. Każdy językoznawca to potwierdzi. Prawda, panie Marku?

 

 

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.