Felieton

Czy wypada robić laskę papieżowi?

Czy zapłonie pod Powszechnym stos ofiarny, abyśmy mogli przebłagać boga za nasze grzechy?

Warto było wystawić Klątwę. Choćby po to, żeby zobaczyć reakcje tłumu oburzonych prawicowych polityków, dziennikarzy i innych samozwańczych stróżów moralności. TVP Info w swojej relacji donosi, że aktorka na scenie obiecuje usunąć swój 13-miesięczny (SIC!) płód. Ordo Iuris donosi na Polskę do Rady Europy. Fundacja Obrony Demokracji Romana Giertycha zgłasza sprawę do prokuratury. Co prawda fundacja to „inicjatywa powstała jako reakcja na coraz liczniejsze nadużycia obecnych władz mające charakter zawłaszczania państwa i jego instytucji”, ale najwyraźniej są takiej sytuacje, gdy zawłaszczanie państwa i jego instytucji jest jak najbardziej pożądane. Co się stało z panem Romanem, tak wesoło skaczącym na manifestacji KODu, że przestało mu być do śmiechu? To chyba jakaś klątwa. Zaraźliwy wirus prosto z Watykanu.

„Klątwa” – ta sztuka to koszmar dobrej zmiany

Oglądanie i słuchanie ludzi oburzonych sztuką, której nie widzieli, jest całkiem zabawne. Choć nie tak zabawne jak sama Klątwa, którą wszystkim serdecznie polecam. Jacek Karnowski, który totalitaryzmu by nie znalazł nawet we własnym bucie, ocenia, że jest to „brutalność o smaku totalitarnym” i „próba sterroryzowania społeczeństwa”. Jakby naprawdę niewielki warszawski teatr miał większe pole rażenia niż publiczna telewizja, w której odbywa się dyskusja publicystów, którzy sztuki nie widzieli, ale chętnie dyskutują o jej streszczeniu. I potępiają. Nieważne, że ze streszczenia TVP INFO możemy się o sztuce dowiedzieć mniej więcej tyle, co ze zdjęcia USG 13-miesięcznego płoda. Ważne, że papieża obrażają. Wielki teatrolog Jacek Karnowski w swoim paszkwilu o spektaklu idzie jeszcze dalej:

Frljić i jego klaka to współcześni naziści. Czyli ludzie gotowi mordować (na razie w sferze kultury i symboli, ale tylko na razie) wszystko, co staje im na drodze do pełni władzy. To seria z pistoletu maszynowego w kierunku stojącej pod ścianą wspólnoty. Albo może – jak rozbijanie małych dzieci o ścianę.

Z tego, co się orientuję, wspólnota sama musi się stawić w teatrze, żeby dać się rozstrzelać, a karabiny są drewniane, więc raczej nikomu się krzywda nie dzieje. Do tego spektakl jest przeznaczony tylko dla widzów dorosłych. Ale może chodzi o rozbijanie o ścianę zdjęcia 13-miesięcznego płodu? Zdaje się, że zdaniem redaktora Karnowskiego na razie w teatrze rozbijają symbole, ale już niedługo czeka nas prawdziwa postnatalna aborcja czteromiesięcznego dziecka. Panie Karnowski, proszę tylko dać znać kiedy, żeby nie było jak z biletami na Klątwę, że nigdzie nie mogłem ich dostać.

Są jednak pewne pozytywy. Aktorka Katarzyna Łaniewska, która też sztuki nie widziała, co nie przeszkadza jej się na jej temat wypowiadać w telewizji, twierdzi, że „nie wierzy, żeby jakikolwiek Polak chciał wieszać kukłę Jana Pawła II”. Jednak wiara to nie wszystko. Są jeszcze przykłady. Aktualnie pani Łaniewska nie musi już wierzyć, musi zaakceptować, że najwyraźniej są tacy Polacy. A jeśli Klątwa jej nie wystarczy, to polecam wpisać w google hasło „cenzopapa”. Polacy są bardzo różni i niektórym przeszkadza robienie z papieża kukły i drewnianego bożka. A innymi nie. Jedni lubią memy o papieżu, a drudzy marzą o prywatnej audiencji u Ojca Świętego. Na tym polega demokracja, choć zdaje się, że nie wszyscy tak uważają. Niektórzy uważają wręcz przeciwnie. Na przykład, że demokracja to rządy większości i mniejszość powinna siedzieć cicho.

Tak na przykład uważa, że naczelny kabareciarz Telewizji Narodowej bard Ryszard Makowski. Śmieszkowanie jednak nie jest najmocniejszą cechą dobrej zmiany, więc niestety nie możemy już oglądać Studia Yayo (na zawsze w naszych sercach [*]), ale za to możemy barda poczytać na portalu wpolityce. Jest prawie tak samo śmiesznie, a może nawet bardziej. Szkoda tylko, że bez akopaniamentu. W artykule pod tytułem: Antypolskie plugastwo pod pozorem sztuki w Teatrze Powszechnym musi być przykładowo ukrócone. Stop hybrydowym „artystom” nasz bard stwierdza, że „Na bluźniercze profanowanie postaci świętego Jana Pawła II i wzywanie do zabójstwa czołowego polskiego polityka są z pewnością paragrafy i trzeba z nich skorzystać”. Niestety bard tych paragrafów nie wymienia, bo ich nie zna. Za to wzywa do odebrania wizy chorwackiemu reżyserowi. Nie wiem, co prawda, jakiej wizy, bo Chorwacja jest w strefie Schengen i Chorwaci nie potrzebują wizy, żeby przyjechać do Polski. Ale może chodzi o kartę Visa? Albo może chodzi o deportacje ze strefy Schengen i odebranie mu wcześniej chorwackiego obywatelstwa? Być może takie paragrafy też są. Ale ja też ich nie znam.

Hardkor hardkoru, czyli Pietrzak, Wolski i „Studio Yayo”

Pani Beata Kempa uważa, że:

Jeśli są spektakle, które na przykład nawołują do przemocy, to powinniśmy mówić głośno, że nie wolno w naszym kraju, nie powinno się nam nawoływać do przemocy pod żadnym pozorem, nawet jeśli miałoby to być pod płaszczykiem kultury.

Trudno się nie zgodzić. Gdyby takie spektakle były, to powinno się mówić głośno, że to niedobrze. Ale ponieważ szefowa Kancelarii Premiera również Klątwy nie widziała, to pozostaje jej używać trybu warunkowego. I słusznie. Bo w Klątwie nikt do zabójstwa Kaczyńskiego nie namawia, a jedynie jest przedstawiony taki pomysł. Oczywiście możemy zakazać ludziom myśleć i mówić, co myślą, ale – jak pokazuje historia – bywa to trudne i rzadko kończy się powodzeniem. Obawiam się, że podobnie nie bardzo da się wprowadzić paragraf, który zakazywałby rozmawiania o zabójstwie Kaczyńskiego.

Jednak marzyć zawsze można. I tak jak niektórzy marzą o wolności słowa, inni mają inne marzenia: „Mam wrażenie, że pomysł, żeby urządzić performans i dać po mordzie paru «artystom», dojrzewa w wielu głowach,” pisze pewien użytkownik twittera, a ja mam nadzieję, że Kancelaria Premiera będzie się takim pomysłom tak samo stanowczo się przeciwstawiać, jak sztukom teatralnym finansowanym z publicznych dotacji. Cóż. Każdemu wolno mieć nadzieję.

Niewątpliwie Klątwa działa tak, jak powinna. To tym bardziej cenne zważywszy, że Wesele tego samego autora zostało przez prezydenta Dudę wybrane lekturą na Narodowe Czytanie 2017. Tym bardziej jest więc ważne, żeby pokazywać różne oblicza Wyspiańskiego. Frljićowi udała się rzecz niesamowita. Ożywić młodopolski i trącący myszką tekst i sprawić, że wciąż wzbudza emocje. Co prawda temat Klątwy, jak na czasy, w których powstała, był niezwykle śmiały, ale jednak tekst wystawiony po bożemu przeszedłby pewnie bez echa. Tymczasem Frljić uczynił go znowu bolesnym i ważnym, pokazując, że nasz kraj ciągle mierzy się z podobnymi problemami. Księża wykorzystujący dzieci i żyjący z kobietami nie są przecież jakimiś eksponatami z muzeum, tylko bohaterami codziennych newsów i reportaży. Podobnie jak wściekły lud, który kierowany podszeptami duchowych przewodników, uznaje, że jedynym rozwiązaniem, aby przebłagać bóstwa i pokonać zarazę, jest złożenie kogoś w ofierze. Czy nie tego oczekują narodowcy protestujący pod teatrem i publicyści domagający się co najmniej wyrzucenia reżysera z kraju albo wręcz przykładowego ukarania całej obsady? Czy zapłonie pod Powszechnym stos ofiarny, abyśmy mogli przebłagać boga za nasze grzechy?

Oczywiście chciałbym wierzyć, że nie. Że coś się zmieniło od XIX wieku i nie potrzebujemy już stosów. Ale chyba innego zdania są niektórzy publicyści i internauci. Chciałbym im jednak powiedzieć, że nie zatrzymają kijem rzeczywistości. Dopóki będzie internet, będą też żarty z Jana Pawła II, naszego papieża, wielkiego Polaka, który wybrał jednak obywatelstwo Watykanu, gdzie chronił pedofili. Może to nam się podobać lub nie. Ale tak było. Nie mogąc ukarać Kościoła za jego grzechy, możemy jednak powiesić na sznurze figurę papieża, żeby pokazać, że nie podoba nam się życie pod butem chrześcijańskiej hipokryzji, która każe chronić kukłę papieża bardziej niż własne dzieci. Bo choć nie potrzebujemy stosów, to potrzebujemy z odwagą i szczerością patrzeć na naszą wspólną historią.

Tomaszewski: Co lewicy po papieżu?

Przyznaję, że patrząc jak na scenę wjechała figura papieża (którego twarz trochę jednak przypominała twarz Jarosława Kaczyńskiego) z wielki białym dildo umieszczony z przodu habitu, też poczułem się niewyraźne. Uczucie to nasiliło się nawet, gdy Julia Wyszyńska zaczęła robić papieżowi laskę, a w tle leciała jego homilia. Jednak nie da się ukryć, że homili można słuchać, gdy ktoś komuś w tym samym momencie robi laskę. Tym bardziej dzisiaj, gdy Centrum Myśli Jana Pawła II poustawiało po całym mieście plastikowe monumenty na fotokomórkę, które nagle zaczynają wygłaszać kazania JP2. Po chwili refleksji myślę jednak, że Julia Wyszyńska (czyżby rodzina Prymasa Tysiąclecia?) jest bardzo odważną osobą. Może nawet odważniejszą ode mnie. To, że Kościół Katolicki nie chce, żeby ktoś „księdzom” robił laskę, a przynajmniej, żeby ktoś o tym wiedział, nie oznacza przecież, że ludzie księżom tego nie robią. Bo robią. Jedynym więc powodem, dla którego mielibyśmy tego nie pokazywać, byłby fakt, że żyjemy wciąż pod kościelną sutanną. Może czas już się stamtąd wydostać? Polska nie jest krajem wyznaniowym. I są na to pewne paragrafy.

**

Komentarz #TVKP

Porozmawiajmy na serio o burzy wokół „Klątwy” w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Głos zabierają: Paweł Łysak (dyrektor Teatr Powszechny), prof. Monika Platek, Joanna Wichowska (dramaturżka „Klątwy”), Joanna Scheuring-Wielgus – polityk (Nowoczesna), Agata Diduszko-Zyglewska.

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista. Autor dwóch książek z wierszami ("Reklama" oraz "Życie na gorąco"), powieści ("Stosunek seksualny nie istnieje", "Janusz Hrystus, "Dobry troll") i zbioru felietonów "Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu". Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Drogi Jasiu jaka jest Twoim zdaniem odpowiedź na proste pytanie? PiS-owi wzrośnie czy spadnie poparcie po takim artystycznym wydarzeniu? Osoby dotychczas nieprzekonane, zajęte codzienną walką o byt zrozumieją przesłanie artystyczne tego przedstawienia, czy wręcz przeciwnie dojdą do wniosku, że nie ma niczego wspólnego z ich codziennością. Oczywiście my ideowcy jesteśmy ponadto. Ważne jest manifestowanie poglądów a "robole" i tak nie zrozumieją nas intelektualistów. Ważne jest aby wąskie grono przyjaciół popierało nasze awangardowe działania. A reprezentacji w parlamencie jak nie było tak nie będzie.

Jeszcze parę "wspaniałych" akcji fanatyków a spektakl wejdzie do kanonu i kulturalnemu człowiekowi nie będzie wypadało go skrytykować. Polska prawica ma tę niesamowitą właściwość, że potrafi posłać pocałunek śmierci każdemu tematowi, który podejmuje i każdy swój, nawet w punkcie wyjścia warty wysłuchania, argument zamienić w gówno.
Kiedy jej część krytykowała wyprzedaż polskiego kapitału, tak "cudownie" powiązała temat z dyskursem "nie będzie Niemiec pluł nam w twarz" i patriotycznymi fantazmatami, że tematu w ogóle nie dało się już dyskutować, nie wychodząc na ksenofoba. Podobnie rzecz się miała z lustracją. Utopiona w wariactwie, zamiast stać się koncepcją do rozważenia, stała się synonimem krwawej chęci zemsty.
Najnowszym i najpiękniejszym przykładem jest "ideologia gender". Szalone wypowiedzi księdza Oko a potem także innych osób, sprawiły, że krytyka "gender studies" z jakichkolwiek pozycji, stała się zupełnie niemożliwa. A niszowa dyscyplina oparta na skrajnie dogmatycznym poststrukturalizmie i konstruktywizmie społecznym uzyskała status oczywistości, której krytyka niewiele się różni od krytyki Kopernika lub wiary w to, że nie istnieją bakterie, skoro ich nie widać. Od lat krytykowana na świecie za pseudonaukowość, w Polsce stała się wręcz symbolem nauki przez duże N i co, jeszcze zabawniejsze, racjonalności - choć jej filozoficzne źródła leżą właśnie w krytyce racjonalizmu.
Z teatrem zaczyna się dziać podobnie. Krytykę postmodernizmu i awangardy, znaleźć można na łamach działów kulturowych wielu światowych gazet. Nie mówiąc już o dyskusji na temat sposobów finansowania sztuki. Sam nie mam problemu z finansowaniem "Klątwy" z "moich podatków". Jak widzę, jak się chłopakom oral Wyszyńskiej spodobał, to jestem im nawet w stanie sfinansować drugi bilet z własnej kaski. Niech się cieszą. Ale to nie zmienia postaci rzeczy, że jest to kwestia, o której można dyskutować, niekoniecznie będąc szalonym bigotem. Tymczasem dochodzimy do momentu, w którym zarówno mecenat państwa nad każdym rodzajem sztuki, jak i doniosła rola tego typu przedstawień, stają się oczywistymi oczywistościami, których krytyka stawia człowieka w jednym rzędzie z Giertychem.

Na wojnie ideologicznej nikomu nie chodzi o "rzeczową dyskusję". Założenie, że żyjemy w społeczeństwie nieustannego dyskursu, który ułatwia nam docieranie do prawdy, osiąganie kompromisów i pozwala przedefiniowywać różne kwestie, jest naiwne. Natura ludzka, która przez setki tysięcy lat ewoluowała w kontekście walk plemiennych zawsze zwycięży. Ludzie, którzy zainwestowali sporo w osiągnięcie pozycji społecznej, nierozerwalnie związanej z poglądami, które wyznają i głoszą, nie są zainteresowani krytyczną refleksją nad tymi poglądami. Myślą tylko o tym, jak być skutecznym w tej medialnej naparzance. Tych, których stanowisko jest nieoczywiste, nikt nie chce słuchać, ani tym bardziej zapraszać do mediów. Liczą się ci, których można użyć jako naboi w tej wojnie dwóch dogmatyzmów.

Nie do końca bym się z tobą zgodził... z wyprzedażą polskiego kapitału to prawda ale pozostałe kwestie nie są już takie oczywiste... nvm

Co do samego spektaklu... także nie podoba mi się to zamieszanie, ale o rzeczowej dyskusji i tak nie ma mowy - żadna ze stron nie chce dyskutować i nie będzie. Nie pierwszy raz na scenie polskich teatrów obraża się chrześcijaństwo i samych polaków, nie pierwszy raz profanuje się symbole, nie pierwszy raz lewica próbuje walczyć argumentem o rzekomej pladze pedofilii w KK - to wszystko już było i to od dawna. Pierwszy raz natomiast taki spektakl przebił się do sfery medialnej... taka była intencja twórców by żył on poza sceną i to się im udało... Dzięki temu pierwszy raz Polacy zobaczyli jak wygląda "sztuka dla elit", zobaczyli jak w głębokim poważaniu są wartości które wyznają. W tej chwili próbuje się zamknąć usta "nieucywilizowanym" argumentem że jak nie widzieli całości to nie mogą oceniać(pomijając to że sami chcieli by wszystko wyszło poza teatr). Za chwile mądre głowy zaczną edukować "motłoch" o zasadach jakimi kieruje się współczesna sztuka a jeszcze trochę później zaczną obsypywać spektakl nagrodami i wyróżnieniami - jeszcze bardziej afiszując pogardę do zwykłych zjadaczy chleba którzy płacą by "elyta" mogła porechotać gdy jakiś głupek na scenie sobie czymś tyłek podetrze.
Tutaj właśnie leży szansa... To jest punkt wyjścia do debaty o upadku i degrengoladzie kultury wyższej skażonej postmodernizmem i o ludziach którzy ją tworzą.

Świetnie to ujales. Rzeczwyjście uniemożliwiają rzeczowa, normalna analizę/krytyke, reakcje tych srodowisk to jest jakiś straszny infantylizm.

Chorwacja nie jest w strefie Schengen, ale Chorwaci nie potrzebują wiz. Ruch bezwizowy nie jest tożsamy ze strefą Schengen.

"antyŻydom" przypominamy, że Syn Boży był Żydem.

-m. Żydzi Jezusa nie uważają za Syna Bożego. Jezus według Talmudu jest w piekle gotując się w gorących fekaliach.

Widzę że kasowanie mojego komentarza na temat stosunku żydów do Jezusa idzie wam sprawnie. Wasze manipulacje i skrajna nienawiść do katolicyzmu i Polaków stanowi constans - muszę to napisać - od 2000 lat. Nie musicie się ukrywać, silić na obiektywizm, i podszywać się również pod lewicę. Ilu z was uważa się za Żydów (żydów - wyznawców wiary żydowskiej dlatego z malej litery). I żeby było jasne. Dostrzegam problem ukrywania pedofilów w instytucjonalnym kościele katolickim i boli mnie to jako katolika. Jednak dla was to tylko okazja do siania zamętu. Michnik i Kuroń jak było trzeba chodzili do prymasa Wyszyńskiego na audiencje. Zresztą to czy odkryjecie twarz dzisiaj ma już małe znaczenie, wasze wpływy zredukowały się do minimum i żadna partia Razem nie wejdzie do Sejmu. Odliczam czas do skasowania mojego postu. Pozdrówcie redaktora Sierakowskiego

Poprawka - nienawiść do Słowian i Polaków od 1000 lat. 2000 dotyczy chrześcijan. (nie będą się wdawał w szczegóły świadomości etnicznej sprzed 1000 lat to temat na inną wypowiedź)

Jacyś Żydzi już Polaków? {chyba Polan}, Czechów a nawet Serbów nienawidzili? Wiem w piątek po południu się tęgo imprezuje, nie takie androny się plecie.

Pełna zgoda. Proponuję jednak następnym razem naprawić spell check w wordzie. Za dużo literówek jak na taki krótki tekst.

i będzie temat na kolejne kilka miechów sieczki medialnej... ech...

W kontekście tytułu artykułu "Czy wypada robić laskę papieżowi?" - uważam, że byłoby to obleśne doświadczenie. A ponieważ papież w środowisku katolickim traktowany jest jak osoba święta i on chyba o sobie też tak myśli, to dla niego samego laska byłaby wymysłem diabła, choć pokusa wszak wielka.... Zapewne wobec powyższych księża biorą ten diabelski wymysł na siebie i wolą, by laski robiły dzieci im lub oni sami robią je dzieciom. I już wiadomo, skąd - m. in. - wzięła się w kościle pedofilia i dlaczego kolejni papieże zamiatają, zamiatają i zamiatają brudy pod dywany. Ależ tam panuje brud totalny i wielowiekowy! FUJ! Auerola nad dywanami się nie pojawi, może co najwyżej cudowny obraz na szybie watykańskiego złotego pałacu, przedstawiający dziecko w "cudownych" objęciach księdza "przyjaciela" oraz laski...

Tadzik. Celowo napisałem, że nie będę się wdawał w szczegóły świadomości etnicznej sprzed 1000
lat, odnośnie takich określeń etnicznych jak Słowianie czy Polacy. Jest oczywiste, że nie było wtedy narodów we współczesnym rozumieniu tego słowa. Dodatkowo był to czas gdzie w wyniku powstawania państwowości, wcześniej istniejące organizacje plemienne ulegały destrukcji, co dodatkowo komplikuje sytuację. Miałem więc na myśli przodków Polaków i nie chciałem ich dzielić na istniejący już w średniowieczu naród polityczny (oznaczający węższą, związaną ze strukturami władzy i interesami państwa, grupę nosicieli krystalizującej się świadomości etniczno-politycznej) i ówczesnych chłopów.
Co do nienawiści. Rzeczywiście jest to określenie nieprecyzyjne. Żydowscy handlarze niewolników słowiańskich podczas ich kastracji mogli np. odczuwać radość i satysfakcję. Ibrahim ibn Jakub tego nie opisywał.

To może jeszcze zrobicie jakiś analogiczny spektakl dla syryjskich uchodźców? Podcieranie się podobizną Mahometa? Palenie Koranu? Wtykanie flagi Syrii w psią kupę? Uchodźcom też należy się dawka Kultury (przez duże "K") i Sztuki (przez duże "S").

Przecież w PL nie ma nachodźców a statystyczny Kowalski ma islam,skrzyżowany z allachem i koranem - w doopie, więc niby kto miałby takową sztukę przygotować i po co? Polak zamieszkały w Polsce interesuje się środowiskiem, w którym żyje, które ma wpływa na jego codzienność a nie trzecim światem i obyczajami pustynnych pastuchów kóz. Niech oni w swoich krajach robią co chcą. Ale za to lokalny kościół ma wpływ na polityków, na rząd i ustawodawstwo, miesza się w styl życia Polaków, ssie budżet itd. I dlatego, jeśli coś nam odpowiada, to trzeba krytykować, ośmieszać, negować. Bo to nasz problem, w naszym wspólnym domu. Islam nie jest naszym problemem. Na szczęście.

Nie można obrazić chrześcijaństwa, jak nie można obrazić komunizmu, islamu, czy buddyzmu. Można obrazić człowieka, grupę ludzi, która ma prawo powiedzieć, czy i dlaczego czuje się urażona. Nie można także obrazić symbolu, gdyż symbol, czy archetyp nie daje się obrazić i nie należy od do żadnej grupy wyznaniowej, czy ideologicznej. Sztuka to przede wszystkim sztuczność, przedstawienia, tym samym uważam sam spór o spektakl za sztuczny. Kwestię dowolności interpretacji dzieła Wyspiańskiego należy zostawić w sferze wolności twórczości, gdyż obejrzenie spektaklu nie jest przymusowe, tym samym zarzuty wobec spektaklu są błędne. Czyli człowiek dotknięty przez ów spektakl musi na niego pójść i jak to jest: nie chce być obrażony,a idzie na spektakl? A jeśli go nie widział to nie powinien czuć się obrażony.

Od roku tarzamy się w wymiocinach Prezesa, wieszcząc Europie nasza wielkość. Happening ów jest dla narodu zdrowy i oczyszczający, przybliża nas do osiągnięci stanu nirwany, jaką jest synowskie oddanie w wieczną niewolę bożkowi o imieniu PIS. Zatrzyma się wtedy czas i zniknie przestrzeń, nastąpi koniec historii. Zlepieni w jedno boskimi wymiocinami-naród z ojcem dyrektorem, wrakiem smoleńskim i żołnierzami wyklętymi stworzymy żywą tarczę, która ochroni nas przed złem tego świata. .Krakowski spektakl jest uroczą sztuczką w porównaniu z teatrem absurdu zafundowanym narodowi przez wiodącą siłę. Teatr ten jest czystym biznesem , stworzyli go chłopcy, którzy nie dorobili się na bandyterce jak Joachim, czy złodziejstwie, że odwrócę się na pięcie. Jest to szacowna, rodzinna instytucja i wara wam do niej. Tweedowi inteligenci zrobili swoje, niepotrzebni mogą odejść.

Nie wiem Panie Jasiu, czy wypada robić laskę papieżowi. Nie wiem również, czy wypada spuścić się na twarz wizerunku Matki Boskiej albo nasr......na grób Słowackiego. Mnie to w zasadzie zwisa, bo nie jestem bigotem, jest to dla mnie kwestia nie tyle religijna, co estetyczna, a konkretnie w tym wypadku obrzydliwa.
Niemniej dotychczas kategoria "czy wypada" odnosiła się do zachowań towarzyskich ludzi, pragnących odróżnić się od pierwotniaków właśnie większą delikatnością i wyrafinowaniem zachowań.
Kwestia, którą Pan porusza w tytule raczej nie leżała dotychczas w sferze rozważań ludzi, pragnących zachowywać się na jako takim poziomie, ludzi obojętnie jakiego wyznania czy też jego braku. I myślę że lepiej, aby tak zostało.
Natomiast co do meritum, to oczywiście można robić dalsze pionierskie eksperymenty z przekraczaniem barier, choćby robić papieżowi nie tylko odprzodowo, ale również i odtylcowo.
Tylko po co ?

Oj zapłonie... Doigracie się czerwoni faszyści a chorwackie guwno spłynie do szamba...

Nadmieniam, że Marcin od chorwackiego guwna to akurat nie ja.

"USG 13-miesięcznego płoda" Rozumiem, ze ten szczurek jest idiota w dodatku niepotrafiacym pisac w sposob niegwalcacy prawidel ortografii ale chyba w waszej öewackiej gadzinowce jest jakas korekta, ktora nie pozwoli na przemyt takich kardynalnych bledow?

Skonczylo sie PO i skonczyly sie granty, PiS obcial lewactwu dotacje wiec lewaki oszczedzaja nawet na korekcie, ha ha ha

Dobrze, że co jakiś czas artyści robią zamieszanie z polityką. U nas szczególnie potrzebne. To jak patyk w mrowisku, odsłania prawdziwe obszary polskiej polityki. Jeśli polityka robi się niebezpieczna, najlepszym czujnikiem na to jest sztuka 🙂

Ja robie laske papieżowi