Felieton

Nie całuj mnie w rękę

Pan profesor, na moją wyraźną prośbę, żeby mnie w rękę nie całował, bo sobie tego nie życzę, odpowiedział, że „taka tradycja” i że „nie może się powstrzymać”.

Spotykam w telewizorze jednego pana profesora, który zawsze, jak się ze mną wita, całuje mnie w rękę. To znaczy nie tak zawsze, bo ostatnio po prostu mówię mu ładnie „dzień dobry”, ale ręki już nie podaję. Może to nieładnie. Ale może równie nieładne jest to, że ów pan profesor, na moją wyraźną prośbę, żeby mnie w rękę nie całował, bo sobie tego nie życzę, odpowiedział, że „taka tradycja” i że „nie może się powstrzymać”.

Tradycję to ja nawet rozumiem. Nie popieram, uważam, że wymaga zmiany, ale rozumiem. Tak was, panowie, wychowano, wyjaśniono, że całowanie kobiet w rękę jest wyrazem szacunku, a wy im szacunek chcecie okazać, więc całujecie. Na argument z tradycji reaguję zazwyczaj prośbą, żeby uszanować też moje tradycje i moje przekonania i poprzestać na podaniu sobie ręki. W tym geście też jest przejaw szacunku.

Uważajcie na kobiety

Innych dwóch panów, tym razem historyków, spotkałam kiedyś w telewizorze. Jak się chadza do telewizji coś komentować, to można spotkać dużo różnych ludzi, którzy są antyprzekrojem społecznym, raczej przekrojem niszy, ale i ta nisza bywa różnorodna. A na pewno jest kopalnią anegdot (najlepsze anegdoty padają w czasie nakładania makijażu). To nie było przy makijażu, a przed wejściem do studia. Jeden z panów na powitanie pocałował mnie w rękę. Wzdrygnęłam się i poprosiłam, żebyśmy poprzestali na podawaniu mi ręki. Drugi podał mi rękę. Po tym słyszałam ich rozmowę. Ten niecałujący tłumaczył całującemu, że dziś niektóre kobiety nie chcą, żeby je w ręce całować. Chyba obaj się zgodzili, że to w sumie OK. Jak nie chcą, to nie.

No więc pan profesor, od którego zaczęłam tę opowieść, tak łatwo nie daje się przekonać. Spotykam go jakiś czas temu, oczywiście zaczyna operację „całowanie po rękach”, ja proszę, żeby uszanował mój wybór i tego nie robił. A on wtedy wyjeżdża z tym, że nie może się powstrzymać. Siedzimy już w studio. Leci jakiś materiał, zaraz wchodzimy na antenę. Prowadzący skupiony, a ja nie wytrzymuję i tłumaczę profesorowi, że „nie mogę się powstrzymać” to nie jest żaden argument, że kiedyś gwałciciele się tak usprawiedliwiali, a dziś już wiemy, że takich usprawiedliwień należy się wstydzić. Na co pan profesor, że przesadzam, że jak śmiem, że on robi, jak go nauczyli. Na to ja, że wie pan, czasy się zmieniają, nawyki i wiedza też się troszkę zmieniają, warto być na to otwartym. Na co on, że ja mu coś narzucam. Hm. Ja mu narzucam? Przecież to on nie może swojego tradycyjnego pędu do całowania pohamować. Tłumaczę, że nie chcę mu nic narzucać, chcę, żeby uszanował to, że nie czuję się komfortowo w sytuacji całowania po rękach, że to narusza moją prywatność i że proszę, żeby tego nie robił. Trzy, dwa, jeden. Weszliśmy na antenę. Nie pamiętam, o czym mówiliśmy.

Po programie nie podałam już ręki panu profesorowi. Kiedy spotykaliśmy się później w mediach, też tego nie robiłam. Nie chcę go narażać na to, żeby musiał się powstrzymywać. I nie chce mi się z nim gadać.

Szczęśliwie w mojej bańce społecznej nieczęsto muszę prosić, żeby nie całowano mnie po rękach. Czasem olewam to i nawet tego całowania nie zauważam, jeśli całujący nie są nachalnymi panami, co to się nie mogą pohamować. Ale tak w ogóle, to szlag mnie trafia, że do niektórych nie docierają nawet wielokrotne prośby. Serio, tak trudno to zrozumieć, że uścisk dłoni jest wystarczającą formą powitania i dziękuję, ale nie całujcie mnie po rękach?

Kobiecy desant na patriarchalną agorę

Bio

Agnieszka Wiśniewska

| Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl, w latach 2009-2015 koordynowała działania Klubów Krytyki Politycznej. Absolwentka polonistyki na UKSW, socjologii na UW i studiów podyplomowych w IBL PAN. Autorka biografii Henryki Krzywonos "Duża Solidarność, mała solidarność" oraz wywiadu-rzeki z Małgorzatą Szumowską "Kino to szkoła przetrwania". Redaktorka książek filmowych w Wydawnictwie Krytyki Politycznej. m.in."Kino polskie 1989-2009. Historia krytyczna", "Polskie kino dokumentalne 1989-2009. Historia polityczna". Współautorka książki "Współpraca. Przewodnik dla dzieci".

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Nieprawdopodobne, a jednak...

Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że choć w stu procentach popieram autorkę (ja prywatnie uważam, że całowac to mozna ale swoją dziewczynę i niekoniecznie w ręke) to nie jest to kwestia tylko feminizmu.
Moja babcia, ktora z feminizmem na pewno nie miała kompletnie nic wspólnego (może poza niechęcią) nienawidziła, tak dosłownie nienawidziła, być całowana po rękach, a już zwłaszcza przez rosłych facetów, ktorzy jej tą ręke wyrywali do góry.

Szanowna Pani. Zasady którymi kierujemy się w życiu towarzyskim w większości oparte są na savoir vivre, a to nic więcej jak"dobre wychowanie". Dość jasno są określone sytuacje w których mężczyzna może pocałować kobietę w rękę. Być może panią rozczaruję, ale to sposób podania ręki przez kobietę narzuca nam sposób przywitania.

Bartek- typowy mansplaining. "Szanowna pani, ja wytłumaczę, czego pani nie rozumie." Świetne 😀 Kolejny ekspert. Nieważne, co się komunikuje, ważny sawła wiwr. Pozwól, że i ja Cię oświecę. Są jasno określone sytuacje, w których nie masz kogoś całować - jak ten ktoś nie chce.

"Mansplaining" - o Panie. Ty w to naprawdę wierzysz? Mansplaining to mit. Określenia tego używa się w sytuacji, gdy mężczyzna rozumie, jak działa rzeczywistość. Rzeczywistość, której feministki trzeciej fali do siebie nie dopuszczają. Jest to oczywiście zachowanie bardzo seksistowskie - jest to nic innego, jak dążenie do odebrania mężczyznom głosu w dyskusji, a więc dyskryminacja ze względu na płeć.

Jakiż to sposób? Autorka na pewno podała dłoń prostopadle do podłoża, co dobrze wychowanemu panu powinno pokazać, że nie oczekuje bycia poślinioną.

Nie dość, ze podaje rękę prostopadle to jeszcze jednoznacznie prosi o niecałowanie.

Tym bardziej trzeba przyuczyć do savoir vivra.

Myślę, że autorka trochę przesadza. Nawet odbieając od kwestii tradycji. Jak zmienić tradycję? Jak słyszę takie rzeczy, zaraz mi się przypomnina ostatnia scena z Misia. Wracając do całowania w rękę. Sam tego w 99% przypadków nie robię. Dlaczego? Dlatego, że kobiety nie podają już ręki tak, aby można je było w rękę "ucałować". Kobieta musi podać rękę w odpowiedni sposób, tylko wtedy można pocałować. Też nie jest to przecież pocałunek naprawdę, ale wręcz niezauważalne muśnięcie. Chodzi w tym wszystkim przede wszystkim o ukazanie szacunku, pochylenie się przed kobietą na wysokość jej ręki itd. Problem jest w tym, że polscy mężczyźni "zostali nauczeni", ale kompletnie nie tak, jak powinno. Ordynarnie łapią za rękę kobiety, zamiast się pochylić, ciągną ją do gęby, całują w całkowicie przesadzony sposób itd. Nie mówiąc już o tym samym, kiedy mają wąsy. Nie dziwie się, że kobietom może to przeszkadzać, ale ze względów higienicznych, ale tradycyjnych? Dzisiaj młodych w ogóle się już odpowiedniego zachowania nie uczy. Po stokroć wolę, żeby mężczyźni całowali kobiety w rękę, niż zachowywali się, jak teraz, kiedy nie wiedzą jak się zachować. Wiele razy widziałem, jak witając faceci podają rękę innym, a kobiety pomijają, jakby ich nie było. Ewentualnie jest jakieś "hej", albo... żłówik!

Myślę, że nie trochę, a od jasnej cholery przesadzasz prezentując się jako głupiec pozbawiony elementarnego szacunku wobec bliźnich. Załóżmy dobrotliwie, że jesteś jednak mniej obrzydliwy niż o sobie piszesz, więc może zrezygnuj z autokompromitacji.

Uwielbiam facetów, którzy mówią kobietom, że przesadzają. Mamy sytuację, w której mimo WYRAŹNEGO braku przyzwolenia ze strony autorki, mężczyzna całuje ją w rękę i jeszcze tłumaczy, że nie może się powstrzymać. Żadna tradycja tego nie usprawiedliwia.

A ja uwielbiam kobiety które uważają, że mają prawo decydować o tym co faceci co mają mówić, a czego mają nie mówić. Ciekawe ile czasu upłynie zanim sobie uświadomisz, że będziemy myśleć i mówić to co uważamy za słuszne i to się nigdy nie zmieni? Tylko dlatego, że jesteś kobieta nikt nie będzie chodził dookoła na palcach. Jeżeli coś jest moim zdaniem głupie, albo przesadzone to będę to tak oceniać i nie ma znaczenia czy wypowiada to kobieta czy mężczyzna. Jeżeli oczekujesz jakiegoś specjalnego traktowania wypowiadanych przez siebie bzdur tyko dla tego, że jesteś kobietą, to nigdy się na to nie zgodzę. Ze względu na moje poglądy równościowe i feministyczne. 🙂 Nie mógłbym Cię zdyskryminować założeniem, że tak często mówisz bzdury, że potrzebujesz specjalnej ochrony, żeby się nie załamać ludzkimi reakcjami.

Ja nie całuję w rękę, bo się brzydzę. Tym niemniej jeśli ktoś ma takie zapędy to wystarczy grzecznie zaprotestować i większość z pewnością da sobie spokój.

Twój pierwszy akapit dowodzi, ze nie zielonego pojęcia czym jest feminizm (jako mężczyzna z przykrością musze po raz kolejny stwierdzić, że większość facetów potrafi tylko drwić z feminizmu)
Drugi akapit dowodzi, ze nie umiesz czytać ze zrozumieniem - autorka grzecznie protestowała, ale jej rozmówca nie mógł się powstrzymać przed całowaniem.

Należy raczej stwierdzić, że to ty nie masz pojęcia czym jest feminizm. Zgodnie z wykładnią słownikową feminizm to równość płci. Jeżeli równość - to równe traktowanie. Jeżeli ktoś oczekuje innego traktowania z uwagi na swoją płeć, to tak naprawdę oczekuje dodatkowej kurtuazji. Nie równości. Kobietę będę traktować dokładnie tak samo jak traktuję mężczyznę.

Przeczytałem i zrozumiałem, na co odpisałem, że większość mężczyzn się wycofa w sytuacji komunikatu "nie życzę sobie". To, że ktoś się nie wycofał z takich czy innych względów jest dla mnie problemem całkowicie nieistotnym. Masz jakieś dane dotyczące tego jak wiele kobiet uznaje to za problem? Na ile jest reprezentatywny? Na ile poważny?
Obracamy się kolejny raz w zaklętym kręgu, w którym jeżeli ktoś coś mówi i ta osoba jest kobietą, to jest to problem "kobiecy". No tylko, że nie. To może być równie dobrze problem osobisty. "Kobiecy" staje się dopiero kiedy jest istotny dla jakiejś istnej statystycznie części populacji kobiet.

Mógłbym odpisać,że skoro stwierdzasz, że feminizm to równe traktowanie płci i jak szyderczo wcześniej zauważyłeś masz poglądy równościowe to mężczyzn też całujesz po rękach?
To było pytanie retoryczne.
Nie oczekuje odpowiedzi a dalsza dyskusje uważam za jałową

A zatem nie odpowiadam Tobie tylko w powietrze. Jeżeli wytworzy się i ukształtuje przez stulecia taki zwyczaj, że mężczyzn będzie się całować w rękę to to przemyślę. Pytanie nie było retoryczne tylko po prostu bezsensowne. Akceptacja lub odrzucanie tego konkretnego zwyczaju ma niewielkie znaczenie wobec tego co powiedziałem, czyli założenia, że kobietę należy traktować jako równą mężczyźnie w sferze aktywności myślowej, jej słowa traktować z taką samą dozą krytyki jak słowa mężczyzny. I bynajmniej nie jest to szydercze stwierdzenie. To raczej oczekiwanie innego traktowania przez feministki pod płaszczykiem ("jak ten mężczyzna do mnie mówi!!!" jest wewnętrznie sprzeczne i ironiczne.

A tak w ogóle to w dalszym ciągu mamy problem osobisty, nie "kobiecy".

możesz spokojnie przestać odpowiadać w powietrze. Nikogo nie interesuje twoje antyfeministyczne zdanie.

Jeżeli to ma być oznaka szacunku dla kobiety, to pan profesor z tegoż szacunku winien móc się powstrzymać. Jeśli nie może, to tak naprawdę pretekst, by dłoń żeńską obślinić wbrew jej woli...Nie dziwię się autorce. Szacunkiem można wyjaśnić takie i bardziej absurdalne czynności. Atak prywatnie t myślę ze to archaiczny, i głupi zwyczaj. W gronie znajomych witamy się na różne sposoby, czasami całujemy się w policzek, to taki nasz prywatny savoir vivre, ale nigdy tego nie wymuszamy, też mamy taki zwyczaj. To nazywa się dobre wychowanie, stąd wniosek ze tradycja nie musi iść w patrze z tym pierwszym.

Felieton głupszy niż Kaji Malanowskiej o zapachach w metrze. Ścigacie sie? Sławek płaci od znaków chyba.

Ale bo też bezczelnego durnia z tytuem profesorskim należało potraktować formą, którą na pewno by zrozumiał: jak śmie się tak wulgarnie narzucać, i niech trzyma swoją obślinioną twarz przy sobie - zamiast tłumaczyć grzecznie elemntarz.
Od razu by mu łatwiej przyszło powstrzymanie się.
Stanowczo kobiety zbyt rzadko opierdalają tych, którym się należy. Można nazwisko wstrętnego typa?

Nie wystarczy wiedzieć - trzeba rozumieć.Wspieraj nas!