Felieton

Bob Dylan, przeprosiny ministra i pierwszy pociąg

Dzisiaj dwie małe historyjki, w których prawdopodobnie odbija się (czkawką?) Polska.

10 grudnia odbyła się ceremonia, podczas której Bob Dylan oficjalnie otrzymał literacką nagrodę Nobla. Nikt nie spodziewał się fizycznej obecności Dylana na tym szumnym wydarzeniu. Niemniej jego widmo krążyło.

Na przykład nad Dąbrową Górniczą. Tam od czasu oficjalnego ogłoszenia nagrody z dziedziny literatury pojawiają się interpelacje radnych PiS-u, poniekąd z tejże okazji. Zaczęło się od tego, że pewien-znany-polonista od września pisze artykuły do lokalnej gazety. Idea była taka, żeby w „Przeglądzie Dąbrowskim” (wydawanym przez Urząd Miejski) opowiedzieć o różnych sprawach, w tym – jak można się domyślić – o edukacji. Ukazał się więc pierwszy felieton. O lekturach szkolnych i wygaszaniu gimnazjów. Między innymi. W każdym razie w drugim zdaniu felietonu mogliśmy przeczytać: „Bob Dylan dwa tygodnie temu dostał literacką nagrodę Nobla i nawet polski Minister Kultury ją zaakceptował (może to jeden z pierwszych ostatnio laureatów, o którym słyszał wcześniej, nie wiem)” […]. Nieświadomie uruchomił tym samym całą machinę.

Radni Prawa i Sprawiedliwości z zagłębiowskiego miasta złożyli interpelację do prezydenta (na szczęście też miasta), w której napisali, że tekst na temat duetu Dylan-Gliński (choć oczywiście artykuł był o czymś zupełnie innym) to kampania polityczna Urzędu Miejskiego wymierzona przeciwko „rządowi PiS”. Jeden z radnych ogłosił później, że autor tekstu to „pomocnik maszynisty” i pisze teksty na polityczne zamówienie. Oczywiście pojawił się też najlepszy zarzut na świecie, czyli że „ to za pieniądze podatników”. Ostatecznie radni domagali się umieszczenia na łamach „Przeglądu Dąbrowskiego” przeprosin wiceministra Glińskiego.

I zrobiło się jeszcze zabawniej, bo prezydent miasta w odpowiedzi na interpelację zwrócił uwagę na językowy lapsus i umożliwił ministrowi Glińskiemu umieszczenie na łamach „Przeglądu Dąbrowskiego” przeprosin. Jeśli oczywiście chciałby za coś przeprosić. A tego nie wie nawet sam Bob Dylan.

Jak więc widać, walka w zakresie języka polskiego jako narzędzia forsowania polityk kulturalnych w miastach poza centrum trwa w najlepsze. Oczywiście można opisać całe to zdarzenie jako żart. Tak łatwiej. Tylko że to się dzieje naprawdę. A po takich potyczkach trzeba ze sobą dalej żyć i rozmawiać. W szkole wytłumaczyć, że nie jest się zdrajcą, spojrzeć dzieciom w oczy, wyjść z psem i każdemu sąsiadowi z osobna wyjaśniać, jak nie zostało się „maszynistą”. Przez kilka miesięcy zajmować się tłumaczeniem „zdania w nawiasie”, a to wcale nie należy do najbardziej konstruktywnych życiowych wyzwań.

W mieście takim jak Cieszyn czy Dąbrowa łatwo się podzielić albo przestać odzywać w ogóle. Albo zostawić mówienie odległym „im”.

*

Tymczasem dzień po ceremonii wręczenia nagrody Nobla do Cieszyna dojechał pierwszy pociąg „Olza” nr 94307/94312. W związku z tym powstał fantazyjny mem w stylu konfetti, na którym podano godziny odjazdów, a także ukazała się ikona zegara z napisem „1 h 40 min”. Pierwszym połączeniem do Cieszyna przyjechało 50 osób. Okej, to nie taki tłum jak na otwarciu dworca Łódź Fabryczna w tym samym dniu. Ale liczba jest wystarczająco duża, by uznać, że pociąg „się przyda” oraz że to istotne wydarzenie w historii miasta. Moim zdaniem nawet najważniejsze w tym roku.

Oczywiście jeden pociąg w tygodniu to za mało. Odbieram taką częstotliwość raczej jako sugestię czy apel pt. „RAZ? RAZ w tygodniu? A może jednak codziennie? Może ludzie podróżują nie tylko w niedzielę?”. Poza tym przydałby się jeszcze dworzec, z którym ktokolwiek chciałby zrobić sobie selfie. Sam budynek jest w stanie rozpadu, w tym roku zakończył się jedynie remont peronów.

Najłatwiej machnąć ręką, tłumacząc, że miasto jest „podwójne”, a po drugiej stronie Olzy – w Czeskim Cieszynie – z węzłem komunikacyjnym sytuacja wygląda przecudownie. Tylko stamtąd łatwiej dojechać do Pragi niż do Katowic!

Tak czy inaczej przyjemniej żyje się w mieście, do którego możne dojechać pociągiem ze stolicy województwa.

A tutaj niedzielny rozkład, który warto podawać dalej:

1) Odjazd z Katowic do Cieszyna 16:19 – 17:59

2) Odjazd z Cieszyna do Katowic 18:57 – 20:36

Ta-dam!

Czytaj także:
Cieszyn, czyli teleportacja

 

**Dziennik Opinii nr 346/2016 (1546)

Bio

Anna Cieplak

| Animatorka kultury, pisarka

Animatorka kultury, aktywistka miejska, autorka książek “Zaufanie” (2015), “Ma być czysto” (2016). Na co dzień pracuje z dziećmi i młodzieżą (od 2009 w Świetlicy Krytyki Politycznej “Na Granicy” w Cieszynie), nagrodzona za działalność w zakresie kultury przez MKiDN (2014), stypendystka programu “Aktywność obywatelska” (2015).

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.