Robert Reich

| Amerykański polityk i ekonomista
Profesor polityki społecznej na Uniwersytecie w Berkeley, były sekretarz pracy w administracji Billa Clintona. Magazyn „Time” uznał go za jednego z dziesięciu najskuteczniejszych członków amerykańskiego rządu w ostatnim stuleciu.

Trzy lekcje powyborcze

Nie znamy jeszcze wyniku amerykańskich wyborów prezydenckich, ale jakikolwiek będzie, Partia Demokratyczna może wyciągnąć z kampanii trzy ważne wnioski. Komentarz Roberta Reicha.

Huragan Sandy i Ameryka Romneya

Zbliżający się huragan spowodował, że linie lotnicze podbiły ceny biletów do kilku tysięcy dolarów. Rynkowa „racjonalność”?

Nie ma powrotu do przeszłości

Obama i Romney zakładają, że ożywienie gospodarcze będzie postępowało i że USA końcu wrócą do normalności. Ale ja wcale nie jestem tego taki pewny. Bo to właśnie „normalność” doprowadziła do obecnych tarapatów.

Dlaczego Romney traci?

Są dwie główne teorie wyjaśniające dlaczego Romney traci w sondażach. Jedna z nich mówi, że to po prostu mierny kandydat. Druga, że to wyraz niechęci Amerykanów do radykalizmu republikanów. Która jest prawdziwa?

Największe wyzwanie drugiej kadencji Obamy

Zasadniczą kwestią nadchodzących wyborów w USA nie jest to, w czyją opowieść może uwierzyć większość głosujących Amerykanów. Tylko jak napędzić ożywienie gospodarcze.

Wybór Ryana

Ryan uosabia darwinizm społeczny tkwiący w samym jądrze dzisiejszej Partii Republikańskiej: wynagrodzić bogatych, ukarać biednych, a cała reszta niech się troszczy sama o siebie.

Antykampania 2012

Ani Obama, ani Romney nie zamierzają przedstawić żadnych poważniejszych pomysłów na wyciągnięcie amerykańskiej gospodarki z dołka. Obaj stawiają na kampanię negatywną pt. byle-nie-ten-drugi.

Outsourcing to nie problem

Outsourcing to nie jest największy problem Ameryki. Problem polega na tym, że sukcesy wielkich firm amerykańskich – zostały całkowicie oderwane od kwestii dobrobytu większości Amerykanów.

Mitt Romney, czyli prezydent kasyna

Jak to możliwe, że republikanie wystawili kandydata tak
bezczelnie uosabiającego ekscesy „kapitalizmu kasynowego” i dlaczego demokraci tego nie wykazali?