Felieton

Kto nie chce rozmawiać o folwarcznym kapitalizmie, powinien milczeć o PiS-ie

grzegorz-schetyna

Nie widać żadnej alternatywy wobec dominacji postsolidarnościowych i postszlacheckich elit w Polsce.

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem wywiad z Grzegorzem Schetyną, który ukazał się w internetowym magazynie Krytyki Politycznej. Pasjonująca była to rozgrywka pomiędzy liderem największej partii politycznej a współzałożycielem Krytyki Politycznej. Sławomir Sierakowski wytrwale podawał Schetynie kolejne piłki, ale bezskutecznie. Próba wyduszenia od niego jakiejkolwiek głębszej myśli okazała się bezskuteczna.

Schetyna do Sierakowskiego: Celem PO jest odsunięcie PiS od władzy

Grzegorz Schetyna ukontentowany chwilowym skokiem w sondażach (czyli powrotem do wyniku z wyborów w 2015 roku) przedstawia bardzo prostą (by nie powiedzieć prostacką) filozofię politycznego działania. Do wygranej w wyborach wystarczy być antypisem, czyli największą, najlepiej zorganizowaną strukturą partyjną, która skupi głosy wszystkich tych, którzy chcą zmiany rządów. PO ma się przekształcić w coś na wzór Bezpartyjnego Bloku Przeciwko Rządowi. Ma być bardzo szeroką formacją, która nie może posiadać żadnego programu. Jego brak jest w oczach Schetyny największą zaletą, bo sprawia, że nie da się wykazać takiej programowej propozycji, która mogłyby wyborców zniechęcić. Ile osób jest gotowe zagłosować na taką… propozycję? To pytanie bardziej do Jarosława Kaczyńskiego niż szefa PO, bo to prezes PiS-u jest jedynym powodem, dla którego Schetyna może w polityce funkcjonować. Kaczyński ma ogromne umiejętność mobilizowania swoich przeciwników. Jedno tylko zdanie rzucone przez Prezesa tydzień przed wyborami, czy to o gorszym sorcie, czy o tym, że Merkel jest agentką Stasi, może przynieść Schetynie zwycięstwo.

Właściwie tylko na tym opiera się cała strategia działania największej opozycyjnej partii politycznej w kraju. Partii, która – przypomnijmy – cały czas rządzi w 15 z 16 województw, dysponuje rocznie dziesiątkami milionów złotych dotacji budżetowej, a w swoich szeregach ma niezliczoną ilością radnych, posłów, burmistrzów, wójtów i prezydentów. Potencjał intelektualny tej formacji równa się obecnie poziomowi poczucia humoru sympatyzującego z PO profilu Sok z Buraka. Schetyna, wykładając swoją polityczną antyfilozofię, staje się de facto najważniejszym sojusznikiem Kaczyńskiego. PO petryfikuje swoją pozycję reakcyjnej prowincjonalnej siły, zainteresowanej utrzymaniem status quo, które już nikomu nie odpowiada. Opierając całą swoją polityczną koncepcję na tym, że Kaczyński znowu coś przed wyborami chlapnie, PO Schetyny staje się największym atutem PiS-u.

Schetyna w swoich założeniach popełnia kardynalny błąd. Większość z tych, którzy chcą zmiany u steru rządów, jednocześnie nie ma w nosie tego, kto będzie rządził w Polsce w przyszłości. Platforma rządziła 8 lat krajem i posiada ogromną władzę od ponad dekady w samorządach, ciągną się za nią afery korupcyjne, które do tej pory nie zostały wyjaśnione. W dzisiejszym parlamencie potrafi poprzeć Lex Szyszko i tchórzliwie nie zabrać stanowiska w sprawie Objawień Fatimskich. Przede wszystkim PO nie wyciągnęła żadnych wniosków ze swojej porażki i 25 lat transformacji ustrojowej.

Fatimskie szaleństwo sejmu polskiego

Ostatnie ćwierćwiecze przyniosło w Polsce triumf modelu relacji państwo-obywatel, który można w skrócie nazwać folwarcznym kapitalizmem. Łącząc w sobie neoliberalną ideologię i wzorzec feudalnych stosunków społecznych, folwarczny kapitalizm jest więc typowo polskim modelem dostosowawczym do globalnego kapitalizmu.

Leder: Relacja folwarczna

W tym modelu państwo rozumiane jako dobro wspólne zanika – dla elit jest ono przestrzenią realizacji własnych interesów, a dla zwykłych obywateli abstrakcją, która objawia im się tylko w swojej kontrolno-opresyjnej roli. Folwarczny kapitalizm sprawia, że warunki naszego życia społecznego, ekonomicznego i kulturowego, wraz z sukcesywnym demontażem instytucji państwa, ograniczaniem ram wspólnoty i solidarności przypominają coraz bardziej folwark. Nasze elity postszlacheckie i inteligenckie niczego innego nie znają i nie rozumieją. W folwarku czują się jak ryba w wodzie. Wolność bez odpowiedzialności i państwo z kartonu jest dla nich najbardziej poszukiwanym stanem rzeczy.

PiS doszedł do władzy częściowo krytykując tę rzeczywistość. Jednak kulturowe DNA naszych politycznych elit jest silniejsze niż trafna diagnoza. Kaczyński twierdził, że chce zbudować silne i sprawiedliwe państwo. W rzeczywistości w pocie czoła tworzy IV RP sarmatów i plebanów, które najlepiej podsumowuje zdjęcie Jana Szyszki i biskupa Dydycza w złotej karocy.

 

To kraj złożony z pogardy i sumy miliona egoizmów, w którym przestrzeń wspólna ograniczona jest do betonowego parkingu przed centrum handlowym. Kontestacja folwarcznego kapitalizmu jest coraz bardziej powszechna. Dają jej wyraz Polki i Polacy głosując na partie antysystemowe, ale też na ruchy miejskie czy Razem. Jaka jest odpowiedź PO na to zjawisko? Otóż Grzegorz Schetyna na głównego eksperta do spraw gospodarki mianuje zaufanego współpracownika Leszka Balcerowicza Andrzeja Rzońcę. Schetyna tym jednym ruchem sprawił, że Ryszard Petru może się dzisiaj jawić umiarkowanym liberałem.

Razem nigdy nie zgodzi się z Petru czy Schetyną [rozmowa z Dorotą Olko]

Tymczasem PiS wygrał wybory, bo zagospodarował sprzeciw wobec kosztów globalizacji, rozpadu wspólnoty, prywatyzacji wszelkiego ryzyka i demontażu instytucji państwa – z ochroną zdrowia i emeryturami na czele, po brak armii przy agresji za naszą wschodnią granicą. To właśnie obietnica nowego modelu wspólnoty, wychodzącego poza folwarczny kapitalizm, dała PiS-owi zwycięstwo w wyborach, a także zapewnia zaskakujące i utrzymujące się poparcie dla Pawła Kukiza.

Leder: Paternalizm z patriarchatem idą pod rękę

Platforma odmawia rozmowy na ten temat. W samorządach realizuje neoliberalną politykę, która sprowadza się do robienia dobrze deweloperom i zorganizowanym grupom interesu. Uspołecznia koszty rozwoju i prywatyzuje zyski. PO patronuje lokalnym układom i klikom, które w dużych miastach przyjęły nieprawdopodobne rozmiary. Amber Gold czy afera reprywatyzacyjna pokazują, jak wielkie są wpływy zorganizowanej przestępczości w administracji publicznej, jak państwo gnije od środka, służąc jedynie silniejszym. PO liczy na to, że prowadząc symboliczne wojny z PiS-em o pomniki smoleńskie będzie wstanie obronić swoje bastiony, a rok później przeprowadzi kontrofensywę w wyborach parlamentarnych. To plan mało porywający, o bardzo ograniczonej możliwości mobilizacji wyborców i obarczony wielkim ryzykiem.

Nie widać żadnej alternatywy wobec dominacji postsolidarnościowych i postszlacheckich elit w Polsce. Kłótnią w tej rodzinie jesteśmy zajęci od ponad dekady. Powodzenie jakiegokolwiek projektu politycznego musi się zacząć od zaznaczenia jasnej linii podziału i odrzucenia w całości sztucznego konfliktu PO-PiS. Maksyma, która może przyświecać nowym siłom, jest prosta. Parafrazując Maxa Horkheimera: kto nie chce rozmawiać o folwarcznym kapitalizmie, powinien milczeć o PiS-ie. Każdy, kto nie chce rozmawiać o źródłach aktualnego prawicowego populistycznego zwrotu, staje się cichym sojusznikiem Kaczyńskiego. Nie wierzcie Grzegorzowi Schetynie, gdy mówi: my tylko chcemy odsunąć PiS od władzy. W rzeczywistości mówi: my chcemy utrzymać duopol PO-PiSu. Chcemy dalej budować państwo z kartonu i umacniać peryferyjną kondycję Polski.

 

Bio

Jan Śpiewak

| aktywista miejski
Aktywista miejski

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Mea culpa. Odkąd w latach 90-tych byłem kształcony w liceum ekonomicznym jak wielu wówczas wierzyłem, że jedynym optymalnym rozwiązaniem gospodarczym jest liberalizm i rozmontowywanie instytucji państwa. Odtrucie było bolesne i trwało kilka lat (najśmieszniejsze, że jego narzędziem była kolebka ekscelencji Balcerowicza, który paradował po korytarzach uczelni w obstawie ochroniarzy). Podskórnie czułem, że moje serce leży po lewej stronie - brakowało tylko odpowiedniej partii, na którą mógłbym oddać głos. Dzisiaj jest inaczej. Chciałbym, żeby więcej osób spojrzało na Pana tekst i zauważyło, że dominacja prawicy w Polsce to główne źródło jej słabości i w wyborach wreszcie pogoniło jaśnie panów z PiS, PO, PSL, SLD i innych instytucji zorganizowanego łupienia państwa. Nikt za nas tego nie zrobi - nie ma co wyglądać zmiłowania.

Janusz Allina

Jestem sporo starszy od Pana, Panie Dariuszu, lecz nie tylko podobnie widzę i myślę dzisiaj, ale też podobną drogę przeszedłem urzeczony początkowo neoliberalizmem, lekceważąc sygnały o wysokich kosztach społecznych i ostrzeżenia o nieuchronnych konsekwencjach tego lekceważenia w dłuższym okresie. Z czasem oprzytomniałem, ale wciąż w moim otoczeniu jest wielu takich, skąd inąd inteligentnych ludzi, którzy zapomnieli o krytycznym myśleniu, o zwykłej solidarności, i nie obraża ich inteligencji "oferta" Schetyny, za to podnieca wizja księcia Tuska na białym koniu oraz powrotu do "status quo ante". Zmory zwanej po-pisowym duopolem nie dostrzegają, debatę publiczną zastępując sobie bluzgiem na lud smoleński. W ten sposób nie tylko umacniają Schetynę i Kaczyńskiego, ale też, jako reakcja, ONR i im podobnych. A tu rzeczywiście potrzebna jest prawdziwa, głęboka debata o Polsce, o Europie, o zmieniającym się świecie.

Mam bardzo podobne doświadczenia.
Ja też przeszedłem drogę symbolicznie od Balcerowicza do Piketty'ego i niestety widzę jakie spustoszenie mentalne wywołały trzy dekady dzikiego neoliberalizmu w Polsce - obecnie z ludźmi poniżej 30 roku życia już często nie da się porozmawiać, dla nich wszystko co jest na lewo od prawej ściany to komunizm.
To samo w debacie publicznej - większość naszych tzw. polityków mentalnie wciąż tkwi w dzikim neoliberalizmie, nawet nie wiedząc, ze są inne prądy w ekonomii (patrz nowy ekspert ekonomiczny PO) , a Piketty'ego czytał tylko Prezes i Zandberg (tylko oni się do tego publicznie przyznali), z czego Prezes nie za wiele wziął sobie do serca, sądząc po polityce ekonomicznej.

Sugerowałbym ostrożność w przyjmowaniu na wiarę deklaracji Prezesa, że czytał on on różnych myślicieli. Prezes cytował kiedyś, jak go nazwał, Brydajewa (chodziło o Bierdiajewa). Prezes uprawia sztukę udawania erudycji powoływaniem się na nazwiska i cytaty, ale nie znaczy to, że naprawdę rzeczonych autorów czytał.

Taaa, uwłaszczenie się postpezepeerowskich elit, zusy, krusy, emerytury, enefzety, tony regulacji, masy urzędników, praca opodatkowana na ponad 60% to jest taki, kurde, dziki neoliberalizm, że aż socjalizm.

Nie praca tylko kapitał a 60% jak na trzeci próg to bardzo niewiele.
Beatllesi płacili ok. 90% podatek i jakoś mogli stworzyć nieśmiertelni dzieła (szkoda, ze mało kto dziś o tym wie).

Jaja sobie robisz? Żebyś na etacie mógł zarabiać netto 2850zł (średnia krajowa, do której mało kto dociąga), pracodawca musiałby na ciebie wyłożyć 4830zł. Dodaj do tego jeszcze VAT który płacisz kupując sobie produkty w sklepie (średnio 16%). Do tego dodaj jeszcze akcyzę (no chyba, że nie pijesz, nie palisz i nie jeździsz autem). Taki to jest ten Wasz "kapitalizm" czy dziki neoliberalizm. Ignorancja pełną gębą. PS Zanim Beatllesi zaczęli płacić 90% (jeśli w ogóle) zdążyli napisać największe hity. Ty widać tego nie wiesz.

Widać, że nie tylko o kapitalizmie, ale i o Beatlesach niewiele wiesz.
Swoją największą płytę - "Sierżanta Pieprza" - Beatlesi stworzyli, kiedy byli już wielkimi gwiazdami i dużo zarabiali. A uznana za drugą największą "Abbey Road" jest ich przedostatnią płytą. To tyle w kwestii twojej kompetencji. 😉

Szacunek się należy za ten wpis. O co im kaman?

Suplement: Na jakim etacie? Dzięki Twojemu kochanemu kapitalizmowi dziś się zazwyczaj zapier*** na śmieciówce.
Sam masz etat? Możesz iść na chorobowe? masz płatny urlop?
Godzisz się na taki socjalizm?
Rozczarowujące - powiedz szefowi, że nienawidzisz socjalizmu, nich Cię przeniesie na śmieciówkę, od razu poczujesz się lepiej.

Czy Ty w ogóle wiesz co to jest progresja podatkowa i progi podatkowe?

One polegają na tym, ze osoby zarabiające najniższe wynagrodzenia płaca najniższe podatki, a dopiero po osiągnięciu wyższych i astronomicznie wysokich zarobków zaczyna się płacić wysoką podatek (tylko od pewnej kwoty!) - niski zarobek jest opodatkowany tylko I progiem, a wysoki wszystkimi trzema lub więcej (odpowiednim progiem dla konkretnego przedziału kwotowego).

Jak chcesz rozmawiać o podatkach skoro jest mowa o opodatkowaniu III progu a Ty wykujesz z wynagrodzeniem 2850 ?!?

O dziwo natomiast bardzo słusznie dodałeś VAT i akcyzę, które właśnie najbardziej uderzają w osoby uboższe. Podatek dochodowy + Vat + Akcyza sprawia właśnie, że człowiek zarabiający ok. 2000 czyli wydający prawie cała pensję ma de facto opodatkowane pół dochodu. W przeciwieństwie do ludzi zamożnych, którzy więcej oszczędzają więc nie wydają aż tyle na VAT

Ps. A jeśli nie wiesz jakie podatki płacili Beatllesi (i nie tylko oni) i jak wyglądały systemy podatkowe w różnych krajach Europy i USA to poczytaj coś poza Balcerowiczem, zawsze warto poszerzyć sobie horyzonty, a sądząc z Twojej reakcji b a r d z o się zdziwisz.

Poczytaj? Przecież od razu widać, że rozmawiasz z kimś kto do czytania ma wstręt. Ogarnij się. Kuc jeśli coś przeczyta to ewentualnie fantazy Pilipiuka (bo lepsze za trudne), a literatura faktu go nie obchodzi, bo przecież "wiadomo". No i matematyka to jest zaprawdę trudna sztuka. A najlepsze jest przekonanie, że to "pracodawca" płaci PIT pracownika.

Socjalizm to jest dla bogatych, a dla biednych bez koneksji jest kapitalizm w najgorszej postaci. Afera reprywatyzacyjna w Warszawie dobitnie ukazała ten swoisty dualizm.

Taaa, renty, becikowe, zasiłki, czyli świadczenia dla biednych to rzeczywiście kapitalizm. W tym waszym niby-kapitalizmie, przypominającym socjalizm starsza pani, która chce sprzedawać kwiaty na rogu jest walona po głowie mandatami i karami za nielegalną działalność. Zamiast tego w socjalizmie lepiej by było, gdyby stanęła w kolejce po cudze (zabrane siłą przez państwo) pieniądze z MOPS-ów i innych tego typu przybytków.

Renta na I grupie inwalidzkiej - 1000 zł, często ledwo starcza na leki.
Becikowe - jednorazowe 1000 zł i to po spełnienia warunków
O rzesz, istny komunizm

A jakie masz na myśli mityczne świadczenia dla biednych?
Może Specjalny zasiłek opiekuńczy dla opiekunów osób niepełnosprawnych, który przysługuje tylko jeśli rzucisz prace i wynosi 520 ?

Tomasz Borkowski

Tekst ciekawy, ale nużą mnie już te utyskiwania na PO, że nie jest lewicą, nie walczy z folwarcznym kapitalizmem, za słabo protestuje przeciwko uchwale fatimskiej itp. PO jest partią konserwatywno-liberalną, w odróżnieniu od PiS proeuropejską i nieautorytarną, ale niewątpliwie jednoznacznie prawicową. Pokutujące złudzenia, że da się Platformę przerobić na lewicę zwalczającą folwarczny kapitalizm są wołającym o pomstę absurdem. Walka z folwarcznym kapitalizmem to rola lewicy a nie prawicy. Tylko gdzie ta lewica? Niech Partia Razem zorganizuje wielotysięczną demonstrację w obronie praw socjalnych. Niech Inicjatywa Polska zorganizuje podobnie demonstrację w obronie praw mniejszości. Niech Biedroń przyjedzie pociągiem ze Słupska i tłumy zwolenników prowadzą go ulicami Warszawy. Zamiast w kółko oglądać się i utyskiwać na PO, że jest za mało lewicowa, niech będzie w Polsce wreszcie jakaś prawdziwa lewica.

Oczywiście, że prawicowa partia może zejść w kierunku lewicy. Propracownicze i lewicowe rozwiązania w Niemczech krótko po wojnie wprowadzała partia prawicowa. Wcześniej lewicowe rozwiązania na koniec XIX wieku w Niemczech wprowadzał ultrakonserwatywny Bismarck. Kierunek zmian wytycza zapotrzebowanie społeczne a cwany lider wykorzysta oczekiwania. Tu oczywiście Schetyna nic nie osiągnie bo wpierw trzeba zapotrzebowanie widzieć.

Fajnie tak mieć po prostu roszczenia "niech partia Razem mi załatwi". Zapisz się, działaj!

Świetny tekst. Bardzo dobra charakterystyka sceny politycznej w Polsce, zapatrywań Polaków i cech dystynktywnych PO, państwa i PiS.

Wszystko w zasadzie słusznie i mądrze, ale, niestety, z pewną pogardą dla faktów. Nie można pisać (i budować na tym argumentacji), że "PO petryfikuje swoją pozycję reakcyjnej prowincjonalnej siły, zainteresowanej utrzymaniem status quo, które już nikomu nie odpowiada." Otóż, okazuję się, że odpowiada ok. 1/4 wyborców. A duopol PO-PiS odpowiada więcej niż połowie. Jeśli chce się wyjść poza krąg "dobra zmiana - nie PO" vs. "dobra zmiana - nie PiS" to warto zacząć żyć w realnym świecie a przede wszystkim pokusić się o jakiś przemyślany program pozytywny.

Jan Śpiewak-Kaczyński lewicy.

Aktywisto miejski, z kogo tak się śmiejesz? Na pewno ze Schetyny? Nie z samego siebie przypadkiem? Polska zgnębiona przez folwarcznych neoliberałów, a tak hołubiona przez lewicowych publicystów partia Razem nie potrafi przeskoczyć w sondażach starej, do szczętu skompromitowanej i ośmieszonej SLD... To może już lepiej, aktywisto, popracuj razem z PiSem nad "nowym modelem wspólnoty" 🙁

Krzysztof Mazur

Pan Śpiewak to nie ten sam, który ukradł profil facebookowy organizacji, z której się wypisał (Miasto jest nasze, czy jakoś tak)? Czy to nie jest wzorcowy przykład egoizmu, pogardy dla ludzi i myślenia folwarcznego? Lekarzu: ulecz się sam. Prawdziwie lewicowy mąż stanu: zaczyna od kradzieży. To co będzie dalej?

Szlachta nowym chłopcem do bicia trzy procentowej lewicy. Prawica ma swoich Żydów, lewica Szlachtę.

Panie Janie, jest pan zbyt bystry na takie słowa. Rozczarowanie.

Szlachta nie jest, bo nie żyje. I dobrze, bo wywiodła się z rozbójników gościńcowych i innych piratów.

Jedność i walka przeciwieństw jest jednym z kanonów heglowsko-marksistowskiej dialektyki. Tusk i Kaczyński stanowią jedność, dlatego diagnoza, nie poraża świeżością spojrzenia. Autor ułatwia sobie robotę, traktując Suwerena jako nieszczęśliwą ofiarę partyjnych gierek Liderzy obu partii zaczynali znacznie ambitniej. Niestety Suweren wiejski w wyborach stawiał na model GS-PGR, a Suweren miejski na niewydajne fabryki z setką centrali związkowych. Po to, aby wygrać wybory, obydwie partie oszukiwały Suwerena z wiadomym skutkiem. Przekupienie Suwerena kosztowało stosunkowo niedrogo, biorąc pod uwagę ilość powyborczych łajdactw. Lewicujący autor powinien wiedzieć jak wygląda walka klas w kraju aspirującym do wymarzonego kapitalizmu-zamiast robić ze zwykłego złodziejstwa romantyczny dramat, niech poszuka 180 mandatów z najlepszych czasów, które prawicowi diabli wzięli. Słusznie prawili Marx z Engelsem, że komunizm zwycięży w krajach przemysłowo najbardziej rozwiniętych, a nie w zapyziałym folwarku. Następny kierunek ataku- Dolina Krzemowa.

Szanowałem Pana, Panie Janie, ale nie sądziłem że będzie Pan pisał dla lewicowej krytyki i chwalił Sierakowskiego, który spał, gdy rozumy rozdawali. Poparłbym Pana rodzący się ruch, ale w obliczu takiej różnicy światopoglądu, z żalem się rozczarowuję...

Artykuł b. trafnie opisuje polską rzeczywistość. Smutne to ale prawdziwe. Pozostaje tylko aby lewica, oczywiście ta nowoczesna, wzięła się ostro do roboty. Niestety potrzeba tutaj tytanicznej pracy, zwłaszcza w obszarze edukacji gdyż poziom świadomości polskiego społeczeństwa jest wprost tragicznie niski.

Ciekawa diagnoza, ale bardziej ciekawe byłoby przedstawienie innej, od opisywanej, wizji państwa. Z tekstu wynika, że autor sympatyzuje z partią "Razem" ( może to tylko moje wrażenie, ale takie odniosłam). Bez względu na ewidentne symptomy ataku emocji nad inteligencją przy ocenach lewicowości, które rzeczywiście mocno zainfekowały postrzeganie politycznej rzeczywistości przez pokolenie dziś wchodzące w w okres najbardziej aktywnego udziały w życiu publicznym, partia "Razem" jawnie opiera się o marksizm. Ten został już raczej wystarczająco wypraktykowany, aby taka konotacja, zwyczajnie, wyborców by nie odrzucała. Nawet poważniej (niż w "nocnych rozmowach rodaków") traktowany, marksizm jest takim splotem wewnętrznych sprzeczności, że praktycznie trudno na jego podstawie sformułować jakikolwiek projekt polityczny, poza rewolucja proletariatu. Na pytanie "Co potem?" Marks właściwie nie odpowiada, beztrosko nurzając się w kombinacjach z pogranicza snu somnabulika. Część jego propozycji, owszem, zrealizowano ( "społeczna własność środków produkcji") i wynikła z tego jedna wielka ekonomiczno-polityczno-społeczna tragedia, która z hukiem rozpadła się po kilkudziesięciu latach funkcjonowania, pozostawiając po sobie zgliszcza na praktycznie każdej płaszczyźnie. Próby nawiązania do marksistowskego dziedzictwa, na szczęście dziś skazane są na porażkę, a żyć mogą jedynie w grupkach przeintelektualizowanych gadaczy, którzy oprócz owego gadania, nie mają do zaoferowania zupełnie NIC. Polecam przestudiowanie historii Nowej Harminii Owena, która to historia stanowi najlepszą ilustrację skuteczności "dyktatury gadaczy", w którą bardzo szybko N.Harmonia wyewoluowała.
Ze względu, więc, na powyższe chciałbym poznać kreatywne propozycje młodego ambitnego polityka, oparte na czymś więcej niż krytyczna diagnoza aktualnego stanu polityki w Polsce.

Przyłączam się do pytania, K.M.

Nie wiem kiedy coś przeoczyłam, ale możesz mi wytłumaczyć w którym miejscu Razem "jawnie opiera się o marksizm"? Nie mogę doszukać w ich postulatach ani uspołecznienia środków produkcji, ani rewolucji proletariatu , ani nawet zniesienia kapitalizmu. Ot, typowa partia socjaldemokratyczna, która w zachodniej Europie była by traktowana jako centrolewica.
No chyba, że dla Ciebie wszystkie ruchy lewicowe są marksistowskie, to inna sprawa.

(I tak super na marginesie - w jakich krajach praktykowano marksizm?)

Jeszcze jedno. Piszesz że R to, "typowa partia socjaldemokratyczna, która w zachodniej Europie była by traktowana jako centrolewica". Zachodnia Europa nie ma za sobą doświadczenia socjaldemokracji, która wyrosła na postkomunizmie, a w praktyce oparła się na komunistycznych aktywistach i karierowiczach, którzy kapitał zdobywali nie poprzez pracę i ryzyko, ale za pomocą mocno szemranego ustawodawstwa umożliwiającego przejmowanie majątku społecznego w prywatne ręce. Zbudowali oni kapitalizm jedyny, jaki znali, m.in. z analiz Maksa. To jest realne doświadczenie, którego pomijanie, pomniejszanie, ignorowanie trąci typowym marksizmem: nieprzyjmowaniem do wiadomości faktów i ich konsekwencji. Gdyby tak partia Razem poświęciła co najmniej połowę czasu, uwagi i energii, jaką poświęca nurtowi antyklerykalnemu, rzeczowej analizie patologiom wygenerowanym w IIIRP przez tę socjaldemokrację pochodzenia postkomunistycznego, może by dziś była i lepiej rozumiana, i lepiej postrzegana w odbiorze społecznym. Dopóki się na to nie zdobędzie, pozostanie kawiorową lewicą o silnych tendencjach w/w dyktatury gadaczy.

Jak to w jakich miejscach Razem opiera się o marksizm? Przecież wszyscy to wiedzą - Zandberg nosił koszulkę z Marksem, to wystarczy. A tak na serio, to ten post wyżej i wiele innych w podobnym tonie na innych forach, pokazuje, że Razem będzie ciężko, bo jednak mają taką łatkę i co prawda nie ma to wspólnego nic z rzeczywistością (Razem to zwykła socjaldemokracja), to mimo wszystko swoje robi.

Bo to, rzeczywiście, wystarczy. Także jako "kropka nad i" formalnego programu partii Razem. Tę "łatkę", którą szef Partii Razem przylepił sobie s a m, z ( zakładam) własnej i nieprzymuszonej woli, choć miał wiele, bardzo wiele innych z socjalistycznych tradycji do wyboru.

Ale to nie jest wina Razem - to są niestety efekty systematycznego psucia edukacji od wielu lat i zadziwiająco skutecznej propagandy szkoły chicagowskiej.

O marksizmie Razem najgłośniej krzyczą ludzi młodzi, których cała wiedza o marksizmie zamyka się w tym, że kiedyś widzieli koszulkę z Marksem. A najczęściej nigdy nie przeczytali kompletnie nic o filozofii ani ekonomii.

W PRL wykładano Marksa, nie za dobrze i dość nachalnie ale przynajmniej starsze pokolenie coś tam wie.

A co do normalnej socjaldemokracji - też jest źle: spośród ludzi których znam ja mam najbardziej lewicowe poglądy, jakkolwiek z ludźmi 50(+) spokojnie idzie się dogadać (oni jeszcze pamiętają etaty, urlopy zdrowotne, wczasy zakładowe i sanatoria i uważają to za pewne prawa pracownika), z ludźmi 30(-) często w ogóle nie ma kontaktu, większość z nich nie widziała na oczy umowy o pracę a sanatorium i renta jest dla nich symbolem najgorszego komunizmu (ciekawe czy jak sami zachorują zachowają swoje ortodoksyjne poglądy...).

"Nasze elity postszlacheckie i inteligenckie niczego innego nie znają i nie rozumieją."

Nieprawdziwy stereotyp i bezrefleksyjne powtarzanie za badaczami w rodzaju A. Ledera, który utrzymuje, ze chłopi w zaborze rosyjskim otrzymali wolność w 1864 (w późniejszym Król. Polskim otrzymali wolność osobistą w 1807, w konstytucji Ks. Warszawskiego, a na "ziemiach zabranych" w 1861 - nieznajomość faktów na takim poziomie jest dyskwalifikująca). Doprawdy ci wszyscy partyjni aparatczycy i ci Janusze biznesu, japiszony i korposzczury, to herbowi i inteligenci? Śmiem wątpić. W każdym razie dla głoszenie takiej tezy trzeba by się oprzeć na empirycznych badaniach.
"Folwark" jako nawet nie przenośnia, a realny opis kapitalizmu to taki sam fałszywy stereotyp, i jest jasne, że Leder i powtarzający za nim Śpiewak nigdy poważnie nie zapoznali się z tym, jak faktycznie funkcjonował dawny folwark - słowo to jest dla nich takim samym epitetem negatywnym bez żadnego realnego sensu, jak np. "socjalizm"w ustach korwinistów.

"po brak armii przy agresji za naszą wschodnią granicą."
Kolejny przykład bezrefleksyjnego powtarzania stereotypów (pomijam zgrzyt stylistyczny: "brak armii przy agresji" - chyba powinno być "w wypadku agresji"), ale na militariach p. Śpiewak zna się chyba jeszcze mniej, niż na folwarku; szkoda że zapomniał mądrej maksymy Tomasza z Akwinu ("Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji"). Planowanie obronne już dawno wyszło z pomysłów na dokładne liniowe obstawianie każdej granicy, zwłaszcza w wypadku armii zawodowej jest to tylko bezproduktywna dyslokacja i rozpraszanie. Zresztą translokacja do wschodniej granicy to dziś kwestia godzin, to nie 1914 czy 1939 rok...

Obstawiam, że powinno być "w obliczu agresji".

Obstawiam, że powinno być "w obliczu agresji".

Francuskie wybory pokazują że model wysokich podatków i wszędobylskiego państwa ma dużo wad (ma też zalety ale widać że Francja chce zmian modelu). Co na to Autor?

Jak na lato. Skad wniosek, że to przez wysokie podatki a nie na przyklad dlatego, że płaca rozjezdza się z produktywnoscia od kilkudziesięciu lat na całym zachodzie?

Jak widać po ostatnich sondażach wyborcy jednak mają gdzieś co będzie w przyszłości. PO zyskuje, lewicy nie ma, właściwie na dzień dzisiejszy tylko cud mógłby sprawić, że Razem w przyszłych wyborach będzie miało ponad 10%, a kto wie czy w ogóle przekroczą 5% jak tak dalej pójdzie. Liczy się bycie anty-PiSem i jak widać nie ma alternatywy dla PO, dla ludzi nie liczy się program, poglądy, liczy się tylko by odsunąć PiS od władzy. Ze smutkiem to stwierdzam, ale lewica nie ma żadnych szans, w Polsce to się po prostu nie może udać. Czytałem ostatnio wywiad z młodą LePen i muszę przyznać, że byłem w szoku jeśli idzie o jej poglądy na takie sprawy jak aborcja, rozdział państwa od Kościoła. Czytałem i się zastanawiałem, że mówi się, że FN to skrajna prawica, a zestawiam sobie to (oczywiście podkreślam, że teraz mam na myśli kwestie światopoglądowe) z naszymi niby to postępowymi liberałami i muszę przyznać, że to u nas mamy skrajną prawicę i to cały sejm jest w tym względzie skrajny, czy to PO czy Nowoczesna. FN we Francji ma bardziej liberalne poglądy na temat aborcji, rozdziału państwa od Kościoła niż taka Nowoczesna. To jakiś absurd 🙂

Ogóle wnioski są takie, że lewica niestety w Polsce przez kilka-kilkanaście najbliższych lat nie będzie nic znaczyć (chyba że będzie jakieś nagłe wydarzenie, które wybije jakąś partię lewicową). Kibicuję Razem, Nowackiej, ale jestem bardzo, bardzo sceptycznie nastawiony jeśli idzie o jakieś szanse. Mija 1,5roku od wyborów, Razem w sondażach ma 2-4%, mimo wszystko jest to bardzo słaby wynik, patrząc na to, że jednak na facebooku mam wrażenie, że sporo robią, a w mediach też od czasu do czasu się pojawiają (nie jest tak źle jak myślałem, że będzie). Jednak prawda jest taka, że wielu na Razem nie zagłosuje, jeśli nie będzie miało pewności, że spokojnie przekroczą próg wyborczy, w tym momencie jest błędne koło, potrzeba się wyrwać z tych 3%, potrzeba regularnie w sondażach 5-6% inaczej będzie kiepsko. I owszem, sondaże to tylko sondaże, ale w Polsce i myślę że wszędzie to jednak sondaże kształtują rzeczywistość polityczną.

Zrozumieć gospodarkę po 1989 trzeba było by rozwiązać jedną jedyną aferę np. alkoholowa , moskiewskie pieniądze , ustawy jakie wchodziły w życie t.j sprzedaż gruntów i mienia za bezcen korzystała większość a ten co kupił i miał własność przed 89 nie dostał ani złotówki . Również istotne jest zaniechanie wartości i idei solidarność , miliony ludzi wyjeżdża po Sukcesach P Halszki ( zlikwidowała bezrobocie bardzo szybkie miej więcej 2 mil ludzi w jeden dzień i wprowadza przymus pracy niewolnictwo ).Dobre to rozwiązanie dla pracodawców ale nie na długo bo kto miał kupować ich produkty skoro ludzie nie mieli pieniędzy a Rosja nie musiała robić nam dobrze . Całość dotrwała w nienaruszonym statusie do wejścia polski do UE aż nareszcie Francja przez swoich kandydatów na prezydenta , wyraźnie mówi co myśli o państwach jak Polska nie uczciwie postępuje z innymi członkami UE . Dobrze było by zbadać wątek zadłużania osób bez zasiłków i odbierania im mienia a także dlaczego nie ma ustalonych godzinowych stawek dla pracowników ( jasne byłoby i przejrzyste ) ONI mieli by pracowników a rynek wewnętrzny pieniądz . Teraz jest nadal nierównowaga a zakończyć się to może tylko izolacją , głupie jak by nie patrzył chciwy dwa razy traci / Poz

Nie wystarczy wiedzieć - trzeba rozumieć.Wspieraj nas!